Na New York Comic Con było sporo zapowiedzi książkowych, ale też rzucono w eter kilka rzeczy, które bardziej dotyczą filmów. Nie będzie to zaskoczenie, że pojawią się pozycje powiązane ze „Starfighterem”. Część przed filmem, część po jego premierze. Szczegółów, okładek nie ma, ale pojawiły się tytuły.
Wsród nich pojawia się jedna nazwa - The Rock Pirate of Kaneen. Czyli Skalny Pirat z Kaneen. Na tę chwilę nie wiadomo, o co chodzi, ale patrząc na to jak wygląda logo i jak wyglądała kurtka Ryana Goslinga na D23, wiele wskazuje na to, ze będzie to Kade Auberon.
Here are the pre-release books for STAR WARS: STARFIGHTER https://t.co/IiZhs2jX4e
— Friends of the Force @ NYCC (@FriendsOfForce) October 9, 2026
To oczywiście wciąż tylko przypuszczenia. My na razie czekamy na zwiastun.
KOMENTARZE (1)
Na minionym konwencie New York Comic Con na panelu Lucasfilm Publishing ukazało się sporo książkowych zapowiedzi na rok 2027. Większość tytułów skupia się na nadchodzącym filmie „Starfighter”, ale mamy też zapowiedzi dwóch powieści od wydawcy Random House. Z okazji obchodów 50-lecia premiery „Nowej nadziei” w kinach zostanie wydana powieść młodzieżowa „Princess of the Rebellion” autorstwa Claudii Gray, której fabuła skupi się na postaci i losach Leii Organy po bitwie o Yavin. Książka w twardej oprawie pojawi się w sprzedaży 4 maja 2027 roku.
Drugą powieścią jest trzeci i ostatni tom trylogii Rządy Imperium o tytule „From the Ashes” pióra Fran Wilde, który przedstawi wydarzenia rozgrywające się kilka miesięcy przed bitwą o Yavin, czyli będziemy mogli się spodziewać bezpośrednich nawiązań do serialu „Andor” i filmu „Łotr 1”. Premiera książki ma się odbyć 8 czerwca 2027 roku.
Z powieści zapowiedziano również rozszerzoną adaptacje filmu „Starfighter” jak i jego młodzieżową wersje, które trafią na półki kilka miesięcy po premierze obrazu w kinach.
Księżniczka Leia ryzykuje wszystko, by chronić Rebelię, jednocześnie zacieśnia więzi z Luke’iem Skywalkerem i Hanem Solo – w nowej powieść autorki bestsellera „Utracone gwiazdy” (nr 1 na liście „New York Timesa”).
Rebelia właśnie zniszczyła Gwiazdę Śmierci, wstrząsając Imperium w posadach, jednak zwycięstwo to okupiono straszną ceną. Planeta Alderaan została unicestwiona, a siły Rebelii muszą teraz opuścić swoją bazę na Yavin IV.
Choć wciąż nie otrząsnęła się po utracie rodzinnej planety, księżniczka Leia wraz z pozostałymi przywódcami Rebelii wie, że konieczne jest znalezienie nowej bazy. Jej bezpieczeństwa nie da się jednak zapewnić bez tajnego składu broni, ukrytego przed laty przez Baila Organę. Bail pilnie strzegł tej tajemnicy i nikt z żyjących nie wie, gdzie znajduje się ów arsenał. Leia jest przekonana, że to ona najlepiej poradzi sobie z rozszyfrowaniem wskazówek i odnalezieniem skrytki, co pozwoli na założenie nowej bazy rebeliantów.
Tak oto Leia wyrusza na desperacką wyprawę u boku swoich nowych przyjaciół: Luke’a Skywalkera i Hana Solo. Jej droga prowadzi do ludzi i miejsc znanych jej od lat – choć nie wszyscy z nich pozostali jej sojusznikami. Wykonanie tej misji będzie wymagało od Lei ogromnej odwagi; musi ona bowiem zmierzyć się z bolesnymi wspomnieniami z niedawnej przeszłości, by zapewnić Rebelii przyszłość.
Porywający finał trylogii "Reign of the Empire". Akcja rozgrywa się w trakcie wydarzeń ukazanych w produkcjach "Andor", "Łotr 1" oraz "Nowa nadzieja"; zjednoczony Sojusz Rebeliantów ostatecznie staje do walki z Imperium.
Po niemal dwóch dekadach rządów potęga Imperium wciąż rośnie, napędzana nienasyconym pragnieniem całkowitej kontroli, jakim kieruje się Imperator Palpatine. W obliczu bezlitosnej potęgi imperialnej rozmaite frakcje powstańcze łączą siły, tworząc Sojusz Rebeliantów.
