TWÓJ KOKPIT
0

George Lucas :: Newsy

NEWSY (1200) TEKSTY (32)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

George Lucas wspomaga uniwersytet

2004-12-04 18:33:00 Onet.pl

George Lucas, słynny reżyser "Gwiezdnych wojen", podarował w środę 100 tysięcy dolarów California State University (CSU) w Long Beach.

Wydział filmowy naprawi za to sprzęt i mieć będzie dodatkowe środki na stypendia studenckie. Sprzęt, m.in. potężna antena satelitarna, ucierpiał podczas październikowego huraganu. Obdarowaną przez Lucasa uczelnię kończył Steven Spielberg; on sam zaś jest absolwentem University of Southern California (USC).

Lucas i Spielberg są przyjaciółmi.

KOMENTARZE (3)

Dokument 10 – dokładny opis

2004-11-28 12:12:00 StarWars.com

Niedawno oficjalna opublikowała nowy dokument z cyklu Making of Episode III.
Jak zwykle na początku ukazywane są pewne sceny, które w skrócie przekazują to o czym będzie nowy dokument, który nosi tytuł "Pick-ups and Re-shoots". (spoiler):
Otóż owy Making będzie prezentował poczynania w czasie okresu niespełna dwóch tygodni dokrętek do Zemsty Sithów w Londynie.
Rick McCallum - "Wiedzieliśmy, iż mamy tylko jedenaście dni by się ze wszystkim uporać. Musieliśmy nakręcić i obrobić około pięciuset scen. Wszystko było naprawdę trudne do wykonania. Nawet te dwanaście minut każdego dnia, w czasie których kamera przemieszczała się do innego miejsca, a tym samym zapisała prace montażystów, dźwiękowców czy choreografów, przeznaczona była to odpowiedniego obrobienia. Intensywna część naszej pracy nad filmem, zaczęła się właśnie w okresie dokrętek."
W tym czasie prezentowane są bardzo szybkie urywki z planu. Dalej można usłyszeć motyw bitwy o Hoth z Imperium Kontratakuje a przy tym sceny przedstawiające, m.in. studia w Londynie firmy Sheperton.

Ewan McGregor (Obi-Wan Kenobi) - "Tradycją tych Gwiezdnych Wojen, czyli trzech Epizodów Nowej Trylogii, w których brałem udział, było najpierw nakręcenie zdjęć głównych, a później poprawienie scen, które zwalniają fabułę, czy nie pasują do danej sekwencji. Przez co cały film na dobrą sprawę nie był ukończony przez pewien okres czasu.
Pamiętam swoją ulubioną scenę nakręcaną w czasie dokrętek. Pochodzi ona z Epizodu I. Kiedy po raz pierwszy ją nagraliśmy oraz wprowadziliśmy do filmu sprawiła nam niemiłą niespodziankę. Mroczne Widmo było wtedy we wstępnej fazie. Owa scena posiadała jedynie początkową pracę ludzi z ILM. Przedstawiono w niej modele statków, w tym ten królowej z Naboo, uciekających w krzyżowym ogniu. Następnie, przenosimy się wnętrza statku Amidali, gdzie odbywa się dialog Rica Oliego: "Nie mamy za wiele mocy by dolecieć do Coruscant, napęd nadprzestrzenny przecieka". Początkowo owa kwestia bylła o wiele dłuższa, przez co nie pasowała zbytnio do akcji, jaka się aktualnie toczyła w filmie. Zdaliśmy sobie sprawę, że musimy powtórzyć tę scenę".
W tym momencie prezentowana jest scena z Epizodu I, w której znajduje się Ric Olie, Obi-Wan oraz Qui Gon, początkowo znajdował się w niej k!pitan Panaka, zamiast dwójki Jedi.

Rick McCallum - "George lubi przechodzić przez cały proces tworzenia filmu. Chodzi mi o to, iż Lucas lubi zmieniać swoje główne pomysły, do czasu aż cały efekt go zadowoli."
Dalej prezentowane są sceny, w których George przychodzi do montażysty, i wybiera odpowiednia sceny do filmu. Widać m.in. walkę Anakina i Obi-Wana, planetę Mustafar.

Roger Barton (edytor) - "W żadnym jeszcze filmie nad którym pracowałem, nie było tak wielu zmian w sposobie opowiadania historii. Jesteśmy w stanie wziąć kilka części danej sceny, o której już nawet nie pamiętaliśmy, obrócić kąt padania kamery, czy dodać do niej zupełnie nowy dialog, jaki George napisał. Dzięki temu wymyślamy zupełnie nowe sekwencje, które doprowadzają nas z punktu A do B. Robimy to w prostszy sposób, niż George je nakręcił."
W tym czasie prezentowane są sekwencje z planety Mustafar, a także apartamentu Padme na Coruscant.

George Lucas - "Bardzo trudno jest przenieść z kartki papieru, a konkretnie scenariusza, pełną esencje tego co się aktualnie wydarzy. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy dana scena na ekranie będzie spełniała moje oczekiwania czy też nie, nie widząc już ukończonego efektu. Osobiście lubię łączyć oba te fakty.
Kiedy widzę większość rzeczy, które się dzieją na ekranie, nachodzą mnie kolejne pomysły jak opowiedzieć historię ciekawiej, ustawić światło czy wyciąć niepotrzebne sceny. Jest to normalny proces edytowania, tylko ze ja korzystam z tego pod bardziej określonym kątem. Kręcąc film, mogę go w tej samej chwili zmieniać".
Następnie prezentowane są sceny z edycji pojedynku Anakina i Obi-Wana na Mustafar.

Rick McCallum - "On kocha odkrywać nowe rzeczy, a tym samym urzeczywistniać swoje nowe pomysły, które nie przyszły mu do głowy w czasie zdjęć głównych."
Dalej widać sceny z pojedynku Obi-Wana i Anakina.

Następnie prezentowana jest sekwencja, w której George wyjaśnia ludziom pracującym w Londynie, jak ma wyglądać nowa scena w Epizodzie III. Zobaczymy w niej Obi-Wana i Mace`a Windu w hangarze z kanonierkami klonów.

