TWÓJ KOKPIT
0

Lucasfilm :: Newsy

NEWSY (916) TEKSTY (9)

NASTĘPNA >>

P&O 721: Czemu na dodatkach nie ma sceny z Dooku walczącym dwoma mieczami?

2026-10-18 10:11:21



Dziś kolejne z pytań o II Epizod.

P: Gdzie jest skasowana scena z Dooku używającym dwóch mieczy w „Ataku klonów”? Dlaczego nie pojawia się na dodatkach na DVD?



O: Bo nie było takiej sceny, a przynajmniej nie w kontekście jak Lucasfilm uznaje i składa materiał na dodatkach. Sceny najczęściej są określane w scenariuszu jakimś numerem. Więc skasowane sceny na dodatkach DVD do Epizodu II to Padme przemawiająca w senacie (scena 6), Pokój analiz Świątyni Jedi (scena 43), dom rodziców Padme (sceny 55 – 58), sypialnia Padme (scena 60), platforma lądownicza Jedi (w oryginalnym scenariuszu na czas kręcenia to scena 51), Dooku przesłuchujący Padme (scena 146), proces Anakina i Padme (scena 150), a także rozszerzona scena przybycia na Naboo (scena 53).

Pojedynek na miecze świetlne między Dooku i Yodą to scena 170. Podczas kręcenia tej sceny, nikt specjalnie nie widział jak finalnie będzie ona wyglądać, to było ryzyko podjęte przez George’a Lucasa. Ryzyko, które jak się wsłucha w głosy zadowolonej widowni podczas tej sceny, opłaciło. Ale podczas kręcenia tej sceny, Lucas nagrywał wiele ujęć z różnych kątów, by te pokryły pomysły ze scenariusza, wliczając to moment w który Dooku trzymał dwa miecze świetlne. Filmowcy mówią często, że nie wiesz co nagrałeś, dopóki nie usiądziesz w montażowni, więc nagrywane są dodatkowe ujęcia jako takie „ubezpieczenie”. W tym przypadku chodziło o ew. wzbogacenie pojedynku.

Scena 170 nie ma rozszerzenia na DVD, bo w opinii filmowców nie było takiej potrzeby. Ukończona walka Dooku i Yody powstała i została zablokowana podczas postprodukcji, przez zespół animatorów z Industrial Light & Magic. W tym procesie rozplanowano animację co do sekundy, więc animatorzy dokładnie wiedzieli na czy mieli się koncentrować. Tam też zdecydowano porzucić szermierkę w stylu florenckim. Więc dodanie jej ponownie na DVD wymagałoby stworzenia sceny i choreografii od początku, a na to nie było nawet czasu.

Natomiast zdjęcie z planu z Dooku dzierżącego dwa miecze, ukończono dodając efekty, ale tylko dlatego, że wyglądało ono fajnie. Natomiast jak obejrzysz dodatek „From Puppets to Pixels”, jest szansa dostrzec tam jak tę scenę kręcono.
KOMENTARZE (5)

Jon Watts pracował nad serialem westernowym

2026-10-17 23:06:46

Jak donosi Knight Edge Media, Jon Watts jest bardziej zaangażowany w „Gwiezdne Wojny” niż nam się wydaje. Twórca serialu „Załoga rozbitków”, niedawno został ogłoszony reżyserem X Epizodu (Lucasfilm formalnie tego nie potwierdziło, tak angażu jak i zielonego światła dla tej produkcji). Ale wygląda na to, że to nie wszystko.

Watts pracował nad nowym serialem gwiezdno-wojennym. Nie chodzi o drugi sezon „Załogi rozbitków”, tylko nową produkcję. Jak „Załoga” była inspirowana klimatami pirackimi, tak nowy serial miał być kosmicznym westernem. Ta praca to scenarzyści, którzy w pełni budowali nowy serial od stycznia do sierpnia. Dodatkowo w projekt był też zaangażowany Christopher Ford, współtwórca „Załogi rozbitków” i stały partner twórczy Wattsa.

Jak podają źródła, na tę chwilę nie wiadomo, co dalej z serialem. I co będzie miało priorytet, Epizod X czy serial westernowy. Lucasfilm oczywiście nie skomentowało tych doniesień, ale wygląda na to, że bardzo chcą mieć Wattsa u siebie.
KOMENTARZE (7)

Kathleen Kennedy poczuła ulgę zostawiając Lucasfilm

2026-10-07 18:47:30

Kathleen Kennedy rozmawiała z The Hollywood Reporter, gdzie opowiadała o zmianach, historii, ale też niewielkiej uldze z powodu opuszczenia stanowiska prezesa Lucasfilmu po 14 latach.