Gdy jedna z pierwszych baz Sojuszu zostaje odkryta i zniszczona przez siły Imperium, przywódcy ruchu – Bail Organa i Mon Mothma – podejmują wyścig z czasem, by utworzyć nową, tajną kwaterę główną na odległym, porośniętym dżunglą księżycu: Yavin 4.
Jednak budowa bazy wymaga czegoś więcej niż tylko bezpiecznej lokalizacji; bezpieczeństwo wymaga dyscypliny, dyscyplina – hierarchii, a hierarchia wymusza zachowanie tajemnicy. Okazuje się, że stworzenie Sojuszu to jedno, a utrzymanie go – to zupełnie co innego. Niektórzy przywódcy, jak Luthen Rael czy Saw Gerrera, odmawiają przystąpienia do koalicji z Yavin, ostrzegając przed ryzykiem związanym z koncentracją zasobów. W przypadku Gerrery narastają też wątpliwości co do lojalności sojuszników, którzy coraz częściej – podobnie jak od dawna czyni to Imperium – określają go mianem ekstremisty.
Mimo wewnętrznych podziałów i nieustannych łowów prowadzonych przez imperialnych agentów, Rebelia trwa. Mon, Bail i ich sojusznicy czują, że długa noc panowania Imperium dobiega końca – nawet jeśli nie wszyscy, którzy o to walczyli, dożyją świtu. Gdy rebelianci stawiają opór na orbicie Yavina 4, na nowo budzi się nadzieja, a losy galaktyki osiągają punkt zwrotny.
Kathleen Kennedy rozmawiała z The Hollywood Reporter, gdzie opowiadała o zmianach, historii, ale też niewielkiej uldze z powodu opuszczenia stanowiska prezesa Lucasfilmu po 14 latach.
Jak sama przyznaje, wejście w miejsce kogoś takiego jak George Lucas to nie jest łatwe zadanie. Teraz jednak stara się wyjść z bańki gwiezdno-wojennej i ponownie nawiązać kontakt z ludźmi, z którymi dawno go nie miała.
Dodała także, że utrzymanie 50-letniej marki to ciężka sprawa, zwłaszcza że oczekiwania fanów są różne. Z jednej strony trzeba zadowolić tych, którzy oddają serce marce, ale też pokazać coś nowego i dotrzeć do nowych widzów. Równowaga tu jest dość kluczowa. Trzeba słuchać fanów, ale to nie ma być referendum, raczej równowaga między oczekiwaniami twórców a fanów. Ale to coś, czego się uczą lepiej i lepiej z każdym projektem, robiąc dokładną analizę po ukończeniu.
Jest bardzo dumna z tego, co udało się jej osiągnąć. Najbardziej uwypukla „Przebudzenie Mocy”, „Andora” i „The Mandalorian”. Zwłaszcza, że te trzy dzieła nie podzieliły tak krytyków i fanów.
Wspomniała też o trudnej sytuacji, gdzie trzeba było wkroczyć do akcji. Mówiła w ten sposób o „Hanie Solo”, ale THR wspomina, że Kennedy pomija usunięcie Garetha Edwardsa. Zresztą w kilku miejscach THR prostował lekko wypowiedzi Kennedy.
Mówiła także o oczekiwaniach finansowych Disneya, dla nich to była doskonała oferta. Zwłaszcza, że George chciał dokładnie sprzedać Lucasfilm Disneyowi.
Wspomniała także o sequelach, że George nie zostawił jej prawie nic, tylko kilka paragrafów swoich pomysłów. Podobno mówił też, że resztę ma w głowie, ale jak twierdzi, nie dostała praktycznie nic. To praktycznie nic, to też jak wiemy, nie były tylko luźne pomysły Lucasa, ale nawet rozpoczęte pewne prace koncepcyjne, o czym informowały nawet źródła Lucasfilmu.
Dodajmy też, że choć Kathleen Kenendy nie szefuje już w Lucasfilmie, to wciąż ma wpływ na kolejne pozycje, gdyż pozostaje aktywnym producentem, w tym także „Starfightera”.
KOMENTARZE (2)
Shawn Levy podpisał kontrakt na produkcje i tworzenie seriali dla Disneya. Ciekawostką jest to, że to kontrakt dziewięcioletni.
Matt Belloni z Puck, znany dziennikarz filmowy z dobrym zrozumieniem branży podkreśla dwie rzeczy. Pierwsza jest taka, że w branży pięcioletni kontrakt jest rzadkością i uznaniem wiary w twórcę. Dziewięcioletni jest praktycznie obecnie niepodtykany. Wiemy, że Levy dostał jeszcze film – „Ghost Rider” dla Marvela, więc Disney chyba wysoko ceni, to co zobaczył. Belloni dodaje, że negocjacje dotyczące produkcji telewizyjnych rozpoczęły się latem, po tym jak szefostwo w Disneyu miało szansę zobaczyć wersję roboczą „Starfightera”. Jak widać, oni wierzą w ten projekt i są zadowoleni, a co więcej, chcą mieć Levy’ego na pokładzie przez dłuższy czas.
