TWÓJ KOKPIT
0

Lucasfilm :: Newsy

NEWSY (911) TEKSTY (9)

NASTĘPNA >>

Jon Watts reżyserem Epizodu X

2026-09-28 07:50:33

Jak donosi Hollywood Reporter, Simon Kinberg wybrał reżysera do pierwszej części swojej trylogii, czyli Epizodu X, a będzie nim Jon Watts, jeden z twórców „Załogi rozbitków”.

Poza serialem gwiezdno-wojennym Watts najbardziej znany jest z ostatnich filmów o Spider-Manie. Kinberg wcześniej był konsultantem przy pierwszych „Przebudzeniu Mocy”, a także „Rebeliantach”. Miał dostać własny film gwiezdno-wojenny, ale jego spin-off został skasowany ostatecznie po wynikach „Hana Solo”. Od 2024 ponownie pracuje nad „Gwiezdnymi Wojnami”, tym razem Simon dostał za zadanie napisania całej trylogii i przeprowadzenia jej w spójny sposób od początku do końca.

Czy to na pewno będzie Epizod X czy osobny projekt, na sto procent nie wiadomo. Ma być to bez wątpienia kolejna odsłona sagi Skywalkerów, rozbitej obecnie już na wiele pokoleń. Na tę chwilę Lucasfilm milczy w sprawie tych rewelacji.

Ogólnie wieści te nie wywołały wielu emocji wśród fanów. Niektórzy nawet czują się zawiedzeni, tak kierunkiem jak i wyborem. Wielu z nich uważa, że Bryce Dallas Howard lepiej nadaje się na to stanowisko. Inni, chcieli by nie tylko powrotu Rey, ale również wpierw uratowania projektu „The Hunt for Kylo Ren”.

Na tę chwilę nie ma informacji, kiedy zdjęcia do Epizodu X mogłoby ruszyć. Następny nowy film, który zobaczymy to „Starfighter”, premiera w maju.
KOMENTARZE (10)

Powoli zbierają ekipy do kolejnych filmów

2026-09-23 16:52:48

W sieci pojawiają się informacje o zaangażowaniu osób z ekipy do kolejnych filmów gwiezdno-wojennych. Na tę chwilę nie ma nic oficjalnego, co więcej patrząc na to, że bardzo podobne wieści pojawiają się w tym samym czasie i dotyczą trzech różnych produkcji, może tu być trochę zamieszania. Zwłaszcza, że cześć wpisów znika. Po pierwsze wg IMDB Jamie Lapsley miał zostać scenografem do filmu o Rey i nowym zakonie Jedi. Wpis ten jednak już zniknął. Z kolei Arjun Bhasin nadal jest związany z tym filmem jako kostiumolog. Co więcej kilka innych osób jest już związanych z tą produkcją, w tym David O’Reilly jako osoba szukająca lokacji. Pracował on przy „Ahsoce” oraz kilku innych produkcjach Lucasfilmu, więc może „New Jedi Order” też jest w jego zakresie.

Z kolei wg tego samego źródła Michael Shaw jest scenografem do filmu Dave’a Filoniego. Z IMDB jest ten problem, że to źródło może edytować każdy, ale często sami zainteresowani twórcy również się tu dodają, by pokazać swój dorobek lub zaangażowanie. Dodajmy, że scenografowie obecnie pracują przy tego typu produkcjach od dość wczesnego etapu, gdyż zajmują się także projektowaniem nowych światów, statków czy obcych.

Kolejne doniesienie mówi o tym, że film Simona Kinberga, pierwszy z trylogii znalazł już reżysera. Nie podano szczegółów. Za te wieści odpowiada Caleb Williams. Jego zdaniem produkcja idzie do przodu, zdjęcia mogą zacząć się w przyszłym roku, a sam Kinberg nigdy nie był rozważany jako reżyser. Na tę chwilę te informacje to tylko ciekawostka, zobaczymy jak Caleb sprawdzi się z przeciekami.

Na tę chwilę nie wiemy, co nas czeka z premierami gwiezdno-wojennymi po maju. Zobaczymy, czy któryś z tych filmów dostanie zielone światło.
KOMENTARZE (14)

Dave Filoni o przyszłosci „The Hunt for Ben Solo”

2026-08-19 19:23:01

Przy okazji D23 Expo, Dave Filoni musiał się mierzyć z pytaniami fanów o film „The Hunt for Ben Solo”. W sieci są opisy dwóch różnych sytuacji. W obu dał do zrozumienia, że to nie jest priorytet dla Lucasfilmu.

W pierwszej zapytany o to, powiedział, że cieszy go zaangażowanie fanów w ten temat, ale Moc nie jest z nami. Drugi, był ciut ciekawszy, co widać na filmiku, gdzie próbuje używać sztuczki myślowej Jedi i mówić, że na razie tego nie robią.



A co robią? Cóż, pewnie dowiemy się na Celebration.

O „The Hunt for Ben Solo” słyszymy od kilku miesięcy. Projekt ten został ubity przez poprzedni zarząd w Disneyu. Na razie zdobył spore zainteresowanie wśród grupki zaangażowanych fanów, którzy usiłują walczyć o realizację tego filmu.
KOMENTARZE (3)

Czyżbyśmy poznali los „A Droid Story”?

