TWÓJ KOKPIT
0

The Clone Wars :: Newsy

NEWSY (1437) TEKSTY (271)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

The Clone Wars: wkład George'a Lucasa

2007-10-20 00:04:12 StarWars.com

Jakiś czas temu pisaliśmy już o tym, że George Lucas zaangażował się w pracę nad animowanym serialem 'The Clone Wars'. Dziś mamy przyjemność zaprezentować artykuł, który wyjaśnia szczegółowo w jaki sposób Lucas pomógł twórcom TCW.

Kiedy po raz pierwszy ogłoszono, że Wojny Klonów będą kontynuowane w nowym animowanym serialu, większość fanów była tym zachwycona. Skoro sprzedało się w wersji 2-D, to czemu miałoby się nie udać w wersji 3-D? Ale wraz z rozwojem Gwiezdnej Sagi rodzi się inne pytanie i wątpliwość, czy nowe opowieści będą uwypukleniem mitów i historii znanych z epickich filmów, czy zaledwie mizernym dodatkiem włożonym między rozdziałami sagi? Owszem było już wiele prób wypełniania luk miedzy epizodami, co tu dużo mówić z różnym skutkiem i różnie ocenianych przez fanów. Wielu nawet uważa, że do sukcesu The Clone Wars potrzeba jednego katalizatora, tego, który uświęcił i stworzył filmową sagę - George'a Lucasa. Na szczęście dla nas, TCW ma go.

Ma go na prawdę, ponieważ Lucas kocha TCW. Odkąd rozpoczęła się produkcja w roku 2006, George ciągle jest zaangażowany w serial, a to dowód jego rosnącego respektu, ale i odpowiedzialności, dzięki której TCW przeobrażają się w realne kształty. Na początku, gdy opowieść, koncepty, postacie były cały czas w fazie pomysłów, nie było pewne, czy on zechce oddać się całym sercem sadze, zwłaszcza, że jest to praktycznie film jego życia. "Poza ustaleniem podstawowych pomysłów serii, nie wiedzieliśmy jaki będzie wkład George'a w całość", wspomina producentka Catherine Winder. "Kiedy podpisałam kontrakt, nikt nie potrafił mi powiedzieć, jak często będziemy się spotykać, czy to będą spotkania trzy razy do roku, czy raz w miesiącu, jak mi sugerowano. Ale na szczęście dla nas on jest o wiele bardziej zainteresowany i zajmuje się tym cały czas".

Reżyser serii, Dave Filoni wierzy we wkład Lucasa wzrastał wraz z tym jak ten był świadom możliwości serialu. "Kiedy zaczynaliśmy, myślę, że poziom jego zainteresowania bazował na tym, czym on spodziewał się, że to będzie. Wiedział, że to będzie coś innego niż seria Gendy'ego [Tartakovsky'ego], bo naszym podstawowym wyznacznikiem było używanie Jimmy'ego Neutrona jako podstawy dla kompleksowości serii. Ale gdy tylko George spostrzegł, że dynamika może różnić się od tego modelu, powiedział, byśmy zrobili to bardziej kinowo, jak film we własnym świecie". Kiedy Lucas ujrzał potencjał serii, jego naturalny instynkt przekraczania granic uwolnił się, był pod wrażeniem, zaangażował się. Winder pamięta jak zaangażowanie i zainteresowanie Lucasa rosło progresywnie, jak włączał się w historię, czy szkice i pilnował by całość była jednym. "Jak tylko podążaliśmy dalej z rozwojem, a Dave mógł pokazać mu swoje wizje reżyserskie, opisać to co zaczął edytować podczas tworzenia historii w wersji 3-D (pre-wizualizacji), George angażował się coraz bardziej i był zaintrygowany tym co robiliśmy, do tego stopnia, że teraz jest w pełni zaangażowany. Nie tylko odpowiada na pomysły naszych historii, ale właściwie to sam pomaga je nam pisać. A po pierwszym sezonie, zaczął przychodzić do nas z własnymi pomysłami opowieści, pisząc szczegółowe wytyczne, które powinny być wzięte pod uwagę podczas pisania scenariuszy przez pisarzy."

Filoni wspomina też jedną z pierwszych sesji z Lucasem. "Usiadł przy nas i zaczął nam opowiadać czym są Gwiezdne Wojny, kim są Jedi, powiedział: zapomnijcie wszystko, co słyszeliście, powiem wam jak to jest. I nauczę was tworzyć Gwiezdne Wojny - mówił Lucas. Nie rozpoczął tworzenia kolejnych filmów, ale stwierdził, że w praktyce to właśnie robimy. A ja myślę, że to cudownie." Filoni wierzy też, że jedną z przyczyn, dla których Lucas jest tak oddany serii jest fakt, że pozwala ona mu eksplorować postaci bardziej intymnie, coś czego nie mógł osiągnąć w filmach. Postaci, mają tu tak istotny priorytet, że produkcja została w sposób zauważalny zwolniona w pewnym momencie, aby poprawić scenariusze. "Właściwie to przepisaliśmy 12 początkowych scenariuszy w trakcie gdy byliśmy w połowie produkcji, tak by opowieści były bardziej osobiste, a nie ginęło to w montażu", wspomina Winder. "George powiedział, że akcja jest wspaniała, ale to czego potrzebuje seria to większa ilość dialogów, oraz potrzeba poznania tych postaci." Podczas gdy robienie zmian w samym środku produkcji nie jest najlepszym rozwiązaniem, Filoni zauważa plusy wkładu Lucasa. "Byłoby to dla nas o wiele gorsze, jeśli nie poprawilibyśmy tego. Uważam przez 99,9 % czasu, że przejście przez te bolesne zmiany wyszło nam na dobre".