Na tę chwilę poza tym, że kontrakt został podpisany, nie wiemy nic więcej. Ogólnie dotyczy on grupy Disneya, więc nie musi dotyczyć to w ogóle „Gwiezdnych Wojen”. Tymczasem Ted Sarandos, jeden z szefów Netflixa, niespodziewanie wypowiedział się w temacie Levy’ego. Też wierzy w możliwości tego twórcy, chciałby z nim współpracować, ale ten wieloletni kontrakt psuje mu szyki. I tu dochodzi ciekawostka, bo Sarandos powiedział wprost, że Levy będzie robił kolejne filmy gwiezdno-wojenne.
Owszem, szef Netflixa może nie znać dokładnych szczegółów i w ramach filmów gwiezdno-wojennych ogolenie wymienić produkcje Disneya. Natomiast potwierdza to tylko tyle, że w Disneyu są tak bardzo zadowoleni ze „Starfightera”, że tę wiarę w sukces projektu czuje cała branża. My tymczasem musimy poczekać na zwiastun, prawdopodobnie w grudniu.
KOMENTARZE (14)
Serwis Knight Edge Media pokusił się o zebranie informacji, skonfrontowanej ze swoimi źródłami, w sprawie jak wyglądała sytuacja „Rogue Squadron” na przestrzeni lat. My znamy część historii tego projektu, ale oni potrafili rzucić na nią nowe światło.
Po pierwsze historia tego projektu jest dłuższa niż nam się wydaje. W 2020 dowiedzieliśmy się, że reżyser J.D. Dillard i scenarzysta Matt Owens pracują nad nową produkcją. Nie zdradzono jednak, co to za film i czy w ogóle był to film, a nie serial. Więc w tym wypadku poza nagłówkami, wszyscy uznali, że to nic nie znacząca plotka. Dopiero dwa lata później reżyser potwierdził, że prowadził pewne rozmowy z Lucasfilmem, acz na tym się skończyło. Teraz słyszymy, że to miało być pierwsze podejście do filmu o pilotach X-wingów.
Jeśli tak, to patrząc na daty ta rozmowa z Dillardem trwała dość krótko, bo pod koniec 2020 Patty Jenkins nie tylko przejęła projekt, ale też poznaliśmy tytuł i datę premiery. „Rogue Squadron” miał się pojawić w grudniu 2026. I miał to być najwspanialszy film o pilotach jaki kiedykolwiek powstał. (W 2022 miał premierę „Top Gun: Maverick”, który trochę podniósł poprzeczkę). Tyle, że Knight Edge twierdzi, że nie wiemy wszystkiego Dillard był zaangażowany w projekt od 2018, co by sugerowało, trochę więcej niż wstępne rozmowy. Co więcej, temat pilotów zrealizował w filmie „Towarzysze broni” (2022) z Glenem Powellem i Jonathanem Majorsem. A reżyser opowiadał, że sporą inspiracją dla niego była gra TIE Fighter.
Tyle, że w 2021, w świecie post-covidowym, w Disneyu zmieniły się priorytety. Prym wiodło Disney+, a różnice artystyczne między Jenkins i Lucasfilmem właściwie zamroziły projekt. W końcu we wrześniu 2022 „Rogue Squadron” zniknął z harmonogramu Disneya i trafił na listę niezrealizowanych projektów. Jenkins zabrała się za „Wonder Woman 3” , które nadal nie doszło do skutku. W 2024 wróciła do pracy nad „Rogue Squadron” o czym sama mówiła, ale Jeff Sneider szybko sprostował, że ona pracuje na własną rękę, bez zielonego światła w Lucasfilmie (więcej). Jenkins wiele rzeczy przeszkadzało, COVID, strajki scenarzystów, czy słabe przyjęcie „Wonder Woman 1984”.
Co więcej Lucasfilm chciał inaczej zaadresować ten temat. Dokładniej na Disney+. Nad projektem miał czuwać Rick Famuyiwa oraz Rayna McClendon. Rayna trafiła do Lucasfilmu z Damonem Lindelofem i pracowała nad pierwszym filmem o Ray…, który nie doszedł do skutku. A Lindelof potem wieszał psy na Lucasfilmie. O tej produkcji serialowej słyszeliśmy, miała kryptonim „Ghost Track 17” i pisaliśmy o niej choćby w 2023. Wówczas nikt dokładnie nie wiedział o co chodzi, pomijając powiązanie z Mandoverse. Więc plotki sugerowały kolejne sezony „The Mandalorian” czy „Księgi Boby Fetta”.
Podobno kolejną interację serialu przejęli Carlton Cuse i Nick Cuse, o czym pisaliśmy ponad rok temu. Znów jednak w tym temacie nie wiele się dzieje.
