TWÓJ KOKPIT
0

Disney :: Newsy

NEWSY (553) TEKSTY (4)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Plotki o "Rebels" #1

2013-10-19 09:53:29 Różne

O nadchodzącym serialu "Rebels" już było trochę pogłosek, ale po panelu z Comic Conu zebrało się ich kilka, do tego z najróżniejszych źródeł. Przypominamy zatem, że należy do nich podchodzić z pewną dozą ostrożności, bo jeśli nawet jakieś słowa padają z ust jednego z twórców, nie oznacza to, ze wkrótce nie zmienią zdania - czego dowód zresztą dał Pablo Hidalgo podczas panelu. Właśnie od Comic Conu zaczniemy, skąd pozostało jeszcze kilka kwestii, których twitterowcom nie udało się przekazać. Dotyczą one głównie pytań zdanych Hidalgowi przez fanów (link do filmiku). Jednym z nich było zapytanie o Jedi, którzy przecież zostali niemal wybici w rozkazie 66 - prowadzący zapewnił, że na pewno nie będzie tak, że będą oni obecni tysiącami w galaktyce. Dla twórców ważne jest pokazanie tego, co mówi się o Luke'u w Oryginalnej Trylogii - że jest ostatnim przedstawicielem Zakonu - i ekipa będzie do tego dążyć. Padły dwa pytania o konkretnych bohaterów - Starkillera i Vadera. Od odpowiedzi o tego pierwszego Pablo sprytnie się wymigał, mówiąc to, co podaliśmy w ostatnim newsie - że nie może zdradzić z kim powiązania ma Inkwizytor. O Darthu powiedział zaś, że im więcej bohaterowie się nauczą, tym na większych "bossów" trafią.



Ogólnie rzecz biorąc, w serialu będzie dużo czarnych charakterów, ale prawdziwymi protagonistami będą oczywiście Rebelianci. Tych poznamy jednakże dopiero za jakiś czas, taka bowiem była idea całego panelu - najpierw trzeba przedstawić tych, z którymi "walczymy". Mówiąc o straconej pozycji członków Sojuszu dodał też, że muszą oni na przykład niezwykle dbać o to, co mają - jak Anakin w "The Clone Wars" rozbijał kolejny myśliwiec, po prostu dostawał nowy - ci nie będą mieli tak łatwo. Jeśli chodzi o klony, niektóre z nich będą wierzyły w system imperialny - i dzięki temu będą mogły nauczać szturmowców - lecz niektóre nie. Te zostaną odrzucone przez społeczeństwo, które miało już dość chaosu wojny z Separatystami. Jeszcze inna informacja, tym razem techniczna - fakt, że serial powstaje dla Disney XD (stacji nie cieszącej się zbyt dobrą opinią, przynajmniej wśród Amerykanów) nie ma żadnego wpływu na jego jakość - byłby taki sam, gdyby miano go wyświetlać na Cartoon Network.

Filoni za to wypowiedział się dla Heroe's Complex. Powiedział tam, że wątki niektórych bohaterów z TCW mogą być kontynuowane w "Rebels", ale twórcy zamierzają się raczej skupić na nowych postaciach. Fabuła będzie też nieco inna niż w "Wojnach klonów" - tam mieliśmy wiele aktów opowiadających zamknięte historie. W "Rebels" zaś owszem, każdy odcinek będzie unikalną opowieścią, ale będziemy mieć przed oczyma większy plan, do tego skupimy się zasadniczo na jednej grupie bohaterów. Lucas nie jest zaangażowany w tworzenie projektu, lecz możemy się spodziewać nawiązań do filmów.



W najnowszym odcinku Rebel Force Radio reżyser potwierdził, że Inkwizytor jest Pau'aninem (rasa Tiona Medona z "Zemsty Sithów") - twórcy nie chcą bowiem, by serial był jedynie odwzorowaniem twórczości McQuarriego, będą też elementy z prequeli. Znowu padło pytanie o "The Force Unleashed", ale Dave odparł rozbawionym głosem, że nie może jeszcze o tym mówić. W kwestii stylu wizualnego - "The Clone Wars" było "kanciaste", zwłaszcza jeśli chodzi o postacie ludzkie; w "Rebels" ma się to zmienić, bohaterowie mają wyglądać bardziej "tradycyjnie". Nowy serial ma mieć więcej w sobie z "Nowej nadziei". W kwestii TCW - na razie nie pozwolono mu na zdradzenie nowych wieści o materiałach bonusowych, ale zapewniał, że "na pewno będzie o czym rozmawiać", gdy już zobaczymy nowe odcinki.

Na Comic Conie padły pytania o kompozytorów i aktorów, lecz Pablo nie mógł odpowiedzieć, zatem zaczęły się plotki: pierwszy był serwis Jedi News i ich tajemnicze źródło, które stwierdziło, że w kontrakcie John Williams zobowiązał się napisać muzykę nie tylko do najnowszej Trylogii, lecz także do dwóch [sic] nowych seriali telewizyjnych, z czego jednym ma być właśnie "Rebels". Informator podał też, że potencjalnym kompozytorem jest też... J.J. Abrams. Reżyser Epizodu VII napisał muzykę między innymi do "Fringe: Na granicy światów" i "Felicity", ale jest raczej mało prawdopodobne, aby w chwili obecnej miał czas na serial. Za pierwszą plotką poszła kolejna: serwis Making Star Wars podał, że Williams jest raczej pewnikiem i prawdopodobnie skomponuje utwór do pilota. Co ciekawe, użyto tu słowa "song", czyli "piosenka", więc nie wiadomo czy będzie to kompozycja czysto instrumentalna. Prawdopodobnie też nie będzie to przeróbka motywu głównego, jak w przypadku TCW, lecz coś zupełnie nowego. Później serwis stwierdził, że oficjalnie nikogo jeszcze nie zatrudniono, ale rozważany jest również Michael Giacchino, który miał być kompozytorem Sequeli, dopóki oficjalnie nie ogłoszono, że zatrudniono Williamsa. Jest on bliskim współpracownikiem Abramsa, ale jego muzykę można też usłyszeć w wielu ostatnich filmach Disneya ("Ratatuj", "Odlot" i "John Carter"), a do tego w grze wideo opartej na serialu "Gargoyles" Grega Weismana - obecnie jednego z producentów "Rebels".

Może i Williams nie będzie pracował przy "Rebels", ale pogłoska o dwóch projektach telewizyjnych zaczyna wydawać się coraz bardziej realna. Jedi News dotarło do broszury rozdawanej podczas European Brand Licensing Show i znalazło się w niej kilka detali dotyczących planów marketingowych Disneya w najbliższym czasie. W kwestii seriali i telewizji można tam wyczytać, że jeszcze w tym roku czeka nas trzecia część "The Yoda Chronicles". Na przełomie wiosny i lata zaś zobaczymy coś nazwanego "Darth Vader TV specials". Na pewno nie chodzi tu o serial, ale raczej o serię pojedynczych odcinków/programów, choć detale nie są znane. Jesienią i zimą zadebiutuje "Fineasz i Ferb Star Wars" i coś nazwanego "cyfrową biblioteką". Znowu - szczegóły są nieznane, ale najbardziej przypomina to plotkę o dystrybucji seriali i różnej zawartości z Epizodu VII na Apple TV. Pamiętajmy, że na urządzenie ostatnio dodano kanały Disneya, a i podobno wkrótce szykuje się premiera nowego typu.

