TWÓJ KOKPIT
0

George Lucas :: Newsy

NEWSY (1199) TEKSTY (32)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Indiana Jones 4 - Lucas stawia dialogi nad akcję

2006-05-21 22:57:00 Stopklatka.pl


W jednym z udzielonych niedawno wywiadów George Lucas zdradził, że w czwartej części przygód dzielnego archeologa Indiany Jonesa, większy nacisk położony zostanie na dialogi niż przykuwające wzrok, pełne efektów specjalnych sceny akcji.

W rozmowie z MTV Lucas, zapytany o akcję w "Indianie Jonesie 4" mówił - Wydaje mi się, że Tom Cruise udowodnił, że ludzie są już zmęczeni tymi rzeczami. Chcą oglądać rzeczy różnorodne. A taki właśnie jest cykl o "Indianie". Każdy kolejny film jest inny.

Na pytanie o to kiedy będą mogły rozpocząć się prace na planie filmu Lucas odpowiada, że stanie się to najprawdopodobniej w przyszłym roku. Myślę, że to będzie świetny film - zapewnia Lucas. Świetny, ale zupełnie inny od pozostałych, choć wciąż jest w nim i sporo humoru, i sporo akcji. Te rzeczy zawsze grają ze sobą znakomicie.

KOMENTARZE (9)

Rusza George Lucas Books

2006-05-21 21:52:00 Resztki Imperium

Jakby tworzenie wspaniałych filmów czy zapierających dech w piersiach efektów – nie mówiąc już o produkcji figurek czy innych rzeczy – było zbyt mało, George Lucas tworca Gwiezdnych Wojen próbuje zabrać się za wydawanie książek. W maju, George Lucas Books, część firmy JAK FILMS, INC. (Firma Lucasa produkująca filmy), wyda swój pierwszy tytuł – „Cinema by the Bay” autorstwa Sheerly Avni. Będzie to książka o studiach filmowych produkujących swe dzieła w San Francisco Bay Area a także o filmowcach niezależnych żyjących w Północnej Kalifornii. Dystrybutorem książki będzie Nowojorskie Welcome Books.

Dyrektorka koordynująca wydawnictwo JAK FILMS, Luce Autrey Wilson (wcześniej główna redaktora SW) mówi, że Lucas chce wydawać książki, którymi nie zajmuje się Lucas Licensing, koncentrując się na tematach, które go interesują najczęściej nie będzie to fikcja. Tak narodziło się partnerstwo między GLB i Welcome. Sam Lucas nie zamierza być wydawcą, stąd umowa z Welcome wydaje się być idealna. Welcome ma doświadczenie w wydawaniu bogato ilustrowanych książek np. dla Disneya czy Turnera.

Na razie zostanie wydana tylko ta jedna pozycja dalsze plany dopiero w roku 2007.
KOMENTARZE (3)

Filmowe newsy zbiorcze

2006-04-27 18:36:00

Samuel L. Jackson w "1408" na podstawie opowiadania Stephena Kinga

Samuel L. Jackson zagra jedną z głównych ról w "1408", filmie, który na podstawie jednego z opowiadań Stephena Kinga wyreżyseruje Szwed Mikael Hafstrom, autor nominowanego do Oscara "Zła".

Poza Jacksonem w "1408" zagra także John Cusack. Aktor wcieli się tu w postać łowcy sensacji i autora poczytnych książek opartych na tzw. "miejskich legendach". Jedną z takich legend jest pokój hotelowy o numerze 1408, w którym pisarz ma zamiar spędzić noc i opisać to, co mu się tam przytrafi. Właściciel hotelu (Jackson) usiłuje powstrzymać go przed wizytą w feralnym pokoju... I to nie tylko ze względu na sumę cyfr umieszczonych na drzwiach.

Scenariusz "1408" napisali wspólnie Scott Alexander oraz Larry Karaszewski ("Skandalista Larry Flynt", "Ed Wood").

"1408" pojawiło się po raz pierwszy w jednym z słuchowisk Kinga pt. "Blood and Smoke". Opowiadanie, wraz z 14 innymi krótkimi historiami Kinga, wydane zostało także w tomiku "Everything's Eventual" w 2002.


Gwiazda "Narnii" i Keira Knightley w oskarżeniu o gwałt

Szkocki gwiazdor James McAvoy wzmocnił obsadę nowego filmu Joe Wrighta "Atonement". Jedną z gwiazd filmu będzie Keira Knightley, która z Wrightem pracowała na planie "Dumy i uprzedzenia".

McAvoy wcieli się w postać Robbiego Turnera, człowieka oskarżonego o gwałt na szesnastolatce. Film będzie ekranizacją powieści Iana McEwana pod tym samym tytułem. Zdjęcia ruszają w maju. Ostatnio McAvoy zagrał pana Tumnusa w "Opowieściach z Narnii". Wcześniej pojawił się obok Anne Hathaway w "Becoming Jane".

Głównymi wątkami "Atonement" mają być romans pomiędzy postaciami Knightley i McAvoya, walka klas, wojna i prawda o uczuciach.


George Lucas dyrektorem festiwalu filmowego w L.A.

George Lucas, najwyższy stwórca świata "Gwiezdnych Wojen" i "Indiany Jonesa" będzie gościnnym dyrektorem tegorocznego Festiwalu Filmowego w Los Angeles. Impreza odbędzie się w dniach 22 czerwca - 2 lipca.

Lucas ułoży program filmów, które zainspirowały jego twórczość. Ponad to poprowadzi specjalne pokazy, które odbędą się na jego ranczu Skywalker w Marin County, w Kalifornii.

- Jest najlepszym niezależnym reżyserem - powiedział dyrektor wykonawczy organizacji festiwalu Dawn Hudson.


Harrison Ford znalazł nową dziewczynę

Harrison Ford już wybrał aktorkę, którą chce uczynić partnerką swojego bohatera w czwartej części przygód Indiany Jonesa.

Aktor jest pod tak wielkim wrażeniem Virginii Madsen, z którą pracował na planie "Firewall", że umówił ją na spotkanie ze Stevenem Spielbergiem w sprawie roli w "Indiana Jones 4".

Madsen w "Firewall" wcieliła się w żonę bohatera Forda. - Była zachwycająca - wspomina Ford współpracę z aktorką. - Profesjonalna, bardzo utalentowana i prostolinijna. Do schematycznej roli dodała niezwykłą głębię. Niewielu to potrafi. Nie musiałbym się zastanawiać ani chwili, aby znowu podjąć z nią współpracę. Mam nadzieję, że zagra ze mną w nowym "Indiana Jones". Rozmawiamy o tym.

63-letni aktor liczy także na udział Seana Connery, który w "Indiana Jones i Ostatnia Krucjata" wcielił się w ojca głównego bohatera. - Mamy w rękach scenariusz i byłoby wspaniale, gdyby Sean do nas dołączył - stwierdził Ford.
Zdjęcia do czwartego odcinka przygód archeologa detektywa rozpoczną się jeszcze w tym roku. Akcja będzie się toczyć tuż po II wojnie


Frank Oz i śmierć na pogrzebie

Frank Oz, reżyser, producent, aktor i głos Yody w "Gwiezdnych wojnach", stanie za kamerą w czasie realizacji filmu pt. "Death at a Funeral". Główne role w tej komedii zagrają Matthew Macfadyen ("Duma i uprzedzenie"), Peter Dinklage ("Dróżnik") oraz Ewen Bremner ("Wszystko gra").

