Zaczynamy od polskiego box-office. W ubiegły weekend „Mandalorian i Grogu” w Polsce obejrzało 130122 osób, z pokazami przedpremierowymi będzie to 146447 widzów. Dodajmy, że wynik w Polsce jest porównywalny z „Hanem Solo” (136 tysięcy) , dużo niższy niż „Skywalker. Odrodzenie” (627 tysięcy).
A skoro o IX Epizodzie już mowa, to okazuje się, że choć nie mamy w filmie sceny po napisach, to są ciekawostki w napisach. Jak chociażby podziękowanie dla J.J. Abramsa.
Jon Favreau wyjaśnił nawet dlaczego. Otóż, gdy kręcili scenę z Anzellanami, zdecydował zadzwonić do Abramsa. Ten karnie pojawił się na planie. Chcieli mu pokazać co zamierzają z nimi zrobić i delikatnie podpytać, czy nie ma nic przeciwko. Czy jest zadowolony z tego, co zobaczył. I był. A za to, że się pofatygował, to mu podziękowali. Tu warto dodać, że trzech Anzellanów już było obecnych w serialu, teraz dodano czwartego. Głos wszystkim podkłada Shirley Henderson, która też użyczyła głosu Babu Frikowi. O tych ciekawostkach pisaliśmy tutaj. Natomiast mamy inną. Otóż za powrót Babu Frika z tryumfalnym okrzykiem w końcówce IX Epizodu po części odpowiada Steven Spielberg. Podobno to on nalegał bardzo na tę scenę i domknięcie tego wątku.
Podobnie było z Davem Filonim, który swoją drogą jest w napisach wymieniony jako reżyser drugiej ekipy. Natomiast Favreau też wystosował specjalne zaproszenie na plan, kiedy kręcili scenę z Embo. Chciał, by Filoni zobaczył jak postać, którą stworzył na potrzeby animacji „Wojny klonów” ożywa na planie No i oczywiście, Dave też był zachwycony tym, co zobaczył.
Jak już macie film za sobą to przypominamy o możliwości oceny go w tym miejscu oraz dołączeniu do burzliwych dyskusji na jego temat na forum.
KOMENTARZE (6)
Zgodnie z przewidywaniami „Mandalorian i Grogu” okazał się największym przebojem mijającego weekendu w kinach i to zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w reszcie świata.
W USA w trzy dni film zarobił 81.670.433 USD, zaś jak się doda jeszcze wynik za poniedziałek (było w USA święto, więc wolne) to wyszło 98.091.641. To więcej niż wskazywały ostrożne szacunki jeszcze przed premierą, tam czasem nawet sugerowano o kwocie bliskiej 80 milionom USD w cztery dni (Deadline), ale mniej niż wcześniejsze optymistyczne mówiące nawet o 100 milionach USD w trzy dni (więcej). Ostatecznie nawet na początek tego weekendu źródła mówiły o 100 - 102 milionach, ale wyszło mniej. W poniedziałek frekwencja spadła bardziej niż się spodziewano. Dla porównania „Han Solo”, który debiutował w podobny weekend miał odpowiednio 84 miliony i 103 miliony w analogicznym terminie. Tyle, że z powodu zmiany reżysera na Rona Howarda kosztował też dużo więcej.
Nadzieją dla filmu jest to, że ma raczej dobre recenzje (ocena A- w CinemaScore). Ogólnie jak na ten majowy weekend to 12 najlepsze otwarcie w historii i 4 już po Covidzie. Więc przemysł kinowy jest z tego zadowolony. Zobaczymy jak będzie z Lucasfilmem.
Na świecie, poza USA, film w weekend zarobił szacunkowo 48,5 miliona USD (a jak się doliczy jeszcze pokazy przedpremierowe to ma już 63 miliony USD). Nowsze dane mówią, że może być trochę lepiej, czyli nawet 69 milionów USD. Najlepiej sprzedał się w Wielkiej Brytanii (7 milionów USD), Niemczech (6,5 miliona), Chinach (5,3 milionów), Japonii (4,9 miliona) i Australii (4,6 milionów). Sumarycznie więc może mieć 167 milionów USD czyli mniej więcej tyle ile kosztowała produkcja, oczywiście jeszcze by się zwrócił musi mieć przynajmniej drugie tyle, gdyż koszty reklamy itp. nie są znane – ale szacuje się, że całościowo to mogło wyjść koło 300 milionów USD. Biorąc pod uwagę fakt, że spora część pieniędzy z biletów kinowych trafia do państw, dystrybutorów kinowych czy samych kiniarzy, więc na tę chwilę trudno wyrokować czy film w ogóle się zwróci.
O ile w USA film zdeklasował konkurencję, o tyle na świecie depcze mu po piętach kolejny chiński hit – „Gei A Ma de Qing Shu”, który w ten weekend zarobił ponad 45 milionów USD (a to kolejny weekend z rzędu).
Kolejny weekend powinien być dla „Mandalorian i Grogu” łaskawy, ale potem wchodzą „Władcy Wszechświata” a następnie „Dzień objawienia” Stevena Spielberga. Wiec będzie ciężko.
Na tę chwilę czekamy co wymyśli Dave Filoni jeśli chodzi o przyszłość uniwersum. On ostatnio ponownie wspomniał, że ma pomysły i plany. Mówił też, że miał szczęście uczyć się od George’a Lucasa, ale też osób, które pracowały przy prequelach w Lucasfilmie (i w mniejszym stopniu oryginalnej trylogii). To czego się nauczył, że po sukcesie „Nowej nadziei” nikt nie chciał robić jeszcze raz tego samego. Pojawiły się AT-AT, Miasto w Chmurach, czy Yoda, czyli rzeczy o których nikomu się nie śniło. To coś, co Dave zamierza robić dalej.
Z innych ciekawostek. W sieci podliczono, że Pedro Pascal bez hełmu jest widoczny w filmie przez niecałe 5 minut. Jon Favreau sprostował to mówiąc, że Pedro pojawił się w filmie w części scen także w hełmie, więc powinno być go więcej.
A my wszystkich, którzy już obejrzeli film i przyczynili się do jego weekendowego sukcesu, namawiamy do oceny w tym miejscu oraz recenzji i dyskusji na forum.
KOMENTARZE (12)
Film „Mandalorian i Grogu” już w kinach. Przed kolejnym seansem warto się przygotować, by wypatrzeć i wsłuchać się w kilka ciekawostek, które wychwycą fani.
Rotta jako młody Hutt pojawił się po raz pierwszy w animowanym filmie „Wojny klonów” Dave’a Filoniego. Był to pilot serialu. Wprowadzono tam Rottę określanego jako „Śmierdziel” oraz Ahoskę Tano.
