Ledwo co Kathleen Kennedy odeszła, zostawiając nam finalne przesłanie jeśli chodzi o kolejne filmy, a już mamy nowe plotki. Otóż wygląda na to, że rozpoczęto casting do kolejnego filmu gwiezdno-wojennego, w dodatku tego o Rey.
Spójrzmy jednak na fakty. Nina Gold, która była dyrektorką odpowiedzialną za castingi przy większości filmów gwiezdno-wojennych Disneya, rozpoczęła szukanie nowych talentów. Nie sprecyzowano o jaki film chodzi oraz nie podano publicznie kogo dokładnie szukają. Tylko tyle, że zdjęcia rozpoczną się w grudniu. Gold jest zaangażowana w wiele projektów, spoza stajni Disneya (nie mówiąc o „Gwiezdnych Wojnach”), by nie szukać daleko „Hamnet”, który właśnie wszedł na nasze ekrany i jest jednym z Oskarowych faworytów (przynajmniej po liczbie nominacji).
Skąd zatem pomysł, że to „Gwiezdne Wojny”? Otóż w jakiś materiałach pojawiło się zdjęcie Daisy Ridley. Resztę dopowiedziały osoby podające tę informację dalej. Daisy ma też kilka innych projektów w planach, ale oczywiście powrót do roli Rey jest najbardziej z nią kojarzony. Kolejne podane informacje wyglądają tak:
A tu wracamy do jeszcze jednego pytania, jeśli faktycznie chodzi o film o Rey, to o który? Czy ten solowy Sharmeen Obaid-Chinoy, o którym tyle sama Daisy mówi? Czy może chodzi o trylogię Kinberga? Jak wiemy z wywiadu z Kathleen Kennedy, Kinberg przedstawi poprawiony zarys historii dopiero w marcu. To jeszcze nie będzie scenariusz, więc na tym etapie szukanie odtwórców mogłoby być trochę ryzykowne. Czyżby zatem film Obaid-Chinoy? Niby Kathleen o nim nie wspomniała (więc już pojawiły się informacje, że na pewno jest skasowany). Ale może to jednak on. Zobaczymy. W każdym razie jeśli to prawda, to możemy być pewni jednego, że plotki iż film Dave’a Filoniego nie jest prirorytetem, ten wpierw musi skończyć „Ahsokę” i oczywiście w ocenie ryzyka pomoże wynik „The Mandalorian & Grogu”. Natomiast jeśli chodzi o Rey, to wiele razy już słyszeliśmy, że niezależnie o którym projekcie jest mowa (Obaid-Chinoy czy Kinberga), istotną lub główną rolę mają tam odegrać nowi bohaterowie (u Kinberga pewnie nawet bardziej).
KOMENTARZE (5)
Właśnie jesteśmy świadkami historycznych zmian zachodzących w świecie filmowym. W Lucasfilmie dochodzi do zmiany warty. To akurat nie dziwi, bo te informacje słyszeliśmy już wcześniej. Teraz już jest tylko oficjalne potwierdzenie, także na StarWars.com.
Jakby ktoś przeoczył. Kathleen Kennedy odchodzi ze stanowiska prezesa Lucasfilmu. Zastąpi ją Dave Filoni, który pozostanie także oficerem kreatywnym. Lenwyn Brennan będzie współprezesem. Jest ona związana z Lucasfilmem od 1999, przez wiele lat była szefową ILM.
Kathleen Kennedy nie ląduje na bruku, wróci do produkcji filmów. Dwa kolejne obrazy za które odpowiada to „The Mandalorian & Grogu” oraz „Starfighter”.
Oficjalna oczywiście opisuje sukcesy Kathleen i tego jak jej kierownictwo wpłynęło na Dave’a i Lenwyn. Trochę inaczej sprawę przedstawia Variety, który wprost sugeruje, że władze Disneya nie mają pełnego zaufania do Dave’a Filoniego. Uznano, że potrzebuje wsparcia kogoś, kto potrafi ogarnąć budżet i całą tę finansową otoczkę, stąd zaskakująca promocja Brennan. Dodatkowo można się spodziewać, że pozycja nowych prezesów będzie słabsza niż Kathleen Kennedy. Oboje będą raportować bezpośrednio do Alana Bergemana, współprezesa Disney Entertainment. Tyle, że czego by nie mówić o Kennedy, miała ona pozycję w Hollywood, jednak nawet jej nie udało się przekonać do wszystkiego Bergmana. To jemu przypisuje się skasowanie „Akolity” po pierwszym sezonie, oraz zablokowanie „The Hunt for Ben Solo”. Variety przy okazji wymienia sukcesy Kennedy jak i jej porażki.
Natomiast sama Kathleen Kennedy udzieliła pożegnalnego wywiadu w Deadline. Jest on tyle ciekawy, że Kathleen nie tylko mówi o sukcesach, ale też zdradza pewne szczegóły, które wcześniej niekoniecznie były znane. Oraz daje nam ostatnią aktualizację statusów kolejnych filmów.