Jak sama przyznaje, wejście w miejsce kogoś takiego jak George Lucas to nie jest łatwe zadanie. Teraz jednak stara się wyjść z bańki gwiezdno-wojennej i ponownie nawiązać kontakt z ludźmi, z którymi dawno go nie miała.

Dodała także, że utrzymanie 50-letniej marki to ciężka sprawa, zwłaszcza że oczekiwania fanów są różne. Z jednej strony trzeba zadowolić tych, którzy oddają serce marce, ale też pokazać coś nowego i dotrzeć do nowych widzów. Równowaga tu jest dość kluczowa. Trzeba słuchać fanów, ale to nie ma być referendum, raczej równowaga między oczekiwaniami twórców a fanów. Ale to coś, czego się uczą lepiej i lepiej z każdym projektem, robiąc dokładną analizę po ukończeniu.

Jest bardzo dumna z tego, co udało się jej osiągnąć. Najbardziej uwypukla „Przebudzenie Mocy”, „Andora” i „The Mandalorian”. Zwłaszcza, że te trzy dzieła nie podzieliły tak krytyków i fanów.

Wspomniała też o trudnej sytuacji, gdzie trzeba było wkroczyć do akcji. Mówiła w ten sposób o „Hanie Solo”, ale THR wspomina, że Kennedy pomija usunięcie Garetha Edwardsa. Zresztą w kilku miejscach THR prostował lekko wypowiedzi Kennedy.

Mówiła także o oczekiwaniach finansowych Disneya, dla nich to była doskonała oferta. Zwłaszcza, że George chciał dokładnie sprzedać Lucasfilm Disneyowi.

Wspomniała także o sequelach, że George nie zostawił jej prawie nic, tylko kilka paragrafów swoich pomysłów. Podobno mówił też, że resztę ma w głowie, ale jak twierdzi, nie dostała praktycznie nic. To praktycznie nic, to też jak wiemy, nie były tylko luźne pomysły Lucasa, ale nawet rozpoczęte pewne prace koncepcyjne, o czym informowały nawet źródła Lucasfilmu.

Dodajmy też, że choć Kathleen Kenendy nie szefuje już w Lucasfilmie, to wciąż ma wpływ na kolejne pozycje, gdyż pozostaje aktywnym producentem, w tym także „Starfightera”.
KOMENTARZE (2)

Kulisy projektu „Rogue Squadron”

2026-10-02 17:29:01

Serwis Knight Edge Media pokusił się o zebranie informacji, skonfrontowanej ze swoimi źródłami, w sprawie jak wyglądała sytuacja „Rogue Squadron” na przestrzeni lat. My znamy część historii tego projektu, ale oni potrafili rzucić na nią nowe światło.



Po pierwsze historia tego projektu jest dłuższa niż nam się wydaje. W 2020 dowiedzieliśmy się, że reżyser J.D. Dillard i scenarzysta Matt Owens pracują nad nową produkcją. Nie zdradzono jednak, co to za film i czy w ogóle był to film, a nie serial. Więc w tym wypadku poza nagłówkami, wszyscy uznali, że to nic nie znacząca plotka. Dopiero dwa lata później reżyser potwierdził, że prowadził pewne rozmowy z Lucasfilmem, acz na tym się skończyło. Teraz słyszymy, że to miało być pierwsze podejście do filmu o pilotach X-wingów.

Jeśli tak, to patrząc na daty ta rozmowa z Dillardem trwała dość krótko, bo pod koniec 2020 Patty Jenkins nie tylko przejęła projekt, ale też poznaliśmy tytuł i datę premiery. „Rogue Squadron” miał się pojawić w grudniu 2026. I miał to być najwspanialszy film o pilotach jaki kiedykolwiek powstał. (W 2022 miał premierę „Top Gun: Maverick”, który trochę podniósł poprzeczkę). Tyle, że Knight Edge twierdzi, że nie wiemy wszystkiego Dillard był zaangażowany w projekt od 2018, co by sugerowało, trochę więcej niż wstępne rozmowy. Co więcej, temat pilotów zrealizował w filmie „Towarzysze broni” (2022) z Glenem Powellem i Jonathanem Majorsem. A reżyser opowiadał, że sporą inspiracją dla niego była gra TIE Fighter.

Tyle, że w 2021, w świecie post-covidowym, w Disneyu zmieniły się priorytety. Prym wiodło Disney+, a różnice artystyczne między Jenkins i Lucasfilmem właściwie zamroziły projekt. W końcu we wrześniu 2022 „Rogue Squadron” zniknął z harmonogramu Disneya i trafił na listę niezrealizowanych projektów. Jenkins zabrała się za „Wonder Woman 3” , które nadal nie doszło do skutku. W 2024 wróciła do pracy nad „Rogue Squadron” o czym sama mówiła, ale Jeff Sneider szybko sprostował, że ona pracuje na własną rękę, bez zielonego światła w Lucasfilmie (więcej). Jenkins wiele rzeczy przeszkadzało, COVID, strajki scenarzystów, czy słabe przyjęcie „Wonder Woman 1984”.