Na deser zaś może nie plotka, ale za to ciekawa analiza obrazków ze statkiem "Ghost" na Suvudu, której autor teoretyzuje czy okręt mógłby należeć do piratów działających dla Rebelii.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (5)

Różne plotki o serialu aktorskim

2013-10-16 18:48:53

„Star Wars Underworld”, czyli od dawna zapowiadany serial aktorski, został jeszcze odłożony na półkę nim Lucas sprzedał Lucasfilm. Projekt był też oczkiem w głowie Ricka McCalluma, który także pożegnał się z firmą. Disney na razie oficjalnie nic nie mówi o przyszłości serialu, ale co jakiś czas zwłaszcza ze strony ABC słyszymy o gotowości do rozmów. Tym razem znów nadarzyła się taka okazja w związku z premierą serialu „Agents of S.H.I.E.L.D.”, osadzonego w uniwersum Marvela. Serial póki co został pozytywnie przyjęty, więc nic dziwnego, że ABC zaczyna mieć chrapkę na więcej. „Gwiezdny Wojny” są na pewno na tej liście wysoko, a że zarówno ABC, Marvel jak i Lucasfilm należą do grupy Disneya, sprawa powinna być ułatwiona. Nic dziwnego, że serial aktorski staje się obecnie także obiektem analiz branżowych. Na ich podstawie powstał ten news.

Problemem jest jednak cały pomysł na „Underworld”. Z jednej strony mamy George’a Lucasa i jego wizja by jak najbardziej przypominało to filmy, wizja zbyt kosztowna, by można ją było zrealizować, zwłaszcza w ramach korporacji Disneya. Z drugiej też była wizja McCalluma, gdzie „Underworld” miało być mrocznym, ostrym serialem czymś pomiędzy „Deadwood” a „Rodziną Soprano”. Dziś można już śmiało zakładać, że coś takiego po prostu nie powstanie. Disney to firma która stawia na rodzinną rozrywkę, więc już oznaczenia PG-13 nie są tam zbyt mile widziane (za bardzo ograniczają rynek). Więc jeśli „Underworld” miałby powstać, jak wskazują analitycy, zostałby przeskalowany do możliwości i poziomu ABC/Disneya. Czyli pewnie byłby tańszy, no i bardziej rodzinny.

Drugą sprawą jest to, że w związku z nową trylogią, być może „Underworld” zostałby przeniesiony w czasie. Tutaj akurat analitycy nie uwzględnili spin-offów, założyli, że serial miałby nie konkurować z „Rebels”, a jednocześnie bardziej współgrać z nową trylogią, więc mógłby dziać się po „Powrocie Jedi”. Wiadomo jednak na pewno, że jeśli „Star Wars Underworld” trafi w końcu do produkcji, to co przygotowano (scenariusze na ok. 50 odcinków) raczej na pewno zostanie przerobione. Póki co projekt jest zawieszony, a decyzję w tej sprawie może podjąć co najwyżej Kathleen Kennedy i kierownictwo Disneya.

Swoją drogą, po sieci niedawno krążył filmik, który opisywano jako testowy fragment serialu aktorskiego. Szybko jednak go usunięto. Okazało się, że był to tylko test koncepcji zrobiony dla Lucasfilmu przez grupę profesjonalistów pod kierownictwem Paula J. Alessiego, który jednak nie miał nic wspólnego z żadnym z realizowanych projektów. Zresztą koncepcja ta nie zyskała uznania. Podobno chodziło głównie o sprawdzenie możliwości tworzenia efektów specjalnych (w tym mieczy świetlnych) przy telewizyjnym budżecie. Czyli wychodzi na to, że serial aktorski wcale nie leży tak zupełnie bezczynnie na tej półce, na której go odłożono.

O przyszłości serialu aktorskiego rozmawiamy tutaj.
KOMENTARZE (6)

Dlaczego upadł LucasArts

2013-10-14 10:22:43 Kotaku

W kwietniu tego roku publicznie ogłoszono, że studio gier wideo LucasArts, zostaje zamknięte. Wtedy fakt zamknięcia LucasArts wiązano przede wszystkim z faktem, że Lucasfilm, czyli większa firma, w skład której wchodził LucasArts, zostało wykupione przez Disneya. Niedawno portal Kotaku opublikował artykuł, z którego wynika, że sytuacja wcale nie była jednoznaczna, to znaczy w momencie wykupienia los LucasArst jeszcze nie był całkowicie przesądzony. Według niektórych źródeł disneyowskie negocjacje z Electronic Arts zakładały, że studio LucasArts pozostałoby w całości i kontynuowało prace nad 1313 i First Assault. Poważne problemy studia zaczęły się jednak znacznie wcześniej. W całości po angielsku artykuł dostępny jest w tym miejscu, a poniżej postaramy się w skrócie opowiedzieć co spowodowało zamknięcie LucasArst.

Mówiąc naprawdę krótko było to: zbyt dużo dobry pomysłów, które zostały anulowane...oraz George Lucas. Według analizy Jasona Schreiera, firma „była sparaliżowana przez dysfunkcję, apatię i bark decyzji ze strony kierownictwa”.



Dobrym przykładem niemożności LucasArtsu była gra 1313: prace nad nią rozpoczęły się w 2009 roku, wtedy miała nazywać się Underworld i miała być mocno powiązana z serialem telewizyjnym o tym samym tytule. Podczas projektowania, gra miała należeć do wielu rożnych gatunków: zaczęto od otwartego świata z elementami RPG, potem przestawiono się na strzelankę w stylu Gears of War, potem skupiono się na grze akcji w stylu Uncharted. Praktycznie jedynym wspólnym elementem różnych wersji projektu było Coruscant. Na polecenie George'a Lucasa głównym bohaterem gry miał być anonimowy łowca nagród. Problem był taki, że podobnie jak w innych oddziałach Lucasfilm, George Lucas przychodził na krótko do LucasArts, zmieniał radykalnie treść produkowanych przez niego projektów, a potem odchodził do kolejnych projektów. Tak robił przy "The Clone Wars" i tam udawało mu się to robić dość skutecznie. Jednak tutaj każda zmiana scenariusza, a na polecenie Lucasa było ich sporo, powodowało poważne opóźnienia całego projektu. Zaledwie osiem tygodni przed E3 Lucas oznajmił, że głównym bohaterem gry ma być Boba Fett.



Podobne problemy deweloperskie pojawiały się przy pracach nad pozostałymi projektami: George Lucas chciał, żeby Star Wars: First Assault było konkurencją Call of Duty, jednak wielokrotnie zmieniano styl gry, oraz erę, w której się dzieje: z czasów po Powrocie Jedi, po Wojny Klonów, żeby wreszcie stać się kontynuacją Battlefronta. Były projekty tylko napoczęte, jak kolejna gra z otwartym światem, gra związana z Indianą Jonesem. LucasArts Singapore miało zajmować się remasterowaniem klasycznych gier LucasArtsu, jak Day of the Tentacle. Były projekty gier na platformy mobilne, na Facebooka, był nawet projekt własnej sieci dystrybucji online. To co istotne, to, że część z tych gier była już podobna bliska ukończenia. Gry były po testach i praktycznie gotowe do wysłania do sprzedaży. A mimo to nie ujrzały światła dziennego.

Kotaku - How LucasArts Fell Apart

KOMENTARZE (16)

Disney milczy jak grób, a plotki harcują

2013-10-05 20:29:54

Disney milczy jak grób, więc w sieci pojawiają się przeróżne plotki i domysły. Na przykład, ponownie wspomina się o grudniu 2015 jako dacie premiery Epizodu VII. Nie wiadomo tylko, czy to jakieś nowe wieści, czy znów jakiś serwis nagle sobie o czymś przypomniał. Czasem trudno to rozróżnić. Ale skoro już się taki news pojawił, to od razu znajdzie się ktoś, kto go przeanalizuje. Data jak data, ale chrapkę na ten termin mają też inni dystrybutorzy. Universal z Legendary Pictures i Blizzardem planują wstępnie na grudzień 2015 premierę filmu „Warcraft” luźno opartego na podstawie serii kultowych gier. Niektórzy analitycy spodziewają się, że może to być ciekawe zjawisko, tylko pytanie czy Disney będzie chciał konkurować „Gwiezdnymi Wojnami” z czymś takim. Cóż, póki Disney milczy, to i tak tylko i wyłącznie czcze dywagacje.

