TWÓJ KOKPIT
0

Industrial Light & Magic :: Newsy

NEWSY (338) TEKSTY (18)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

George Bush nagradza George`a Lucasa

2006-02-16 15:38:00 Onet.pl

Firma Industrial Light and Magic została uhonorowana przez Biały Dom za pracę nad efektami specjalnymi.

Firma Industrial Light and Magic została założona przez George'a Lucasa w lipcu 1975 roku. Jest odpowiedzialna za efekty specjalne do największych superprodukcji w historii kina - od "Gwiezdnych wojen" począwszy, a na "Opowieściach z Narnii" skończywszy.

W tym roku stała się jedną z siedmiu korporacji odznaczonych Narodowym Medalem Technologii, przyznawanym przez administrację Białego Domu. Nagrodę założycielowi wręczył osobiście George Bush.

- Naszym największym bogactwem zawsze byli wykształceni, ciężko pracujący i ambitni ludzie, którzy nazywają ten kraj swoim domem - powiedział amerykański prezydent, przekazując odznaczenie. - Większość najbardziej rewolucyjnych amerykańskich wynalazków, od żarówki Thomasa Edisona po urządzenia Roberta Ledleya, zrodziło się w umysłach kobiet i mężczyzn, którzy mieli wizję i potrafili ją przekształcić w rzeczywistość - dodawał Bush w swoim przemówieniu.

Poza Industrial Light and Magic Medal odebrali:
  • Ralph Baer, inżynier pracujący nad interaktywnymi grami wideo
  • Roger Easton, założyciel firmy RoBarCo, która pracuje nad kosmiczną nawigacją
  • Firma Gen-Probe za pracę nad testami krwi na obecność wirusów
  • Firma IBM Microelectronics za pracę nad pół-przekaźnikami
  • Firma Motorola za wkład w rozwój telefonów komórkowych
  • Firma Paccar za pracę nad aerodynamicznymi, lekkimi ciężarówkami
    KOMENTARZE (7)
  • Sith Snapshot #128 i #129

    2006-01-28 15:47:00 StarWars.com

    Na stronie StarWars.com ukazały się dwa kolejne zdjęcia z cyklu "Sith Snapshot".

    Zdjęcie numer sto dwadzieścia osiem, zatytułowane "History in the Making", ukazuje nam Richarda Millera, twórcę modeli w ILM'ie, dodającego ostatnie detale do miniatury posągu, stojącego w Świątyni Jedi. Możecie je zobaczyć tutaj>>>, oraz tutaj>>>.

    Na zdjęciu numer sto dwadzieścia dziewięć natomiast, możemy zobaczyć kapsułę, w której Mistrz Yoda wylądował na powierzchni Dagobah. Fotkę, zatytułowaną "Time for Exile" zobaczycie tutaj>>> lub tutaj>>>.
    KOMENTARZE (6)

    Gwiezdne Wojny w liczbach

    2005-10-11 22:21:00

    Dziewiąty artykuł z cyklu około Lucasowego będzie wyjątkowo krótki. Właściwie to nie artykuł a garść liczb, opisanych, ułożonych w pewnej kolejności, aż proszących się o chwilę zastanowienia.

    Zysk wygenerowany przez pierwszy film – „Nową nadzieję” z 1977 to 500 mln USD.
    Zysk wygenerowany przez sagę na świecie do dziś to przeszło 9 mld USD.
    Koszty produkcji „Nowej Nadziei” – 10 mln USD.
    Koszty produkcji „Zemsty Sithów” – 115 mln USD.
    Koszt promocji ANH w kwietniu-lipcu 1977 – 4 mln USD
    Koszt marketingu ROTS w 2005 – 95 mln USD
    Zarobek pierwszego dnia ANH – 25 maja 1977 – 254899 USD
    Zarobek pierwszego dnia ROTS – 19 maj 2005 – ponad 50 mln USD
    Kwota sprzedaży DVD z TPM – 340 mln USD
    Kwota sprzedaży DVD z AOTC – 250 mln USD
    Kwota sprzedaży DVD z trylogią – 232 mln USD
    Roczny przychód ILM i Skywalker Sound w 2004 – 275 mln USD
    Roczny przychód LucasArts w 2004 – 100 mln USD
    Szacowana liczba sprzedanych kopii gier od 2001 – 9 milionów
    KOMENTARZE (1)

    Wojna Światów

    2005-07-07 21:03:00

    Dziś w nocy na nasze ekrany wchodzi najnowsze dzieło Stevena Spielberga pt. "Wojna Światów". Muzykę do filmu skomponował nie kto inny, jak John Williams, a za efekty specjalne odpowiada ILM.
    KOMENTARZE (0)

    Marcowe szaleństwo w ILM'ie

    2005-04-01 14:17:00 Resztki Imperium i StarWars.com

    "Nasze spotkania stają się coraz krótsze", mówi Roger Guyett, nadzorca jednej z ekip, tworzących efekty specjalne na potrzeby ROTS, kończąc prezentować Lucasowi roboczą sekwencję na Mustafar. To prawda - liczba ujęć kończonych przez ILM z każdym dniem staje się coraz mniejsza.
    "Ale na tych ostatnich kończyliśmy jedne z najmocniejszych scen", odpowiada mu John Knoll, kierownik grupy pracujacej nad efektami. Dla ekipy Johna Knolla są to sceny na planecie Utapau. Ekipa Guyetta koncentruje się na Mustafar. Natomiast dla grupy Roba Colemana... to już koniec. Ukończyli pracę 8 marca.

    Członkowie grupy Roba spodziewali się, że Lucas po pokazaniu mu wyników pracy każe jeszcze coś zmieniać lub poprawiać, ale wygląda na to, że był zadowolony.

    Jednym z ujęć, które trzeba dokończyć jest rendering Bossa Nassa. Na razie jest on tylko surowo wygenerowany, z szarą skórą, jeszcze nie pokolorowany i nie wprowadzony w scenę, w której będzie szedł obok Jar Jar Binksa. Generalnie polegało to na odszukaniu Bossa Nassa w archiwach z 1999, poprawieniu go do standardów z roku 2005 i wprowadzeniu na chwilę do filmu.