Głównymi bohaterami najnowszego filmu Oza, autora "Parszywych drani", "Przodem do tyłu" i nowych "Żon ze Stepford", będą członkowie pewnej dysfunkcjonalnej angielskiej rodziny, którzy spotykają się na pogrzebie seniora rodu. W smutnej uroczystości bierze też udział mężczyzna, który domaga się sporej sumy za utrzymanie w tajemnicy wielkiego sekretu zmarłego. Jego dwaj synowie postanawiają zrobić wszystko aby tajemnica nie wyszła na jaw. Okazuje się jednak, że sprawy zaczynają się komplikować, a spokojna uroczystość zmienia się totalną katastrofę.

Promocja i sprzedaż "Death at a Funeral" zagranicznym dystrybutorom rozpoczną się na targach, które będą towarzyszyć rozpoczynającemu się w przyszłym miesiącu MFF w Cannes.


"Long Way Round". Podróż dookoła świata z Ewanem McGregorem

Na 24 kwietnia ustalona została polska premiera potrójnego DVD z "Long Way Round", dokumentem, ukazującym przygody, jakie przeżyli wspólnie podczas podróży dookoła świata Ewan McGregor i Charley Boorman. Oprócz wyjątkowej przyjaźni obu panów łączy wspólna miłość do motocykli. Specjalne, rozszerzone wydanie DVD filmu "Long Way Round", jak dotąd zdobyło już status multi - platyny w Wielkiej Brytanii, platynowej płyty w Australii i Nowej Zelandii, oraz złotej płyty w Kanadzie. Na tym trzypłytowym wydaniu znajduje się dziesięć odcinków, składających się na całą serię, oraz wiele dodatków. "Long Way Round" opowiada niezwykłą historię podróży dookoła świata, jaką odbyli Ewan McGregor i Charley Boorman. Zaczynając swą przygodę w Londynie 14 kwietnia 2004 roku, przyjaciele przejechali na swych motocyklach całą Europę, Ukrainę, Rosję, Kazachstan, Mongolię, Syberię, Alaskę i Kanadę, kończąc swoją podróż w Stanach Zjednoczonych, niewiele ponad trzy miesiące później. W tym czasie para nieustraszonych przyjaciół napotkała na swej drodze wymachujących kałasznikowami gangsterów, zetknęła się z ekstremalną kuchnią, musiała przetrwać liczne wypadki na swych motocyklach, często znajdując na opuszczonych trasach, dni drogi od najbliższego szpitala, a także wyjść cało z niebezpiecznie bliskiego spotkania z wygłodzonym niedźwiedziem grizzly. Do mety, którą wyznaczyli w Nowym Jorku dotarli 29 lipca.

Oprócz podzielonej na dziesięć jednogodzinnych odcinków serii potrójne wydanie DVD zawiera także wiele bonusów, takich jak rozszerzony materiał filmowy z najbardziej niezapomnianymi momentami podróży według Ewana i Charleya, galerię zdjęć, wywiady nakręcone tuż po powrocie przyjaciół, wywiady z twórcami serialu oraz dodatkowe informacje, takie jak techniczne szczegóły dotyczące motocykli bohaterów i dokładny plan podróży.

Dodatkowo na rynku ukazuje się płyta CD "Long Way Round", będąca swoistą ścieżką dźwiękową tej ekscytującej wyprawy. Znajdują się na niej utwory m.in. Blur, Massie Attack, Coldplay, Jem. Premiera CD 2 maja.


Nowy kompozytor Harry'ego Pottera

Brytyjski kompozytor Nicholas Hooper zajmie się ścieżką dźwiękową do filmu "Harry Potter i Zakon Feniksa".

Twórca jest wieloletnim współpracownikiem reżysera piątego filmu z serii przygód małego czarodzieja, Davida Yatesa. Większość jego kompozycji można było usłyszeć w produkcjach telewizyjnych. Jest laureatem BAFTA za ścieżkę dźwiękową do filmu "The Young Visiters" (2004), za kamerą którego stanął Yates.

Do tej pory trzy pierwsze soundtracki do filmów o uczniach magicznej szkoły Hogwart napisał John Williams, a do czwartej produkcji z serii - "Czary Ognia" muzykę skomponował Patrick Doyle.

Przypomnijmy, że w obsadzie filmu "Harry Potter i Zakon Feniksa" znaleźli się odtwórcy głównych ról, czyli Daniel Radcliffe, Rupert Grint i Emma Watson, a także Gary Oldman, Richard Griffiths, Fiona Shaw i Harry Melling. W piątej części serii zobaczymy również Jasona Boyda (w roli Piersa Polkissa), Richarda Macklina (Malcolm), Charlesa Hughesa (Młody Wormtail), Susie Shinner (Młoda Lily Potter), Aurora Dawlisha (Richard Leaf) oraz Nicka Shima (Zacharias Smith).

Premiera filmu "Harry Potter i Zakon Feniksa" planowana jest na 13 lipca 2007 roku.

Było to raczej do przewidzenia, że John Williams już nie powróci jako kompozytor muzyki do Harry'ego Pottera, ale oficjalnie warto o tym wspomnieć. Ciekawe na ile będą wykorzystywane stworzone przez niego motywy. Dla mnie z całe filmowego cyklu najlepszym obrazem, także pod względem muzycznym jest trzecia część.


Drugi sezon serialu "Rzym" już w produkcji

Fani Star Wars mogą niekoniecznie kojarzyć Lindsay Duncan, aktorka ta zagrała epizodyczną rolę swoim głosem w "Mrocznym Widmie". Znamy ją jako TC-13, droida protokolarnego witajacego Jedi na pokładzie okrętu Federacji Handlowej.

HBO rozpoczyna produkcję drugiego sezonu serialu obyczajowo-historycznego pt. "Rzym". Zdjęcia do "Rzymu" będą realizowane ponownie na terenie miasteczka filmowego Cinecitta Studios. Produkcja zakończy się w październiku przyszłego roku, a nowe odcinki serialu zostaną wyemitowane w 2007 roku.

Amerykańska premiera serialu odbyła się w sierpniu 2005 roku. W Polsce widzowie mogą oglądać serial od 3 marca br. Ostatni premierowy, dwunasty odcinek zostanie pokazany 12 maja. Serial zdobył dwie nominacje do Złotych Globów - dla najlepszego obyczajowego serialu telewizyjnego oraz dla najlepszej aktorki w obyczajowym serialu telewizyjnym (Polly Walker).

Ten ekscytujący serial jest niespotykanym widowiskiem w skali całej telewizji - powiedziała Carolyn Strauss, prezes spółki HBO Entertainment. W nowych odcinkach serialu poznamy lepiej głównych bohaterów oraz kontynuację wątków, które sprawiły, że został on tak dobrze przyjęty przez widzów i krytyków - dodała Strauss.

Akcja drugiej części "Rzymu" rozpoczyna się po śmierci Gajusza Juliusza Cezara. W głównych rolach zobaczymy stałych członków obsady, m.in. Kevina McKidda (Królestwo niebieskie) jako Lucjusza Vorenusa, Ray’a Stevensona (Król Artur) jako Tytusa Pullo, Polly Walker (Czas patriotów) jako Atię, Jamesa Purefoy’a (Targowisko próżności) jako Marka Antoniusza, Tobiasa Menziesa (Detektyw Foyle) jako Marka Juniusza Brutusa, Lindsay Duncan (Pod słońcem Toskanii) jako Serwilię oraz Kerry Condon (Prochy Angeli) jako Oktawię.

