TWÓJ KOKPIT
0

The Clone Wars :: Newsy

NEWSY (1437) TEKSTY (271)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Prezentacja następnych twórców serialu

2007-12-04 10:59:43 oficjalna

Oficjalna serwuje kolejne video-profile ludzi tworzących serial "The Clone Wars". Znajdziecie je w dziale poświęconym serialowi. Najnowszy przedstawia producentkę serialu - Catherine Winder.
KOMENTARZE (7)

Szukając Dave'a

2007-11-17 22:11:00

Catherine Winder na oficjalnej spisała historyjkę o tym jak wyglądało znalezienie reżysera serii Dave'a Filoniego, która jak uznała jest bardzo zabawną opowiastką, wspaniałą by rozpocząć serię wspomnień z pracy dla Lucasfilm Animation.



Znalezienie reżysera dla serialu było jednym z najbardziej krytycznych, ale i onieśmielających zadań jakie czekały na Catherine. I jak zwykle George postawił poprzeczkę bardzo wysoko. Chciał by Windler oraz Gail Currey (główna menedżer) znalazły kogoś kto byłby wschodzącym talentem, z unikalną wizją, umiejętnością opowiadania historii, zrozumieniem animacji i jeszcze znajomością Gwiezdnych Wojen. Czyli innymi słowy, kogoś z kim by się George'owi dobrze współpracowało, a przy tym był na tyle kreatywną siła, by móc pociągnąć za sobą zespoły w USA i w Azji. A to były olbrzymie wymagania, trudne by ktokolwiek mógł im sprostać.

Razem z Gail spędziły wiele miesięcy spotykając wielu różnych ludzi z przemysłu animacji filmowych, którzy pracowali nad różnymi typami seriali, ale nie mogły znaleźć właściwego kandydata.

Początkowo zamierzano aby serial był pod silnym wpływem gatunku anime (ale ten kierunek został już zmieniony). Catherine pojechała nawet na konwent anime by porozmawiać ze wschodzącymi artystami i pisarzami. To byli ludzie obeznani z animacją i przemysłem anime, ale też obdarzeni talentem. Winder uznała, że dobrze byłoby zapytać ich kto byłby w stanie poprowadzić serial. Mówiła im, że potrzebuje kogoś, kto by zabrał serial Gwiezdne Wojny w nowym kierunku, stworzył nowy standard animacji, stworzył nowy wygląd, ukazał inaczej to, co było znane do ej pory. Byli bardzo podekscytowani mogąc podzielić się swymi pomysłami i razem stworzyli listę ludzi z którymi Winder powinna się spotkać.

Jeden ze scenarzystów, który nazywał się George Krstic dał jej listę, na której był Dave Filoni. Wtedy Dave pracował dla Nickoledeon nad serialem Avatar, który miał wiele azjatyckich tematów i był inspirowany anime. Zdawał się więc być ciekawym nabytkiem, więc Winder zadzwoniła do niego i się przedstawiła "Catherine Winder z Lucasfilm Animation, chcemy rozpocząć produkcję serii Wojen Klonów i szukamy reżysera serii."



"Jasne, że jesteś..." Odpowiedział sarkastycznie. "Kto tam jest?" zapytał.

Catherine cofnęła się i powtórzyła swoje przedstawienie dodała jeszcze, że jest przyjaciółką George'a (dokładniej tego scenarzysty którego spotkała, i który zasugerował jej porozmawianie z Filonim.)

"George'a!? Z pewnością. Zabawne. Dobra, żarty się skończyły. Kim jesteś i kto ci kazał zrobić ten żart!?" zapytał, myśląc że mówiła o George'u Lucasie.

Powiedziała, że się rozłączy, podała mu numer i powiedziała, że jak uzna, że się ośmieszył to zadzwoni do niej by dowieść czy mówię prawdę.

Zapadła niezręczna cisza.

Wtedy Dave zaczął mówić bardzo szybko. "Poczekaj, na prawdę? Jesteś prawdziwa? Oh, hmm, rozmawiałem z przyjaciółmi dwa tygodnie temu. Rozmawialiśmy jak bardzo kochamy naszą robotę nad Avatarem i powiedziałem, że tylko jedna rzecz by mnie od niej oderwała. gdyby George Lucas zadzwonił i zaoferował mi robotę nad Gwiezdnymi Wojnami. Tak powiedziałem, ale hahaha, nie sądziłem, że tak może się stać. Na prawdę robicie serial Gwiezdne Wojny?"

Powiedziała mu, że tak, i zasugerowała by się razem spotkali, wtedy dowiedziałby się więcej.

Ale on był zdenerwowany, zaczął jej opowiadać, że jest wielkim fanem, że buduje kostium Plo Koona w garażu (to było przed premierą Zemsty Sithów), coś z czego z pewnością szybko się wycofał.

Wtedy Catherine zaczynała rozmyślać jak delikatnie wybrnąć z sytuacji. Koleś mógł przecież przyjść na spotkanie z Georgem Lucasem w kostiumie Plo Koona. To z pewnością by nie zadziałało.



ale na szczęście wszystko wyglądało inaczej. Winder spotkała się z nim, zobaczyła jego prace, stwierdziła, że jest fanem uniwersum Gwiezdnych wojen, i na całe szczęście nie był osobą, która przyszłaby na rozmowę o prace w kostiumie. Instynkt mówił jej, że to właśnie ta osoba, której szukają.

Reszta jest już historią. Zabrali Dave'a na ranczo, gdzie spotkał George'a, wyszło wspaniale, a Filoniego zaangażowano w produkcje.

Dave jest utalentowany, ma rzadki dar dla reżyserów, że potrafi robić wszystko, rysować, malować, animować, opowiadać historie. Jest z pewnością kreatywną siłą za kulisami serialu. Osobiście projektował kilka głównych postaci, nadając im styl, z którego George był zadowolony. Otrzymał też uwagi od George'a a współpraca z zespołem układa się wyśmienicie. On ich inspiruje, dobrze go mieć w zespole.

Zdaniem Catherine Dave zna wszechświat od środka jak nikt, kogo dotychczas spotkała, oczywiście poza Georgem. Filoni jest jak chodząca encyklopedia, kocha uniwersum i szanuje je. Jest bardzo odpowiedzialny za rolę, którą odgrywa, i zdaje sobie sprawę z dziedzictwa serii. Winder twierdzi, że i ona i fani powinni być zadowoleni, że mają Dave’a. Długo to trwało, ale w końcu znalazła człowieka jakiego szukała.
KOMENTARZE (0)

The Clone Wars w kinach?

2007-11-16 18:59:00

TheForce.Net zasugerował, że możliwe iż nowy serial The Clone Wars zadebiutuje w kinach. Wszystko zaczęło się od prezentacji firmy Hasbro, która będzie mocno antycypować w promocji serialu (o figurkach już zresztą pisałem). Z drugiej strony trzeba pamiętać, że póki co, na razie nic nie zadecydowano. TheForce.Net poprosił nawet Lucasfilm o pozwolenie publikacji tej spekulacji oraz jej rozjaśnienie. Lucasfilm odmówił komentarzy, stwierdzono tylko, że zastanawiają się nad kreatywnym i innowacyjnym przedstawieniem serialu szerokiej publiczności, ale na chwilę obecną nie podjęto żadnych decyzji. Zgodnie z tym, co podało Hasbro premiera kinowa miałaby się odbyć 8 sierpnia 2008, a dopiero jesienią serial normalnie pojawiłby się w kinach. Swoją drogą wszystko przy serialu musi być zrobione w sposób kreatywny, ale to już inna historia.

Tu warto dodać jedną rzecz, że kinowa premiera serialu w chwili obecnej nie jest już ani niczym nowym, ani przełomowym. Zrobiono tak w USA z czwartym sezonem serialu "Battlestar Galactica", będącym remakiem popularnej w latach 70. serii fantastycznej. Film pt. "Rezor" pokazany został za darmo 12 listopada, w wybranych kinach w Nowym Jorku, Los Angeles, Chicago, Filadelfii i San Francisco, na dwa tygodnie przed swoją telewizyjną premierą. Więcej na Stopklatce.

Warto zauważyć jedną rzecz, że nawet premiera płatna zwiększa szanse na pojawienie się serialu w innych częściach świata, ze względu na zainteresowanie. Z drugiej strony być może będzie to też powiązane z kinem 3-D? Ale to już tylko i wyłącznie sfera domysłów.
KOMENTARZE (0)

George Lucas o serialach...

2007-11-14 13:01:29 TV Guide

Steve Sonsky z magazynu TV Guide przeprowadził wywiad z Georgem Lucasem. Przedstawiamy Wam fragment tego wywiadu poświęcony rozważaniom nad serialami Star Wars, tak aktorskim jak i animowanym:

TV Guide: A możesz nam powiedzieć o dwóch serialach telewizyjnych nad którymi pracujecie?