Co więcej Lucasfilm chciał inaczej zaadresować ten temat. Dokładniej na Disney+. Nad projektem miał czuwać Rick Famuyiwa oraz Rayna McClendon. Rayna trafiła do Lucasfilmu z Damonem Lindelofem i pracowała nad pierwszym filmem o Ray…, który nie doszedł do skutku. A Lindelof potem wieszał psy na Lucasfilmie. O tej produkcji serialowej słyszeliśmy, miała kryptonim „Ghost Track 17” i pisaliśmy o niej choćby w 2023. Wówczas nikt dokładnie nie wiedział o co chodzi, pomijając powiązanie z Mandoverse. Więc plotki sugerowały kolejne sezony „The Mandalorian” czy „Księgi Boby Fetta”.

Podobno kolejną interację serialu przejęli Carlton Cuse i Nick Cuse, o czym pisaliśmy ponad rok temu. Znów jednak w tym temacie nie wiele się dzieje.

Natomiast patrząc na to, „Starfighter” który zadebiutuje w maju, chyba nie jest w żaden sposób powiązany z projektem „Rogue Squadron”.
KOMENTARZE (5)

Grogu traci w drugi weekend, Wayne chce ratować serię

2026-09-29 19:13:07

Podobnie jak w przypadku kinowej przygody, tak i ta na Disney+ kończy się dla „Mandalorian i Grogu” dość szybko. Wg rankingu Nielsena stracił w ciągu tygodnia połowę oglądalności.



W tygodniu 7 – 13 września w USA na Disney+ film wyświetlono 366 milionów minut. Tydzień wcześniej obejrzano 727 milionów minut, więc spadek jest prawie 50%. Jeśli chodzi o filmy to najwyżej notowana produkcja na Disney+, a także trzeci film w całym zestawieniu. Oczywiście królują seriale, które na pozostałych zestawieniach wypchnęły Grogu.

Nie jest jasna przyszłość Mandoverse, ale Brendan Wayne chce ratować serię. Aktor i kaskader wcielający się w Mandalorianina postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i pogadać z Davem Filonim. Wayne napisał zarys historii, którą mogłaby stać się kanwą kolejnej przygody dwójki bohaterów. Zobaczymy, jak na jego pomysły zareaguje Filoni i reszta zarządu Lucasfilmu. Może przy okazji Celebration dowiemy się, czy planują dalsze losy Dina i Grogu.

Obecnie film można oglądać tak na Disney+ jak i w domowym zaciszu z fizycznych nośników.
KOMENTARZE (14)

Jon Watts reżyserem Epizodu X

2026-09-28 07:50:33

Jak donosi Hollywood Reporter, Simon Kinberg wybrał reżysera do pierwszej części swojej trylogii, czyli Epizodu X, a będzie nim Jon Watts, jeden z twórców „Załogi rozbitków”.

Poza serialem gwiezdno-wojennym Watts najbardziej znany jest z ostatnich filmów o Spider-Manie. Kinberg wcześniej był konsultantem przy pierwszych „Przebudzeniu Mocy”, a także „Rebeliantach”. Miał dostać własny film gwiezdno-wojenny, ale jego spin-off został skasowany ostatecznie po wynikach „Hana Solo”. Od 2024 ponownie pracuje nad „Gwiezdnymi Wojnami”, tym razem Simon dostał za zadanie napisania całej trylogii i przeprowadzenia jej w spójny sposób od początku do końca.

Czy to na pewno będzie Epizod X czy osobny projekt, na sto procent nie wiadomo. Ma być to bez wątpienia kolejna odsłona sagi Skywalkerów, rozbitej obecnie już na wiele pokoleń. Na tę chwilę Lucasfilm milczy w sprawie tych rewelacji.

Ogólnie wieści te nie wywołały wielu emocji wśród fanów. Niektórzy nawet czują się zawiedzeni, tak kierunkiem jak i wyborem. Wielu z nich uważa, że Bryce Dallas Howard lepiej nadaje się na to stanowisko. Inni, chcieli by nie tylko powrotu Rey, ale również wpierw uratowania projektu „The Hunt for Kylo Ren”.

