TWÓJ KOKPIT
0

Disney :: Newsy

NEWSY (553) TEKSTY (4)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

"The Clone Wars" zbliża się ku końcowi?

2013-01-07 11:52:22 Różne

Zaledwie parę dni temu serial "The Clone Wars" świętował emisję swojego setnego odcinka. Wszyscy zapewne pamiętają, że pięć lat temu, gdy TCW stawiało swoje pierwsze kroki, Lucas na konferencjach prasowych mówił, że czekać nas będzie właśnie około setki epizodów i pięć sezonów. Tym niemniej, serial zyskał popularność, dlatego już wiadomo, że na piątej serii się nie skończy, bo szósta jest już od dawna potwierdzona. Ale czy będzie się tak ciągnąć w nieskończoność?

Cóż, okazuje się, że nie. Brent Friedman, jeden ze scenarzystów TCW, pierwszego stycznia opublikował na swoim Twitterze informację o spotkaniu z Lucasem, Filonim i resztą ekipy, podczas którego ustalali szczegóły zakończenia serialu.



Później, na pytania użytkowników serwisu, odpowiedział, że nie będzie to koniec, a raczej ładne przeniesienie do akcji "Zemsty Sithów". Nie należy zapominać o fakcie, że podobno ostatni akt w serialu ma dotyczyć Ahsoki, a chodziły również słuchy o rozkazie 66. Nie wiadomo też jak TCW wpłynie na kłopotliwą sprawę porwania Kanclerza, która była przedstawiana w wielu źródłach i nie ma oficjalnie ustalonej wersji. Friedman zaznaczył też, że wykupienie Lucasfilmu przez Disneya może mieć wpływ na to kiedy i gdzie będą emitowane przyszłe odcinki, dlatego ciężko stwierdzić za ile lat tak naprawdę "The Clone Wars" się zakończy. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że końcówka serialu jest dopiero omawiana, to przed nią długa droga - musi przejść przez etap scenariuszy, animacji, dubbingu, udźwiękowienia, etc. Można zatem spokojnie założyć, że czekają nas jeszcze co najmniej dwa sezony.

Póki co, serial zostaje z nami, dlatego na deser zapraszamy do obejrzenia najnowszego klipu z "Eminence" - odcinka, który za dwa tygodnie ponownie podejmie przerwany wątek Dartha Maula. Filmik jest dostępny pod tym adresem a poniżej wersja z Youtube:



Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (39)

Lucasfilm przejęty

2012-12-22 11:43:08

Wygląda na to, że Majowie zamiast przewidzieć datę końca świata, przewidzieli datę końca samodzielności Lucasfilmu. Wczoraj oficjalnie zakończono akwizycję Lucasfilmu. Wpierw urząd antymonopolowy Unii Europejskiej potwierdził zgodę do dokonania tej transakcji, następnie zaś sfinalizowano ją już ostatecznie. George Lucas dostał przelew na kwotę 2 miliardów 210 milionów USD oraz 37,1 miliona akcji The Walt Disney Company nowej emisji. Wczoraj na zamknięciu sesji akcje Disneya chodziły po 50 USD, zatem Flanelowiec sumarycznie dostał nawet więcej niż się spodziewał. Sprzedaż Lucasfilmu dała mu praktycznie 4,065 miliarda USD. Wraz z Lucasfilmem do Disneya trafiły wszystkie firmy zależne od Lucasfilmu, czyli Lucasfilm Animation, LucasArts, Industrial Light & Magic czy Skywalker Sound. George Lucas prawdopodobnie będzie zasiadał w radzie nadzorczej Disneya, ale to się okaże z czasem, oczywiście pod warunkiem, że nie sprzeda wcześniej wszystkich akcji. Obecnie poza ranczem Skywalkera zostało mu także zarządzanie jego fundacją edukacyjną Edutopią, którą planuje zasilić większością otrzymanych pieniędzy (więcej). Ot tego momentu zaś, Bob Iger, CEO Disneya, podobnie jak zarząd tej firmy, mają już głos decyzyjny we wszystkich sprawach Lucasfilmu, o ile oczywiście będą chcieli. Sam Iger jest bardzo zadowolony z transakcji, twierdzi, że „Gwiezdne Wojny” to jedna z największych marek współczesnej rozrywki, która wspaniale wkomponowuje się w sposób działania Disneya. Liczy też, że ich współpraca okaże się owocna.

Dla przypomnienia, jeszcze przed kryzysem (w marcu 2007) majątek George’a Lucasa był wg Forbesa wyceniony na 3,6 miliarda USD. Natomiast sama akwizycja była powiązana z wieloma zmianami w samym Lucasfilmie, o których pisaliśmy choćby tutaj. Najważniejsza zmiana to oczywiście prace nad trzecią trylogią.
KOMENTARZE (18)

Co łączy filmy Disneya i Gwiezdną Sagę

2012-12-17 17:27:30



Kolejny z serii wpisów-artykułów Bryana Younga jest tym razem poświęcony ogólnie filmom Disneya. W tym wpisie pasjonat sagi nie rozkłada jednego dzieła na czynniki pierwsze, ale patrzy na ogólną wymowę.