2026-08-12 17:55:19

Simon Farnaby udzielił wywiadu Variety, który rzuca ciekawe światło na projekty gwiezdno-wojenne, o których niewiele wiemy i które… skasowano.

Po sukcesie „Paddingtona 2”, Farnaby i jego współpracownik, Paul King dostali ofertę na „Gwiezdne Wojny” od Disneya i Lucasfilmu. Teraz Simon zdradził trochę informacji o swoim projekcie. Głównie miała być to historia nieznanego robota, a dodatkowo nie miały się w niej pojawiać żadni, główni bohaterowie. I jak sam twierdzi, to prawdopodobnie spowodowało, że ostatecznie projekt odłożono na półkę. Co więcej, uznano nawet, że to się nie nadaje na „Gwiezdne Wojny”. Ale w Disneyu się spodobał pomysł, więc twórcy dostali zielone światło, by przerobić go na własną historię, nie związaną z uniwersum.



Warto przypomnieć, że w 2020 zapowiedziano animowane „A Droid Story”. Nawet jakieś prace z Anthonym Danielsem miały miejsce. Projekt jednak był okryty tajemnicą i właściwie nigdy nawet nie dowiedzieliśmy się, kto za nim stał. Czy to mogli być Farnaby i King? Możliwe, wiele rzeczy brzmi podobnie, ale pewności nie ma.

Nie byłby to pierwszy gwiezdno-wojenny projekt odrzucony przez Lucasfilm, który został zrealizowany inaczej. Po wykupieniu Lucasfilmu przez Disneya, słyszeliśmy plotki o „Siedmiu samurajach” w wersji Star Wars i Zacku Snyderze. Skończyło się na „Rebel Moon” tegoż reżysera.
KOMENTARZE (7)

Plotki o kolejnych filmach

2026-08-08 09:38:13

Czekamy na D23 Expo, więc to dobry moment na plotki. Tym razem odpowiada za nie Skyler Shuler, który wcześniej współpracował z serwisem DisInsider, publikując różne przecieki i informacje o grupie Disneya. Źródło trochę ciężkie do zweryfikowania, bo ewidentnie coś tam wiedział, ale jedynie kierunkowo. Szczegóły zazwyczaj okazywały się inne, więc warto wziąć to pod uwagę.



Shuler opisał na swoim blogu, czego powinniśmy się spodziewać po Lucasfilmie na D23 Expo i w ogóle jakie mają plany.

Zaczynamy od „Starfightera”. I tu chyba wprost mówi, że miał dyskusję na ten temat z kimś z Disneya i oni, widzieli już roboczy montaż filmu. Nie było pokazów testowych, tylko wewnętrzne. Podobno w Disneyu się to podoba i uważają, że to najlepszy projekt gwiezdno-wojenny odkąd zakupiono Lucasfilm. Potwierdził także, że z tego, co słyszał to na D23 zobaczymy plakat filmu, będzie część obsady i szczegóły. No i jakiś zwiastun, ale nie jest pewien, czy faktycznie wyląduje on w sieci.

Przyznał też, że z tego co wie, to trylogia Simona Kinberga się posuwa do przodu, prace trwają. Nie jest pewien, czy to będzie Epizod X, XI, XII czy nie. Wspomniał też o plotce, że Helen Mirren w roli starszej Rey, aczkolwiek tu przypominamy, że takie pomysły były jeszcze przed Kinbergiem, gdy rozwijany był projekt Damona Lindelofa. Więc wygląda na to, że tu właśnie coś już się zaczyna mieszać.

Dalej Shuler tylko i wyłącznie spekuluje. Jego zdaniem film Sharmeen Obaid-Chinoy raczej nie powstanie. Nic się nie dzieje w temacie. Film Jamesa Mangolda też jest odłożony na półkę, jeśli powstanie to raczej później niż szybciej. Za to film Taika Waititiego jest znów na radarze, możliwe, że dostaniemy jakąś głupotę z nim związaną na D23. Dodatkowo twierdzi, że „Rogue Squadron” Patty Jenkins wcale nie jest martwym projektem. Nie ma pojęcia, czy coś się dzieje z filmem o Lando, bo nic na jego temat nie słychać. Również film Dave’a Filoniego jest odłożony.

W tym ostatnim przypadku potem na twitterze dodał, że możliwy jest powrót Mandoverse do serialu, który kontynuował by „Mandalorian i Grogu”. Czwarty sezon? Inne źródła sugerowały, że po „Ahsoce” Dave pozostanie raczej przy Disney+, niż pójdzie w kierunku kina.
Shuler odniósł się do możliwych projektów, sugerując dwa. Pierwszy to horror, o którym wspominał coś Tony Gilroy. Drugi projekt powiązany z „Rycerzami Starej Republiki”, albo kto wie grą „Fate of the Old Republic”. To coś, co Shuler zapowiada od lat… Ale na tę chwilę byłoby zaskoczeniem, gdyby Lucasfilm coś na ten temat zapowiedział na D23.

