Jak powiedział Dave Filoni: „Jedną z rzeczy, które chcieliśmy zrobić w “Wojnach Klonów” to stworzenie nowej wizji, pokazanie czegoś zupełnie nowego w Gwiezdnych Wojnach. Na samym początku George Lucas wspominał o wpływie anime, ale my nie tylko inspirowaliśmy się anime, my wybraliśmy się do Japonii by współpracować ze studiem "Production I.G.", aby jednego z ich wspaniałych artystów: Atsushi Takeuchi, wprowadzić do serialu "The Clone Wars".

Mówi Filnoi: "w tym serialu będzie można obejrzeć kilka rodzajów historii: niektóre odcinki będą dosyć mroczne, inne skupią się raczej na przygodzie. Mamy kilka odcinków skupionych wyłącznie wokół klonów, a niektóre, tak jak odcinek w reżyserii Takeuchiego, skupiają się na czarnych charakterach i ich historii. "


Po rozrysowaniu całego trzy-aktowego odcinka trwającego 22 minuty, Takeuchi spotkał się z George'em Lucasem i konsultowali razem ujęcie po ujęciu, łącząc wizje Lucasa i swoją. "Kiedy przyjechałem do Studia Animacji Lucasfilm nie mogłem uwierzyć, że naprawdę tu jestem. Byłem nieco zdenerwowany, ale i bardzo zaskoczony entuzjazmem i pasją Lucasa, który odnosił się do moich rysunków. Zwykle, kiedy zmienia się coś na ostatnią chwilę cierpi na tym historia, jednak wszystkie jego zmiany miały sens. Byłem wielce zaskoczony jego umiejętnością. Jest reżyserem, ale potrafi on też patrzeć na filmy jak zwykły widz." Takeuchi był także pod wrażeniem luasfilmowego miasteczka Big Rock Ranch. Jest po prostu olbrzymie! Nigdy nie widziałem studia animacyjnego, które ma własną straż pożarną i winnicę! Z miejsca, którego tu używałem, w Japonii korzystało by 10 osób."

Na sam koniec prezentacji japońska publiczność miała niepowtarzalną okazję obejrzeć pierwszy akt odcinka, nam pozostają dwa zdjęcia.



