Łatwo jest oglądać filmy Disneya i dostrzegać podobieństwa, czy to w bardzo wielu klasycznych motywach, czy w drodze bohatera, które są także obecne w Gwiezdnych Wojnach. Trudno natomiast jest wskazać film Disneya czy kreskówkę, która bezpośrednio wpłynęło na stworzenie Gwiezdnej Sagi (może z kilkoma wyjątkami), choć czasem styl opowieści i sposób jej opowiadania są tak podobne, że trudno nie uznać, iż pochodzą z tej samej szkoły.

Weźmy na przykład „Miecz w kamieniu” („The Sword in the Stone” z 1963). Film opowiada historię młodego Arthura, który ma zostać kiedyś królem, a pomaga mu ekscentryczny czarodziej, o którym wszyscy myślą, że to zwariowany staruszek. Brzmi jak „Nowa nadzieja”? Cały film zresztą przypomina trochę rozszerzoną, komediową sekwencję terminowania mistrza i Padawana, zawierającą trochę mistyki i lekcji prawdziwego życia. To przypomina okres, który Luke spędził na Dagobah, a jaskinię łatwo przyrównać do czasu, który Artur spędził jako ryba czy wiewiórka. On dostaje lekcję ciężkiego życia w sytuacjach, których nie rozumie, a zaiste to mierzy się z prawdą o sobie samym i swoim życiu.

Czy ktoś może się spierać, że nie ma podobieństw między Królewną Śnieżką ściganą przez łowcę w lasach i ukrywającą się u przemiłych krasnoludków, a księżniczką Leią na Endorze, ściganą przez agentów Imperium i ukrywającą się u kosmatych Ewoków?

Łatwo by wam też wybaczono, gdybyście pomylili Yodę z małym zielonym stworkiem udzielających rad i mówiącym bohaterom Disneya, by zawierzyli swoim uczuciom. Nazywał się Jiminy Cricket.

Jest więcej podobnych analogii. Zwłaszcza w samym środku mitologicznej opowieści. W „Imperium kontratakuje” ton staje się mroczniejszy, a bohaterowie podążają w nieznane, co nie raz prowadzi ich do skraju rozpaczy. Kto mógłby zapomnieć o Sokole Millennium, który wymyka się ze szczęk ślimaka kosmicznego, ale przypomina to trochę wspaniałą kinową scenę, w której Geppetto uwalnia się z wieloryba Monstro, w jednej z mroczniejszych starych kreskówek Disneya.

Te analogie nie są żadną niespodzianką, w końcu Gwiezdne Wojny mocno czerpią z klasycznych tematów mitologicznych i baśni, które są na świecie tak długo, odkąd mamy historię.

Ale jednym z najciekawszych wpływów jest jak myślę, pewne bezpośrednie nawiązanie, które pochodzi z filmów Disneya produkowanych w latach 60. z gatunku płaszcza i szpady. Najlepszy przykład to „Szwajcarska rodzina Robinsonów”, którą wyreżyserował gość imieniem Ken Annakin.
Tak, dobrze to przeczytaliście: Annakin.
W każdym razie Annakin w swoim klasycznym filmie umieścił scenę bardzo podobną do jednej z „Nowej nadziei”. Dwoje młodych bohaterów i dziewczyna w przebraniu są w dość głębokiej mętnej wodzie i zostają zaatakowani przez masywnego węża. Fritz walczy z bestią, która wciąga go pod wodę, chłopak jak tylko się wynurza to woła o pomoc, a jego młodszy brat i dziewczyna zszokowani jedynie się patrzą. Potem drugi chłopak (grany przez Tommy’ego Kirka, chodzący sobowtór Wila Wheatona ze Star Treka) jest wciągany pod wodę, a wąż po prostu w niej znika. Wiele ujęć, ale nawet reakcji jest niemal dosłownie powtórzonych w sekwencji zgniatarki śmieci na Gwieździe Śmierci.

Gwiezdne Wojny wykorzystują te same wzory, co najlepsze filmy Disneya i w pewien sposób czerpią z nich pewną, choć niekoniecznie świadomą inspirację. Ale ten wpływ działa także i w drugą stronę. Można wyliczyć wiele przykładów gdzie Gwiezdne Wojny wpłynęły na kino Disneya. Teraz gdy Disney i Lucasfilm pracują razem nad nowymi Gwiezdnymi Wojnami, czy ktoś ma wątpliwości, że będą w nich podobne wartości wartości mitologiczne? Z pewnością wszystko jest na dobrym torze.



