TWÓJ KOKPIT
0

Epizod VII: Przebudzenie Mocy :: Newsy

NEWSY (929) TEKSTY (65)

NASTĘPNA >>

„Mandalorian i Grogu” najlepiej ocenianym filmem Disneya

2026-05-23 17:42:35

Parę dni temu pisaliśmy o ocenach krytyków na Rotten Tomatoes. Cóż mówiąc delikatnie im ten film nie podszedł zbytnio. To była jedna z najgorzej ocenianych produkcji gwiezdno-wojennych ery Disneya. Ale obecnie film jest w kinach, można zapomnieć o krytykach i popatrzeć jak podoba się on publiczności. To dużo ważniejszy znacznik, gdyż często przekłada się na spadki w kolejnych tygodniach. Teraz pora na marketing szeptany.



I tu sprawa wygląda nad wyraz dobrze. Obecnie (bo te liczby się zmieniają), film Jona Favreau jest najlepiej ocenianą przez publiczność produkcją Disneya. Tableka prezentuje się tak:

Film Krytycy – Tomatometer Publiczność – Popcornmeter
„Mandalorian i Grogu” (2026) 64% 88%
„Łotr 1” (2016) 84% 87%
„Skywalker. Odrodzenie” (2019) 51% 86%
„Przebudzenie Mocy” (2015) 93% 84%
„Han Solo” (2018) 69% 63%
„Ostatni Jedi” (2017) 91% 41%


Natomiast jeśli chodzi o wyniki finansowe, na razie nie wygląda to zbyt różowo. W USA z pokazów przedpremierowych film zgarnął 12 milionów USD. To dla porównania jest jakieś 2 miliony mniej niż miał „Han Solo”, który miał start w dużo gorszych warunkach. Problemy takie jak „Avengersi” czy „Deadpool” w kinach i podzielona atmosfera po VIII Epizodzie. Plusem „Mandalorian i Grogu” jest niższy budżet, czyli 166 milionów USD. Więc jest szansa, że film wyjdzie na swoje.

Przypomnijmy, że film możecie zobaczyć w kinach. A następnie można ocenić go u nas w tym miejscu oraz podyskutować o nim na forum, do czego serdecznie namawiamy.
KOMENTARZE (9)

Wyrzucony z filmu o Rey Damon Lindelof opowiada o bajzlu w Lucasfilmie

2026-05-21 23:41:14

Damon Lindelof scenarzysta, który rozpoczął dawno temu pracę nad filmem o Rey opowiedział swoją wersję historii w podcaście House of R.



W skrócie, wspomina, że jak początkowo rozmawiał już po „Łotrze 1” jak powinien wyglądać film gwiezdno-wojenny, zaprezentował Lucasfilmowi swoją wizję. Podobało im się, więc się zgodzili i zaproponowali mu pracę. Dwa lata później mu podziękowano. Film o Rey dostał kolejnych scenarzystów i zgodnie z zapowiedziami Daisy Ridley prace posuwają się do przodu.

Lindelof ma trochę wątpliwości na ten temat. Na początek jednak zdradził swój pomysł, nad którym pracował wraz z Justinem Britt-Gibsonem oraz Rayną McClendon. Osią filmu miało być odbudowanie zakonu Jedi przez Rey, ale punktem wyjścia do tego miała być Reformacja, czyli schizma w Kościele Katolickim, której efektem był nowy odłam chrześcijaństwa, czyli protestantyzm. Nie zdradził jednak wiele szczegółów, pomijając jeden. Chcieli w ten sposób skonfrontować kwestię podążania za nostalgią w „Gwiezdnych Wojnach” i szukania nowych rzeczy. Jak wiemy to wywołuje emocje, mocno też dzieli fanów. To właśnie miało się znaleźć w filmie o Rey, ale właśnie ubrane bardziej w historyczno-religijną otoczkę fabularną. Rey miała studiować zapiski dawnych Jedi i dawnego zakonu i szukać rozwiązań, co zmienić, by działało to lepiej wprowadzając swoje nowe pomysły, co nie wszystkim miało się podobać. Tyle, że tradycja ma swoje zalety i racje, podobnie też jest z liberalnym podejściem. No i każde z nich niesie ze sobą także bagaż i konsekwencję.

Nad tą częścią filmu nie było sporów. Problemem jednak było jak osadzić ten film w kontekście sagi. W którym okresie powinien się on dziać. Ile lat po Epizodzie IX miało to się dziać. Gdy wyszło „Przebudzenie Mocy” to Rey, Finn i Poe mieli być przyszłością sagi, natomiast im dalej, tym bardziej nie było wiadomo, czego Lucasfilm chce. Więc nie udało się ustalić podstawowych ram filmu, zabrakło decyzyjności. Obecnie zdaniem Lindelofa to Mandalorianin i Grogu są centralnymi postaciami sagi, pewnie też Ahsoka i inne pomysły. Przynajmniej na razie, zobaczymy, co przyniesie weekend.

W każdym razie o filmie o Rey słyszymy tylko w czczych zapowiedziach Daisy Ridley i nic więcej. Trzeba czekać na decyzję Dave’a Filoniego, a jak wiemy on bardziej chce mieć wizję „Gwiezdnych Wojen”, potem pomyśleć jak to realizować.
KOMENTARZE (8)

Zmarł Tom Kane

2026-05-19 23:03:39

Kolejna smutna wiadomość. Zmarł Tom Kane, aktor głosowy, który chyba najlepiej był kojarzony z „Wojen klonów” gdzie podkładał głos narratora, Yody oraz admirała Yularena.

Urodził się 15 kwietnia 1962 w Overland Park w Kansas w USA, zmarł wczoraj, 18 maja 2026 w Kansas City. Kilka lat temu przeszedł udar, zmarł w wyniku komplikacji. Po udarze wycofał się z pracy zawodowej.

Pracę jako aktor głosowy zaczął już w wieku 15 lat. Zanim skończył collage i przeniósł się do Hollywood już miał spore doświadczenie, głównie w reklamach.



W Hollywood był nie tylko związany z animacjami, ale także z grami komputerowymi. I to właśnie tam po raz pierwszy związał się z „Gwiezdnymi Wojnami”. Dokładniej w „Shadows of the Empire” podkładając głos Leebo. W kolejnych produkcjach podkładał głos między innymi C-3PO, ale też Yody (regularnie potem zastępował Franka Oza). Zdarzyło mu się też podłożyć głos Boby Fetta („Star Wars: Demolition”). Z gier warto wymienić „X-Wing: Alliance”, “Racer”, „Rogue Squadron II”, “Jedi Outcast”, „Battlefront”, Republic Commando”, “Empire at War” czy “Kotor”, “Galactic Battlegrounds” oraz “The Force Unleashed” i “The Old Republic”.

Oczywiście najbardziej zasłynął w serialach, nie tylko w „Wojnach klonów”, ale również udzielił głosu w „Rebeliantach” czy „Parszywej zgrai”. Pojawił się też w “Robot Chicken”. Jako głos Ackbara można było go usłyszeć w atrakcji „Star Tours: The Adventure Continue”. Ostatecznie także w kinie. W „Przebudzeniu Mocy” był na Hosnian, w „Ostatnim Jedi” podkładał głos Ackbarowi.