Główny montażysta, Jason Tucker, który często pracuje blisko z Lucasem montując odcinki, zgadza się. "To bardzo szybko dziejący się serial, dlatego bardzo ważnym jest by zrozumieć i podążać za tym, co się ogląda." wyjaśnia. "To oczywiście coś, co zawsze robi się w montażu, ale geniusz George'a to coś, czego warto doświadczyć. Nawet jeśli z czymś nie zgadzamy się od początku, wraz z tworzeniem i oglądaniem w kółko i kółko, zaczynam sobie zdawać sprawę, co czyni całość silniejszą." Lucas często przyznawał, ze montaż jest jego ulubionym aspektem tworzenia filmów, i nie omieszkał pozostawić swej ukochanej sztuki w TCW. "Wiele się od niego nauczyłem", kontynuuje Tucker. "Mieliśmy sesje od 9 rano aż do 9 wieczór. Nie ustawał, mieliśmy tylko 30 minut przerwy wieczorem, żeby coś zjeść. To było niesamowite i pouczające, by móc pracować z nim i nauczyć się jego stylu montażu, oraz jak on go osiąga. On rozumie gramatykę filmu zupełnie jak pisarz rozumie słowa, każde ujęcie jest słowem, a jeśli ustawi się słowa w różnej kolejności można zmienić ich znaczenie. Mało tego, zawsze pozwalał mi i Daveowi mieć własne zdanie i się wysłowić, dzięki temu odbyliśmy wiele wspaniałych rozmów tak o teorii filmu, jak i montażu."

Reżyser serii Filoni także uczył się kreatywności ducha od Lucasa, któremu zależało by TCW na prawdę się odróżniał od innych seriali w TV. "Staraliśmy się robić więcej, przekraczać granice, nigdy nie osiadać na laurach. Jeśli spojrzymy na normalny serial TV, taki jak Babylon 5, Star Trek czy Battlestar Galactica, najczęściej on bazuje na jednym miejscu. Tam zawsze jest jeden okręt i co najwyżej planeta, na którą schodzą, gdzie przebywają w jednym pomieszczeniu, gdzie co najwyżej w oknie wydać obrazy planety. George spogląda zawsze w te okna i mówi 'Chcę byśmy tam przenieśli akcję.', a ja mówię, że nie możemy, że nie mamy tam nic zbudowanego opracowanego, to tylko obraz z tła. 'No cóż, ale historia tam opowiedziana byłaby ciekawsza', dodaje, a potem mówi 'spróbujmy się tam przejść i rozrysować wszystko.'" To właśnie decyzje takie jak ta, zdefiniują TCW jako pamiętny produkt showbiznesu, jakości zawsze kojarzonej z marką Gwiezdnej Sagi. A wkład Lucasa powoduje tylko, że finalny produkt jest bliższy znanym nam standardom. Ale Filoni podejrzewa, że Lucas ma zupełnie inne motywy niż kwestia jakości. "On zobaczył co my staramy się zrobić i zmontować i pewnie stwierdził, że to jest dopiero zabawa. Teraz zdarza się, że przychodzi do mnie w piątek i mówi 'Dave, montowałem to do północy, musisz to zobaczyć'".
KOMENTARZE (31)

Tworzenie postaci z Kilianem Plunkettem

2007-10-10 10:11:29 RI za StarWars.com

Nie ulega wątpliwości, że fani Gwiezdnych Wojen są w dużej mierze mocno utalentowani, wystarczy przejrzeć internet by zobaczyć ich robione w domu stroje, rysunki, filmy i wiele innych rzeczy, które temu dowodzą. Ale niezbyt często te rzeczy znajdują przełożenie na uczestniczenie w produkcji Gwiezdnych Wojen, pomimo niejednokrotnie wyjątkowych umiejętności i talentu, tak by na pełny etat pomagać tworzyć nowy rozdział Gwiezdnych Wojen. Kilian Plunkett, projektant postaci w nowych Wojnach Klonów, jest dokładanie taką osobą i potrafi to udowodnić.

Gdy miał 6 lat, dorastał w Dublinie, w Irlandii, już w 1977 Plunkett rysował swoje ulubione postaci – Dartha Vadera, szturmowców, droidy itp. To typowe zachowanie dla dzieci, które zauroczyły się po raz pierwszy Gwiezdnymi Wojnami, tyle, że Plunkett jest tu w pewien sposób wyjątkowy, on nie zaprzestał tego robić. "To było zupełnie normalne, tak jak inne dzieciaki rysowałem dla własnej przyjemności, tylko nigdy nie przestałem", mówi. "Wciąż mam zeszyt, w którym mając siedem lat tworzyłem swe Gwiezdno-wojenne bazgroły. Mnóstwo tam szturmowców i Vaderów, ale też znajdzie się X-wing czy TIE Fighter podczas akcji przy Gwieździe Śmierci. To dość surowe rysunki, ale robiłem je dla zabawy. A to niezbyt się zmieniło między wtedy a dziś".

Ale Kilian Plunkett stał się kimś więcej, stał się znanym fanom Gwiezdnej Sagi ilustratorem, z portfolio zawierających wiele komiksowych okładek, ale i wnętrz, a także rysunków, które sprzedawano na Celebration IV. W roku 1993 przeniósł się do USA, w tym samym roku rozpoczął przygodę z sagą w innym wymiarze, gdy edytor Dark Horse Comics, Ryder Windham zaoferował mu zrobienie okładki do nowej serii komiksowej – Droids. Wcześniej obaj pracowali nad serią Aliens, a Windham postarał się, aby wykorzystano umiejętności Plunketta także w i kolejnych okładkach Droidsów. „Skończyło się na okładkach do 16 różnych zeszytów serii Droids, a to doprowadziło mnie do stworzenia kadrów komiksu Cienie Imperium, a także wielu opowieści z cyklu Star Wars Tales” mówi. „To było właściwe miejsce i właściwy czas”.