Natomiast patrząc na to, „Starfighter” który zadebiutuje w maju, chyba nie jest w żaden sposób powiązany z projektem „Rogue Squadron”.
KOMENTARZE (5)
Jak donosi Hollywood Reporter, Simon Kinberg wybrał reżysera do pierwszej części swojej trylogii, czyli Epizodu X, a będzie nim Jon Watts, jeden z twórców „Załogi rozbitków”.
Poza serialem gwiezdno-wojennym Watts najbardziej znany jest z ostatnich filmów o Spider-Manie. Kinberg wcześniej był konsultantem przy pierwszych „Przebudzeniu Mocy”, a także „Rebeliantach”. Miał dostać własny film gwiezdno-wojenny, ale jego spin-off został skasowany ostatecznie po wynikach „Hana Solo”. Od 2024 ponownie pracuje nad „Gwiezdnymi Wojnami”, tym razem Simon dostał za zadanie napisania całej trylogii i przeprowadzenia jej w spójny sposób od początku do końca.
Czy to na pewno będzie Epizod X czy osobny projekt, na sto procent nie wiadomo. Ma być to bez wątpienia kolejna odsłona sagi Skywalkerów, rozbitej obecnie już na wiele pokoleń. Na tę chwilę Lucasfilm milczy w sprawie tych rewelacji.
Ogólnie wieści te nie wywołały wielu emocji wśród fanów. Niektórzy nawet czują się zawiedzeni, tak kierunkiem jak i wyborem. Wielu z nich uważa, że Bryce Dallas Howard lepiej nadaje się na to stanowisko. Inni, chcieli by nie tylko powrotu Rey, ale również wpierw uratowania projektu „The Hunt for Kylo Ren”.
Na tę chwilę nie ma informacji, kiedy zdjęcia do Epizodu X mogłoby ruszyć. Następny nowy film, który zobaczymy to „Starfighter”, premiera w maju.
KOMENTARZE (14)
Pajęczyna „Spider-Mana” oplata świat i jej kolejną ofiarą padło „Przebudzenie Mocy”. Po ponad 9 latach niepodzielnego królowania jako największy kasowy hit w USA, niestety musi ustąpić miejsca. „Spider-Man: Całkiem nowy dzień” wczoraj w USA mogło się pochwalić 936,773 miliona USD wpływów z biletów. „Przebudzenie Mocy” ma tylko 936,662 milionów USD.
Epizod VII w reżyserii J.J. Abramsa rozbił bank na początku stycznia 2016, pokonując „Avatara”. Film potrzebował 20 dni, by pobić rekord i stać się najbardziej dochodową produkcją. A co więcej, wykręcił wówczas jeszcze niecałe 200 kolejnych milionów.
„Spider-Man” potrzebował aż 47 dni by ustanowić nowy rekord. I zainteresowanie tą produkcją słabnie. Z pewnością wykręci jeszcze może nawet kilkanaście milionów, ale wysoko poprzeczki „Gwiezdnych Wojen” nie podniesie.
Lucasfilm nawet skomentował tę sytuację, gratulując.
Impressive. Most Impressive.
From a galaxy far, far away, everyone at Lucasfilm sends massive congratulations to Destin, Tom, everyone at Sony Pictures and Marvel Studios and the entire team behind Spider-Man: Brand New Day on setting a new domestic box office record and taking… pic.twitter.com/0GhXTwSbda
Zobaczymy jak długo „Spider-Man” utrzyma się na podium. Miejmy nadzieje, że w przyszłym roku „Starfighter” powalczy skutecznie o pierwszą pozycję.
KOMENTARZE (22)
O jeden żart za daleko? Otóż wygląda na to, że komik Simon Bird nie jest już członkiem obsady filmu „Starfighter”. Został on pierwotnie ogłoszony w sierpniu zeszłego roku, wraz z całą obsadą. W najnowszych newsach na oficjalnej, gdzie „Starfighter” jest wspominany, aktor nie jest już wymieniony.
Prawdę mówiąc aktora już wycięto przy materiałach promocyjnych związanych z D23 Expo.
Na tę chwilę Lucasfilm nie skomentował tych rewelacji. Oczywiście w przypadku Lucasfilmu wiele osób od razu spodziewa się jakiś dramatów, ale są dwie inne możliwości. Pierwsza jest taka, że aktor nie mógł ostatecznie pojawić się na planie, z powodów zmian w harmonogramach. Dokładnie taka sytuacja miała wcześniej miejsce w przypadku filmu „Han Solo”. Michael K. Williams miał pierwotnie zagrać Drydena Vosa, ale ponieważ zdjęcia się opóźniły, jego inne zobowiązania okazały się być ważniejsze niż „Gwiezdne Wojny”. Rolę po nim przejął Paul Bettany. Inny przykład to Matt Smith, który pierwotnie miał grać czarny charakter w „Skywalker. Odrodzenie”. Zmiany scenariusza sprawiły, że aktora wycięto, a jego rolę przejął, weteran Ian McDiarmid. Smitha będziemy mieć okazję zobaczyć w „Starfighterze”.