Jeśli chodzi o ilości nawiązań i powiązań między Lucasfilmem, George’m Lucasem a Disneyem z pewnością jest tego dużo więcej i to nie tylko jeśli chodzi o filmy. Warto pamiętać choćby o efektach takiej współpracy, które mają miejsce w Disneylandach. Nie chodzi tylko o Star Tour, przecież tam są atrakcje poświęcone także Indiana Jonesowi, ale to przecież George Lucas współtworzył jeszcze jedną atrakcję Disneya – czyli film Kapitan Eo. Takich powiązań jest dużo więcej niż się powszechnie wydaje.
KOMENTARZE (4)

Przejęcie Lucasfilmu przez Disneya coraz bliżej

2012-12-12 21:19:26

To dość krótka, ale ważna wiadomość. Amerykański urząd antymonopolowy potwierdził, że nie ma nic przeciwko przejęciu przez Disneya Lucasfilmu. To otwiera drogę do sfinalizowania sprzedaży. Lucasfilm wyceniono na 4,05 miliarda USD, teraz potwierdzono, że George Lucas połowę tej kwoty otrzyma przelewem na konto, natomiast drugą połowę uzyska w akcjach Disneya nowej emisji. Lucas obiecał, że dużą część z tych pieniędzy przeznaczy na cele charytatywne. Podobną umowę z Disneyem zawarł kiedyś Steve Jobs sprzedając Pixara, który potem również stał się jednym z udziałowców Disneya. Na zdjęciu poniżej George Lucas i Robert Iger (szef Disneya) w maju 2011 w jednym z Disneyowskich parków.


KOMENTARZE (9)

Bez szans na nowy pakiet sagi od Disneya

2012-12-05 23:29:28

Jeśli ktoś liczył na to, że wraz ze sprzedażą Lucasfilmu Disneyowi dostanie jakiś nowy pakiet filmów na BD (na przykład zawierający oryginalną klasyczną trylogię sprzed zmian), raczej srogo się zawiedzie. Żadna reedycja sagi nie jest planowana, z bardzo prostego względu. Do maja 2020 wszystkie prawa dystrybucyjne sześciu oryginalnych filmów pozostają w ręku Foxa. Disneyowi nie będzie zależało, by poprawiać przychody konkurencji, zatem sytuacja jest tu bardzo podobna, do „Indiany Jonesa 5”, który został odłożony na półkę. Oczywiście problemy z prawem autorskim można zawsze jakoś rozwiązać, a w przypadku „Gwiezdnych Wojen” będzie trzeba bo o ile prawa do dystrybucji Disney powinien dostać już w czerwcu 2020, o tyle zostaje problem z „Nową nadzieją”. Tu do niej część praw posiada Fox i za darmo tego nie odstąpi. Jeśli firmy się nie dogadają, mamy małe szanse na boxa zawierającego 9 filmów po roku 2020.

Z innych ciekawostek, na temat „Powrotu Jedi” wypowiedział się niedawno David Cronenberg.

- Dawno temu zapytano mnie czy chciałbym wyreżyserować film z serii "Gwiezdne wojny", który wtedy nosił tytuł "Zemsta Jedi" a potem zmieniono to na "Powrót Jedi". Z tym pytaniem zwrócił się do mnie Lucasfilm, ale szybko zorientowali się, że to nie jest dobry pomysł. Ten ustalony format bardzo ogranicza. Dla naprawdę pomysłowego czy innowacyjnego reżysera to krępujący gorset. Wizualny styl jest już ustalony, role obsadzone - nie jesteś zaangażowany w wybieranie głównych aktorów, a to dla reżysera ogromnie ważna rzecz.

O jego zaangażowanie w nowe epizody nie było już sensu pytać.
KOMENTARZE (6)

Kto wiedział o "Disney Star Wars" a nie powiedział?

2012-12-02 23:38:01

Wszystkich zszokowała informacja o tym, że Disney za kwotę czterech miliardów dolarów kupił Lucasfilm i planuje zrealizować nowe filmy spod znaku Gwiezdnych Wojen. Informacja o tyle dziwna, że jeszcze nie tak dawno sam Lucas zarzekał się, że nie powstaną już nowe "starwarsy". Wśród wiadomości o potencjalnych reżyserach siódmego epizodu giną informację o tym, że już od dawna planowano sprzedać firmę flanelowca i nakręcić kolejną Trylogię. Mamy dowody.

Pierwszym podejrzanym jest Kevin Rubio znany fanom głównie dzięki fanfilmowi "Troops" oraz komiksom "Tag i Bink kopnęli w kalendarz" czy "Narodziny Gwiazdy Śmierci". To właśnie w tym drugim komiksie Rubio, w formie żartów, umieścił logo Imperium z charakterystycznymi uszami Myszki Miki. Wiele osób twierdzi, że Rubio wiedział o ewentualnych rozmowach z Disney'em już od dawna, dlatego wrzucił dyskretnie motyw z uszami do komiksu. Jakby było tego mało, prawdopodobnie równocześnie prowadzone były rozmowy ze studiem Hanna-Barbera o czym może świadczyć umieszczenie Misia Yogiego na jednej z kolejnych plansz komiksu. Oczywiście Kevin Rubio odcina się od tego, twierdząc, że nic nie wiedział a oba motywy są tylko żartami, nic więcej.


Kolejnymi podejrzanymi są dwie osoby znane dobrze z serii filmów "Powrót do przyszłości", czyli reżyser Robert Zemeckis oraz Michael J. Fox grający Marty'ego McFly'a. Poniżej prezentujemy zdjęcie z filmu, w którym widać, że Marty był świadkiem tego, że w kinach będzie grany "Epizod VII" wyprodukowany właśnie przez Disney'a. Scena została przemontowana na prośbę samego Lucasa, który stwierdził, że najpierw chce wyprodukować Prequele a później dopiero zabrać się ewentualnie za Trzecią Trylogię, zatem "Epizod VII" zastąpiono filmem "Szczęki 19".