George Lucas: Jeden jest o Wojnach Klonów, jesteśmy w środku produkcji.

TV Guide: Opowiedz o nim.

Lucas: To mocno przypomina Gwiezdne Wojny, owszem to oczywiste, że jest umiejscowione między Epizodem II i Epizodem III, ale tu raczej chodzi o rytm akcji. Niestety to co robimy nie podpada pod żaden typowy rodzaj animacji, która jest albo przeznaczona dla dorosłych, albo groteskowa, albo to coś dla dzieci. To podobnie jak same Gwiezdne Wojny jest po części w każdej z tych grup. Jest tu wiele bitew, a to oczywiście jest jasne, w końcu to są Wojny klonów, czyli obraz wojenny. To raczej coś w stylu animacji telewizyjnej z PG-13, coś czego wcześniej nie tworzono, czego nie da się konwencjonalnie zaszufladkować. Jest bardzo inne, bardzo ekscytujące, i ma mocno wyszukany wygląd. Przypomina filmy fabularne. I wciąż zastanawiamy się nad tym jak to w ogóle wyświetlać.

TV Guide: Czy to prawda, że ma być sto odcinków?

Lucas: Zamierzamy zrobić sto odcinków. Teraz jesteśmy przy numerze 40. Pewnie skończymy między 50 a 60 zanim to zaczniemy puszczać. A to planujemy następnej jesieni, niecały rok od teraz, ale zobaczymy co się wydarzy.

TV Guide: A gdzie chciałbyś to zobaczyć? I w jaki sposób powinno być oglądane? To nie brzmi jak kreskówka na sobotni ranek.

Lucas: Obecnie nie wiem. Owszem na razie ludzie o tym rozmawiają, ale daleko nam do konsensusu. "Gdzie to wyświetlić? Jak?" Z pewnością po 9 i nie może być to kanał dla małych dzieci.

TV Guide: Więc widziałbyś to na kanałach bardziej ogólnych, czy na Sci Fi Channel lub czymś w tym stylu?

Lucas: Cóż, to jedna z tych rzeczy. Telewizja jest bardzo uporządkowana do małych szczegółów, ale gdy one się nie zgadzają, nikt nie wie co z tym zrobić. A ja jak zwykle jestem poza pudełkiem. "Nie mamy dla was opakowania" [śmiech]. Ale to są Gwiezdne Wojny i do tego bardzo dobre, więc liczę, że w ten lub inny sposób ludzie zaczną wychodzić z pudełka i znajdą dla nas dom.

TV Guide: A co z serialem aktorskim?

Lucas: Pracujemy nad tym. Powoli przymierzamy się do rozpoczęcia pisania scenariuszy.

TV Guide: A jak się on będzie miał w stosunku do Wojen Klonów i do filmów?

Lucas: Więc, Wojny Klonów mają wszystkie główne postaci, Yodę, Anakina, Obi-Wana czy Imperatora, czyli głównie z filmów, są więc prawie jak filmy. Serial aktorski jednak nim nie jest. Będzie w uniwersum Gwiezdnych Wojen, więc będą tam postaci, które wcześniej odgrywały niewielką rolę, i tu poznamy ich historię. Będzie osadzony między epizodami III i IV, kiedy panowało Imperium. Tak jak w Epizodzie IV, Imperator i Vader są znani, ludzie o nich mówią, ale nie widzimy ich, bo akcja odgrywa się w innym miejscu niż oni się znajdują. Owszem są szturmowcy, ale nie ma Jedi. To będzie inne, bardzo ekscytujące, to część uniwersum nigdy wcześniej nie eksplorowana. Z jednej strony mamy sagę, i jej wymagania, choćby Darth Vader, bo to jego historia od momentu gdy miał 10 lat, aż do śmierci. Tam trudno zboczyć z drogi, ze względu na opowieść, nie można sobie jakby skręcić w 10 aleję i zobaczyć co tam jest, ale teraz serial na to pozwala.

TV Guide: Zamierzasz to wyprodukować? Zamierzasz nakręcić kilka odcinków? Czy może wpierw dogadać się ze stacją?

Lucas: Nie, zrobimy to dokładnie tak samo jak z animowanym, czyli najpierw napiszemy cały pierwszy rok, rozpoczniemy zdjęcia, nakręcimy cały rok, a dopiero jak będziemy mieć coś do pokazania, zobaczymy gdzie to się umieści. Chcemy mieć sto odcinków, jak w animowanym. Ale tym razem będzie łatwiej umieścić je w telewizji, bo to w końcu serial aktorski.

TV Guide: Więc chcecie to nakręcić zanim podpiszecie umowę? Czy jak ma to działać?

Lucas: Tak nakręcimy to nim podpiszemy umowę, robiąc serial i wierząc, że go sprzedamy. Robimy go sami dla siebie i sami go finansujemy, nie potrzebujemy umów ani nic w tym rodzaju. Tylko zamierzamy go potem sprzedać.

TV Guide: A więc będzie czekać aż stacja pokroju HBO powie "weźmiemy wszystkie sto?"

Lucas: Tak, ale prawdopodobnie to tak nie zadziała. [Śmiech] Może i ktoś mógłby, ale zazwyczaj biorą po 13 czy 26 odcinków i patrzą co się dzieje, wtedy biorą następną grupę. A jeśli grupa nie odniesie się do ich oczekiwań to pójdziemy do innej stacji. Lucasfilm ma działać jak firma produkująca.

TV Guide: Tak, tyle że normalnie stacja kontraktuje pilot, scenariusz lub wybiera... Znasz proces.

Lucas: Tak, ale mam też pewność, że to dobre, a ja mam zamiar zrobić coś naprawdę dobrego, więc nie boje się o tę część. A jeśli przyjdzie najgorsze, cóż będę miał produkt na półce. [Śmiech]
KOMENTARZE (16)

Sylwetka Dave'a Filoniego...

2007-11-10 22:02:22 Oficjalna

Podobnie jak w przypadku Catherine Winder, Pete Vilmur, który dba obecnie o sekcję TCW na oficjalnej, poznał Dava Filoniego na kilka tygodni przed Celebration IV, znów w czasie pobytu w Big Rock, kiedy wraz z kilkoma innymi osobami był oprowadzony i przedstawiony w Lucasfilm Animation, gdzie trwa produkcja The Clone Wars.

Dave natychmiast zdawał się Vilmurowi kogoś przypominać, był jakby kombinacja stylu Indiany Jonesa, ta fedora na głowie, z manierami i sposobem mówienia od razu przypominającym Lawrence'a Kasdana, czyli genialnego scenarzystę Imperium kontratakuje oraz Poszukiwaczy Zaginionej Arki, a także reżysera z sukcesami na własnym polu. To właśnie ten scenarzysta i reżyser zrobił sobie zdjęcie w fedorze dla magazynu Starlog w 1981, numer ten jest przechowywany przez Vilmura w celu dokumentacji zjawiska Indiany Jonesa.

Ale to powiązanie ma jeszcze jedną rzecz, a mianowicie rozbudowę wszechświata Lucasa. Tak jak Kasdan wywarł swój wpływ na scenariusz Imperium, tak Filoni wywiera go na przyszłość Gwiezdnych Wojen, na serial TCW, którego odcinki będą rozwijały i pogłębiały istniejącą sagę. A ta, zdaniem Vilmura nie mogłaby być w lepszych rękach.

Dave Filoni to prawdziwy fan Gwiezdnych Wojen. I choć sam Vilmur jest obeznany z uniwersum, Dave przewyższa go wiedzą w praktycznie każdym aspekcie, na temat każdej lokacji, postaci, języka czy gatunku. Filoni jest pasjonatem i interesuje go każdy jeden element uniwersum.

Filoni rozpoczynał w animacji jako asystent reżysera "King of the Hill" dla Film Roman. Pracując tam został także asystentem reżysera seriali WB: Mission Hill i The Oblongs. Potem przeniósł się do Walt Disney Televion Animation, gdzie pracował nad Kim Possible, Teamo Supremo, oraz Lilo and Stich. Pracował także nad animacją fantasy The Last Airbender z cyklu Nickelodeon's Avatar.

"Tam był serial, który stworzyli moi dwaj przyjaciele i dawali mi możliwość wyreżyserowania wielu odcinków," wspomina Filoni. "Rozmawiałem z nimi, co mogłoby mnie oderwać od tej roboty, to zażartowałem, że gdyby George Lucas zadzwonił do mnie i zaoferował pracę, to bym ją wziął. Wszyscy się śmieliśmy bo to było takie dziwne."