W oryginale głos Rotty podkładał David Acord. Nadal jest on projektantem dźwięków, ale głos dorosłego Rotty podkłada Jeremy Allen White (znany z serialu „The Bear”).
Bliźnięta po raz pierwszy pojawiły się w serialu „Księga Boby Fetta”.
Phil Tippett pracując przy „Powrocie Jedi” zaprojektował wygląd Jabby. Jest on wciąż wykorzystywany jako szablon do tworzenia pozostałych huttów.
Potem Tippett założył Tippett Studios. Firma pracowała nad sekwencjami stop-motion w serialach „The Mandalorian” oraz „Załoga rozbitków”. W „The Mandalorian & Grogu” w tej technice powstały gigantyczne droidy strzegące pałacu Bliźniąt.
Tippett w „Nowej nadziei” współtworzył dejarika, potem odtwarzał go w kolejnych produkcjach. Pomógł też przy odtworzeniu tych potworów na Shakari. Odtworzono te potwory.
Przy wejściu na arenę na Shakari jest napis „Weathers Apollo”. W ten sposób uhonorowano zmarłego Carla Weathersa (Greef Karga), który grał rolę Apollo Creeda w filmie „Rocky”.
Księżyc Shakari jest inspirowany Chicago w okresie prohibicji, ale też czasem jaki Jon Favreau spędził w tym mieście.
Na ścianie u Lorda Janu znajdują się nexu, vexis, reek oraz barghest.
W solnym barze w klatce znajduje się Fuzzball. Pojawił się on wcześniej w „Załodze rozbitków” a pierwszy raz w „Kapitanie EO” w parkach Disneya.
Ta niby prażona kukurydza, którą je Grogu na arenie to Mantell Mix. Pojawiła się wcześniej w „Parszywej zgrai”. W Galaxy’s Edge można kupić Outpost Mix.
Wśród broni na arenie z których Din musi coś wybrać znajdują się Ostrza Chaosu, których używał Kratos w „God of War”.
Pierwszy Ardennianin, czyli Rio Durant, pojawił się w „Hanie Solo”, tam grał go Jon Favreau. Martin Scorsese gra przedstawiciela tego samego gatunku – Hugo Duranta. Hugo to także nawiązanie do filmu Martina.
Hugo Durant trzyma jajo bagnorożca. Było ono istotne w pierwszym sezonie serialu w odcinku Dziecko.
Puszki u Hugo mają opisy: „Arkanian Tenderloin”, „Lira San Crackers” oraz „Lammas Tree Bites”. Wszystkie pojawiły się w wydanej w 2023 książce „Star Wars: The Ultimate Cookbook”.
Kanapki które przygotował Hugo Durant tak naprawdę zrobił prawdziwy kucharz - Roy Choi. Filmik z nim można zobaczyć tutaj.
Embo z rasy Kyozo po raz pierwszy pojawił się w serialu „Wojny klonów”. Dokładniej drugi sezon, odcinek Łowcy nagród.
Pies Embo to anooba. W serialu towarzyszył mu Marrok, teraz ma innego pieska, jej imię to Keibu.
Shirley Henderson podkładała głos pierwszemu Anzellanowi na ekranie, czyli Babu Frikowi w „Skywalker. Odrodzenie”. Podkładała też głos trojgu Anzellanów w „The Mandalorian”. Teraz podkłada głosy wszystkim czterem, Minch, Bai, Keeto oraz nowemu nabytkowi którym jest Clang.
Lateef Crowder, koordynator kaskaderów jest jednym z trzech odtwórców roli Mandalorianina. Dzieli ją z Brendanem Waynem i Pedro Pascalem.
Jon Favreau pomalował osobiście figurkę Rotty. Na dole złożył nawet swój podpis.
Dorosły Rotta ma tatuaż w kształcie kotwicy swojego klanu. Znajduje się on z tyłu jego głowy.
Nad Nal Huttą orbituje pokryty miastem księżyc, to nawiązanie do Nar Shaddaa, księżyca przemytników, który po raz pierwszy pojawił się w komiksach w latach 90.
Anthony Daniels jest obecny także w tym filmie. Tym razem nie gra C-3PO, ale podkłada głos kontrolerowi ruchu na Nal Hutta, który udziela zgody na lądowanie Zebowi, Grogu i Mando.
Nal Hutta w kanonie pojawiła się po raz pierwszy w sezonie 3 „Wojen klonów” w odcinku Polowanie na Ziro. W EU pojawiła się pierwotnie w latach 90. w komiksie Mroczne Imperium. W grze „The Old Republic” jest przedstawiona pod nazwą Hutta.
Myśliwiec Huttów bazuje na projekcie promu imperialnego, który stworzył Norman Reynolds na potrzeby „Powrotu Jedi”.
Amanianie mogą się zwijać i toczyć, by szybko się poruszać. Po raz pierwszy napisano o tym w „Galaxy Guide 12: Aliens – Enemies and Allies” w 1995.
Model czerwonego Y-winga wzięto z archiwów. Powstał przy „Nowej nadziei”, na jego podstawie budowano pełnowymiarowego Y-winga, ale samodzielnie nie pojawił się w filmie.
W bazie Adelphi można dostrzec w tle kilku członków ekipy serialu. Są to Dave Filoni (prezes) jako Trapper Wolf, ale również artyści Doug Chiang, Michelle Thieme i reżyserzy: Deborah Chow, Lee Isaac Chung oraz Rick Famuyiwa. Z kolei szef Evo, który zabiera hełm od pułkownik Ward to Landis Fields z ILM. No i oczywiście Sun-Hyung Lee czyli Carson Treva.
W bazie Adelphi można zobaczyć sporo ciekawostek, fragmenty probota, myszobota czy kawałek hełmu pilota TIE.
Jak Din Djarin się uzbraja, bierze strzelbę ambańską. Pojawiała się ona w pierwszym sezonie, ale tak naprawdę to nawiązanie do animacji „The Story of Faitful Wookiee”, która była częścią „Holiday Special”. Tam po raz pierwszy pojawił się na ekranie Boba Fett.
W domku Mando na Nevarro znajduje się para blurrgów, które wcześniej widzieliśmy w pierwszym sezonie. Pojawiły się one po raz pierwszy w filmie „Ewoki: Bitwa o Endor”.
Powstały dwa modele nowego Brzeszczota o wielkości 2 i 4 stóp, które wykorzystywano przy tworzeniu efektów.
INT-4, którym z AT-AT ucieka imperialny hegemon bazuje na figurce Kenner Mini-Rig z 1982 o tej samej nazwie.