Rick McCallum - "Korzystasz z takich możliwości, ponieważ chcesz być w stanie odtworzyć daną scenę, zmienić ją jeśli nadejdzie taka potrzeba, zrobić jej mały przegląd, po czym upewnić się ze wszystko wygląda tak jak rok temu. Jest to nie lada wyzwanie oraz zabawa przy edycji".
Dalej przedstawiona jest scena, w której Hayden dyskutuje nad ułożeniem ciała jego postaci, wykonującej skok mocy w czasie pojedynku na Mustafar.

Hayden Christensen (Anakin Skywalker) - "Tutaj widać scenę gdzie można spostrzec prawą stronę mojego ciała. Może dodalibyśmy ujęcie, które było by zbliżeniem na moją lewą rękę?"

George Lucas - "Najlepiej będzie jak wylądujesz i zrobimy zbliżenie na twoją lewą stronę. Następnie posuniemy się dalej z kamerą."
Dalej widać edycję sceny pojedynku między Anakinem a Obi-Wanem na Mustafar.

John Knoll - "Kilka dokręcanych scen, jakie mieliśmy okazję zrobić właśnie do finałowych walk, miała na celu pokrycie miejsc w których akcja stawała się krótsza a tym samym wrażenia z ich oglądania wypadały dosyć marnie. Przez co mamy lepsze połączenie w sekwencjach walki. Dla przykładu w scenie pojedynku na Mustafar, w pewnej chwili Anakin trzyma swój miecz świetlny w prawej ręce, a w dokrętkach dorobiliśmy dalsza scenę, w której ma obie ręce na rękojeści."
W między czasie Lucas obserwuje sekwencję pojedynku Anakina i Obi-Wana w wiosce wideo. Jednocześnie instruuje każdego aktora jak owa scena powinna się prezentować.

Rick McCallum - "Najlepsza cechą technologii cyfrowej jest to, iż możemy zastąpić scenę, która była nakręcona w pierwotnych zdjęciach, na sekwencje stworzoną właśnie w dokrętkach. Dzięki temu upewniamy się czy wszystko wygląda dobrze, a tym samym jest idealnie dopasowane."
Dalej prezentowane są sceny, w których dokonuje się przeglądania i edycji odpowiednich scen z filmu.

Demetri Jaggar (operator wizualny) - "Wszystko czym się aktualnie zajmujemy nad filmem, jest robione po to by upewnić się czy sekwencje, które zostały nakręcone teraz są dopasowane do tych z przed roku. Jest to żmudna praca, polega ona na odpowiedniej edycji każdej ze scen."
Następnie widać prace operatorów nad edycją pokoju Rady w świątyni Jedi.

Giles Nuttgens (dyrektor zdjęć w czasie dokrętek) - "Nasze główne zajęcie polega na ciągłym przemieszczeniu się z planu do monitora. Musimy się przez to upewnić, czy wszystkie zdjęcia wyglądają tak samo. Przez to jesteśmy pod wielką presją, jednocześnie wykonując naszą pracę bez błędu i dotrzymywać terminów. Mamy ograniczony czas, mimo to jakoś sobie dajemy radę."
Następnie widać sekwencje, w których Lucas przewija niekompletny film, szukając odpowiedniej sceny. Można zauważyć wielkie emocje u reżysera, jak krzyk, przez co nie może usiedzieć spokojnie na miejscu.

Rick McCallum - "Chcemy sprawić aby film został odpowiednio przejrzany, zmieniony, dzięki czemu stanie się naprawdę dobry. To jest właśnie przejaw tego, ze jemu (Lucas) naprawdę zależy by finałowy epizod stał na bardzo wysokim poziomie."
W miedzy czasie widać jak Geroge rozmawia ze statystami, tłumacząc im jak powinno być ustawione światło w danej sekwencji.

John Knoll - "Jest wiele interesujących rzeczy jakie robimy w czasie dokrętek. Najciekawsze jest to, jak komentujemy każdą ze scen. Rozkładamy ją na czynniki pierwsze, a później dyskutujemy gdzie ktoś powinien podejść, jak się obrócić czy gdzie zatrzymać. Właśnie tutaj najwięcej rozmawiamy z George`em. To jest dla mnie najciekawszy moment, ponieważ składam każdą z sekwencji w jedną całość, a następnie wypełniam wszelkie w nich ubytki. Teraz patrzę już na te sceny ponad rok i wygląda to tak jakbym jechał samochodem po jezdni i wypełniał dziury. Teraz film wygląda odpowiednio."

Rick McCallum - "W ostatni dzień dokrętek przeszliśmy samych siebie. Nakręciliśmy ponad pięćset ujęć. Było to naprawdę fantastyczne doświadczenie dla każdego, pracującego nad tym filmem. Dodatkowo wiele nas to kosztowało, byliśmy ciągle tym zajęci. Mimo wszystko była to dobra zabawa."
Następnie widać sceny w których Lucas kończy ostatnią scenę w okresie dokrętek. Wszyscy na planie klaszczą i gwiżdżą. Ewan McGregor, czyli filmowy Obi-Wan był tak szczęśliwy, iż nawet przybiegł ucałować i przytulić reżysera.
(koniec spoilera).
KOMENTARZE (7)

Tego nie można już zatrzymać ..

2004-11-27 03:53:00 Mariusz Rokicki / Stopklatka.Pl

Materiał autorstwa Mariusza Rokickiego / Stopklatka.Pl.

W kinie trwa rewolucja komputerowa. To dzięki niej obraz z ekranu oszałamia i ukazuje świat inaczej. Oto krótka historia efektów specjalnych pióra specjalisty.