Okazuje się, że prace nad tranzycją władzy w Lucasfilmie trwały dwa lata. Bob Iger, Alan Bergman i Kathleen próbowali znaleźć właściwe osoby oraz strukturę. Powiedziała również, że w przeciwieństwie do Igera nie zamierza wracać. Ma za to nadzieję pracować bliżej ze swoim mężem Frankiem Marshallem, a także zająć się bardziej Sztuczną Inteligencją.
Mówiąc o swoich niepowodzeniach, wspomniała, że nie udało się usatysfakcjonować wszystkich fanów, którzy mają różne oczekiwania. Mówiła tęż o filmowcach jak David Fincher, Vince Gilligan czy Alex Garland, których próbowała ściągnąć do sagi, ale nie wyszło. Żałowała także, że „Han Solo” powstał tak wcześnie i jej zdaniem, to zdecydowało o jego nie najlepszym przyjęciu.
Powiedziała, że Jon Favreau zajmuje się obecnie efektami specjalnymi do „The Mandalorian & Grogu”, a ona to nadzoruje. To ma być zupełnie inny film gwiezdno-wojenny.
Potwierdziła też, że zdjęcia do drugiego sezonu „Ahsoki” zakończyły się w październiku.
Jest też dumna z tego, co zrobili ze „Starfighterem”, a także formy w jakiej go kręcili. Tam nowi aktorzy pojawiali się na planie co kilka tygodni. No i jej zdaniem Flynn Gray doskonale odnalazł się w roli. Mówiła też, że po raz pierwszy z Shawnem Levym rozmawiała 10 lat temu, wtedy chciał zrobić „Gwiezdne Wojny”. Zadzwoniła do niego dopiero w 2022. Wcześniej też był mocno zaangażowany w „Stranger Things”. Zauważyła, że film był planowany jako jednorazowa historia, ale zostawiają pole na ewentualne kontynuacje.
Wspomniała też o innych produkcjach. Jeśli chodzi o film Jamesa Mangolda, to on i Beau Willimon napisali niesamowity scenariusz, ale projekt na razie jest wstrzymany (Mangold zajmuje się innymi filmami). Taika Waiti także dostarczył znakomity scenariusz. Ale czy i kiedy ruszą pracę nad nim, to już nie jest jej decyzja. Donald Glover również dostarczył scenariusz do filmu o Lando. No i w Lucasfilmie jest jeszcze scenariusz Scotta Burnsa do filmu „The Hunt for Ben Solo”. Jak twierdzi, wszystko jest obecnie możliwe. Zwłaszcza, że przekazała Filoniemu, by był odważnym w podejmowaniu decyzji (tak jak Iger polecił jej, gdy obejmowała Lucasfilm). Simon Kinberg pracuje nad swoją trylogią. W sierpniu dostarczył im 70-stronicowy treatment. Jest dobry, ale jeszcze nie wystarczająco. Kolejny etap czytania i prac jest planowany na marzec.
W sieci pojawiły się plotki, że również film Filoniego został skasowany, skoro o nim nie było w wywiadzie. Nie ma na ten temat nic w oficjalnych doniesieniach. Dave jest zajęty serialem i prawdopodobnie to ma obecnie priorytet. Nie wspomniała też o filmie Sharmeen Obaid-Chinoy, ale tu plotek o skasowaniu nie było.
Nam na razie zostaje czekać na jakieś nowe posunięcia. Na razie tylko oficjalny kanał YouTube opublikował noworoczny filmik, tym razem już bez Kathleen, a z Davem w roli głównej.
KOMENTARZE (16)
O odejściu Kathleen Kennedy plotkuje się od dawna, ale w ciągu ostatnich dwóch lat te dyskusje zdają się mieć w końcu realne podstawy, gdyż sama zainteresowana wspominała o tym. Od dłuższego czasu pojawiają się też nazwiska osób, które miałyby ją zastąpić. Najczęściej wśród następców wymieniany był Dave Filoni, czasem w samodzielnej roli czasem współdzielonej z kimś innym (wymieniana była tu m.in. Carrie Beck).
Teraz temat wrócił kolejny raz za pośrednictwem Puck News. Tym razem ponoć jest to już przesądzone i stery w Lucasfilmie miałby przejąć Dave Filoni wraz z Lynwen Brennan. Dave odpowiadać miałby za kreatywną część, natomiast Lynwen za finansową. Oboje są od wielu lat związani z Lucasfilmem. Filoni jako reżyser i twórca pracował zarówno nad serialami animowanymi, jak i aktorskimi. Brennan natomiast rozpoczęła swoją przygodę z Lucasfilmem w 1999, a już w 2009 została szefową ILM. W ostatnich latach natomiast jako wice prezydent wykonawczy Lucasfilmu nadzoruje i odpowiada za strategię biznesową i wizję wszystkich dywizji firmy. Wydaje się, że ta dwójka mogłaby więc stworzyć synergię i uzupełniać się w różnych obszarach (oczywiście inną sprawą jest to na ile się podobają decyzje kreatywne Filoniego). Przyjdzie nam jednak jeszcze trochę poczekać, aby zobaczyć czy ta plotka się to potwierdzi, a jeszcze dłużej aby się przekonać jaki efekt przyniesie to dla nas.