Statek Turtle Tanker, którym odlatuje Rotta pojawił się po raz pierwszy w serialu „Wojny klonów” w odcinku Bracia.
Herszt Barro (Hemky Madera) pojawił się jako hologram na spotkaniu Rady Cienia w serialu.
Hełmy pilotów AT-AT są jasnoszare, jak w „Imperium kontratakuje”. Choć tam z powodu światła przez wiele lat uznawano je za białe. Oryginalne zbroje tych pilotów przemalowano na czarno i wykorzystano w „Powrocie Jedi”.
Mando stracił w trzecim sezonie wyrzutnię na nadgarstku i nie sprawił sobie nowej.
Jak widzieliście już film, możecie go ocenić w tym miejscu oraz podyskutować o nim na forum, do czego serdecznie namawiamy. A jak nie to może warto zobaczyć go w kinie?
KOMENTARZE (8)
Parę dni temu pisaliśmy o ocenach krytyków na Rotten Tomatoes. Cóż mówiąc delikatnie im ten film nie podszedł zbytnio. To była jedna z najgorzej ocenianych produkcji gwiezdno-wojennych ery Disneya. Ale obecnie film jest w kinach, można zapomnieć o krytykach i popatrzeć jak podoba się on publiczności. To dużo ważniejszy znacznik, gdyż często przekłada się na spadki w kolejnych tygodniach. Teraz pora na marketing szeptany.
I tu sprawa wygląda nad wyraz dobrze. Obecnie (bo te liczby się zmieniają), film Jona Favreau jest najlepiej ocenianą przez publiczność produkcją Disneya. Tableka prezentuje się tak:
Film
Krytycy – Tomatometer
Publiczność – Popcornmeter
„Mandalorian i Grogu” (2026)
64%
88%
„Łotr 1” (2016)
84%
87%
„Skywalker. Odrodzenie” (2019)
51%
86%
„Przebudzenie Mocy” (2015)
93%
84%
„Han Solo” (2018)
69%
63%
„Ostatni Jedi” (2017)
91%
41%
Natomiast jeśli chodzi o wyniki finansowe, na razie nie wygląda to zbyt różowo. W USA z pokazów przedpremierowych film zgarnął 12 milionów USD. To dla porównania jest jakieś 2 miliony mniej niż miał „Han Solo”, który miał start w dużo gorszych warunkach. Problemy takie jak „Avengersi” czy „Deadpool” w kinach i podzielona atmosfera po VIII Epizodzie. Plusem „Mandalorian i Grogu” jest niższy budżet, czyli 166 milionów USD. Więc jest szansa, że film wyjdzie na swoje.
Przypomnijmy, że film możecie zobaczyć w kinach. A następnie można ocenić go u nas w tym miejscu oraz podyskutować o nim na forum, do czego serdecznie namawiamy.
KOMENTARZE (9)
My czekamy na film „Madnalorian i Grogu” z niecierpliwością, ale nie koniecznie można to samo powiedzieć o osobach, które interesują się „Gwiezdnymi Wojnami” z doskoku (tak zwanych „casualach”). I powoli zaczyna to być widać, nie tylko w plotkach, ale również analizach.
Gwoli przypomnienia, po chłodnym przyjęciu reklamy „Madalorian i Grogu”, przecieki sugerowały, iż w Disneyu bardziej liczą na „Starfightera” niż film Jona Favreau.
Strona Box Office Theory pokusiła się nawet o analizę i projekcję wyników. Zakładają oni, że w USA w weekend otwarcia „Mandalorian i Grogu” zgranie jakieś 71 milionów USD (margines błędu wskazują na maksimum 85 milionów USD). To prawie tyle, co zarobił „Han Solo” w premierowy weekend. Tamten film zgarnął 84,4 miliona USD, co jest najgorszym wynikiem w czasach Disneya.
Oczywiście nawet te 80 milionów USD to nie jest zła kwota i nie rokuje klapy. Tak i „Projekt Hail Mary” też zaczął od 80 milionów USD w pierwszy weekend, a obecnie jest jednym z najbardziej kasowych filmów roku i już w Stanach zarobił jakieś 230 milionów USD, czyli więcej niż „Han Solo”.
Po części mniejsze zainteresowanie widać też danych z serwisu do zakupu biletów do kin – Fandango. Tam przygotowano ankietę na najbardziej wyczekiwane filmy roku i „Mandalorian i Grogu” zabrakło. Cały czas wygląda na to, że Disney nie potrafi sobie poradzić z właściwym reklamowaniem tego obrazu.
Z innych wieści, podobno „Mandalorian i Grogu” ma trwać jakieś 2 godziny i 12 minut (pewnie z 10 minut to napisy). Takie informacje podały amerykańskie sieci kin. Jeśli ten czas zostanie potwierdzony film Favreau będzie jednym z krótszych filmów gwiezdno-wojennych, ale jednocześnie w granicach normy.
Lista filmów gwiezdno-wojennych od najkrótszego:
„Wojny klonów” – 1 godzina 38 minut
„Nowa nadzieja” – 2 godziny 5 minut (oryginalne wersje trylogii były krótsze)
Z każdym dniem jesteśmy coraz bliżej premiery „Maula: Mistrza cienia”, a newsów wcale nie ubywa. Dzisiaj mamy niezwykle ważną informację dotyczącą przyszłości serii oraz sporo nowych materiałów.
Drugi sezon zapowiedziany
Pojawiały się różne głosy na temat możliwych dalszych odcinków, ale mamy oficjalne potwierdzenie, że powstanie sezon drugi. Powiedział to sam Filoni, a w newsie wspomina się też, że prace już nad nim trwają; tak też można wywnioskować z wypowiedzi Keitha Kellogga.
Kiedy zatem możemy spodziewać się nowych epizodów? Jeśli faktycznie robota już się rozpoczęła, to optymistycznym założeniem będzie zapewne przyszły rok. Z drugiej strony Athena Portillo powiedziała, że w produkcji są też inne projekty, niekoniecznie związane z tym serialem. Cóż to może być? Najświeższe plotki mówią o rzekomym dużym filmie animowanym i remake'u anime „Nowej nadziei”, ale są one mocno niepotwierdzone. Nie zapominajmy też o nadchodzącym „Dziewiątym Jedi”.
Klipy i reklamy ponownie
W Internecie znalazła się nowa porcja klipów i reklam z serialu. W nowym fragmencie mistrz Eeko-Dio Daki staje naprzeciwko lorda półświatka.