Dywagacje trwają także w Wielkiej Brytanii. Studio Pinewood jest już na celowniku niektórych fanów. Dokładnie analizują oni, co się tam teraz kręci i zastanawiają nad tym, w których budynkach może być kręcony Epizod VII. Akurat trwają tam prace nad nową aktorską wersją „Kopciuszka” Disneya (reżyseruje Kenneth Branagh). Zdjęcia mają się skończyć w przed Bożym Narodzeniem, więc J.J. Abrams mógłby wejść w ich miejsce. Zauważono także, że na zewnątrz studia powstaje jakaś przypominająca Egipt scenografia, niektórzy sugerują, że to może być coś z „Gwiezdnych Wojen”. Warto dodać jednak, że w Pinewood pracuje jeszcze druga ekipa filmu „Exodus” Ridleya Scotta, który opowiada o wyprowadzeniu Żydów przez Mojżesza z Egiptu. Swoją drogą w filmie wystąpi Joel Edgerton, czyli Owen Lars. Może więc nie wszystko, co się dzieje w Pinewood to muszą być „Gwiezdne Wojny”. Na koniec warto jeszcze dodać, że analizując obłożenie Pinewood niektórzy fani twierdzą, że zdjęcia ruszą dopiero w lutym. Cóż jak zwykle musimy poczekać na oficjalne stanowisko.

Teraz przejdźmy do aktorów, tu się znów trochę dzieje, niestety jak zwykle tylko plotki. Harrison Ford pojechał do Francji, gdzie pojechał promować „Grę Endera”. Jeden z dziennikarzy zapytał go o jego obecność w Epizodzie VII, Ford odparł tylko „Zobaczymy”. Czyli nadal nic nowego.

Kolejny jest Daniel Day-Lewis. Otóż wiele osób zastanawia się, czy tego aktora w ogóle da się namówić na rolę w Epizodzie VII. Niektórzy sugerują, że Lucas może chcieć nakręcić jeszcze jeden film, ale coś bliższego klimatom „THX 1138”, i może właśnie do tego filmu poszukuje aktora. Choć niektórzy przypominają, że w trylogii ważną rolę odegrał Sir Alec Guinness, może i teraz szukają kogoś równie uznanego.

Jeszcze jednym uznanym aktorem, z dorobkiem, jest Ben Kingsley („Gandhi”, „Lista Schindlera”, a ostatnio „Iron Man 3” czy „Gra Endera”). Podobno także brał udział w przesłuchaniach. Podobno, bo inne źródła sugerują, że te informacje oparto na fanowskich dywagacjach w stylu kogo chcielibyśmy widzieć w nowym filmie. Niestety przy obecnej polityce informacyjnej Disneya to jeszcze trochę poczekamy, nim dostaniemy jakiś konkret.



Ben Kingsley


Sullivan Stapleton


Mamy kilka informacji na temat przesłuchania Saoirse Ronan do roli w „Gwiezdnych Wojnach”. Sama aktorka przyznała, że faktycznie coś takiego miało miejsce, ale skromnie dodaje, że prawie z każdym rozmawiają. Faktem jest, że jeśli przypomnimy sobie choćby poszukiwania do „Mrocznego widma” (więcej), gdzie przesłuchano prawie 3000 aktorów, to można powiedzieć, że rozmawiają prawie z każdym, ale faktycznie to tak nie jest. Natomiast Ronan potwierdza, że casting trwa i brało w nim udział wielu znanych jej aktorów i aktorek. Najciekawsze jest oczywiście to, że nikt z tych aktorów dokładnie nie wie, kogo miałby grać. Nie mają pojęcia o scenariuszu, wszystko jest zachowane w tajemnicy. Ronan jednak przyznaje, że nawet jeśli nie dostanie tej roli to już sam casting sprawił jej dużą radość. Miała udawać, że wyciąga miecz świetlny z torby i bada go. Dla niej ten miecz świetlny to było coś.

Chloë Grace Moretz również wypowiedziała się o przesłuchaniach. Krążyły plotki, że aktorka pojawiła się na nich dwukrotnie. Sama zaś nakręcała temat powtarzając kilka razy, że chętnie by wystąpiła w nowych filmach. Teraz jednak przyznała, że nie była na żadnym castingu. Jej zdaniem na razie nie obsadzono jeszcze głównych ról.

Niezawodne jest też Latino Review. Tym razem twierdzą, że w castingach uczestniczył Sullivan Stapleton, aktor znany z serialu „Kontra: Operacja Świt”. Dodatkowo serwis nadal twierdzi, że ich doniesienia o Nowym Meksyku są prawidłowe.

Na koniec warto wspomnieć o jednym z kolejnych wywiadów z J.J. Abramsem. Reżyserowi zadano pytanie o to czy Disney będzie mieć wpływ na „Gwiezdne Wojny”. Abrams stwierdził tylko, że Disney doskonale zdaje sobie sprawę z tego w jaki sposób są postrzegane jego filmy. Nie chcą disneyizować „Gwiezdnych Wojen”. Chcą by były takie jakie były, tak jak nie zmieniali filmów Marvela.
KOMENTARZE (7)

Ogólny zarys fabuły pierwszego odcinka "Rebels"

2013-09-30 19:53:35 Różne

Okres przedkonwentowy to zawsze czas wysypu sporej ilości plotek. Mieliśmy już pogłoskę o możliwych aktorach w "Rebels", a teraz przychodzi czas na rewelacje dotyczące fabuły. Najpierw jednak skupmy się na oficjalnej wieści: jak donosi Knights Archive, DisneyPress wydał informację prasową na temat marketingu w swoim nowym serialu. Z opisu wynika, że będziemy tam świadkami tego, jak formował się Sojusz Rebeliantów. W przyszłe lato zostaną wypuszczone cztery krótkie tak zwane interstitiale - jest to rodzaj okna, które otwiera się przed pełnym załadowaniem strony internetowej (zazwyczaj zawiera reklamy lub informację o konieczności zalogowania się). Mają one przybliżyć nam bohaterów "Rebels", możliwe jest zatem, że protagonistów będzie właśnie czterech, a nie pięciu, jak podejrzewaliśmy w newsie z aktorami. Godzinny odcinek pilotowy, którego premiera jest przewidziana na jesień, zadebiutuje nie tylko na Disney Channel, lecz także Disney XD. Wcześniej jednak, na przełomie lata i jesieni, czeka nas spora kampania marketingowa, dzięki której będziemy mogli kupić całą masę produktów z serialu - od zabawek i materiałów papierniczych, poprzez ubrania, a na meblach kończąc.



Teraz przechodzimy do sfery plotek, a konkretnie do jednej sporej, którą puścili w świat gospodarze podcastu Bleeding Cool. Twierdzą oni, że dotarli do informacji, które mają być pokazane za niecałe dwa tygodnie na Comic Conie i choć na konwencie dostaniemy o wiele więcej, to teraz mogą podzielić się z nami tym: wedle nich "Rebels" ma się dziać około siedem, osiem lat po "Zemście Sithów". Luke i Leia, jak łatwo policzyć, byli jeszcze wtedy dziećmi, a więc nie będą bohaterami serii, bo ich czas nadejdzie później. Gospodarze twierdzą też, że znają zarys pilota, w którym - choć jest dość ogólny - znajduje się kilka spoilerów:(Spoiler):Będziemy świadkami rosnącej potęgi Imperium, a w tym konkretnym odcinku przybędzie ono na pewną planetę i założy tam bazę. Dorośli zostają zaciągnięci w szeregi najeźdźcy i stają się wzorowymi obywatelami, lecz grupa nastolatków nie chce na to przystać, więc ucieka na statku "Ghost". Później zobaczymy jak stają się ważną częścią Rebelii. Przez ich okręt ma się przewinąć wielu członków Sojuszu.