Na koniec warto zadać sobie pytanie czy są jeszcze osoby, które wiedziały o kolejnych filmach, czy to wszystkie informacje? Jeśli tak, to najprawdopodobniej "wypłyną" one prędzej czy później.
KOMENTARZE (32)

Kolejne pogłoski o nowej trylogii

2012-12-02 09:17:26

Tym razem zaczniemy od scenarzystów. Na razie wiemy, że Michael Arndt napisze scenariusz siódmego epizodu, a także, że napisał treatement (zarys scenariusza) do dwóch pozostałych części nowej trylogii. I to jest dotychczas jedyna potwierdzona informacja, nie licząc oczywiście producentów. Ostatnio pojawiły się pogłoski, że Lawrence Kasdan i Simon Kinberg mieliby napisać scenariusze do epizodów VIII i IX, by przyśpieszyć pracę. Te informacje nie zostały potwierdzone, ale pojawiła się sugestia, że mogą oni się zająć spin-offami „Gwiezdnych Wojen”, a nie epizodami. Oznaczałoby to, że mielibyśmy teraz pięć filmów w produkcji w bliżej określonej przyszłości, plus prawdopodobnie jeszcze epizody X-XII, zgodnie z wytycznymi Disneya, by nowe filmy powstawały co dwa-trzy lata, a może nawet częściej.

Dają o sobie znać kolejni aktorzy, którzy chcieliby zagrać w nowych filmach. Zaczniemy jednak od Marka Hamilla, którego dopytywano o potwierdzenie. Legendarny Luke Skywalker stwierdził tylko, że należy poczekać, oficjalne potwierdzenia i informacje ogłosi Kathleen Kennedy kiedy uzna to za stosowne. I warto o tym pamiętać, że dopóki Lucasfilm czegoś nie ogłosi, to pozostaje to jedynie sfera domysłów i spekulacji.

Spójrzmy jednak na innych aktorów. Jeden z nich Corey Feldman, który miał wspaniałą karierę jako dziecko („Goonies”, „Gremliny rozrabiają”, „Stań przy mnie”), a teraz grywa ogony, zaczął ostatnio fantazjować. Chciałby zagrać syna Hana Solo, bo podobno jest bardzo podobny i świetnie by się nadawał do tej roli. Jego niewątpliwym atutem jest to, że współpracował już z Kathleen Kennedy, ale z drugiej strony chyba powyższym stwierdzeniem nie zaskarbił sobie sympatii fanów, zwłaszcza tych, którzy liczą, że akcja będzie się działa już po „Crucible”. Kolejny na liście potencjalnych odtwórców to Sir Derek Jacobi, uznany brytyjski aktor („Gladiator”, „Rodzina Borgiów”, „Gdy budzą się demony”, „Ja, Klaudiusz”, „Jak zostać królem”). Pomijając klasę aktora, widać też jego doświadczenie, bo on nie tylko zaczął w mediach opowiadać, że chciałby być sir Aleciem Guinnessem nowej trylogii, to przede wszystkim zlecił swojemu agentowi skontaktowanie się z Lucasfilmem.


Corey Feldman

Derek Jacobi


Powoli wychodzą na jaw też kolejne kulisy sprzedaży Lucasfilmu, która jeszcze nie została sfinalizowana. Wiele wskazuje na to, że poszło o podatki. Podczas kryzysu rząd USA nakłada różne podatkowe zobowiązania na instytucje finansowe, a co za tym idzie także i korporację. Jednym z takich pomysłów jest zwiększony podatek od dywidendy i innych transakcji bankowych. W efekcie sprzedaż Lucasfilmu może okazać się mniej opodatkowana niż zyski, które firma by wypłaciła. Z drugiej strony Disney mogąc zaksięgować sobie taką inwestycję będzie też miał dużo mniejszy zysk, a może nawet stratę, co pozwoli zaoszczędzić na podatkach. Jeden z szefów Disneya, Alan Horn przyznał ostatnio w wywiadzie, że cała transakcja, a co za tym idzie nowe epizody, były trzymane w największej tajemnicy. O wszystkim wiedziało prawdopodobnie mniej osób, niż o planowanym zabójstwie Bin Ladena. Przyznał też, że jego zdaniem niebawem poznamy nazwisko reżysera. Na razie jednak wszystkie zapowiedzi musi ogłaszać Kathleen Kennedy, gdyż Disney jeszcze nie przejął Lucasfilmu.