Poniżej maulowe spoty. Co ciekawe, w drugim mamy zaprezentowaną sithiańską wersję mantry Jedi („I'm one with the Force and the Force is with me” - „Silna jest Moc, Mocą jestem silny”): „I master the Force and the Force serves me”. W ostatnim z kolei Marrok zwraca się do jakiegoś lorda... a kandydatów jest kilku. Kogo obstawiacie?
Na Disney Wiki pokazały się nowe plakaty z postaciami. Trudno stwierdzić na ile są autentyczne, więc ich tu nie zamieszczamy. Uwaga tylko na spoilery, bo wśród nich pojawia się znana, acz spodziewana w serii postać.
Wczoraj w siedzibie Lucasfilmu odbyła się premiera pierwszych ośmiu odcinków serialu dla wybranych fanów i blogerów. Odbiór jest bardzo pozytywny: większość podkreśla, że „Mistrz cienia” jest bardzo mroczną i dojrzałą produkcją, która doskonale spełnia swą funkcję: bycie produkcją o złoczyńcy. Małżeństwo ze Star Wars Explained podkreśla, że to seria dla osób, które wychowały się na TCW i już dorosły. Ich zdaniem wątek Lawsona budzi skojarzenia z „Andorem”
After watching episodes 1-8 of Maul: Shadow Lord, I can honestly say it's intense, dark, and an incredible new perspective to @starwars animation as well as Maul's life. Every episode only got better and better as the season progressed and will leave fans jaw-dropped. What a… pic.twitter.com/GoKfAhq2Cp
— sage⁵⁰¹ 💌 shadow lord era ❤️🖤 (@ahsokasgoggles) April 4, 2026
Twórcy znowu mówią
Jak zwykle mamy sporo wypowiedzi twórców i aktorów związanych z serialem. Na dobry początek: Oficjalna wstawiła film z Filonim, który opowiada o Maulu z TCW i Rebelsów.
W TCW ekipa świadomie budowała historię Zabraka do momentu konfrontacji z Sidiousem. Wcześniej nie mogło to nastąpić, gdyż stworzenie wiarygodnie wyglądającej peleryny z kapturem było bardzo trudne. A ponadto Sheev był złolem należącym do Lucasa, a niekoniecznie do Dave'a i twórca nie chciał za bardzo ingerować w tę postać. Ponadto trzeba było jakoś rozwiązać kwestię złamania/nagięcia Zasady Dwóch. Sidious nie ukazuje tutaj swej pełnej potęgi, ale i tak widać, że niepotrzebne mu miecze, bo jest w stanie pokonać byłego ucznia wyłącznie Mocą. Ekipa podczas tworzenia sceny pojedynku studiowała filmowe sceny walki, a Filoni rozrysowywał na białej tablicy np. gdzie chce, by zginął Savage - w tym przypadku było to mandaloriańskie malowidło inspirowane „Guernicą” Picassa.
W „Rebeliantach” Maul jest trochę bardziej stylizowany, bo i sam styl serialu jest nieco bardziej „zabawny”. Jego twarz ma przypominać maskę Hannya, która w japońskim teatrze Noh reprezentuje zazdrosną demonicę. Pod wpływem byłego Sitha Ezra zaczął wierzyć, że aby ochronić swą przybraną rodzinę, musi zdobyć większą potęgę. Zabrak chciał go uczynić podobnym sobie, bo niedola lubi towarzystwo, ale ostatecznie chłopak był dla niego tylko kolejnym środkiem do celu. W momencie oślepienia przez Maula Kanan widzi czerwień, która abstrakcyjnie ma reprezentować jego stan psychiczny.
Dave (i inni) rozmawiał też z Esquire (stąd też pochodzą wplecione w tekst nowe obrazki), gdzie zauważył, że Maul jest bardzo intrygujący i składa się na to wiele czynników. Na pewno warto zwrócić uwagę na to, że tego bohatera motywuje strach - przed byciem nie dość dobrym czy na zawsze zapomnianym, a jedyny sposób, jaki zna na poradzenie sobie z nim, to poszukiwanie potęgi - a w swych poszukiwaniach jest bardzo wytrwały. Fani bardzo go polubili, toteż za ich sprawą mężczyzna co rusz powraca - o ile ta forma powrotu odpowiada ludziom. Athena Portillo zauważyła, że postać ta non stop wybiera ciemność, przez co przegrywa - a jeśli ciągle ponosi się porażkę, to w końcu traci się nadzieję. Matt Michnovetz również stwierdził, że ta postać jest z gruntu zła, ale trzeba jej przyznać, że potrafi przetrwać.
Choć Dave zazwyczaj ufał Lucasowi, to w przypadku Maulowego zmartwychwstania miał wątpliwości - ale Maker wierzył, że uda mu się tego dokonać w TCW. Zostało to wytłumaczone ziejącą w Zabraku ciemną stroną, którą wezwał, by utrzymać się przy życiu - bo w sumie na dobrą sprawę Anakin też powinien być umrzeć od ran na Mustafarze. Były Sith chciał powrócić do boku swojego dawnego mistrza, lecz Palpatine nie mógłby mieć tego bardziej w poważaniu. Maul ostatecznie odrzuca tytuł Sitha i wykorzystuje chaos pod koniec wojen klonów, aby uciec i się przyczaić. Wówczas rozpoczyna się „Mistrz cienia”.
Schwarzcharakter zbiera pozostałości po Straży Śmierci, zwabionych głównie obietnicą nielegalnie zdobytych pieniędzy. Trafia na Janix - świat łączący w sobie splendor Coruscant z bezprawiem Tatooine. Tam prowokuje wojnę pomiędzy bossami półświatka, aby samemu zyskać. Inni złoczyńcy sprzedali go, gdy Imperator przejął władzę, dlatego - zdaniem Sama Witwera - chce wrócić na galaktyczną mapę, a przy okazji dać paru zdrajcom nauczkę. W tym aspekcie serial ma przypominać filmy „Mały Cezar”, „Biały żar”, „Nietykalni”, „Ojciec chrzestny” czy „Batman” z 1989 roku z Jackiem Nicholsonem. W produkcjach tych wspólne jest to, że czarne charaktery w nich występujące święcie wierzą, że świat w jakiś sposób im zawinił, dlatego zaczynają łamać zasady.
W „Rebeliantach” widzimy jak Zabrak stał się wędrownym pustelnikiem, kimś nie do końca w pełni władz umysłowych. A z kolei „Solo” ukazuje go jako pełnoprawnego bossa. Jak to się stało? Na to pytanie odpowie i serial, i komiks „Shadow of Maul”. Ale osiąganie jego celów, zdaniem Filoniego, czyni go podobnym do Syzyfa, bo nie dają mu one satysfakcji i ciągle musi sięgać po coś nowego.