Trzy tygodnie później, Filoni otrzymał telefon od producentki The Clone Wars, Catherine Winder, i od najpierw pomyślał, że to wkręt.

"Myślałem, że to żart", kontynuuje Filoni, "to był okres oczekiwania na Epizod III, wszyscy mieliśmy powieszone miecze świetlne w biurze, więc prawie odłożyłem telefon. Myślałem, że już skończyli robić Wojny Klonów. Ale dopiero spotkanie z Catherine i Gail Currey, przekonało mnie, że to prawdziwa rzecz."

Odkąd zgodził się brać udział w The Clone Wars, Filoni żył marzeniem każdego fana Gwiezdnych Wojen, mógł nie tylko kontynuować sagę, ale też dzięki temu wpływać na życie własne i wielu innych fanów na całym świecie.

"Bardzo wiele osób w tym przemyśle, powie wam, że jest w nim tylko ze względu na Gwiezdne Wojny," mówi Filoni. "One inspirowały w pewien sposób wszystkich. Chcieliśmy dostrzec to, co osiągnięto w uniwersum Gwiezdnych Wojen i kontynuować to dzieło. to jest na prawdę ekscytujące. Mówię to o tym, że jak się jest w moim wieku, dorasta się z sagą, ona dotykała nas wszystkich, jak akord, jak cięciwa, każdy kto zna Gwiezdne Wojny może mówić o podobnym uczuciu."

Ale będąc fanem wiele lat, Filoni mógł zdefiniować TCW w kategoriach postaci i opowieści, które fani już znają. Powiązał serial animowany ze znaną serią komiksową.

"Zawsze myślałem o tym co robimy w kontekście Star Wars Tales," wyjaśnia Filoni odnosząc się do serii komiksowej z lat 90. "To opowieści wyjaśniające podstawy moralne, aspekty tego jak postaci reagują w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Wypełnia szczegółami to, nad czym fani rozmyślają. Ale także opowiada historię dla mam, które nie wiedzą nic o Gwiezdnych Wojnach, czyli to co robiły stare Gwiezdne Wojny. Weźmy Hana Solo - to koleś któremu na ulicy popsuł się samochód i blokuje ruch - ale jak on reaguje na problemy w swoim życiu? Typ opowieści Star Wars Tales unaocznia nam, że tylko pozornie The Clone Wars jest o bitwach i o wojnach. serial opowiada interesujące historyjki, które pozwalają nam dowiedzieć się więcej o bohaterach i wyborach, które podejmują."

Filnoni używa swego ulubionego bohatera, Plo Koona, by ukazać jak TCW może pokazywać postaci, które były zmarginalizowane w filmach.

"Plo Koon to kompletnie niewyrazisty Mistrz Jedi, który siedzi sobie na krześle w Radzie i nie ma ani jednej linii dialogu w trzech filmach, ale lubię to jak wygląda. Kocham też historię Jedi z Rady. I myślę, że wielu fanów chciałoby się dowiedzieć kim byli ci kolesie. Wiem, że widzieliśmy jak Plo Koon został zestrzelony nad Cato Neimoidią, że widzieliśmy śmierć Stass Allie na Saleucami, tak więc wiemy, że walczyli w Wojnach Klonów, ale tego nie widzieliśmy. Więc mogę wziąć postać taką jak Plo Koon, użyć go w trzech epizodach i pokazać co robił, jak się skrzyżowały jego losy z Anakinem i Obi-Wanem."

Klony Wojen Klonów, które zazwyczaj były marginalizowane do postaci tła w filmach, tym razem staną się głównymi postaciami z własnymi indywidualnymi osobowościami, twierdzi Filoni.

"Klony stały się ważnym aspektem wojny, prawie jak Jedi, ponieważ George rozwijał klony tak jak je widział, chciał by były bardziej indywidualne, niż ludzie sądzą. Chce by klony mogły być dezerterami, by mogły być zdrajcami, a nie tylko zaprogramowanymi rzeczami jak niektórzy ludzie twierdzą. Tego nie można było ukazać w filmach, ponieważ tam te postaci musiały ustępować miejsca Anakinowi. Tu zajmiemy się nimi trochę bardziej."

I choć bez wątpienia TCW zabiera sagę w nowym kierunku, Filoni zapewnia fanów, że projekt serialu będzie zgodny z Gwiezdnymi Wojnami.

"Jeśli chodzi o projektowanie całości, nie chcę odchodzić zbytnio od filmów," zapewnia Filoni. "Cały czas powtarzam ekipie, że nie jesteśmy tu po to by zmieniać, nie jesteśmy tu po to by coś poprawiać czy ulepszać. Naszym podstawowym obowiązkiem jest zapewnić ciągłość historii, w sposób taki jak to widzieliśmy w filmach. Owszem robiliśmy wiele nowych interesujących rzeczy, jak inne kąty ujęć, więcej kontrastu, cieni itp. ale tylko próbujemy te aspekty, do czego zachęca nas sam George."

Ale to co jest największą nagrodą dla Filoniego, ale zapewne i byłoby dla wielu fanów, to możliwość pracy bezpośrednio z Georgem Lucasem, człowiekiem który nie tylko stworzył Gwiezdne Wojny, ale artystą, który potrafił efektywnie wykorzystać swoje rzemiosło.

"George potrafi ustawić rzeczy, jak nikt inny," twierdzi Filoni. "To artysta, i jak taki artysta malarz, także ma swój styl, to styl wizualny, to styl pisania, które bez wątpienia wpływają na nas. Pewnego dnia potwierdził 'Spójrzcie, nauczę was jak się robi Gwiezdne Wojny', a my wzięliśmy tę lekcję na poważnie. To zupełnie inne niż jak gdyby Lucasfilm postanowił przysłać nam treatment opowieści i kazał ją zaanimować. to niesamowicie ekscytujące móc pracować z Georgem Lucasem nad Gwiezdnymi Wojnami, i nie w sposób, że widuję go w biurze, ale ja mam z nim osobiste spotkania co piątek. Jest wiele momentów kiedy stoimy przed monitorem, a George ogląda ujęcia, które wyreżyserowałem i przedstawia mi swoją opinię o nich," kontynuuje Filoni. "I zastanawiam się jak się tu dostałem? Trudno to sobie wyobrazić, zwłaszcza dla innych. Ale jeśli się ostro pracuje i szczęście się do nas uśmiechnie, w kończy się w miejscu takim jak to."

Na szczęście dla fanów, Dave znalazł swoje miejsce w Big Rock Ranch.
KOMENTARZE (13)

TCW – zdjęcia, projekty, obrazki

2007-11-09 14:38:36 TheForce.Net

Pewien fan podesłał na TheForce.Net wszystkie rysunki, plakaty i zdjęcia jakie pojawiły się do The Clone Wars, a które zebrał w jednym miejscu. Jak zobaczycie, są tam nawet ujęcia z filmików o twórcach TCW, na których często w tle widać monitory komputerów.
Tenże fan studiując owe obrazki stwierdził, że można tam dojrzeć m.in. Jedi atakującą mieczem świetlnym Myśliwca Sępa , budynek przypominający pałac Jabby i AT-ST. Wszystkie zdjęcia zgromadzone są w tym miejscu. Oceńcie sami co na nich widać.
KOMENTARZE (7)

Figurki z TCW

2007-11-08 17:31:00

To było jasne, że będą. Pytanie tylko kiedy. Tymczasem Hasbro odpaliło nowy program lojalnościowy. Wystarczy wysłać im kupon a oni będą podsyłać informacje o nowościach. Kupon jest bardzo znaczący i wiele mówi.


KOMENTARZE (0)

Disney walczy o SW

2007-11-08 12:47:25 TheForce.Net

Disney nadal walczy o Gwiezdne Wojny. Jak możemy przeczytać na oficjalnym blogu Blue Sky Disney ”(...)Disney naprawdę chce pokazać panu Lucasowi, że jest lepszym miejscem dla jego serialu niż Fox”. Nowe atrakcje związane z SW szykowane są w Disneylandzie znajdującym się w Anaheim (Kalifornia). Między innymi nowy Star Tours (możecie o tym przeczytać tutaj). George Lucas pracuje z Disneyem nad kolejną odsłoną tej atrakcji. Jakiś czas temu informowaliśmy o innej nowości związanej z SW. Jak widać Disney bardzo chciałby pozyskać The Clone Wars dla stacji ABC. Pisaliśmy też o tym tutaj.
KOMENTARZE (6)

Przedstawienie Catherine Winder

2007-11-07 19:23:00

Część I: Budowanie z kawałków

Zanim fani Gwiezdnych Wojen mieli okazję poznać Catherine Winder w maju na Celebration IV, Pete Vilmur (pracownik Lucasfilmu, który zajmuje się tekstami w sekcji TCW) miał możliwość poznać ją kilka tygodni wcześniej, wraz z kilkoma innymi członkami marketingu Lucasfilm, którzy zostali zaproszeni na wizytę w Lucasfilm Animationw Big Rock Ranch. Dla Vilmura było to jak powrót do domu, ponieważ pracował w Big Rock (które przylega do Skywalker Ranch tuż przy wzgórzach Nicasio), kiedy pracował przy projektach w Lucasfilm w 2003 i potem był pracownikiem Lucasfilm Online w 2005, aż do momentu gdy przenieśli się do Presidio w San Fancisco. Dobrze wspomina pracę w tamtym miejscu.