Odcinki drugiego sezonu zostaną wyreżyserowane przez Timothy’ego Van Pattena oraz Allena Coultera, którzy pracowali przy pierwszej części produkcji. Do ekipy realizatorów drugiego sezonu "Rzymu" dołączyli John Melfi (Seks w wielkim mieście) jako producent wykonawczy oraz Anthony Pratt (Kompania braci) jako scenarzysta.

"Rzym" jest wspólnym przedsięwzięciem produkcyjnym HBO i BBC. Twórcami serialu są John Milius, William J. Macdonald i Bruno Heller. Producentami wykonawczymi są: Bruno Heller, William J. Macdonald, John Milius, Anne Thomopoulos i John Meli, współproducentami wykonawczymi są: Jim Dyer, Eugene Kelly i Marco Valerio Pugini. Michael Apted pełni rolę konsultanta. Za scenografię odpowiada Anthony Pratt, za kostiumy - April Ferry. Casting do serialu przygotowała Nina Gold (Nina Gold & Associates).


Alda, L. Jackson i Hartnett w "Resurrecting the Champ"

Alan Alda ("M*A*S*H") dołączył do Josha Hartnetta, Samuela L. Jacksona, Kathryn Morris i Rachel Nichols na planie dramatu "Resurrecting the Champ". Za kamerą stanie Rod Lurie ("Ostatni bastion").

Będzie to opowieść o 30-letnim sprawozdawcy sportowym (Hartnett) z Los Angeles. Desperacja, związana z poszukiwaniem ciekawego tematu do prasy, powoduje, że bohater zaczyna śledzić bezdomnego, którego uważa za byłego mistrza boksu. Ten z kolei robi wszystko, by udowodnić, że nim nie jest. Między mężczyznami nawiązuje się przyjaźń.

Zdjęcia rozpoczną się 19 czerwca w Calgary. Producentami są Bob Yari, Mike Medavoy, Arnold Messer, Brad Fischer i Marc Frydman. Współtworzyli "Miasto gniewu", które podczas tegorocznych Oscarów zostało okrzyknięte filmem roku.


Christopher Lee w sequelu God of War

Brytyjczyka nazwiskiem Christopher Lee widzieliśmy ostatnio w roli prymasa Stefana Wyszyńskiego w filmie Pope John Paul II (Jan Paweł II). Aktor ów użyczał swojego głosu również bohaterom gier – m.in. Kingdom Hearts II, GoldenEye: Rogue Agent i EverQuest II. Wkrótce tak, jak wspomniany Komandor Orderu Imperium Brytyjskiego, przemówi kolejna postać ze świata elektronicznej rozrywki.

Ludzie z Sony Computer Entertainment zaangażowali bowiem Pana Lee w developing God of War II: Divine Retribution. Zatem już w przyszłym roku posiadacze PlayStation 2 usłyszą głos 84-letniego aktora, który w nowych przygodach okrutnego Kratosa odegra rolę najwyższego z bogów – Zeusa.

Przypomnijmy, iż w GoW II: DR zobaczymy konfrontację głównego bohatera z mitologicznymi bestiami pokroju cyklopa i gryfa, a nawet trzygłowego psa Cerbera z otchłani Hadesu. Ponadto po raz kolejny oprócz walki w zwarciu można będzie nękać wrogów na odległość przy pomocy magii ofensywnej (np. zamrażanie i przywoływanie potężnego wiatru).


"Gwiezdne wojny" i... długo, długo nic. Najlepsza seria filmowa

Uczestnicy plebiscytu nie mieli wątpliwości. W głosowaniu na najlepszą serię filmową bezdyskusyjnie zwyciężyła gwiezdna saga George'a Lucasa.

W plebiscycie magazynu "Cinema", Esensji i serwisu Stopklatka.pl "Gwiezdne wojny" George'a Lucasa o całe lata świetlne (blisko 23 procent przewagi nad drugim w stawce "Władcą Pierścieni") zdeklasowały konkurencję, choć podejrzewaliśmy, że wielokrotny zwycięzca naszych plebiscytów - LOTR Petera Jacksona - sprawi Lucasowi znacznie więcej kłopotów. Niewątpliwie do triumfu ferajny z odległej galaktyki przyczyniła się niedawna premiera ostatniej odsłony cyklu - "Zemsty Sithów" i fakt, że z Darthem Vaderem, Yodą i Luke'em Skylwalkerem wyrosło już kilka pokoleń kinomanów (w przyszłym roku obchodzić będziemy 30-lecie serii).

Przegrany "Władca Pierścieni" zdobył 10,74 procenta głosów, nieznacznie wyprzedzając gangsterską sagę "Ojciec chrzestny" (8,43%), która ostatnio przeżywa drugą młodość za sprawą wciągającej gry komputerowej o tym samym tytule. Na miejscu czwartym cykl SF "Obcy" (7,8%) autorstwa doborowego kwartetu reżyserów (Ridley Scott, James Cameron, David Fincher i Jean-Pierre Jeunet). Pierwszą piątkę zamyka seria o Jamesie Bondzie (4,53%) - prawdziwy fenomen w historii kina: 20 oficjalnych filmów (21. w produkcji), ponad 40 lat na ekranie i wciąż na topie! Inne sławne cykle umierały z reguły w okolicach trzeciej lub czwartej części ("Zabójcza broń", "Obcy", "Mad Max"), a James Bond wciąż ma się dobrze i ludzie dalej chcą go oglądać. Na pozycji szóstej "Matrix" (3,71%), a później - łeb w łeb - nasz redakcyjny faworyt "Indiana Jones", "Sami swoi" (jedyny polski akcent w dziesiątce) i "Zabójcza broń" (po 2% głosów). Na miejscu dziesiątym wielki przegrany głosowania: "Harry Potter" z wynikiem 1,44 procenta (wszystkie 4 filmy z serii załapały się do pierwszej dwudziestki najbardziej kasowych produkcji wszech czasów, Lucas umieścił tam trzy swoje filmy, a Jackson całą trylogię).

W drugiej dziesiątce znalazły się jeszcze tak znaczące serie jak m.in..: "Powrót do przyszłości", "Rocky" i "Rambo", "Star Trek", "Trzy kolory", "Szklana pułapka" oraz "Terminator". Aż dziesięć serii filmowych w waszym zestawieniu to reprezentanci gatunków SF/fantasy, mamy tylko dwie komediowe serie oraz pięć serii reprezentujących kino gangstersko-sensacyjno-akcyjne.
Oto pierwsza 20. waszych ulubionych serii filmowych:

1. Gwiezdne wojny - 34,67%
2. Władca Pierścieni - 10,74%
3. Ojciec chrzestny - 8,43%
4. Obcy - 7,80%
5. James Bond - 4,53%
6. Matrix - 3,71%
7. Indiana Jones - 2,60%
8. Sami Swoi - 2,02%
Zabójcza broń - 2,02%
10. Harry Potter - 1,44%
11. Powrót do przyszłości - 1,16%
12. Rocky - 0,87%
13. Star Trek - 0,82%
Szklana pułapka - 0,82%
Trzy kolory - 0,82%
16. Straszny film - 0,72%
Terminator - 0,72%
18. Rambo - 0,58%
X-Men - 0,58%
20. Shrek - 0,43%

Listę nagrodzonych osób znajdziecie wkrótce na tej stronie.

