Nie jest ich dużo, ale na deser mamy fanowskie loga filmu i jeden fanart.
Czas na kolejną porcję plotek na temat pierwszego, samodzielnego, kinowego filmu w uniwersum „Gwiezdnych Wojen” czyli „Rogue One”. Otóż zdaniem serwisu Cinelinx Story Group ma swój wkład w film i zobaczymy w nim panią moff Delian Mors. Na razie jest to postać w sumie znana tylko z jednej rzeczy, a mianowicie tego, że jest lesbijką, o czym pisaliśmy tutaj, pojawi się powieści Lords of the Sith Paula S. Kempa (premiera w kwietniu). Inne źródła sugerują, że Delian Mors może pojawić się w serialu telewizyjnym, lub nawet być łącznikiem między książkami, serialem a filmami.
W jednym z wywiadów francuski kompozytor Alexandre Desplat powiedział, że jednym z jego następnych filmów będzie „Rogue One” Garetha Edwardsa. Oficjalnie nie jest jeszcze ogłoszony, ale wygląda to na pewną informację. Czyli mamy analogiczny przypadek jak Greigiem Fraserem, operatorem, który także w wywiadach mówił iż pracuje nad spin-offem, ale oficjalnie nadal to tajemnica.
„Rogue one” tak będzie nazywał się pierwszy spin-off „Gwiezdnych Wojen”. Dziś potwierdził to Bob Iger podczas spotkania udziałowców Disneya, które odbyło się w Palace of Fine Arts w San Francisco. Czyli film nie będzie ani o Hanie Solo, ani też o Boba Fetcie.
Chis Weitz ostatnio promuje swój najnowszy film „Kopciuszka” i przy okazji udzielił paru wywiadów. Czasem wspomina coś o „Gwiezdnych Wojnach”, samodzielnie potwierdzając swój udział w nich. Choć nie zdradza najbardziej interesujących nas szczegółów, w jego wypowiedziach jest kilka konkretów. Po pierwsze nad spin-offem wciąż jeszcze pracuje. Przyznał, że scenariusz Gary’ego Whitty nadal pozostaje podstawą nowej wersji. Dla Chrisa jest to dość interesujące i nietypowe zadanie, z kilku powodów. Już podczas negocjacji panowała bardzo duża tajemniczość. Przez to nie wiedział za bardzo jak wygląda scenariusz, w jakim jest stanie i właściwie o czym jest, dopóki nie podpisał kontraktu. Dopiero wtedy mógł go przeczytać. Z drugiej strony, gdyby to nie były „Gwiezdne Wojny” prawdopodobnie Weitz inaczej by do tego podszedł. Jak sam przyznaje, widział je po raz pierwszy jak miał siedem lat i jest to film, który sprawił, że stał się filmowcem. Film, który pozostawił pewne emocjonalnie piętno na dzieciństwie Chrisa, więc jak już wiedział o co walczy, robił wszystko by dostać tę wymarzoną robotę. O pracy nad scenariuszem mówi, że Gary Whitta stworzył solidne podstawy, natomiast trzeba pamiętać, że ten film jest bardzo reżyserski. Więc właściwie o wielu rzeczach decyduje Gareth Edwards i scenariusz powstaje pod jego potrzeby i dyktando. Chris nie chciał jednak zdradzić o kim będzie film, nawet nie chciał sugerować gatunku. Powiedział jedynie, że to „Gwiezdne Wojny” więc powinniśmy spodziewać się wszystkiego. Wspomniał też, że stara się nie czytać różnych plotek dotyczących przede wszystkim Epizodu VII, ponieważ chce mieć głowę wolną od cudzych pomysłów, ale gdy już czyta te plotki to są one bardzo istotne dla niego, bo dają mu obraz czego fani oczekują. Choć jak przyznał sam jest fanem i raczej to jego pomysły będą miały pierwszeństwo.
Wciąż brakuje oficjalnych informacji na temat pierwszego spin-offa. Tymczasem niedawno odbyła się premiera filmu Kingsman: Tajne służby z Markiem Hamillem, Samuelem L. Jacksonem oraz Taronem Egertonem. Ten ostatni grał rolę młodego protagonisty. Zdaniem brytyjskiej prasy bulwarowej „The Sun” i „The Daily Mirror” Edgertonowi ten film otworzył drogę do kariery i Lucasfilm bacznie się mu przygląda. Podobno chcą go do roli Hana Solo w spin-offie. Tylko nie wiadomo czy chodzi o spin-off Garetha Edwardsa z 2016, który podobno ma być o Bobie Fetcie, czy o spin-off Josha Tranka z 2018, który podobno ma koncentrować się na Hanie Solo. Według „The Daily Mirror” w filmie o Solo poznalibyśmy trochę lepiej początek relacji Hana z Jabbą. Niektóre komentarze sugerują, że Solo mógłby pojawić się na chwilę w filmie o Bobie, bardziej na zasadzie nawiązania i swoistego wprowadzenia do kolejnego filmu. Oczywiście trzeba brać pod uwagę wiarygodność prasy bulwarowej, więc wszystkie te informacje mogą być zwyczajnie wyssane z palca.