Pete zajrzał do pomieszczeń biurowych, które niegdyś dzielił i natychmiast otrzymał mnóstwo zainteresowanych spojrzeń ze strony nowych lokatorów. Potem wszedł do biura Cateherine, z widokiem na sztuczne jezioro przed głównym budynkiem. Ściany były pokryte szkicami, rysunkami, wykresami i innymi rzeczami związanymi z Wojen Klonów, ale także znalazło się tam kilka pamiątek po innych projektach, przy których pracowała, choćby plakat z Epoki Lodowcowej, czy fragmenty z animowanego Aeon Fluxa (serial TV animowany dla MTV z początku lat 90, a nie film pełnometrażowy). Nie ulega wątpliwości, że Lucasfilm Animation znalazł właściwą osobę do wyprodukowania serii, doświadczoną w progresywnej animacji i opowiadaniu historii.

Vilmur odkrył, że Winder rozpoczęła swą przygodę z animacją podczas pobytu w Azji. "Przejechałam wokół świata i skończyłam w Japonii, gdzie dostałam pracę w Dysneyu", wyjaśnia Winder. "Kupili tam wtedy właśnie japońskie studio animacji, a ponieważ jestem kanadyjką i znam trochę japoński, zatrudnili mnie abym ich reprezentowała oraz wspomagała reżyserów i producentów rezydujących w LA. To pod ich skrzydłami zapoznałam się jak japończycy produkują animację, stałam się też węzłem komunikacyjnym, kiedy zlecili podkontrakty w Korei i na Tajwanie. Byłam głównym łącznikiem ze studiem w Los Angeles".

Potem przeniosła się na Tajwan by zarządzać produkcja animowanych filmów dla Hanna-Barbera/Turner Pictures, a potem dołączyła do produkcji takich seriali jak Spawn i Spicy City dla HBO, no i oczywiście Aeon Flux dla MTV. Następnie dołączyła do Fox Feature Animation, gdzie zbudowała i zrekonfigurowała ich studio Blue Sky w Nowym Jorku, a następnie nadzorowała produkcje "Epoki Lodowcowej", która dostała nawet nominację do Oskara. Jakimś cudem zdołała w tym okresie nawet napisać do spółki z przyjacielem ksiązkę "Producing Animation", która otworzyła jej drogę do tego by stać się konsultantem w LA, i pozwoliła pracować w domu. Wiosną 2005 spotkała Główną Menadżer i wiceprezes Lucasfilm Animation, Gail Currey.



"Gail poprosiła mnie by pracować z nią nad zarysem, napisać biznes plan i zbudować cała strategię, budowy studiów tu i w Singapurze", wspomina Winder. Przyszła producentka bardzo szybko skusiła się na propozycję, także dlatego że miała ochotę opuścić LAX. Przeniosła się więc z pracą na północ do Big Rock Ranch, gdzie szybko odkryła, że to bardzo kreatywne miejsce.

"Byliśmy tam jak w utopii daleko od tego całego stresu, ruchu, hałasu typowego dla studiów w LA" mówi Winder. "Artyści mówili mi, że to wspaniale, że mogą się przejść do lasu i umyć ręce. Doświadczyli tu spokoju umysłu, jakiego próżno szukać w innych miejscach."

Jako producent wykonawczy w Lucasfilm Animation, Winder nadzoruje każde stadium produkcji wszystkich projektów w studiu. Współpracując z Gail Currey, pomogła jej stworzyć studia zarówno w Big Rock Ranch jak i Singapurze. Sama Catherine uważa okres rozpoczynania projektów za najbardziej ekscytujący.

"Lubię budować wszystko z kawałków." mówi. "a razem z Gail zaczynałyśmy od pustej kartki papieru. A mając środki, takie jak choćby technologia czy infrastruktura, które od razu nas wspomagały, miałyśmy wspaniały początek."

Część II: Produkowanie TCW

Ale kiedy przychodzi do Wojen Klonów, Windler jest bardzo dumna z tego jak seria rozwija się zarówno z punktu widzenia produkcji, jak i samej historii. "To nie jest serial zorientowany na akcję, jak można było wywnioskować ze zwiastuna", mówi. "To raczej opowiadanie osobistych 22-minutowych historii, które pozwalają poznać nam niektóre z postaci z uniwersum Gwiezdnych wojen lepiej. A to już na prawdę luksus czasu pracy nad tymi odcinkami".



"Produkujemy to raczej w stylu serialu będącego antologią," kontynuuje. "Mamy tło Gwiezdnych Wojen i nasze główne postaci, które ukażemy z bliska, ale będą też odcinki, gdzie pojawiają się inne postaci z uniwersum. To piękno tej serii, które tkwi w tym, że mamy elastyczność by móc opowiadać różne rodzaje historii, jedne bardziej narratywne i osobiste, a inne mocno skoncentrowane na akcji. Ale ogólny cel i duch, to tonacja zbliżająca się do Epizodu IV."

Antologiczny sposób opowiada historii pozwoli aby każdy z odcinków mógł stać się samodzielnym i samoistniejącym, a to zdaniem Winder, pozwoli wejść w serial w każdym momencie i szybko zorientować się w nim. "Będzie można zacząć oglądać serial od drugiej części z historii trzy częściowej i wciąż czerpać z niej radość, tak jak z osobnego odcinka, a to głównie dzięki otwierającym narracją, które zorientują widza i otworzą indywidualną historię. Dla każdego odcinka przygotowaliśmy też coś, co nazwaliśmy "Ciasteczkiem Jedi", które jest tematycznym jądrem odcinka, które ma spowodować, że zarówno dzieci jak i starsza widownia trochę nad tym pomyśli."

"Te historyjki próbują naświetlić tak przyczynę jak i efekt," kontynuuje Winder, "ukazują wybór, który dokonujemy i rezultat tego wyboru. Idea jest taka, by dzieciaki po obejrzeniu miały trochę do pomyślenia i nauczenia się. Jeśli spojrzy się na niektóre z kreskówek, czasem postaci są w sposób otwarty chytre czy chciwe, a nie ma to żadnego uzasadnienia w historii, przez to do dzieciaków nic nie dociera. Jeśli spojrzeć na ten serial z tej perspektywy, jest na prawdę przeznaczony dla całej rodziny. To coś, z czego byłabym dumna, pokazując to swoim dzieciom."

Zgodnie z tym co mówi Winder, TCW różni także od klasycznych seriali animowanych nieliniowe podejście do produkcji. "W typowym animowanym serialu, piszesz scenariusz, poprawiasz go, produkujesz, zmieniasz kilka linijek, produkujesz, dodajesz efekty i jest skończony. To coś skrajnie innego niż mieliśmy tutaj."

Winder używa jako przykładu by to zilustrować sytuacji, kiedy samodzielnemu odcinkowi dorobiono sequel, a potem prequel. Byłoby to mocno problematyczne w linearnym procesie produkcji. Ale TCW ma tę elastyczność, która pozwala poprawiać i dopieszczać elementy historii na każdym stadium produkcji, dzięki temu to ewoluuje. To działa podobnie jak w filmie fabularnym. "Produkujemy mini filmy fabularne, a tam jak wiadomo wszystko poprawia się dogrywa aż do końca, byleby postaci i historia były lepsze." Tłumaczy Winder. "A mając George'a Lucasa, który pochodzi ze świata filmów fabularnych, było dla nas dodatkową zaletą."

Lucas jest żywo zainteresowany rozwojem i kierunkiem serii, spotyka się z Winder i jej zespołem od jednego do trzech razy tygodniowo. "Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że poświęca nam czas." Mówi Catherine. "Myślę, że trudno by całej kompanii poświęcał taką uwagę jak nam, a on jest mocno zaangażowany w serial. Ma czystą wizję, którą chce zrealizować, i nadzoruje produkcje upewniając się, że dokładnie podążamy w kierunku, który on nakreślił. On zazwyczaj daje nam informację zwrotną o tym, co napisaliśmy, o kluczowych projektach, rozplanowaniu 3D, czy też o naszych renderach, i wszystkich innych krytycznych stadiach produkcji."