Plebiscyty to wspólna inicjatywa: Internetowego Serwisu Filmowego Stopklatka.pl, miesięcznika "Cinema" oraz Magazynu "Esensja". Poniżej przedstawiamy listę naszych dotychczasowych plebiscytów:

KOMENTARZE (0)

George Lucas o Hollywood

2006-03-30 22:01:00 Onet.pl



George Lucas uważa, że Hollywood powinno być bardziej świadome olbrzymiej odpowiedzialności, jaka na nim ciąży.

Twórca "Gwiezdnych wojen" przemawiał niedawno na posiedzeniu Komisji Spraw Zagranicznych w San Francisco, gdzie wyróżniono go Nagrodą Globalnej Wizji.

- Hollywood ma ogromny wpływ na resztę świata. Pokazuje moralność, jaką wyznajemy w tym kraju. Od tysięcy lat na świecie istnieje konflikt pomiędzy biednymi i bogatymi, a my po raz pierwszy mamy możliwość zajęcia w nim stanowiska - mówi reżyser.

KOMENTARZE (6)

Rick o Red Tails i nie tylko

2006-03-18 22:15:00 Resztki Imperium

W czasie rozdania nagród Empire magazyn ten miał okazję do przeprowadzenia krótkiej rozmowy z Rickiem McCallumem. Oto, co z niej można wyczytać.



George Lucas zaakceptował scenariusz do Indiany Jonesa IV i przekazał go Spielbergowi, by ten go doszlifował.

McCallum wspomniał też o serialu (wypowiedź ta znajduje się tutaj>>> .)

Zapytany o film “Red Tails” Rick stwierdził, że George aktualnie pisze scenariusz do tego filmu. Zakończył już swoje prace nad scenariuszem do Indiany Jonesa, teraz wszystko już leży właściwie w rękach Stevena Spielberga. No i wszyscy mają nadzieję, że w październiku, czy listopadzie znajdzie się jeszcze jeden scenarzysta, który połączy wszystkie pomysły Lucasa nt. „Red Tails” w jedną całość. Wtedy zdjęcia ruszyłyby w przyszłym roku.

Warto dodać, że sam scenariusz do Indiany Jonesa IV został już jakoby zaakceptowany przez Spielberga i Forda (więcej>>>). Możliwe, że jest jednak szansa na rok 2007.
O Red Tails można porozmawiać na forum w tym wątku>>>.
KOMENTARZE (3)

Lucas napisze scenariusz do serialu SW

2006-03-17 00:11:00 Onet.pl


George Lucas zgodził się napisać scenariusz do 100-odcinkowego serialu nawiązującego do popularnej sagi "Gwiezdne wojny".

Akcja nowego serialu ma opowiadać o latach pomiędzy "Zemstą Sithów" i oryginalnym filmem "Gwiezdne wojny", który wszedł na ekrany kin w 1977 roku.

- Jesteśmy bardzo podekscytowani, ponieważ właśnie dostaliśmy potwierdzenie, że George Lucas zgodził się wziąć udział w pracach nad scenariuszem do serialu telewizyjnego "Gwiezdne wojny" - powiedział podczas poniedziałkowej uroczystości rozdania nagród Empire w Londynie producent Rick McCullum. - Jestem pewien, że tę wiadomość od dawna chciało usłyszeć wielu fanów - dodał.

Zdjęcia do serialu rozpoczną się prawdopodobnie już w przyszłym roku.

KOMENTARZE (27)

"Indiana Jones 4" coraz bliżej

2006-03-17 00:07:00 Onet.pl

Harrison Ford potwierdził, że data rozpoczęcia zdjęć do "Indiana Jones 4" jest coraz bliżej, po tym, jak obaj ze Stevenem Spielbergiem zaakceptowali scenariusz.

Wcielający się w głównego bohatera Ford, reżyser Spielberg i producent George Lucas czekali na doskonały scenariusz, aby móc rozpocząć prace nad długo wyczekiwaną przez fanów kontynuacją przebojowej serii.

- Steven Spielberg i ja mamy teraz scenariusz w ręce, który nam obu się podoba - powiedział aktor. - Sądzę, że wkrótce możemy rozpocząć filmowanie.

Przygody detektywa - archeologa można było do tej pory oglądać w "Indiana Jones i ostatnia krucjata" z 1989 roku, "Indiana Jones i świątynia zagłady" z 1984 oraz "Poszukiwacze zaginionej arki" z 1981 roku.

KOMENTARZE (7)

Wywiad z George`em Lucasem

2006-03-11 15:58:00 Resztki Imperium

George Lucas już wielokrotnie okazał się wizjonerem, tym razem wieszczy koniec filmów za wielkie pieniądze. Czy ma rację? Kilka dni przed rozdaniem Oskarów, na których tryumfowały filmy wyprodukowane za małe pieniądze New York Times miał okazję porozmawiać z Lucasem. Właśnie tam przewidział kolejną zmianę w kinematografii.

Siły rynku, które istnieją dzisiaj powodują, że staje się prawie nierealne wydać 200 milionów dolarów na film, mówi Lucas, prawie miliarder dzięki Gwiezdnej Sadze. Te filmy, już mają problemy z zarabianiem na siebie, ale Lucas idzie dalej i mówi, że one już się nie zwracają. Choćby King Kong. Moim zdaniem, mówi Lucas, to wspaniale, że nominacje oskarowe otrzymały głównie filmy niezależne. Lucas obstawiał, że właśnie one zwyciężą w tym roku, jak zresztą się stało. Czy to dobrze dla biznesu? Lucas odpowiada słowami: Nie. To bardzo źle dla biznesu, ale kręcenie filmów to nie biznes, a sztuka!

Zdaniem Lucasa w przyszłości większość filmów wyświetlanych w kinach będzie niezależna! Mało tego przewiduje, że do roku 2025 średni film będzie kosztował jakieś 15 milionów USD.

Możliwe, że to tylko rzucanie słów na wiatr. Mimo wszystko kto jak kto, ale Lucas od lat miał wyczucie rynku i technologii, może nawet bardziej niż samych filmów. Z jednej strony filmom coraz trudniej się przebić, a kolejne marki na rynku tylko go psują. Z drugiej strony, sam Lucas chce obniżyć koszty produkcji, tak by godzina serialu, która będzie go kosztować koło 5-6 milionów, jakościowo odpowiadała godzinie filmu za 50-60 milionów. Obecnie nad tym pracuje w studiach w Sinagpurze, więc kto wie, Lucas może mieć rację.
KOMENTARZE (19)

George Bush nagradza George`a Lucasa

2006-02-16 15:38:00 Onet.pl

Firma Industrial Light and Magic została uhonorowana przez Biały Dom za pracę nad efektami specjalnymi.

Firma Industrial Light and Magic została założona przez George'a Lucasa w lipcu 1975 roku. Jest odpowiedzialna za efekty specjalne do największych superprodukcji w historii kina - od "Gwiezdnych wojen" począwszy, a na "Opowieściach z Narnii" skończywszy.

W tym roku stała się jedną z siedmiu korporacji odznaczonych Narodowym Medalem Technologii, przyznawanym przez administrację Białego Domu. Nagrodę założycielowi wręczył osobiście George Bush.