Filmy oglądam nałogowo. Wybieram spontanicznie, często nawet nie zaglądając do recenzji. Z przyjemnością i uwagą oglądam filmy niosące przekaz. Powodujące, że chociaż przez chwilę inaczej patrzę na świat, który mnie otacza. Jednak równie chętnie oglądam i te, w których cienka fabuła wypełnia krótkie pauzy pomiędzy sekwencjami pościgów i eksplozji. Dlatego w moim prywatnym rankingu dobrych filmów znajduje się "Miasto Boga" i... "Pearl Harbor". Obie te produkcje oglądam z odmiennych powodów: coś dla duszy i coś dla ciała. Wśród recenzentów oraz wszelkiej maści wyznawców X Muzy jako sztuki wyższej właśnie ta druga kategoria filmów budzi najwięcej kontrowersji. Tymczasem rozpowszechnione w dzisiejszym kinie efekty specjalne przeżywają swój rozkwit. Jak szacuje Donald Levy z Sony Pictures - Hollywood wydaje rokrocznie ok. 500 mln USD na efekty specjalne, z czego większość idzie na technologie cyfrowe. Jest to więcej niż w Stanach Zjednoczonych przeznacza się na badania naukowe.

Już w 1958 roku Ray Harryhausen użył poklatkowej animacji postaci w "Siódmej podróży Sinbada". Ta prosta w zamyśle technika z dużym powodzeniem stosowana była w wielu późniejszych produkcjach. Na jej użycie zdecydował się m.in. John Guillermin w remake'u "King Konga" z 1976, gdzie postać tytułowego bohatera była animowana właśnie poklatkowo. Większość efektów z tej epoki przypomina trik sceniczny "smoke and mirror"s polegający na tym, że obraz z projektora wyświetlany jest na zadymionej scenie, tworząc iluzję pojawiających się obiektów lub postaci. Szczytem możliwości technicznych były wtedy celuloidowe wycinanki, czyli pierwsze multiekspozycje, polegające na składaniu wielu obrazów w jeden (np. "Afera Thomasa Crowna", 1968). Efekty animacji poklatkowej i pierwsze kompozycje obrazu uzyskiwane na kopiarkach optycznych przez wielokrotne wybiórcze naświetlanie negatywu były preludium do tego, co miało nastąpić w 1977 roku.

Data premiery "Gwiezdnych wojen" pozostanie punktem zwrotnym w kinie światowym. Jak na owe czasy jakość i ilość efektów specjalnych oszałamiała. Było to wydarzenie bezprecedensowe. Firma George'a Lucasa - ILM (Industrial Light and Magic), która stworzyła całość efektów w tym filmie, zrobiła coś więcej. Stworzyła nową gałąź przemysłu filmowego. Co więcej, "Gwiezdne wojny" udowodniły, że na filmach efektowych można zarabiać duże pieniądze. Rok 1977 to swoisty Big Bang współczesnego kina. Pokazano nam rzeczy, które do tej pory mogliśmy sobie jedynie wyobrażać. Większość efektów wizualnych bazowała tu na miniaturach. Wykorzystano zjawisko postrzegania skali i odniesienia, by zobrazować niemożliwe do sfilmowania scenerie.

Innym wielkim osiągnięciem z zastosowaniem miniatur była produkcja "Łowcy androidów" (1982) Ridleya Scotta. Futurystyczna wizja miasta przyszłości robi wrażenie mimo upływu dwóch dekad. Ale osiągnięcia artystów spod znaku dłuta, nożyka i kartonu nie mogły zatrzymać rewolucji, jaką niosły ze sobą ciągi zerojedynkowe. Mowa oczywiście o komputerze i digitalizacji.

Binarna rzeczywistość

W 1982 roku na ekrany kin wszedł "Tron" Stevena Lisbergera, film, który posługiwał się mało zrozumiałymi wtedy pojęciami "haker" czy" program komputerowy". Pomimo prostej fabuły, zestawienie tematyki i efektów specjalnych stworzyło niespotykaną dotąd stylistykę. Jednak zastosowanie komputera do stworzenia filmu o cyberświecie nie pomogło w zdobyciu Oscara za efekty specjalne. Akademia uznała zastosowanie tego rodzaju technik za zwykłe oszustwo! Jednak nie wszyscy czuli się oszukani: dowodzi tego ogromna popularność gry komputerowej "Tron".

Początki zastosowania komputera do obróbki obrazu były trudne. Stosowane w tamtych czasach narzędzia nie miały wiele wspólnego z obecnymi komputerowymi systemami kompozycyjnymi. Produkowanie efektów polegało głównie na tym, że programiści pisali linijki kodu komputerowego, który następnie modyfikował obraz. Dopiero po wywołaniu negatywu można było zobaczyć rezultaty procesu, a jego wielokrotne powtarzanie pochłaniało czas i wymagało samozaparcia ze strony całej zaangażowanej w to ekipy.

Następnym milowym krokiem w zastosowaniu komputera był "Jurassic Park". Gdy Steven Spielberg przygotowywał się do kręcenia filmu, największym wyzwaniem okazało się realistyczne przedstawienie dinozaurów. Próby wykonane pod kierownictwem Stana Winstona z ILM były tak obiecujące, że reżyser powierzył ekipie od efektów komputerowych wszystkie ujęcia z prehistorycznymi bestiami, wyłączając jedynie zbliżenia dinozaurów. Niedowiarkom, którzy twierdzili, że za pomocą komputera nie można wykreować złudzenia rzeczywistości, zamknięto usta.

W "Gladiatorze" Ridleya Scotta efekty polegały w zasadzie na dobudówkach scenografii i retuszach. Jednakże śmierć w trakcie zdjęć Olivera Reeda odtwarzającego rolę Proximo była przyczyną zwiększenia udziału efektów komputerowych. Jeszcze parę lat wcześniej tego rodzaju nieszczęśliwy zbieg okoliczności zmusiłby reżysera do powtórnego nakręcenia wielu ujęć. Tym razem jednak na pomoc przyszła ekipa od efektów specjalnych, która odwzorowała postać Proximo w komputerze. Mimika i ekspresja były na tyle wiarygodne, że widzowie nie zdawali sobie sprawy, iż oglądają postać wygenerowaną komputerowo.

Obecnie użycie skomplikowanych efektów specjalnych znacznie wybiega poza dotychczas ustalone ramy. Funkcje zarezerwowane do tej pory dla reżysera, scenarzysty czy operatora są przejmowane przez artystów siedzących przed monitorami komputerów. Tworzenie storyboardów, prewizualizacji i rysunków koncepcyjnych jest nie tylko bardzo pomocne w kreowaniu efektów specjalnych, ale daje ich twórcom coraz większy wpływ na ostateczną postać filmu. Osoby takie jak John Berton (ILM), który pracował nad "Mumią", czy Aron Warner (Dreamworks) - współtwórca "Shreka" - urastają do rangi gwiazd.