Wśród innych produkcji podkładał głosy w grach „Escape from Money Island”, „Return to Krondor”, „Grim Fandango”, „Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia” oraz choćby „Fortnite”. Jeśli chodzi o seriale można wymienić choćby „Krowa i kurczak”, „Atomówki”, „Johnny Bravo”. Do tego filmy jak np. : „Halloween – 20 lat później”, „9”,. w „Dracula 2000” nawet wystąpił w niewielkiej roli. Był też narratorem ceremonii Oscarów.

Prywatnie miał jedną żonę, z którą wychowywał dziewięcioro dzieci (troje biologicznych, sześcioro adoptowanych).
KOMENTARZE (3)

Wynik „Madnalorian i Grogu” może być gorszy niż „Hana Solo”

2026-04-10 18:52:24

My czekamy na film „Madnalorian i Grogu” z niecierpliwością, ale nie koniecznie można to samo powiedzieć o osobach, które interesują się „Gwiezdnymi Wojnami” z doskoku (tak zwanych „casualach”). I powoli zaczyna to być widać, nie tylko w plotkach, ale również analizach.



Gwoli przypomnienia, po chłodnym przyjęciu reklamy „Madalorian i Grogu”, przecieki sugerowały, iż w Disneyu bardziej liczą na „Starfightera” niż film Jona Favreau.

Strona Box Office Theory pokusiła się nawet o analizę i projekcję wyników. Zakładają oni, że w USA w weekend otwarcia „Mandalorian i Grogu” zgranie jakieś 71 milionów USD (margines błędu wskazują na maksimum 85 milionów USD). To prawie tyle, co zarobił „Han Solo” w premierowy weekend. Tamten film zgarnął 84,4 miliona USD, co jest najgorszym wynikiem w czasach Disneya.

Oczywiście nawet te 80 milionów USD to nie jest zła kwota i nie rokuje klapy. Tak i „Projekt Hail Mary” też zaczął od 80 milionów USD w pierwszy weekend, a obecnie jest jednym z najbardziej kasowych filmów roku i już w Stanach zarobił jakieś 230 milionów USD, czyli więcej niż „Han Solo”.

Po części mniejsze zainteresowanie widać też danych z serwisu do zakupu biletów do kin – Fandango. Tam przygotowano ankietę na najbardziej wyczekiwane filmy roku i „Mandalorian i Grogu” zabrakło. Cały czas wygląda na to, że Disney nie potrafi sobie poradzić z właściwym reklamowaniem tego obrazu.

Z innych wieści, podobno „Mandalorian i Grogu” ma trwać jakieś 2 godziny i 12 minut (pewnie z 10 minut to napisy). Takie informacje podały amerykańskie sieci kin. Jeśli ten czas zostanie potwierdzony film Favreau będzie jednym z krótszych filmów gwiezdno-wojennych, ale jednocześnie w granicach normy.

Lista filmów gwiezdno-wojennych od najkrótszego:
  • „Wojny klonów” – 1 godzina 38 minut
  • „Nowa nadzieja” – 2 godziny 5 minut (oryginalne wersje trylogii były krótsze)
  • „Imperium kontratakuje” – 2 godziny 7 minut
  • „Mandalorian i Grogu” – 2 godziny 12 minut
  • „Łotr 1” – 2 godziny 13 minut
  • „Przebudzenie Mocy” – 2 godziny 15 minut
  • „Han Solo” – 2 godziny 15 minut
  • „Powrót Jedi” – 2 godziny 16 minut
  • „Mroczne widmo” – 2 godziny 16 minut
  • „Zemsta Sithów” – 2 godziny 20 minut
  • „Atak klonów” - 2 godziny 22 minut
  • „Skywalker. Odrodzenie” - 2 godziny 22 minut
  • „Ostatni Jedi” – 2 godziny 33 minut

Premiera filmu już 22 maja.
KOMENTARZE (12)

„Maul: Mistrz cienia”: Kim była Darth Talon?

2026-02-08 16:13:17 Różne

Zapewne nieraz już widzieliście zwiastun „Maula: Mistrza cienia” i zastanawiacie się kim mogą być nowe postaci i jaką rolę będą odgrywały w najnowszej animacji. Bez wątpienia najważniejszą z nich jest Devon Izara - nastoletnia Twi'lekanka, która zostanie uczennicą Maula. Gdy tylko dziewczyna pokazała się podczas Celebration, fani od razu zaczęli spekulacje czy nie mogłaby ona być kanoniczną wersją jednej z bardziej rozpoznawalnych żeńskich czarnych charakterów z Legend - Darth Talon. Ale skąd w ogóle pomysł, by połączyć ze sobą dwie Twi'lekanki? Tego dowiecie się z naszego artykułu. Swoje wersje napisały chociażby The Holo Files, Inverse czy The Direct.

Tło historycznoliterackie



Darth Talon - której prawdziwego imienia nigdy nie poznaliśmy - jest bohaterką komiksowej serii „Dziedzictwo”, napisanej przez Johna Ostrandera i zilustrowanej w głównej mierze przez Jan Duursemę. Historia rozpoczyna się w roku 130 ABY i ponieważ minęło aż sto lat od wydarzeń znanych z filmów, to poniżej przedstawiamy co się w tym czasie działo w galaktyce. Uwaga na mniejsze i większe spoilery.

Sam początek wydarzeń po „ Powrocie Jedi” przypomina to, co mamy na razie w kanonie: Imperium nie upadło całkowicie wraz ze śmiercią Imperatora, gdyż liczni watażkowie, w tym między innymi Thrawn czy Zsinij, walczą jeszcze długo po tych wydarzeniach. Mon Mothma ogłasza powstanie Nowej Republiki, która za swoją stolicę obiera Coruscant. W roku 5 ABY Thrawn ginie, zabity przez swojego ochroniarza Rukha. To jednak nie koniec kłopotów nowego rządu: Palpatine (jakoś) powraca, przeciąga Luke'a na Ciemną Stronę i znów zagraża galaktyce. Z powrotem ku jasności sprowadza go Leia i wraz z nim ostatecznie zabija Imperatora. Skywalker decyduje się odbudować zakon i zakłada na Yavinie IV akademię Jedi. Jednocześnie żeni się z Marą Jade - byłą „Ręką”, czyli zabójczynią na zlecenie Palpatine'a - i ma z nią syna Bena. Han i Leia z kolei mają troje dzieci: Anakina, Jacena i Jainę.

W 19 ABY dochodzi do podpisania traktatu pomiędzy Nową Republiką a resztkami Imperium, który formalnie kończy galaktyczną wojnę domową. Ci drudzy zajmują niewielki skrawek na „północy” Galaktyki, ze stolicą na Bastionie. Ostatecznie na tron wstąpi tam Jagged Fel - mąż Jainy Solo. Ich potomkowie będą władać tym państwem aż do czasów komiksowych wydarzeń.

Spokój nie trwa jednak długo, bowiem już w 25 ABY dochodzi do kolejnej wojny - tak zwanej inwazji Yuuzhan Vongów. Nienawidzący technologii przybysze z innej galaktyki podbijają setki planet, przekształcając je za pomocą swojej bioinżynierii tak, by były przystosowane do ich flory. Ofiarą pada sama Coruscant, a życie traci wiele istot - zarówno zwykłych osób, jak i znanych nam bohaterów. Rozbita Nowa Republika łączy siły z Imperium i jako Sojusz Galaktyczny ostatecznie pokonuje wrogów pięć lat potem. Vongowie zostają zesłani na żyjącą planetę Zonama Sekot. O tych wydarzeniach opowiada 19-tomowa seria „Nowa Era Jedi”, ale co ciekawe w „Punkcie przełomu” Matta Stovera Mace Windu ma wizję Coruscant przejętej przez dżunglę, co jest subtelnym nawiązaniem do nadchodzących wydarzeń.