- Naszym największym bogactwem zawsze byli wykształceni, ciężko pracujący i ambitni ludzie, którzy nazywają ten kraj swoim domem - powiedział amerykański prezydent, przekazując odznaczenie. - Większość najbardziej rewolucyjnych amerykańskich wynalazków, od żarówki Thomasa Edisona po urządzenia Roberta Ledleya, zrodziło się w umysłach kobiet i mężczyzn, którzy mieli wizję i potrafili ją przekształcić w rzeczywistość - dodawał Bush w swoim przemówieniu.

Poza Industrial Light and Magic Medal odebrali:
  • Ralph Baer, inżynier pracujący nad interaktywnymi grami wideo
  • Roger Easton, założyciel firmy RoBarCo, która pracuje nad kosmiczną nawigacją
  • Firma Gen-Probe za pracę nad testami krwi na obecność wirusów
  • Firma IBM Microelectronics za pracę nad pół-przekaźnikami
  • Firma Motorola za wkład w rozwój telefonów komórkowych
  • Firma Paccar za pracę nad aerodynamicznymi, lekkimi ciężarówkami
    KOMENTARZE (7)
  • Zamieszanie wokół serialu

    2006-02-15 15:44:00 AintItCool.com

    Jakiś czas temu serwis Ain't cool news doniósł o niepotwierdzonej wiadomości.
    Otóż według ich informatorów planowany serial aktorski ma być osadzony w czasach Klasycznej Trylogii, a nie jak podano wcześniej między E3 a E4.
    Jednak nie może potwierdzić tych wiadomości. Zarówno sam Lucas na Celebration III mówił o czasach między E3 a E4, a niedawno potwierdził to Steve Sansweet.
    KOMENTARZE (15)

    Kosmiczne granice osiągnięć technicznych

    2006-01-28 15:47:00 Resztki Imperium

    Ósmy z serii artykułów o Lucasie bazuje na tekście Austina Modine’a. Technologiczne nowinki George’a Lucasa to coś o wiele więcej niż cyborgi wyposażone w miecze świetlne, czy statki kosmiczne, które mogą dotrzeć na Kessel w mniej niż 12 parseków. Michael Rubin, autor książki „Droidmaker: George Lucas and the Digital Revolution”, wyjaśnia dokładnie w jakich aspektach Lucas zmienił technologię dzisiejszego kina.

    Dźwięk filmu – już po oryginalnych „Gwiezdnych wojnach”, Lucas był niezadowolony z dostępnej technologii. I choć już wcześniej wyciągnął wszystko, co mógł z istniejącej technologii dźwiękowej, to dopiero podczas produkcji „Powrotu Jedi” mógł sobie poszaleć. W roku 1982 Lucas użył pieniędzy, które przyniosły mu Gwiezdne Wojny, by stworzyć system dźwiękowy, który ostatecznie stał się THX'em. Format ten zmienił oblicze kina i jest używany do dziś.

    Montaż wideo – ograniczenia w montażu filmu pchnęły Lucasa, by w roku 1979 założył departament komputerowy, który miał zbadać nowe możliwości komputerów w zakresie obrazów cyfrowych i elektronicznego montażu, oraz interaktywności. ILM stworzył program EditDroid, który był pierwszym nieliniowym systemem montażu filmu. Podwaliny projektu powstały właśnie w 1979 roku. Program ten pozwolił montażystom ciąć i docinać film, bez oryginalnej taśmy.
    Rubin twierdzi, że choć EditDroid nie był finansowym sukcesem, miał on olbrzymi wpływ na współczesne montażownie. Choć sam system wciąż był analogowy, wskazywał przyszłe możliwości montażu cyfrowego.

    Zdjęcia – to właśnie Lucas przeprowadził przemysł filmowy z epoki celuloidu do cyfrowego formatu. Zdaniem Rubina „Atak klonów” stał się pierwszym filmem, który w całości nakręcono cyfrowo, używając kamer w technologii HDW-F900 camcoder 4:2:2 firmy Sony. W „Zemście Sithów” Lucas poszedł jeszcze dalej, rozwijając technologię kompresji obrazu w wysokiej rozdzielczości.
    Każdy z filmów pchał Lucasa dalej. To, co George chciał uzyskać w „Mrocznym Widmie”, mógł dopiero ziścić w „Epizodzie III”.
    Należy nadmienić fakt, że Rubin nie precyzuje dokładnie, co rozumie jako pierwszy film, w całości cyfrowy. Na pewno wcześniej nakręcono niejeden offowy film z użyciem technologii cyfrowej. Lucas był pierwszym, który zdecydował się wykorzystać ją w kinie komercyjnym. I choć rozpoczął zdjęcia jako pierwszy, to przez długi proces edycji filmu, dał się wyścignąć francuzom. Film „Vidocq” był pierwszym w pełni cyfrowym filmem, który trafił na ekrany kin, mimo, że pierwszy klaps padł na długo po podstawowych zdjęciach do Epizodu II.

    Efekty specjalne – od innowacyjnego użycia modeli, do zaawansowanej grafiki komputerowej. Oto jak Lucas zmienił przemysł tworzenia efektów specjalnych. W roku 1975 założył Industrial Light and Magic, by wyprodukowało efekty do „Gwiezdnych wojen”. To ILM stworzył standardy w tym przemyśle; rozwinęli technologię poklatkową, stworzyli oprogramowanie do animacji i teksturowania modeli 3-D.
    Lucas był współzałożycielem firmy Pixar, którą ostatecznie w roku 1986 odsprzedał Steve’owi Jobsowi.
    Ale zdaniem Rubina, największym „nieszczęściem” Lucasa stały się „Gwiezdne wojny” i ich sukces. Filmy te zakryły wszelkie inne dokonania Lucasa, wszelkie dobrodziejstwa i innowacje, jakie wprowadził do przemysłu filmowego. Gdyby ich nie było, Lucas z pewnością byłby uznany za największego rewolucjonistę technologii filmowej.

    Poprzednie artykuły:
  • Epokowy twórca filmów
  • Ewolucja filmowca
  • Kronika lat
  • Zaprojektowany by pracować…
  • Dom, który zbudował George
  • Taniec fanów
  • Niedocenieni rycerze galaktyki
    KOMENTARZE (3)
  • Lekcja marketingu od samego mistrza

    2006-01-23 18:47:00

    Kolejny, trzynasty, artykuł z serii Lucasowej, bazuje na krótkiej notce informacyjnej o marketingu, jaki uprawia Lucasfilm. Oto jak obserwując działania Lucasfilmu, skutecznie rozreklamować swój produkt.

    Chyba na każdym dobrym wykładzie z teorii marketingu należałoby powiedzieć, że George Lucas i ekipa Lucasfilmu są zadziwiającymi mistrzami w tej dziedzinie. Oto tylko kilka wybranych wycinków z kampanii Epizodu III, która de facto była kampanią wspierającą cała „maszynę” Gwiezdnych Wojen w USA. Po tym trudno się dziwić, że te filmy odniosły tak spektakularny sukces. Pytanie tylko brzmi, czy bez takiej reklamy, odniosłyby go w ogóle?