Impreza zaczyna się już w piątek, 14 sierpnia. Cóż, nie liczymy na duże zapowiedzi, ale liczymy, że za jakiś czas Jeff Sneider odniesie się do planu.
KOMENTARZE (9)

Josh D’Amaro o wynikach „Mandalorian i Grogu”

2026-08-06 18:37:06

Josh D’Amaro, czyli obecny szef Disneya, odniósł się do wyników finansowych „Mandalorian i Grogu”. Ogólnie potwierdził, że film niestety się nie sprzedał w kinach, ale firma i tak wyjdzie na swoje.

Na zebraniu, gdzie komentował wyniki finansowe, Josh odniósł się do sytuacji dwóch filmów. Pierwszy to „Mandalorian i Grogu”, a drugi to „Vaiana”. W przypadku obu tych tytułów potwierdził, że nie spełniły one oczekiwań, jakie miał wobec ich Disney, ale jednocześnie przyczyniły się do wzrostu sprzedaży. W przypadku filmu Jona Favreau chodzi zarówno o zwiększone zainteresowanie grami, poprawioną atrakcją „Millennium Falcon” w Disneylandzie czy Walt Disney Worldzie, jak również zauważalnie zwiększonym zainteresowaniem innymi produktami związanymi z „Gwiezdnymi Wojnami”.

Na tę chwilę wiemy, że film całkiem nieźle radzi sobie w streamingu.

Pytaniem otwartym zostaje oczywiście, co dalej z Mandoverse. Część aktorów jak Amy Sedaris (Peli Motto) czy Timothy Olyphant (Cobb Vanth) dają znać, że obecnie nic się nie dzieje. Nie mają żadnych wieści od Lucasfilmu, co dalej. Amy spodziewa się, że nie wróci do roli. Inne plotki sugerują, że wyczekiwany film Dave’a Filoniego trafi od razu na streaming, jako krótki serial. Cóż, zobaczymy, może na D23 coś powiedzą.

Natomiast już wcześniej przecieki sugerowały, że Disney nie wierzył w sukces „Mandalorian i Grogu”. Bardziej liczą na „Starfightera”.
KOMENTARZE (14)

„Brzeszczot”: Jak stworzono go na potrzeby „Mandalorian i Grogu”

2026-06-23 21:17:47

„Brzeszczot” na stałe wpisał się w serial „The Mandalorian”, stał się na tyle rozpoznawalny, że na potrzeby filmu „Mandalorian i Grogu” postanowiono go przywrócić. Oczywiście nie ten sam egzemplarz, a inny, który wcześniej należał do jakiegoś imperialnego watażki.

Jednak przywracanie go na potrzeby filmu jest naprawdę ciekawe, bo jak mówi specjalista od efektów Hal Hickel, to było naprawdę niebo dla wszystkich tych twórców. Robiono to klasycznymi metodami, jak to mówią „old school rządzi”.

Otóż postanowiono nakręcić sceny z „Brzeszczotem” w sposób taki jak kręcono „Sokoła Millennium” w „Nowej nadziei”, czyli używając urządzenia zwanego Dykstraflex do symulowania lotu.

Ta historia jednak zaczęła się na planie serialu „The Mandalorian”. Początkowo „Brzeszczot” został stworzony w całości komputerowo, cyfrowy model do cyfrowych ujęć. Ale Jon Favreau powiedział, że chce by zrobili mały model by eksperymentować na nim ze światłem. Chodziło o zobaczenie jak działają odbicia na metalicznej powłoce modelu. No i zrobili model, a Jon powiedział, a może by tak coś z nim nakręcić.

Twórcą modelu był John Goodson. Ostatecznie „Brzeszczot” miał jakieś 61 centymetrów, a John Knoll zaprojektował system do poruszania nim. Obaj trochę uprawiali partyzantkę, zarówno model jak i umocnienia powstawały w garażu (Lucasfilm zamknęło już studio modeli).

Ta oryginalna wersja była dobra, ale na potrzeby „Mandalorian i Grogu” Knoll chciał czegoś więcej. Więc powstał 61 centymetrowy model oraz 122 centymetrowy. Mniejszy używano do ujęć, gdzie pojazd poruszał się szybko, większy tam, gdzie chciano pokazać jego detale. Większy miał też zdejmowalne podwozie, tak by można było pokazać jak ląduje ale też jak lata.

Oczywiście kręcenie z modelami wymagało wielu przygotowań. Jak twierdzi Jeff Capogreco, odpowiedzialny za efekty wizualne, do każdego ujęcia tworzono model 3D każdego ze zdjęć. Nakładano też wszystkie ograniczenia z planu. Hickel z kolei dodaje, że zależało im na odtworzeniu estetyki „Gwiezdnych Wojen” z okresu oryginalnej trylogii. Bo jak się porówna inne dzieła z tego okresu jak choćby „Star Trek”, to jednak widać sporą różnicę.

Potem oczywiście wszystko czyszczono w komputerze. Więc dla sceny zbliżeń przy bazie Adelphi wykorzystano tak naprawdę 36 ujęć modelu.

