W skrócie, wspomina, że jak początkowo rozmawiał już po „Łotrze 1” jak powinien wyglądać film gwiezdno-wojenny, zaprezentował Lucasfilmowi swoją wizję. Podobało im się, więc się zgodzili i zaproponowali mu pracę. Dwa lata później mu podziękowano. Film o Rey dostał kolejnych scenarzystów i zgodnie z zapowiedziami Daisy Ridley prace posuwają się do przodu.
Lindelof ma trochę wątpliwości na ten temat. Na początek jednak zdradził swój pomysł, nad którym pracował wraz z Justinem Britt-Gibsonem oraz Rayną McClendon. Osią filmu miało być odbudowanie zakonu Jedi przez Rey, ale punktem wyjścia do tego miała być Reformacja, czyli schizma w Kościele Katolickim, której efektem był nowy odłam chrześcijaństwa, czyli protestantyzm. Nie zdradził jednak wiele szczegółów, pomijając jeden. Chcieli w ten sposób skonfrontować kwestię podążania za nostalgią w „Gwiezdnych Wojnach” i szukania nowych rzeczy. Jak wiemy to wywołuje emocje, mocno też dzieli fanów. To właśnie miało się znaleźć w filmie o Rey, ale właśnie ubrane bardziej w historyczno-religijną otoczkę fabularną. Rey miała studiować zapiski dawnych Jedi i dawnego zakonu i szukać rozwiązań, co zmienić, by działało to lepiej wprowadzając swoje nowe pomysły, co nie wszystkim miało się podobać. Tyle, że tradycja ma swoje zalety i racje, podobnie też jest z liberalnym podejściem. No i każde z nich niesie ze sobą także bagaż i konsekwencję.
Nad tą częścią filmu nie było sporów. Problemem jednak było jak osadzić ten film w kontekście sagi. W którym okresie powinien się on dziać. Ile lat po Epizodzie IX miało to się dziać. Gdy wyszło „Przebudzenie Mocy” to Rey, Finn i Poe mieli być przyszłością sagi, natomiast im dalej, tym bardziej nie było wiadomo, czego Lucasfilm chce. Więc nie udało się ustalić podstawowych ram filmu, zabrakło decyzyjności. Obecnie zdaniem Lindelofa to Mandalorianin i Grogu są centralnymi postaciami sagi, pewnie też Ahsoka i inne pomysły. Przynajmniej na razie, zobaczymy, co przyniesie weekend.
W każdym razie o filmie o Rey słyszymy tylko w czczych zapowiedziach Daisy Ridley i nic więcej. Trzeba czekać na decyzję Dave’a Filoniego, a jak wiemy on bardziej chce mieć wizję „Gwiezdnych Wojen”, potem pomyśleć jak to realizować.
DarthMati2026-05-22 20:04:48
Każdy wie, że bajzel tam trwa w najlepsze i nic się nie zmieni.
Darth HaRdCoRe2026-05-22 17:01:12
Wywalić całą ST z Kanonu i zrobić od nowa, póki Mark i Harrison żyją. Leię "somehow" się "wskrzesi" z nagrań.
SW-Yogurt2026-05-22 08:46:29
Palporzyca chyba nie byłaby "papieżycą", raczej chciałaby czegoś nowego, czyli krytykowała by poprzedni porządek. A kilku krytykantów to jednak poleciało dosłownie do nieba...
bartoszcze2026-05-22 07:48:48
> zaprezentował Lucasfilmowi swoją wizję
> nie udało się ustalić podstawowych ram filmu, zabrakło decyzyjności
Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć że scenarzysta przyszedł ze słabymi pomysłami i delikatnie nie powiedzieli mu tego wprost :)
darth sheldon hiszpański inkwi2026-05-22 06:58:09
W przypadku palenia papieży dość rzadko.
SW-Yogurt2026-05-22 06:33:51
Bałagan i brak decyzyjności? No kto by pomyślał... ~XD
Szkoda, że nie powstało. Może spalili by na stosie Palprzycę? Historia religii zna takie przypadki.