W wywiadzie z The HoloFiles Sam Witwer powiedział, że sporym wyzwaniem podczas tworzenia serialu był fakt, że jego protagonistą jest czarny charakter. Trzeba było zatem zrównoważyć fakt, że Zabrak jest zły, ale z drugiej strony nie może tylko chodzić i mordować. Zobaczymy zatem dlaczego mężczyzna robi to, co robi i jakie są jego motywacje. Aktor zapewnił, że fabuła flirtuje z ciemną stroną jak nigdy przedtem, ale ma jednocześnie nadzieję, że nie zaczniemy myśleć o jego postaci jako o szczęśliwej osobie - to postać, której jest ciężko. Witwer, prócz roli aktorskiej, został też konsultantem w sprawie swojego bohatera, dzięki czemu miał głos w sprawach dotyczących na przykład scenariusza.
Aby seria nie była jednowymiarowa, wprowadzono wiele innych bohaterów i jedną z nich jest oczywiście Devon Izara. Były Sith uważa ją za klucz do swojego sukcesu. Zdaniem aktorki ją grającej, Gideon Adlon, relacja Twi'lekanki z Zabrakiem jest podobna do tej, którą miała z Samem. Zresztą wszyscy dookoła byli bardzo pomocni i wspierający. W przeciwieństwie do innych ukazanych podczas rozkazu 66 Jedi - jak choćby Obi-Wana czy Cala Kestisa - zobaczymy jak Devon ma problemy z naprawdę podstawowymi rzeczami, jak chociażby znalezieniem schronienia czy jedzenia. A to doprowadzi ją do kwestionowania swojego kodeksu moralnego.
Temat Devon został też podjęty w rozmowie z Gamesradarem. Jej relacja, zdaniem Michnovetza, będzie inna od tej Maul-Savage czy Maul-Ezra. Dziewczyna ma na ramionach diabełka w postaci Zabraka i aniołka, którym jest jej mistrz. To właśnie ów aniołek sprawi, że przeciągnięcie Twi'lekanki na stronę cienia wcale nie będzie takie łatwe. Z drugiej strony, jako nastolatkę, pociąga ją robienie czegoś zakazanego. Brad Rau stwierdził, że jest zafascynowany fanowskimi teoriami, jakoby dziewczyna była Darth Talon. Stwierdził, że nie może tego skomentować i na razie pozostawi to tak, jak jest.
Co się nawet ciekawie składa, bo sklep Heroes and Villains, sprzedający licencjonowane ubrania, wypuścił kolekcję inspirowaną serialem i... znajduje się tam Darth Talon właśnie. Przypadek czy nie?
— sabine ☽☾ ddba spoilers!! (@hunterbadbatch) March 31, 2026
W The Holo Files Athena Portillo wyjawiła, że przed odejściem do pracy nad drugim sezonem „Ahsoki” Filoni nakazał im sprawić, by animacja była jeszcze lepsza: od teł po symulację ubrań. Mimo tego ekipa sięgnęła po stylizację, co zresztą widać na klipach: twarz Maula zdaje się ręcznie malowana, a miecze świetlne „gliczują”.
Twórcy ukazują nam kryminalny półświatek inspirowany kantyną z Mos Eisley czy „Opowieściami z podziemi”, ale z noirowym twistem. Dodatkowo dochodzi sięganie do horroru - Maul ma być „pozornie nieśmiertelnym złoczyńcą” jak Jason Voorhees czy Michael Myers: czaić się w cieniu i wyłaniać się, gdy ktoś się najmniej tego spodziewa. Co ciekawe, serial ma też sięgać do... „Parszywej zgrai”, zwłaszcza w kontekście motywu odnalezionej rodziny.
Skoro o horrorach mowa, to inkwizytorzy mają być straszniejsi, wręcz przerażający. Marrok ma poruszać się powolutku, a potem nagle wyskakiwać na ofiarę, niczym czający się drapieżnik.
Na koniec drobna rada od Sama Witwera: nie trzeba znać żadnych „Gwiezdnych Wojen”, by w pełni cieszyć się serialem, bo wszystko będzie w nim zawarte.
I'm often asked what you need to watch beforehand to enjoy Maul - Shadowlord.
...Nothing.
...Even if you've never seen a Star Wars film or TV show. ...Everything you need to know is in the show. pic.twitter.com/yGxL3PtoeK
Zacznijmy od tego, że oprócz zwiastuna w zeszłym tygodniu pojawił się nowy plakat filmu „The Mandalorian & Grogu”.
Jon Favreau czyli reżyser filmu “The Mandalorian & Grogu” ma niezwykłą informację dla fanów. Mówiąc wprost w rozmowie z Polygon nie tylko nie podzielał on pełnego entuzjazmu innych członków ekipy, ale sugeruje nawet, że dla niego to może być koniec przygody z „Gwiezdnymi Wojnami”.
Powiedział tylko, że pracuje nad tymi bohaterami już siedem lat, przygotował wszystko do filmu włącznie, ale dla niego to taka kulminacja tego nad czym pracował. Początkowo to było wyzwanie jak pokazać jakość kinową z budżetem streamingowym, w dodatku na małym ekranie. Ale teraz jest inaczej, kręcą to pod IMAX. Wymaga to większych planów zdjęciowych, ale też innego rodzaju efektów. Owszem jak mówi na razie jest w pełni zaangażowany w projekt, chce byśmy mogli go zobaczyć w kinie i bawić się na nim dobrze. Przeniesienie tego serialu na wielki ekran to właśnie największe wyzwanie. Co będzie później?
Natomiast wracając jeszcze do spotu z Super Bowl, który można obejrzeć tutaj. Coś chyba wyszło z nim nie tak. Na pewno nie spodobał się sporej grupie fanów, więc Ryan Stankevich dyrektor odpowiedzialny za marketing postanowił wydać oświadczenie. Wprost powiedział, że zamierzali zrobić ciepłą i stylizowaną reklamę w stylu takich jakie pojawiały się na Super Bowl we wcześniejszych latach. Zależało im na ukazaniu humoru i przede wszystkim emocji między tymi dwoma postaciami. Taki miał być start kampanii promocyjnej. Cóż, wielu fanom to nie podeszło, ale krytycy uznali, iż to jedna z 5 najbardziej wyróżniających się reklam w czasie tegorocznego Super Bowl (tym samym zapadająca w pamięć). Ale dużo gorszy jest raport firmy EDO, która zajmuje się badaniem indeksu zaangażowania (Engagement Index – EI). Przebadali oni 97 reklam i opublikowali wyniki. Średni wynik to 100 punktów, co znaczy, że reklama zadziałała przeciętnie. „The Mandalorian & Grogu” dostał 104 punkty, dla porównania „Minionki i straszydła” 909 a „The Adventures of Cliff Booth” 569. Szczęśliwie wkrótce potem pojawił się oficjalny zwiastun, który można zobaczyć tutaj. On już nie wywołał niechęci.