Jednocześnie fabuła pozwoliła im stworzyć zupełnie nowy model, czystszy, świeższy, z mniejszą ilością modyfikacji. Pomalowali go w żółte paski i bawili się mocno odbiciami. Te odbicia i światła to było wyzwanie. Knoll nawet wynalazł coś, co nazwał gazebo, czyli ograniczoną przestrzeń płytami piankowymi. Wewnątrz gazebo umieszczano model i eksperymentowano z kolorami. Zastanawiano się też nad zbudowaniem miniaturowego ekranu LEDowego – StageCraft, czegoś, z czego ILM jest dumne. I ostatecznie tak też uczyniono, więc sceny na Nal Hutcie powstały dzięki Volume, ale Adelphi nagrywano na zewnątrz, by mieć prawdziwe słońce.

Tym samym ILM pracując nad „Mandalorian i Grogu” faktycznie po raz kolejny dokonało małego przełomu, a przy tym mocno czerpali z tradycji.
KOMENTARZE (10)

Więcej przecieków z prac nad „Starfighterem”

2026-06-10 18:38:13

Premiera „Starfightera” powoli się zbliża. Zostało już mniej niż rok, więc może czas na więcej oficjalnych wieści. A tymczasem mamy kontynuację przecieków o których pisaliśmy ostatnio.

Dalej źródło to samo, głównie FiveWalkers, acz pojedyncze rzeczy pochodzą od innych informatorów.

Jeśli chodzi o postać, którą gra Ryan Gosling. Faktycznie początkowo miała być młodsza, ale występ Goslinga w „Barbie” pokazał Shawnowi Levy’emu jak wiele ten aktor potrafi. Więc dostosowano rolę pod niego. Kod postaci to „Damon” o czym pisaliśmy, ale prawdopodobnie nazywa się Sabryn Gill. Wiele wskazuje na to, że walczył przeciwko Najwyższemu Porządkowi, bo raczej na walkę przeciw Imperium chyba jest za stary.

Postać, którą gra Matt Smith jest określana jako „Gerald”. I tu źródła się trochę różnią, kim on dokładnie jest. Wprost wynika to ze zmian w scenariuszu. Bohater ten miał być starszy i też szukano do tej roli bardziej uznanych aktorów w pasującym wieku. Dwóch z nich prowadziło dyskusję, ale ostatecznie nie zdecydowali się na ten film. Niestety nie wiadomo o kogo chodziło. Tak gwoli przypomnienia, chodziły też plotki, że do tej roli przymierzano Jessego Plemonsa, który też raczej jest młodszy, acz tu źródło nie było zbyt wiarygodne. Za to Smith się zgodził. Jest on rozczarowany tym, że jego rola została wycięta ze „Skywalker. Odrodzenie”, więc chętnie wrócił do „Gwiezdnych Wojen”, by tym razem pojawić się na ekranie. Oczywiście jego angaż wymagał „odmłodzenia” postaci.

Bohaterka grana przez Mię Goth jest określana jako Kia. I tu znów powtarza się to, co już wiemy. Rola była pisana przede wszystkim pod Mikey Madison, rozmowy trwały, ale nie doszły do skutku. Potem szukano nowej osoby, ostatecznie padło na Goth. To także wymagało przepisania trochę roli.

Również bohaterka grana przez Amy Adams miała być grana przez inną aktorkę. Miała ją grać Julliane Nicholson, ale tej też nie było po drodze z Lucasfilmem. Niektórzy zauważają, że obie mają rude włosy więc… już można w sieci spotkać domysły, że to kanoniczna Mara Jade. Cóż, chyba jednak nie.

Miejmy nadzieję, że niebawem usłyszymy więcej oficjalnych wieści o filmie, zwłaszcza, że podobno pierwsza fala figurek Black Series ma się pojawić jeszcze w tym roku.
KOMENTARZE (9)

Leslye Headland o pomysłach na drugi sezon „Akolity”

2026-06-09 21:51:45

Leslye Headland lubi wracać do tematu „Akolity”. Choć serial niestety został skasowany po pierwszym sezonie, twórczyni ponownie opowiada jakie plany miała na drugi (i kolejne) sezony. Wspomniała o tym w wywiadzie, którego udzieliła magazynowi „Empire”. Przede wszystkim związane z postacią Qimira, w którą wcielił się Manny Jacinto.



Po pierwsze mieliśmy więcej dowiedzieć się więcej na temat przeszłości Qimira. Jak porzucił zakon Jedi i co powiodło go na Ciemną Stronę Mocy. Tu także byśmy lepiej zrozumieli jak wyglądał jego związek z Vernestrą, ale również jak miała wyglądać relacja z Darthem Plageuisem. Czyli coś, co zasugerowała końcówka pierwszego sezonu.

Oczywiście Headland potwierdza jeszcze jedną rzecz, że powiązanie z trylogią sequeli miało być dalej rozwijane. Choć nie powiedziała tego wprost, najpewniej chodziło jej o rycerzy Ren.