Na razie zostaje czekać na zwiastun „Starfightera”, który mamy nadzieję pojawi się w grudniu.
KOMENTARZE (8)
Jak donosi oficjalna, zarówno oryginalny, pierwszy film, jak i najnowsze dzieło z marki, która zmieniała oblicze kina zadebiutują w IMAX w 2027, ale o tym już wiemy. Nowy szczegół, który podano, że oba filmy są przygotowane do formatu IMAX 70 mm.
Kina IMAX obecnie częściej obsługują standard cyfrowy, ale jest pewna grupa kin na świecie, która wciąż używa taśmy 70mm. Niestety nie ma ich w Polsce. Z okazji 50-lecia „Nowej nadziei”, już 19 lutego film trafi do kin w odświeżonej, oczyszczonej wersji. Będzie to obraz bazujący na oryginalnym wydaniu z 1977, jeszcze pod tytułem „Gwiezdne wojny”, zanim stało się to „Gwiezdnymi Wojnami: Nową nadzieja”. Film też będzie dostępny w pewnej ilości w zwykłych kinach.
Obchody 50-lecia uświetni także druga premiera, czyli „Starfighter” Shawna Levy’ego, który zadebiutuje 28 maja 2027. Film ten był kręcony kamerami IMAX, a następnie zostanie przygotowany i skonwertowany do formatu IMAX 70mm. Znów tam gdzie jest taka możliwość, będzie wyświetlany z taśmy.
„Starfighter” to film jak cyniczny łotrzyk Kade Auberon musi się zmierzyć ze swoją przeszłością, a niebezpieczna podróż po galaktyce sprawi, że zmierzy się z własnym przeznaczeniem. W roli głównej występuje: Ryan Gosling, a partnerują mu Matt Smith, Mia Goth, Aaron Pierre, Jamael Westman, Daniel Ings, Flynn Gray oraz Amy Adams.
Informator Cryptic HD QUALITY sugeruje, że zwiastun pojawi się już w grudniu, co akurat jest całkiem prawdopodobne.
KOMENTARZE (3)
Przy okazji D23 Expo Shawn Levy zaczął promować „Starfightera”. Udzielił wywiadu dla Fandango, ale też w sieci pojawiło się kilka innych jego wypowiedzi, gdzie odpowiadał krótko na pytania dotyczące filmu.
Po pierwsze bardzo się cieszy, że może zrobić „Gwiezdne Wojny”, bo to jest film, który faktycznie zdefiniował go jako reżysera, w pewien sposób. Od tego się zaczęło. Pamięta jak dziś, jak w maju 1977 próbował pójść z bratem do kina. Teraz, „Starfighter” zadebiutuje 50 lat później, dokładnie w ten sam majowy weekend.
„Starfighter” będzie się dziać w przyszłości „Gwiezdnych Wojen”, w odległym okresie, którego jeszcze nie eksplorowano na ekranie. Czyli jakieś 5 lat po „Skywalker. Odrodzenie”. Podpytany, kto rządzi galaktyką, powiedział, że nie ma żadnej dominującej siły, ani nikogo kto wprowadzałby prawo. Niewiele chciał na ten temat mówić. Wygląda na to, że znowu dostaniemy takie trochę bezprawie, jak w „Mandalorian i Grogu”.
Mówiąc o inspiracjach, wspomniał kilka rzeczy. Po pierwsze to „Nowa nadzieja”, czyli będzie tu sporo nadziei, rodziny, przygody. Wszystko, co istotne w oryginalnych „Gwiezdnych Wojnach”. Ale też bardzo ważna była dla niego kultura samochodowa, coś co naznaczyło twórczość George’a Lucasa. U niego te samochody staną się myśliwcami, a ten główny myśliwiec to ma być najszybszy jaki kiedykolwiek zbudowano w całej galaktyce. Mamy dostać sporo takich mechanicznych, sprzętowych ujęć, by w pewien sposób nawiązać do tych samochodów i tej kultury. Więc przy okazji Toma Cruise’a pojawia się porównanie do „Top Gun”, ale raczej to „American Graffiti” ma większy wpływ na ten film.
Drugim wpływowym obrazem są „Outsiderzy” (lub „Wyrzutki”) Francisa Forda Coppoli, ale też książka S. E. Hinton. Oba te dzieła mocno inspirowały nie tylko Shawna, ale również Ryana Goslinga, przede wszystkim jeśli chodzi o klimat i to jakie relacje są między bohaterami. Film opowiadał trochę o dwóch skonfliktowanych gangach, zobaczymy ile z tego zostanie. Ogólnie Kade to bohater, który znajduje się po złej stronie galaktyki, ma skomplikowaną przeszłość i to moment, w którym musi zmierzyć się z przeznaczeniem. Reżyser dodał, że cały film jest mocno skoncentrowany na postaciach.