Winder jest bardzo zadowolona ze swych doświadczeń nad TCW, cieszy się wolnością, którą dał jej i jej zespołowi Lucas, gdy pracują nad marką Gwiezdnych Wojen. "George nie ogranicza nas mówiąc, że tak to dotychczas robiło się w Gwiezdnych wojnach i musimy robić tak samo. On chce byśmy zdefiniowali to uniwersum w sposób unikalny i nowy, byśmy zaskoczyli publiczność, zwłaszcza tych prawdziwych wieloletnich fanów. Będą tu rzeczy, których się nie spodziewają, a to jest na prawdę dla nas ekscytujące."


KOMENTARZE (0)

Projektowanie postaci

2007-11-04 10:56:00

Logo The Clone Wars

Filoni: Długo myśleliśmy nad logo. Jest ono kombinacja loga Ataku klonów i Imperium kontratakuje. Myśleliśmy, żeby logo było jak najbardziej bliskie tradycji filmów, a nie tego co było znane ze starego serialu.



Projektowanie postaci 2-D vs CG

Filoni: Pracowałem przez dziesięć lat przy animacji 2-D, nigdy nie używałem w pracy komputera, aż zacząłem pracować w Lucasfilm. To zawsze było tradycyjnie, rysowanie ręczne, a tam można oszukiwać i to sporo. Przy grafice komputerowej nie da się oszukiwać tak łatwo. Z pewnością ludzie z 501 powiedzą wam, że zbroje szturmowców wcale nie są wygodne, te nagolenniki, naramienniki, trudno się w tym poruszać. Trzeba zwiększać odległości między fragmentami zbroi. A nasze klony musiały mieć mobilność, nie mogliśmy zmieniać im zbroi z odcinka na odcinek, tak by przestrzeń między płytami pasowała do ruchu. To było nie do pomyślenia w naszym serialu. Mieliśmy wiele wariacji klonów, w tym także tych zmodyfikowanych widzianych w Epizodzie III.

Musieliśmy uśrednić pewne rzeczy, coś pomiędzy postaciami z filmu, a animacją z Cartoon Network. Nie mogliśmy zrobić fotorealistycznej wersji, tak samo jak nie mogliśmy mieć płaskiej kreskówkowej. Mocno się inspirowałem za to makietami Gentle Giants, miały na nas duży wpływ w oryginalnym projektowaniu. Podobało mi się to, co zrobił Paul Rudish, jego projekty w starych Wojnach Klonów i chcieliśmy go uszanować, tak jak szanujemy filmy i będziemy szanować serial aktorski, który jest w planach.



Uznaliśmy, że będziemy mieć postaci w pewien sposób stylizowane, graficzne na swój sposób, ale wciąż mające trochę fotorealizmu filmowego. W ten sposób zbudowaliśmy pewien realizm, w którym nie można spodziewać się ani fotorealizmu, ani kreskówkowości. Wszystko musiało być zachowane w tym poziomie realności.

Nasze klony są zgrabniejsze i bardziej eleganckie w wielu względach, to było zamierzone, ponieważ chcieliśmy je przemieniać w serialu w styl bardziej przypominający te z Epizodu III. Chciałem ukazać jak budowano armię klonów i jak z eleganckich żołnierzy Starej Republiki, przeobrazili się w sługusów Imperium, a także wizualnie uchwycić te zmiany.

Projektowanie postaci ludzkich

Filoni: Największym problemem z którym musieliśmy się zmierzyć to postaci ludzkie w CG. Zdecydowana większość animowanych komputerowo ludzi ma tendencję do wyglądania bez życia przez większość czasu, a nie chcieliśmy by tak stało się z naszymi postaciami. Więc kiedy mieliśmy już podstawowy projekt Anakina Skywalkera na papierze, Darren Marshal rozpoczął rzeźbienie makiety. W Anakinie staraliśmy się utrzymać jak najwięcej stylizacji kształtów ciała i twarzy, które w pewien sposób zostały osiągnięte w poprzednim serialu. Kostium prawie w całości jest inspirowany starym serialem, ma naramienniki które przypominają Vadera, o których pamiętaliśmy przy tworzeniu zbroi Jedi. Także ujrzymy światła i cienie na jego twarzy, oświetlenie odgrywa tu kluczową rolę w tym serialu, a my dodawaliśmy tu graficzne elementy.



A tu wracamy do starych komentarzy George'a, że serial powinien być inspirowany anime, co trochę zostawiliśmy z tyłu. Teraz jest inspirowany Gwiezdnymi Wojnami. Zamysłem było to, aby stworzyć własną rzeczywistość w tym serialu, którą można przeciwstawić fororealistycznej grafice komputerowej, w którą czasem trudno uwierzyć jak się patrzy w oczy. Zależało nam na stworzeniu własnej realności, wiarygodnej dla postaci i ich rozmów, reakcji.

Obi-Wan

Filoni: Jak widać on ma stylizowaną bródkę. Ale akurat to coś, co zarzuciliśmy z czasem, gdy nauczyliśmy się robić to lepiej. Jak tworzymy serię, ciągle cofamy się i poprawiamy niektóre rzeczy, tak więc to co zobaczycie w finalnym produkcie, prawdopodobnie nie jest tym, nad czym pracujemy teraz.



Jak widzicie, Obi-Wan nie nosi zbroi klonów w tym serialu, to coś o czym rozmawiałem z Georgem. Nie chciał aby Jedi byli myleni z klonami, ale pewne elementy zostaną, jak choćby ochraniacze nadgarstków u Jedi, czy buty, lub też fragmenty zbroi na ramionach, noszone przez Jedi by pokazać pewną sympatię do swych wojsk. Ale zamierzamy oczywiście to wszystko zarzucić zwłaszcza przy końcu, aby wyglądali tak jak w Zemście Sithów.



Anakin

Filoni: On ma przerysowane proporcje, jego nogi są dłuższe, tors mniejszy. To także ma ukazywać go młodszym na początku Wojen Klonów, przypominać go z Epizodu II. Potem zmienimy trochę stylistykę, tak by wyglądał jak w Zemście Sithów. to coś co nie często się widuje w kreskówkach, to będzie rozwój wieku postaci. A to po to aby nadać jej pewien realizm, ale też własny wygląd. Owszem, to nie będzie fotorealizm, ale mamy nadzieję, że będą wyglądać na tyle dobrze, że będą wiarygodne. Anakin ma też na ramionach zbroje, która ma przypominać trochę Dartha Vadera, ale też może to być jakiś starożytny fragment, który nosili niegdyś Jedi. Z czasem serialu oczywiście się to zmieni.



Zobaczycie też wiele przedłużeń i stylizacji z tego, co znacie z serialu Cartoon Network. Nie chciałem tego zarzucić kompletnie, bo szanuję ludzi, którzy to zrobili, chciałem by ich praca miał pewien wpływ na finalny wynik. Myślałem, żeby użyć tego jako jednego końca spektrum inspiracji, drugim oczywiście były rzeczy realne, aktorskie, a my musieliśmy wypośrodkować i znaleźć miejsce dla The Clone Wars, tak by posiadało zalety wszystkich serii.

Palpatine

Filoni: Jedną z tych rzeczy, które odkryłem to fakt, że bohaterów pozytywnych trudniej się tworzy. Powinni być bardziej powabni i prawdopodobnie wyglądać ładniej. Ale gdy przychodzimy do czarnych charakterów, mamy tam więcej zabawy, jak w przypadku Palpatine'a. To jest projekt Kiliana Plunketta i myślę, że się mocno do niego przyłożył. Widać tu stylizację ust i ich kształt. W dodatku to współgra z tym drugim serialem Wojny Klonów, a oni tam stworzyli tę postać na prawdę wspaniale.



Dooku

Filoni: Jest prawie jak nóż, rozmawialiśmy trochę o całym aspekcie Dartha Tyranusa / Dooku, którego nie widać w filmie, więc zostanie pokazany w serii, zwłaszcza jego dwoistość. Z jednej strony opowiada galaktyce o słuszności Separatystów, z drugiej dzieli ją na pół.



Grievous

Filoni: Jeśli porównamy Grievousa z jego filmową wersją widać, że ma trochę inne proporcje. Ale i tak mamy nadzieję, że spodoba się go zobaczyć i usłyszeć, ponieważ Matt Wood ponownie podłoży pod niego głos. Bawiliśmy się proporcjami by stał się trochę większy i bardziej przypakowany niż widzieliśmy go wcześniej, a to nam zajęło trochę czasu.