Skoro już jesteśmy przy reżyserach, to na giełdzie nazwisk doszło do kilku przetasowań. Colin Trevorrow ostatecznie odpadł. Przypadnie mu w udziale inny film Disneya – „Flight of the Navigator”, który będzie remakiem filmu z lat 80. Na liście nazwisk pojawiły się też nowe nazwiska. Pierwszy z nich to Seth Gordon („Szefowie wrogowie”, „Freakomania” i „The King of Kong”. Wiadomo tylko, że reżyser rozmawia z Disneyem na temat jakiegoś filmu o romantycznej, kosmicznej przygodzie. Kolejne nowe nazwisko na liście to David Fincher znany i rozpoznawalny reżyser („Dziewczyna z tatuażem”, „The Social Network”, „Obcy 3”, „Siedem”, „Podziemny krąg” czy „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”). Pracował z Kathleen Kennedy, ale swoją karierę zaczynał w ILM. Jeden z jego pierwszych filmów to... „Powrót Jedi”, gdzie był asystentem kamerzysty od efektów specjalnych. Fincher podobno jest zainteresowany projektem, ale myśli bardziej przyszłościowo. Na razie może go czekać sequel (lub dwa) „Dziewczyny z tatuażem”, więc podobno mówił nie o epizodzie VII, ale o którymś z kolejnych (lub dodatkowych) filmów. Natomiast Jon Favreau podobno zaczął się wahać i teraz znów chciałby wyreżyserować nowe „Gwiezdne Wojny”. Wcześniej donosiliśmy, że już pracował z Lucasem i na razie woli zostać fanem sagi, a nie jej twórcą.

Jednak na koniec warto wspomnieć o jeszcze jednej zmianie na liście. Matthew Vaughn, niby zajęty jest innymi projektami, ale podczas brytyjskiej premiery filmu „7 psychopatów”, aktor Jason Flemyng udzielił pewnego wywiadu, w którym wyrwało mu się, że Vaughn będzie reżyserem siódmego epizodu. Aktor przyjaźni się z Vaughnem i współpracowali razem w dziewięciu filmach. Najlepiej zobaczyć to samemu, część dotycząca „Gwiezdnych Wojen” zaczyna się koło 1:10.



Swoją drogą gdyby Vaughn został wybrany na reżysera to pewnie Flemyng mógłby liczyć na rolę w epizodzie VII.

O nowej trylogii można podyskutować także na forum:
Epizod VII
Spin-offy
Reżyser EVII
Potencjalni aktorzy
KOMENTARZE (13)

Howard Roffman o swoim powrocie

2012-11-29 17:21:33



Howard Roffman wraca do „Gwiezdnych Wojen”. Pisaliśmy o tym całkiem niedawno. Natomiast Roffman, postanowił zacząć też pisać na oficjalnym blogu, gdzie podzielił się kilkoma swoimi spostrzeżeniami.



Dwadzieścia dwa lata temu, w pokoju śniadaniowym w głównym budynku na ranczu Skywalkera, usiadłem, by zjeść lunch z Georgem Lucasem i Bobem Ingerem. Bob był wówczas szefem ABC, a George namawiał go na kupno nowego serialu telewizyjnego pod tytułem „Kroniki młodego Indiany Jonesa”.
- To będzie serial edukacyjny, Bob. - Pamiętam jak George to powiedział.
- Nikt tego nie będzie oglądał. - Rzuciłem pod nosem.
To oczywiście nie jest najlepszy sposób na sprzedanie serialu. Ale Bob powiedział:
- Mam to gdzieś. Damy temu szansę.
Prawdziwe słowa, Bob Inger wytrzymał z „Młodym Indym” przez dwa sezony, pomimo uznania krytyków i porażki w ratingach oglądalności. Ale w tym procesie wygrał coś jeszcze, zaufanie George’a, które przekuł na relację, a która przyniosła rezultaty w odległej przyszłości.







Dekadę albo jakoś tak wcześniej, poznałem Kathleen Kennedy, przyjaciółkę George’a no i początkującą producentkę. W 1981 przyniosła dwa super tajne projekty Stevena Spielberga do ILM (to były pierwsze produkcje ILMu robione nie na zamówienie Lucasfilmu): „Poltergeista” i scenariusz który miał wówczas kryptonim „A Boy’s Life”, by przypadkiem prawdziwy tytuł – „E.T.” nie rozniósł się zbyt wcześnie. Ona szła jak burza, zaledwie rok wcześniej była pomocniczką Spielberga przy „Poszukiwaczach Zaginionej Arki”, sympatyczna, ale już wtedy trzeba było się z nią liczyć.
Przez następne lata, Kathleen, Bob i ja podążaliśmy innymi drogami, lecz one się przeplatały. Kathleen stała się jedną z najbardziej respektowanych producentek naszych czasów, z sukcesami na koncie takimi jak „Park Jurajski”, „Kolor Purpury”, „Lista Schindlera”, „Ciekawy przypadek Benjamina Burtona” czy „Lincoln”. Bob zaś stał się CEO a w końcu też prezesem the Walt Disney Company i wprowadził w firmie nowe standardy. Ja zaś miałem szczęście, by pracować z Georgem jako szef Licensingu (część Lucasfilmu), przy wprowadzeniu nowych „Gwiezdnych Wojen” na początku lat 90., co skończyło się prequelami i The Clone Wars, a co ostatecznie stało się tym wielopokoleniowym fenomenem jaki znamy dziś. Nasze ścieżki wiele razy się przeplatały, Kathleen niedawno była producentką wykonawczą „Indiany Jonesa i Królestwa Kryształowej Czaszki”, z Bobem zaś spotykałem się przy okazji rozwoju parków Disneya, od Star Wars Weekends, przez Jedi Training Academy aż po nowy, poprawiony Star Tours.