Gigantoefekty

Do końca lat 90. efekty specjalne widoczne na ekranach były podporządkowane zasadzie realności. Użycie komputera lub innych technik uzasadniały mniejsze koszta lub brak dostępu do danego obiektu czy scenerii. "Matrix" przekreślił tę niepisaną zasadę. Wykorzystanie efektu "bullet time" lub jak kto woli "time slice" (patrz ramka) już w pierwszych minutach filmu dawało jasny przekaz, że nie chodzi tutaj o realizm walki, tylko o napawanie się obrazem - stopklatką zawieszonej w powietrzu Carrie-Anne Moss. Zresztą efekt ten nie został użyty po raz pierwszy w "Matriksie". Już ponad sto lat wcześniej, bo w 1877 roku, Eadweard James Muybridge przy użyciu dwudziestu czterech aparatów zarejestrował kolejne fazy ruchu galopującego konia. Z czasem efekt doczekał się nawet swojego pastiszu ("Straszny film"). Bracia Wachowski sięgając do takich filmów - m.in. "Neuromancer" i "Ghost in the Shell" - udowodnili, że widza można przyciągnąć nie tylko realizmem, ale także efektami wizualnymi.

Kino dzieli się dziś na dwie grupy. Jedną tworzą filmy, w których w niewidoczny dla widza sposób użycie komputera ma dopomóc w odwzorowaniu realizmu. Efekty muszą się idealnie komponować z resztą filmu, idealnie uzupełniać narrację. Inną klasę tworzą filmy, w których reżyserowi zależy głównie na tym, żeby efekty specjalne swoją stylistyką nadały filmowi nowy wymiar. Ten styl chętnie czerpie inspirację ze znanych komiksów. Przykładem może być film "Kot". Oparty na gadżetach wizualnych, ucieka od konwencji sztuki, dając w zamian feerię efektów. Narzędzia stosowane początkowo dla urealnienia obrazu, a teraz najczęściej do tworzenia gigantomanii efektów specjalnych, nasuwają myśl o malarstwie XVII wieku, kiedy nuda w odwzorowywaniu rzeczywistości zrodziła manieryzm. Niewątpliwie efekty specjalne są dzisiaj potężnym narzędziem w rękach reżysera. Pozwoliły na pokazanie spektakularnych bitew we "Władcy pierścieni", malarskich impresji w "Między piekłem a niebem". Jednak nie są w stanie zastąpić fabuły i zamaskować braku pomysłu. W dwóch ostatnich częściach "Matriksa" rozbudowane efekty, szybki teledyskowy montaż, wybuchy i oszałamiające tempo akcji nie wystarczają. To przy oglądaniu pierwszego "Matriksa", który był krokiem milowym w cyfrowej rewolucji, miało się głębokie przekonanie, że oto powstała nowa jakość. Tej nowej jakości nie mają jednak kolejne filmy oparte na cyfrowych efektach.

Mariusz Rokicki
KOMENTARZE (12)

Wirtualny plan #25

2004-11-17 14:58:00 StarWars.com

Dzisiaj, w płatnej strefie StarWars.com pojawił się dwudziesty piąty wirtualny plan (KnollVision).
SPOILER: Przedstawiono na nim salę odpraw w świątyni Jedi. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby ta sama scena nie pokazana została już na wirtualnym planie #21. Pomieszczenie to samo, lecz kamera ustawiona jest w trochę innym miejscu (opis komnaty można przeczytać tutaj). Na pierwszym planie widzimy Obi-Wana Kenobiego (Ewan MacGregor), oraz Anakina Skywalkera (Hayden Christensen), przygotowujących się do sceny w towarzystwie George`a Lucasa. Na schodach stoi także kilku innych Rycerzy Jedi. Wszystko inne nie różni się znacząco od wirtualnego planu #21... (KONIEC SPOILERA).

Freedon Nadd


KOMENTARZE (3)

Dźwiękowcy nagradzają George`a Lucasa

2004-10-25 13:22:00 FilmWeb

Jak donosi FilmWeb:
George Lucas został wytypowany na pierwszego laureata nagrody dla reżysera, jaką zdecydowało się zacząć przyznawać Stowarzyszenie Montażystów Dźwięku. Laur zostanie wręczony podczas uroczystej gali 26 lutego.

Pomysłodawcy docenili wysiłki Lucasa, który przywiązuje wielką wagę do rozwijania technologii dźwięku w swoich filmach. "To najlepszy kandydat, jakiego można było sobie wymarzyć do przyznawanej po raz pierwszy nagrody" - stwierdzili.

KOMENTARZE (8)