    PR – Public Relations – PR w przypadku Gwiezdnej Sagi jest po prostu wszechobecny. Dziesiątki głównych seriali, czy popularnych filmów wspominają tu Gwiezdne Wojny, nie mówiąc już o wiadomościach czy talk showach. W dodatku nasiliło się to w okresie przed premierą filmu. Tu chyba najznamienitszym przykładem był serial „The OCs”, podczas którego nie tylko bohaterowie w pewien sposób wspominali Gwiezdną Sagę, ale w bloku reklamowym miał swoją premierę zwiastun. Innym elementem tej obecności, jest kojarzenie fanostwa z pewnymi grupami młodzieży. W zwykłej, prostej komedii „Ostra Jazda” znaleźć można młodzieńca, który w internecie wyszukuje spoilerów do Epizodu II. Nic więcej nie trzeba było mówić. A film ten nie był produkowany podczas premiery „Ataku klonów”. Jest to jednak efekt pewnego umiejscowienia Gwiezdnych Wojen w świadomości amerykanów. Oczywiście wspomagane jest to całą serią wielogodzinnych specjalnych programów poświęconych sadze, czy wielostronicowych artykułów w najważniejszych magazynach, opowiadających o najnowszym filmie. Prawdę mówiąc, trudno znaleźć miejsce, w którym czegoś o Gwiezdnych Wojnach by nie było.

    Jak to wykorzystać we własnym biznesie? – Najlepszym rozwiązaniem jest wynająć Dobrego Publicystę. Trzeba oczywiście wpierw sprawdzić jego referencje, a także to, czy dokładnie rozumie to, co chcemy osiągnąć, no i oczywiście jakie ma koneksje, byśmy nie wylądowali przypadkiem w magazynach niszowych, czy takich z którymi nie chcemy być kojarzeni. Trzeba też trzymać się z dala od tych, którzy cytują P.T. Barnuma, który twierdził, że „nie ma czegoś takiego, jak zła prasa”, lub innymi słowy „nie ważne co piszą, ważne, że nazwisko jest poprawnie napisane”. Tylko trzeba pamiętać o jednym, że w przypadku biznesu który ma nakręcić nam koniunkturę na produkt, zła prasa może w praktyce go uśmiercić. Trzeba zatem zadbać o pochlebne opinie w prasie, jeśli się znajdzie odpowiednich dziennikarzy można zacząć ekspansje biznesową.
    W przypadku gdy mamy ograniczony budżet, można skorzystać z usług firmy PR, która oferuje tak zwany ekonomiczny pakiet, polegający na tym, by przede wszystkim publikować artykuły w o wiele tańszej prasie internetowej.
    Ale najważniejsze jest to, by umieścić informację, i pozytywną opinię w jak największej ilości miejsc.

    Merchandising – tu Lucas jest nie tylko niekwestionowanym królem, ale też właściwie twórcą nowoczesnego rozumienia tego słowa. Merchandisig to sprzedawanie licencji na wszelkiego rodzaju produkty powiązane i czerpanie z tego zysków. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że Rancho Skywalkera przez najbliższe lata mogłoby się tylko utrzymywać z merchandisingu, dzięki wszechobecności produktów z logo Star Wars, od zabawek aż po pudełka z owsianką.

    Jak to wykorzystać we własnym biznesie? – Trzeba promować, promować, i jeszcze raz promować. Pamiętać, by każdy potencjalny klient widział produkt z naszym logo, w praktycznie każdym miejscu każdego sklepu. By wędrując między półkami znajdywał całkowicie różne produkty zapakowane i kojarzone w ten sam sposób. Nie można pozwolić mu zapomnieć o naszym głównym produkcie.

    Wielki film – Gwiezdne Wojny Część III – Zemsta Sithów to wielki film. Wszystko w nim jest wielkie wspaniałe, opowieść, reżyseria (tak było w oryginale), aktorstwo (j.w.), obsada, efekty specjalne, muzyka, dźwięk, montaż. Wszystko z najwyższej pułki. A widz nie może się doczekać, by obejrzeć film ponownie i ponownie. Ważne by miał, za każdym razem, co odkrywać i kochać film jeszcze bardziej.

    Jak to wykorzystać we własnym biznesie? – Dostarczyć dobry produkt. Niezależnie jak dobry marketing będziemy mieć, gdy nasz produkt będzie słaby, nic nie wskóramy. A im słabszy będzie, tym trudniej będzie nam potem odzyskać dobre imię. Trzeba zatem pamiętać, by produkt był dobry, a obsługa i cała otoczka idealna.

    I na koniec jeszcze jedna ważna lekcja, choć trudna do wykorzystania w początkowym stadium wprowadzania nowego produktu. Ta lekcja brzmi tak – wykorzystać fanów, by oni zajęli się reklamowaniem wszystkiego. To oni nakręcają merchandsing, ale oni muszą też mieć cały czas o czym pisać i czym się pasjonować. Nic tak nie nakręca atmosfery jak kontrolowane przecieki. A to także często prowadzi do ogólnego zwiększenia wszechobecności produktu w mediach i kulturze masowej.

    Oczywiście obserwując inne firmy i ich kampanie reklamowe, można się jeszcze wiele nauczyć, samym tylko obserwowaniem. W przypadku Gwiezdnych Wojen warto też prześledzić historię tych działań, by zadać sobie pytanie, czy Lucas jest większym kreatorem i wizjonerem świata wymyślonego (przez scenariusz), czy może rzeczywistości (przez marketing).
    KOMENTARZE (0)

    Niedocenieni rycerze galaktyki

    2006-01-21 16:56:00 Resztki Imperium

    Kolejny, siódmy z serii Lucasowych artykułów będzie dość nietypowy. Thomas McLean po krótce opisał osoby, które zmieniły kino, lecz pozostały w cieniu George’a. To właśnie dzięki tej armii buntowników Gwiezdne Wojny stały się tym, czym się stały. Wiele z tych osób stworzyło koncepcję, przypisane później Lucasowi. Większość z nich to niedocenieni Rycerze Galaktyki Lucasa. Oto spis osób, które dzięki Gwiezdnej sadze miały wpływ nie tylko na życie setek fanów, ale i kinematografię.

    John Barry – twórca oryginalnej scenografii. To właśnie on miał największy wpływ na powstanie i urzeczywistnienie idei Lucasa znanej jako „używany wszechświat”. Nie miał przy tym możliwości poprawiania czegoś komputerowo, jak robiono to w prequelach. Większość inspiracji czerpał z komiksów i innych industrualnych obrazów.

    Leigh Brackett – słynna scenarzystka sci-fi, uwikłana w “Imperium kontratkauje”. Niestety, wkrótce po ukończeniu pierwszej wersji scenariusza, Brackett zmarła na raka, a Lucas sam poprawiał scenariusz, zanim ostatecznie przekazał go Lawrence’owi Kasdanowi, by ten dokończył projekt.

    Ben Burtt – jeden z nielicznych ludzi, którzy pracowali przy wszystkich częściach Sagi. Burtt jest twórcą dźwięków blasterów, bitew w kosmosie czy mieczy świetlnych. Jego innowacyjne techniki przyczyniły się do rozwoju i uznania dźwięku w kinematografii.

    Doug Chiang – gdy Lucas zaczął planować prequele, Chiang przyłączył się do departamentu konceptów, nie tylko ekstrapolował specyficzny wygląd „Gwiezdnych wojen”, ale był też instrumentem, który pomagał Lucasowi tworzyć scenariusz. Cyfrowe technologie pomogły artystom wizualizować praktycznie każdą koncepcję, którą Lucas chciał sprawdzić, razem z całymi rasami czy planetami.