Podczas prac w Dark Horse Comic, Plunkett został przedstawiony Henry’emu Gilroyowi, który potem stał się głównym edytorem opowieści w pierwszym sezonie TCW. Obaj zaprzyjaźnili się i przez lata utrzymywali kontakt pracując w Dark Horsie. Gdy Gilroy dostał pracę przy TCW w roku 2005 pokazał szkice Plunketta Catherine Winder oraz głównemu reżyserowi – Davowi Filoniemu. „Liczyłem, że to da mi więcej wolnej ręki, w projektowaniu niektórych mniej ważnych postaci czy przedmiotów” Wspomina Plunkett.

Filoni spotkał się z Kilianem bardzo szybko. „Obaj podzielaliśmy podobne pomysły, które powodują, że Gwiezdne Wojny wyglądają jak Gwiezdne Wojny, a nie coś innego”, wspomina Plunktett. „Udało mi się zostawić kopię komiksów jak „The Jabba Tape”, ale gdy po kilku tygodniach zadzwonił z prośbą o przygotowanie postaci, spodziewałem się, że dostanę jakiegoś łowcę nagród, ale dwie pierwsze mi przydzielone postaci to Mace Windu i Palpatine”. Podczas produkcji TCW Plunkett projektował właściwie wszystko po trochu, tła, środowiska, postaci, pojazdy, bronie, czy stwory. Ale jego podstawowym zadaniem było projektowanie postaci. I choć TCW miało wyznaczony swój styl i wygląd, Kilian odwoływał się do oryginalnych, dwuwymiarowych Wojen Klonów Cartoon Network, projektując nowe trójwymiarowe postaci.

"Podpatrywaliśmy jak Paul Rudish i Genndy [Tartakovsky] podchodzili do postaci, by zobaczyć, czy możemy tam odnaleźć pewne kształty i cech, które mogłyby dać podobne odczucia, które można by zaadaptować w pracy w trzech wymiarach”, tłumaczy Plunkett. „A to oznacza znajdowanie kształtów, które nie są tak kanciaste czy surowe, ale wciąż zanurzają się w tej samej stylizacji graficznej. Często rysowałem postaci w uproszczonej rzeczy, niż normalnie rysuję. Potem pokazywałem je Davowi, a on wybierał jedną czy dwie wersję, i na tej podstawie tworzyłem stylizację, która tworzyła unikalną rzeczywistość i markę TCW”.

Będąc obeznanym w wyglądzie i klimacie filmów Gwiezdne Wojny przez 14 lat zawodowej pracy, Plunkett mógł przetłumaczyć wyszukaną estetykę sagi w swoją własna wizję w TCW. „Projekty Gwiezdnych Wojen to rzeczy unikalne”, mówi. „To swoista mieszanka elementów, starych i nowych, które trudno ubrać w słowa, ale rozpoznaje się je, gdy się je zobaczy. To uniwersum, które udało się stworzyć George’owi jest jednym z unikalnych, które pomimo swej odmienności sprawia wrażenie realnego miejsca. Potrzebujesz spróbować i absorbować tak wyglądu jak i klimatu filmów, bo to jedyna metoda by go poczuć. Niezależnie czy to są klasyczne projekty McQuarriego i Johnstona czy nowe Douga [Chianga], Erica [Tiemensa] czy Ryana [Churcha] lub je powielające. Na szczęście w serialu zobaczymy wiele projektów, które ludziom z pewnością się spodobają.”
KOMENTARZE (6)

Wojny Klonów na ranczu

2007-09-24 10:23:42 StarWars.com

Kiedy w lipcu Pete Vilmur po raz pierwszy zaczął na oficjalnej pisać o TCW, kiedy pojawiały się informacje z Celebration IV i Celebration Europe, reżyser Dave Filoni zasugerował, żeby wspomnieć o duchowym centrum Gwiezdnych Wojen o Ranczu Skywalkera. W końcu jest to miejsce, gdzie Gwiezdne Wojny powstawały od lat, gdzie saga wciąż żyje, czy to w oryginalnych przedmiotach, konceptach artystycznych, kostiumach, manuskryptach, a to wszystko powoduje, że ten dom i jego otoczenie jest dla wielu fanów ziemią uświęconą. I nie zapominajmy o ludziach, tu wciąż pracuje wiele osób od lat związanych z sagą, czy to pośrednio, czy bezpośrednio są oni częścią dziedzictwa.

A wraz z "The Clone Wars", Dave Filoni dołączył do ekipy Skywalkera, pracując w siedzibie głównej Lucasfilm Animation w Big Rock Ranch, które geograficznie dzielą wspólna granicę. Nie uważajcie błędnie, że Big Rock to ranczo Skywalkera, tak się składa, że ma osobną bramę, nazwę i bezimienną skałę. A wjazd do studia znajduje się tam gdzie są inne Hollywoodzkie bramy. A to co najbardziej różni oba te miejsca od każdej innej pracy w Los Angeles, mówi Filoni, to, że każdy kto tu przyjeżdża ma to samo uczucie, czuje się jak na wsi, daleko od centrum miasta, a budynki które zaprojektował i stworzył George są fantastyczne i przepiękne. To już wtedy działa inspirująco.