    Na koniec spotkania, Lucas patrząc na Guyetta dodaje z uśmieszkiem, "Uważaj na swoje życzenia, pozostaje jeszcze DVD".

    Ostatnimi czasy Lucas nie mógł nadzorować dokładnie pracy w ILM, gdyż był obecny w Londynie, gdzie nagrywano muzykę. Jedynie za pomocą łączy i małych monitorów mógł więc sprawdzać postępy. Teraz natomiast obejrzał sobie cały film na kinowym ekranie, by móc oceniać efekty specjalne.

    Obecny był przy tym Pablo Hidalgo, który sporządził listę najciekawszych ujęć / efektów "Zemsty Sithów". A oto i one.

  • Generał Grievous na swoim jednokołowym pojeździe uciekający ulicami Utapau, z Obi-wanem jadącym na Bodze na ogonie.

  • ujęcie z prawdziwego helikoptera w nocy na Coruscant. To niesamowita scena, pełna animatyki i efektów, ale była kręcona z prawdziwego helikoptera nad jednym z Amerykańskich miast. W finalnej wersji dostajemy obraz niesamowitej skali Coruscant.

  • podczas walki Grievousa i Obi-Wana zobaczymy zbliżenia oczu bohaterów, jak również ich twarzy, przed bitwą. Zobaczymy nie tylko zbliżenie samego Grievousa ale i jego intensywne gadzie oczy, które McCallum określa mianem pomidorów wysuszonych przez słońce.

  • rozmowa Grievousa z hologramem Dartha Sidiousa, który lekko powiewa w mgle.

  • Ujęcie dziesiątego poziomu Utapau, niedaleko krawędzi szczeliny. Tam Separatyści ukryli jeden ze swoich statków.

  • sala wojenna Jedi z olbrzymimi hologramiami.

  • klon zwiadowca w kamuflarzu na Kashyyyku, podczas walki z droidami w lagunie.

  • zdjęcie apartamentu Padme.

  • podnosząca się mówinica w galaktycznym senacie.

  • masywne zabudowania przemysłowe które długimi ramionami wyławiają minerały z lawy na Mustafar.

    W dniu 28 marca – kiedy Pablo pisał ten raport ILM miał ukończonych 2063 ujęcia z 2144.
    Zostało tylko 81 i trzy dni pracy.
    KOMENTARZE (7)
  • ILM w drodze po Oskara? Portman na Oskarach

    2005-02-18 08:40:00

    Jak donosi Onet.pl, ILM pnie się w górę w Oskarowej batalii za efekty specjalne. Wato dodać, że część zespołu pracującego nad III częścią Harry'ego Pottera, to Gwiezdno-Wojenni weterani.

    Zwycięzcą Visual Effects Society Awards okazała się produkcja "Harry Potter i więzień Azkabanu".

    Laury za najlepsze efekty specjalne odebrali pracownicy studia Industrial Light + Magic's - Roger Guyett i Tim Burke. Filmowa adaptacja trzeciego tomu przygód małego czarodzieja autorstwa J.K. Rowling zdobyła także wyróżnienie VES za najlepsze postacie animowane (Zgredek, Hipogryf).

    Laury dla najlepszego pojedynczego ujęcia z wykorzystaniem efektów specjalnych przyznano produkcji katastroficznej "Pojutrze", za scenę wielkiej fali zalewającej Manhattan. Nagrodę przyjęła Karen Goulekas.

    Visual Effects Society Awards zostały przyznane w ubiegłą środę w Hollywood Palladium.


    Tymczasem Natalie Portman dołączyła do grona gwiazd, które zaprezentują tegoroczne Oscary.

    Aktorka otrzymała w tym roku swoją pierwszą nominację - za film "Bliżej".

    Na oscarowej ceremonii pojawią się z pewnością również: Dustin Hoffman, Al Pacino, Drew Barrymore, Kirsten Dunst, Robin Williams, Martin Scorsese, Gwyneth Paltrow, Penélope Cruz, Halle Berry, Renée Zellweger, Charlize Theron, Orlando Bloom, Ziyi Zhang, Kate Winslet oraz Scarlett Johansson. Imprezę poprowadzi Chris Rock.

    Zwycięzców 77. gali Amerykańskiej Akademii Filmowej poznamy 27 lutego. Wręczenie statuetek odbędzie się w Kodak Theatre w Hollywood.

    KOMENTARZE (0)

    Bliższe spojrzenie...

    2005-02-16 17:38:00 StarWars.com

    Na rzecz każdego z Epizodów Gwiezdnej Sagi powstały tysiące projektów. Projektów postaci, miejsc czy konkretnych scen akcji. Niektóre arty przyjęto i je właśnie zobaczymy na srebrnym ekranie. Część jednak została odrzucona, wiele z nich (także z tych użytych) zapewne nie ozbaczyłoby światła dziennego.

    Najzdolniejsi artyści z Departamentu Sztuki Industrial Light & Magic stworzyli jeden wielki projekt- zbiór krótkich opowieści w świecie Gwiezdnych Wojen. Tak oto powstał album Star Wars: Visionaries. Otrzymując pełną swobodę, każdy z twórców przedstawia nam dobrze znany nam świat z nieco innej strony.

    Dziesięć ekscytujących historii stworzonych zostało przez Roberta E. Barnesa, Ryana Churcha, Warrena Fu, Alexa Jaegear, Sanga Jun Lee, Stephana Martiniére, Aarona McBride, Mike'a Murnane'a, Dereka Thompsona, Erika Tiemensa oraz Fenga Zhu.

    W USA album wyjdzie nakładem wydawnictwa Dark Horse. Jego premiera zapowiadana jest na 2 kwietnia. Ciekawe kiedy (czy w ogóle?) zobaczymy go u nas...