Zapytany na Twitterze o tę sprawę Hidalgo powiedział, że należy poczekać do końca Comic Conu. Warto jednak zauważyć, że podana wyżej fabuła zgadza się z opisem panelu "The Might of the Empire", w którym mówi się o Imperium zakładającym bazę na planecie.
(Koniec Spoilera) Na razie czekamy na oficjalne wieści.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (14)

Daniel Day-Lewis, Saoirse Ronan oraz filmy o Solo i Fetcie

2013-09-23 13:23:46

Ostatni tydzień w świecie nowych filmów obfitował w przeróżne ploty. Niestety nadal nic oficjalnie się nie ruszyło, ale plotki są naprawdę ciekawe.

Po pierwsze jakoby Bob Iger, szef Disneya potwierdził, że spin-offy, zwane teraz filmami o pochodzeniu postaci, skoncentrują się na Hanie Solo i Bobie Fetcie. Potwierdził niby tym samym wcześniejsze plotki. Jednak jak się później okazało, Bob Iger prawdopodobnie tego w ogóle nie powiedział, a strona, która to podała nie potrafiła wskazać źródła wypowiedzi. Być może właśnie bazowała na wcześniejszych doniesieniach. Niestety czeka nas dużo więcej takich sytuacji, chyba, że Disney/Lucasfilm zmienią strategię informacyjną (co podobno rozważają i być może niebawem dostaniemy jakieś „strzępy” informacji).

Jako ciekawostkę warto dodać, że na serwisie MovieWeb pojawiła się redakcyjna lista bohaterów, którzy powinni dostać swojego spin-offa (trzeci z zapowiedzianych). Wygląda ona następująco. Na pierwszym miejscu Darth Maul, potem Jabba, Qui-Gon Jinn, Lando Calrissian i admirał Ackbar. Lista powstała po tym jak rzekomo potwierdzono dwa pierwsze filmy.

Wracamy do być może realniejszych plotek. Na liście lokacji w których mógłby być kręcony Epizod VII pojawia się Nowy Meksyk w USA. Charakterystyczna panorama tamtej okolicy na razie kojarzy się najbardziej z westernami, ale ta lokacja ma jeden plus, a mianowicie Disney ma tam swoje małe studio filmowe, które wykorzystuje do zdjęć w plenerze. Tam kręcono część scen do „Avengers” a ostatnio także do „Samotnego jeźdźca”.



Najwięcej jednak do powiedzenia o nowych filmach ma serwis Latino Review, który pojawia się w newsach po raz kolejny. Po pierwsze według tego serwisu zdjęcia w Nowym Meksyku odbędą się w okolicy miasta Las Cruses. Redaktorzy serwisu twierdzą, że tamte lokacje mogą być użyte zarówno do sportretowania Tatooine, jak i Korriban. Jednak jak twierdzą informatorzy serwisu, 90% zdjęć powstanie jednak w Londynie.

Tymczasem serwis ma jeszcze kolejne rewelacje. Po pierwsze twierdzą, że na przesłuchaniach do filmu pojawiała się Saoirse Ronan, młoda aktorka z bardzo ciekawym dorobkiem („Pokuta”, „Niepokonani”, „Nostalgia Anioła”, „Hanna”), która ostatnio powiedziała „nie” drugiej części „Avengersów”. Nie wiadomo kogo dokładnie miałaby grać Saoirse (o ile oczywiście plotki są prawdziwe), podobno w grę wchodzą dwie role – córki Solo oraz kobiecego szwarccharakteru. Co ciekawe Bleeding Cool’s także potwierdza udział Ronan w castingu, ale przypominają, że w listach opublikowanych przez Lucasfilm były dwie główne role kobiece.

To nie koniec rewelacji Latino Review. Tym razem chodzi o dwóch czarnoskórych aktorów, którzy niekoniecznie mieliby grać syna Landa, ale na przykład jakąś nową postać. Pierwszy z nich to David Oyelowo („Red Tails”, „Ostatni król Szkocji”, „Lincoln”, „Geneza planety małp”, „The Butler” czy „Jack Reacher: Jednym strzałem”). Drugi to Michael P. Jordan („Red Tails”, „Kronika”, „Krótka piłka” i gościnne występy w serialach, w tym „Dr House”).

Ostatnia rzecz o jakiej informuje Latino Review to kwestia Benedicta Cumberbatcha. Twierdzą, że on zagra czarny charakter w nowej trylogii, ale w siódmym epizodzie pojawi się na bardzo krótko. Więcej na ekranie zobaczymy go w ósmym i dziewiątym filmie. Akurat z tym Cumberbatchem to ostatnio również J.J. Abrams coś wspomniał, zresztą o tym, że nie należy go wykluczać pisaliśmy już wcześniej. Abrams wylewny nie jest, powiedział tylko, że trwają pracę nad kompletowaniem obsady, a on uwielbia Cumberbatcha.

Natomiast kończąc sprawę Latino Review, taka mała ciekawostka. W maju serwis informował, że Jonathan Rhys Meyers negocjuje rolę w nowych filmach (więcej). Tymczasem w końcu dziennikarze zapytali Meyersa jak to było naprawdę i okazuje się, że nie było żadnych rozmów. Nic. Zresztą dla przypomnienia, plotki o duchach/hologramach Palpatine’a i Obi-Wana, które również pochodziły z tego serwisu, zdementowali sami aktorzy – Ian McDiarmid i Ewan McGregor.


Saoirse Ronan

David Oyelowo

Michael B. Jordan

Daniel Day-Lewis

Skoro jesteśmy przy plotkach i teoriach spiskowych warto wspomnieć jeszcze o jednej sprawie, a mianowicie tym, że w zeszłym tygodniu w bistro w San Rafeal dostrzeżono George’a Lucasa, Kathleen Kennedy i Daniela Day-Lewisa. Zważywszy na to, że póki co Lucasfilm koncentruje się tylko na „Gwiezdnych Wojnach” można zadać sobie pytanie, czy namawiają Daniela by wystąpił w którymś z filmów. Daniel Day-Lewis to uznany i utalentowany aktor, którego możemy kojarzyć z „Lincolna”, „Ostatniego Mohikanina”, „Gangów Nowego Jorku”, „Aż poleje się krew”, czy „W imię ojca”. Sam aktor nie występuje wiele, starannie dobiera sobie repertuar.

Z innych informacji, wygląda na to, że w listopadzie Lucasfilm wprowadza się już na poważnie do Pinewood.

Tymczasem o nowym filmie wypowiedział się także J.J. Abrams. Zapytany o to, co z poprzednich filmów najlepiej opisuje cel jaki chcą uzyskać w duchu i tonacji Epizodu VII odpowiedział: - Niemożliwe jest bym odpowiedział, gdyż to rzecz, która nieustannie będzie ewoluować. Powiedziałbym, że pracujemy bardzo ciężko nad tym by film był odbierany jak najbardziej emocjonalnie, autentycznie i ekscytująco.
Dodał też, że odbiór poprzednich filmów i porównanie z nimi jest mocno subiektywne, bo każdy lubi w nich coś innego. Zapytano go także o to jakie rady, których udzielają mu media i fani, szczególnie wziął sobie do serca. Abrams przyznał, że zdaje sobie sprawę z tego jak bardzo te filmy są ważne dla ludzi, także tych którzy traktują wizje George’a Lucasa prawie jak religię. I tu właśnie J.J. wspomniał, że przeczytał gdzieś, że ktoś chciał by nowe filmy były prawdziwe i autentyczne. Potem przyznał, że jak oglądał je po raz pierwszy w wieku 11 lat dokładnie to samo czuł – ten realizm i autentyzm, pomimo całej bajkowej otoczki. I zdaniem Abramsa to chyba jest właściwe podejście.
KOMENTARZE (17)

Plotki serialowo-odcinkowe

2013-09-21 19:30:39 Różne

O gwiezdno-wojennych serialach na razie nie ma zbyt wielu pogłosek i wszystko wskazuje na to, że na razie musimy uzbroić się w cierpliwość. Tym niemniej, światło dzienne ujrzało kilka mniejszych, choć nie mniej interesujących informacji.