A co więcej, znalazło się w nim kilka ciekawostek. Jedną z nich to fakt, że Martin Scorsese podkłada głos jednej z postaci. Ardenniański sprzedawca, którego widzimy, mówi głosem słynnego reżysera. I tu są dwie ciekawostki. W filmie „Han Solo” Jon Favreau podkładał głos przedstawicielowi tej samej rasy (Rio Durant). Druga ciekawostka, podobno bohater grany przez Martina ma mieć na imię Hugo, to nawiązanie do filmu „Hugo i jego wynalazek” tegoż reżysera.
W zwiastunie mamy też rodzeństwo huttów z „Księgi Boby Fetta”, no i pojawia się Embo (zgodnie z wcześniejszymi plotkami). Łowca nagród, którego kiedyś wprowadzono w „Wojnach klonów”. Hemky Madera ponownie wciela się w jednego z dowódców Imperium (wcześniej grał go w serialu „The Mandalorian”). Oczywiście jest też pułkownik Ward.
Bagnista planeta – tu padają sugestie, że to może być Nal Hutta. No i właśnie tam może zobaczymy wężosmoka. Jeszcze jedna ciekawostka, to w końcowej scenie akcji (gdy uciekł potwór z areny), widać rozwalone drzwi na których znajduje się napis „WEATHERS APOLLO”, to nawiązanie do Carla Weathersa i jego roli Apollo Creeda.
„The Mandalorian & Grogu” zawita w kinach już 22 maja.
KOMENTARZE (9)
Donald Glover, którego przede wszystkim pamiętamy z roli w filmie „Han Solo”, gdzie wcielił się w młodego Lando, niedawno przyznał, że od zeszłego roku zmaga się z problemami zdrowotnymi. Doznał udaru, a także pojawiły się problemy z jego sercem. Aktor i muzyk musiał przystopować. Wstrzymał trasę koncertową Childish Gambiono.
Childish Gambino reveals that he had a stroke and a hole was found in his heart and is why he had to stop his tour pic.twitter.com/YxeQYBWDBA
Jak sam mówi, udaru musiał doznać podczas pobytu w Luizjanie. Dopiero po wizycie u lekarza zrozumiał, jak poważne ma problemy. Pierwsza myśl jaką miał była taka, że zawiedzie wiele osób. Potem przeszedł dwie operacje i zrozumiał, że każdy z nas ma dwa życia. To drugie zaczyna się w momencie, gdy zrozumiemy, że mamy tylko jedno. Glover jest wdzięczny swoim fanom, bez nich nie byłoby to takie łatwe, nie chce ich zawieźć, zwłaszcza, że lubi występować. Ale teraz podchodzi inaczej do wielu rzeczy.
Dla przypomnienia Glover wraz z bratem pracuje nad filmem o Lando. Ostatnie wieści na ten temat mieliśmy ponad rok temu, zanim jeszcze musiał przerwać swoją trasę koncertową. Pozostaje mieć nadzieję, że Donald będzie mógł spokojnie wrócić do tego projektu.
KOMENTARZE (4)
Adam Driver udzielił niedawnoy wypwiadu Associated Press , w którym wrócił do Bena Solo. I przyznał, że po IX Epizodzie zamierzał wrócić do tej roli. Co więcej, nie był to tylko taki pomysł, zostały wykonane pewne ruchy w tym kierunku.
Adam Driver mówił, że bardzo podobała mu się postać Kylo Rena, zwłaszcza to, co skusiło go by ją przyjąć rolę w „Przebudzeniu Mocy”. To miała być odwrócona droga Dartha Vadera, ale nie do końca podobało mu się to, że potem zmieniono kierunek trylogii.
Okazuje się, że dyskusje na ten temat toczyły się od 2021. Kathleen Kennedy wyraziła swoją aprobatę, mówiąc, że jak będą mieć dobrego reżysera i dobry pomysł na scenariusz, to droga jest otwarta. Więc Driver zebrał ekipę. Reżyserem miał być Steven Soderbergh, a scenariusz miał opowiadać historię odkupienia Bena Solo. Nazwali go „The Hunt for Ben Solo”. Razem z Rebeccą Blunt napisali zarys.
Lucasfilm przyjął pomył bardzo życzliwie, właściwie to zarządowi bardzo przypadł on do gustu. Carrie Beck, Dave Filoni i Kathleen Kennedy powiedzieli, by rozpoczęto pisać scenariusz, za który odpowiadał Scott Z. Burns. Jak mówi Driver to naprawdę był jeden z najlepszych scenariuszy w jakich miał szansę wystąpić, a przy okazji mieli zamknąć historię Bena Solo. Gorzej było z Disneyem. Ani Alan Bergman, ani Bob Iger, nie potrafili zrozumieć jak to możliwe, by Ben Solo jakoś przeżył i powrócił.
Soderbergh przyznał, że bardzo podobało mu się tworzenie tego scenariusza i żałuje, że fani nie mieli szansy go zobaczyć. Filmowiec raz na jakiś czas publikuje listę filmów, które obejrzał. Znalazło się tam sześć Epizodów Lucasa, „Han Solo” i „Łotr 1”, ale zabrakło sequeli.
Lucasfilm, Disney oraz Burns odmówili skomentowania doniesień Drivera.
KOMENTARZE (12)
No i się zaczynają spekulacje, bo chyba najbezpieczniej tak określić zaistniałą sytuację. Otóż Tsuneo Sanda, artysta, który ma na swoim koncie kilka pozycji ze świata „Gwiezdnych Wojen” (oficjalnych grafik), wrzucił do sieci coś takiego.
In”Obi-Wan Kenobi” season2, it seems that the one who was supposed to have their torso sliced open will make a comeback!! I wonder if Maul will appear with a body similar to Vader’s after all…. pic.twitter.com/XI8Ao0wJTX
I to właśnie budzi zdziwienie. Drugi sezon „Obi-Wana Kenobiego”? Wiemy, że Ewan McGregor by chciał, ale na razie nic nie słyszeliśmy… i do tego jeszcze Maul w nim? Pewnie w przypadku niejednego scoopera uznalibyśmy to za plotkę, a tak? Sanda miałby rozsiewać takie ploty? Trollować, czy spekulować? A może coś mu się pomyliło? W końcu jeszcze przecież jest serial „Maul: Shadow Lord”, który pewnie opowie historię Maula między „Hanem Solo” a finałem „Rebeliantów”? Po co więc miałby Maul wracać w „Obi-Wan Kenobim”? Najprawdopodobniej jest to fałszywy alarm, ale nie można wykluczyć, że przypadkiem coś chlapnął.