    KOMENTARZE (8)

    Informacje na temat początkowej bitwy

    2005-02-15 15:10:00 magazyn Empire

    John Knoll, dyrektor efektów graficznym w firmie Industrial Light and Magic (ILM), udzielił małego wywiadu dla magazynu Empire. (Spoiler):

    Całość tyczy się ogromnej bitwy kosmicznej nad planetą Coruscant. Knoll stwierdził, iż nie będzie ona taka jak we wcześniejszych Epizodach Sagi.
    Starcie między chylącą się ku upadkowi Republiką, a Konfederacją Niezależnych Systemów w kosmosie będzie trwać 20-25 minut. Co ciekawe bitwa nie tylko będzie się toczyć w przestrzeni kosmicznej, ale również w górnej części atmosfery planety, gdzie będzie można spostrzec ogień i liczne wybuchy.
    Dodatkowo w tej scenie zobaczymy wiele bezpośrednich starć pomiędzy okrętami flagowymi obu stron. Knoll wraz z jego ekipą z ILM, chcieli się w początkowej scenach Zemsty Sithów skupić właśnie na walce większych jednostek, niżeli myśliwców. Warto wspomnieć, iż we wcześniejszych filmach z Gwiezdnych Wojen, nie było tego typu scen, pomiędzy statkami.

    Knoll stwierdził, iż w scenach początkowej bitwy nad Coruscant, Separatyści jak i Republika będzie miała flotę składającą się z kilku tuzinów okrętów gwiezdnych.

    (Koniec Spoilera)
    KOMENTARZE (17)

    Oskarowe nominacje Starwarsowców

    2005-01-26 10:44:00 Resztki Imperium

    W dniu dzisiejszym amerykańska Akademia Filmowa ogłosiła nominacje do swoich nagród, zwanych Oskarami. Wśród nominowanych nie zabrakło także i starwarsowców w tym:

    Natalie Portman w kategorii najlepsza aktorka drugoplanowa za rolę w filmie "Bliżej". Portman będzie konkurować między innymi z Cate Blanchett ("Aviator").

    John Williams za muzykę do "Harry'ego Pottera i Więźnia Azkabanu". Z Williamsem będzie konkurować między innymi John Debney ("Pasja") oraz Jan A.P. Kaczmarek ("Marzyciel").

    Paul Hirsch za montaż filmu "Ray". Hirsch był montażystą "Nowej Nadziei" oraz "Imperium Kontratakuje".

    Roger Guyett i Bill George oraz ich zespół za efekty specjalne do filmu "Harry Potter i Więzień Azkabanu". (Efekty powstały przy współpracy z ILM). Jednym z ich konkuretnów będzie... John Dykstra, legendarny twórca efektów do ANH, tym razem za "Spider-mana 2", wraz ze swym zespółem. Ich konkurentem będzie jeszcze film "Ja, robot", tym razem z efektami współtworzonymi przez Wetę (która zdobywała przez 3 ostatnie lata nagrody za Władcę Pierścieni).

    Rozadnie Oskarów zaplanowano na 27 lutego.
    KOMENTARZE (8)

    Rick McCallum udziela informacji na temat kategorii wiekowej ROTS

    2005-01-23 20:02:00 Resztki Imperium

    Rick McCallum, producent wykonawczy Gwiezdnych Wojen, w jednym z udzielonych niedawno wywiadów, powiedział: "Myślę, że film [Zemsta Sithów] będzie miał kategorię PG-13, lub przynajmniej jakieś ostrzeżenie. Co prawda nie ma tam krwi, ale jest dużo ...interesujących rzeczy".
    Gdyby stało się tak, jak mówi McCallum, Gwiezdne Wojny po raz pierwszy nie dostały by kategorii PG. Warto też dodać, iż kategoria PG-13 powstała na potrzeby i z inicjatywy ... George'a Lucasa. Gdy George kręcił wraz ze Stevenem Spielbergiem "Indianę Jonesa i Świątynie Zagłady" (pierwotny polski tytuł "Indiana Jones i Świątynia Przeznaczenia"), okazało się, że film nie jest w stanie spełnić kryteriów PG, przeznaczonych w praktyce dla wszystkich. Lucasa i Spielberga, bardzo bolała wizja tego, że film mógłby być wyświetlany jedynie osobom powyżej 18 roku życia, dlatego odpowiednio wcześnie zaczęli działania, na rzecz powstania nowej kategorii, co ciekawe wstrzelili się bardzo dobrze w potrzeby rynku i bez problemu powołali do życia PG-13.

    Rick McCallum dodał jeszcze, że będzie to film, na którzy wszyscy czekali. „Wiele nielubianych fragmentów poprzednich dwóch filmów nabierze sensu, a fani, którzy byli rozczarowani historią 9-letniego chłopca, dostaną to na co czekali, czyli bardziej dorosłą opowieść.”

    Co ciekawe, przy wypowiedzi McCalluma znalazła się też informacja o lokacjach. Z tym jest dość duży problem, bo generalnie nie było klasycznych zdjęć w lokacjach. Zdjęcia były robione w studiach w Sydney, Anglii (dokrętki) oraz USA (dokładniej w ILM). Wcześniej krążyły jedynie plotki, że Lucas wysłał w świat operatorów, by porobili zdjęcia krajobrazów, które zostaną wstawione komputerowo do filmu. Okazuje się, że wśród miejsc, gdzie wysłał swe ekipy była Tunezja (zdjęcia tam powstały prawdopodobnie podczas kręcenia "Ataku Klonów", nie wiadomo czy wyprawiono się tam po raz kolejny), Szwajcarii, Tajlandii, Chin i Włoszech. Ważny jest tu też brak informacji o Nowej Zelandii, o której w swoim czasie również było głośno, gdyż miała udawać Alderaan lub Utapau.
    W każdym razie jedno jest pewne, zdjęcia lokacyjne nabiorą po "Zemście Sithów" nowego znaczenia.
    KOMENTARZE (15)