Na tę chwilę nie ma informacji, kiedy zdjęcia do Epizodu X mogłoby ruszyć. Następny nowy film, który zobaczymy to „Starfighter”, premiera w maju.
KOMENTARZE (14)

Powoli zbierają ekipy do kolejnych filmów

2026-09-23 16:52:48

W sieci pojawiają się informacje o zaangażowaniu osób z ekipy do kolejnych filmów gwiezdno-wojennych. Na tę chwilę nie ma nic oficjalnego, co więcej patrząc na to, że bardzo podobne wieści pojawiają się w tym samym czasie i dotyczą trzech różnych produkcji, może tu być trochę zamieszania. Zwłaszcza, że cześć wpisów znika. Po pierwsze wg IMDB Jamie Lapsley miał zostać scenografem do filmu o Rey i nowym zakonie Jedi. Wpis ten jednak już zniknął. Z kolei Arjun Bhasin nadal jest związany z tym filmem jako kostiumolog. Co więcej kilka innych osób jest już związanych z tą produkcją, w tym David O’Reilly jako osoba szukająca lokacji. Pracował on przy „Ahsoce” oraz kilku innych produkcjach Lucasfilmu, więc może „New Jedi Order” też jest w jego zakresie.

Z kolei wg tego samego źródła Michael Shaw jest scenografem do filmu Dave’a Filoniego. Z IMDB jest ten problem, że to źródło może edytować każdy, ale często sami zainteresowani twórcy również się tu dodają, by pokazać swój dorobek lub zaangażowanie. Dodajmy, że scenografowie obecnie pracują przy tego typu produkcjach od dość wczesnego etapu, gdyż zajmują się także projektowaniem nowych światów, statków czy obcych.

Kolejne doniesienie mówi o tym, że film Simona Kinberga, pierwszy z trylogii znalazł już reżysera. Nie podano szczegółów. Za te wieści odpowiada Caleb Williams. Jego zdaniem produkcja idzie do przodu, zdjęcia mogą zacząć się w przyszłym roku, a sam Kinberg nigdy nie był rozważany jako reżyser. Na tę chwilę te informacje to tylko ciekawostka, zobaczymy jak Caleb sprawdzi się z przeciekami.

Na tę chwilę nie wiemy, co nas czeka z premierami gwiezdno-wojennymi po maju. Zobaczymy, czy któryś z tych filmów dostanie zielone światło.
KOMENTARZE (15)

Dave Filoni o przyszłosci „The Hunt for Ben Solo”

2026-08-19 19:23:01

Przy okazji D23 Expo, Dave Filoni musiał się mierzyć z pytaniami fanów o film „The Hunt for Ben Solo”. W sieci są opisy dwóch różnych sytuacji. W obu dał do zrozumienia, że to nie jest priorytet dla Lucasfilmu.

W pierwszej zapytany o to, powiedział, że cieszy go zaangażowanie fanów w ten temat, ale Moc nie jest z nami. Drugi, był ciut ciekawszy, co widać na filmiku, gdzie próbuje używać sztuczki myślowej Jedi i mówić, że na razie tego nie robią.



A co robią? Cóż, pewnie dowiemy się na Celebration.

O „The Hunt for Ben Solo” słyszymy od kilku miesięcy. Projekt ten został ubity przez poprzedni zarząd w Disneyu. Na razie zdobył spore zainteresowanie wśród grupki zaangażowanych fanów, którzy usiłują walczyć o realizację tego filmu.
KOMENTARZE (3)

Czyżbyśmy poznali los „A Droid Story”?

2026-08-12 17:55:19

Simon Farnaby udzielił wywiadu Variety, który rzuca ciekawe światło na projekty gwiezdno-wojenne, o których niewiele wiemy i które… skasowano.

Po sukcesie „Paddingtona 2”, Farnaby i jego współpracownik, Paul King dostali ofertę na „Gwiezdne Wojny” od Disneya i Lucasfilmu. Teraz Simon zdradził trochę informacji o swoim projekcie. Głównie miała być to historia nieznanego robota, a dodatkowo nie miały się w niej pojawiać żadni, główni bohaterowie. I jak sam twierdzi, to prawdopodobnie spowodowało, że ostatecznie projekt odłożono na półkę. Co więcej, uznano nawet, że to się nie nadaje na „Gwiezdne Wojny”. Ale w Disneyu się spodobał pomysł, więc twórcy dostali zielone światło, by przerobić go na własną historię, nie związaną z uniwersum.



Warto przypomnieć, że w 2020 zapowiedziano animowane „A Droid Story”. Nawet jakieś prace z Anthonym Danielsem miały miejsce. Projekt jednak był okryty tajemnicą i właściwie nigdy nawet nie dowiedzieliśmy się, kto za nim stał. Czy to mogli być Farnaby i King? Możliwe, wiele rzeczy brzmi podobnie, ale pewności nie ma.