KOMENTARZE (11)
Claudia Black prawdopodobnie jest jedyną osobą z obsady pierwszego sezonu „Ahsoki”, która mogła wrócić do serialu, ale do tego nie doszło. Aktorka grała w „Ahsocę” matkę Klothow, czyli jedną z trzech wiedźm. Ale niestety nie wróci w drugim sezonie.
Black była przy tym bardzo otwarta. Zaproponowano jej rolę w serialu. Mogła wrócić do roli Klothow, ale… powiedziała Disneyowi, że może wrócić, pod warunkiem, że jej zapłacą więcej. Aktorka jest samotną matką, mieszkającą w Los Angeles. Co innego jest, gdy serial kręcili w Kalifornii, gdzie ma wszystko pod kontrolą, a co innego to Londyn, gdy musi zdalnie wszystko ogarnąć i zorganizować. Disney tego nie zaakceptował, nie zaproponowali zmiany stawki, więc nie doszli do porozumienia i Black musiała zrezygnować z powrotu. Po tym jak zrezygnowała to wysłała mejla do Dave’a Filoniego dziękując mu za tę wspaniałą przygodę jaką był pierwszy sezon.
Powiedziała przy tym, że ta rola była dla niej ważna właśnie z powodu jej dzieci. Jej młodszy syn jest oczywiście fanem „Gwiezdnych Wojen”, a w szczególności „Wojen klonów”. Efekt był taki, że choć podpisała kontrakt o poufności i nikomu nie mogła zdradzić szczegółów, chłopiec z niewielkich strzępów informacji wydedukował, że zagra Siostrę Nocy. Oczywiście chciał wyciągnąć wszystkie szczegóły, ale jak sama mówi, było jej przykro, że nie mogła z nim wówczas rozmawiać.
Wiemy natomiast, że odtwórczyni roli Lakesis, czyli innej z matek wróciła do serialu.
A tymczasem mamy jeszcze filmik od Rosario Dawson, która wróciła w drugim sezonie i na koniec podpisywała plakaty, które dostała ekipa drugiego sezonu, po zakończeniu zdjęć.
Drugi sezon serialu „Ahsoka” zadebiutuje w drugiej połowie przyszłego roku.
KOMENTARZE (10)
Henry Gilroy (nie mylić z Tonym Gilroyem, twórcą „Andora”), który pracował zarówno przy „Wojnach klonów” jak i „Rebeliantach” dość ostro skrytykował pewne decyzje artystyczne, które podjęto w serialu „Ahsoka”. Mówił o nich w podcaście Pod of Rebellion.
Gilroy pracował nad animacjami, ale również był autorem powiązanych komiksów. Przede wszystkim jednak był jednym z ważniejszy współpracowników Dave’a Filoniego, który kształtował nie tylko odcinki, ale i charakter tamtych animacji. Stąd nie tyle przywala się do serialu na który nie ma wpływu, ale recenzuje pewne decyzje. Przede wszystkim poszło o Sabine i jej szkolenie na Jedi. Powiedział wprost, że nigdy nie było takiego planu. Rola Jedi była przewidziana dla Ezry. Owszem, w trakcje pracy nad „Rebeliantami” rozmawiali na temat tego, czy Sabine powinna być czuła na Moc. Te pomysły nie wzięły się z niczego, ale wówczas kolektywnie scenarzyści doszli do wniosku, że Sabine już jest fantastyczną wojowniczką. Zrobienie z niej Jedi to już zdecydowanie za dużo.
Henry Gilroy powiedział wprost, że nie ma nic wspólnego z serialem „Ahsoka”, ale to co zobaczył trochę go zszokowało. Bardzo podobała mu się to co wypracowali z mieczem ciemności, że nie trzeba być Jedi, by podążać za ideami. I to jego zdaniem było zdecydowanie ważniejsze dla animacji, niż fakt, że mógł używać Mocy.
Zobaczymy, jak się rozwinie wątek padawanki Sabine w drugim sezonie „Ahsoki”. Za to Rosario Dawson powiedziała, że podoba się jej drugi sezon serialu i że zobaczymy w niej bardziej zadowoloną i zrelaksowaną Ahsokę. Drugi sezon zadebiutuje za niecały rok.
KOMENTARZE (12)
Adam Driver udzielił niedawnoy wypwiadu Associated Press , w którym wrócił do Bena Solo. I przyznał, że po IX Epizodzie zamierzał wrócić do tej roli. Co więcej, nie był to tylko taki pomysł, zostały wykonane pewne ruchy w tym kierunku.
Adam Driver mówił, że bardzo podobała mu się postać Kylo Rena, zwłaszcza to, co skusiło go by ją przyjąć rolę w „Przebudzeniu Mocy”. To miała być odwrócona droga Dartha Vadera, ale nie do końca podobało mu się to, że potem zmieniono kierunek trylogii.