    Strajk w ILM

    2005-01-17 08:14:00

    Może nie dosłownie, przynajmniej w Polskim znaczeniu, ale po części na pewno. Wszystko dotyczy oczywiście zatrudnienia. Otóż 200 pracowników Industrial Light and Magic protestowało przez 15 minut, w ramach solidaryzowania się z kolegami, którzy negocjowali dalsze warunki pracy. Na razie kontrakty, które kończyły się z dniem 31 grudnia 2004 przedłużono do 28 lutego 2005, co nie jest zbyt zadowalające dla pracowników. ILM tłumaczy, że nie chce przedłużać umów, skoro nie ma pracy dla tylu osób. ILM przeszło niedawno gruntowną reorganizację i stało się bardziej podporządkowaną częścią Lucasfilm niż kiedykolwiek wcześniej. Z drugiej strony, ważne jest też to, że rotacja w zatrudnieniu w ILM zawsze była spora. Zależy ona od liczby projektów nad którymi się pracuje i wiele osób zatrudnia się na potrzeby jednego projektu.
    KOMENTARZE (0)

    Modele z Epizodu III

    2004-12-22 22:03:00 StarWars.com

    O wiele bardziej niż w poprzednich częściach Sagi, w Epizodzie III wykorzystywano światy i środowiska, których trudno znaleźć szukając odpowiednich lokacji na świecie. Kręcenie w egzotycznych czy trudno dostępnych miejscach niesie ze sobą możliwość niebezpieczeństw, przez co jest niepraktyczne. Ale George Lucas nie musi już ograniczać swojej wyobraźni takimi obostrzeniami. By stworzyć nowe światy zwrócił się do Warsztatu Modeli w IL&M.

    Myliłby się ten, kto stwierdza, że prequele to jedynie filmy cyfrowe, bez pomysłu i polotu w wykonaniu efektów specjalnych. Prawda jest taka, że modele i miniatury są stosowane tu o wiele częściej niż w klasycznych filmach. Epizod I ma w sumie więcej modeli niż oryginalna trylogia razem wzięta. Oczywiście wszystko jest ładnie połączone z efektami komputerowymi, ale to nie użycie modeli się zmieniło, tylko sposób tego użycia.

    Jak zapewnia Brian Gernand, na potrzeby Epizodu III zbudowano kilka wielkich środowisk planetarnych, oczywiście za pomocą miniatur, ale niektóre z nich są naprawdę olbrzymie.

    Gernand, który nadzorował tworzenie tych modeli, szczyci się tym, że jego rodzina ma długie filmowe koneksje. Jego ojciec był sprzedawcą w Hollywood, jeden dziadek był inżynierem dźwięku w Warner Bros., a drugi inżynierem zajmującym się kamerami w tym samym studiu. Po pracy zajmował się budowaniem modeli, w szczególności z II Wojny Światowej, a także modeli samolotów i pociągów (kolejka elektryczna). To właśnie on był inspiracją dla Briana. Jego zainteresowania w tym kierunku rozwijała także matka, która nawet do dziś kupuje mu czasem modele.

    Ale Gernand dorósł i stwierdził, że kocha film i fotografowanie, ukończył studia na wydziale filmu i sztuki w UCLA, a potem postanowił połączyć obie pasje. Zaczął pracować w Warsztacie Modeli w ILM. Jednym z pierwszych filmów, przy jakich pracował, był "Pogromcy Duchów II". Teraz po latach pracy odpowiada za wszystkie miniatury do Epizodu III, blisko współpracując z Rogerem Guyettem i Johnem Knollem, którzy nadzorują pracę nad efektami. Razem podejmują decyzję, co powinno być zrobione za pomocą modelu, a co można wykonać komputerowo. Ale już sam sposób wykonania należy do niego. Następnym krokiem w budowie jest budżetowanie, trzeba wiedzieć ile na dany model można przeznaczyć i co za taką sumę można uzyskać. Następnie porównuje się to z ilością ujęć w jakich ma być wykorzystany - wiadomo im więcej, tym musi być dokładniejszy, a co za tym idzie droższy. Olbrzymie wulkaniczne pola, które zobaczymy pod koniec Epizodu III są dość drogą miniaturą, ale okazuje się, że jej koszt jest amortyzowany przez 300 ważnych ujęć. Wtedy okazuje się, że opłaca się ją zbudować. Teraz za pomocą miniatur wybudowano między innymi olbrzymie krajobrazy (Kashyyyk z jego drzewami i plażami), ciche i spokojne środowiska (Opera na Coruscant). To wszystko jest o wiele bardziej interesujące i dynamiczniejsze niż praca nad Epizodem II, stwierdza Brian.

    Chociaż nazwa "Utapau" pojawiała się już w najwcześniejszych scenariuszach Lucasa, dopiero teraz zadebiutuje na ekranie jako planeta. Lucas chciał koniecznie by była to planeta z olbrzymimi kraterami i szczelinami w których znajdują się jaskinie i ulokowane są miasta. Coś na wzór konceptów z klasycznej trylogii określanych jako Szczelinowo na Alderaanie. Znalezienie odpowiedniej lokacji na ziemi okazało się niemożliwe, dlatego Lucas kazał wybudować miniaturę. W sumie zbudowano dwie, w różnej wielkości, w zależności na potrzeby ujęć. Ale trzeba pamiętać o tym, że ludność Utapau, to nie prymitywni troglodyci mieszkający w jaskiniach, ale wyszukana i rozwinięta kultura, która kształtowała się przy setki lat. Lucas chciał mieć także w tych jaskiniach widoczną i charakterystyczną architekturę. Główną inspiracją dla architektury Utapau był Frank Lloyd Wright. Poniżej znajduje się kilka zdjęć budynków zaprojektowanych przez Franka Lloyda Wrighta.