KOMENTARZE (0)

O TCW raz jeszcze

2007-11-01 20:41:00

Tym razem są to fragmenty wypowiedzi z Celebration IV i Celebration Europe.

O samym początku

Catherine Winder: Zaczynałam właściwie niejako tableau rosa w kwestii tworzenia czegoś unikalnego, czego nie widziano dotychczas w telewizyjnej animacji. Nie myślimy o tym serialu w kategorii tylko telewizyjnej animacji, ale głównie jako możliwości opowiedzenia wspaniałych historii szerokiej publiczności. Kluczem do sukcesu jest zebranie wspaniałych historii i niesamowitego wyglądu, zaczęłam szukać dwóch ludzi do tego serialu, których potrzebowałam do pracy ze mną i Georgem. Były to stanowiska reżysera serii i kierownika scenarzystów. Byłam bardzo szczęśliwa znajdując Dave'a Filoniego (reżyser) oraz Henry’ego Gilroya (scenarzysta), który także jest wielkim fanem Gwiezdnych Wojen. Mając tę dwójkę mogliśmy rozpocząć razem opowiadanie tych historii.



O pracy w Skywalker Ranch

Dave Filoni: Pracowałem wcześniej w Burbank, a jeśli ktoś był w Burbank to wie, że tam nie ma zbyt dużo jeleni czy rysi amerykańskich, nie ma dzikiej natury wokoło. Ale jeśli się spojrzy na to, co tu się znajduje z perspektywy czasu, to okazuje się, że ekipa nie jest do końca świadoma tego, że patrząc na Slave I widzą przedmiot, miniaturkę a nie jakiś stary mit. To miejsce jest przesiąknięte i pociąga wyobraźnie, w sekwojach chce się widzieć pojazdy zwiadowców imperialnych, a w wzgórzach Naboo. George wrastał w to otoczenie, on je zna, i widać to w tym co stworzył. To pomaga całej ekipie bo tworzą w miejscach przesiąkniętych korzeniami Gwiezdnych Wojen, obcują z nimi.

O Lucasfilm Animation

Winder: Produkujemy [The Clone Wars] jak małe filmy a nie jak typową kreskówkę. Chcemy by serial był lepszy, dlatego ciągle go przepisujemy, poprawiamy, zmieniamy odcinki, a to jest bardzo wymagające, acz gra jest warta świeczki. George nie chce byśmy przenieśli wszystko na ekran, on wymaga aby wyprodukować i stworzyć coś wyjątkowego, utworzyć opowieści nigdy nie widziane w animacji telewizyjnej.

Udział George'a Lucasa w TCW

Winder: George jest producentem wykonawczym, więc kreatywnie nadzoruje serię. Pracuje blisko nas sprawdzając serial przy każdym z jego kroków milowych, on dba o opowieść, recenzuje scenariusze czy prewizualizację oraz rozkład 3-D każdego z odcinków. Ale jeśli chodzi o szczegóły związane z wyglądem, on nie jest w to zaangażowany. Raczej przychodzi jako edytor i naciska na nas, aby przebudowywać historię. Chce aby była ona zrobiona na nowym lepszym poziomie i to jest dla nas zdumiewające. A przy tym dobrze się bawi.

Filoni: Udział George'a to jedna z najlepszych rzeczy, owszem wszyscy kochamy Gwiezdne Wojny, i chcemy tworzyć Gwiezdne wojny, ale gdy pod koniec dnia ogląda się Indianę Jonesa czy Gwiezdne Wojny, to jest coś w tych filmach, co czynie je innymi od reszty, to właśnie artysta, który jest za nimi. Ja jestem bardzo wdzięczny George'owi że zrobił prequele, ponieważ w nich właśnie tkwi jego poczucie humoru, zabawy, ekscytacji. A także za jego udział w tej serii, dzięki temu wierzę, że on pilnuje aby moją rola nie stało się tworzenie mojej fanowskiej wersji Gwiezdnych Wojen. W rzeczy samej nie jestem zainteresowany tworzeniem własnej wersji, chcę tworzyć Gwiezdne Wojny takimi jakie widzi je Lucas.



Czym to się różni od Wojen Klonów Cartoon Network?

Winder: Fundamentalnie czasem, mamy 22 minuty na odcinek, a to luksus, dzięki któremu można opowiadać historię w pełni narratywne, by wejść w postaci głębiej i się nimi bawić. Same scenariusze są pisane w tonacji Epizodu IV, nie są tylko okraszone akcją, ale to osobiste opowieści, z momentami światłymi i komediowymi. Unikamy podejścia jak do typowej kreskówki dla dzieci, raczej staramy się koncentrować na dramatyzmie oraz programie. Staramy się podejść do tego jak w produkcji aktorskiej, nie tylko z punktu widzenia historii, ale także kinematografii czy sposobu reżyserii. Każdy odcinek ma otwarcie, które ustawia tematyczną linię, którą staramy się przedstawić w serialu. Dzięki odcinkom dzieci powinny zrozumieć koncepcję przyczynowości i skutku, wyboru który się dokonuje oraz jego wpływu na innych i samego siebie. I to jest główny zamysł, prawdziwy i osobisty.

Filoni: Jedną z tych rzeczy, którą podaje jako przykład w rozmowie z ekipą o serialu Cartoon Network jest scena kiedy Mace Windu walczy z 500 droidami bojowymi, która wygląda wspaniale, ale jak się pamięta bitwę o Geonosis, gdzie Jedi zostali dość łatwo pokonani. Jeśli Mace mógł tak wymiatać, to czemu nie wygrał tamtej bitwy w pięć minut? Dla nas zatem podstawowym zadaniem było to, aby zbudować TCW tak, by niezależnie czy nam się to podoba, czy nie, Jedi zaczęli umierać. A to wielka odpowiedzialność. Musieliśmy z nich uczynić wartościowych ludzi. Mace mówił, że byli strażnikami pokoju, nie żołnierzami, więc musieliśmy ukazać jakim dla nich wyzwaniem jest wojna i walka. George dał mi zasadę, że Jedi może mniej więcej pokonać jakiś 20 standardowych droidów bojowych, jakieś 1- do 15 super droidów, ale Jedi przeciw droidom niszczycielom z włączonymi tarczami mają problem, jak Qui-gon i Obi-Wan, którzy uciekali. I muszą myśleć jak rozwiązać ten problem, by pokonać te droidy. A Dooku ciągle stara się ich wciągać w pułapki, by pozbyć się jak najwięcej z nich. Więc nie robiliśmy Ligii Sprawiedliwych w wersji Jedi, nie robiliśmy nic, czego nie zrobiłby Qui-Gon, Obi-Wan, Yoda czy Luke Skywalker.



Pytania o ciągłość kanonu

Filoni: Wiem, że to dla mnie osobiście było najbardziej problemowe w tej robocie. Gdy robilśmy The Clone Wars, to już istniało wiele materiału napisanego o nich, a ja bardzo martwię się tworząc jakiekolwiek niezgodności. Wiem, że każdy chce odcisnąć swoje małe piętno na chronologii. To dla mnie bardzo ważne i staram się to połączyć najlepiej jak potrafię. Ale gdy chodzi o pomysły, które ma George i chce by były one najlepszą stworzoną opowieścią, czasem muszę powiedzieć "więc, nie możemy tego zrobić ponieważ [komandor] Alpha był wtedy testowany na Kamino", a George odpowiada: "No Dave, bierzesz wszystko zbyt serio." Wtedy staramy się zrobić tak, by wszystko współdziałało najlepiej jak potrafimy. Ale czasem po prostu trudno pamiętać o całym tym materiale i brać go pod uwagę, i jeszcze sprawić by nowy działał. Czasem to na prawdę trudne.
KOMENTARZE (0)

Nowi scenarzyści The Clone Wars

2007-10-31 21:10:05 theForce.net

Powoli zaczynamy dowiadywać się coraz więcej szczegółów dotyczących nowego serialu animowanego. Pierwszym scenarzystą, którego poznaliśmy był Randy Stradley - redaktor Dark Horse, a pisaliśmy o tym już w maju tego roku.

Ostatnio serwis theForce.Net dotarł do informacji o kolejnych scenarzystach serialu "The Clone Wars". Jednym z nich będzie doskonale znany fanom Star Wars Kevin Rubio twórca znany z fanfilmu "Troops" oraz serii komiksów o Tagu i Binku.