    Ryan Church, Eric Tiemens – po ciężkich wysiłkach Chianga przy Epizodzie I, Church i Tiemens dołączyli do artystów pracujących pod kierownictwem Chianga nad "Atakiem klonów", a potem, samodzielnie nadzorowali wszystko przy "Zemście Sithów". To na ich barkach spoczywała wizualizacja scenariusza i wskazanie rozwoju scenografii z tego, co znamy z "Mrocznego widma" do tego, co było w klasycznej trylogii.

    Rob Coleman - w oryginalnej trylogii nie było animatorów, w prequelach jest całe mnóstwo postaci cyfrowych, które musiały współistnieć nie tylko z aktorami, ale też efektami specjalnymi. Coleman dowodził ekipie, która stworzyła Jar Jara i przetransformowała Yodę z kukiełki w cyfrowego bohatera.

    John Dykstra – stworzenie komputerowo kontrolowanego systemu kamer, stało się rzeczą, której najbardziej wymagały efekty wizualne "Gwiezdnych wojen". Dykstra był w centrum rewolucji filmowych efektów specjalnych. Współtworzył Industrial Light & Magic, zdobył Oskara. Odszedł po pierwszym filmie, by założyć własną firmę. Obecnie pracuje w Sony Imageworks.

    Nick Gillard – choć pojedynki na miecze świetlne w oryginalnej trylogii, były ekscytujące, odbywały się między młodym uczniem, starcem i złym cyborgiem. Prequele wymagały stworzenia technik walki w pełni wyszkolonych Jedi. To właśnie Gillard stworzył indywidualne style walk dla Maula, Anakina czy Yody.

    Paul Hirsch, Richard Chew – Sposób opowiadania historii w „Gwiezdnych wojnach” jest bardzo szybki i zmienił sposób edycji filmów. Lucas był montażystą sam, ale wspierali go też Hirsch i Chew, oraz żona Marcia, współodpowiedzialna za pierwszą wersję filmu. Ich praca została nagrodzona Oskarem. Hirsch rozwijał swój styl jeszcze w „Imperium kontratakuje”.

    Joe Johnston – zaczął swoją pracę nad trylogią jako artysta rysujący storyboardy i budowniczy modeli. Był też reżyserem efektów specjalnych w „Imperium kontratakuje” i „Powrocie Jedi”. Sam reżyserował „Park Jurajski 3”.

    Lawrence Kasdan – jego praca przy “Poszukiwaczach Zaginionej Arki” pozwoliła mu wkupić się w łaski Lucasa i zastąpić na stanowisku scenarzysty Lee Brackett. To właśnie on jest odpowiedzialny za wiele z pamiętnych kwestii klasycznych postaci. Przy "Powrocie Jedi" to właśnie on był jednym z największych zwolenników zabicia Hana Solo, ale Lucas się nie zgodził.

    Irvin Kershner – dawny mentor Lucasa w USC, który zastąpił go na fotelu reżyserskim w "Imperium kontratakuje", kierując sagę w mroczniejszym kierunku. W rezultacie Epizod V ma najlepsze recenzje z całej starej trylogii.

    John Knoll – gdy zaczęto pracę nad prequelami, rola speca od efektów specjalnych zdecydowanie się zmieniła. Knoll nadzorował prace nad tysiącem cyfrowych ujęć, poprawionych zdjęć i łączenie technologii cyfrowej z tradycyjną. To on odpowiada za wyścig podracerów, Wojny Klonów czy pojedynek Anakina z Obi-Wanem.

    Gary Kurtz – dawny koproducent Lucasa jeszcze z czasów „Amerykańskiego Graffiti”, współpracujący z nim na długo przed rozpoczęciem prac nad "Gwiezdnymi wojnami". Wyprodukował oryginalny film i "Imperium kontratakuje", potem generalnie drogi jego i Lucasa się rozeszły. Kurtz wyprodukował między innymi „Ciemny Kryształ” i „Powrót do Oz”.

    Alan Ladd Jr. – dyrektor Foxa, był pierwszą osobą która ujrzała potencjał Gwiezdnej Sagi i to właśnie on pokładał najwięcej nadziei w młodym reżyserze i jego kosmicznej fantasy. Postawił na szali bardzo wiele, ale choć w dużej mierze dzięki Sadze uratował studio, musiał ustąpić ze stanowiska, za to, że zgodził się odstąpić prawa do sequeli i produktów Lucasowi.

    Rick McCallum – dołączył do ekipy Lcuasfilmu na początku roku 1990 by pracować nad serialem TV „Kroniki młodego Indiany Jonesa”. Potem był producentem wersji specjalnych, a ostatecznie prequeli. Jest prawą ręką Lucasa i to on firmował prequele.

    Ralph McQuarrie – dawny ilustrator dla olbrzymich korporacji jak Boeing. McQuarie został ilustratorem koncepcji artystycznych, które miały odzwierciedlać pomysły Lucasa. Jego szkice i obrazy pomogły Lucasowi sprzedać Foxowi pomysł na kosmiczną sagę. Wiele z pomysłów narysowanych przez McQuarriego pozostało wykorzystanych w filmie bez zmian.

    John Mollo – napisał wiele ilustrowanych książek o strojach wojskowych, przez co stał się idealnym kandydatem by stworzyć autentycznie wyglądające kostiumy. Doradzał wcześniej choćby przy „Barrym Lyndonie”, ale to „Gwiezdne wojny” były jego pierwszym własnym filmem. Potem projektował jeszcze kostiumy dla „Imperium kontratakuje”, „Obcego” czy „Gandhiego”.

    Dennis Muren, Ken Ralston, Richard Edlund – to właśnie ta trójka przejęła pałeczkę twórców efektów specjalnych po Dykstrze. To oni musieli zmierzyć się z rosnącą ilością wyzwań z filmu na film. Każdy z nich stał się gigantem w przemyśle F/X. Muren pracował nad "Mrocznym widmem", czy „Wojną Światów”. Ralston był pionierem grafiki komputerowej w „Forreście Gumpie” czy „Masce”, a Edlund tworzył efekty do „Pogromców duchów” czy „Aniołów w Ameryce”.

    Poprzednie artykuły o Lucasie:
  • Epokowy twórca filmów
  • Ewolucja filmowca
  • Kronika lat
  • Zaprojektowany by pracować…
  • Dom, który zbudował George
  • Taniec fanów
    KOMENTARZE (8)
  • George Lucas o produkcji Indiany Jonesa 4

    2006-01-20 20:02:00 Stopklatka

    Jak donosi Stopklatka:

    Niedawno pojawiła się informacja, zgodnie z którą Harrison Ford, zamierzał zrezygnować z roli w "Indianie Jonesie 4" jeśli George Lucas i Steven Spielberg, nie ruszą z jego produkcją do 2007 roku.

    W wywiadzie dla MTV o planach związanych z realizacją kolejnej części przygód Indy'ego mówił niedawno George Lucas. Prace trwają - zapewnia Lucas. Po długim pisaniu, pisaniu i pisaniu, zbliżamy się w końcu do momentu, w którym produkcja będzie mogła ruszyć. Mam nadzieję, że stanie się to już w tym roku, a film będzie gotowy w 2007.