Teraz, George Lucas - ta sama siła która ściągnęła nas po raz pierwszy - ściągnął nas ponownie w głębszy sposób. On i Bob podpisali porozumienie w sprawie sprzedaży Lucasfilmu Disneyowi, a on też ściągnął Kathleen by prowadziła firmę i nadzorowała tworzenie nowych filmów z cyklu „Gwiezdne Wojny”. Kathleen zaś zapytała mnie, czy nie chciałbym przerwać swojej pół emerytury i powrócić do firmy na pełny etat by jej pomóc w zadaniach zarządzania marką Star Wars.
Kiedy Kathleen zapytała mnie czy bym wrócił, potrzebowałem nanosekundy, by powiedzieć tak. Życie w Lucasfilm nagle stało się zdecydowanie bardziej interesujące. Wiedziałem, że jesteśmy w samym środku negocjacji umowy z Disneyem, i wierzyłem, że Disney będzie idealnym domem dla Lucasfilmu, po tym jak George zdecydował się usnąć na bok. Znam Kathleen dobrze i jestem mocno podekscytowany możliwością pracy z nią. Ale przede wszystkim perspektywa bycia zaangażowanym w nową trylogię „Gwiezdnych Wojen”, filmów zrobionych przez nowe pokolenie filmowców, była dla mnie szczególnie radosna.



„Gwiezdne Wojny” to praca mojego życia. Zacząłem swoją karierę w Lucasfilmie w 1980, w tym samym tygodniu w którym miało premierę „Imperium”. Od tego czasu byłem zaangażowany w każdy film Star Wars, pomogłem też kształtować franczyzę przez trzy pokolenia fanów. Autoryzowałem i nadzorowałem tworzenie Expanded Universe. Odpowiadam za wznowienie sprzedaży zabawek Star Wars po 10-letniej przerwie. Sprowadziłem LEGO do stajni „Gwiezdnych Wojen”. Powiedzenie, że jestem pasjonatem „Gwiezdnych Wojen” byłoby ogromnym niedopowiezeniem.
Nie wróciłbym, gdybym nie wierzył, że to co robimy jest słuszne dla „Gwiezdnych Wojen”, no i jeszcze bardziej fundamentalnie, że wierzę ludziom, którym powierzyliśmy los sagi. Wierze w Boba i jego zespół w Disneyu. Wierzę w Kathleen. Wierzę też w George’a i jego firmę. Moja wiara nie jest ślepa. Bazuje na znajomości tych ludzi od dekad, znam ich zdolności, ich osiągnięcia, ich uczciwość, ich oddanie. Dla wielu którzy analizują tę umowę Disneya, jesteśmy bardziej abstrakcyjni niż liczby na których pracują. Ale dla mnie to oś więcej. Moja wiara to wynik moich doświadczeń życiowych, to wszystko wiem ponieważ żyłem i pracowałem z tymi ludźmi, którym przekazano pochodnię, którzy będą teraz odpowiedzialni za utrzymanie płomienia Gwiezdnych Wojen.
Nie musiałem wracać, ale wróciłem. I jestem bardzo podekscytowany przyszłością.


KOMENTARZE (7)

Kolejne zmiany w Lucasfilm, będą 2-3 filmy rocznie

2012-11-19 17:24:58

Ostatnio świat obiegła wiadomość, że Lucasfilm planuje wypuszczać dwa-trzy filmy rocznie. Znaczyłoby to, że „Gwiezdnych Wojen” będzie dużo więcej niż się spodziewaliśmy, jednak czasem trzeba sięgnąć do źródła, gdyż zlały się tu dwie informacje. W każdym razie informacje o planach przejęcia Lucasfilmu przez Disneya były utrzymywane w bardzo głębokiej tajemnicy. Z powodu tak zwanego inside trading, czyli nielegalnego handlu informacją poufną, która może mieć wpływ na wyniki giełdowe, o nowych epizodach i sprzedaży LFL wiedziała jedynie garstka osób. 31 października 2012 odbyło się specjalne zebranie pracowników Lucasfilmu, którym oficjalnie przedstawiono nową strategię, większość z nich dowiedziało się o tym dopiero dzień wcześniej... z mediów. To właśnie na tym spotkaniu padły dwie informacje. Pierwsza, że nowe „Gwiezdne Wojny” będą powstawać co 2-3 lata i że pewnie nie skończy się na trylogii. Druga, że Lucasfilm chce wypuszczać 2-3 filmy rocznie (w domyśle tworzyć). Rozważane są różne scenariusze, w tym ten podobny do Marvela, gdzie poza głównymi filmami („Avengers”) są też filmy o poszczególnych postaciach. Prawdopodobnie te dwie informacje zlały się w jedno. Nie należy się spodziewać 2-3 nowych filmów z cyklu „Gwiezdne Wojny” w ciągu roku, ale z pewnością Lucasfilm będzie zdecydowanie bardziej aktywny.