Początkowo mowa też była, że serialem zajmie się Bruce Timm, ale na tę informację zareagował Henry Gilroy, główny scenarzysta serii, który potwierdził, że scenariusze do kilku epizodów napisał sam Paul Dini współtwórca seriali animowanych ze świata DC, w tym słynnego animowanego "Batmana". Ciekawostką jest, że Dini pracował już wcześniej dla Lucasa przy serialu "Ewoks".
KOMENTARZE (14)

Rick, George i Steve o serialach

2007-10-30 18:30:00

Na odbywającym się we Francji konwencie Star Wars Reunion 2 w ubiegły weekend odbyło się spotkanie z Rickiem McCallumem, który mówił trochę o serialu aktorskim.

Postaci z EU nie będzie w pierwszych 100 odcinkach, wszystkie postaci będą nowe. I tu jedna uwaga nigdzie wcześniej nie było mowy o tym, że postaci z EU się pojawią w serialu. Praktycznie nawet w spoilerach, które są nieoficjalne i mogą nie mieć nic wspólnego z rzeczywistością mówi się raczej o nawiązaniach do EU niż postaciach z EU. Jedno nie jest adekwatne z drugim.

Zatrudniono już sześciu scenarzystów, którzy zaczną pracować w listopadzie.

McCallum ma nadzieję, że John Williams napisze muzykę do serialu, acz póki co jest zbyt wcześnie by o tym mówić.

Każdy z odcinków ma mieć swoją własną muzykę. Dlatego Rick twierdzi, że dobrze by było, aby John Williams zaczął już nad tym pracować.

Powiedział też o kolejnym wydaniu sagi, tu Lucasfilm czeka na zwycięstwo HD DVD czy Blue Ray. W każdym razie możemy się spodziewać 100 godzin dokumentów, które obecnie są tworzone.

Tymczasem o serialu animowanym TCW wypowiadał się Steve Sansweet.
Pierwszy sezon będzie miał 21 odcinków po 22 minuty. Steve widział już 6 z nich.
Pojawi się więcej zwiastunów, kiedy tylko zostanie wybrana stacja, która będzie go nadawać.

W niedawnym wywiadzie dla "The Los Angeles Times" George Lucas potwierdził rozpoczęcie prac nad aktorskim serialem poświęconym "Gwiezdnym wojnom". Dziś wiadomo już na pewno, że w produkcji tej nie pojawią się Luke Skywalker ani Darth Vader. W projekcie tym nie ma Skywalkerów, serial poświęcony będzie mniej kojarzonym postaciom - mówi twórca. Lucas nie chciał jednak ujawnić szczegółów. Na razie prace jego Lucas Animation koncentrują się wokół serialu animowanym "Star Wars: The Clone Wars". Wkrótce dojść ma do spotkania w sprawie tematyki scenariuszy aktorskiego serialu.

Update

I kolejny update spoilerów prosto od Ricka, tym razem nabierają już mocno kształtów. I tak w serialu aktorskim Boba Fett będzie miał centralną rolę z pośród hordy łowców nagród. Natomiast budżet jednego odcinka jest przewidywany na 1,7 do 2 milionów USD, co jest niespotykane na warunki amerykańskie. Wyzwaniem będzie aby przy takim budżecie zachować jakość filmów. Natomiast warto zauważyć, że grupą docelową serialu będzie szeroka publiczność, a nie tylko fani sagi, stąd prawdopodobnie będzie to zupełnie nowa historia.

Według Ricka, natomiast serial The Clone Wars będzie przeznaczony na sobotnie poranki dla widowni w wieku 8 – 10 lat. George twierdzi co prawda coś innego, ale tu trzeba pamiętać, że Rick McCallum nie jest osobiście zaangażowany w produkcję nowych Wojen Klonów. Wie natomiast, że George jest z niej zadowolony.
KOMENTARZE (0)

Rick McCallum o serialu...

2007-10-29 19:35:00 ICO

Nasi czujni koledzy z portalu Imperial City Online prędko wychwycili kolejną wypowiedź mrocznego Ricka McCalluma umieszczoną na The Force Net dotyczącą nadchodzącego serialu aktorskiego. W końcu dostaliśmy dzięki temu parę konkretów:
- Boba Fett z pewnością pojawi się w serialu i Rick chciałby, żeby postać tę odgrywał Daniel Logan
- Serial nadawany będzie w sieci kablowej.
- Na ten moment nie jest planowany udział żadnej postaci z Expanded Universe. Wszystkie postacie będą nowymi.
- Rick posiada kontrakt na 100 odcinków, ale ma nadzieję, że zostanie rozszerzony do 400 i jest szansa, że wówczas pojawią się postacie z Expanded Universe.

Czyli miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. Jak widać "zainteresowanie" Lucasfilmu pozycjami z EU znów możemy między bajki włożyć. Warto też nadmienić, że a propos serialu animowanego The Clone Wars Rick stwierdził, że pierwszych 21 epizodów ma po 22 minuty każdy.
KOMENTARZE (30)

Prezentacja Lucasfilm na Star Wars Fan Days

2007-10-27 08:17:00

Podczas Star Wars Fan Dayes prezentację Lucasfilmu przeprowadził Steven Sansweet. Opowiadał on trochę o tym co już było i o przyszłości. Oto skrót.

Dla Gwiezdnych Wojen był to wspaniały rok, parada Róż, Celebration IV, Celebration Europe, Comic-Con w Sandiego, epizdoy Robot Chicken i Family Guy, a teraz Star Wars Fan Days w Plano, w Teksasie. Steve pokazywał materiał wideo o tym jaki wpływ na masową kulturę miały Gwiezdne Wojny.

A potem oczywiście o przyszłości.

Największy projekt początku 2008 to oczywiście The Force Unleashed, choć skoncentrowane na grze, będzie się odnosił do wielu innych dziedzin jak książka, komiks, figurki. Akcja osadzona będzie między epizodem III i IV, a wydarzenia odmienia na zawsze sposób w jaki patrzymy na Gwiezdne Wojny, Vader bierze ucznia by zniszczyć resztki Jedi w galaktyce.

Jesień 2008 to The Clone Wars. Jeszcze nie ogłoszono telewizji, która będzie to nadawać, ale to będzie wielkie wydarzenie, lecz tu zamiast opowiadać Steve pokazał fragment filmiku z Davem Filonim i Catherine Winder, który pokazywał kulisy produkcji nowego serialu, jak podejmowano decyzję, jak powstawały postaci. A na koniec oczywiście zwiastun.

Wspomniano też o Indiana Jonesie o nowym filmie i o kronikach na DVD.

A na koniec była sesja pytań i odpowiedzi.

The Clone Wars pojawią się na DVD w pewnym momencie, choć na razie Sansweet tego nie sprecyzował.

Z poprzedniego serialu Wojny Klonów powrócą głosy Yody i Asajj Ventress, a także Anthony Daniels jako C-3PO.

Nie ma planów na trylogię sequeli (epizody 7-9). George opowiedział całą historię w epizodach 1-6.

Nie ma planów na figurkę Steve'a Sansweeta, ale on sam się przyznał, że ma jedną, którą mu zrobił fan.

Han Solo nie pojawi się w serialu, bo był brzdącem w tym czasie.

Nie ogłoszono na razie jaka stacja będzie nadawać TCW, ale Steve kazał bacznie słuchać informacji.

80 % zdjęć do serialu aktorskiego powstanie w Australii, gdzie będzie odbywać się produkcja.

Lucasfilm rozpoczął już zatrudnianie scenarzystów do serialu aktorskiego.

Nie ma planów na serial o Eskadrze Łotrów, choć jest wiele wspaniałych opowieści z tego okresu.

Zapytany o kreskówkę Indiana Jones, Steve stwierdził, że to interesująca możliwość, ale teraz skupiają się na Indym 4.

Są plany i dyskusje na temat rozbudowy Star Tours. Nie ma planów na budowę własnych parków tematycznych, to także efekt współpracy z Disneyem.

Zapytany ile seriali planuje Lucasfilm, Steve powiedział, że obecnie dwa i na tym się koncentrują.
KOMENTARZE (0)

Dzień z planu TCW okiem asystenta

2007-10-22 01:20:32 Lady Morte za StarWars.com

Na Oficjalnej pojawiła się relacja z jednego dnia prac nad serialem animowanym The Clone Wars:

Z osiemnastoma odcinkami w produkcji The Clone Wars wymagają od twórców ścisłego trzymania się harmonogramu. Trzeba napisać scenariusze, zaprojektować postacie i ich ruchy, zmontować sceny, podłożyć ścieżki dźwiękowe, sprawdzić spójność i rozwiązać z tuzin problemów pojawiających się w trakcie produkcji kolejnych epizodów. Odpowiedzialność za to wszystko spoczywa w większości na ramionach producenta Catherine Winder, oraz głównego reżysera Dave'a Filoniego - dwoje ludzi, którzy zostali gruntownie wdrożeni w projekt animowanej serii TCW. Któż byłby lepszy do koordynowania pracy nad serialem, jeśli nie oni?
Oto kto: ich asystentki. Meagan Miller - asystentka Dave'a Filloni, oraz AnnaMarie Garro - asystentka Catherine Winder. Obie opisały dla nas typowy dzień z planu serialu TCW. Ponieważ tworzenie serialu najwięcej zajmują właśnie tym dwóm osobom, przedstawiony plan przedstawia kombinację pracy ich szefów, wraz z szczegółowymi notatkami Meagan (MM) i AnnaMarie (AG).