Pojawiły się też spoilery, ale o nich niżej.
Za spoilery odpowiada Making Star Wars, to oni wyczaili gdzieś przeciek. Jako źródło są raczej wiarygodni, nie wszystko się spełniło, ale mieli sporo trafnych informacji. Mimo wszystko, należy nie brać tego, co dalej za pewnik.
Opisali scenę, w której Kade i Ran wchodzą do klubu dla dorosłych. Tam chłopak dostrzegł piękną, ubraną w złoto Belle (ją prawdopodobnie gra Eva Mendes, Belle to może być imię, albo sposób w jaki określa tę postać kowiańska małpojaszczukra). To postać kluczowa dla akcji, gdyż posiada pewien klucz (który na tę chwilę nie wiemy, co niby otwiera), ale też ma skomplikowaną relację z Kadem. Belle nie chce dać klucza za darmo, domaga się by Kade walczył na arenie z lokalnym osiłkiem. Duży stwór z goglami określany jako Fanga, ulubieniec tłumów. Walka trwa… Kade raczej przegywa, do momentu w którym nagle zyskuje przewagę. Belle zauważyła, że to zasługa Rana… który odkrywa w sobie Moc, jeszcze nie potrafi jej dobrze używać, więc kobieta rozprasza go. Niemniej jednak to i tak wystarcza, by Kade wygrał, no a istoty, które postawiły na Fangę przegrały. Kade i Ran dostają klucz. Ale po co im to, na razie nie wiadomo.
Drugim dużym tematem z Gwiezdnych Wojen na D23 był nadchodzący film „Starfighter”. Swoją premierę będzie miał 28 maja 2027, a uczestnicy imprezy mogli zobaczyć na żywo 60-sekundową zajawkę zmontowaną z ujęć z filmu. Nie jest ona oficjalnie publicznie dostępna, więc nie zamieszczamy jej, ale po sieci już krążą nagrania uchwycone komórkami przez niektóre z osób obecnych na panelu.
Oficjalnie dostaliśmy nowe logo filmu, zaprezentowane w formie plakatu - tym razem podeszli bardzo minimalistycznie i nostalgicznie do tematu.
Na scenie pojawił się reżyser Shawn Levy oraz Ryan Gosling grający główną rolę. Dzięki ich rozmowie poznaliśmy jak nazywa się postać grana przez Goslinga, a będzie to Kade Auberon.
Ryan Gosling is Kade Auberon.
Experience Star Wars: Starfighter, starring Ryan Gosling, only in theaters May 28, 2027. pic.twitter.com/hoFlXv8nLL
Czekamy na D23 Expo, więc to dobry moment na plotki. Tym razem odpowiada za nie Skyler Shuler, który wcześniej współpracował z serwisem DisInsider, publikując różne przecieki i informacje o grupie Disneya. Źródło trochę ciężkie do zweryfikowania, bo ewidentnie coś tam wiedział, ale jedynie kierunkowo. Szczegóły zazwyczaj okazywały się inne, więc warto wziąć to pod uwagę.
Shuler opisał na swoim blogu, czego powinniśmy się spodziewać po Lucasfilmie na D23 Expo i w ogóle jakie mają plany.
Zaczynamy od „Starfightera”. I tu chyba wprost mówi, że miał dyskusję na ten temat z kimś z Disneya i oni, widzieli już roboczy montaż filmu. Nie było pokazów testowych, tylko wewnętrzne. Podobno w Disneyu się to podoba i uważają, że to najlepszy projekt gwiezdno-wojenny odkąd zakupiono Lucasfilm. Potwierdził także, że z tego, co słyszał to na D23 zobaczymy plakat filmu, będzie część obsady i szczegóły. No i jakiś zwiastun, ale nie jest pewien, czy faktycznie wyląduje on w sieci.
Przyznał też, że z tego co wie, to trylogia Simona Kinberga się posuwa do przodu, prace trwają. Nie jest pewien, czy to będzie Epizod X, XI, XII czy nie. Wspomniał też o plotce, że Helen Mirren w roli starszej Rey, aczkolwiek tu przypominamy, że takie pomysły były jeszcze przed Kinbergiem, gdy rozwijany był projekt Damona Lindelofa. Więc wygląda na to, że tu właśnie coś już się zaczyna mieszać.