Na tę chwilę nie wiemy nic na temat planów na drugi sezon.
KOMENTARZE (10)
Tym razem kolejne nurtujące pytanie o „Nową nadzieję” w kontekście prequeli.
P: Skoro Han Solo ma jakieś 30 lat w „Nowej nadziei”, to znaczy, że miał mieć koło 10 lat gdy Wojny klonów się kończyły. Jakim cudem w takim razie nie słyszał nic o wielkich bohaterach tych wojen jak Anakin Skywalker czy Obi-Wan Kenobi? Nic mu nie zaświtało, gdy usłyszał nazwisko Luke’a?
O: Przede wszystkim Han nie latał z planety na planetę gdy jeszcze nie był nastolatkiem. Wg Expanded Unvierse są dwie podstawowe przyczyny jego lekceważącego zachowania wobec Jedi i braku znajomości Kenobiego czy Skywalkera. Po pierwsze był wychowany na złodziejaszka przez Garrisa Shrike’a. Shrike był bezwzględny i zarządzał gangiem tak, by nie przekazywać zbyt wielu informacji Hanowi. To nie był mentor, który naucza o świecie, czy mówi co się dzieje. Jeśli nie przynosiło to zysków, ignorował to. Opisała to Ann C. Crispin.
Druga sprawa, podczas wojny Korelia próbowała pozostać neutralna, o czym donosiło HoloNet News. Nie dołączyli do Separatystów, a potem byli izolacjonistami unikającymi walki. Oczywiście ostatecznie wojna dotarła i na Korelię, ale nawet wtedy filtrowano informację na jej temat.
K: Odpowiedź trochę się zdewaluowała wraz z filmem „Han Solo”, ale głównie dlatego, że Garris Shrike został zastąpiony przez Lady Proximę. Młody Han Solo na Korelii wciąż był członkiem gangu wykorzystującego dzieci, więc przeżycie było dużo istotniejsze niż jakieś tam historyjki o Jedi.
KOMENTARZE (2)
Ron Howard promuje swój film „Eden”. Przy tej okazji udzielił wywiadu Vulture, gdzie odniósł się do swoich innych projektów, w tym także „Hana Solo”.
Powiedział, że zawsze go fascynowały „Gwiezdne Wojny”, a „Han Solo” trafił się mu akurat, gdy nie miał żadnego innego projektu. Pojechał sobie z żoną Cheryl do Paryża a potem Londynu, poszli na koncert Hansa Zimmera i tam zagadnął Kathleen Kennedy. Ta szybko zaprosiła go na śniadanie. Tam również okazało się, że zostali ściągnięci Jon Kasdan i Alli Shearmur. I wprost powiedzieli mu, że mają problem kreatywny z Philem Lordem i Chrisem Millerem i czy by im nie pomógł.
Przyszedł, zobaczył nakręcony materiał i zrozumiał o co chodzi. W Lucasfilmie podobał się scenariusz i chcieli dostać film gwiezdno-wojenny. Tyle, że nakręcony materiał nie tylko za bardzo odchodził od oczekiwanego tonu, to jeszcze nie mieli przekonania, że Lord i Miller pracują efektywnie. Tego akurat Howard nie jest w stanie osobiście potwierdzić. Ale wiedział jedno, że potrafi nakręcić ten scenariusz, tyle, że będzie trzeba wiele rzeczy nakręcić na nowo. Zgodzili się. Przejrzał cały materiał, który powstał i zaznaczył, które elementy są świetne, tak by je zostawić. Przyznaje, że Phil i Chris zachowali się znakomicie podczas tej wymiany, ale to były dwa zupełnie inne filmy. Wciąż czeka na ich kolejne dzieło (czyli „Projekt Hail Mary” z Ryanem Goslingiem).
Mówił też, że pogadał z Georgem Lucasem o tym filmie, ale on nie był zbyt zaangażowany w to co się działo w Disneyu. Tylko powiedział, żeby Ron pamiętał, iż to dzieło dla 12-latków. Wcześniej Howard pracował z Lucasem nad „Willow”, ale też przyznaje, że to bardziej było dzieło George’a, a on tam był tylko reżyserem wykonawczym.
KOMENTARZE (6)
Manny Jacinto, aktor grający Qimira w „Akolicie” był obecny na konwencie San Francisco FanExpo, gdzie rozmawiano o serialu. Wspomniał o dalszych planach, czyli o tym, co Leslye Headland planowała na drugi i trzeci sezon. Planowała, bo jak pamiętamy, serial został skasowany. Manny jednak się nie poddaje i ma nadzieję, że kiedyś jeszcze do tego wrócą.
Była przede wszystkim mowa o bohaterze ostatniego odcinka, którego widać tam dosłownie przez chwilę. Darth Plagueis to nie był przypadek przy pracy, czy jakiś fan-service. To centralna postać, kolejnych sezonów „Akolity”. Miało go być więcej w drugim, a jak nie to na pewno w trzecim sezonie serialu. Jacinto przeprowadził wiele rozmów z Headland na ten temat, wiedział w którym kierunku historia ma zmierzać, ale zdecydował nie zdradzać tych szczegółów. Z dwóch powodów, po pierwsze nie chce nikomu dawać złudnej nadziei, że drugi sezon się wydarzy, a jeśli jakimś cudem ta historia będzie kontynuowana, to nie chce jej spoilerować. Przyznał tylko, że temat Sithów, w szczególności tego jednego miał być mocno eksplorowany w dalszych sezonach.
Mówił chwilę też o powiązaniu Qimira z Plaguisem. Przyznał, że jest sporo fanowskich teorii na ten temat, więc nie ma powodu, by cokolwiek komentować. Poza jednym, zadał pytanie, czy obecni na panelu uważają, że Qimir to prawdziwa tożsamość / imię postaci, którą grał. sugerując tym samym, że także o jego bohaterze jeszcze niewiele wiemy.
Ucinał jednak dalsze sugestie, nie chcąc mówić o niczym, co ustalono z Headland. Z prostej przyczyny, on wciąż wierzy, że jeszcze mogą wrócić do tego tematu w jakiejś formie, więc nie ma sensu tego zdradzać. Cóż, petycja fanowska o drugi sezon nie przyniosła spodziewanego odzewu, więcej osób chciał powrotu „Hana Solo”, ale tam również Disney nie zdecydował się wsłuchać w błagania części fandomu. Zobaczymy, czy dadzą Headland i jej bohaterom kiedyś jakąś drugą szansę. Jeśli nie w formie ekranowej, to może komiksowej czy książkowej.