Nie byłby to pierwszy gwiezdno-wojenny projekt odrzucony przez Lucasfilm, który został zrealizowany inaczej. Po wykupieniu Lucasfilmu przez Disneya, słyszeliśmy plotki o „Siedmiu samurajach” w wersji Star Wars i Zacku Snyderze. Skończyło się na „Rebel Moon” tegoż reżysera.
KOMENTARZE (7)

Plotki o kolejnych filmach

2026-08-08 09:38:13

Czekamy na D23 Expo, więc to dobry moment na plotki. Tym razem odpowiada za nie Skyler Shuler, który wcześniej współpracował z serwisem DisInsider, publikując różne przecieki i informacje o grupie Disneya. Źródło trochę ciężkie do zweryfikowania, bo ewidentnie coś tam wiedział, ale jedynie kierunkowo. Szczegóły zazwyczaj okazywały się inne, więc warto wziąć to pod uwagę.



Shuler opisał na swoim blogu, czego powinniśmy się spodziewać po Lucasfilmie na D23 Expo i w ogóle jakie mają plany.

Zaczynamy od „Starfightera”. I tu chyba wprost mówi, że miał dyskusję na ten temat z kimś z Disneya i oni, widzieli już roboczy montaż filmu. Nie było pokazów testowych, tylko wewnętrzne. Podobno w Disneyu się to podoba i uważają, że to najlepszy projekt gwiezdno-wojenny odkąd zakupiono Lucasfilm. Potwierdził także, że z tego, co słyszał to na D23 zobaczymy plakat filmu, będzie część obsady i szczegóły. No i jakiś zwiastun, ale nie jest pewien, czy faktycznie wyląduje on w sieci.

Przyznał też, że z tego co wie, to trylogia Simona Kinberga się posuwa do przodu, prace trwają. Nie jest pewien, czy to będzie Epizod X, XI, XII czy nie. Wspomniał też o plotce, że Helen Mirren w roli starszej Rey, aczkolwiek tu przypominamy, że takie pomysły były jeszcze przed Kinbergiem, gdy rozwijany był projekt Damona Lindelofa. Więc wygląda na to, że tu właśnie coś już się zaczyna mieszać.

Dalej Shuler tylko i wyłącznie spekuluje. Jego zdaniem film Sharmeen Obaid-Chinoy raczej nie powstanie. Nic się nie dzieje w temacie. Film Jamesa Mangolda też jest odłożony na półkę, jeśli powstanie to raczej później niż szybciej. Za to film Taika Waititiego jest znów na radarze, możliwe, że dostaniemy jakąś głupotę z nim związaną na D23. Dodatkowo twierdzi, że „Rogue Squadron” Patty Jenkins wcale nie jest martwym projektem. Nie ma pojęcia, czy coś się dzieje z filmem o Lando, bo nic na jego temat nie słychać. Również film Dave’a Filoniego jest odłożony.

W tym ostatnim przypadku potem na twitterze dodał, że możliwy jest powrót Mandoverse do serialu, który kontynuował by „Mandalorian i Grogu”. Czwarty sezon? Inne źródła sugerowały, że po „Ahsoce” Dave pozostanie raczej przy Disney+, niż pójdzie w kierunku kina.
Shuler odniósł się do możliwych projektów, sugerując dwa. Pierwszy to horror, o którym wspominał coś Tony Gilroy. Drugi projekt powiązany z „Rycerzami Starej Republiki”, albo kto wie grą „Fate of the Old Republic”. To coś, co Shuler zapowiada od lat… Ale na tę chwilę byłoby zaskoczeniem, gdyby Lucasfilm coś na ten temat zapowiedział na D23.

Impreza zaczyna się już w piątek, 14 sierpnia. Cóż, nie liczymy na duże zapowiedzi, ale liczymy, że za jakiś czas Jeff Sneider odniesie się do planu.
KOMENTARZE (9)

Josh D’Amaro o wynikach „Mandalorian i Grogu”

2026-08-06 18:37:06

Josh D’Amaro, czyli obecny szef Disneya, odniósł się do wyników finansowych „Mandalorian i Grogu”. Ogólnie potwierdził, że film niestety się nie sprzedał w kinach, ale firma i tak wyjdzie na swoje.

Na zebraniu, gdzie komentował wyniki finansowe, Josh odniósł się do sytuacji dwóch filmów. Pierwszy to „Mandalorian i Grogu”, a drugi to „Vaiana”. W przypadku obu tych tytułów potwierdził, że nie spełniły one oczekiwań, jakie miał wobec ich Disney, ale jednocześnie przyczyniły się do wzrostu sprzedaży. W przypadku filmu Jona Favreau chodzi zarówno o zwiększone zainteresowanie grami, poprawioną atrakcją „Millennium Falcon” w Disneylandzie czy Walt Disney Worldzie, jak również zauważalnie zwiększonym zainteresowaniem innymi produktami związanymi z „Gwiezdnymi Wojnami”.