Inną zaletą pracy tutaj jest to, że Gwiezdne Wojny wpłynęły też na krajobraz. Otóż zdaniem Filoniego, patrząc na niektóre drzewa widzi się przelatujące między nimi speedery, a wzgórza wokół Big Rock przypominają Naboo, gdzie Gunganie stoczyli bitwę. Jest tu jeszcze kilka innych rzeczy przypominających o tym, co stworzył George Lucas, a rozwijając sagę dalej w tym samym miejscu, czujemy wpływ i kreatywność poprzedników. I zdaniem reżysera, wszyscy czują dokładnie to samo.

Dla większości z nas, Skywalker Ranch zawsze było czymś w rodzaju Xanadu, bogatej, ekskluzywnej posiadłości z Obywatela Kane’a, gdzie przechowywano pamiątki z czasów naszej młodości, gdzie znajdują się magazyny z archiwami, z kostiumami i przedmiotami. Mając dostęp do tych archiwów, trudno sobie nie wyobrazić zazdrości większości fanów, jak można by przejść na kolanach obok oryginalnego miecza z ANH? Ale daje to pewność, że pracuje się nad GWIEZDNYMI WOJNAMI na ranczu SKYWALKERA.


Jeśli chcemy zobaczyć jak wyglądał miecz Anakina Skywalkera w szczegółach, tłumaczy Filoni, dzwonimy, i zostaje nam przyniesiony. Gdy chcemy zobaczyć kostium, który nosiła Padme, dostajemy go i możemy mu robić zdjęcia. Gdy chcemy obcować z białym strojem księżniczki Lei czy hełmem Boby Fetta, wszystko tu jest. I używamy tego, by inspirować artystów i scenarzystów TCW. Dotyczy to także konceptów artystycznych, ciągnie Filoni. I to wielka rzecz, bo ludzie pamiętają kostiumy, ale nie pamiętają jak to wyglądało w oryginalnych malunkach Ralpha McQuarriego czy szkicach Joe Jonhstona. To materiały sprzed czasów nim nastały Gwiezdne Wojny, gdy były to tylko pomysły. Wszystko to tu fizycznie istnieje, bo George o to zadbał i zabezpieczył, a na dodatek używamy tego, by rozbudować nasz serial.

Filoni przyznaje też, że gdyby produkcja nie odbywała się w Skywalker Ranch, trudniej byłoby dostać dostęp do wszystkich tych pamiątek i materiałów, a to by nie działało już tak twórczo. Wtedy trzeba by wszystko nagrywać na taśmach, wszyscy byliby zdenerwowani gdy opuszczali by Ranczo, a teraz wystarczy tylko przejść się drogą, a ludzie tu są super mili i nas wpuszczają. Oczywiście zatrudnieni pracownicy na ranczu SKywalkera są jedną z zalet TCW, dostarczają nie tylko swoje talenty, wiedzę, czas i zasoby, ale także siłę napędową, która pozwala utrzymać produkcję w skali TCW w ruchu. A co najważniejsze wielu z nich jest żywymi połączeniami sagi z nową produkcją. Są ludzie połączeni na zawsze z dziedzictwem Gwiezdnych Wojen, tacy jak Matt Wood, który pracował nad prequelami pod czujnym okiem Bena Burtta, który niesie ze sobą mit, tak jak Ben niósł go przez prequele. Teraz Matt pracuje nad TCW. Jest wielu ludzi w Lucasfilm, którzy pracowali nad sagą przez lata, rozwijali ją. To działa bardzo pobudzająco, gdy wie się ilu ludzi dba tu o sagę, dla ilu jest ona ważna. A to właśnie powoduje, że ranczo przenosi nas na najbardziej twórczy poziom. Swoją drogą Matt Wood podkładał też głos Grievousa.

A to co najbardziej unikalne w pracy w Skywalker Ranch, to zdaniem Filoniego, wspólne uczucie, które dzielą wszyscy członkowie ekipy, czując, że TCW to ich projekt, ich dzieło, i oddają się mu na każdy możliwy sposób. Myślę, że to ważne dla każdego, kto pracuje u Skywalkera, że czuje połączenie naszego projektu z Gwiezdnymi Wojnami, mówi Filoni. Nie robimy tego w oddzielnym studiu, tworzymy to jako część rodziny Lucasfilm. Nawet ludzie w archiwum czują, że współtworzą nasz serial, tak jak pracownicy kafeterii czy sklepu, gdzie sprzedają zabawki Gwiezdnych Wojen wszystkim moim pracownikom. To wielka grupa ludzi, która pracując w tym miejscu przez prawie 30 lat, a to pozwala odczuć oddech historii i powiązanie naszego serialu z Gwiezdną Sagą.
KOMENTARZE (5)

Sojusznicy w Wojnach Klonów

2007-09-15 19:30:35 StarWars.com


Być może pamiętacie jak kilka lat temu Lucasfilm ogłosił, że otwiera nowe studio animacji w Singapurze, z pewnością wiele osób nie za bardzo wiedziało, co to oznacza tym bardziej, że Lucasfilm wciąż utrzymywał przynajmniej część LAL (Lucasfilm Animation Limited) w Marin, umieszczając ich w Big Rock Ranch (drugim po Skywalker Ranch). A więc jaka jest różnica między oboma studiami, i co to oznacza dla serialu The Clone Wars?

Zdaje się być całkowicie jasne, że sercem i duszą TCW, czyli scenariuszem, historią, reżyserią, projektowaniem, nadzorowaniem wizji czy panowanie nad całością, znajduje się w Północnej Kalifornii. Ale sama produkcja serii, w skali 18 odcinków będących jednocześnie w różnych stadiach produkcji wymaga aby Lucasfilm Animation wykorzystał mnóstwo talentów z zagranicy, w szczególności z Azji. Zgodnie z tym, co mówi producentka Catherine Winder, rodzina produkująca TCW, dotychczas składająca się z zespołów w Północnej Kalifornii i Singapurze, niedawno zdobyła trzeciego członka, na Tajwanie. Warto jednak zastanowić się przez chwilę, co dany oddział wnosi do serialu.