    Zdjęcie 1
    Zdjęcie 2
    Zdjęcie 3
    Zdjęcie 4
    Zdjęcie 5
    Zdjęcie 6
    Zdjęcie 7
    Zdjęcie 8
    Zdjęcie 9
    Zdjęcie 10

    Podstawowy model był zbudowany w sakli 1:2000, ale niektóre jego elementy, jak chociażby platforma lądownicza były za małe, sama platforma miała koło jednego cala. Dlatego zbudowano drugi model w skali 1:90 ale tym razem był to już model samego miasta, określany jako "Utapau - ściana bohaterów". W celu zobrazowania sobie tego modelu używano minifigurek Hasbro - dokładniej pilota TIE Fightera, by uzmysłowić sobie wielkość danych przedmiotów w stosunku do człowieka. Budynki zaprojektował Ryan Church, zostały zbudowane tak, by łatwo je było przemieszczać przez co powiększać obraz Utapau. Reprezentują one różne style przez co dodają historii miastu Utapaunów. Można też rozróżnić które budynki są domostwami, które są przemysłowe, które są siedzibą finansjery.

    Mustafar to już legendarny lokacja, którą fani wyobrażali sobie od przeszło dwudziestu lat, to właśnie tam odbędzie się pojedynek między Obi-Wanem a Anakinem. To pole pełne gotującej lawy, gdzie z Anakina ujdzie ostatni ślad człowieczeństwa. Mustafar jest podwójną planetą, młodym światem z piekielnym krajobrazem pokrytym wulkanami, płynącą lawą i obsydianowymi górami. Oczywiście w dużej mierze krajobraz ten wykonano za pomocą miniaturowego środowiska. Cyfrowe obrazy to np. wybuchy i erupcje wulkanu. Model, jak zapewnia Gernand , jest interaktywny, to nie coś co stoi, tym się można bawić, odgrywać pewne rzeczy, przez to stworzenie go wymagało olbrzymiego wysiłku. By stworzyć ten niezapomniany krajobraz użyto wielu miniatur. Jedną z nich jest tak zwana "główna rzeka" - czarny krajobraz przez który przepływa gotująca lawa. Został on zbudowany w skali 1:134 na powierzchni 20 na 36 stóp. W skończonej wersji filmu zobaczymy tu kompleks przemysłowy, który będzie zbierał lawę i przetwarzał ją, by uzyskać bogate minerały. Lawa jest zrobiona z metylu, składnika często używanego w lekarstwach, kosmetykach czy jedzeniu. Lawa jest całkowicie organiczna, prawie jak keczup - śmieje się Brian. Cała miniatura jest ustawiona pod kątem 10 stopni, by zapewnić to, żeby lawa płynęła. Z uwagi na cenę metylu starano się go oszczędzać, zbierać i ponownie przepompowywać, by jak najmniej się zmarnowało. Oczywiście sam metyl nie na wiele się przydał, więc w czasie testów starano się go odpowiednio zanieczyścić, by uzyskać odpowiednią barwę. Kolory były różne od żółtego, do nawet zielonego, ale zdecydowano się na bardziej klasyczną lawę. Oczywiście by wszystko było bardziej realistyczne, lawa nie mogła sobie spokojnie płynąć, potrzeba było czegoś, co spowoduje, że będzie bardziej naturalna, niebezpieczna. Wykorzystano tu światła, by ją podświetlić, dzięki czemu wydawała się w niektórych miejscach zasychająca a w innych świeża, wypływająca z wnętrza planety. Problem w tym, że prawdziwa lawa jest dość żółta, ale dla potrzeb kina najczęściej bywała mocno pomarańczowa. Tu trzeba było z jednej strony zachować realizm, a z drugiej być też zgodnym z tradycją kina, tym co widz sobie wyobraża. Inaczej można by wrócić do zielonej lawy. Tu postanowiono te kolory wymieszać, co daje niesamowity efekt zastygania lawy. Cześć rzeczy oczywiście zostanie dodana komputerowo. Nad całym projektem czuwał artysta - Erik Tiemens, który pod okiem Lucasa studiował zdjęcia prawdziwych wybuchów wulkanów i płynącej lawy, w tym Wielkich Tetonów w Wyoming.

    Myliłby się ten, kto by stwierdził, że na tym kończą się modele w Gwiezdnych Wojnach. Okazuje się, że dla potrzeb Epizodu III powstało ich wiele więcej, a wszystko za sprawą tajemniczego procesu nazwanego "xenviro". To nowatorska technika, wymyślona w ILM specjalnie dla potrzeb "Zemty Sithów". W skrócie polega ona na tym, że robi się model i następnie bardzo dokładnie skanuje go za pomocą lasera. Dopiero tak uzyskany obraz komputerowy jest dalej przetwarzany w procesie animacji. Skanowanie odbywa się w różnych środowiskach, by lepiej odtworzyć cyfrowo dany model. Daje to niesamowitą możliwość kombinacji między bardzo szczegółowymi i nigdy nie powtarzalnymi elementami organicznymi (prawdziwymi) a bardzo wydajnymi i fleksyjnymi obiektami cyfrowymi. Jedną z takich rzeczy był hangar Federacji Handlowej. Potrzebowano z nim nakręcić 2000 ujęć, co z miniaturką byłoby niemożliwe pod żadnym pozorem, również grafika komputerowa by się nie do końca sprawdziła, stąd wykorzystano technikę xenviro. Sam model hangaru miał 16 na 16 stóp, ale odwzorowywał jedynie część całej lokacji. Komputerowo zostanie on zwielokrotniony, tak by uzyskać cały obraz.

    Zdjęcia tych miniatur przedstawiliśmy tutaj.
    KOMENTARZE (4)

    Tego nie można już zatrzymać ..

    2004-11-27 03:53:00 Mariusz Rokicki / Stopklatka.Pl

    Materiał autorstwa Mariusza Rokickiego / Stopklatka.Pl.

    W kinie trwa rewolucja komputerowa. To dzięki niej obraz z ekranu oszałamia i ukazuje świat inaczej. Oto krótka historia efektów specjalnych pióra specjalisty.