Zacznijmy od "The Clone Wars", o których nadal brakuje jakichkolwiek oficjalnych wieści. W ostatnim odcinku Rebel Force Radio, wydanym z okazji urodzin Ahsley Eckstein, aktorka powiedziała, że pytań o materiały bonusowe nie należy kierować do dubbingowców, bo oni nie mają żadnej wiedzy na ten temat - jeśli nie grają w jakimś odcinku, to często nie wiedzą, że on w ogóle istnieje. Jedyne, co powiedziała o nowych epizodach, to fakt, że mają być one fajnymi historiami, pełnymi niespodzianek. W innym wydaniu wystąpili Daniel Logan i Tom Kane. Ten pierwszy powiedział, że nagrał "sporo rzeczy" na potrzeby szóstego sezonu jako Boba Fett (prawdopodobnie w akcie o łowcach nagród), i że nigdy nie wiadomo czy ta historia ujrzy światło dzienne. Kane zdradził nieco więcej: w chwili przejęcia Lucasfilmu przez Disneya aktorzy mieli już nagrany cały szósty sezon, a większość odcinków była niemalże skończona, jeśli chodzi o animację. Akt o Yodzie ma mieć cztery odcinki, a potem następuje kolejne cztery, które rzekomo są właśnie w tej chwili kończone. Tom zdradził również to, co wiemy od dość długiego czasu - nadal poszukiwane są sposoby dystrybucji. Aktor wymienił tu kilka możliwych opcji: Disney Channel, AppleTV lub blu-ray.

Być może istniej wytłumaczenie czemu nie ma wieści o sposobie dystrybucji: jeśli przypomnimy sobie tego newsa, to dowiemy się, że Cartoon Network prawdopodobnie ma licencję na emisję serialu do końca roku, przez co mogą istnieć trudności z jego wydaniem. Mimo tego, amerykańska strona stacji już usunęła TCW ze swojej strony głównej i listy seriali, co może być znakiem, że nadchodzą zmiany.

Coś za to zaczyna się dziać w kwestii "Rebels". Na bardziej oficjalne wieści przyjdzie nam poczekać do połowy października, a konkretnie panelu "The Might of the Empire" na New York Comic Con. Jak sugeruje tytuł, będzie on głównie dotyczył sił Imperium Galaktycznego, a fani będą mieli okazję zobaczyć tam nowe prace koncepcyjne z serialu. Z nieco starszych plotek należy wspomnieć o pytaniu, które dostał Pablo Hidalgo od jednego z fanów, a które dotyczyło obecności Jedi w serii. Odpowiedział, że w tej erze nie było już prawie żadnych przedstawicieli Zakonu, aczkolwiek "rzucają oni długi cień".

Przy okazji wyżej wspomnianego podcastu z Kane'em, aktor dorzucił kilka informacji o nowym dziecku Lucasfilmu. Animacja w "Rebels" ma być podobno bardziej realistyczna niż w TCW, ale podobnie jak "Wojny klonów", serial ma być raczej skierowany do dzieci. Dave Filoni powiedział mu też, że chce go w jednej z ról, choć na razie nie wiadomo w jakiej. Tom jest najbardziej znany jako głos Yody i Yularena (ta druga postać pasowałaby do epoki), lecz nie zapominajmy, że jest to jedyny dubbingowiec, który wystąpił we wszystkich odcinkach, był bowiem narratorem - może więc i "Rebels" przyjmie podobną jak TCW formę czołówki.

Według Kane'a, istnieje już ogólny zarys historii oraz postaci i mogło się już odbyć kilka castingów. Tę ostatnią informację może potwierdzić poniższe zdjęcie, które od jakiegoś czasu krąży w internecie. Przedstawia ono Stephena Stantona w koszulce z logo "Rebels" w studiu nagraniowym. Aktor w TCW wcielił się między innymi w Masa Ameddę, Moralo Evala i Meebura Gascona, lecz jest najbardziej znany z roli Wilhuffa Tarkina. Co więcej, Stephen sam zaprosił na wyżej wspomniany panel na NYCC, a zapytany czy zagra Wielkiego Moffa nie odpowiedział, lecz "polubił" owo pytanie - można zatem stwierdzić, że coś jest na rzeczy.



I wreszcie na koniec kilka zdjęć, które ukazały się na Wikipedii Disneya, a które przedstawiają prace koncepcyjne z nadchodzącego specjalnego odcinka "Fineasza i Ferba". Tak jak powiedziano w zapowiedzi, dowodzą one, że akcja będzie się działa "obok" głównego wątku fabularnego "Nowej nadziei". Jeśli wierzyć stronie, premiera jest przewidziana na przyszłe lato.





Zapraszamy do dyskusji na forum o TCW, "Rebels" oraz "Fineaszu i Ferbie".
KOMENTARZE (4)

Kilka kolejnych słów/plotek o nowych filmach

2013-09-14 19:04:55

Wygląda na to, że powoli coraz lepiej poznajemy zarząd Disneya, oczywiście z mediów. Tym razem zainteresował nas dyrektor finansowy (CFO – Chief Financial Officer), niejaki Jay Rasulo. To on odpowiada za inwestycje Disneya, ale też związane z nimi ryzyko. Tym razem jednak, jak na finansistę przystało, nie pojawił się na imprezie artystów w Hollywood, ale konferencji dotyczącej komunikacji i rozrywki organizowanej przez banki. Tam wypowiedział się o „Gwiezdnych Wojnach”. Po pierwsze wspomniał o sequelach ale też origin movies, czyli filmach ukazujących początki. Tym samym chyba wskazał nam kierunek w jakim prawdopodobnie pójdą spin-offy. Rasulo bardzo dobrze wypowiadał się o franczyzie „Gwiezdnych Wojen”, twierdził, że pomimo wielu lat, jest ona wciąż dobrze rozpoznawalna także przez dzieci i że jest to pewna inwestycja, ale jednocześnie dająca olbrzymie możliwości twórcze. Disney na pewno będzie rozszerzał program licencyjny Lucasfilmu, ale naprawdę zaczną działać dopiero po 2015. Pierwszym podstawowym celem jest Epizod VII, który ma być wspaniałym filmem. Potem kolejne filmy będą pojawiać się co roku, naprzemiennie epizody i spin-offy. Takie przynajmniej są plany Disneya.

My wracamy jednak do spraw bardziej przyziemnych. Pamiętamy, że J.J. Abrams nie jest zbyt szczęśliwy z tego, że zdjęcia do Epizodu VII będą odbywać się poza Los Angeles. Perspektywa wyjazdu do Londynu była źródłem plotek, że reżyser opuści sagę. Jednak Bad Robot postawiło na swoim, przynajmniej częśćiowo. Część postprodukcji, w tym nagrywanie dźwięku, zielone ekrany i kilka innych rzeczy będzie nagrywanych w budynkach firmy w Santa Monica. To oznacza, że będą musieli się trochę rozbudować, na razie są tam sale montażowe, warsztaty w których tworzy się rekwizyty, sale kinowe oraz gabinet J.Ja.