Tak gwoli przypomnienia, warto dodać, że Leslye już wcześniej sugerowała, iż zobaczylibyśmy także ciemną stronę Yody. Niestety serial nie zaskarbił sobie wiele miejsca w sercach fanów i nie przyciągną nowych widzów, więc został skasowany. Sama Headland ponownie powiedziała, że bardzo chętnie zrobiłaby kolejny sezon. Liczy trochę, że może nowy reżim Disneya i Lucasfilmu spojrzy na jej dzieło bardziej przychylnym okiem. Zwłaszcza, że jak sama twierdzi, postrzeganie różnych produkcji sagi zmienia się z czasem, stąd obecnie nie dziwi nostalgia za prequelami.
KOMENTARZE (9)

Kolejne spadki po trzecim weekendzie i przyszłość Mandoverse

2026-06-08 19:42:27

Zaczynamy od wyników. A te najlepsze nie są. „Mandalorian i Grogu” wciąż tracą. W USA po trzecim weekendzie film uplasował się na 5 pozycji. Zarobił koło 10 milionów USD (dokładne dane jeszcze nie są znane), ale to kolejny spadek o blisko 60% w porównaniu z poprzednim tygodniem. Na tę chwilę film ma w USA jakieś 155,8 miliona USD. „Han Solo” w tym samym czasie miał już 176 milionów USD.

Trochę lepiej wygląda to poza USA, ale wciąż źle. Kolejne 16 milionów USD, czyli spadek o zaledwie 42%. Obecnie tam film zarobił 137,8 miliona USD, co razem daje 293,6 miliona USD. 300 milionów nie powinno stanowić problemu, czyli tyle ile wyniosły mniej więcej koszta filmu z promocją, a to raczej znaczy, że Disney’owi ten film się nie zwróci. Nawet poziom przychodów „Hana Solo” będzie ciężko uzyskać. W Polsce w maju „Mandalorian i Grogu” zobaczyło jakieś 270 tysięcy widzów, ciężko będzie dojść do pół miliona.



By promować film, Jon Favreau i Lucasfilm wymyślili możliwość oglądania filmu w kinie z komentarzem reżysera. Trzeba mieć do tego aplikację TheaterEars. Tam można jak się zakupi bilet na film, pójść do kina i słuchać komentarzy w słuchawkach.

Za to, już chodzą słuchy, że „The Mandalorian i Grogu” pojawi się jeszcze w tym roku na Disney+. Tu zaskoczenia nie ma, bardziej czekamy co będzie z wydaniami fizycznymi. Na tę chwilę szczegółów brak.

Z innych ciekawostek Temuera Morrison wyraził żal, że nie pojawił się w filmie. Liczył, że będzie mógł pomóc Grogu i Dinowi w jakiejś walce.

Za to ciekawiej było jeszcze na Fan Expo Philadelphia, gdzie Brendan Wayne, powiedział, że wiedzą, albo przynajmniej on sam wie, że jest na świecie miejsce dla Dina i Grogu. Nie wie tylko, czy to będzie wielki czy mały ekran. On patrzył optymistycznie po pierwszych wynikach i liczył na wielki, czyli „Mandalorian i Grogu 2”.

Na tym panelu był też Jonny Coyne, czyli Lord Janu Coin. Jak wiemy pojawił się on na krótko w ramach Rady Cieni w trzecim sezonie „The Mandalorian”. Natomiast tu powiedział, że miał też pojawić się w czwartym sezonie, jak również być może w drugim sezonie „Księgi Boby Fetta”. Z jego słów wynika, że takowy faktycznie był rozważany, ale wiele się zmieniło od tego czasu.

Na tę chwilę jeszcze nie wiemy jakie będą dalsze losy Mandoverse po drugim sezonie „Ahsoki”. Film Dave’a Filoniego też obecnie chyba jest odłożony na lepsze czasy.
KOMENTARZE (18)

Kerry Condon coś słyszała… o drugim sezonie

2026-05-28 18:43:07

Przyszłość Mandoverse prawdopodobnie się rozstrzyga. Jedną z jego mniej typowych wariacji był serial „Załoga rozbitków”, koncentrujący się na przygodach grupy dzieciaków w kosmosie. Aktorka, Kerry Condon, która grała w serialu rolę Fary, czyli matki Fern, zasugerowała właśnie coś o przyszłości serialu.


Kerry Condon jako Fara w serial “Załoga rozbitków”

W rozmowie z Screen Rant, gdy promowała swój najnowszy film „Niebo nad Normandią” padło także pytanie o drugi sezon „Załogi rozbitków”. Aktorka bez namysłu powiedziała, że coś słyszała o tym. Dodała też, że dokładnie to nie wie, bo w tym biznesie nigdy nic nie wiadomo, ale z pewnością bardzo by chciała wrócić, bo dzieciaki tam były wspaniałe.

Dodajmy, że twórcy Jon Watts i Christopher Ford również podkreślali, że chcieliby kontynuacji i przedstawili kilka pomysłów Lucasfilmowi.

Przypominamy, serial zadebiutował w grudniu 2024. Został pozytywnie oceniony, choć nie stał się fenomenem jak „The Mandalorian”, ani nie zyskał takiego uznania jak „Andor”. Można go oglądać obecnie na Disney+.
KOMENTARZE (9)

„Mandalorian i Grogu” produkcją numer 1 w kinach

2026-05-27 18:46:53

Zgodnie z przewidywaniami „Mandalorian i Grogu” okazał się największym przebojem mijającego weekendu w kinach i to zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w reszcie świata.