Jednak ciekawsze są plotki kogo miała by grać Felicty (lub ew. Tatiana, bo to z nią początkowo łączono tą postać). Podobno miałaby to być Sabine Wren z serialu „Rebelianci”, która w filmie kinowym byłaby już starsza niż ją znamy, no i byłaby łowczynią nagród. Jedyny minus obu aktorek to ich karnacja, w czasach gdy Lucasfilm i Disney myślą o zachowaniu poprawności rasowej, byłby to dziwny krok, by wybielać Sabine (jak i Bobę Fetta). Dodatkowo okazało się, że źródłem tej rewelacji jest iKwiz, który do wiarygodnych serwisów nie należy. Ale Sabine to nie jedyna teoria. Według innej główną postacią kobiecą spin-offa mogłaby być córka Boby Fetta (ew. wnuczka, jeśli akcja toczyłaby się bliżej sequeli). Niektórzy sugerują też Leię. Problemem wciąż jest to, że nie wiemy właściwie o czym będzie spin-off. Podobno ma być związany z Bobą Fettem i tu według kolejnych doniesień ma się pojawić tam jego rodzina. Jeszcze inne doniesienia twierdzą, że film będzie bliższy sequelom i tu pojawiła się spekulacja, że Felicity mogłaby zagrać matkę Rey (Daisy Ridley). Jedyne, co można oficjalnie powiedzieć, że pewnie 90% z tych informacji to są tylko i wyłącznie domysły.
Podobno do roli męskiej producenci mają dwóch głównych kandydatów. Pierwszy to Aaron Paul, o którym już pisaliśmy. A drugi to Édgar Ramírez (na zdjęciu po prawej). Aktor ten na swoim koncie ma główną rolę w serialu „Carlos” (o słynnym terroryście), a także mniejsze role między innymi w „Ultimatum Bourne’a”, „Gniewie Tytanów” czy „Wrogu numer 1”. Edgar co prawda Maorysem nie jest, ale być może podobieństwo do Temuery jest wystarczające, by wcielić się w postać Fetta, bez „wybielania” i kontrowersji z tym związanych. Niektóre źródła sugerują, że Ramirez i Paul wcale nie walczą o to, by grać tę samą postać. A co do Boby to jest jeszcze jeden chętny do tej roli, mianowicie Daniel Logan, który podobno intensywnie ćwiczy, by być w formie. Jednak nic nie wiadomo, by producenci rozważali jego kandydaturę.
Wygląda na to, że to właśnie Tatiana Maslany została zaangażowana do roli w pierwszym spin-offie. Oczywiście jest to wciąż wiadomość nieoficjalna, choć pewne źródła sugerują, że właśnie tak jest. Warto zauważyć, że póki co Tatiana nie jest zaangażowana w żadną inną produkcję filmową. Aktorka przygotowywała się do występów na Broadwayu, ale zerwała kontrakt, gdyż jak się okazuje, ma niebawem podpisać kontrakt na film. Wiemy tylko, że na Broadwayu zastąpi ją Amanda Seyfried. Czy faktycznie będą to „Gwiezdne Wojny”? Na razie nie wiadomo.
Wygląda na to, że to nie Simon Kinberg będzie poprawiał scenariusz pierwszego spin-offa po Garym Whitcie („1000 lat po Ziemi”). Nowym scenarzystą został Chris Weitz. Podobnie jak poprzednio, nie jest to oficjalna informacja. Na razie nie potwierdzono, czy Weitz zacznie pisać na nowo, co patrząc na to, że zdjęcia mają ruszyć wiosną, a casting trwa, jest raczej mało prawdopodobne. Powinien więc zająć się poprawkami i przepisaniem scenariusza.
Cały czas zastanawialiśmy się nad tym, czy film Garetha Edwardsa będzie o Hanie Solo czy o Bobie Fetcie. Tymczasem Latino Review sugeruje jeszcze inne rozwiązanie. A co jeśli obaj będą głównymi bohaterami spin-offa? A jeśli nie głównymi, to może odegrają w nim ważną rolę? To oczywiście spekulacja, ale nie jedyna.
![]() Rooney Mara |
![]() Tatiana Maslany |
![]() Felicity Jones |
![]() Gary Whitta |
![]() Simon Kinberg |
Gary Whitta na swoim Twitterze ogłosił, że skończył swoją pracę nad scenariuszem pierwszego spin-offa. Napisał, że jego praca w odległej galaktyce jest skończona. Zabieram się za następny projekt to jest adaptację „Starlight” Marka Millara dla 20th Century Fox (więcej).