Ale to nie oznacza, że poza nową trylogią nie będzie nowych obrazów. Podobno Lucasfilm Animation pracuje intensywnie nad nowym filmem, których najprawdopodobniej będzie kolejną częścią „Wojen klonów”. Ta informacja jest nie potwierdzona, ale być może czeka nas powtórka z pilota „Wojen klonów”, który pojawił się w kinach. Nie wiadomo, czy faktycznie byłoby to wprowadzenie do tego serialu, który mógłby przenieść się na kanał Disney XD, czy być może miałby to być wstęp do innego serialu (choćby „Detours”). Oczywiście nowa animacja może nie mieć nic wspólnego z sagą i może będzie to ten obiecany film o wróżkach. Lucasfilm to nie tylko „Gwiezdne Wojny”, może czekają nas próby ruszenia innych marek jak choćby „Willow”, lub nawet coś z gier (choćby „Monkey Island”), a nawet były próby tworzenia własnych serii młodzieżowych książek jak „Siódma wieża” Gartha Nixa. To wszystko czeka na wykorzystanie.

Natomiast kwestia dwóch-trzech filmów na rok zdaje się być sprawą kolejnych lat. Na 2013 zaplanowano dwa filmy „Zemstę Sithów” i „Atak klonów” w 3D, więc klasyczna trylogia najprawdopodobniej trafi do kin w wersji 3D w 2014 (trzy filmy: „Nowa nadzieja”, „Imperium kontratakuje” i „Powrót Jedi”). Może zatem nowa animacja trafi także w 2015 do kin. Czas pokaże. Na razie prawdopodobna data premiery Epizodu VII to 17 lipca 2015.

Na spotkaniu z pracownikami Lucasfilmu zaprezentowano też zmiany personalne w LFL. Cały proces przejęcia przez Disneya Lucasfilmu trwa i ze strony Lucasfilmu odpowiada za niego (negocjacje i doprowadzenie do końca) David Anderman. Z emerytury wrócił Howard Roffman, który ma zostać menadżerem marki „Star Wars”. W sumie na emeryturze nie posiedział zbyt długo. Steve Sanseet nie chciał komentować tego, czy wróci na pełny etat do Lucasfilmu. Wiadomo tylko, że na emeryturę przeszedł Rick McCallum, producent wersji specjalnych, prequeli, młodego Indiany Jonesa i „Red Tails”, a także osoba najbardziej zaangażowana w serial aktorski. Czy oznacza to pogrzebanie serialu aktorskiego, na razie nie wiadomo. Prawdopodobnie zostanie wstrzymany na czas nieokreślony. Kathleen Kennedy będzie nie tylko prezesem Lucasfilmu, ale też i filmowcem, a przede wszystkim producentem wykonawczym nowej trylogii. Rick musiałby pod nią pracować, prawdopodobnie na razie mu to nie odpowiadało, choć kto wie, może jeszcze wróci (jak Roffman).

Kwestię dwóch-trzech filmów rocznie, Kathleen Kennedy potwierdziła także w wywiadzie udzielonym magazynowi Entertainment Weekly. Jeśli po 2015 miałyby to być nowe filmy, to firma będzie musiała się rozrosnąć, niezależnie czy będą to same „Gwiezdne Wojny” czy nie.
KOMENTARZE (21)

Epizod VII kręcony w Ohio?

2012-11-12 17:53:44 TFN

Nie tylko aktorzy i reżyserzy mocno sugerują, by wzięto ich pod uwagę przy produkcji nowych „Gwiezdnych Wojen”. Do gry włączył się także stan Ohio, którego przedstawiciele chcieliby właśnie tam kręcono nowe filmy. Właściwie chcieć to może sobie każdy, ale tym razem Ohio ma pewnego asa w rękawie, a mianowicie specjalne ulgi podatkowe dla filmowców. Ma to ściągnąć duże produkcje do tego stanu i w przypadku Disneya (a dokładniej Marvela) już raz się udało. „Avengers” byli kręceni w dużej mierze w Ohio, dokładniej w Cleveland. Disney mógłby trochę zaoszczędzić kręcąc filmy właśnie w tym stanie. Władze sugerują, że stan ten ma też wspaniałe lokacje, które wykorzystano w „Avengers”. Jednak brakuje mu także porządnego studia filmowego. Część zdjęć do „Avengers” kręcono w bazie wojskowej, posiłkowano się też studiami w Nowym Jorku i w Kalifornii.

Dotychczas wszystkie zdjęcia studyjne przy „Gwiezdnych Wojnach” kręcono poza Stanami Zjednoczonymi i tego chyba władze w Ohio nie wzięły pod uwagę. Klasyczną trylogię i „Mroczne widmo” w całości kręcono w Wielkiej Brytanii, „Atak klonów” i „Zemstę Sithów” w większości kręcono w studiach Foxa w Australii, a dokrętki w Wielkiej Brytanii (w ramach podtrzymania tradycji). Ponieważ 20th Century Fox nie będzie dystrybutorem nowej trylogii, Australię dziś można skreślić. Do listy potencjalnych miejsc kręcenia filmów należałoby także dołożyć Czechy. Lucasfilm, ze względu na koszty właśnie w Pradze kręcił „Red Tails”. Rick McCallum sugerował też w 2011, że gdy serial aktorski zacznie być kręcony, prawdopodobnie wrócą do Czech (więcej). Warto dodać, że w przypadku „Zemsty Sithów” wszystkie zdjęcia zostały nakręcone w studiu, plenery wykorzystano jedynie jako tło. Decyzja o wyborze studia filmowego na razie nie zapadła. Wiele będzie też zależało od filmu „Avengers 2”, jeśli ten będzie kręcony w Ohio (jak pierwsza część), miejscówka może być już zajęta.