Pojawiły się też plotki sugerujące tytuł. Miałby to być „A New Dawn”, przynajmniej na razie. Choć to akurat może się zmienić w czasie. Zdaniem tych samych źródeł w Pinewood trwają przymiarki do odbudowania Sokoła Millennium w skali 1.1, a także kantyny Mos Eisley. Nie ma natomiast wieści o ewentualnym powrocie do Tunezji, zresztą sytuacja polityczna w tamtym kraju nie sprzyja kręceniu filmów. Natomiast Abramsa zapytano niedawno o możliwości kręcenia w Australii, stwierdził tylko, że pewnie, że by chciał. Być może przy którymś z kolejnych filmów tam właśnie znajdą lokację, na razie odpowiedź jednak brzmiała raczej kurtuazyjnie.

Wygląda na to, że z listy chętnych do powrotu odpadł Peter Mayhew. Aktor niedawno przeszedł operację kolan i raczej nie ma szans, by chciał i mógł znów szybko skakać po drzewach.

Jeszcze małe sprostowanie odnośnie Benedicta Cumberbatcha. Otóż, pomijając to, że aktor sam stwierdził, że jeszcze nie dostał żadnej oferty, w innym wywiadzie użył słów: „że musimy poczekać i zobaczyć”. Pewnie za jakiś czas zobaczymy, czy te słowa miały jakieś znaczenie.

Przy okazji plotek o castingu zaczynają pojawiać się kolejne. Mianowicie Lucasfilm ponoć poważnie szuka kogoś, kto mógłby być odtwórcą młodszej wersji Hana Solo. Poszukiwania młodego Harrisona Forda trwają, a tymczasem Ewan McGregor wciąż nie dostał żadnej oferty, ani by zagrać we własnym spin-offie, ani nawet by wcielić się w rolę ducha w Epizodzie VII.
KOMENTARZE (12)

Dystrybucja seriali na Apple TV?

2013-08-28 10:10:05 Różne

Zarówno na Celebration Europe, jak i D23 słyszeliśmy od Pabla Hidalga, że ekipa Lucasfilmu pracuje nad "nowymi sposobami dystrybucji" ostatnich odcinków anulowanego serialu "The Clone Wars". I wydaje się, że ów nowy sposób się znalazł. Jak donosi Jedi News ze swojego tajemnego źródła, powstanie specjalna aplikacja na sprzęt kompatybilny z Apple TV. Jest to urządzenie, dzięki któremu można oglądać filmy w jakości HD, z YouTube'a i innych serwisów tego typu oraz kupować filmy i muzykę za pośrednictwem iTunes Store. Nowa aplikacja umożliwi nam ściągnięcie odcinków z tak zwanych "materiałów bonusowych" już w te święta, ale tylko przez określony okres czasu.

To jeszcze nie koniec wieści - w 2014 roku mamy dzięki aplikacji otrzymywać newsy "na żywo" z planu Epizodu VII, tak też będzie dystrybuowany serial "Rebels" (prócz Disney XD). Aplikacja ma działać z systemem operacyjnym iOS7 i na razie nie ma potwierdzenia, czy będzie dostępna też na innych urządzeniach, takich jak iPod lub iPhone. I choć na razie jest to niepotwierdzona plotka, to wydaje się prawdopodobna, zwłaszcza, że jesienią wychodzi zupełnie nowy Apple TV. Dodatkowo, w ostatniej aktualizacji wprowadzono Disney Channel i Disney XD, aczkolwiek te wymagają dodatkowo posiadania umowy z innym dostawcą usług TV.

Początkowe reakcje fanów są podzielone - posiadacze urządzenia oczywiście mają powody do radości, natomiast ci, którzy go nie mają, nie są zbyt szczęśliwi i twierdzą, że skierowanie usługi do tak małej grupy odbiorców tylko zachęca do piractwa. Fakt pozostaje, że koszt Apple TV w Polsce to około 500 zł. Pozostaje nam czekać na oficjalne wieści.

Zapraszamy do dyskusji na forum "The Clone Wars", "Rebels" i Epizodu VII.
KOMENTARZE (10)

Epizod VII będzie kręcony analogowo

2013-08-26 17:26:35

Choć to wciąż nieoficjalna wiadomość, wygląda na to, że znamy już autora zdjęć do Epizodu VII. Będzie nim Daniel Mindel, co akurat nie powinno dziwić, gdyż operator ten współpracuje regularnie tak z Bad Robot jak i samym J.J. Abramsem. Wśród filmów, które nakręcił znajdują się „Star Trek” (2009), „W ciemność. Star Trek” (2013), „John Carter” (2012), „Mission Impossible 3” (2006), „Domino” (2005) czy „Zawód szpieg” (2001). Bardziej szokująca wiadomość jest taka, że Abrams zrezygnuje z cyfrowych zdjęć na rzecz klasycznej 35mm taśmy Kodaka. Zatem możemy być pewni, że w filmie pojawią się różne przebłyski, z których zresztą Abrams słynie. Dodatkowo reżyser wielokrotnie potwierdzał, że jest zwolennikiem klasycznych sposób kręcenia filmów, więc tym razem będzie „oldschoolowo”. No i po raz kolejny dostajemy dowód, że nowe filmy będą robione w sposób mniej cyfrowy niż prequele.

Za to prawdziwe eldorado plotkowe mamy z datą premiery. Jak wiemy, na D23 Expo Alan Horn potwierdził tylko rok – 2015. Niektórzy komentatorzy zauważyli, że nie użył słowa „lato” 2015, jak zapowiadano wcześniej. I faktycznie patrząc na to w ten sposób, oraz brak rezerwacji konkretnego dnia w wyjątkowo gorącym okresie, można mieć wątpliwości. Zresztą prawdopodobnie ma je też sam Disney, w końcu między majem a lipcem wejdą „The Avengers: Age of Ultron” oraz „Pirates of the Caribbean: Dead Men Tell No Tales”. Stąd pojawiło się kilka „prawdopodobnych” innych dat, w tym 23 grudnia (tuż przed Gwiazdką) czy 15 grudnia 2015. Wspomniano też o 11 listopada 2015, bo to podobno data, którą łatwo się zapamiętuje, jest tuż przed świętem Dziękczynienia, no i Disney na razie nie ma dużych planów na listopad 2015. Jak z wszystkimi plotkami, musimy poczekać na oficjalne informacje.

Za to dawno nie było nic o aktorach, którzy by chcieli zagrać w filmie. Samuel L. Jackson, który chciałby wrócić jako Mace Windu w nowych filmach jest gotów na pewne ustępstwa. Stwierdził niedawno, że byłoby to ciekawe, gdyby ktoś z osób, które mają już wkład w poprzednie filmy, pojawił się jako nowa postać. To z pewnością ułatwiłoby angaż. Sprytnie to sobie wymyślił. Tylko zapomniał o jednym, że nie on jedyny ma takie pomysły. Ray Park także byłby z tego powodu zadowolony, jest otwarty na wszelkie propozycje. Temat podchwycił też David Prowse, który nie chce już ożywiać Vadera, ani ubierać się w jego kostium, ale zdecydowanie mógłby zagrać inną rolę. Z tym, że o ile Prowse i Park mówią o tym w mediach, taki SLJ natknął się na Abramsa na jednym z Hollywodzkich wesel i tam go nagabywał. Ciekawe ile J.J. był w stanie znieść? Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Na koniec jeszcze jedna informacja, na Fan Expo w Kanadzie pojawił się Ian McDiarmid, po raz pierwszy odkąd pojawiły się plotki o powrocie Palpatine’a w nowych filmach. Nie mogło zabraknąć tego pytania. A Ian odpowiadał bez ogródek. Stwierdził, że Palpatine z tego co on wie, to nie żyje. Owszem mogą być duchy, czy klony, i inne możliwości o których słyszał z mediów, ale najważniejsze jest to, że nikt z nim na ten temat nie rozmawiał, nikt do niego nie dzwonił, więc może swobodnie mówić na ten temat. Raczej jednak jest on nastawiony na nowe postaci i nowe szwarccharaktery i w tej materii wierzy w spadkobierców George’a Lucasa i Disenya.
KOMENTARZE (26)

P&O 33: Czy będą w tym roku wydane Gwiezdne Wojny w wersji 3-D?