Sojusz rozpoczyna tak zwany Projekt Ossus - aby najeźdźcy mogli odkupić swe winy, mają odbudować sto wybranych światów. Dowodzi nim potomek Luke'a - Jedi Kol Skywalker.

Zło jednak nigdy nie śpi - Sithowie cały ten czas potajemnie czekali na swój powrót na planecie Korriban. Dowodzi nimi niejaki Darth Krayt, który odrzucił doktrynę Bane'a - według jego filozofii, zwanej Zasadą Jednego, wszyscy członkowie bractwa zamiast skakać sobie do gardeł, mieli być wierni jednemu przywódcy i jednemu zakonowi. Ponadto znakomita większość z nich barwiła swoje ciała na czerwono i ozdabiała tatuażami - bardzo podobnymi do tych, które nosił sam Maul. Gdy rozpoczyna się Projekt Ossus, Sithowie wyczuwają okazję i potajemnie sprzymierzyają się ze zdradzieckimi imperialnymi moffami bez wiedzy Imperatora Roana Fela. Wspólnymi siłami sabotują Jedi i Vongów, przez co ofiary transformacji przechodzą jeszcze większe zmiany. Najeźdźcy z innej galaktyki zostają ponownie oskarżeni o próbę rozpętania wojny, a Sojusz Galaktyczny się rozpada. Siły Sithów uderzają na Ossus, gdzie bronią się resztki Jedi. Z masakry cało wychodzi niewielu z nich - między innymi główny bohater serii, syn Kola - Cade Skywalker.

W wyniku traumatycznych wydarzeń Cade porzuca ścieżkę zakonu i zostaje łowcą nagród, któremu ani trochę nie chce się ratować galaktyki. Jego niezwykle silne połączenie z Mocą - w tym również z jej mrocznym aspektem - przyciąga wszak uwagę Krayta. Sith bowiem był kiedyś niewolnikiem u Vongów i został przez nich zakażony. Choć dzięki naukom Ciemnej Strony jest w stanie powstrzymać rozwój pasożytów, to jednak nie potrafi wyplenić ich całkowicie. Mniej więcej w tym momencie rozpoczyna się komiksowa opowieść, którą gorąco polecamy do samodzielnej lektury - jest to po prostu kawał dobrej historii, pełnej napięcia i niezapomnianych bohaterów.

Historia wojowniczki



Co zatem z Talon? Ta zadebiutowała już nawet przed samą opowieścią, bo w tak zwanym numerze „0”, który to przedstawiał zarys historii oraz główne postaci. Potem poznajemy ją, gdy jej mistrz, Darth Ruyn, przedstawia ją Kraytowi. Mężczyzna zachwala jej umiejętności, a mistrz zakonu pyta kobietę czy kocha swojego nauczyciela. Gdy ta potwierdza, Krayt nakazuje jej go zabić, a wojowniczka wykonuje polecenie bez mrugnięcia okiem. Za to zostaje pasowana na Dłoń - osobistą zabójczynię mistrza, a jej pierwszym zadaniem zostaje odnalezienie i porwanie księżniczki Marasi Fel - dziedziczki imperialnego tronu. Krayt liczy, że dzięki temu ujawni się sam Roan, który przez wiele lat uderzał na niego z ukrycia.

Tak rozpoczyna się opowieść o Twi'lekance. W przeciągu akcji trwania wszystkich zeszytów niejednokrotnie przyjdzie jej skrzyżować miecz z Cade'em (choć lądują też razem w łóżku). Co prawda w dalszych numerach schodzi trochę na dalszy plan, dając miejsce innym Sithom, niemniej cały czas pozostaje wierna swemu panu. A jej historia ma w Legendach zakończenie otwarte i było widać, że scenarzyści szykowali się na ciąg dalszy.

Jak fani odbierali Talon? Sithanka nadal ma wielu wielbicieli, którzy cenią ją za stoicką, zdeterminowaną osobowość, umiejętność walki, no i oczywiście wygląd, bo jest nie tylko piękna, lecz także wizualnie podobna do innego ulubieńca - samego Maula. Nie obyło się oczywiście bez kontrowersji. Duet Ostrander-Duursema przez niektórych był oskarżany za zbytnie seksualizowanie kobiet, w tym zwłaszcza Twi'lekanek. CBR w swoim artykule uznał skórzane bikini kobiety za najbardziej skandaliczny strój w „Star Wars”, aczkolwiek tu trzeba oddać Duursemie, która wyjaśniła na forum TFN-u, że nie chciała spłycać swojej bohaterki. Zamiast tego chciała stworzyć kogoś na podobieństwo piktyjskiej wojowniczki, a jej nagość miała się kojarzyć z kulturą prymitywną, a nie po prostu golizną. Sprawa stroju jeszcze powróci.



Tak czy siak, Talon cieszyła się sporą popularnością - na konwentach niejednokrotnie można było spotkać przebraną za nią fankę, Oficjalna pokazała w sekcji dla dzieci jak ją narysować, a na Celebration w 2012 można było kupić print zatytułowany „Duel of the Twi'leks”, w którym nasza bohaterka pojedynkuje się z Aaylą Securą. W „Teorii wielkiego podrywu” jeden z bohaterów, Howard, ma w kolekcji jej statuę od Sideshow.

Lucas wkracza na scenę



Kobieta spodobała się nie tylko fanom - zwrócił na nią uwagę sam George Lucas. Maker znany był z tego, że potrafił wziąć do „oficjalnego” kanonu wątki czy postaci z EU - tak chociażby na ekrany kin trafiła Aayla Secura, która początkowo była postacią komiksową, zaprojektowaną - a jakże - przez Ostrandera i Duursemę. Talon zaś miała zostać bohaterką gry „Battle of the Sith Lords”, znaną też pod kryptonimami „Damage” i „Maul”.

Tytuł ten był ofiarą tak zwanego piekła developerskiego, którego to przyczyną był zarówno brak jasnej komunikacji, jak i sam Lucas. Według jego filozofii dzieło jest wiecznie otwarte na zmiany, stąd chociażby mamy tyle wersji OT. George jednak zupełnie nie rozumiał gamedevu, który diametralnie różni się od produkcji filmów. Tutaj nie wystarczy nakręcić sceny jeszcze raz, skreślić kilka zdań w scenariuszu czy narysować nową pracę koncepcyjną - każda, nawet najdrobniejsza zmiana może obsunąć produkcję o miesiące, jeśli nie o lata.

O samym tytule mamy tak naprawdę skrawki wiadomości, które momentami ciężko poskładać w logiczną całość; część nie jest też do końca pewna. Za jego stworzenie miało odpowiadać studio Red Fly, które dało nam „The Force Unleashed II” na Wii. Produkcja rozpoczęła się mniej więcej w 2010 roku, a ekipa dostała od Lucasfilmu jedynie tytuł. Wymyśliła więc ona, że będzie to opowieść o początkach Maula - o tym, jak jako młodzik trenował pod okiem Sidiousa. Fabuła miała zakończyć się wraz z jego śmiercią w „Mrocznym widmie”. Potem jednak Lucas spotkał się z pracownikiem studia, Danem Borthem i oznajmił mu, że Zabrak przeżył, nie przedstawił mu jednak fabuły planowanych odcinków TCW (powrót Sitha to rok 2011), jedynie drobnostki takie jak pajęcze nogi czy istnienie Savage'a. Błąd ten naprawił Filoni, który ukazał mu więcej szczegółów i powstał pomysł, aby gra była trylogią, z której ostatnia część miała inkorporować wydarzenia z serialu.