Dalej Shuler tylko i wyłącznie spekuluje. Jego zdaniem film Sharmeen Obaid-Chinoy raczej nie powstanie. Nic się nie dzieje w temacie. Film Jamesa Mangolda też jest odłożony na półkę, jeśli powstanie to raczej później niż szybciej. Za to film Taika Waititiego jest znów na radarze, możliwe, że dostaniemy jakąś głupotę z nim związaną na D23. Dodatkowo twierdzi, że „Rogue Squadron” Patty Jenkins wcale nie jest martwym projektem. Nie ma pojęcia, czy coś się dzieje z filmem o Lando, bo nic na jego temat nie słychać. Również film Dave’a Filoniego jest odłożony.
W tym ostatnim przypadku potem na twitterze dodał, że możliwy jest powrót Mandoverse do serialu, który kontynuował by „Mandalorian i Grogu”. Czwarty sezon? Inne źródła sugerowały, że po „Ahsoce” Dave pozostanie raczej przy Disney+, niż pójdzie w kierunku kina.
Shuler odniósł się do możliwych projektów, sugerując dwa. Pierwszy to horror, o którym wspominał coś Tony Gilroy. Drugi projekt powiązany z „Rycerzami Starej Republiki”, albo kto wie grą „Fate of the Old Republic”. To coś, co Shuler zapowiada od lat… Ale na tę chwilę byłoby zaskoczeniem, gdyby Lucasfilm coś na ten temat zapowiedział na D23.
Impreza zaczyna się już w piątek, 14 sierpnia. Cóż, nie liczymy na duże zapowiedzi, ale liczymy, że za jakiś czas Jeff Sneider odniesie się do planu.
KOMENTARZE (9)
Wygląda na to, że najciekawsze gwiezdno-wojenne informacje na San Diego Comic Con, miały miejsce poza panelami sygnowanymi przez Lucasfilm. O Detours pisaliśmy, teraz pora na „Starfightera”.
I tu ciekawostka, bowiem o nim było na panelu Marvela. Otóż pokazując kalendarz premier na rok 2028, wspomniany został projekt „Ghost Rider”, w którym zagra Ryan Gosling. Scenariusz piszą Jonathan Tropper i Shawn Levy, który jest także reżyserem filmu. Cała ta trójka to oczywiście twórcy „Starfightera”.
Kevin Feige, szef Marvel Studios, nawet to skomentował. Przyznał, że już widział „Starfightera” (tę wersję, która jest zmontowana) i bardzo ją kocha. Wygląda na to, że tym razem nie jest to tylko korporacyjna gadka o wielkim podekscytowaniu. Dał całej trójce projekt we własnym uniwersum i to chyba jest najlepsza recenzja.
Oczywiście, czy to, co się podoba Kevinowi, spodoba się fanom „Gwiezdnych Wojen”, to już inna sprawa. Ale na tę chwilę to dobry prognostyk.
My czekamy na więcej informacji o filmie na D23, które odbędzie się w przyszłym miesiącu. Spodziewamy się zwiastuna w kinach albo w grudniu, albo najpóźniej przy okazji premiery „Nowej nadziei” z okazji 50-lecia. Premiera filmu już w maju.
KOMENTARZE (8)
Wciąż czekamy na D23, kiedy światu podobno zostanie pokazany zwiastun „Starfightera” (i „Ahsoki”). Zobaczymy, czy trafi normalnie do sieci, czy nie, w przypadku „Starfightera” plotki sugerują, że tak i to podobno bez zbędnej zwłoki. Natomiast jedno jest pewne, to moment, od którego o „Starfighterze” zacznie robić się głośno. Na razie mamy pierwsze komentarze twórców, które podgrzewają atmosferę.
Reżyser Shawn Levy powiedział wprost, film dzieje się po trylogii sequeli. Ale to jak wygląda galaktyka będzie z goła inne. Tam minęło już parę lat po tamtych wydarzeniach. Film się dzieje jakieś 6 lat po „Skywalker. Odrodzenie”.
Trochę więcej na ten temat powiedział Jonathan Tropper, współscenarzysta, w wywiadzie dla Playlist. Dla niego i Shawna, ważne było by odtworzyć wrażenie i uczucia jakie mieli względem „Nowej nadziei”, kiedy po raz pierwszy widzieli ją w kinach. To miała być przygodówka z walkami na miecze świetlne. Film ma nie mieć bariery wejścia, nie trzeba wiedzieć nic o uniwersum, by się nim bawić i nie trzeba oglądać żadnego kolejnego filmu. Nie specjalnie ich tam interesuje to, co buduje się w kanonie o działaniu Nowej Republiki, bardziej to ma być przygoda, która wciąga.
Tropper powiedział tez, że Levy zrobił niesamowity film, a Ryan Gosling bardzo dobrze wcielił się w swoją rolę. Scenarzysta dodał także, że czeka, aż ludzie zobaczą występ Goslinga.