Na tę chwilę wiemy, że film całkiem nieźle radzi sobie w streamingu.

Pytaniem otwartym zostaje oczywiście, co dalej z Mandoverse. Część aktorów jak Amy Sedaris (Peli Motto) czy Timothy Olyphant (Cobb Vanth) dają znać, że obecnie nic się nie dzieje. Nie mają żadnych wieści od Lucasfilmu, co dalej. Amy spodziewa się, że nie wróci do roli. Inne plotki sugerują, że wyczekiwany film Dave’a Filoniego trafi od razu na streaming, jako krótki serial. Cóż, zobaczymy, może na D23 coś powiedzą.

Natomiast już wcześniej przecieki sugerowały, że Disney nie wierzył w sukces „Mandalorian i Grogu”. Bardziej liczą na „Starfightera”.
KOMENTARZE (14)

„Brzeszczot”: Jak stworzono go na potrzeby „Mandalorian i Grogu”

2026-06-23 21:17:47

„Brzeszczot” na stałe wpisał się w serial „The Mandalorian”, stał się na tyle rozpoznawalny, że na potrzeby filmu „Mandalorian i Grogu” postanowiono go przywrócić. Oczywiście nie ten sam egzemplarz, a inny, który wcześniej należał do jakiegoś imperialnego watażki.

Jednak przywracanie go na potrzeby filmu jest naprawdę ciekawe, bo jak mówi specjalista od efektów Hal Hickel, to było naprawdę niebo dla wszystkich tych twórców. Robiono to klasycznymi metodami, jak to mówią „old school rządzi”.

Otóż postanowiono nakręcić sceny z „Brzeszczotem” w sposób taki jak kręcono „Sokoła Millennium” w „Nowej nadziei”, czyli używając urządzenia zwanego Dykstraflex do symulowania lotu.

Ta historia jednak zaczęła się na planie serialu „The Mandalorian”. Początkowo „Brzeszczot” został stworzony w całości komputerowo, cyfrowy model do cyfrowych ujęć. Ale Jon Favreau powiedział, że chce by zrobili mały model by eksperymentować na nim ze światłem. Chodziło o zobaczenie jak działają odbicia na metalicznej powłoce modelu. No i zrobili model, a Jon powiedział, a może by tak coś z nim nakręcić.

Twórcą modelu był John Goodson. Ostatecznie „Brzeszczot” miał jakieś 61 centymetrów, a John Knoll zaprojektował system do poruszania nim. Obaj trochę uprawiali partyzantkę, zarówno model jak i umocnienia powstawały w garażu (Lucasfilm zamknęło już studio modeli).

Ta oryginalna wersja była dobra, ale na potrzeby „Mandalorian i Grogu” Knoll chciał czegoś więcej. Więc powstał 61 centymetrowy model oraz 122 centymetrowy. Mniejszy używano do ujęć, gdzie pojazd poruszał się szybko, większy tam, gdzie chciano pokazać jego detale. Większy miał też zdejmowalne podwozie, tak by można było pokazać jak ląduje ale też jak lata.

Oczywiście kręcenie z modelami wymagało wielu przygotowań. Jak twierdzi Jeff Capogreco, odpowiedzialny za efekty wizualne, do każdego ujęcia tworzono model 3D każdego ze zdjęć. Nakładano też wszystkie ograniczenia z planu. Hickel z kolei dodaje, że zależało im na odtworzeniu estetyki „Gwiezdnych Wojen” z okresu oryginalnej trylogii. Bo jak się porówna inne dzieła z tego okresu jak choćby „Star Trek”, to jednak widać sporą różnicę.

Potem oczywiście wszystko czyszczono w komputerze. Więc dla sceny zbliżeń przy bazie Adelphi wykorzystano tak naprawdę 36 ujęć modelu.

Jednocześnie fabuła pozwoliła im stworzyć zupełnie nowy model, czystszy, świeższy, z mniejszą ilością modyfikacji. Pomalowali go w żółte paski i bawili się mocno odbiciami. Te odbicia i światła to było wyzwanie. Knoll nawet wynalazł coś, co nazwał gazebo, czyli ograniczoną przestrzeń płytami piankowymi. Wewnątrz gazebo umieszczano model i eksperymentowano z kolorami. Zastanawiano się też nad zbudowaniem miniaturowego ekranu LEDowego – StageCraft, czegoś, z czego ILM jest dumne. I ostatecznie tak też uczyniono, więc sceny na Nal Hutcie powstały dzięki Volume, ale Adelphi nagrywano na zewnątrz, by mieć prawdziwe słońce.