W USA w trzy dni film zarobił 81.670.433 USD, zaś jak się doda jeszcze wynik za poniedziałek (było w USA święto, więc wolne) to wyszło 98.091.641. To więcej niż wskazywały ostrożne szacunki jeszcze przed premierą, tam czasem nawet sugerowano o kwocie bliskiej 80 milionom USD w cztery dni (Deadline), ale mniej niż wcześniejsze optymistyczne mówiące nawet o 100 milionach USD w trzy dni (więcej). Ostatecznie nawet na początek tego weekendu źródła mówiły o 100 - 102 milionach, ale wyszło mniej. W poniedziałek frekwencja spadła bardziej niż się spodziewano. Dla porównania „Han Solo”, który debiutował w podobny weekend miał odpowiednio 84 miliony i 103 miliony w analogicznym terminie. Tyle, że z powodu zmiany reżysera na Rona Howarda kosztował też dużo więcej.

Nadzieją dla filmu jest to, że ma raczej dobre recenzje (ocena A- w CinemaScore). Ogólnie jak na ten majowy weekend to 12 najlepsze otwarcie w historii i 4 już po Covidzie. Więc przemysł kinowy jest z tego zadowolony. Zobaczymy jak będzie z Lucasfilmem.

Na świecie, poza USA, film w weekend zarobił szacunkowo 48,5 miliona USD (a jak się doliczy jeszcze pokazy przedpremierowe to ma już 63 miliony USD). Nowsze dane mówią, że może być trochę lepiej, czyli nawet 69 milionów USD. Najlepiej sprzedał się w Wielkiej Brytanii (7 milionów USD), Niemczech (6,5 miliona), Chinach (5,3 milionów), Japonii (4,9 miliona) i Australii (4,6 milionów). Sumarycznie więc może mieć 167 milionów USD czyli mniej więcej tyle ile kosztowała produkcja, oczywiście jeszcze by się zwrócił musi mieć przynajmniej drugie tyle, gdyż koszty reklamy itp. nie są znane – ale szacuje się, że całościowo to mogło wyjść koło 300 milionów USD. Biorąc pod uwagę fakt, że spora część pieniędzy z biletów kinowych trafia do państw, dystrybutorów kinowych czy samych kiniarzy, więc na tę chwilę trudno wyrokować czy film w ogóle się zwróci.

O ile w USA film zdeklasował konkurencję, o tyle na świecie depcze mu po piętach kolejny chiński hit – „Gei A Ma de Qing Shu”, który w ten weekend zarobił ponad 45 milionów USD (a to kolejny weekend z rzędu).



Kolejny weekend powinien być dla „Mandalorian i Grogu” łaskawy, ale potem wchodzą „Władcy Wszechświata” a następnie „Dzień objawienia” Stevena Spielberga. Wiec będzie ciężko.

Na tę chwilę czekamy co wymyśli Dave Filoni jeśli chodzi o przyszłość uniwersum. On ostatnio ponownie wspomniał, że ma pomysły i plany. Mówił też, że miał szczęście uczyć się od George’a Lucasa, ale też osób, które pracowały przy prequelach w Lucasfilmie (i w mniejszym stopniu oryginalnej trylogii). To czego się nauczył, że po sukcesie „Nowej nadziei” nikt nie chciał robić jeszcze raz tego samego. Pojawiły się AT-AT, Miasto w Chmurach, czy Yoda, czyli rzeczy o których nikomu się nie śniło. To coś, co Dave zamierza robić dalej.

Z innych ciekawostek. W sieci podliczono, że Pedro Pascal bez hełmu jest widoczny w filmie przez niecałe 5 minut. Jon Favreau sprostował to mówiąc, że Pedro pojawił się w filmie w części scen także w hełmie, więc powinno być go więcej.

A my wszystkich, którzy już obejrzeli film i przyczynili się do jego weekendowego sukcesu, namawiamy do oceny w tym miejscu oraz recenzji i dyskusji na forum.
KOMENTARZE (13)

Wyrzucony z filmu o Rey Damon Lindelof opowiada o bajzlu w Lucasfilmie

2026-05-21 23:41:14

Damon Lindelof scenarzysta, który rozpoczął dawno temu pracę nad filmem o Rey opowiedział swoją wersję historii w podcaście House of R.



W skrócie, wspomina, że jak początkowo rozmawiał już po „Łotrze 1” jak powinien wyglądać film gwiezdno-wojenny, zaprezentował Lucasfilmowi swoją wizję. Podobało im się, więc się zgodzili i zaproponowali mu pracę. Dwa lata później mu podziękowano. Film o Rey dostał kolejnych scenarzystów i zgodnie z zapowiedziami Daisy Ridley prace posuwają się do przodu.