Studio Lucasfilm Animation znajdujące się w Big Rock Ranch, to kreatywny rdzeń i duchowe centrum TCW. To właśnie tu ustala się historię, scenariusze są pisane i poprawiane, postaci projektowane, ustala się wizję artystyczną, powstaje historia 3-D, to tu śledzi się ścieżki dźwiękowe, a przede wszystkim koordynuje cała produkcję. Także tutaj znajdują się zespoły odpowiedzialne za takielunek, modele, tekstury czy kolory (więcej o technologiach można przeczytać tu), które tworzą postaci, pojazdy, środowisko. Wynik ich prac zostaje przesłany do Singapuru i Tajwanu, ze szczegółowymi wskazaniami reżyserskimi, gdzie całość jest animowana i nadaje jej się odrobinę magii.

Studio Lucasfilm Animation w Singapurze zostało powołane do życia jednocześnie z tym w Marin. Tu głównie zajmują się animowaniem i oświetlaniem epizodów TCW. W między czasie powołano też studio na Tajwanie, które zajmuje się robotą pośrednią, tworzy własne tekstury, modele, takielunek itp. oczywiście bazując na informacjach przysłanych im przez Lucasfilm Animation w USA.

Jak można było się spodziewać, każde ze studiów ma swoje własne unikalne siły, które zostały wbudowane w proces animacji. W Singapurze jest to płynność działania, umiejętność dobrania i synchronizacji odpowiednich ruchów ust oraz zrozumienie zachodniej gestykulacji i manieryzmu. Kiedy nadzorujący reżyser, Dave Filoni mówi, że „koleś przytaknął”, oni wiedzą, że chodzi o ostre skinięcie głową, ruch trochę podobny do innego amerykańskiego – „wassup” (acz może w innym kierunku). Takie subtelności właśnie wyłapują artyści w Singapurze i wprowadzają w swój proces animacji.

Estetyczność, owszem jest cechą która łączy wszystkie grupy, ale jedną z najbardziej znaczących kontrybucji Tajwańczyków dla serii, jest ich oświetlenie tego, co wyrenderowali. Catherine Winder mówi, że technika oświetlenia, pomogła serii osiągnąć unikalny wygląd i inspirowała drużyny w Marin i w Singapurze.

Przy takim umieszczeniu talentów, Winder musiała zrobić jeszcze jedną rzecz, sprawić by oddziały współpracowały razem, więc wysyłała artystów z Singapuru do Tajwanu i na odwrót, tak by jedni mogli uczyć się od drugich. I choć jedne odcinki są wysyłane do Singapuru, a inne Tajwanu, gdzie są animowane, doświadczone oko będzie w stanie odróżnić, które gdzie zostały zanimowane, w szczególności w pierwszych. Z czasem te różnice się zacierają, a studia zaczynają bardziej synchronizować we wspólnej produkcji.

Z obu studiów – w Singapurze i na Tajwanie, kompletna animacja jest przesyłana do Marin, gdzie jest recenzowana. Każde ujęcie jest dokładnie przeglądane, także sprawdza się jakość, nie tylko animacji, oświetlenia czy renderingu, ale trzeba sprawdzić każdy szczegół, zanim zmontuje się ostateczny film. Potem dochodzi muzyka, która jest komponowana w Los Angeles, i wysyłana do Skywalker Sound (również w Marin), gdzie odbywa się postprodukcja i finalny mix.

Podczas gdy Singapur i Tajwan zawsze rywalizują w przyjaźni między sobą, o tyle relacje między nimi a studiem w Marin są inne. Generalnie przy produkcjach używających kilku studiów, praca jest przekazywana z jednego do drugiego. W przypadku TCW całość działa inaczej, próbują działać jak jedna, wielka, globalna rodzina, gdzie wolno wymieniać informację i pracować nad osiągnięciem wspólnego celu – wyprodukowaniem niesamowitej animacji komputerowej, innej niż to, co dotychczas widzieliśmy.
KOMENTARZE (6)

Lucas a produkcja TCW

2007-09-02 23:10:00 oficjalna

George Lucas zaangażował się bardzo w produkcję powstającego serialu "The Clone Wars". Jak opowiada producentka Catherine Winder, gdy zaczynali pracę nad serialem nie wiedzieli jak często ojciec "Gwiezdnych Wojen" będzie się z nimi spotykać. Mógł to robić kilka razy w roku lub raz w miesiącu. Natomiast wraz z upływem czasu coraz bardziej angażował się w produkcję i spotykał się z nimi o wiele częściej.
Lucas nalegał by skupić się bardziej na postaciach, lepiej je przedstawić, rozwinąć. Miał wpływ na scenariusz. Podsuwał własne pomysły, pisał kwestie, które później scenarzyści dołączali do tekstu. Domagał się zwiększenia ilości dialogów. Pociągnęło to za sobą pokaźne przeróbki scenariuszów. Ale jak twierdzi Winder - było warto.
Podczas jednego z pierwszych spotkań poświęconych fabule zaczął opowiadać czym są „Gwiezdne Wojny” oraz rycerze Jedi, kazał zapomnieć im o tym co wiedzą. Oświadczył:
- Nauczę was jak tworzyć "Gwiezdne Wojny".