Lucas wizytuje ILM

2004-10-19 15:48:00 StarWars.com

Każdy kto pracuje trochę w branży technicznej, wie, że jak urządzenie ma się zepsuć, to na pewno się zepsuje w najgorszym momencie. Tak było w ILMie. W chwili gdy przybył tam George Lucas na wizytację, okazało się, że nie działał automat do parzenia kawy. Na szczęście Lucasowi podczas prezentowania wyników podano kawę parzoną, która mu smakowała. Lucas od razu wyrzucił już jedną scenę z Epizodu III, z której John Knoll był bardzo dumny. Był to przepiękny widok Naboo, który spec od efektów specjalnych chętnie by i tak ujrzał w filmie. Co ciekawe, był to doskonały przykład cyfrowych rysunków, nawiązujących do technik pamiętanych z klasycznej trylogii, gdzie tło dorysowywano na szkle. Tu wszystko zrobiono komputerowo, ale GL chce to wyciąć.
Lucas stwierdził, że chce by to ujęcie wyleciało z filmu, a nie by wróciło. Knoll puszczał je na okrągło, aż w końcu Lucas powiedział "No dobra, dokończ to. Zobaczymy czy będzie pasować do filmu". To ucieszyło również McCalluma. Następnie dyskutowano fizyczne właściwości błyskawic Mocy. Jak powinny się rozchodzić, jaką mieć siłę, kąt padania, odbicia, rozchodzenia się. Czyżby było coś planowane w ROTS? Może wydawać się to ludziom śmieszne, ale takie dyskusje to setki poważnych decyzji w stylu jak generał Grievous powinien szybko spadać, gdy nosi pelerynę? Czy 2-1B chodzi czy się toczy? Czy wookiee powinni patrzyć w lewą czy w prawą stronę ekranu.
Lucas tłumaczył też zachowanie droidów bojowych, które są trochę zacofane.
Cóż wystarczy im machnąć ręką przed nosem, a one nie wiedzą co robić, bo ich rozkazy tego nie przewidują.
Pod koniec Lucas zaprezentował wszystkim najnowszą wersję zajawki, która pojawi się niebawem. Nawet Knoll był zaskoczony, tym, że wykorzystano tam już sceny, które ILM zakończył ledwo w tamtym tygodniu. Na to Lucas mu powiedział: "Ale nie słyszałeś tego z dźwiękiem, a dźwięk jak pewnie wiesz, to połowa filmu".
Lucas na koniec stwierdził, że dzięki zwiastunowi ukończyli już dziewięćdziesiąt sekund filmu.

Tymczasem John Williams niedawno obejrzał najbardziej aktualną wersję filmu. Według Lucasa, Williams zabierze się za pisanie muzyki do "Zemsty Sithów" najwcześniej w przyszłym tygodniu.
KOMENTARZE (16)

AFI nagradza George'a Lucasa

2004-10-19 09:37:00 Stopklatka.pl

Stopklatka.pl donosi:

Członkowie Amerykańskiego Instytutu Filmowego postanowili uhonorować George'a Lucasa nagrodą za całokształt twórczości.

Mam wielkie szczęście, że przez tyle lat mogę robić to co naprawdę kocham, a wyróżnienie od członków AFI to dodatkowa przyjemność i wyjątkowy honor - mówił Lucas w jednym z ostatnich wywiadów. Jestem dumny z tego, że dołączę do grona poprzednich laureatów nagrody AFI, wielkich filmowców, którzy poświęcili swoje życie sztuce filmowej.

Lucas będzie 33. lauretatem nagrody AFI i dołączy do grona takich znakomitości jak: Meryl Streep, Robert De Niro, Tom Hanks, Jack Nicholson, Elizabeth Taylor, Steven Spielberg, Alfred Hitchcock oraz Orson Welles.

Ceremonia wręczenia nagrody odbędzie się w czerwcu przyszłego roku w Los Angeles.
KOMENTARZE (5)

Lucas i Spielberg

2004-09-24 19:00:00 Stopklatka.pl

Magazyn "Forbes" opublikował listę 400 najbogatszych ludzi w Stanach Zjednoczonych.

Na liście, której pierwsze miejsce okupuje Bill Gates, nie zabrakło przedstawicieli przemysłu rozrywkowego. Wśród 400 najbogatszych Amerykanów znaleźli się między innymi założyciele studia DreamWorks Steven Spielberg, David Geffen oraz Jeffrey Katzenberg. Najwyższą pozycję na liście zajmuje Geffen. Jego majątek szacowany jest na 4,4 miliarda dolarów. Pozwala mu to zajmować 37. pozycję zestawienia. Spielberg z majątkiem w wysokości 2,6 miliarda dolarów uplasował się na miejscu 74., a Katzenberg, "najbiedniejszy" z wymienionej trójki (jego majątek szacuje się na 880 milionów dolarów) zajmuje pozycję 369.

Na liście znajdują się także Oprah Winfrey i twórca "Gwiezdnych wojen" George Lucas. Winfrey, z majątkiem w wysokości 1,3 miliarda dolarów zajmuje miejsce 215., a a Lucas, posiadacz 3 miliardów dolarów, uplasował się na pozycji 60.

Pełna lista 400 najbogatszych Amerykanów znajduje się pod adresem www.forbes.com.

KOMENTARZE (17)

Kontrowersje wokół statusu ROTS

2004-09-15 09:01:00 LS za Ain't it cool news

Ostatnio w mediach wybuchła dyskusja jaki status zostanie przyznany "Zemście Sithów". Na razie nikt jej jeszcze nie widział, ale sam Lucas dolał oliwy do ognia podczas niedawnego wystąpienia w MTV, gdzie stwierdził, że film będzie bardzo mroczny i sam nie jest pewien, czy uda się uzyskać status PG jak w poprzednich filmach. Czy zatem film zostanie oceniony jako PG-13? Natychmiast pojawiła się odpowiedź w tej sprawie na Aint cool news. Moriarty napisał, że nie wierzy by Lucas w ogóle dopuszczał możliwość przyznania III Epizodowi innego oznaczenia niż PG. Jest to związane z kontraktami licencyjnymi na produkty związane z filmem. George Lucas nie będzie ryzykował utraty kilkuset milionów dolarów, a także konfliktów z partnerami jak Hasbro. A co najważniejsze, dotychczas udawało mu się uzyskać status PG, pomimo, że nie zawsze na niego zasługiwał.
KOMENTARZE (38)

Koniec "Gwiezdnych Wojen"

2004-09-14 14:38:00 Pijana Wiedźma za Film.Onet.pl


George Lucas po raz kolejny zapowiedział, że jego gwiezdna saga zakończy się na realizowanym właśnie obrazie "Gwiezdne wojny: Cześć III - Zemsta Sithów".

Przed kilkoma dniami w sieci pojawiły się informacje, że po realizacji "Zemsty Sithów" Lucas zabierze się za kolejne trzy części filmu. Odpowiedzialny za realizację gwiezdnej sagi twórca po raz kolejny zaprzeczył jednak plotkom, które są raczej pobożnymi życzeniami fanów serii.

- "Gwiezdne wojny" nigdy nie były planowane na dziewięć obrazów - mówi Lucas. - Kiedyś powiedziałem, że być może fajnie byłoby zrobić film, gdy bohaterowie będą mieli po 80 lat. Ale to był luźno rzucony pomysł i nigdy nie myślałem o tym poważnie.