Lindelof ma trochę wątpliwości na ten temat. Na początek jednak zdradził swój pomysł, nad którym pracował wraz z Justinem Britt-Gibsonem oraz Rayną McClendon. Osią filmu miało być odbudowanie zakonu Jedi przez Rey, ale punktem wyjścia do tego miała być Reformacja, czyli schizma w Kościele Katolickim, której efektem był nowy odłam chrześcijaństwa, czyli protestantyzm. Nie zdradził jednak wiele szczegółów, pomijając jeden. Chcieli w ten sposób skonfrontować kwestię podążania za nostalgią w „Gwiezdnych Wojnach” i szukania nowych rzeczy. Jak wiemy to wywołuje emocje, mocno też dzieli fanów. To właśnie miało się znaleźć w filmie o Rey, ale właśnie ubrane bardziej w historyczno-religijną otoczkę fabularną. Rey miała studiować zapiski dawnych Jedi i dawnego zakonu i szukać rozwiązań, co zmienić, by działało to lepiej wprowadzając swoje nowe pomysły, co nie wszystkim miało się podobać. Tyle, że tradycja ma swoje zalety i racje, podobnie też jest z liberalnym podejściem. No i każde z nich niesie ze sobą także bagaż i konsekwencję.

Nad tą częścią filmu nie było sporów. Problemem jednak było jak osadzić ten film w kontekście sagi. W którym okresie powinien się on dziać. Ile lat po Epizodzie IX miało to się dziać. Gdy wyszło „Przebudzenie Mocy” to Rey, Finn i Poe mieli być przyszłością sagi, natomiast im dalej, tym bardziej nie było wiadomo, czego Lucasfilm chce. Więc nie udało się ustalić podstawowych ram filmu, zabrakło decyzyjności. Obecnie zdaniem Lindelofa to Mandalorianin i Grogu są centralnymi postaciami sagi, pewnie też Ahsoka i inne pomysły. Przynajmniej na razie, zobaczymy, co przyniesie weekend.

W każdym razie o filmie o Rey słyszymy tylko w czczych zapowiedziach Daisy Ridley i nic więcej. Trzeba czekać na decyzję Dave’a Filoniego, a jak wiemy on bardziej chce mieć wizję „Gwiezdnych Wojen”, potem pomyśleć jak to realizować.
KOMENTARZE (8)

Dave Filoni pracuje nad planem

2026-05-16 14:17:18

Dave Filoni, prezes Lucasfilmu, został zapytany plany firmy na przyszłość. Ile seriali czy filmów możemy się rocznie spodziewać. Te fragmenty wypowiedzi zebrał Collider acz próżno tam szukać jakiś zapowiedzi.

Filoni odparł, że nie interesują go liczby, a opowieści. Planuje obecnie, co dokładnie chciałby zrobić, analizuje ich potencjał. Dopiero wtedy będzie mógł powiedzieć, że chce mieć tyle filmów, a potem tyle seriali. Ale jak dodaje, pewne projekty już się toczą. Dużo pracował z Jonem Favreau, z którym świetnie się dogadują. Więc Filoni pełni obecnie rolę architekta opowieści. Przy tym wciąż spogląda na utalentowanych twórców, którzy mogliby przyjść do Lucasfilmu i stworzyć wspaniałe historie. Szuka sposobu jak to urzeczywistnić.

Samodzielnie też pracuje tak nad „Ahsoką” jak i „Maulem: Mistrzem cienia”. Jednocześnie nadzoruje „Starfighter” Shawna Levy’ego i jest bardzo zadowolony z postępów prac i ich efektów. Wspomniał też o powrocie „Nowej nadziei” do kin w przyszłym roku.

Nie zdradził nic więcej, co dokładnie chce zrobić. Dodał tylko, że fani znają go już od dwudziestu lat, więc powinni wiedzieć, czego się spodziewać.
KOMENTARZE (12)

Mara Jade zakazana w Lucasfilmie

2026-05-02 07:38:28

Wygląda na to, że we współczesnych czasach dalej obowiązuje coś na kształt Indeksu Watykańskiego, czyli listy dzieł zakazanych. Taką listę ma Lucasfilm, a umieszcza na nich pewne elementy dawnego Expanded Universe.

Na ten temat trochę więcej wypowiedzieli się autorzy na konwencie MegaCon. Byli tam obecni Claudia Gray i Timothy Zahn, twórca Mary Jade. Okazuje się, że pracując nad swoimi nowokanonicznymi powieściami, zadają pytania do Lucasfilmu, co można zrobić, a co nie. Co mogą wykorzystać ze starego EU, a czego nie. Oboje zapytali, zupełnie niezależnie od siebie, o możliwość wplecenia w swoje historie Mary Jade. Oboje dostali kategoryczną odpowiedź: „Nie”.

Faktem jest, że sam George Lucas nie przepadał za bardzo za Marą Jade, nie podobał mu się pomysł, że została żoną Luke’a Skywalkera. Więc jak pisał swój pomysł na sequele, całkowicie wymazał ten wątek. Ale skoro jego pomysły i tak wylądowały w koszu, zastąpione trylogią, której kierunek nadało kierownictwo Lucasfilmu i Disneya, nie wiadomo, dlaczego nie można do Mary wrócić. Fani chcieli, a tu nadal „ban”.