Okazuje się, że dyskusje na ten temat toczyły się od 2021. Kathleen Kennedy wyraziła swoją aprobatę, mówiąc, że jak będą mieć dobrego reżysera i dobry pomysł na scenariusz, to droga jest otwarta. Więc Driver zebrał ekipę. Reżyserem miał być Steven Soderbergh, a scenariusz miał opowiadać historię odkupienia Bena Solo. Nazwali go „The Hunt for Ben Solo”. Razem z Rebeccą Blunt napisali zarys.
Lucasfilm przyjął pomył bardzo życzliwie, właściwie to zarządowi bardzo przypadł on do gustu. Carrie Beck, Dave Filoni i Kathleen Kennedy powiedzieli, by rozpoczęto pisać scenariusz, za który odpowiadał Scott Z. Burns. Jak mówi Driver to naprawdę był jeden z najlepszych scenariuszy w jakich miał szansę wystąpić, a przy okazji mieli zamknąć historię Bena Solo. Gorzej było z Disneyem. Ani Alan Bergman, ani Bob Iger, nie potrafili zrozumieć jak to możliwe, by Ben Solo jakoś przeżył i powrócił.
Soderbergh przyznał, że bardzo podobało mu się tworzenie tego scenariusza i żałuje, że fani nie mieli szansy go zobaczyć. Filmowiec raz na jakiś czas publikuje listę filmów, które obejrzał. Znalazło się tam sześć Epizodów Lucasa, „Han Solo” i „Łotr 1”, ale zabrakło sequeli.
Lucasfilm, Disney oraz Burns odmówili skomentowania doniesień Drivera.
KOMENTARZE (12)
Mamy dobrą wiadomość dla wielbicieli loth-kotów. W szczególności jednego, Murleya. Powróci w drugim sezonie, w dodatku będzie więcej tych kociąt. I tu dochodzimy do ciekawostki, bo Dave Filoni zapytany niedawno, dlaczego właściwie widzimy tyle tych loth-kotów, przyznał wprost bez żadnych ogródek, musi jakoś opłacić ten serial. Wygląda na to, że Dave odrobił lekcję od George’a Lucasa i tego, czego samodzielnie mógł doświadczyć wprowadzając Grogu. To miłe stworzonko nadaje się na zabawki i figurki, a to potrafi wygenerować większe pieniądze, niż sam serial, czy film. Tak więc loth-koty będą, tak jak Grogu w „The Mandalorian & Grogu”.
Natomiast Natasha Liu Bordizzo potwierdza to co już wiemy. Po pięciu miesiącach pracy, zdjęcia do kolejnych 8 odcinków „Ahsoki” dobiegły końca. Teraz czeka nas postprodukcja i marketing. I tu jest ciekawa sprawa, bowiem podobno pod koniec zdjęć na plan zaproszono kilku dziennikarzy, by mogli przygotować materiał. Zobaczymy kiedy zaczną promocję. Do premiery pewnie zostało jeszcze koło roku.
Jeśli chodzi o aktorów, to Jane Edwina Seymour grająca Matkę Nocy Lakesis pożegnała się na Instagramie ze studiem Pinewood, licząc że jeszcze pewnego dnia tam powróci. Nie wiadomo, czy w ten sposób próbowała coś przekazać o swojej bohaterce, czy została uśmiercona, czy może liczy na powrót w filmie Filoniego?
Ivanna Sakhno, czyli Shin Hati na jednym z konwentów powiedziała ostatnio, że w drugim sezonie poznamy także przeszłość Shin. Czyżby jakieś retrospekcje? Natomiast Bryce Dallas Howard, która potwierdziła, że reżyseruje dwa odcinki, oczywiście bardzo chwaliła Dave’a. Natomiast opisując swoje odcinki użyła następujących słów: ekscytujące, przygodowe i romantyczne. No i się zaczęło. W sieci pojawiły się komentarze, że czeka nas romans… Niby miał być Ezra i Sabine… ale właśnie, może nie o to chodzi.
To dobry moment, by przejść z plotek i ploteczek, do kuriozalnych teorii krążących po sieci. Jedna z nich mówi, że Ezra będzie miał nowy obiekt westchnień. Więc, kto wie, może czeka nas trójkąt? A może Sabine raczej wybierze swoją drogę idąc za Ahsoką. Ta z kolei też ma swoją drogę do przejścia i możliwe, że Dave w którym momencie się zdecyduje skończyć z tą bohaterką. Ale nie ma co liczyć na jej śmierć, raczej to że zostanie nową Córką, albo kimś w tym stylu. I tu znów wracamy do plotek o Abeloth. Niedawno wykopano nawet jakąś rozmowę z Troyem Denningiem, który mówił, że jak pracowali nad Abeloth Filoni był mocno zainteresowany. Zobaczymy, jak wyjdzie teraz.
Pozostańmy przy szalonych plotkach. Podobno w drugim sezonie mamy szansę zobaczyć księżniczkę Leię. Billie Lourd ostatnio głośno mówiła, że byłaby gotowa wcielić się w Leię jeszcze raz (grała ją w „Skywalker. Odrodzenie”, oczywiście komputerowo została zastąpiona przez obraz jej rodzonej matki Carrie Fisher). Po co miałaby się pojawić Leia w serialu? Otóż głównie dlatego, że podobno mamy zobaczyć zamach na Mon Mothmę i wycięcie innych polityków. To by tłumaczyło brak Mon Mothmy w sequelach. Nawet jeśli nie zginie, raczej by się wycofała. Cóż zobaczymy.