Pozostaje więc powoli godzić się z faktem, że w maju 2005 roku po raz ostatni spotkamy się z bohaterami gwiezdnej sagi.

KOMENTARZE (25)

Lucas o "Gwiezdnych wojnach 7-9" i "Indianie Jones 4"

2004-09-11 16:52:00 Stopklatka.pl

Stopklatka.pl donosi:

Tym razem osobiście George Lucas rozwiał wszelkie wątpliwości na temat trzeciej trylogii "Gwiezdnych wojen" (epizody 7-9).

W wywiadzie dla MTV reżyser poinformował, że "Gwiezdne wojny: część III - Zemsta Sithów" będzie ostatnią kinową aktorsko-fabularną częścią gwiezdnej sagi. Jak zauważają fani nie została więc wykluczona realizacja serialu telewizyjnego.

W czasie promocji Trylogii na DVD o planach Lucasa względem kolejnej sagi poinformował także sam Mark Hamill, odtwórca roli Luke'a Skywalkera w klasycznych filmach. Aktor nazwał je oryginalnymi... ale nie zdradził innych szczegółów. Jakiś czas temu donoszono, że kolejne części "Gwiezdnych wojen" będą w całości animowane komputerowo.

Lucas w rozmowie z MTV powiedział także, że ma nadzieję na to, że w przeciągu roku rozpoczną się zdjęcia do czwartej części "Indiany Jonesa".

KOMENTARZE (7)

Inwestycje Lucasa w Polsce?

2004-09-11 13:22:00 PAP i Onet.PL

Jak podaje serwis Onet.PL: W Kostrzynie miało powstać miasteczko rozrywki George'a Lucasa. Zamiast niego powstanie gigantyczna jaskinia hazardu - pod warunkiem, że inwestor załatwi zmiany w ustawie o grach losowych. Jego człowiek już spotyka się z posłami.

"Przedstawiciele amerykańskiej firmy ACV International LLC pojawili się w Kostrzynie nad Odrą w zeszłym roku. Przedstawili plan: na ok. 200 ha byłego poligonu zbudują miasteczko rozrywki, a w nim hotel, salony gier, kawiarnie, restauracje, pola golfowe, domy handlowe i multikina. Projekt stworzy kilka tysięcy miejsc pracy. Wszystko za 200 mln dolarów. Oprócz Kostrzyna podobne centra rozrywki (za kolejne 400 mln dol.) stanęłyby we Wrocławiu i Modlinie" - podaje dziennik "Rzeczpospolita".

"»Rzeczpospolita« ustaliła, że ani George Lucas, ani żadna z jego firm nie ma nic wspólnego z ACV International LLC. ACV zajmuje się wyłącznie budową kasyn. Być może Lucas udzieli licencji na jedną z atrakcji parku rozrywki - ale to jeszcze nic pewnego. Dwa tygodnie temu władze Kostrzyna podpisały list intencyjny z ACV. Burmistrz Kostrzyna twierdzi, że inwestor jest wiarygodny" - pisze gazeta.

"Sprawdzały go władze wojewódzkie" - mówi "Rzeczpospolitej" Andrzej Kunt. Agnieszka Bartosik z zespołu prasowego wojewody lubuskiego zaprzecza: "Nie sprawdzaliśmy tej firmy. Na tak wczesnym etapie nie jest to konieczne". "O inwestorze wiadomo niewiele. Główny udziałowiec ACV Mark Advent znany jest z kiczowatego projektu kasyna New York-New York w Las Vegas. Nigdy wcześniej jego firma nie budowała obiektu tej wielkości, jaki ma powstać w Kostrzynie" - podaje dziennik.

"Mark Advent zapowiada, że zacznie prace w Kostrzynie za półtora roku. Stawia jednak warunki: samorząd ma załatwić z rządem koncesję na prowadzenie kasyn i automatów do gry. Mówiąc wprost: załatwić zmiany w ustawie o grach losowych. Burmistrz Andrzej Kunt zapowiada, że poprosi rząd o »przyspieszenie porozumienia z amerykańskim inwestorem«" - pisze "Rzeczpospolita". "Problem Amerykanów to automaty do gry, tzw. jednoręcy bandyci. ACV chce postawić w Kostrzynie setki automatów, a zgodnie z ustawą o grach losowych w tak małym mieście może mieć ich tylko 100. Jak sobie z tym poradzą Amerykanie? Odpowiedź zna Andrzej Cierniewski, który jeszcze kilka miesięcy temu pojawiał się w mediach jako »przedstawiciel Lucasa w Polsce«" - czytamy w gazecie.
Wcześniejsze informacje na ten temat:
KOMENTARZE (5)

9 dzień dokrętek

2004-09-06 07:22:00 StarWars.com

Na oficjalnej Pablo Hidalgo opisał dziewiąty dzień dokrętek do Zemsty Sithów w Londynie.

Zaczął się on od kręcenia indywidualnych scen, nad którymi później będą pracować specjaliści od animacji i grafiki. Nieopodal planu George Lucas jest w stanie wyświetlić na ekranie monitora sekwencje z przed roku, których obraz 3D jest w niskiej rozdzielczości. Dzięki temu w łatwy sposób reżyser może wytłumaczyć obsadzie, która część danej sceny zostanie nakręcona ponownie. Przez to aktorom łatwiej będzie się wczuć w klimat każdej ze scen, a także uchroni to ich od popełnia błędu na planie.

Najpierw nakręcono nowa scenę. Przedstawia ona Anakina biegnącego do ścigacza Jedi. Wybraniec następnie opuszcza klapę pilota, by wylecieć w przestworza do swojego celu. Po dotarciu na miejsce przeznaczenia, Anakin wyskakuje z kokpitu, a potem dalej biegnie.

