Aftonbladet przeprowadził z twórcą „Gwiezdnych Wojen” bardzo ciekawy w wywiad. Po pierwsze George Lucas nienawidzi Hollywood i nie chce robić „Gwiezdnych Wojne”. George Lucas mocno dystansuje się od Hollywood, mówi: „Nie jesteśmy Hollywood, mamy własne centrum filmowe”. I zaiste Lucasfilm, wraz z wszystkimi firmami pochodnymi do niedawna mieścił się w Ranczu Skywalkera na północ od San Francisco. George przyznaje, że nie identyfikuje się z Hollywood, jeśli już to z filmowcami z San Francisco. Pomiędzy nimi a tymi z Hollywood, zawsze istniały specyficzne relacje, w gruncie rzeczy to nigdy za sobą nie przepadali. Lucas powiedział też na czym polega różnica pomiędzy filmami Hollywoodu, a ich filmami. „Nasze filmy są lepsze, bo są bardziej osobiste” mówi George i dodaje „my pozwalamy Hollywodowi jedynie dystrybuować nasze filmy, gdy je skończymy. To wszystko”. Lucasa bardzo irytuje to, że ludzie nie dostrzegają różnicy pomiędzy filmami twórców z Hollywood, i twórców z San Francisco.Co do „Gwiezdnych Wojen” Lucas przyznaje, że filmy które tworzy, nie są tym typem filmów, które chciałby robić. Takie drobne dziwactwo w życiu. Flanelowiec (popularne określenie na George`a Lucasa, który lubuje się w noszeniu flanelowych koszul) dodaje, że świat „Gwiezdnych Wojen” jest miejscami tak dziwaczny, że bez problemu może dodawać sobie różne rzeczy, a nikt tego nie zauważa. Lucas przyznaje, że tworzenie „Gwiezdnych Wojen” sprawia mu wiele radości, ale z drugiej strony ciężar jest naprawdę duży. Głównie dlatego, że George wpadł w pułapkę jednego gatunku filmowego, a jest tyle rzeczy, które on chciałby zrobić. Flanelowiec dodaje, że w rzeczywistości „Gwiezdne Wojny” są dla niego czymś o wiele bardziej odległym, niż komukolwiek mogłoby się to wydawać. Lucas spytany o film swoich marzeń mówi, że pomysł ma już od 30 lat, lecz wciąż jest tylko w głowie. Twórca „Gwiezdnych Wojen” przyznaje też, że filmy w stylu „Poszukiwaczy Zaginionej Arki” są mu bliższe, ale nie chciał zrobić tego filmu samemu, więc poprosił o to swojego przyjaciela Stevena Spielberga, by ten to zrobił, ponieważ lepiej czuje się w tego typu filmach. Lucas przyznaje też, że trwają prace nad IV częścią Indiany Jonesa. Lucas napisał już opowieść którą Frank Darabont przerabia obecnie na scenariusz. George dodaje, że obecnie pracuje nad dwoma filmami z dwóch różnych serii, Epizodem III „Gwiezdnych Wojen” jak i Epizodem IV „Indiany Jonesa”, które mają być ukończone w 2005. George mówił jeszcze o „Władcy Pierścieni”. Powiedział, że film Jacksona jest niewątpliwie sukcesem i podziwia dbałość z jaką Peter przeniósł książkę na ekran. Dodaje też, że bardzo lubił wizyty Jacksona na planie „Gwiezdnych Wojen”. Mówi, że Perer Jackson również jest nie Hollywoodzki, a cały sekret polega na tym, by kręcić filmy jak najdalej od Hollywood.
Ewan Gordon McGregor oświadczył ostatnio, że postanowił rzucić palenie, a główną przyczyną jest ... George Lucas. Ewan chce zerwać z nałogiem do czasu kręcenia Epizodu III, w przyszłym roku. McGregor powiedział też, że George Lucas twierdzi, że palenie jest niezdrowe i szkodliwie, i że Lucas ma racje. Ewan obiecał mu więc, że rzcui palenie do czasu gdy będą kręcić kolejny wspólny obraz.
Harrison Ford ostatnio oświadczył, że powstanie 4 części Indiany Jonesa wcale nie jest takie pewne. Po pierwsze dlatego, że wstępna historię scenariusza zaakceptowali Lucas i Spielberg, a on jej nawet nie widział i dopóki nie zobaczy scenariusza, i nie przekona się, że jest on dobry, to nie wyrazi zgody, to film może nie powstać. W przekonywaniu Forda do powrotu miało pomóc obsadzenie jego aktualnej dziewczny 

George Lucas ostatecznie wykluczył możliwość realizacji siódmej części "Gwiezdnych wojen", gdyż nie chce spędzić ostatnich lat swego życia pracując nad filmem o emerytach w kosmosie.
W sieci pojawiają się coraz bardziej interesujące informacje związane z filmem "Indiana Jones 4". Zgodnie z najnowszymi doniesieniami scenariusz obrazu napisze Frank Darabont, a główny bohater... zostanie ojcem.