Bez konkretów na temat fabuły Red Fly skupiło się na gameplayu, który był inspirowany TFU, choć miał się od niego różnić. To z tego okresu pochodzą zachowane fragmenty, w których Maul walczy z członkami Straży Śmierci. Miał być to jednocześnie tytuł o wiele brutalniejszy niż to, co znaliśmy z SW do tej pory - widać jak Mandalorianie tracą głowy.



Potem nastąpiło kolejne spotkanie z Lucasem, który oznajmił, że w grze ma się pojawić Talon. Wedle donosów wyciągnął statuy kobiety i Maula, po czym powiedział: „Są przyjaciółmi!”. Gdy mu powiedziano, że to niemożliwe, bo ta żyła jakieś 170 lat po Zabraku, stwierdził, że w takim razie należy fabułę przenieść w czasie, a głównym bohaterem uczynić klona bądź potomka Maula. Maker opisywał też, że Twi'lekanka miała być dla głównego bohatera jak Lauren Bacall dla Humphreya Bogarta - to para aktorów filmów połowy XX wieku, w których kobieta jest seksowna, a jednocześnie sprytna.



Fabuła w końcu zaczęła się kształtować - klon/potomek miał wystąpić przeciwko Kraytowi i Jednemu Sithowi za łamanie Zasady Dwóch, a u jego boku miała stanąć Talon. Gameplayowo miała być dla niego wsparciem jak Catwoman dla Batmana w serii Arkham. Powstało wielu nowych Sithów, aczkolwiek różnili się oni wizualnie od tych z komiksowego „Dziedzictwa”. Sama Talon również dostała kilka nowych strojów, jedne bardziej roznegliżowane, inne mniej.

Studio nagle przestało dostawać jakiekolwiek wiadomości od LucasArts, a oficjalnie tytuł skasowano w czerwcu 2011. Jedną z przyczyn miała być podobno sprzedaż firmy Disneyowi. Red Fly próbowało jeszcze nieraz wskrzeszać projekt - między innymi w 2015 roku - ale Disney/EA nie byli nim zainteresowani. Wątpliwe jest też, by powrócił.

Nowy Darth Vader



Mimo że George sprzedał firmę Disneyowi, to nadal miał swoje pomysły. W 2012 roku przygotował zarys swojej wersji sequeli. Wedle niego to właśnie Talon miała być głównym złym - nowym Darthem Vaderem, a większość akcji miała się kręcić wokół niej. Jej mistrzem został stary już Maul, a zadaniem Twi'lekanki miało być przeciągnięcie na Ciemną Stronę syna Hana i Lei. Gdy jednak pracę nad filmem rozpoczął J.J. Abrams, jej postać ewoluowała - najpierw stała się „Zabójcą Jedi”, który to zmienił się w Kylo Rena. Jak słusznie zauważył Pablo Hidalgo, „Zabójca Jedi, który miał skorumpować syna, sam stał się synem”. Zanim tak jednak się stało, legendarny artysta koncepcyjny Iain McCaig narysował Twi'lekankę w towarzystwie niebieskiego obcego o pseudonimie „Uber”. Jeśli chodzi o wygląd kobiety, artysta ponoć wzorował się na Rihannie.



W „The Art of Star Wars: The Force Awakens” możemy też znaleźć krótki storyboard, w którym Talon zostaje napadnięta w barze. Ratuje ją Jedi i idą razem do łóżka. Na końcu kobieta morduje go we śnie. Jak jednak wiemy, żaden z tych pomysłów ostatecznie się nie ziścił.



Ale to nie znaczy, że Sithanka jest w ogóle nieobecna w nowym kanonie. W 2021 roku wraz z Dashem Rendarem i Starkillerem trafiła do gry mobilnej „Galaxy of Heroes” z okazji 50-lecia Lucasfilmu. Ponieważ w tytule nie ma innych złoczyńców ery Dziedzictwa, to kobieta ma synergię z Nihlusem, Sionem i Trayą. Należy jednak zwrócić uwagę, że jest ubrana w skromniejszy strój, co zapewne jest związane z faktem, że gra jest skierowana raczej do młodszych graczy. Ale Disney zastosował podobny zabieg w „Opowieściach Jedi”, w których młoda Ahsoka nie ma swojego kontrowersyjnego topu.

Za i przeciw



Dotarliśmy zatem do kluczowego pytania: czy Devon Izara może być kanoniczną Darth Talon? Jak to zwykle z teoriami bywa, jest wiele argumentów przemawiających za, jak i tych przeciw.

Na pewno najsilniejszym „tak” jest tutaj dziwny zbieg okoliczności - Maul, który tak długo był powiązany z Twi'lekanką, nawet jedynie w niedokończonych czy koncepcyjnych projektach, nagle w nowym serialu ma uczennicę tej rasy. Nie żadnej innej, tylko właśnie tej. Oczywiście najsilniejszy głos sprzeciwu w tej sprawie dotyczy właśnie jej gatunku - przeciwnicy mówią tutaj, że to, że Devon i Talon to Twi'lekanki, może być czystym przypadkiem, bo przecież lud ten był jednym z liczniejszych w galaktyce. Sytuacja jest porównywana do tej, gdy w pierwszym zwiastunie TFA pojawił się Finn i ludzie ogłosili, że musi być to syn Landa... bo jest czarnoskóry.

Po drugie jednak, twórcą serialu jest Filoni - mimo że to Brad Rau („Parszywa zgraja”) odgrywa rolę głównego reżysera, to Oficjalna w swojej zapowiedzi wyraźnie zaznaczyła, że to Kapelusznik pociąga tu za sznurki. A Filoni... to Filoni. Dave lubi sięgać do niewykorzystanych prac koncepcyjnych czy pomysłów, a także powoływać się na Lucasa. Serial byłby tutaj idealnym momentem na przywrócenie idei maulowej uczennicy. Ponadto nowy szef Lucasfilmu nieraz chwalił się przywracaniem do kanonu postaci z Legend - jak Thrawn, Rukh czy Pellaeon. Teraz miałby kolejną okazję.

Oczywiście Izara nie wygląda do końca jak Talon - ma różową skórę. Tu jednak można to wytłumaczyć faktem, że członkowie Jednego Sitha barwili swoje ciała na czerwono, a prawo do tatuaży zdobywali w rytualnych walkach. Może zatem młoda uczennica jeszcze będzie musiała się wykazać, by zdobyć zdobienia, albo... po prostu będzie wyglądała inaczej. Thrawn też nie do końca przypomina swoją legendarną wersję, a Rukh różni się znacznie.

Jest jeszcze jedno wytłumaczenie: Devon może być Twi'lekańską uczennicą Maula... która Talon nie będzie. Może zostać bardziej jej kanonicznym odbiciem, cieniem, ideą, ale nie znajdzie się na Wookieepedii w zakładce „kanon” obok Sithanki z „Dziedzictwa”.

A jakie jest Wasze zdanie? Czy czeka nas powrót postaci z EU? Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (11)

Tropami „Gwiezdnych Wojen” – Puzzlewood i Takodana

2026-01-17 16:58:27

W przypadku trylogii sequeli „Gwiezdnych Wojen”, podobnie jak przy oryginalnej trylogii, filmowcy używali studia w Wielkiej Brytanii. Tym razem jednak często posiłkowali się również brytyjskimi lokacjami, do których by dotrzeć nie trzeba było przedzierać się przez połowę świata.