2013-08-25 14:18:43



Tym razem mamy pytanie z roku 2007, które wciąż pozostaje aktualne.

P: W zeszłym roku dużo mówiono o wydaniu Gwiezdnych Wojen w wersji 3-D w 2007? Czy te filmy pojawią się w kinach w ramach obchodów 30-lecia sagi? Czy to jeszcze aktualne?

O: Na chwilę obecną nie ma ostatecznych planów wprowadzenia Gwiezdnych Wojen w wersji 3-D. I choć sam projekt nas intryguje, Lucasfilm na razie jest zajęty innymi rzeczami związanymi z 30-leciem, a także produkcją nowego serialu animowanego, nowej części Indiany Jonesa oraz innymi projektami rozrywkowymi.

K: W roku 2007 faktycznie to przedsięwzięcie wydawało się jednak mało realne, ze względu na ilość kin, które byłby w stanie poradzić sobie z odtwarzaniem filmów 3-D. To jednak się zmieniło dzięki cyfrowej rewolucji, która miała także miejsce w Polsce. Oprócz klasycznych analogowych projektorów pojawiły się cyfrowe, które potrafiły zarówno wyświetlać obraz 3-D, jak i zwykły. To zaowocowało tym, że prace nad sagą 3-D nabrały tempa. W lutym 2012 mieliśmy premierę „Mrocznego widma 3-D”. Kolejne były w planach. „Atak klonów 3-D” został skończony (i był pokazywany na Celebration Europe II). Plany marketingowe na rok 2014 dotyczące gadżetów wciąż w wielu miejscach bazują na „Zemście Sithów”, która miała wejść do kin w wersji 3-D w przyszłym roku. Jednak wykupienie Lucasfilmu przez Disneya przeniosło premierę 3-D tych filmów na czas bliżej nieokreślony.
KOMENTARZE (15)

Detale dotyczące "Fineasza i Ferba Star Wars"

2013-08-18 11:09:18 Comicbook Movie





Miesiąc temu pisaliśmy o nowym crossoverze "Gwiezdnych Wojen" z disneyowskim serialem "Fineasz i Ferb", który zagości na ekranach telewizorów w przyszłym roku. W poprzednim newsie podaliśmy opis odcinka z Oficjalnej, a teraz, po niedawnej premierze "Phineas and Ferb: Mission Marvel", wypłynęły kolejne detale. Twórca serii, Dan Povenmire, mówi, że zobaczymy całą akcję "Nowej nadziei", tylko w szerszej perspektywie - jak odczekamy pięć minut po "oficjalnych" wydarzeniach, to na scenie zobaczymy wkraczających do akcji tytułowych chłopców, których porywa przygoda.

Povenmire powiedział też kilka słów o aktorach dubbingowych. Wielu z tych, którzy grali w Oryginalnej Trylogii, mocno się zestarzało i nie brzmią już tak, jak kiedyś. Dlatego twórcy szukają dublerów - mają już zastępcę Harrisona Forda, który podobno brzmi niemal identycznie jak młody Han Solo. I choć ani Mark Hamil (zresztą, zawodowy dubbingowiec), ani Carrie Fisher nie powrócą, to twórcy zdradzają, że zobaczymy kilka osób, które już w jakiś sposób były powiązane ze światem "Gwiezdnych Wojen".

Na koniec inna informacja - zapytany o możliwy crossover Star Wars/Marvel, wicedyrektor Marvel Television, Cort Lane, odpowiedział, że nie ma takich planów, ale jak podejrzewają redaktorzy z Comicbook Movie, wszystko może zmienić się w przyszłości.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (10)

Jak rozumieć milczenie w sprawie nowych filmów?

2013-08-17 20:47:06

D23 Expo 2013 niewiele wniosło w temacie nowych filmów. Właściwie postawiło więcej pytań niż odpowiedzi. Choć Alan Horn potwierdził rok 2015 jako datę premiery Epizodu VII, to prasa branżowa cały czas zwraca uwagę na fakt, że nie podano dnia, nie zarezerwowano okresu. W Hollywood na pewno wykorzystają to inne studia, które przygotują swoje najlepsze premiery na ten okres? Stąd pojawiają się powątpiewania, czy Disney i Lucasfilm podołają z wyrobieniem się na czas. Niektóre serwisy zastanawiają się nad tym, czy Disney poważnie nie chce przenieść EpVII w czasie na rok 2016 lub jeszcze lepiej 2017 (40 rocznica „Nowej nadziei”). Oczywiście są to tylko spekulacje, nic więcej.

Zresztą, wątpliwości narastają nie tylko w tej kwestii, a brak informacji jedynie napędza kolejne spekulacje. Warto wspomnieć ponownie sprawę rzekomego wycofania się J.J. Abramsa, który faktycznie został teraz kreatywnym liderem całej marki (pisaliśmy o tym tutaj). Nie tylko siódmego epizodu, nie tylko nowej trylogii, ale też spin-offów oraz to właśnie pod niego ma teraz podpadać EU. Nowe produkty mają ze sobą współgrać, a to jest potwierdzeniem tego, co pisaliśmy po Celebration Europe II w kwestii EU.

Brak informacji bez wątpienia powoduje dyskusję, także medialną. Na szczęście w mediach ścierają się ze sobą różne podejścia. Są serwisy, które sugerują lub doszukują masy problemów logistycznych, ale są też takie jak Bleeding Cool, które próbują zwrócić uwagę na to, że Lucasfilm i Disney karmią nas tymi informacjami, które już są pewne, są potwierdzone. Dobrze to było widać choćby na Celebration Europe II, gdy Kathleen Kennedy ogłosiła, że John Williams napisze muzykę do nowej trylogii. Kontrakt podpisała z nim zaledwie kilka dni wcześniej. W momencie, gdy mieli wszystko na papierze, potwierdzone, negocjacje się skończyły, nikt nie miał powodów, by ukrywać taką informację. Tutaj warto też zwrócić uwagę znów na następstwo wydarzeń jakie miało miejsce, gdy zatrudniono J.J. Abramsa jako reżysera. Informacja o tym wyciekła właściwe na półtora dnia przed oficjalnym potwierdzeniem, prawdopodobnie w momencie gdy J.J. podpisywał lub miał zamiar podpisać umowę. Gdy już ją sfinalizowano Lucasfilm nie czekał długo z oficjalnym ogłoszeniem/potwierdzeniem tych informacji. Nikt niczego nie próbował ukrywać, ale dopiero od momentu, gdy wszystko zostało już prawnie zatwierdzone.

W bardzo podobnym tonie wypowiada się też Pablo Hidalgo.
– Nie ma żadnych castingowych „tajemnic” – mówi. – Jeśli ktoś nie podpisał kontraktu, to nie został zaangażowany. To angaż powoduje ogłoszenie. Dlatego ci wszyscy, których ogłosiliśmy zostali ogłoszeni wtedy kiedy byli.
Nie wcześniej, nie później.

Nie pozostaje nam nic innego jak cierpliwie czekać. Wszystko jednak wskazuje na to, że przy obecnych rządach Kennedy i Abramsa, nie będziemy mieć tylu kontrolowanych wycieków, co wcześniej, za to oficjalne informacje będą wypływać szybko, po tym gdy zostaną sformalizowane. To też zapowiadała Kennedy. Warto dodać, że Abrams nie lubi wycieków fabularnych, co dodaje dodatkową aurę tajemniczości tym projektom. Reżyser chce, byśmy fabułę poznawali w kinie, nie wcześniej.