Poniedziałek rano

8:30 Meagan Miller przybywa na miejsce pracy, widzi w garażu auto Dave'a, więc wie już, że jej przełożony jest w pracy.

8:40 MM znajduje Dave'a w jego biurze. Dave skupiony jest na projektowaniu, więc Meagan postanawia mu nie przeszkadzać, zamyka drzwi i wraca do swoich obowiązków.

8:42 MM sprawdza maila. Wiadomości znajdujące się w jej skrzynce kompletnie zmieniają jej rozkład dnia. RedBull #1.

8:55 MM zabiera Dave'a na cappuccino, by się mu zameldować.

9:02 AnnaMarie Garro chwyta swoją poranną herbatę, idzie do swojego przytulnego kąta, otwiera skrzynkę odbiorczą Outlooka i zabiera się do czytania 143 maili. Zamyka Outlooka i bierze głęboki oddech. Otwiera Otlooka ponownie zastanawiając się, co ta Catherine wyprawia wysyłając jej maile o tak nieludzkich godzinach...

9:13 MM wraca do biura i drukuje rozkład dnia dla Mary (kierownik produkcji)

9:23 AG odbiera telefon od Catherine, jej przełożona się spóźni, miała konferencję telefoniczną i musiała odwieźć dzieciaki do szkoły. Trzeba przesunąć to spotkanie zaplanowane na 9:30, Catherine musi też spotkać się z Dave'm na pięć minut (zmiana planu #1)

9:26 AG zasypuje MM mailami w celu aranżacji pięciominutowego spotkania Catherine z Dave'm

9:29 MM musi wyciągnąć Dave'a z jego biura, oraz oddać mu wskaźnik laserowy, zwany przez wszystkich powszechnie "bronią laserową".

9:31 MM biegnie z powrotem na drugie piętro i zmienia plan dnia opierając się na mailach od AG wysłanych jej przez Catherine przez ostatnie 12 godzin odkąd wyszli z biura. AG znów pyta co ze spotkaniem Dave'a i Catherine... MM podaje dokładną godzinę.

9:59 Catherine wpada do biura, wita się ze wszystkimi, AG streszcza jej wszystkie poranne wiadomości. Rozmawiają przez chwilę o planach na weekend, po czym AG mówi Catherine o jej pierwszym dziś spotkaniu.

10:07 AG prosi Catherine o 10 min rozmowy. Catherine mówi, że później.

10:17 MM biegnie na trzecie piętro by dopilnować, żeby Dave trzymał się rozkładu dnia.

10:30 MM zabiera Dave'a na pierwsze piętro do Lighting Dailies. Obiecuje sobie, że jutro założy buty na płaskiej podeszwie.

11:05 MM zabiera Dave'a na drugie pięto do biura Catherine

11:06 AG schodzi na pierwsze piętro, delikatnie puka do drzwi Gail (wiceprezes Lucasfilm Animation), wsadza głowę w drzwi i informuje Catherine, że MM właśnie prowadzi Dave'a na swoje pięciominutowe spotkanie. AG przesuwa spotkania Catherine z 11:00 na 11:30 (zmiana planu #2)

12:20 Dave wychodzi z biura Catherine, AG dzwoni do Harrisa (grafik komputerowy i realizator światła) i mówi mu, że Catherine jest gotowa do lunchu.

12:20 MM zabiera Dave'a na pierwsze piętro do Animation Dailies.

12:21 AG kończy odpisywać na poranne maile, chwyta swoja torbę gimnastyczną, wychodzi na półgodzinną przerwę, wciąż mając w zapasie 15 minut na lunch.

Po lunchu...

13:00 Dave idzie na lunch. Meagan Miller biegnie z powrotem na drugie piętro, sprawdza maila i zjada batonika Clif, oraz banana, popija wodą.

13:35 AnnaMarie Garro wpada do stołówki w poszukiwaniu Catherine. Nie ma jej tu, więc wraca na górę, sprawdza jej biuro, po czym sprawdza biuro Gail, wraca znów do jej biura. Znajduje ją w hallu i przypomina o spotkaniu z Orlando (edytor muzyki). Przypomina jej też, że scenarzyści mają do niej parę pytań.

13:55 MM szuka Dave'a w stołówce, znajduje go w rogu, jest gotowy na cappuccino, MM jest gotowa na RedBulla. Buty na płaskiej podeszwie stają się konicznością, ale MM chyba nigdy się tego nie nauczy.

14:05 MM zostawia Dave z Jasonem (główny montażysta) i Justinem (drugi reżyser). Biegnie na drugie piętro, chwyta torbę gimnastyczną i udaje się do centrum fitnessu by zrelaksować się truchtając ze swoim iPodem.

14:05 AG wraca do biura Orlando i zabiera Catherine na spotkanie z działem finansów. Po drodze na pierwsze piętro dowiaduje się paru wiadomości: Mary potrzebuje dziesięciu minut, Jenn (casting) potrzebuje pięciu, musi też zadzwonić do asystenta George'a pod koniec dnia, a w jej skrzynce odbiorczej jest 123 nie przeczytanych wiadomości.

14:58 Catherine wraca wcześniej ze spotkania z działem finansów. Wpada do swojego biura, zamyka drzwi, by mogła przeczytać maile w spokoju.

15:05 AG zagląda do pokoju Catherine, by poinformować ją o spotkaniu Dave'a ze scenarzystami zaplanowanym na 15:00.

15:10 MM zabiera Dave'a prosto z montażu na spotkanie ze scenarzystami.

15:10 AG wzdycha z ulgą. Półtorej godziny, by nadgonić zaległości.

15:48 MM zbywa Erica (koordynator produkcji) chcącego się spotkać z Dave'm

16:06 AG Wyciąga Catherine ze spotkania z powodu "bardzo ważnego telefonu"

16:25 Spotkanie może się skrócić, więc MM dzwoni do Erica, by przygotował się do krótkiego spotkania z Dave'm.

16:31 MM zbywa Giancarlo (drugi reżyser) z jego pytaniami dotyczącymi World of Warcraft. Zapamiętuje sobie, by sprawdzić czym jest WoW.

16:33 AG zabiera Catherine na spotkanie z działem rekrutacji, które potrwa do 17:00. Spotkanie z Mary przełożone na 17:30, a z Jenn na 17:45. Kolejne dwa poniedziałkowe spotkania przesuwa na wtorek i przypomina Catherine, żeby o 18:00 zadzwoniła do Singapuru. (zmiana planu #3)

16:37 Przerwa w spotkaniu scenarzystów, MM zabiera Dave'a na pierwsze piętro, żeby szybko ustalić kolorystykę wyglądu jednej z postaci serialu. Buty na płaskiej podeszwie, buty na płaskiej podeszwie, buty na płaskiej podeszwie...

16:50 MM zabiera Dave na drugie piętro do biura Orlanda na przegląd muzyki.

17:04 AG zabiera Catherine ze spotkania z działem rekrutacji.

17:30 MM zabiera Dave'a z biura Orlanda, idą na pierwsze piętro do zatwierdzenia układu graficznego.

17:35 MM idzie z powrotem na drugie piętro, by zaplanować kolejny dzień, chociaż doskonale wie, że i tak plany się zmienią.

17:36 AG zbiega na dół w poszukiwaniu Catherine, mijając MM szukającą Dave'a. Mary już czeka w biurze Catherine.

17:39 Drzwi do biura Catherine są zamknięte. Jak, na Boga, AG mogła ją zgubić?

17:46 AG przerywa spotkanie z Mary, by Andrew mógł porozmawiać z Catherine. Przypomina też o telefonie o 18:00.

17:50 MM sprawdza, czy ktoś jeszcze czegoś nie potrzebuje.

17:66 Do AG dzwoni chłopak z zapytaniem co jest na obiad? AG prawie zawiesza rozmowę z nim.

18:02 AG przełącza rozmowę z Singapuru do biura Catherine. Żegna się ze wszystkimi i biegnie do windy. Jutro przychodzi tu wcześnie.

18:05 MM wylogowywuje się i kończy pracę.

"Umyć się. Odpocząć. Powtórzyć" - dodaje Meagan.
KOMENTARZE (10)
Loading..