A ostatnia plotka mówi, że duch Anakina ma walczyć z Baylanem. Zobaczymy jak to wymyślą, o ile nie jest to wymysł fanów.
Biorąc pod uwagę te plotki zapowiada się wyśmienity drugi sezon. Oby jego realizacja była równie dobra.
KOMENTARZE (8)
Niedawno miała swoją premierę animacja „Odbuduj galaktykę: Elementy przeszłości”, w której możemy ponownie usłyszeć Ashley Eckstein w roli Ahsoki. Aktorka w wywiadzie dla Comic Book powiedziała, że chętnie zobaczyłaby jeszcze więcej przygód Togrutanki:
Osobiście chciałabym więcej animowanej Ahsoki. I myślę, że zostało jeszcze sporo do opowiedzenia... I wiecie co? Powiem wam coś, bo to moje marzenie. Dużo mówię o manifestowaniu marzeń. Chciałabym, by pewnego dnia ukazał się film animowany z Ahsoką w roli głównej. Byłoby cudownie. Często o tym marzę i jestem wierząca, a swoje sny trzeba wyławiać z głowy i rzucać je wszechświatowi. I wiecie co? Rzucę je światu. Chciałabym, by w pewnym momencie ukazała się animacja z Ahsoką.
Ashley dodała też, że wszystko zależy od fanów, bo - jak przekonuje - ekipa z Lucasfilmu naprawdę słucha. Na przykład podobno to właśnie dzięki nam Rosario Dawson wcieliła się w Tano w wersji aktorskiej, bo Filoni zobaczył fancasty z nią w roli głównej. Zresztą Dave obiecał Eckstein, że w animacjach to ona zawsze będzie głosem dziewczyny.
Zdaniem aktorki pozostało jeszcze wiele do opowiedzenia w historii Ahsoki - chociażby spory szmat czasu pomiędzy TCW a „Rebeliantami”. Poprosiła więc ponownie o głosy fanów.
A skoro przy tematach animacji jesteśmy, to Sam Witwer zdradził, że startował do roli... młodego Hana Solo. Lucas miał plan, by ten pojawił się w TCW i Filoni przesłuchał podobno całe mnóstwo aktorów. Sam naśladował rolę Harrisona Forda z „Amerykańskiego graffiti”. Pomysł ostatecznie porzucono, ale pamiętajmy, że George myślał też o tym, by Hana - jako dziecko - umieścić w „Zemście Sithów”. Miał on być sierotą wychowanym przez Wookieech, a podczas bitwy o Kashyyyk miał pomóc Yodzie w znalezieniu generała Grievousa. Lucas miał jednak podobno stwierdzić, że „to głupie”.
KOMENTARZE (20)
Właśnie w sieci zadebiutował oficjalny zwiastun filmu „The Mandaloiran & Grogu”.
Jednocześnie pojawił się plakat.
Film w reżyserii Jona Favreau zadebiutuje w kinach 22 maja 2026. Za produkcję odpowiadają: Kathleen Kennedy, Dave Filoni oraz Ian Bryce. Muzykę skomponuje: Ludwig Göransson. Film był kręcony pod kina IMAX.
Imperium upadło, a jego dowódcy są porozrzucani po całej galaktyce. Nowa Republika starając się zabezpieczyć to co osiągnęła Rebelia, zaciąga legendarnego mandaloriańskiego łowcę nagród Dina Djarina (Pedro Pascal) i jego młodego ucznia Grogu.
Ta dwójka tworząca klan jest gotowa do walki. Nowy „Brzeszczot”, zupełnie nowa przygoda, Zeb Orrelios, nowa bohaterka w którą wcieli się Sigourney Weaver, para Huttów, AT-AT czy walki gladiatorów to wszystko, czego możemy się spodziewać po tym filmie.
O tym, kto wyreżyseruje drugi sezon „Ahsoki” donosiliśmy kilka miesięcy temu. Obecnie w sieci pojawiły się nie tyle nowe informacje, co uściślenia, kto wyreżyseruje który odcinek.
1 – Dave Filoni
2 i 3 - Jennifer Getzinger
4 I 5 – Bryce Dallas Howar
6 I 7 - Anders Engström
8 – Dave Filoni
Dodatkowo poznaliśmy też operatorów. Eric Steelberg wyreżyseruje odcinki 1, 4 i 5, Stephan Pehrsson – 2, 3 I 6 zaś Barry Baz Idoine 7 i 8.
Przy okazji festiwalu filmowego w Toronto, Collider miał szansę rozmawiać z Sigourney Weaver. Zanim rozmowa zeszła na film „The Mandalorian & Grogu”, rozmawiano o „Andorze”.