Jedną z nich jest Puzzlewood, znajdująca się praktycznie na samej granicy Anglii i Walii. Więc można to dotrzeć zarówno z Cardiff jak i z Bristolu (najwygodniej samochodem). Puzzlewood to cześć starolasu – Forest of Dean. Ale jest to część prywatna i zamknięta, więc wejście tutaj wiąże się z koniecznością kupienia biletu i chodzenia po ścieżkach. Puzzlewood jednak to nie jest zwykły las, ale obszar skał porośniętych mchem i oczywiście drzewami, co tworzy niesamowite labirynty skalne. Oczywiście Puzzlewood można oglądać od wiosny do jesieni, zimą, gdy jest tu mokro i brzydko ludzi nie wpuszczają. Na zwiedzanie warto mieć co najmniej 2-3 godziny, by móc pochodzić po tych leśnych i skalnych labiryntach. Wcześniej przed wejściem jest okazja zobaczyć agroturystykę, zwłaszcza jakby ktoś chciał przyjechać z dzieckiem.

























Filmowo Puzzlewood pojawiło się w „Przebudzeniu Mocy” J.J. Abramsa. Grało planetę Tokadana, tę na której znajdował się zamek Maz. O ile okolice zamku nagrywano na północy w krainie jezior, o tyle scenę w lesie właśnie tutaj. Gdy Rey odrzuca wezwanie miecza i zamierza się schować w lesie, tam gdzie po raz pierwszy spotyka Kylo Rena, właśnie najlepiej widać labirynty skalne wśród zieleni Puzzlewood. Zdjęcia nagrywano tam w 2014.





Puzzlewood oraz Forest of Dean inspirowały Tolkiena czy J.K. Rowling, ale też ściągnęły sporą rzeszę filmowców na potrzeby obrazów kinowych czy produkcji telewizyjnych. Po dodatkowe informacje na temat wpływu Puzzlewood na kulturę popularną zapraszamy tutaj.

Lista wcześniejszych relacji z wypraw:

KOMENTARZE (2)

Redakcyjne podsumowanie roku 2025

2026-01-14 20:29:32



Już od kilku lat około połowy stycznia publikujemy redakcyjne podsumowanie ubiegłego roku. Zachęcamy do zobaczenia poniżej jakie wydarzenia dotyczące Gwiezdnych Wojen było naszym zdaniem najważniejsze w 2025.



10. Zwiastun „The Mandalorian & Grogu”

Rusis: Z jednej strony cieszę się, że Gwiezdne Wojny znowu będą w kinach, z drugiej ani na ten film specjalnie nie czekam, ani ten zwiastun mnie nie ruszył.

ShaakTi1138: Sama nie wiem, co myśleć. Z jednej strony fajnie, że znowu rozkręca się starwarsowy hype, bo było to coś, czego naprawdę mi brakowało - nawet “Gwiezdnych Wojen” w przestrzeni publicznej, tych zeszytów czy majtek w sklepach. Z drugiej… zwiastun jest po prostu meh i obawiam się, że film będzie miał zbyt wysoki próg wejścia dla przeciętnego widza.

Burzol: Shaak, ale jaki próg, przeciętny widz kojarzy “baby yodę” ze swojej piżamy, więc pójdą do kina, niezależnie czy pamiętają sezon 3 Mando, czy nie. A ja obiecałem sobie jakiś czas temu, że nie będę zbyt złośliwy wobec tego filmu, ale pierwszy zwiastun niestety nie zrobił na mnie jakiegoś oszałamiającego wrażenia. Ani to niespodziewane, ani szczególnie kreatywne. Dajcie mi tam jakąś postać, którą mogę śledzić!

Lord Sidious: Patrząc na efekty, to kreatywności od Lucasfilmu/Disneya nie wymagam, wręcz przeciwnie. A ja tu raczej jestem pozytywnie nastawiony, liczę na schemat prostej przygody. Od filmu gwiezdno-wojennego obecnie oczekuję tego, by dobrze się go oglądało i jeszcze, by się dało do niego wracać. Favreau jest w stanie to dostarczyć, to wiem. A czy uda mu się to dowieźć i tym razem? To już inna rzecz. Oby. Już mniej niż pół roku, więc jestem dobrej myśli.



9. Kolekcja Legend wydana w Polsce

Lord Sidious: Rozumiem że dofinansowana przez imperialne muzeum archeologiczne :)? Ale fakt, że jest popyt na to i zainteresowanie Legendami cieszy.

Rusis: Cieszy, że to co dobre dalej może trafić do kolejnych fanów. Może jak seria będzie wydawana odpowiednio długo to młodsze pokolenie fanów doczeka się takich perełek jak “Kryształowa Gwiazda” ;)

ShaakTi1138: Super, w końcu dorwałam “Revana”, którego nie byłam w stanie dostać swego czasu :D.

Burzol: To co wydawnictwo Olesiejuk zrobiło w roku 2025 to rzecz, patrząc na ogólne warunki polskiego rynku książki, abolutnie wyjątkowa. Nigdy jeszcze polski czytelnik nie miał tylu tytułów Star Wars do wyboru, nigdy jeszcze polscy kolekcjonerzy nie mieli okazji na aż tyle ekskluzywnych wydań wydanych w jednym roku. Nowa książkowa Kolekcja legend to znakomita wiadomość. Pierwsze tytuły z kolekcji to bardzo dobra decyzja wydawnicza, choć może zastanawiać czemu znalazło się aż tyle tytułow ze Starej Republki. Fajna sprawa!



8. Finał trzeciej fazy Wielkiej Republiki

ShaakTi1138: Jestem mniej więcej w połowie fazy drugiej, więc jeszcze sporo mnie czeka, niemniej trudno nie czuć łezki kręcącej się w oku. Kończy się pewna era, ale mam nadzieję, że nie żegnamy się na zawsze z bohaterami Wielkiej Republiki.

Burzol: Inicjatywa książkowo-multimedialna Wielkiej Republiki to najciekawszy projekt Star Wars za czasów Disneya, a końcowa część trzeciej fazy to najlepsze od wielu wielu lat co mogą zaoferować książkowe Gwiezdne Wojny fanom. Za życie i za światło!



7. Zapowiedź „Fate of the Old Republic”

Rusis: RPG i do tego single player? Biorę w ciemno. Byleby tylko nie skończyło tak jak niektóre inne zapowiedzi - liczę, że tym razem premiery doczekamy się. A przydałaby się kolejna dobra gra ze świata Star Wars.

ShaakTi1138: Piszczałam jak mała dziewczynka podczas oglądania zajawki (“Mando i Grogu” nie wzbudzili we mnie żadnych emocji). Star Wars ma wręcz nieskończony potencjał tworzenia nowych gier, a chyba żaden gatunek nie nadaje się tak bardzo jak erpeg. Liczę na kawał dobrej opowieści, towarzyszy, do których przywiążę się na długie lata, no i epickie starcia. Oby tylko się doczekać.

Burzol: Od lat w temacie gier wideo można narzekać przede wszystkim na jedno: to, że zapowiedzieli jakąś grę, to nie znaczy, że tę grę dostaniemy. A jeżeli w ogóle dostaniemy, to nie wiadomo jak długo będzie trzeba na nią czekać. Zapowiedź ładna, ale póki co nie robię sobie wielkich nadziei.