Cały artykuł o współpracy Lucasa z twórcami TCW znajdziecie (oczywiście w języku angielskim) w tym miejscu, na Oficjalnej.
KOMENTARZE (55)

Star Wars Miniatures: pierwsze zapowiedzi na 2008

2007-09-02 14:31:25

Na kownencie GenCon odbył się panel o Star Wars Miniatures zorganizowany przez Wizardów. Potwierdzono, że w roku 2008 ukażą się trzy nowe dodatki, zamiast wcześniej planowanych czterech. A będą to:
  • Legacy of the Force
  • dodatek związany z erą Knights of the Old Republic
  • dodatek związany z serialem The Clone Wars
Ponadto dowiedzieliśmy się, że dodatek "The Force Unleashed" ma mieć 16 figurek związanych z grą i 14 figurek, które w żaden sposób nie pojawiły się dotychczas w innych dodatkach, pojawią się zarówno nowe postaci jak i rasy. Dodatek "Legacy of the Force" nie stworzy nowych frakcji osadzonych w przyszłości galaktyki. Zamiast tego postaci będą dopasowane do istniejących. Wśród figurek możemy oczekiwać takich postaci jak : Darth Talon, Cade Skywalker, Wedge Antilles, Nomi Sunrider, czy Sebulba.






KOMENTARZE (14)

Rozmowy Disney`a i Foxa z Lucasfilmem w sprawie seriali TV

2007-08-30 20:08:00 JimHillMedia.com

Według serwisu Disney News: JimHillMedia.com, Disney rozpoczęło rozmowy z LucasFilm dotyczące wyświetlania aktorskiego serialu TV na kanałach ABC. Dodatkowo NewsCorp, czyli dawny partner LucasFilmu, również negocjuje prawa do emitowania wszystkich sezonów serialu na kanałach FOX i FX.

Disney i Lucas rozmawiają dopiero na bardzo wczesnym stadium. Żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte na tym etapie. Disney zaproponował, że cały swój marketing w TV mogą poświęcić właśnie na wystartowanie serialu aktorskiego.
Głównym elementem planu Disney`a jest to aby przedstawić całą obsadę serialu na przyszłorocznych Star Wars Weekends wraz z główną linią fabularną. Wszystko miałoby być emitowane na kanałach ABC i ABC Family.

NewsCorp również spotkało się z Lucasem, wymyślając podobną kampanie reklamową. Firma zaoferowała FOX i FX jako te kanały, na których będzie wyświetlany jak i promowany nowy show TV z Gwiezdnych Wojen.

Jednak Lucas stara się uniknąć takiej sytuacji jaka spotkała go ostatnie w trakcie wyświetlania Kronik Młodego Indiany Jonesa w TV. Serial zadebiutował na kanale ABC w marcu 1992 roku i przestano go wyświetlać już po 44 odcinku. Nie było to zbytnio opłacalne i zadowalające dla Lucasfilmu.
Lucas już niejednokrotnie wspominał, że chce nakręcić aż 100 odcinków serialu aktorskiego z Gwiezdnych Wojen. Co więcej, każdy odcinek będzie można ściągnąć on line po emisji, a także po pewnym czasie kupić DVD z odcinkami poszczególnego sezonu. Taki marketing będzie dla Lucasfilmu bardzo opłacalny. Podobna sytuacja miała miejsce przy serialu Wojny Klonów, emitowanego na Cartoon Network.
Pracownicy ILM donoszą, że Lucas jeszcze przez wiele miesięcy nie podejmie końcowej decyzji o emitowaniu serialu aktorskiego w TV. Wszystko jest spowodowane produkcją czwartej części Indiany Jonesa.

Pozostaje jeszcze kwestia serialu animowanego The Clone Wars, którego emisja przypada na przyszły rok. Możliwe więc, że Lucas zdecyduje się podpisać kontrakty z oboma firmami. Na kanałach Disney`a emitowane byłyby trójwymiarowe Wojny Klonów, a na stacjach NewsCorp serial aktorski.
KOMENTARZE (13)

W poszukiwaniu Dave’a

2007-08-27 12:38:00 oficjalna

Na Oficjalnej, w dziale poświęconym nowemu serialowi The Clone Wars pojawił się artykuł, w którym Catherine Winder – producentka serialu, opisuje w jaki sposób wybrano głównego reżysera – Dave’a Filoni. Historia ta krążyła już po Internecie i konwentach, dlatego Winder postanowiła ją opowiedzieć na łamach Oficjalnej.
Jak napisała odszukanie reżysera dla najnowszej produkcji nie było łatwym zadaniem. Wymagania jakie musiał spełniać były wysokie i liczne.
Podczas robienia wywiadu w branży poprosiła kilka osób o sporządzenie list z nazwiskami tych, którzy mogliby się do tego zadania ich zdaniem nadawać. Jeden z nich, George Krstic, przesłał jej listę, na której widniało nazwisko Dave’a Filoni. Winder postanowiła się z nim skontaktować. Zadzwoniła więc, przedstawiła się i powiedziała, że jest z Lucasfilm Animation, oraz że zaczynają produkcję nowej serii i szukają reżysera. Filoni zareagował na to sarkastycznym „Taak, jasne...” i zaczął się dopytywać kto mówi. Winder znów się przedstawiła i dodała, że to jego przyjaciel George (mając na myśli Kristica) podał jej jego nazwisko i polecił porozmawiać. Na to Filoni powiedział:
- George? Jasne, bardzo zabawne... koniec żartów... Kim naprawdę jesteś i kto nasłał cię na mnie żeby mi dokuczyć? – był przekonany, że chodzi o George’a Lucasa.
W końcu dał się przekonać, że to nie jest żaden kawał. I wyjaśnił skąd wzięło się jego przeświadczenie o tym, że ktoś próbuje go nabrać. Dwa tygodnie wcześniej rozmawiał ze znajomymi o tym, jak bardzo lubią pracować nad serialem „Avatar”, którego był reżyserem. Mówili też o tym co ewentualnie mogłoby ich od niego odciągnąć. I Filoni (fan SW) powiedział, że rzuciłby to gdyby Georege Lucas zadzwonił do niego i zaoferował mu pracę przy Gwiezdnych Wojnach :)

Cały artykuł znajduje się na oficjalnej w tym miejscu.
Natomiast w Relacji z Celebration IV, również znajdziecie wzmiankę o tej historii, oraz opis spotkania z Winder i Filonim.
KOMENTARZE (10)

Nowy język Gwiezdnych Wojen - UPDATE

2007-08-18 13:54:29 oficjalna, RI

Do premiery nowego serialu "The Clone Wars" jeszcze daleko, ale z artykułu opublikowanego na Oficjalnej można dowiedzieć się trochę o jego produkcji.
Tytułowy nowy język SW to CG czyli technika animacji, w której powstaje serial. Cały artykuł znajdziecie tutaj.