KOMENTARZE (25)
Wygląda na to, że Epizod IX wraca do łask, przynajmniej w Disneyu. Marvel niedawno zapowiedział komiksową adaptację „Skywalker. Odrodzenie”, której pierwszy zeszyt pojawi się pod koniec lutego 2025. A teraz do sieci trafiły także plakaty, których pierwotnie nie wykorzystano.
Za przeciek odpowiada profil na X – Star Wars Curated. Nie podali szczegółów, tylko opublikowali plakaty, których nikt wcześniej nie widział. Nie da się wykluczyć, że to fanowskiego dzieło, ale komentatorzy zwracają uwagę, że to wyglądają na prawdziwe.
Skąd Curated ma te plakaty i dlaczego publikuje je akurat teraz? Nie wiadomo. Można jedynie spekulować. Zbieżność z komiksem może nie być przypadkowa (bo akurat robi się głośno o IX Epizodzie). Komiks ten pierwotnie miał się ukazać w 2020, ale z powodu pandemii COVID-19 i pewnych trudności, także z drukowaniem, jego premiera nie doszła do skutku. Dlaczego nie miało to się pojawić wraz z filmem w kinach? Powód jest prosty, dalej chciano go w ten sposób promować. Tyle, że pandemia miała też wpływ na obecność IX Epizodu w kinach, zdjęto go po 91 dniach. Zaś ostatnie dni już w czasach wirusa, raczej przetrzebiły potencjalnych widzów. Dla porównania „Han Solo” mimo, że zarabiał poniżej oczekiwań, był w kinach ponad miesiąc dłużej. Bardziej rokujące filmy gwiezdno-wojenne Disneya były obecne w kinach prawie 60 dni dłużej. Na niektórych rynkach Epizod IX wszedł dopiero w 2020, więc może liczono, że jeszcze utrzyma się na ekranie i po to powstały plakaty, ale COVID-19 pokrzyżował im plany? Choć potwierdzanie daty 20 grudnia raczej sugeruje, że powstały one pewnie wcześniej. A może to prostu alternatywy, które przepadły i trafiły do archiwum?
Niemniej jednak globalnie film wygenerował 1,074 miliarda USD przychodu. Natomiast patrząc na pozostałe filmy, dalsza obecność na ekranach, gdyby nie było COVIDu-19, raczej nie poprawiłaby znacząco tego wyniku.
KOMENTARZE (6)
Jak pamiętamy George Lucas miał swój niewielki wkład w Hana Solo, gdzie na planie zasugerował jak powinien zachować się Han względem Qi’ry i peleryny, ale okazuje się także, że George poprosił o zmiany w „Łotrze 1”.
Jak donosi Screen Rant, George’owi nie spodobała się scena na planecie Jedha. Gareth Ewards, bo to jeszcze było w czasach, gdy on kręcił film, uznał, że ma już za wiele różnych rodzajów szturmowców (choćby na Scarif), więc kierowcą czołgu zrobił zwykłego szturmowca. Takiego, w klasycznym stroju. Lucas widząc to, poprosił o zmianę, twierdząc, że w Imperium jest spora specjalizacja i różnorodność, więc kierowca powinien mieć inny strój. Edwards mówił, że w „Nowej nadziei” jest raczej jeden typ, a Lucas mówił, że tak nie do końca, bo w tle jest ich trochę więcej.
Cóż, warto przynajmniej zauważyć, że Lucas wciąż jak przyjeżdża na plan, zwraca uwagę na szczegóły.
KOMENTARZE (8)
Na kanale Star Wars Theory został umieszczony wywiad z Stuartem Beattiem jednym ze scenarzystów serialu „Obi-Wan Kenobi”. Tyle, że Beattie z projektem był związany dużo dłużej niż choćby Deborah Chow i wspomina o tym, jakie mieli oryginalne plany na tę historię.
To, że miał to być film, wszyscy pamiętają. Jednakże słabe przyjęcie przez widzów „Hana Solo” sprawiło, iż Lucasfilm zmienił swoje podejście. Sukces „The Mandalorian” i pandemia pchnęły ich w stronę serialu. Co wymagało zmian.
Już dwa lata temu Beaty mówił o wcześniejszych scenariuszach i potwierdził fakt, iż były plany aby była to filmowa trylogia. Tym razem jednak mówił nie o tym, co było wówczas uzgodnione, a o tym, co on chciał zrobić. Stąd jest tu kilka różnic, względem wcześniejszych doniesień.
Pomysł na trylogię miał pokazać trzy kolejne ewolucja charakteru Obi-Wana, które miały pokazać pełną drogę od Kenobiego po „Zemście Sithów”, do tego, którego znamy z „Nowej nadziei”. Miała to być mroczna i ciężka trylogia. Pierwszy film, nad którym pracowali stał się kanwą dla serialu, choć jak Beattie wspomina, wiele się tam zmieniło.
Pierwszy film miał zacząć się od brutalnej sceny, w której widzimy Vadera w pełnej sile, gdy walczy i zabija pięciu innych Jedi. Natomiast Kenobi oczywiście miał być załamany i bezsilny, mocno wycofany. W pewien sposób odcięty od Mocy. Ten film miał skończyć się ewolucją, która sprawi, iż Ben ponownie podda się woli Mocy i połączy się z nią. Zaakceptuje wiele rzeczy. Pomóc mieli mu w tym inne osoby, wrażliwe na Moc, które chciały by je szkolił. Echo tego wciąż przebija się przez serial.
Mrok miał być ukazany także przez brak dobrych zakończeń. Reva miała zostać zabita przez Vadera, nie udało się jej nawrócić. Kenobi zaś bał się, że zawiedzie jako nauczyciel Luke’a i ten ostatecznie przejdzie na Ciemną Stronę. Miał mieć wizję walki z Lukiem na Mustafar. To także już słyszeliśmy wcześniej.
Jednak najciekawsze jest to, że Stuart odniósł się do jednej z największych kontrowersji serialu, czyli rewanżu stulecia. Mówił o scenie z „Nowej nadziei” (która w opinii wielu, w tym choćby Nicka Gillarda, odnosi się wprost do pojedynku na Mustafar). Ale Beattie wskazał na scenę z „Powrotu Jedi”, w której Vader mówi Luke’owi, że Obi-Wan myślał kiedyś tak jak on, próbując nawrócić Vadera. To miała być esencja ponownego spotkania dawnego mistrza i ucznia. Serial jednak poszedł w innym kierunku.
Obecnie Ewan McGregor wciąż zabiega o kontynuację serialu.
KOMENTARZE (9)