Taka wiedza widzowi jednak nie wystarcza, gdy w grę wchodzi głód informacyjny. Tak na poprawienie humoru, mamy dla was filmik z Harrisonem Fordem, który gościł w programie Conana O’Briena. Tam gospodarz postanowił przekupić aktora, by ten zdradził mu coś o nowej produkcji. Ford zdradził kilka szczegółów, takich których możemy być pewni. Jednak jednocześnie nie powiedział kompletnie nic nowego, ale jak to Ford zrobił to z klasą.



Swoją drogą Ford nadal oficjalnie nie został potwierdzony, więc prawdopodobnie wciąż nie podpisał kontraktu.

Tymczasem z innych plotek, Panavision, producent kamer szykuje się do nowych epizodów. Dostarczą je na potrzeby Lucasfilmu. Kamerze, którą przygotowują nadali nazwę kodową „Kensington SW7”, bo mniej więcej w tamtej części Londynu będą odbywać się główne zdjęcia. W tym wypadku jest to wiadomość na tyle techniczna, że prawdopodobnie nie zostanie nigdzie potwierdzona w oficjalnych źródłach.
KOMENTARZE (12)

Gwiezdne Wojny na D23 Expo

2013-08-13 17:08:08



Chyba wszyscy, poniekąd zachęceni sugestiami oficjalnej, czekaliśmy na nowinki dotyczące „Gwiezdnych Wojen” na D23 Expo, czyli konwencie i targach Disneya, które odbyły się w ostatni weekend w Anaheim. To, że nie padły tam żadne konkrety nie oznacza jednak, że nic nie wspominano o sadze.

Bob Iger się nie pojawił, ale tuż przed imprezą dał znać, żeby nie spodziewać się nowych wieści o filmach. Ogłoszenie tego publiczności przypadło prezesowi Disneya Alanowi Hornowi (de facto druga osoba w firmie). Podczas przemówienia, na którym zapowiadał kolejne projekty wspomniał o „Gwiezdnych Wojnach” w kontekście roku 2015 i potwierdził cześć informacji, które już oficjalnie potwierdzono. Potem przeskoczył do kolejnego tematu, co zdecydowanie nie spodobało się publiczności. Choć warto wspomnieć, że sam początek zapowiedzi Lucasfilmu spotkał się z dużo większym aplauzem niż zapowiedzi Marvela czy Pixara.

Trochę bardziej rozgadany był Pablo Hidalgo, który podobnie jak na Celebration Europe II zaczął sypać informacjami, których na razie nikt inny nie potwierdza. Po pierwsze mówił o „Wojnach Klonów” i dodatkowym materiale, który powoli szykują do upublicznienia. Ma tam być tego więcej niż się ludziom na razie wydaje. Wspomniał też o „Detours”, niestety serial jest zawieszony obecnie, co oznacza, że nie trwają nad nim żadne prace. Nie znaczy to, że nie zostaną wznowione, ale na razie nie dzieje się nic. Nie zabrakło też pytań o przyszłość klasycznych filmów, w tym wydanie na DVD (w formie odrestaurowanej) oryginalnych klasycznych wydań „Nowej nadziei”, „Imperium kontratakuje” i „Powrotu Jedi”. Tu Pablo powiedział nigdy nie mów nigdy. W roku 2006 filmy te wydano na DVD w oryginalnej formie, acz nie odnowiono ich, wykorzystano matrycę z początku lat 90. na podstawie której szykowano wydanie LaserDisc.

Oczywiście najważniejsze informacje, których Disney nie podał, ale nie omieszkali ich sugerować to nowe atrakcje w parkach Disneya. „Star Tours” to dopiero początek. Na razie nie zdradzono, co będzie więcej, ale ustawiono pudła, które mają zwiększyć ciekawość potencjalnych gości.








KOMENTARZE (10)

Nadzieja dla serialu aktorskiego?

2013-08-06 17:15:45

Wraca temat serialu aktorskiego. Tym razem wypowiedział się o nim Paul Lee szef telewizji ABC, należącej do holdingu Disneya. Lee przyznał, że cały czas trzyma rękę na pulsie. Twierdzi, że Lucasfilm ma mnóstwo rzeczy do zrobienia, w związku z nowymi filmami (o serialu „Rebels” nie wspomniał) i że będą zajęci przez najbliższe kilka lat, ale jednocześnie potwierdził, że rozmowy z nimi trwają. Lee dodał, że współpraca w ramach grupy Disneya układa się bardzo dobrze, choćby z Marvelem i serialem „S.H.I.E.L.D.”. Zresztą tę współpracę wewnątrz grupy Lee sobie bardzo chwali i liczy na to, że w przypadku Lucasfilmu będzie podobnie. Sam przyznaje też, że jest wielkim fanem tej firmy.

Nikt oficjalnie jednak nie mówi tu ani o kosztach, ani rozpoczęciu produkcji. Co prawda w sieci pojawiły się sugestię, że mógłby to być nawet sezon 2015/2016, lecz na razie nie ma żadnych oficjalnych sugestii co do ewentualnej daty premiery. Choć w przypadku serialu nie można zapominać o tym, że scenariusze w dużej części są już gotowe, a także jak się okazało na Celebration Europe II, istnieją już odwołania wewnątrz uniwersum sagi do wydarzeń z tego niezrealizowanego serialu. To z pewnością ułatwi ewentualną produkcję, ale do finiszu jeszcze daleka droga.

Dla przypomnienia Paul Lee już wcześniej wyrażał zainteresowanie serialem, teraz powoli zaczyna drążyć temat w Lucasfilmie. W najbliższy weekend odbędzie się konwent D23, czyli najważniejsze medialne wydarzenie dla Disneya w najbliższym okresie. Być może tam również czegoś dowiemy się na temat serialu, o ile nie jest on na etapie bardzo wstępnych ustaleń.
KOMENTARZE (13)

Star Wars Land jednak powstanie?

2013-08-01 17:32:11

Disney, czy może raczej Di$ney, kupił „Gwiezdne Wojny” i już im tak łatwo nie odpuści. Całkiem sporo zarobków dla tej firmy generują nie tylko gadżety i filmy, ale również parki tematyczne i wszystko, co z nimi związane. Nic dziwnego, że w końcu zabiorą sagę także do parków rozrywki. Na razie Disney potwierdził jedynie jedno, że pracują nad nowymi atrakcjami dotyczącymi „Gwiezdnych Wojen” i „Avatara” i że więcej powiedzą na ten temat podczas D23 (konwent Disneya, który odbędzie się w sierpniu).

Konkretnych informacji na razie nie ma, ale są plotki. Po pierwsze nowe atrakcje powinny być gotowe już na premierę Epizodu VII. Po drugie nowe atrakcje będą bliższe pomysłom na Star Wars Land (o tym koncepcie pisaliśmy tutaj i tutaj) niż Star Tours. Po trzecie natomiast wstępnie będą dwie lokalizacje jedna to Anaheim w Kalifornii, druga to Orlando na Florydzie, gdzie zostałyby wybrane parki (w ramach Disney Worldu), które by zmodyfikowano. W Anaheim miałby zostać przerobiony Tomorrowland, natomiast w Orlando Hollywood Studios. Ten pierwszy prawdopodobnie będzie ważniejszy i bardziej przerobiony, niż ten drugi. Zresztą w Anaheim właśnie będzie odbywać się kolejne Celebration), gdzie centrum konwentowe także jest praktycznie w parkach Disneya. Na razie jednak pozostaje nam czekać na oficjalne informacje i ew. cieszyć się Star Toursem.
KOMENTARZE (12)
Loading..