    Fabułę "Indiany Jonesa 4" pisał tak długo Jeff Nathanson, autor scenariusza "Godzin szczytu", który dla Spielberga napisał już "Złap mnie, jeśli potrafisz" i "Terminal". Scenariusz Nathansona jest drugą wersją fabuły nowego filmu o przygodach Indy'ego. Autorem pierwszej wersji jest Frank Darabont. Jego tekst nie zyskał jednak aprobaty ani Lucasa, ani Spielberga, ani Forda. Tekst Nathansona uzyskał ich aprobatę już kilka miesięcy temu, jednak jak widzać mieli do niego kilka uwag...

    KOMENTARZE (5)

    Harrison Ford grozi Spielbergowi i Lucasowi

    2006-01-20 15:30:00 Stopklatka

    Jak donosi Stopklatka:

    Wszystko wskazuje na to, że przedłużające się przygotowania do realizacji "Indiany Jonesa 4" trochę zdenerwowały Harrisona Forda, który po raz kolejny ma wcielić się w rolę dzielnego archeologa.

    W jednym z udzielonych jakiś czas temu wywiadów Ford oświadczył podobno, że jeśli produkcja nie ruszy w ciągu najbliższych dwóch lat, George Lucas i Steven Spielberg będą musieli znaleźć innego odtwórcę roli Indy'ego. Teraz jest bardzo dobry czas na rozpoczęcie produkcji - mówi Ford. Jest bardzo pozytywna atmosfera wokół projektu, więc jeśli produkcja nie rozpocznie się w ciągu dwóch najbliższych lat, to powinniśmy o nim w ogóle zapomnieć.

    Według najnowszych informacji prace na planie "Indiany Jonesa 4" mają rozpocząć się jesienią tego roku.

    KOMENTARZE (5)

    AFI: od ruchomych obrazów cyfrowego kina

    2005-12-21 21:54:00

    Dwunasty artykuł z cyklu Lucasowego jest mocno powiązany z jedenastym i skupi się na historii nagrody AFI, bazuje oczywiście na artykule Pameli McClintock.

    Amerykański Instytut Filmowy (w skrócie AFI – American Film Institute) utrzymuje swoją niezależność, bez specjalnych dotacji państwowych. Utrzymuje się w dużej mierze z darowizn przekazanych przez firmy i osoby prywatne. Przeszło dekadę wcześniej AFI wyrwało się z Narodowego Funduszu dotującego szeroko pojętą sztukę i zaczęło istnieć jako samoistna, samofinansująca się nie dochodowa organizacja.

    Rok 2004 przyniósł jedną z największych, jeśli nie największą, zmianę w filozofii AFI. Po wielu latach szukania swojego oblicza, postanowiono zmienić podstawową misję, tak by zajmować się promocją i docenieniem mediów cyfrowych, a nie tylko filmu i TV.

    Przychód AFI w roku 2004 wyniósł 30,5 mln USD, wzrósł z 28 mln od poprzedniego roku. Planowane wydatki na realizacje programu przewidziano na 26 mln (23,2 mln w roku 2003).

    Firstenberg, szef instytutu od przeszło 25 lat, z rozrzewnieniem wspomina ciężką połowę lat 90., kiedy to Narodowy Fundusz Sztuki wycofał, na wniosek skrajnych konserwatystów swoje poparcie i pomoc finansową dla AFI. W tamtym okresie skończyło się na tym, że jedynie 2 miliony z 12 były wpłacane przez fundusz rządowy. A warto dodać, że to właśnie NFS wraz z Stowarzyszeniem Filmowców Ameryki i Fundacją Forda powołały w roku 1967 AFI, by promować ruchome obrazy jako formę sztuki.

    I tak oto zmienił się sposób, w jaki finansowano AFI, które wcześniej było największym beneficjentem NFSu.

    I choć AFI jest instytucją nie nastawioną na zysk, to jednak trzeba pamiętać, że musi być instytucją samofinansującą się. Część ich budżetu pochodzi też z programów telewizyjnych, które sami produkują. I tu nie tylko mowa o samych ceremoniach wręczenia nagród za życiowe osiągnięcie, ale też nowszych produkcjach np. serii programów „100 lat...”,

    20 czerwca tego roku telewizja NBC wyemitowała ceremonię przyznania nagrody AFI George’owi Lucasowi. A następnego dnia CBS wyemitował program „100 lat... 100 cytatów filmowych” wyprodukowany przez AFI, z Piercem Brosnanem w roli prowadzącego. W roku 2004, AFI zarobiło przeszło 10,7 mln za swoje programy telewizyjne.

    Drugą poważną częścią zarobków AFI są pieniądze za szkolenia filmowców (5,9 mln USD), potem dopiero są prywatne dotacje w wysokości 4,8 mln USD. Dla porównania federalne dotacje to jedynie 843168 USD. Ale zdaniem skarbnika AFI, Bruce’a Neinera odpalenie serii „100 lat” z nawiązką zastąpiło finanse rządowe, pozwoliło AFI stanąć na nogi.

    Ale AFI to nie tylko programy telewizyjne, dotacje i przyznawanie nagród za życiowe osiągnięcia. To przede wszystkim rozbudowane programy szkoleniowe, które powstały dzięki współpracy z Amerykańskim Departamentem Edukacji i Best Buy Children’s Foundation. To właśnie dzięki nim studenci uczą się o technikach i narzędziach filmowych. Z programu AFI K-12 skorzystało ponad 400 nauczycieli i 30 tysięcy studentów w ponad 200 szkołach w USA. W roku 2006 AFI ma nadzieję, że z ich programów skorzysta kolejnych 5 tysięcy nauczycieli i 60 tysięcy studentów.

    Inną z działalności AFI jest tworzenie katalogu. To baza danych o wszystkich filmach 20 wieku. Ukończenie katalogowania kolejnej dekady zajmuje około 5 lat. W roku 2004 udało się w wirtualny sposób skatalogować przeszło 3300 filmów, które powstały w latach 50.

    Jednak to nie koniec, AFI ma całą masę ambitnych projektów, które być może zaczną już być wdrażane w roku 2006. Właśnie dlatego zmieniono cel przyświecający tej instytucji. Dotychczas brzmiał on „rozwijać i zachowywać sztukę ruchomych obrazów”. Nowy cel brzmi “Narodowy instytut przodujący w edukacji ekranowej oraz promocji i rozwoju sztuki filmowej, telewizyjnej i mediów elektronicznych.” Firstbenberg i Stevens z AFI tłumaczą, ze wszystko to wynika z powodu, iż trzeba iść z duchem czasu i obowiązkiem AFI jest wspieranie nie tylko tradycyjnego kina, ale też nowych technologii jak chociażby DVD.

    I tak właśnie będzie wyglądać teraz AFI, której celem jest nie tylko promowanie filmów i szeroko rozumianej sztuki filmowej, choćby przez wskazywanie ludzi, którzy swoją pracą zrobili wiele dla kinematografii. Celem AFI jest też pomoc w rozwoju technologicznym, a patrząc na w praktyce trzy ostatnie dekady światowego kina, trudno było lepiej wybrać nagrodzonego, niż George’a Lucasa. Nagroda dla niego, to także, a może przede wszystkim trybut, nie tyle za osiągnięcia artystyczne, ale za odmianę i to nie tylko technologiczną kina w ogóle.
    KOMENTARZE (0)
    Loading..