6. Zapowiedź „Maul: Shadow Lord”

Rusis: Animacje akurat wychodzą całkiem nieźle w ostatnich latach więc z jednej strony cieszy, z drugiej trochę smuci, że kręcimy się wokół tego samego tematu ciągle od czasu TCW. Ale jak wyjdzie to może i nawet obejrzę.

ShaakTi1138: Liczę tutaj na odświeżenie tematu, bo choć to trzecia [sic!; w sumie nie licząc „Opowieści…”] animacja w czasach wczesnego Imperium, to może spojrzenie na wszystko z perspektywy złoli doda nieco nowej perspektywy. Animacja faktycznie wygląda fantastycznie, mam też nadzieję, że Filoni wyjdzie nieco ze swojej strefy komfortu i da nam coś innego niż standardowy zestaw klony/Siostry Nocy/Mandalorianie.

Burzol: Cieszy mnie bardzo temat, cieszę się, że dostaniemy kolejny nieujawniony kawałek układanki jaką jest historia Maula. Sukces “Parszywej Zgrai” pokazał, że nawet opowieść o nieszczególnie angażujących z początku postaciach, można przekuć w znakomity serial. Oby z Maulem było jeszcze lepiej.



5. 10. rocznica premiery „Przebudzenia Mocy”

Rusis: No.. było coś takiego. Po tych kilku latach, które minęły od Epizodu IX ciężko mi wracać do któregokolwiek z epizodów 7-9 więc 10-lecie „Przebudzenia Mocy” mnie niespecjalnie ruszyło. A i chyba nie tylko mnie. Jak patrzę na to co oficjalna i różne firmy robiły w tym roku z uwagi na 20-lecie premiery „Zemsty Sithów” to znikoma aktywność z okazji 10-lecia „Przebudzenia Mocy” wygląda bardzo słabo.

ShaakTi1138: Pamiętam jak kupiłam za duże na mnie gacie z logo “Star Wars” w Kauflandzie, bo było to wszędzie. I to było najlepsze - cała otoczka i atmosfera. Teraz muszę zgodzić się z Rusisem, że rocznica wypadła bardzo słabo. W ogóle coś zrobili?

Burzol: No wydali z jeden czy dwa komiksy upamiętniające “Przebudzenie Mocy”, film który niespodziewanie okazał się być najmniej kontrowersyjną kinową produkcją Star Wars z czasów Disneya.

Lord Sidious: Bezapelacyjnie najlepszy film z nowej trylogii. Ale trochę smutno patrzeć, że prawie nikogo już właściwie nie obchodzi (wliczając to oficjalną, czy przykro to mówić Bastion). Cóż, sam nie jestem tu bez winy, jedynym disneyowskim produktem do którego wróciłem w zeszłym roku był “Han Solo”. Więc nawet nie obejrzałem okolicznościowo (fakt inne rzeczy były na głowie, ale to nie jest żadne wytłumaczenie :P). Natomiast podam tu jeszcze przykład forum. Przy “Zemście” z okazji 20-lecia, główny temat miał 49 postów… A były też inne tematy. Przy “Przebudzeniu” jeden temat i 13 postów. Więc przynajmniej wiem, że to nie tylko u mnie tak wygląda.



4. Premiera drugiego sezonu „Andora”

Rusis: Najbardziej przeze mnie oczekiwana rzecz z Gwiezdnych Wojen w 2025 roku. Po pierwszym sezonie miałem spore oczekiwania i nie zawiodłem się. Chciałbym jeszcze kiedyś zobaczyć tego typu produkcję w uniwersum Star Wars.

ShaakTi1138: Musiałam obejrzeć pierwszy sezon drugi raz, by docenić. Niesamowita, poetycka opowieść dla dojrzałego widza. Potrzebujemy takich więcej.



3. Zapowiedź powrotu do kin i odświeżenia „Nowej nadziei”

Rusis: Każdy powrót Gwiezdnych Wojen do kin cieszy. A tu jestem ciekaw nie tylko samego powrotu ale i tego co zobaczymy na ekranie. Czy będzie to odświeżona oryginalna wersja, czy też zawierająca któreś z wielu przeróbek.

ShaakTi1138: Do kina idę na sto procent.

Burzol: Plotki mówią, że ta odświeżona Nowa nadzieja będzie okazją do zupełnie nowego doświadczenia tego filmu, o ile ktoś dostrzega różnice w jakości oglądanej kopii. Że niby scenografia, kostiumy i obce stwory nigdy jeszcze nie wyglądały tak dobrze. Oby!

Lord Sidious: Czekam :). I poproszę jeszcze o odświeżenie V i VI Epizodu. Mam nadzieję, że wizualnie to naprawdę dopieszczą (w sensie odświeżenia obrazu, ziarna, tonacji kolorów).



2. Zapowiedź i zdjęcia do „Star Wars: Starfighter”

Rusis: To jest dla mnie największe zaskoczenie 2025 roku jeśli o Gwiezdne Wojny chodzi. Przez długi czas wiedzieliśmy, że Shawn Levy pracuje nad czymś z naszego ulubionego uniwersum, ale takich plotek i prac na różnych etapach jest sporo. A ostatnie lata pokazały, że większość na tym pozostaje. Tu nie dość, że dostaliśmy oficjalne potwierdzenie i zapowiedź w tym roku to jeszcze nakręcono już zdjęcia do tego filmu! Tym razem to już więc nie tylko plotki, a coś co rzeczywiście zobaczymy na ekranach kin! Czekam, szczególnie, że obsada i oderwanie od znanych postaci mnie korci.

ShaakTi1138: Po cichu liczę na to, że dostaniemy powiew świeżości w SW - że film ten, trochę na wzór “Andora”, zbuduje swoich własnych bohaterów, którzy zostaną z nami na kolejne lata.

Burzol: Ma rację Rusis, że niespodziewanie szybko się ten film robi, może nawet faktycznie go dostaniemy. Na mój gust tylko powinni jeszcze zastanowic się nad zmianą tytułu filmu, bo co mi po fajnym filmie z Ryanem Goslingiem, jeżeli coś o tytule “Starfighter” nie jest adaptacją X-wingów.

Lord Sidious: Cóż, może nie powinienem się wypowiadać, skoro parę dni temu widziałem 3 minuty “Deadpoola” Levy’ego i dobre myśli o kolejnym filmie tegoż pana prysnęły. Jak to będzie w takim stylu, to nie wiem, czy w kinie wytrzymam. Niech to będzie chociaż poziom “Free Guy”, proszę, bo mimo wszystko chciałbym to zobaczyć (raz do końca). Acz podziwiam to, że jego realizacja idzie tak sprawnie (choć jeszcze 1,5 roku do premiery wiele może się wydarzyć).



1. „Zemsta Sithów” znowu w kinach

Rusis: Zdecydowanie najlepsza moja wizyta w kinie w zeszłym roku! Po latach, oglądany z nutką sentymentu, przyniósł mi nawet więcej frajdy niż gdy wychodziłem z kina w 2005 roku. Mam nadzieję, że będziemy mieli częściej okazję przy różnych rocznicach wracać do Gwiezdnych Wojen w kinach.

ShaakTi1138: Ech, nie wiem, jak u Was, ale u nas ludzie szeptem mówili wszystkie memiczne frazy, ale przy “Hello there!” po prostu wybuchnęli śmiechem. Jedno z najbardziej niesamowitych kinowych doświadczeń, jakie w życiu przeżyłam.

