Początkowo „Andora” reklamowano jako thriller szpiegowski w „Gwiezdnych Wojnach”. Cóż, wiele można na temat serialu powiedzieć, ale z pewnością poszedł on w innym kierunku. Natomiast „The Art of Star Wars: Andor”, album o serialu zdradza nam kolejne kulisy produkcji.
Początkowo jej ton miał być faktycznie inny, bardziej współgrać z „Łotrem 1”. Rebelia miała doznać mocnego uderzenia, przez działalność imperialnego kreta. Jednym z ocalałych z tej akcji miał być młody agent – Cassian Andor. No i oczywiście miał zostać oskarżony o to, że to on jest zdrajcą. Serial miał pokazać jak Andor próbuje się wybronić znajdując prawdziwego sprawcę. A sposobem na to była infiltracja imperialnej planety.
Kilka innych rzeczy też miało wyglądać inaczej. K-2SO miał pojawić się na samym początku pierwszego sezonu. Andor miał mieć też towarzyszkę, najemniczkę obcej rasy z planety Okara, z którym miał mieć romans. Faktycznie bardziej miało to klimatem przypominać serial „Mission: Impossible”.
Za oryginalny pomysł na serial odpowiadał Jared Bush, reżyser między innymi „Zwierzogrodu” . Tony Gilroy zmienił koncepcję, dodał zupełnie inną historię młodego Andora i sam musiał o tym poinformować Diego Lunę. Jego pomysł trochę bazował na „Księdze dżungli”.
Z innych ciekawostek z tej pozycji, można się dowiedzieć, że logo „Andora” inspirowane jest częściowo serialem „Rebelianci”. W samej pozycji jest sporo o innych inspiracjach oraz ewolucji postaci.