UPDATE: tłumaczenie artykułu
Dzięki RI możemy zaprezentować poniżej tłumaczenie artykułu z Oficjalnej.

Część z tych słów owszem jest znana także z innych pozycji Gwiezdnych Wojen, w końcu wielu fanów ma pewne pojęcie o produkcji, wie co to jest błękitny ekran, animacja poklatkowa i tak dalej. Ale teraz nadszedł czas by nauczyć się nowego języka Gwiezdnych Wojen – animacji komputerowej. To słowa na które będziemy mieli okazję natknąć się w najbliższym czasie tak na oficjalnej, jak i pewnie tutaj. Niektóre z nich mogą być znane, acz zostały przedefiniowane.


Na początek klasycznie:


Modelowanie (ang. Modeling)

Większość z nas ma przynamniej mgliste pojęcie o tej technice, która nawiązuje do pewnego „staroświeckiego” sposobu robienia efektów filmowych – budowania modeli, oświetlania ich, kręcenia, a następnie dokładania ich do sceny. W grafice komputerowej proces modelowania jest niemal identyczny, z tym wyjątkiem, że budujemy wirtualne modele w pamięci komputera miast fizycznych z drewna i innych materiałów. Jednym ze sposobów jest digitalizacja płaskich projektów 2-D, którym na komputerze dokłada się wymiary. Dzięki temu można używać oprogramowania do prostych kształtów 3-D, które posłużą do stworzenia modeli. Istnieje także inna wersja, można wyrzeźbioną makietę czy inny fizyczny model zeskanować do komputera i w ten sposób osiągnąć podobny rezultat.


Oświetlenie (ang. Lighting)

To znów działa podobnie w animacji komputerowej jak i w fizycznym świecie. Ustawia się źródło i natężenie światła na wirtualnym planie. W wersji CG jest jednak łatwiej, gdyż by zwiększyć kontrast, coś zmienić i poprawić nie trzeba przesuwać niejednokrotnie ogromnych przedmiotów. A na dodatek cienie mogą być tak dodawane jak i ujmowane, a samo światło w prosty sposób stylizowane.


Efekty (ang. Effects)

W tradycyjnym podejściu efekty w filmie to te rzeczy, które powodują, że okręty kosmiczne latają, a miecze świetlne się świecą. W animacji komputerowej jest to przesunięte o kolejny krok do przodu. Animator efektów jest odpowiedzialny za zaprojektowanie, zaprogramowanie i stworzenie animacji nie związanej z postaciami, od mebli po pojazdy, od cieni, aż po mgły, od ognia aż po wiatr.


A teraz nowości:


Rigging (takielunek)

To słowo, które często można usłyszeć w Big Rock, czyli oznacza, że pewnie jest ważne. Po krótce przypomina to właśnie olinowanie, do szkieletu modelu tworzy się jego wektorową wersję, którą łatwiej potem pokolorować. Dostajemy wizualnie model pełen drobnych linii. To przypomina pewną dawną metodę, gdzie w animacji pod latexem (np. w Tauntaunach) używało się metalowych szkieletów. Ta technologia jest krytyczna przy określaniu ruchu i zasięgu postaci.


Teksturowanie i kolorowanie (ang. Texturing and Color)

Każda powierzchnia w animacji komputerowej, niezależnie czy to metal, skóra czy ubranie wymaga tekstury i koloru. To podobnie jak rigging technika stosowana tylko w animacji komputerowej. Dzięki teksturą, artysta i projektant kolorów ustawiają jak światła i kolory powinny wyglądać na danej powierzchni, jak się powinny odbijać. Bez tego postaci CG wyglądałby jak wyrzeźbione globy poruszające się po pomalowanym na szaro tle.


Prewizualizacja (ang. Previsualization)

Artysta odpowiedzialny za prewizualizację tworzy podstawy ujęcia. Postaci poruszają się blokami, ustala pod jakim kontem ma wszystko znaleźć się w kamerze, przesuwa plany, ustala pozycje. W klasycznym tworzeniu filmów trochę to przypomina konstrukcję scenografii i ustawianie obiektów.


Renderowanie (ang. Rendering)

To słowo bardzo często słyszane w studiu, pewnie dlatego, że odnosi się do kilku stadiów produkcji. Sam termin odnosi się do zdolności komputera do nałożenia i zespolenia ze sobą kilku warstw obrazu – tekstur, koloru, ruchu, tła, oświetlenia, efektów i dostarczenia już całości. Renderuje się po to, by przetestować jak ruch współgra ze środowiskiem, jak cienie oddziałowują na teksturę, lub renderuje się by zobaczyć już pracę końcową. W zależności od złożoności sceny i kmputerów to może zająć nawet do kilku godzin lub dni, by zostało ukończone jedno ujęcie.