Ścigacz jest koloru niebieskiego, ma opływowe kształty. Posiada tylko jedno miejsce do pilotowanie. Specjalista ILM Duncan Blackman obkleił narożniki pojazdu pomarańczową taśmą, przez co śmigacz zachowa lepszą formę. Wszystko przez to, by ułatwić pracę animatorom, gdyż wokół ścigacza umieszczone są ruchliwe kamery oraz niebieski ekran. Taśma wyostrzy obraz pojazdu, przez co w filmie będzie bardzo realistyczny. John Knoll wpadł na pomysł, aby umieścić przy siedzeniu tuby z żarówkami. Światło doda uroku pojazdowi. Dodatkowo ta pomoc, sprawi, iż niebieskie cienie nie będą się pokrywać z czarnymi, przez co niebieskie światło nie było by widoczne. Oddzieli to również ciemne ramiona Anakina od błękitnego wnętrza. Hayden siedzi w kokpicie, a maszyna symulująca wiatr dmucha w niego wiele powietrza. Wszystko po ty by scena, w której Skywalker zamyka klapę w kokpicie, wyglądała bardzo realistycznie.

Po tych sekwencjach, departament tworzenia stworów wnosi na plan "gumowy model" Obi-Wana, który jest przeznaczony do scen akcji, które odbędą się na krążowniku Federacji Handlowej. Ta części filmu przeszła pewne zmiany w scenariuszu. Początkowo akcja na statku miała się pozornie kończyć, kiedy Skywalker i Kenobi przedzierają się przez droidy w celu dostania się do komnaty Grievousa, gdzie wieziony jest Kanclerz Palpatine.

Żeby trochę podkręcić akcje i ją urzeczywistnić, na planie, w czasie sceny z Anakinem i Obi-Wanem umieszczono liny, które będą podtrzymywać aktorów. Dzięki temu przewroty, skoki, czy upadki będą wyglądać o wiele lepiej, niż przedtem.

Inna scena ponownie nakręcona tego dnia, obrazowała, Anakina, który niesie na swoich ramionach nieprzytomnego Obi-Wana. Skywalker zatrzymuje się przed leżącym Kenobim, mocno go chwyta za plecy i ramiona, a następnie unosi go lekko nad ziemie, by przytrzymać go na swoich barkach. Dalej Anakin niesie Obi-Wana do windy.
Nick Gillard chciał powtórzyć jeszcze pewną scenę, mimo, iż wyglądała ona zabawnie. Polegała ona na wyskoczeniu każdego z trzech aktorów z małej skrzyni, by prześlizgnąć się na pewnej rampie i spaść na niebieski materac. Hayden i Ewan nie mieli z tym problemów. Jedynie kaskader Michael Byrne musiał robić za dublera Iana McDiarmida (Palpatine).

Po tym jak Nick nakręcił tę scenę, George wpadł na pomysł stworzenia ciekawej sekwencji, która obrazuje przyjacielskie reakcje Anakina i Palpatine`a.

Kolejną poprawiona scena odbyła się na zielonym ekranie. Był to pojedynek miedzy Hrabią Dooku a dwoma Jedi na krążowniku Federacji. Christopher Lee powrócił na plan tylko dla jednej sceny. Dooku będzie używał mocy. Lee musi się obrócić, a także wyciągnąć rękę do przodu, przy czym będzie musiał wyglądać tak złowieszczo jak tylko potrafi.

Do samej walki na miecze wykorzystano w dokrętkach kaskadera Dana Robinsona, który zastąpi aktora Christophera Lee w roli Hrabiego Dooku.
Na scenie widać matę, z której Hayden będzie wykonywał swoje kopnięcie, a Ewan jest podczepiony do liny, która uniesie go w górę, kiedy Dooku wykona na nim pchnięcie mocy.
Na planie nie zabrakło specjalistów z ILM. Ich zadanie polega na tym, żeby zastąpić twarz Robinsona na Christophera Lee. Będą musieli oni odpowiednio dopasować światło na twarz dublera w czasie walki, żeby nie było później kłopotów z cyfrową obróbką.

Kolejna scena przestawiała Anakina, który niszczy zielony ekran ( co potem ILM przerobi na ścianę), czyli jeden z segmentów w kwaterze Generała Grievousa. Po tej akcji Skywalker będzie miał lekko nadszarpnięty kostium. Będziemy widzieć w tej scenie Anakin o bardzo złowieszczy spojrzeniu, który stawia coraz większe kroki ku Ciemnej Stronie Mocy.

MediCinema jest niezwykłą agencją charytatywną w Wielkiej Brytanii. Przenosi ona całą magie filmów do pacjentów po przez budowę wewnątrz szpitali tzw. "Galerie filmów kinowych". Darmowo mogą ją zwiedzać oczywiście pacjenci a także ich rodziny, wszystko dzięki sponsorom. Jednym patronów tego przedsięwzięcia jest Ewan McGregor, czyli Obi-Wan Kenobi z Nowej Trylogii Gwiezdnych Wojen.
Jerome Blake, jeden z pracowników MediCinema, był na planie Epizodu III w czasie dokrętek. Zbierał on podpisy wszystkich członków obsady, na plakaty, które potem zostaną wystawione na aukcje w przyszłym roku.
Blake musi dopilnować, żeby jego nazwisko również znalazło się na plakacie, ponieważ stał się on częścią Epizodu III, grając w jednym ujęciu. Wcieli się on w jednego z doradców Palpatine`a, czyli Masa Amedde. Znaczy to, iż w niebiesko skórą postać polityka z ostrymi rogami wcieli się aż dwóch aktorów. David Bowers grał Amedde w czasie kręcenia scen do Zemsty Sithów w Sydney. Jerome Blake zagra go tylko w jednym ujęciu w czasie dokrętek w Londynie. Będzie to transmisja holograficzna, z pewnego krzesła w Senacie. Warto wspomnieć, iż Jerome grał już Masa Ammede w Epizodzie I.

Tego dnia plan odwiedził jeszcze Vic Armstrong. Był on koordynatorem ruchów kaskaderskich do Trylogii Indiany Jonesa, a także samym dublerem Harrisona Forda. Dodatkowo był również członkiem drugiego zespołu reżyserów do filmów takich jak: Aniołki Charliego, Żołnierze Kosmosu a także produkcji Lucasfilm "Zabójcze Radio". Jako reżyser brał udział w tworzeniu serialu Kroniki Młodego Indiany Jonesa.