Rusis: U mnie przy niektórych frazach też reagowali. No i gdy na ekranie pojawił się Sokół czy Lucas. Nie przeszkadzało, a dodatkowy klimat robiło przy oglądaniu ;)

Burzol: Fajnie zobaczyć film Star Wars w kinie!

Lord Sidious: I super. Niestety udało się tylko raz do kina wybrać. I sporo ludzi na sali, którzy ewidentnie się dobrze bawili. Jeszcze zgrałem to z powtórką pozostałych Epizodów Lucasa (i “Hana Solo”) i obejrzeniem “Zemsty” w domu (dla porównania z Blu ray 4K).

Z naszej strony to by było na tyle jeśli chodzi o miniony rok. A jakie wydarzenia Waszym zdaniem były w nim najważniejsze? Co wzbudziło w Was największe emocje?
KOMENTARZE (12)

O efektach w „Przebudzeniu Mocy”

2025-12-21 18:23:23

W tym roku minęło dziesięć lat od premiery „Przebudzenia Mocy”. Z tej okazji firma Industrial Light & Magic przygotowała mały bonus dla fanów - czyli materiał pokazujący jak wyglądały niektóre efekty specjalne w wersji roboczej i jaki efekt widzieliśmy w kinie, po tym gdy ukończyli pracę nad nimi. Materiał możecie zobaczyć poniżej.


KOMENTARZE (6)

W końcu jakieś wieści o filmie o Rey

2025-12-19 21:45:32

Daisy Ridley gościła niedawno w „Live with Kelly and Mark”, gdzie przy okazji padło pytanie o „Gwiezdne Wojny”. Oczywiście wspomniała o 10 rocznicy premiery „Przebudzenia Mocy”, ale też padło pytanie o kwestię filmu z Rey. Nie wprost, pytano czy coś wie o czymś więcej i czy będzie zaangażowana. Więc jeśli odpowiedzi są „tak”, to wiemy o który projekt (najprawdopodobniej chodzi).

A nowe informacje są raczej mało treściwe, acz są. Po pierwsze film zmierza w dobrym kierunku i tu Daisy była z tego ewidentnie zadowolona. Zapytana o to czy ten kierunek to zdjęcia do tego filmu wkrótce, tylko uśmiechała się i przytakiwała wymownie. Możecie zobaczyć to tutaj:



Obecnie and scenariuszem pracuje George Nolfi. Film ma wyreżyserować Sharmeen Obaid-Chinoy.
KOMENTARZE (25)

Zdjęcia do „Starfightera” ukończone

2025-12-18 22:36:28

Dziś krótka, ale bardzo treściwa wiadomość. Jak donosi Shawn Levy, zdjęcia do filmu „Starfighter” właśnie dobiegły końca. Rozpoczynamy postprodukcje.


To oczywiście nie znaczy, że aktorzy nie wrócą jeszcze na plan. Premiera jest zaplanowana na 28 maja 2027, jest sporo czasu na poprawki czy dokrętki. Zaś dzisiejsze ogłoszenie ma jeszcze jedno ukryte dno. Dokładnie 10 lat temu w kinach zadebiutowało „Przebudzenie Mocy”. Oficjalnie, bowiem pierwsze seanse odbyły się wieczorem dzień wcześniej.
KOMENTARZE (6)

Adam Driver o pomyśle na kontynuacje „Skywalker. Odrodzenie”

2025-10-21 22:23:12

Adam Driver udzielił niedawnoy wypwiadu Associated Press , w którym wrócił do Bena Solo. I przyznał, że po IX Epizodzie zamierzał wrócić do tej roli. Co więcej, nie był to tylko taki pomysł, zostały wykonane pewne ruchy w tym kierunku.

Adam Driver mówił, że bardzo podobała mu się postać Kylo Rena, zwłaszcza to, co skusiło go by ją przyjąć rolę w „Przebudzeniu Mocy”. To miała być odwrócona droga Dartha Vadera, ale nie do końca podobało mu się to, że potem zmieniono kierunek trylogii.



Okazuje się, że dyskusje na ten temat toczyły się od 2021. Kathleen Kennedy wyraziła swoją aprobatę, mówiąc, że jak będą mieć dobrego reżysera i dobry pomysł na scenariusz, to droga jest otwarta. Więc Driver zebrał ekipę. Reżyserem miał być Steven Soderbergh, a scenariusz miał opowiadać historię odkupienia Bena Solo. Nazwali go „The Hunt for Ben Solo”. Razem z Rebeccą Blunt napisali zarys.

Lucasfilm przyjął pomył bardzo życzliwie, właściwie to zarządowi bardzo przypadł on do gustu. Carrie Beck, Dave Filoni i Kathleen Kennedy powiedzieli, by rozpoczęto pisać scenariusz, za który odpowiadał Scott Z. Burns. Jak mówi Driver to naprawdę był jeden z najlepszych scenariuszy w jakich miał szansę wystąpić, a przy okazji mieli zamknąć historię Bena Solo. Gorzej było z Disneyem. Ani Alan Bergman, ani Bob Iger, nie potrafili zrozumieć jak to możliwe, by Ben Solo jakoś przeżył i powrócił.

Soderbergh przyznał, że bardzo podobało mu się tworzenie tego scenariusza i żałuje, że fani nie mieli szansy go zobaczyć. Filmowiec raz na jakiś czas publikuje listę filmów, które obejrzał. Znalazło się tam sześć Epizodów Lucasa, „Han Solo” i „Łotr 1”, ale zabrakło sequeli.

Lucasfilm, Disney oraz Burns odmówili skomentowania doniesień Drivera.
KOMENTARZE (12)

„Skywalker. Odrodzenie” się zwróciło!

2025-10-18 17:00:26

Jak donosi Forbes, Disney w końcu ujawnił ostateczne koszty filmu „Skywalker. Odrodzenie”. To jakieś 450,2 milionów GBP, czyli 593,7 miliona USD. Więc wygląda na to, że to trzeci najdroższy film w historii. Wyprzedzają go jedynie „Przebudzenie Mocy” (koszt to 452 miliony GBP) i „Jurassic World: Dominion” (453,6 milionów GBP). Tak więc nie ma dużej różnicy między nimi.



Wszystkie te filmy były produkowane w Wielkiej Brytanii, stąd pojawiła się konieczność przejrzystości sprawozdań finansowych. W przypadku produkcji powstających w USA, te ostateczne koszty raczej są pilnie strzeżoną tajemnicą. Konieczność pochwalenia się budżetem wynika wprost ze zwrotów, jakie producenci filmów dostają w Wielkiej Brytanii.

Warto dodać, że „Skywalker. Odrodzenie” po skończeniu pierwszych zdjęć mieściło się w budżecie. Dopiero postprodukcja i zmiany spowodowały, że koszty urosły. Jedna z montażystek filmu, Maryann Brandon, przyznała, że jego produkcja była bardzo pośpieszna, co w efekcie doprowadziło na nawarstwiania się problemów. Jej zdaniem, twórcy mieli początkowo trzy miesiące mniej czasu na produkcje filmu niż w przypadku „Przebudzenia Mocy”.