Tym samym ILM pracując nad „Mandalorian i Grogu” faktycznie po raz kolejny dokonało małego przełomu, a przy tym mocno czerpali z tradycji.
KOMENTARZE (10)

Więcej przecieków z prac nad „Starfighterem”

2026-06-10 18:38:13

Premiera „Starfightera” powoli się zbliża. Zostało już mniej niż rok, więc może czas na więcej oficjalnych wieści. A tymczasem mamy kontynuację przecieków o których pisaliśmy ostatnio.

Dalej źródło to samo, głównie FiveWalkers, acz pojedyncze rzeczy pochodzą od innych informatorów.

Jeśli chodzi o postać, którą gra Ryan Gosling. Faktycznie początkowo miała być młodsza, ale występ Goslinga w „Barbie” pokazał Shawnowi Levy’emu jak wiele ten aktor potrafi. Więc dostosowano rolę pod niego. Kod postaci to „Damon” o czym pisaliśmy, ale prawdopodobnie nazywa się Sabryn Gill. Wiele wskazuje na to, że walczył przeciwko Najwyższemu Porządkowi, bo raczej na walkę przeciw Imperium chyba jest za stary.

Postać, którą gra Matt Smith jest określana jako „Gerald”. I tu źródła się trochę różnią, kim on dokładnie jest. Wprost wynika to ze zmian w scenariuszu. Bohater ten miał być starszy i też szukano do tej roli bardziej uznanych aktorów w pasującym wieku. Dwóch z nich prowadziło dyskusję, ale ostatecznie nie zdecydowali się na ten film. Niestety nie wiadomo o kogo chodziło. Tak gwoli przypomnienia, chodziły też plotki, że do tej roli przymierzano Jessego Plemonsa, który też raczej jest młodszy, acz tu źródło nie było zbyt wiarygodne. Za to Smith się zgodził. Jest on rozczarowany tym, że jego rola została wycięta ze „Skywalker. Odrodzenie”, więc chętnie wrócił do „Gwiezdnych Wojen”, by tym razem pojawić się na ekranie. Oczywiście jego angaż wymagał „odmłodzenia” postaci.

Bohaterka grana przez Mię Goth jest określana jako Kia. I tu znów powtarza się to, co już wiemy. Rola była pisana przede wszystkim pod Mikey Madison, rozmowy trwały, ale nie doszły do skutku. Potem szukano nowej osoby, ostatecznie padło na Goth. To także wymagało przepisania trochę roli.

Również bohaterka grana przez Amy Adams miała być grana przez inną aktorkę. Miała ją grać Julliane Nicholson, ale tej też nie było po drodze z Lucasfilmem. Niektórzy zauważają, że obie mają rude włosy więc… już można w sieci spotkać domysły, że to kanoniczna Mara Jade. Cóż, chyba jednak nie.

Miejmy nadzieję, że niebawem usłyszymy więcej oficjalnych wieści o filmie, zwłaszcza, że podobno pierwsza fala figurek Black Series ma się pojawić jeszcze w tym roku.
KOMENTARZE (9)

Leslye Headland o pomysłach na drugi sezon „Akolity”

2026-06-09 21:51:45

Leslye Headland lubi wracać do tematu „Akolity”. Choć serial niestety został skasowany po pierwszym sezonie, twórczyni ponownie opowiada jakie plany miała na drugi (i kolejne) sezony. Wspomniała o tym w wywiadzie, którego udzieliła magazynowi „Empire”. Przede wszystkim związane z postacią Qimira, w którą wcielił się Manny Jacinto.



Po pierwsze mieliśmy więcej dowiedzieć się więcej na temat przeszłości Qimira. Jak porzucił zakon Jedi i co powiodło go na Ciemną Stronę Mocy. Tu także byśmy lepiej zrozumieli jak wyglądał jego związek z Vernestrą, ale również jak miała wyglądać relacja z Darthem Plageuisem. Czyli coś, co zasugerowała końcówka pierwszego sezonu.

Oczywiście Headland potwierdza jeszcze jedną rzecz, że powiązanie z trylogią sequeli miało być dalej rozwijane. Choć nie powiedziała tego wprost, najpewniej chodziło jej o rycerzy Ren.

