10 lutego 2012 "Mroczne widmo" wejdzie do kin po raz trzeci, przynajmniej jeśli mówimy o szerokiej dystrybucji. Tym razem w wersji 3-D. Chyba największą niewiadomą tej premiery będzie to jaki wynik finansowy osiągnie, od tego zależy przecież przyszłość marki.
Dla przypomnienia, "Mroczne widmo" jest obecnie filmem z 7 wynikiem w historii, przynajmniej w USA. Tam udało się mu zarobić 431 milionów USD, czyli prawie 30 milionów USD mniej niż zebrała w kinach "Nowa nadzieja". Dla porównania, "Avatar", który obecnie okupuje pierwszą pozycję zgromadził 760 milionów USD, głównie zarobione dzięki 3D. Sama technologia 3D miała być siłą napędową przemysłu filmowego, jednak chyba powoli się wypala. Widać to zwłaszcza w tym roku, choćby dzięki takim niewypałom jak "Conan 3D". Analitycy zaczęli nawet się zastanawiać, czy premiera "Gwiezdnych Wojen" w 3D nie jest już przypadkiem spóźniona, czy Lucas nie przespał najlepszego okresu, ale z drugiej strony niedawno w USA wszedł na ekrany także "Król Lew 3D", który zdecydowanie zaskoczył analityków.Ten "odgrzewany kotlet", w ciągu trzech tygodni zarobił ponad 80 milionów USD, deklasując także kinowe nowości. Z tego prawie 70 milionów zyskał w ciągu dwóch pierwszych tygodni. Jednak do wyników blockbusterów, czy nawet samego "Króla Lwa" z 1994 temu filmowi wciąż jeszcze daleko. Zwłaszcza jak się uwzględni różnicę w cenie biletów (3D jest dużo droższe).
Nie oznacza to, że "Król Lew 3D" jest klapą, wręcz przeciwnie, 80 milionów (a na tym się nie skończy) piechotą nie chodzi. Możliwe nawet, że Disney zepchnie "Mroczne widmo" na 8 pozycję w USA (przynajmniej do lutego), acz na razie brakuje mu jeszcze jakiś 20 milionów USD. Wiadome jest już natomiast to, że konwersji 3D filmów Disneya będzie więcej.
Warto natomiast zauważyć, że to właśnie konwersja "Króla Lwa" prawdopodobnie będzie miała najwięcej wspólnego z "Mrocznym widmem 3D", przynajmniej jeśli chodzi o zachowanie rynku. Zatem dziś można szacować, że "Gwiezdne Wojny", które powrócą ściągną w USA jakieś kolejne 100 milionów USD (w najlepszym przypadku). "Mroczne Widmo" stanie się prawdopodobnie najbardziej dochodowym filmem z sagi (przynajmniej przez jakiś czas), możliwe też, że stanie się 3 filmem w historii USA (do "Mrocznego rycerza" z 533 milionami USD nie jest tak daleko), natomiast prawdopodobnie zabraknie mu pary by pokonać "Titanica" czy "Avatara". Wygląda na to, że rekord Jamesa Camerona jest bezpieczny, ale analizy analizami, a życie i tak wszystko zweryfikuje i to pewnie już niebawem.




Star Wars znów triumfują w rankingu podsumowującym ponad stuletnią historię kinematografii. W zorganizowanym
wspólnie przez amerykańską telewizję ABC News i magazyn "People" głosowaniu wzięło udział ponad pól miliona internautów.
Zdecydowali oni, że

Ewan Mcgregor chciałby napisać autobiografię
Harrison Ford gra wyłącznie dla pieniędzy
Amerykanie mylą Jamesa Mcavoya z Ewanem McGregorem
Polak przed sądem za naprzykrzanie się słynnej aktorce
Natalie Portman: aktorki nie marzą o ślubie
Natalie Portman apeluje do producentów
James Cameron reżyserem dzięki "Gwiezdnym wojnom"
Jacek Rozenek opowiadał trochę o swojej pracy, o tym jak powstaje dubbing, a także wspominał wizytę na ranchu Lucasa. W pewnym momencie, aktor zapytany o ulubione warzywo odpowiedział: „pół żartem pół serio pewnie bym odpowiedział, że jest to por, bo to jest najwyższa pora, żeby George zrobił część siódmą, ósmą i dziewiątą. Więc miejmy nadzieję, że wykraczemy to, a wiem, że się przygotowuje, więc tam się będzie działo. Znaczy wiem, że się przygotowuje... znaczy wiem, że były takie rozmowy”. Potem rozmawiano chwilę o aktorach, którzy mogliby grać, miejscu akcji, tu jednak były same dywagacje. Następnie zaś reżyser dodał. „Z tego co ja wiem, to George kiedyś powiedział coś takiego, że on czeka na większe możliwości techniczne. Że to co on chce zrobić, a co go denerwowało, o czym dużo żeśmy rozmawiali, nie z Georgem, ale tam z ekipą, która tam pracowała. To w tej trylogii, tej najnowszej trylogii jednak praca kamery powiedziałbym jest dyskusyjna. (...) Jest tak dużo robione na blue-boxach, a właściwie green-boxach, że to ograniczało możliwość pracy kamery. Więc dużo jest tam efektów robionych, nazwijmy umownie komputerowo, natomiast efekty i te sceny, gdzie są aktorzy to w dużej mierze on [George] był nie do końca z tego zadowolony. Ta kamera jest za statyczna, za mało pokazuje ten świat, ten świat jest trochę za mało plastyczny. Nie wszystko da się po prostu zrobić tylko i wyłącznie oprogramowaniem, a nawet jeśli się da to musi być to oprogramowanie jeszcze nowszej generacji. Ale spokojnie, San Francisco nad tym pracuje, mamy „Avatara”, sieć semantyczną czwartej generacji, więc bardzo możliwe, że będzie to film, który będzie gdzieś składanką takiej świadomości zbiorowej, fanów, internautów, co wcale nie jest takie niemożliwe. I ta świadomość będzie zbudowana wspólnie w semantycznej sieci i chyba na to czeka George. Więc na pytanie kto to zagra, myślę że zagramy wszyscy i będziemy taką składanką tych postaci.”