Animacja (ang. Animation)

Ale czym byłby serial animowany bez poruszających się postaci? Po tym jak wszystkie elementy są już przygotowane – projekt, modele, takielunek, tekstury czy kolor, animator nadaje wszystkiemu życia. To on dodaje szczegóły jak ruchy brwi, wyraz twarzy, subtelne gesty, nadaje bohaterom osobowość i emocje, podkreśla także samą scenę.
KOMENTARZE (7)

Pierwsze zdjęcia z The Clone Wars !

2007-08-09 20:30:00 VT-16

Premiera serialu Wojny Klonów w animacji 3D zapowiedziana jest na przyszły rok. Fani mogą od niedawna podziwiać zwiastun TCW, który możecie ściągnąć wraz z napisami tutaj>>>. Emocje po trailerze jeszcze nie opadły, a w sieci pojawiły się już nowe zdjęcia. Prezentujemy je poniżej.


KOMENTARZE (22)

Nowy dział na Oficjalnej

2007-08-05 18:35:01 oficjalna



Na Oficjalnej Stronie Star Wars został utworzony nowy dział poświęcony powstającemu serialowi The Clone Wars.
Można tam znaleźć newsy dotyczące produkcji oraz profile twórców.
KOMENTARZE (10)

Sekcja o TCW

2007-07-28 22:34:00

Na oficjalnej pojawiła się nowa sekcja poświęcona serialowi "The Clone Wars". Można ją zobaczyć tutaj: http://www.starwars.com/theclonewars. Znaleźć tam można obszerne relacje z paneli na Celebration i nie tylko.



Swoją drogą, rónież stronka Indiany Jonesa została niedawno przebudowana.



KOMENTARZE (0)

Trailer Clone Wars 3D

2007-05-27 20:37:00 StarWars.com

W dniu dzisiejszym najpierw jako niespodzianka na Celebration IV, a następnie na łamach StarWars.com ukazał się trailer zapowiadanego od dawna serialu Clone Wars 3D. Możecie go zobaczyć pod tym linkiem>>>.

O serialu rozmawiamy na Forum.

UPDATE (28/05/2007 0:40 - Freed):

Dla wszystkich tych, którzy z jakichś powodów mają problemy z obejrzeniem trailera, jest on dostępny do ściągnięcia także z naszego serwera w formacie .avi wraz z polskimi napisami. Klikajcie w ten link>>> aby ściągnąć plik (rozmiar 5.85 MB). Wszystkie marudy informuję, że to moje pierwsze napisy, dlatego z góry dziękuję za wszelkie sugestie w komentarzach. ;)


KOMENTARZE (114)

Plakat ''The Clone Wars'' na C4

2007-05-18 10:42:23 StarWars.com

Od dawna zapowiadało się, że na nadchodzącym Celebration IV poznamy szczegóły dotyczące nowego animowanego serialu pod finezyjnym tytułem "The Clone Wars". Panel o serialu ruszy w niedzielę 27 maja od godziny 10.30 czasu Los Angeles, czyli u nas będzie godzina 19.30. Dziś ukazał się plakat tego panelu, przedstawiający wizerunek głównych bohaterów serii:

Wkrótce oficjalna zacznie też umilać fanom oczekiwanie na serial dodając szereg reportaży z produkcji.
KOMENTARZE (66)

Znamy już tytuł oraz producentów serialu animowanego

2007-05-12 22:53:00 StarWars.com

Zapowiadając kolejny panel na Star Wars Celebration IV, oficjalna zapowiedziała także nowy serial – „The Clone Wars” (poprzedni w oryginale nazywał się po prostu „Clone Wars”, prawie ta sama nazwa, ale jak widać, prawie robi różnicę).

Producentem serialu została Catherine Winder, a głównym reżyserem Dave Filoni. 27 maja na CIV zdradzą oni szczegóły na temat powstawania serialu oraz swojej utalentowanej ekipy. Pokażą też pierwsze fragmenty nowego i fascynującego serialu, który powstawał pod czujnym okiem George’a Lucasa.


Winder jest producentem wykonawczym w Lucasfilm Animation, zarządza zarówno produkcją jam i rozwojem. W swojej karierze była zarówno producentem, producentem wykonawczym jak konsultantem. Pracowała wcześniej w studiach Fox Animation, gdzie nadzorowała prace nad „Epoką Lodowcową”. Pracowała też jako producent nad serialami „Spin City”, „Spawn” (oba dla HBO) oraz „Aeon Flux” (dla MTV). Pracę w Azji rozpoczęła w japońskich studiach Walta Disneya a potem w Hanna-Barbera/Turner Pictures na Tajwanie i w Los Angeles.


Filoni ostatnio był reżyserem animowanego serialu „Avatar: The Last Airbender” dla stacji Nickelodeon. Rozpoczynał swą pracę w Film Roan jako asystent reżysera przy filmie „Król wzgórza”. Potem pracował w studiach Walta Disneya między innymi nad filmem „Lilo i Stitch”. Jest fanem Gwiezdnych Wojen od lat.
KOMENTARZE (18)

Muzyka do Wojen Klonów 3D

2007-05-11 21:03:00 AintItCool.com

Jak donosi serwis Ain’t cool News, na koncercie w Los Angeles, na którym obecny był muzyk Eric Rigler (współwykonawca muzyki do Titanica, Braveheart, a ostatnio serialu Battlestar Galactica), został on przedstawiony jako ten, który właśnie zakończył nagrywanie muzyki do serialu TV Star Wars.
Przyznał on, już po koncercie, że faktycznie pracuje nad muzyką do serialu i stwierdził, że każda planeta ma mieć swój temat muzyczny. Sam Eric oczywiście gra na fujarce irlandzkiej, jego standardowym instrumencie.
Artysta wychwalał także sam serial.
KOMENTARZE (11)
Loading..