Głównie prowadzący, Steve Weintraub i Byan Fuller mocno chwalili serial, nazywając go nie tylko najlepszymi „Gwiezdnymi Wojnami” od lat 80., ale też doskonałym serialem samym w sobie, nawet jeśli wyjmie się z niego „Gwiezdne Wojny”. Weaver skomentowała to tylko, że „Andor” nie będzie tak dobry jak „The Mandalorian & Grogu”, w którym oczywiście gra. Weintraub próbował mówić, że trudno tak jednoznacznie oceniać, bo generalnie „Andor” jest dużo poważniejszą odsłoną sagi, podczas gdy „The Mandalorian” to raczej będzie zabawa. Weaver mówiła, że właśnie nie tylko i chwaliła produkcję w którą gra, mówiąc, że mają w obsadzie Pedro Pascala.
Pojawiły się także plotki dotyczące napisów początkowych w „The Mandalorian & Grogu”. Na razie nawet są jakieś przecieki, ale obecnie trudno stwierdzić na ile to prawdzie (raczej fake news). Ogólnie należy się spodziewać, że przedstawią po krótce sytuację (upadło Imperium, czas bezprawia i takie tam) i bohaterów, czyli łowcę nagród, który nawiązał więź z czułym na moc dzieckiem, czyli Grogu. Chodzi o to, by ludzie nie znający serialu nie zadawali nagle jakiś pytań, o co chodzi i tyle. Brzmi rozsądnie, zobaczymy jak to wyjdzie w praktce.
Tymczasem Mark Hamill w rozmowie z THR promuje swój najnowszy film „Wielki marsz”. Padło tam też pytanie o „Gwiezdne Wojny” a dokładniej o przyszłość Luke’a Skywalkera. Mark wielokrotnie publicznie mówił, że to już chyba czas by odejść od Luke’a, potem czasem mówi, że jeszcze nie jest gotów pożegnać się z tą rolą. Jednak coraz trudniej to zrealizować bez pomocy technologii. Zapytano go więc, co sądzi o Luke’u generowanym przez sztuczną inteligencję w przyszłych produkcjach. Powiedział, że na razie nie ma sensu odpowiadać na to pytanie, bo genAI wiąże się z masą pytań, na które na razie nie ma odpowiedzi. Czas pokaże.
Jednak przypomniano mu, że wziął udział w „The Mandalorian”, gdzie komputerowo odmłodzono Luke’a Skywalkera za pomocą technologii typu deepfake. Odparł, że to było coś zupełnie innego, bo oryginalna trylogia opowiadała historię Luke’a, który był jedną z najbardziej idealistycznych postaci w sadze, który stawia pierwsze kroki i kończy w ciekawym miejscu. To jakby zrobić trylogię o Jamesie Bondzie, gdzie w pierwszym filmie zdecyduje się na to by wstąpić do służb specjalnych, w drugim przejdzie szkolenie, a w trzecim zdobędzie licencję na zabijanie. A potem nie zrobić ani „Goldfingera” czy „Pozdrowień z Rosji”. To czego Hamillowi brakowała to pokazania Luke’a jako mistrza Jedi i to właśnie było w „The Mandalorian”. Jednocześnie mocno chwalił Dave’a Filoniego i Jona Favreau, mówiąc, że oni czuli „Gwiezdne Wojny” tak jak robił to George Lucas, a co Hamill kwestionował w przypadku sequeli.
Zaczęliśmy porównaniem z „Andorem”, więc może dajmy głos Tony’emu Gilroyowi, w sprawie serialu „The Mandalorian”. W rozmowie z Gameradar powiedział, że jak przygotowywał się do „Andora” to faktycznie zaczął oglądać ten serial i przyznaje, że mu się bardzo podobało. Tyle, że utracił regularność, ale ponieważ widział, że „The Mandalorian” nie ma wpływu na jego historię, nie czuł potrzeby wracać.
Nam pozostaje czekać na zwiastun. Na razie jest natomiast coś innego. Na Youtubie, na oficjalnym kanale pojawiła się kompilacja spotkań Boby Fetta i Dina. Może zaczynają podgrzewać atmosferę?
Premiera “The Mandalorian & Grogu” już 22 maja. „Gwiezdne Wojny” wracają na ekrany i miejmy nadzieję, że zagoszczą tam na dłużej.
KOMENTARZE (11)
Jak pamiętamy prawie dwa lata temu zmarłaShawna Trpcic , która pracowała przy kostiumach do „Ahsoki” i innych seriali Mandoverse. W drugim sezonie zastąpiła ją Sammy Sheldon Differ.
Sammy jest bardziej znana z kina niż z telewizji czy streamingów. Projektowała kostiumy do filmów takich jak „V jak vendetta”, „X-men: Pierwsza klasa”, „Gwiezdny pył”, „Ex Machina”, „Gra tajemnic”, „Anihilacja”, „Ant-man” czy „Jurassic World: Odrodzenie”.
Nie ujmując nic Shawnie, ale to nie ta liga produkcji. Trpcic głównie zajmowała się projektowaniem dla telewizji i streamingu. Więc ta informacja może brzmieć trochę dziwnie, ale jest bardzo zgodna z tym, co całkiem niedawno mówił Dave Filoni.