KOMENTARZE (7)

8 dzień dokrętki

2004-09-01 14:30:00 StarWars.com

Oficjalna codziennie wypuszcza relacje z kazdego dnia dokretek w Londynie. Autorem artykułów jest redaktor StarWars.com Pablo Hidalgo. Oto artykuł.

Ósmy dzień dokrętek skoncentrował się na statku, który bez względu na nazwę (krążownik dyplomatyczny, Alderaański okręt, Rebeliancki Łamacz Blokady, Koreliańska korweta, Tantive IV) rozpozna każdy fan Gwiezdnej Sagi. Dzięki obecnej wersji scenariusza do Epizodu III zobaczymy więcej ze statku, niż początkowo zamierzano nam pokazać. Zobaczymy wiele nowych pomieszczeń (jak chociażby mostek). Mostek ma stylistykę lat 70. Umieszczono tam dwie kamery, a scena trochę przypomina tę z Epizodu I, gdy Radient VII przylatuje na Naboo. Zresztą co tu dużo mówić, w roboczej wersji filmu właśnie użyto fragmentów Epizodu I by pokazać co się dzieje. Przy jednej z kamer umieszczono potężne źródło światła, by udawało słońce Coruscant. Potrzebne były cienie na mostku, by zobrazować przylot okrętu do stolicy.

W kokpicie zobaczymy pięć istot, z tego czterech ludzi. Obcym jest oczywiście Yoda, którego kukiełka przebywała na planie. Nieopodal siedzą Jimmy Smits (Bail Organa) i Ewan McGregor (Obi-Wan Kenobi). A także dwaj piloci. Jeden z nich to statysta, który nawet się nie odezwie. Drugiego fani rozpoznają bez trudu. To Jeremy Bulloch, czyli odtwórca roli Boby Fetta w klasycznej trylogii (dokładniej w TESB i ROTJ, dla przypomnienia w ANH Bobe grał Mark Austin). Tam nie było widać jego twarzy, ale co bardziej dociekliwi wiedzą, że zagrał też Imperialnego Oficera, który prowadził Leię przez Miasto w Chmurach. Postać te nazwano Porucznik Sheckil. Swoją drogą ciekawe, czy Sheckil miał rodzinę na Alderaanie. W Epizodzie III Bulloch znów pokaże swą twarz. Jest ubrany w jasno niebiesko-szary mundur inspirowany tym, co w latach 70. uchodziło za modelowe społeczeństwo przyszłości.

Ponownie modyfikowano sceny nakręcone w Sydney. Tym razem chodziło o scenę w której Bail Organa w drodze do Tantive IV na senackiej platformie zostaje zatrzymany przez ochronę. Tym razem dodano jeszcze tam Obi-Wana, który towarzyszył przyjacielowi. Warto dodać, że w Sydney była choć podłoga, tutaj wszystko jest jednym wielkim zielonym tłem. Giles Nutthen, który nadzoruje zdjęcia usiłował ustawić światła i kamerę tak, jak to zrobił w zeszłym roku David Tattersall. W ukończonej sekwencji światło będzie pochodzić z Tantive IV. Kręcono też scenę holograficznej transmisji od Beila do Obi-Wana, a także scenę w której Anakin rozmawia z Bailem i C-3PO podczas krótkiej przechadzki. W tle pojawia się R2-D2. Oczywiście nie jest prawdziwy. Zostanie on komputerowo dodany do filmu, ale by pomóc aktorom, szczególności Anthony'emu Danielsowi na scenie pojawił się odkurzacz. Tym samym Jimmy Smits zakończył swą pracę na planie. Tak samo Anthony Daniels. George Lucas podziękował mu słowami "Dziękuję za 30 letnią przygodę".
KOMENTARZE (27)

Lucas przeciw koloryzowaniu klasycznych filmów

2004-08-13 13:20:00 TFN

W artykule na temat koloryzacji klasycznych filmów, opublikowanym niedawno na CNN znalazła się bardzo ciekawa wypowiedź George'a Lucasa. Otóż wyraźnie wystąpił on przeciwko koloryzowaniu starych filmów, poprawianiu klasyki. Zdaniem Lucasa wiele rzeczy w tamtych filmach jest już mocno przestarzałych, humor jest inny, archaiczny, ale właśnie zgrany z oryginalnym filmem, czasem w którym powstał. Koloryzacja obrazu niestety powoduje, że gubi się pewien kontekst.

Swoją drogą ciekawe jak ta wypowiedź Lucasa ma się do pomysłów zmian w oryginalnej trylogii, które zostały już raz zmienione w Wersji Specjalnej (więcej >>>) i wszystko wskazuje na to, że zostaną ponownie zmienione w wydaniu trylogii na DVD.

Zmiany w wersji DVD nie są jeszcze oficjalnie potwierdzone. O prawdopodobnych można przeczytać tutaj:
Nowa Nadzieja
Imperium Kontratakuje
Powrót Jedi

KOMENTARZE (16)

Lucas wyjaśnia tytuł E3

2004-08-06 11:54:00 StarWars.com

Niedawno w San Diego miał miejsce konwent Comic-Con. Wydarzyło się na nim bardzo wiele. Najważniejszą informacja było ogłoszenie tytułu Epizodu 3 Gwiezdnych Wojen, który brzmi „Zemsta Sithów”. Na Comic-Conie Lucas wypowiedział się co do swojej decycji odnośnie tytułu. Wyjaśnił go w następujący sposób:

”Sithowie są wrogami Jedi od wielu pokoleń. Bardzo dawno temu Sithowie rządzili całą galaktyką, do czasu kiedy Jedi urośli w siłe i ich wyeliminowali.
Postacie Sithów w poprzednich częściach to: Darth Vader z Klasycznej Trylogii, innym uczniem jest Darth Maul z Epizodu 1, a w Epizodzie 2 i 3 jest Hrabia Dooku, który przybrał imie Darth Tyranus. Złowieszczym Mistrzem wszystkich tych Sithów jest Darth Sidious, który staje się Imperatorem całej galaktyki”.
KOMENTARZE (29)
Loading..