Za produkcję w Wielkiej Brytanii Disney dostanie jakieś 103 miliony USD, co sprawi, że faktyczny koszt filmu zamknie się w 489,9 milionach USD. Przychód ze sprzedaży biletów na świecie to 1077 miliona USD. Standardowo liczy się, że producent (czyli Disney) dostaje jakieś 50% z tej kwoty. W Stanach jakieś 49% zostaje u właścicieli kin, poza Stanami jest różnie, bo nie zawsze Disney jest dystrybutorem. Ale przyjęli się zakładać w szacunkach, że to 50%. W takim wypadku zysk „Skywalker. Odrodzenie” z wyświetlania w kinach to jakieś 48 milionów USD. Tam pewnie byłoby trochę więcej, gdyby nie COVID (bo film nie rozkręcił się na niektórych mniejszych rynkach). Do tego należy też doliczyć kwestie licencji na zabawki, a także sprzedaż płyt z filmem, czy wypożyczenie w VOD.

Suma summarum wychodzi na to, że film wyszedł na plus, ale raczej nie tak bardzo, jakby tego oczekiwano.
KOMENTARZE (12)

John Boyega o swoim pomyśle na Finna

2025-08-16 07:22:39

Fan Expo Boston było wyjątkowo ciekawe jeśli chodzi o gwiezdno-wojenne plotki. O jednej pisaliśmy, dziś pora na drugą. John Boyega był gościem na panelu i wspominał o trylogii sequeli.


Podzielił się tam kilkoma spostrzeżeniami. Po pierwsze, nie może zrozumieć jak w przypadku takiej marki, można robić trylogię sequeli bez realnego planu. Po drugie dodał, że nie podoba mu się to, co się działo z Finnem w 8 i 9 Epizodzie. Jego zdaniem w „Przebudzeniu Mocy” było wyraźnie zasugerowane, że Finn będzie czuły na Moc. To też wyłapał z rozmów z J.J. Abramsem (i ostatecznie to się stało w „Skywalker. Odrodzenie”). Grał więc w ten sposób, by przejść drogę szturmowca stającego się Jedi. Ale cóż...

Następnie stwierdził, że osobiście liczył na to, iż droga Finna i Rey będzie bardziej skomplikowana i ostatecznie staną do walki przeciw sobie. Trochę jak Obi-Wan i Anakin, czyli przyjaciele, którzy muszą ze sobą walczyć. Nie wspomniał, kto jego zdaniem miał być zły, a kto dobry.

„Przebudzenie Mocy” w tym roku kończy 10 lat, ale Lucasfilm chyba nie jest póki, co zainteresowany celebrowaniem tej rocznicy, w sposób choćby podobny jak świętowano w tym roku 20-lat „Zemsty Sithów”.
KOMENTARZE (16)

Kolejne plotki obsadowe do filmu Levy’ego

2025-04-09 21:11:12

Wygląda na to, że sezon plotek obsadowych do kolejnego filmu mamy już rozpoczęty. Zaledwie niedawno informowaliśmy o domniemanym udziale Jodie Comer, a tymczasem pojawia się kolejne, znane nazwisko. Jesse Plemons podobno ma zagrać główny szwarccharakter obrazu.

Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że źródłem informacji jest DanielRPK. O ile w przypadku animacji gwiezdno-wojennych miał kilka dobrych cynków, o tyle w przypadku produkcji aktorskich najczęściej zmyśla, zgaduje lub konfabuluje. Ale potrafi pokazać swój „dorobek” (stary głównie), więc media podchwytują ten temat.



Swoją drogą nie jest to pierwszy raz, gdy Plemons pojawia się w kontekście „Gwiezdnych Wojen”. Otóż Plemons był na liście potencjalnych kandydatów do roli najprawdopodobniej Finna, ale wybrał inny, wówczas bezpieczniejszy film (w kontekście castingu, dostał rolę, a nie udział w dalszych przesłuchaniach). Plemons ma dość ciekawą filmografię, warto wymienić tu choćby „Rodzaje życzliwości”, „Civil War”, „Czas krwawego księżyca”, „Psie pazury”, „Wyprawa do dżungli”, „Irlandczyk”, „Vice”, „Wieczór gier”, „Czwarta władza”, „Barry Seal: Król przemytu”, „Most szpiegów”, czy „Pakt z diabłem” (ten film wybrał zamiast „Przebudzenia Mocy”). Ma też spore doświadczenie w telewizji, warto tu wymienić seriale: „Czarne lustro”, „Fargo” czy „Breaking Bad”.

Na chwilę obecną, jeśli wierzyć plotkom, w filmie Shawna Levy’ego mogą dodatkowo wystąpić: Daisy Ridley, Ryan Gosling, wspomniana Jodie Comer, a także być może ktoś inny z obsady sequeli. Niemniej jednak film będzie samodzielną produkcją i nawet nie spodziewamy się dużej roli Rey. Premiera na razie oczekiwana jest 17 grudnia 2027.
KOMENTARZE (2)

Jodie Comer wraca do „Gwiezdnych Wojen”?

2025-04-07 17:53:34

Jak słyszeliśmy, film Shawna Levy’ego powoli nabiera kształtu i pracę nad nim ruszą niebawem z pełnym impetem (czekamy na potwierdzenie na Celebration). To też moment w którym można zacząć kompletować obsadę i podobno to właśnie się dzieje. Jak donosi MyTimeToShine, podobno Jodie Comer rozmawia na temat występu w tym filmie.

Zanim przejdziemy do aktorki, warto jednak pochylić się nad samym źródłem. Parę razy na nie się pokołowaliśmy, ale dotychczas nie ma ono żadnych sprawdzonych newsów. Choć jeszcze większość z nich nie została zdementowana i może się wydarzyć. Więc na weryfikacje należy poczekać, ale póki co, odpowiednia strategia newsowa (nie wymyślają wiele historyjek), sprawia, że media podchwytują tę informację. Póki, co sugerujemy by jednak traktować to jako plotkę krążącą po sieci, niejako do odhaczenia.



Natomiast Jodie Comer w „Skywalker. Odrodzenie” zagrała mamę Rey, czyli Miramir. Ją i ojca Rey – Dathana, zabił Ochi. Więc, nie do końca wiadomo, jak miałoby to wyglądać fabularnie, gdyby wróciła do tej roli. Czy byłaby to retrospekcja czy może raczej akcja działa się przed „Przebudzeniem Mocy”.

Na razie słyszeliśmy tylko, że w filmie Levy’ego powinna wystąpić: Daisy Ridley i możliwe, że Ryan Gosling. Wcześniej słyszeliśmy, że film miał się dziać jakieś 5-6 lat po IX Epizodzie, być niezależną produkcją. Premiera na razie oczekiwana jest 17 grudnia 2027.
KOMENTARZE (8)

John Boyega dostał rolę w „Przebudzeniu Mocy” z polecenia

2025-04-03 01:58:57

John Boyega był gościem na konwencie Emerald City Comic Con. Tam dyskusja dotyczyła choćby „Przebudzenia Mocy”, a aktor wspomniał swoje początki. Otóż jak się okazuje, dostał rolę z polecenia, czyli po znajomości. Przynajmniej częściowo.



Otóż jak wiemy karierą Boyegi zaczęła się filmem „Atak na dzielnicę” (2011) Joe Cornisha. Okazuje się, że ten film przypadł do gustu bardzo Tomowi Cruise’owi, który zwrócił uwagę na Boyegę. I to Cruise, który pracował z J.J. Abramsem nad „Mission: Imposssible” powiedział, że może warto zwrócić uwagę na tego chłopaka i się mu przyjrzeć. No i oczywiście obejrzeć film. Abrams zobaczył tę produkcję i jakieś 4-5 lat później John pracował dla niego przy produkcji „Gwiezdnych Wojen”.

Na razie wygląda na to, że Boyega pewnie wróci w trylogii Simona Kinberga.
KOMENTARZE (14)
Loading..