Drugi sezon „Ahsoki” to będzie zupełnie inna produkcja, nie chodzi nawet o fabułę, ale o sposób jej kręcenia. Przede wszystkim koniec ze StageCraft. Volume jest fajny, pozwala filmowcom na wiele, ale obecnie Filoni i Jon Favreau dość dobrze rozumieją tę technologię i jej ograniczenia. Wbrew oczekiwaniom nie rozwiązała wszystkie, a wprowadziła dodatkowe problemy. Teraz obaj panowie robią krok wstecz, a kierunek wyznaczył tu trochę „Andor”, który postawił na prawdziwe plany w rzeczywistych sceneriach.
Dave Filoni mówi, że nie jest to koniec StageCrafta, a raczej ograniczenie go. Wiedzą, gdzie najlepiej się sprawdza, wiedzą też gdzie sprawdza się niebieski ekran. To wszystko narzędzia, które filmowcy mogą używać i powinni znać, ale powinni też po nie sięgać w przemyślany sposób. Dlatego „Ahsoka” jest kręcona w Londynie, będzie też tam więcej zdjęć na lokacjach i w zbudowanej scenografii. To samo ma dotyczyć zarówno „The Mandalorian & Grogu” jak i „Starfightera”.
Oznacza to jeszcze jedno, studio w Los Angeles, gdzie powstawały seriale z Mandorverse idzie w odstawkę. Nie będzie potrzebne. Dla nas znaczy to także mniej przecieków, bo stamtąd faktycznie robiono całkiem wiele zdjęć, które wylądowały w sieci.
Na drugi sezon „Ahsoki” musimy poczekać mniej więcej jeszcze rok.
KOMENTARZE (6)
Timothy Zahn gościł niedawno na konwencie Fan Expo w Kanadzie. Nie zabrakło rozmów przede wszystkim o Wielkim Admirale Thrawnie i „Ahsoce”. Dodajmy tu pewien kontekst. Otóż kilka miesięcy temu było głośno, że Dave Filoni prawdopodobnie zastąpi Kathleen Kennedy. Nagle zaczęły wypływać niepokojące informacje na temat pana w kapeluszu, a jedną osób, która publicznie się na niego skarżyła był Timothy Zahn. Przede wszystkim sugerował, że Lucasfilm i decydenci nie są zainteresowani współpracą z nim, nie podobał mu się brak informacji i pewnie też kierunek działań. Głównie oczywiście chodziło o serial „Ahsoka”, gdzie Thrawn jakby to powiedzieć nie pokazał się z najlepszej strony.
Teraz to już się zmieniło. Przynajmniej zdaniem Zahna. Otóż przyznał, że po pierwsze żywi głęboki szacunek dla twórczości Dave’a Filoniego, bo poza nim (Zahnem), tylko Filoni rozumie Thrawna. I tylko on wie, jak go pokonać. Thrawn analizuje wiele czynników, co czyni go ciężkim przeciwnikiem, ale nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego. Zahn sugerował, że drugi sezon „Ahsoki” ukaże Wielkiego Admirała w zdecydowanie lepszej formie i w końcu zobaczymy, dlaczego jest on takim zagrożeniem. Nie powiedział tylko, czy podzielono się tym z nim, czy miał szansę czytać scenariusz, a może był na planie.
Istnieje jeszcze jedna opcja, mianowicie taka, że gwiazda Filoniego właśnie rozbłyska i niebawem zostanie on oficjalnie obwołany prezesem Lucasfilmu. Jeff Sneider niedawno sugerował, że Kathleen Kennedy przejdzie na obiecaną emeryturę na początku przyszłego roku. Nam pozostaje mieć nadzieję, że zapowiedzi Zahna dotyczące drugiego sezonu „Ahoski” faktycznie się spełnią. Drugi sezon właśnie powstaje i zobaczymy go w drugiej połowie przyszłego roku.
KOMENTARZE (8)
Jude Law promuje swój najnowszy film „Eden” w reżyserii Rona Howarda i tym samym także zahaczył w rozmowach o „Gwiezdne Wojny”. W jego przypadku poruszono kwestię kontynuacji „Załogi rozbitków”. Krótko na ten temat rozmawiał z Screen Rant.
Zapytany czy zobaczymy Joda jeszcze w „Gwiezdnych Wojnach”, odparł wprost, że mogą powiedzieć cokolwiek, ale uważa, że jakaś nadzieja jest. Musi istnieć sposób na kontynuowanie jego historii. Tyle, że „Gwiezdne Wojny” to kolosalna maszyna z mnóstwem zależności, więc nic nigdy nie wiadomo. Na razie może powiedzieć tylko, że bawił się doskonale pracując nad tym serialem, z wspaniałą ekipą twórców. Spełnił też swoje dziecięce marzenie, by zagrać w „Gwiezdnych Wojnach”. Co będzie dalej, zobaczymy.
Chodziły plotki, że bohaterów „Załogi rozbitków” zamierzał wykorzystać jakoś Dave Filoni. Jon Watts i Christopher Ford podobno dobrze wiedzą, jak chcieliby by ten serial się rozwinął dalej. Jedyne, co można zrobić, to pomóc im oglądając go jeszcze raz, tak by w Disneyu ktoś zauważył statystki.