Gray powiedziała, że to nie jest jedyne dzieło, do którego nie można sięgać. Otóż autorka miała pomysł, by opisać losy Mission i Zaalbara. Ale też nie pozwolono nic z tym zrobić.

Heather Antos, która jest redaktorem w Marvelu potwierdziła również ten ostatni zakaz. Otóż, od lat pytała ona o możliwość zrobienia dwóch komiksów, jednego o Thrawnie, drugiego związanego z KOTORem. Oba się nie do końca podobały Lucasfilmowi, ale ten pierwszy ostatecznie powstał pod tytułem Thrawn w 2018. Na KOTORa nadal nie dostała zgody. O ile obecnie zapowiedziana gra „Fate of the Old Republic” może tłumaczyć niechęć do dotykania tematów KOTORowych, o tyle w zeszłej dekadzie nie było to wytłumaczenie.
KOMENTARZE (30)

Prohibicja w „Mandalorian i Grogu”, łzy Pedro i powrót Giny Carano

2026-04-28 18:12:16

Premiera “Mandalorian i Grogu” coraz bliżej, więc czas na kolejne spoty reklamowe. A także kilka plakatów.

New international Mandalorian and Grogu spots with new footage
by u/PureBeskar in StarWarsLeaks




A teraz pora na ciekawostki. Po pierwsze Gina Carano, ulubienica niektórych fanów, ma szansę wrócić do uniwersum Mando. Raczej nie ma szans na jej powrót w „Mandalorian i Grogu”. Aktorka przyznała, że miała już spotkanie na Zoomie z Davem Filonim i Jonem Favreau, gdzie odbyli miłą rozmowę, zastanawiają się, gdzie właściwie skończyli z Carą Dune. Więc wygląda na to, że możemy liczyć na powrót postaci. Gwoli przypomnienia Cara została odesłana do oddziałów specjalnych, podczas gdy aktorka użerała się w sądach z Lucasfilmem. W zeszłym roku doszło do porozumienia, więc jest szansa na jej powrót.

Ale jakby ktoś pytał, to niestety na razie nie szykuje się powrót Boby Fetta.



Za to poznaliśmy szczegóły nowej planety. Shakari to jak twierdzi scenograf Andrew L. Jones planeta inspirowana Chicago z czasów prohibicji (lata 20. zeszłego stulecia). Zawsze tu pada, a miasto jest przesiąknięte zbrodnią. Nawet blastery tutaj mają być inspirowane pistoletami maszynowymi Thompson (czyli popularny Tommy). Właśnie na tej planecie, pełnej przestępczości, spotkamy postać graną przez Martina Scorsese. Będzie tam pracował w foodtrucku i sprzedawał kanapki. Jest szansa, że właśnie na tej planecie zobaczymy pościg inspirowany „Francuskim łącznikiem”. Coś takiego zapowiedział niedawno reżyser, ale nie zdradził szczegółów.



Favreau natomiast zaczął trasę promującą film. Razem z Pedro Pascalem wylądował już w Meksyku na CCXP. Ten drugi był niespodzianką i został przyjęty olbrzymim entuzjazmem.







Okazało się, że nawet dla Pedro było to wzruszające przeżycie i dał się ponieść emocjom. Aktor powiedział, że choć przyjął rolę w serialu, wierzył, że pewnego dnia trafi on do kina. To jest miejsce dla „Gwiezdnych Wojen”.



Favreau natomiast stwierdził, że zrobili ten film nie tylko dla nowych odbiorców, ale także fanów, którzy są z sagą od lat. Grogu tu ewoluuje, wchodzi na kolejny poziom. Nie trzeba go ratować, teraz jest uczniem, a my razem z nim odkrywamy jego nowe możliwości. Mówił też, że podobało mu się jak Pedro zachowywał się w „Gladiatorze II” w scenach walk, więc tym razem możemy zobaczyć jak aktor pływa, ale też walczy bez hełmu. Przyznał też, że chciał, by bezpośredniego przełożonego Dina zagrała jakaś wielka gwiazda. Wysłali scenariusz do Sigourney Weaver, ona powiedziała, że oglądała serial, zagra ale pod jednym warunkiem. Ma mieć sceny z Grogu. Przepisano więc scenariusz i jak twierdzi reżyser, jest dobra chemia między aktorką a kukiełką. Dodatkowo podobało mu się to, że mieli dużo czasu na ten film. Trzy lata by nakręcić dwie godziny. Osiem odcinków musieli stworzyć w rok.



Na sam koniec jeszcze kilka słów o kolejnych analizach ile film zarobi. Otóż nie wiadomo. Bo kolejne analizy są zaskakująco różne. Jedna mówi, że to może być nawet więcej niż 100 milionów USD i to w pierwsze trzy dni. Druga, że jak wyjdzie 64 miliony USD jako otwarcie w USA to będzie i tak dobrze. Cóż chyba będzie trzeba bardziej poczekać na wyniki przedsprzedaży biletów, może to będzie bardziej wiarygodne.

Przypominamy, premiera 22 maja.
KOMENTARZE (6)
Loading..