Tak gwoli przypomnienia, warto dodać, że Leslye już wcześniej sugerowała, iż zobaczylibyśmy także ciemną stronę Yody. Niestety serial nie zaskarbił sobie wiele miejsca w sercach fanów i nie przyciągną nowych widzów, więc został skasowany. Sama Headland ponownie powiedziała, że bardzo chętnie zrobiłaby kolejny sezon. Liczy trochę, że może nowy reżim Disneya i Lucasfilmu spojrzy na jej dzieło bardziej przychylnym okiem. Zwłaszcza, że jak sama twierdzi, postrzeganie różnych produkcji sagi zmienia się z czasem, stąd obecnie nie dziwi nostalgia za prequelami.
KOMENTARZE (9)

Kolejne spadki po trzecim weekendzie i przyszłość Mandoverse

2026-06-08 19:42:27

Zaczynamy od wyników. A te najlepsze nie są. „Mandalorian i Grogu” wciąż tracą. W USA po trzecim weekendzie film uplasował się na 5 pozycji. Zarobił koło 10 milionów USD (dokładne dane jeszcze nie są znane), ale to kolejny spadek o blisko 60% w porównaniu z poprzednim tygodniem. Na tę chwilę film ma w USA jakieś 155,8 miliona USD. „Han Solo” w tym samym czasie miał już 176 milionów USD.

Trochę lepiej wygląda to poza USA, ale wciąż źle. Kolejne 16 milionów USD, czyli spadek o zaledwie 42%. Obecnie tam film zarobił 137,8 miliona USD, co razem daje 293,6 miliona USD. 300 milionów nie powinno stanowić problemu, czyli tyle ile wyniosły mniej więcej koszta filmu z promocją, a to raczej znaczy, że Disney’owi ten film się nie zwróci. Nawet poziom przychodów „Hana Solo” będzie ciężko uzyskać. W Polsce w maju „Mandalorian i Grogu” zobaczyło jakieś 270 tysięcy widzów, ciężko będzie dojść do pół miliona.



By promować film, Jon Favreau i Lucasfilm wymyślili możliwość oglądania filmu w kinie z komentarzem reżysera. Trzeba mieć do tego aplikację TheaterEars. Tam można jak się zakupi bilet na film, pójść do kina i słuchać komentarzy w słuchawkach.

Za to, już chodzą słuchy, że „The Mandalorian i Grogu” pojawi się jeszcze w tym roku na Disney+. Tu zaskoczenia nie ma, bardziej czekamy co będzie z wydaniami fizycznymi. Na tę chwilę szczegółów brak.

Z innych ciekawostek Temuera Morrison wyraził żal, że nie pojawił się w filmie. Liczył, że będzie mógł pomóc Grogu i Dinowi w jakiejś walce.

Za to ciekawiej było jeszcze na Fan Expo Philadelphia, gdzie Brendan Wayne, powiedział, że wiedzą, albo przynajmniej on sam wie, że jest na świecie miejsce dla Dina i Grogu. Nie wie tylko, czy to będzie wielki czy mały ekran. On patrzył optymistycznie po pierwszych wynikach i liczył na wielki, czyli „Mandalorian i Grogu 2”.

Na tym panelu był też Jonny Coyne, czyli Lord Janu Coin. Jak wiemy pojawił się on na krótko w ramach Rady Cieni w trzecim sezonie „The Mandalorian”. Natomiast tu powiedział, że miał też pojawić się w czwartym sezonie, jak również być może w drugim sezonie „Księgi Boby Fetta”. Z jego słów wynika, że takowy faktycznie był rozważany, ale wiele się zmieniło od tego czasu.

Na tę chwilę jeszcze nie wiemy jakie będą dalsze losy Mandoverse po drugim sezonie „Ahsoki”. Film Dave’a Filoniego też obecnie chyba jest odłożony na lepsze czasy.
KOMENTARZE (18)

Kerry Condon coś słyszała… o drugim sezonie

2026-05-28 18:43:07

Przyszłość Mandoverse prawdopodobnie się rozstrzyga. Jedną z jego mniej typowych wariacji był serial „Załoga rozbitków”, koncentrujący się na przygodach grupy dzieciaków w kosmosie. Aktorka, Kerry Condon, która grała w serialu rolę Fary, czyli matki Fern, zasugerowała właśnie coś o przyszłości serialu.


Kerry Condon jako Fara w serial “Załoga rozbitków”

W rozmowie z Screen Rant, gdy promowała swój najnowszy film „Niebo nad Normandią” padło także pytanie o drugi sezon „Załogi rozbitków”. Aktorka bez namysłu powiedziała, że coś słyszała o tym. Dodała też, że dokładnie to nie wie, bo w tym biznesie nigdy nic nie wiadomo, ale z pewnością bardzo by chciała wrócić, bo dzieciaki tam były wspaniałe.

Dodajmy, że twórcy Jon Watts i Christopher Ford również podkreślali, że chcieliby kontynuacji i przedstawili kilka pomysłów Lucasfilmowi.

Przypominamy, serial zadebiutował w grudniu 2024. Został pozytywnie oceniony, choć nie stał się fenomenem jak „The Mandalorian”, ani nie zyskał takiego uznania jak „Andor”. Można go oglądać obecnie na Disney+.
KOMENTARZE (9)
Loading..