Warto dodać, że takim filmem z niewielką barierą wejścia miał być „Mandalorian i Grogu”. Tu chyba idą jeszcze dalej, jak niektórzy komentatorzy sugerują w kierunku resetu uniwersum (nie mylić z rebootem). Czyli tak, jakby zaczynali trochę od początku. Zobaczymy, na ile będzie to wprowadzenie do Epizodów X – XII, a na ile faktycznie zamknięta, spójna historyjka.
Z innych wieści. Pierwsza faza produktów związanych z filmem, w tym podobno 3 zestawy LEGO mają się pojawić przed filmem. Może je także zobaczymy przy okazji D23?
Pojawiły się też plotki, że Daisy Ridley znowu ćwiczy, więc może wraca do „Gwiezdych Wojen”. Tu warto dodać, że pierwotne przecieki sugerowały, że Rey pojawi się w „Starfighterze”, ale potem sprawa się rozmyła. Jak wiemy Shawn chce mieć świeży film, z nowymi pomysłami, ale też pokazać parę znajomych elementów.
Na koniec jeszcze szalona plotka. Postać Ryana Goslinga ma nazywać się Cade, ale po sieci krążą wieści, że to będzie Cade Starfighter. No cóż, zobaczymy, ale to już trochę brzmi jak wymysł fanów.
KOMENTARZE (6)
W końcu pojawiły się spoilery ze „Starfightera”. Po ostatnich pokazach dla przedstawicieli przemysłu kinowego liczyliśmy na plotki. Tym razem mocno pomogło MakingStarWars.
Bohater Ryana Goslinga ma się nazywać Cade. Flynna Graya coś w stylu Rone lub Ronin. Cade ma nosić jakiś naszyjnik, miał też być dobrym przyjacielem ojca Rone’a. Cade to taki trochę łotrzyk w stylu Hana Solo. Jego zadaniem ma być przewiezienie Rone’a na planetę Adaria, gdzie znajduje się schronienie albo akademia dla Jedi. Obaj bohaterowie świetnie się ze sobą dogadują i widać chemię między nimi.
Adaria ma być zieloną planetą, ale przy tym trochę bagnistą. Trochę inspirowana jest wschodnią Azją, a chatki są w stylu polinezyjskich Tiki. Tak więc pojedynek, który pomagał kręcić Tom Cruise odbywa się gdzieś tutaj. Co więcej będzie tu trochę Jedi. W pojedynku ma brać udział Mia Goth i Aaron Pierre, on właśnie chyba gra Jedi.
Eva Mendes, prywatnie żona Ryana Goslinga, gra wystrojoną właścicielkę kantyny imieniem Belle. Ubrana jest w złote obcisłe spodnie, gorset i nakrycie głowy. Nie jest ona człowiekiem, jej bohaterka ma mieć 650 lat.
I heard Ryan Gosling in Star Wars: Starfighter is playing a character named Cade. I also heard Flynn Gray is playing a character that sounded like Rone or Ronin (something like that). The chemistry between the actors is supposedly really strong. pic.twitter.com/kLspm9R3HX
— MakingStarWars.net (@MakingStarWars) July 6, 2026
Film będzie mieć premierę już w maju. W połowie sierpnia mamy D23, może wtedy zdradzą nam coś więcej o tej produkcji.
KOMENTARZE (10)
Aktorka Amy Adams udzielała ostatnio wywiadu w podcaście Smartless. Głównie koncentrowano się na jej dorobku i dotychczasowej karierze, ale krótko było też o „Starfighterze”. Aktorka powiedziała wprost, że nie może za dużo mówić na ten temat, bo nie za bardzo wie o czym może powiedzieć, ale opisała co czuła na planie.
Po pierwsze jej rola jest mała, acz ważna. Amy była bardzo zadowolą możliwością zobaczenia tych wszystkich rekwizytów, poszła sobie do warsztatu ze stworami aż dwukrotnie i to naprawdę była wspaniała rzecz.
Przyznała też, że pierwszego dnia na planie była bardzo zdenerwowana. Do tego stopnia, że zapomniała jak grać. Nawet Shawn Levy ją podpytał, czy wszystko jest dobrze. Nie było. Adams wylądowała na planie „Gwiezdnych Wojen”, cyklu na którym dorastała. Musiała wyjść ze swojego fanostwa i stać się znów profesjonalną aktorką. W tym wypadku było to naprawdę ciężkie.
Ale chwaliła ekipę i całość. Przyznała też, że Flynn Gray jest wspaniały.
Tymczasem fragmenty „Starfightera” pokazano na CineEurope w Barcelonie. Film promuje w ten sposób standard Infinity Vision, który zdaniem Disneya ma rzucić wyzwanie IMAXowi.
Niestety na tę chwilę nie ma żadnych przecieków z tego wydarzenia. Co więcej fragmenty były połączone z innymi filmami. Sam „Starfighter” trafi także do kin IMAX. Premiera już w maju.
KOMENTARZE (8)