    Filmy oglądam nałogowo. Wybieram spontanicznie, często nawet nie zaglądając do recenzji. Z przyjemnością i uwagą oglądam filmy niosące przekaz. Powodujące, że chociaż przez chwilę inaczej patrzę na świat, który mnie otacza. Jednak równie chętnie oglądam i te, w których cienka fabuła wypełnia krótkie pauzy pomiędzy sekwencjami pościgów i eksplozji. Dlatego w moim prywatnym rankingu dobrych filmów znajduje się "Miasto Boga" i... "Pearl Harbor". Obie te produkcje oglądam z odmiennych powodów: coś dla duszy i coś dla ciała. Wśród recenzentów oraz wszelkiej maści wyznawców X Muzy jako sztuki wyższej właśnie ta druga kategoria filmów budzi najwięcej kontrowersji. Tymczasem rozpowszechnione w dzisiejszym kinie efekty specjalne przeżywają swój rozkwit. Jak szacuje Donald Levy z Sony Pictures - Hollywood wydaje rokrocznie ok. 500 mln USD na efekty specjalne, z czego większość idzie na technologie cyfrowe. Jest to więcej niż w Stanach Zjednoczonych przeznacza się na badania naukowe.

    Już w 1958 roku Ray Harryhausen użył poklatkowej animacji postaci w "Siódmej podróży Sinbada". Ta prosta w zamyśle technika z dużym powodzeniem stosowana była w wielu późniejszych produkcjach. Na jej użycie zdecydował się m.in. John Guillermin w remake'u "King Konga" z 1976, gdzie postać tytułowego bohatera była animowana właśnie poklatkowo. Większość efektów z tej epoki przypomina trik sceniczny "smoke and mirror"s polegający na tym, że obraz z projektora wyświetlany jest na zadymionej scenie, tworząc iluzję pojawiających się obiektów lub postaci. Szczytem możliwości technicznych były wtedy celuloidowe wycinanki, czyli pierwsze multiekspozycje, polegające na składaniu wielu obrazów w jeden (np. "Afera Thomasa Crowna", 1968). Efekty animacji poklatkowej i pierwsze kompozycje obrazu uzyskiwane na kopiarkach optycznych przez wielokrotne wybiórcze naświetlanie negatywu były preludium do tego, co miało nastąpić w 1977 roku.

    Data premiery "Gwiezdnych wojen" pozostanie punktem zwrotnym w kinie światowym. Jak na owe czasy jakość i ilość efektów specjalnych oszałamiała. Było to wydarzenie bezprecedensowe. Firma George'a Lucasa - ILM (Industrial Light and Magic), która stworzyła całość efektów w tym filmie, zrobiła coś więcej. Stworzyła nową gałąź przemysłu filmowego. Co więcej, "Gwiezdne wojny" udowodniły, że na filmach efektowych można zarabiać duże pieniądze. Rok 1977 to swoisty Big Bang współczesnego kina. Pokazano nam rzeczy, które do tej pory mogliśmy sobie jedynie wyobrażać. Większość efektów wizualnych bazowała tu na miniaturach. Wykorzystano zjawisko postrzegania skali i odniesienia, by zobrazować niemożliwe do sfilmowania scenerie.

    Innym wielkim osiągnięciem z zastosowaniem miniatur była produkcja "Łowcy androidów" (1982) Ridleya Scotta. Futurystyczna wizja miasta przyszłości robi wrażenie mimo upływu dwóch dekad. Ale osiągnięcia artystów spod znaku dłuta, nożyka i kartonu nie mogły zatrzymać rewolucji, jaką niosły ze sobą ciągi zerojedynkowe. Mowa oczywiście o komputerze i digitalizacji.

    Binarna rzeczywistość

    W 1982 roku na ekrany kin wszedł "Tron" Stevena Lisbergera, film, który posługiwał się mało zrozumiałymi wtedy pojęciami "haker" czy" program komputerowy". Pomimo prostej fabuły, zestawienie tematyki i efektów specjalnych stworzyło niespotykaną dotąd stylistykę. Jednak zastosowanie komputera do stworzenia filmu o cyberświecie nie pomogło w zdobyciu Oscara za efekty specjalne. Akademia uznała zastosowanie tego rodzaju technik za zwykłe oszustwo! Jednak nie wszyscy czuli się oszukani: dowodzi tego ogromna popularność gry komputerowej "Tron".

    Początki zastosowania komputera do obróbki obrazu były trudne. Stosowane w tamtych czasach narzędzia nie miały wiele wspólnego z obecnymi komputerowymi systemami kompozycyjnymi. Produkowanie efektów polegało głównie na tym, że programiści pisali linijki kodu komputerowego, który następnie modyfikował obraz. Dopiero po wywołaniu negatywu można było zobaczyć rezultaty procesu, a jego wielokrotne powtarzanie pochłaniało czas i wymagało samozaparcia ze strony całej zaangażowanej w to ekipy.

    Następnym milowym krokiem w zastosowaniu komputera był "Jurassic Park". Gdy Steven Spielberg przygotowywał się do kręcenia filmu, największym wyzwaniem okazało się realistyczne przedstawienie dinozaurów. Próby wykonane pod kierownictwem Stana Winstona z ILM były tak obiecujące, że reżyser powierzył ekipie od efektów komputerowych wszystkie ujęcia z prehistorycznymi bestiami, wyłączając jedynie zbliżenia dinozaurów. Niedowiarkom, którzy twierdzili, że za pomocą komputera nie można wykreować złudzenia rzeczywistości, zamknięto usta.

    W "Gladiatorze" Ridleya Scotta efekty polegały w zasadzie na dobudówkach scenografii i retuszach. Jednakże śmierć w trakcie zdjęć Olivera Reeda odtwarzającego rolę Proximo była przyczyną zwiększenia udziału efektów komputerowych. Jeszcze parę lat wcześniej tego rodzaju nieszczęśliwy zbieg okoliczności zmusiłby reżysera do powtórnego nakręcenia wielu ujęć. Tym razem jednak na pomoc przyszła ekipa od efektów specjalnych, która odwzorowała postać Proximo w komputerze. Mimika i ekspresja były na tyle wiarygodne, że widzowie nie zdawali sobie sprawy, iż oglądają postać wygenerowaną komputerowo.