KOMENTARZE (4)
Jak podkreśla sam Simon Kinberg, tym razem Lucasfilm nie popełni błędu sequeli i cała trylogię napisze od początku do końca jedna osoba. I to nie byle jaka, bo Kinberg nie jest świeżakiem jeśli chodzi o uniwersum. Pomagał stworzyć serial „Rebelianci”. Pracował też nad spin-offem o Bobie Fetcie (ten jednak wpierw stracił reżysera, a potem został skasowany). Tym razem o nowej trylogii twórca mógł powiedzieć trochę dla Nerdtorpolis.
Wspomniał, że bardzo chciał pisać książki. Nie wyszło, pisze filmy i to chyba jego przeznaczenie. Natomiast jeśli chodzi o „Gwiezdne Wojny” to jest ich entuzjastą od dzieciństwa. Mówi, że praca nad tymi filmami to nie jest w jego przypadku spełnienie marzeń, bowiem nie miał takich marzeń. Więc już sam fakt, że będą kolejne filmy jest czymś niewiarygodnym, a móc pracować przy nich to już w ogóle marzenie. Więc podchodzi do tej pracy z dużym zaangażowaniem.
Mówił też o jednej istotnej rzeczy, czyli inspiracji. Tu kładzie nacisk na wspaniałych twórców obecnego sukcesu „Gwiezdnych Wojen”, czyli Kathleen Kennedy, Dave’a Filoniego a także Tony’ego Gilroya. Mówi wprost, że pracowało przy tych ostatnich produkcjach wielu utalentowanych osób, którym pozwolono zrobić dobrą robotę. „Andor” to istotna inspiracja i wyznacznik. To była dobra historia science fiction, która by się sprawdziła w każdej franczyzie.
Kinberg pracuje nad wieloma projektami na raz, wliczając to prequel „Star Treka”. Zobaczymy, kiedy uda mu się pchnąć tę trylogię do przodu.
KOMENTARZE (7)
Wciąż mamy posuchę newsową, ale czasem można znaleźć ciut starsze wieści, które gdzieś mignęły. Jak choćby wywiad z Jonem Favreau o pracy nad efektami w filmie „The Mandalorian & Grogu”.
Favreau wspomniał, że film był kręcony cyfrowo (bez użycia taśmy) ale tak, by było gotowy pod format IMAX. Nie powiedział, czy bardziej będzie to kwestia sekwencji (np. 20 minut) dedykowanych dla IMAX, czy więcej, gdyż cały czas eksperymentują. Próbowali różnych metod, nie tylko samego formatu, ale również ustawień na planie, by to dobrze wyglądało. Na planie używali VR do oglądania obrazów IMAX, nie monitorów. Akurat tej metody nauczyli się jak robili zdjęcia do serialu jeszcze pod StageCraft.
Sceny z przestrzenią wyglądają w IMAX dużo lepiej, zaś jeśli chodzi o dekorację, trzeba ją budować wyższą, wtedy też wygląda to lepiej. Tu istotne także jest to, że zmieniają format z telewizyjnego na kinowy i chcą, by to było zauważone. Nie tylko jeśli chodzi o budżet, ale także to co widać na ekranie. Oczywiście obecnie pracują nad efektami specjalnymi i połączeniem tego w jedno. Favreau nie chciał odpowiedzieć wprost ile będzie trwał film, mówiąc że to ma być przygoda, która ma wciągać i iść do przodu, być spójna. To jest cel, a jaka wyjdzie długość to już inna kwestia.
Favreau wspomniał też, że kinowy budżet pozwala się zupełnie inaczej bawić z ILM i konstrukcją scenografii. Owszem te procesy trwają dłużej w porównaniu z serialem, ale też nie to był cel. Trochę żałuje, że na Celebration mogli pokazać jedynie krótki fragment, tego co osiągnęli. A był tam AT-AT, który nie jest grafiką komputerową. Zbudowali pełnowymiarową makietę (to akurat wiemy z innych źródeł, nie z wywiadu). Te kinowe rzeczy niestety były ograniczone w serialu.
Jeśli chodzi o fabułę, pewnym wyzwaniem było z pewnością to jak podejść do osób, które nie znają serialu, a tym samym bohaterów. Tyle, że Favreau twierdzi, iż Grogu i Din są znane dzięki memom i mediom społecznościowym, nawet wśród osób, które nie widziały serialu. Musieli więc z Davem Filonim wymyślić sposób jak podejść do tego. Uznali, że ważne by ludzie kojarzyli archetyp postaci i to powinno wystarczyć. Oczywiście, ci którzy znają serial, wyłapią sporo więcej, ale to ma być bardziej nagroda, niż konieczność by zrozumieć fabułę.
Favreau nie chciał też odpowiedzieć, czy film będzie mieć napisy początkowe. To akurat sugerowała sama Kathleen Kennedy. „The Mandalorian & Grogu” zadebiutuje na ekranach kin 22 maja 2026. W rolach głównych występują Pedro Pascal i Sigourney Weaver.
KOMENTARZE (6)