
Problem polega na tym, że Morrison bardzo nalegał, trochę w sposób humorystyczny, by fani nękali Lucasfilm prosząc o więcej przygód Boby Fetta. Nie wiadomo na ile to zmotywowało fanów, ale raczej władze Lucasfilm nie były tym zachowaniem zadowolone. Do tego stopnia, że Morrison dostał telefon z Lucasfilmu, gdzie powiedziano mu wprost, iż Boba Fett jest w chwili obecnej odłożony na półkę. Może kiedyś zmienią zdanie, ale na razie aktor musi dać sobie spokój z tymi akcjami. Sam Temuera żywi nadzieję, iż nawet odstawiony na półkę Boba, jak wróci to będzie w jeszcze lepszej formie.
Serial „Księga Boby Fetta” miał spory potencjał jako bardziej mroczne i dorosłe odbicie „The Mandalorian”. Morrison twierdzi, że ten serial był dla niego bardzo ważny. Pracowali z Ming-Na Wen i liczyli, na 2, 3 i 4 sezon. Nie wyszło. Ale jak twierdzi, jest zaszczycony, że mógł zrobić to co zrobił. Obecnie tłumaczy się, że z namawianiem fanów do lobbowania za powrotem Boby to tylko były żarty. Wcześniej też zdarzało mu się lekko skrytykować serial (choćby fakt, że Boba nie pojawił się w jednym z odcinków swojego serialu - Powrót Mandalorianina, a także to, że Fett był zbyt łagodny - więcej), ale teraz (po telefonie z Lucasfilmu), wypowiada się o produkcji w samych superlatywach, nie nawołuje już fanów do lobbowania i czeka, aż go wyciągną z zamrażarki.
Akcja serialu „Księga Boby Fetta” dzieje się między drugim i trzecim sezonem „The Mandalorian”. Może warto wrócić do serialu czekając na premierę „The Mandalorian & Grogu”?