    Obecnie użycie skomplikowanych efektów specjalnych znacznie wybiega poza dotychczas ustalone ramy. Funkcje zarezerwowane do tej pory dla reżysera, scenarzysty czy operatora są przejmowane przez artystów siedzących przed monitorami komputerów. Tworzenie storyboardów, prewizualizacji i rysunków koncepcyjnych jest nie tylko bardzo pomocne w kreowaniu efektów specjalnych, ale daje ich twórcom coraz większy wpływ na ostateczną postać filmu. Osoby takie jak John Berton (ILM), który pracował nad "Mumią", czy Aron Warner (Dreamworks) - współtwórca "Shreka" - urastają do rangi gwiazd.

    Gigantoefekty

    Do końca lat 90. efekty specjalne widoczne na ekranach były podporządkowane zasadzie realności. Użycie komputera lub innych technik uzasadniały mniejsze koszta lub brak dostępu do danego obiektu czy scenerii. "Matrix" przekreślił tę niepisaną zasadę. Wykorzystanie efektu "bullet time" lub jak kto woli "time slice" (patrz ramka) już w pierwszych minutach filmu dawało jasny przekaz, że nie chodzi tutaj o realizm walki, tylko o napawanie się obrazem - stopklatką zawieszonej w powietrzu Carrie-Anne Moss. Zresztą efekt ten nie został użyty po raz pierwszy w "Matriksie". Już ponad sto lat wcześniej, bo w 1877 roku, Eadweard James Muybridge przy użyciu dwudziestu czterech aparatów zarejestrował kolejne fazy ruchu galopującego konia. Z czasem efekt doczekał się nawet swojego pastiszu ("Straszny film"). Bracia Wachowski sięgając do takich filmów - m.in. "Neuromancer" i "Ghost in the Shell" - udowodnili, że widza można przyciągnąć nie tylko realizmem, ale także efektami wizualnymi.

    Kino dzieli się dziś na dwie grupy. Jedną tworzą filmy, w których w niewidoczny dla widza sposób użycie komputera ma dopomóc w odwzorowaniu realizmu. Efekty muszą się idealnie komponować z resztą filmu, idealnie uzupełniać narrację. Inną klasę tworzą filmy, w których reżyserowi zależy głównie na tym, żeby efekty specjalne swoją stylistyką nadały filmowi nowy wymiar. Ten styl chętnie czerpie inspirację ze znanych komiksów. Przykładem może być film "Kot". Oparty na gadżetach wizualnych, ucieka od konwencji sztuki, dając w zamian feerię efektów. Narzędzia stosowane początkowo dla urealnienia obrazu, a teraz najczęściej do tworzenia gigantomanii efektów specjalnych, nasuwają myśl o malarstwie XVII wieku, kiedy nuda w odwzorowywaniu rzeczywistości zrodziła manieryzm. Niewątpliwie efekty specjalne są dzisiaj potężnym narzędziem w rękach reżysera. Pozwoliły na pokazanie spektakularnych bitew we "Władcy pierścieni", malarskich impresji w "Między piekłem a niebem". Jednak nie są w stanie zastąpić fabuły i zamaskować braku pomysłu. W dwóch ostatnich częściach "Matriksa" rozbudowane efekty, szybki teledyskowy montaż, wybuchy i oszałamiające tempo akcji nie wystarczają. To przy oglądaniu pierwszego "Matriksa", który był krokiem milowym w cyfrowej rewolucji, miało się głębokie przekonanie, że oto powstała nowa jakość. Tej nowej jakości nie mają jednak kolejne filmy oparte na cyfrowych efektach.

    Mariusz Rokicki
    KOMENTARZE (12)

    "Sky Kapitan i świat jutra" już w kinach UPDATE

    2004-11-26 20:37:00 Stopklatka


    Jedno z wydarzeń kina rozrywkowego, interesujące przedsięwzięcie technologiczne, kandydat do Oskarów technicznych - "Sky Kapitan i świat jutra" jest już w naszych kinach.

    Za reżyserie i scenariusz odpowiada Kerry Conran. W rolach głównych występują Jude Law, Gwyneth Paltrow, Angelina Jolie, Giovanni Ribisi.

    Takich efektów specjalnych jeszcze nie ujrzało światło dzienne. "Sky Kapitan i świat jutra" to przełomowy moment w historii kina. To wydarzenie bez precedensu.Film zawiera ponad dwa tysiące ujęć z efektami specjalnymi. Aktorzy filmowani byli na tle blue boxu, a następnie, już po zakończeniu zdjęć, każdy kadr filmu był komputerowo uzupełniany. Prace trwały ponad sześć lat. Choć "Sky Kapitan i świat jutra" nie ma dekoracji i plenerów w dosłownym tych słów znaczeniu, reżyser wykorzystuje najnowszą technologię cyfrową, by zanurzyć widza w bogaty, odtworzony z dbałością o najdrobniejszy szczegół świat fantazji naukowej, gdzie ożywają najbardziej niezwykłe historie.

    Recenzja filmu znajduje się tutaj.

    UPDATE Niestety z powodu pewnego roztargnienia, zabrakło tu pewnego komentarza. Otóż jest tak, efekty w tym filmie, przełomowym technologicznie, robił ILM. Ale ważniejsze jest to, że George Lucas szczycił się tym, że "Zemsta Sithów" będzie pierwszym filmem, w którym w każdej scenie jest choćby fragment niebieskiego czy zielonego ekranu. Nie ma lokacji, nie ma kompletnych zbudowanych planów. Powtarza się jednak sytuacja z przełomem w "Ataku klonów". Tam miał być to pierwszy film, który będzie nakręcony w całości w technologii cyfrowej, jednak Francuzi byli pierwsi ze swoim "Vidocqiem". Tu sytuacja jest podobna, ba nawet więcej. "Sky Kapitan i Świat jutra" został zrobiony w ogóle bez budowy rzeczywistej scenografii. Wszystko na blueboxie. Dodatkowo pojawią się postaci generowane komputerowo. I to nie dziwne stworki, a ludzie. Np. Laurence Olivier, aktor który zmarł w 1989, gra w tym filmie i jest zrobiony w całości komputerowo. Ten film, jaki by nie był pod względem scenariusza, już zmienił kino. Lucas ponownie został wyprzedzony we wprowadzaniu nowych, przełomowych technologii.
    KOMENTARZE (19)

    Postępy na planie

    2004-10-29 19:05:00 StarWars.com

    Z tak dużą ilością światów do odwiedzenia w "Zemście Sithów" zespół Lucasa ma nie lada zadanie. George ma swoją własną filozofię na temat światów. Ważne jest pierwsze wrażenie i łatwe rozróżnianie planet, stąd pojawiają się nam jednoklimatyczne planety jak Hoth czy Tatooine. Lucas zamienia realizm na filmowe wrażenie. Dzięki temu określony typ terenu odzwierciedla nam świat, a publiczność nie potrzebuje podpisów informujących, gdzie dzieje się akcja. Dlatego Lucasowi było bardzo przykro, gdy dowiedział się, że część osób oglądających "Atak klonów" nie potrafiła odróżnić Geonosis od Tatooine, ponieważ na obu była pustynia i myśleli, że to tylko inna pora dnia.

    W Epizodzie III odwiedzimy dwanaście planet, stąd Departament Artystów miał bardzo trudne zadanie stworzyć różne światy pod względem architektonicznym, tektonicznym i klimatycznym. Lucas dokładnie przeglądał wszystkie projekty, patrzył jak się komponują razem ze sobą, jakie kolory dominują. Dodatkowo dochodzi jeszcze montaż filmu, obecnie Lucas stara się sprawdzić, na ile jest w stanie go skrócić, tak by w trzech ujęciach móc pokazać to co na razie pokazuje w pięciu.

    W pewnym momencie filmu Generał Grievous dociera do planety Utapau. Tu ważne, bo oto po raz pierwszy na oficjalnej pada nazwa planety, która przewijała się przez Gwiedzną Sagę od samego początku, bo właśnie tak pierwotnie nazywały się i Tatooine i Naboo. Prom Grievousa pojawia się na orbicie planety, potem widzimy go już w atmosferze, aż w końcu ląduje, a Gievous wychodzi i zmierza wzdłuż platformy. Na koniec wchodzi do windy by spotykać się stronnikami Separatystów. Sam hangar jest stylizowany trochę na to co znamy z powrotu Jedi. Tym razem jednak to droidy bojowe stoją w rzędzie. Hangar będzie widoczny tylko w tym pojedynczym ujęciu, przynajmniej w roboczej wersji filmu.

    W innym ujęciu Aayla Secura idzie przez kolejną, niedokończoną jeszcze, nową planetę i w pewnym momencie jej oczy koncentrują się na jakimś punkcie. I jest problem, na co ona tam patrzy? Na planie pewnie na nic, bo tam był tylko zielony ekran, ale teraz dodano wirtualne środowisko, pokrytej grzybami planety, a jej spojrzenie trzeba jakoś wyjaśnić. Lucas stwierdził, że trzeba by dodać tam jakąś istotę, np. papugę. Może niekoniecznie ptaka, ale by miało pysk i wydawało dźwięki. Do roboczej wersji trzeba podpiąć coś i zobaczyć, jak to będzie wyglądać. Rob Coleman sugeruje by dodać tam coś z Epizodu I, np. peko peko, ptaszki które stworzono na Naboo i teraz mogą się przydać. Na to Lucas instruuje go, że musiałaby patrzeć na dół, a nie patrzy, więc trzeba sprawić, by to coś latało.

    Dlatego ważne jest oglądanie filmów na dużych, kinowych ekranach. Na monitorach zazwyczaj tych scen się nie wyłapuje. W innej scenie z Obi-Wanem w myśliwcu, gdy kończył rozmowę z hologramem Baila Organy, coś nie tak było z gwiazdami w tle. Tym razem obrazowanie gwiazd będzie inne, zazwyczaj były one w Gwiezdnych Wojnach dwu wymiarowe, teraz będą trochę przypominające efekty znane z Star Trek, trójwymiarowe!

    Inną z omawianych scen, jest mimika Yody. Podobnie jak w ANH Obi-Wan wyczuł zniszczenie Alderaanu, tak i teraz Yodę zatrzyma nagła katastrofa. Zobaczymy grymas na jego twarzy. Ale nie będzie to wyglądało jak cierpienia, a raczej prawie jak nagły atak serca. To bardzo trudne emocje do zobrazowania. To coś, jakbyś nagle dowiedział się, że twój szesnastoletni syn został aresztowany za handel narkotykami a w dodatku jest seryjnym mordercom. Właśnie tak te uczucia opisuje Lucas.

    Liczba ujęć w Epizodzie III - 2300
    Ukończone przez JAK - 933
    Ukończone wycięte - 105
    Ilość ukończeń wymaganych tygodniowo - 59
    Tygodni pozostało - 23
    Ujęć do zrobienia - 1357
    KOMENTARZE (15)

    Znów Pablo

    2004-10-22 12:02:00 LS

    Pablo odpowiedział ostatnio także na pytanie o zamieszanie z Epizodami 7, 8 i 9. Cała sprawa dotyczyła tego, że ILM jakoby miał podpisać oświadczenie, że nic nie powiedzą o tych filmach. Pablo stwierdził jedynie, że to głupia pogłoska, bo co by mieli mówić o projekcie, który nie istnieje.

    Na pytanie o serial TV, Pablo odpowiedział powołując się na wypowiedź Steve'a Sansweeta z Comic-Con, gdzie ten stwierdził, że jest to jedna z rzeczy rozważanych. Ale mówienie, że będzie to serial o młodym Fettcie polującym na smoki Krayt, to jakieś bzdury. Rozważane są różne opcje, gry komputerowe, produkty DVD, książki, komiksy itd.
    KOMENTARZE (12)
    Loading..