Skoro już jesteśmy przy „Avengers 2” to może on mieć jeszcze jeden wpływ na „Gwiezdne Wojny”, a mianowicie chodzi o datę premiery. Obecnie „Avengers 2” jest zapowiedziany na 1 maja 2015. Jeśli faktycznie tak by się stało, Disney jako dystrybutor może nie chcieć wypuszczać Epizodu VII w klasycznym dla sagi maju (w grę wchodziłyby okolice 15 i 22 maja). Disney/Marvel może konkurować z innymi blockbusterami, ale mało prawdopodobne by jeden dystrybutor chciał wypuścić dwie chodliwe premiery tak blisko siebie. Być może zatem doczekamy się premiery nowych „Gwiezdnych Wojen” w czerwcu lub nawet lipcu. Ta druga data jest znów bliższa tradycji, ponieważ 15 lipca 1977 „Nowa nadzieja” weszła w USA do szerokiej dystrybucji (więcej). Nadal jednak są to spekulacje i być może Disney inaczej zaplanuje swój harmonogram na 2015.

Z innych plotek, nie tylko Steven Spielberg powiedział, że nie jest zainteresowany reżyserią. Podobne oświadczenia wydali Zack Snyder („Sucker Punch”) oraz Quentin Tarantino. Z drugiej strony rozwija się kwestia „1952”, do którego rolę negocjuje George Clooney. Potwierdzono, że film ma być czymś w stylu „Bliskich Spotkań Trzeciego Stopnia” lub „E.T.”, więc raczej to będzie osobna produkcja, a nie kryptonim Epizodu VII.
KOMENTARZE (12)

Czy Disney przejmie Hasbro?

2012-11-11 12:30:30

Niedawno świat obiegła plotka, jakoby firma Disney szykowała się do kolejnego dużego przejęcia. Tym razem miała planować wykupienie największego producenta zabawek na świecie - Hasbro. Rynki zareagowały natychmiastowo, na otwarcie giełdy akcje Hasbro podskoczyły o 6,8%. To natomiast poskutkowało wzmożonym zainteresowaniem analityków finansowych i inwestorów.

Hasbro odmówiło wydania jakiegokolwiek oficjalnego komentarza na ten temat, trzymając się swojej polityki niekomentowania plotek i spekulacji. Analityk CNBC, David Faber, twierdzi, że doradcy finansowi zajmujący się firmą Hasbro nie wiedzą o niczym co mogłoby w jakiejkolwiek formie dotyczyć połączenia Hasbro i Disneya. Uważają wręcz, że przejęcie przez Disneya firmy Hasbro, nie ma większego sensu w sytuacji gdy Disney dopiero co zgodził się za ponad 4 mld dolarów kupić Lucasfilm.

Przypomnijmy, że Disney z Hasbro z sukcesami współpracuje od lat. Ten największy producent gadżetów, wielokrotnie wydawał już zabawki lub gry planszowe zawierające postacie z filmów Disneya. Posiada również licencje do wydawania figurek z dwóch największych marek nabytych przez Disneya - Star Wars i Marvela. Tym samym jeśli by rzeczywiście doszło do przejęcia, to Disney byłby w posiadaniu wszystkich najważniejszych licencji dotyczących "swoich" marek. Czy tak się stanie? Nie wiemy. Wiemy jedynie, że Hasbro odmówiło komentarza w tej sprawie, a Disneya jeszcze o to żaden dziennikarz oficjalnie nie zapytał.
KOMENTARZE (3)

O czym będą nowe Epizody?

2012-11-11 00:23:37

Powoli milkną echa wykupienia Lucasfilm przez Disneya, czas więc przyjrzeć się przyszłości jaka czeka Sagę pod banderą nowego właściciela. Specjalnie dla was przeszukaliśmy sieć w poszukiwaniu scenariuszy nadchodzących epizodów. Oto co znaleźliśmy.



Finding Yoda
Historia 300-letniego chłopca o imieniu Yoda, który wyrusza ze swojego domu na Dagobah aby odwiedzić odległe zakątki galaktyki i odnaleźć ojca. W poszukiwaniu ojca Yoda sprzymierza się z Dory Dory Binksem, przygłupem, z którym ledwie można się porozumieć. Nowy towarzysz posiada też uroczą cechę dzięki, której widzowie znienawidzą go przed końcem filmu.



DROID STORY
Podążaj za szeryfem Wookiem i mieczem Buzzem podczas ich podróży przez galaktykę w celu upewnienia się że Andy Wan Kenobi nadal ich kocha. Bohaterowie zmuszeni są zmierzyć się z Darth Sidem i jego stadem droidów, które kontrolują galaktykę.





PIRATES of the EMPIRE: The Kessel Run
Nowy film to awanturnicza przygoda , która wznosi się ponad piaski Tatooine i przedstawi spektakularne przygody Johnny’ego Deppa jako adoptowanego syna Lando Calrissiana o imieniu Brando. Film pełen jest występów musicalowych i komicznych postaci.



Peter Padawan
Nibylandia nigdy nie była bardziej podobna do Endora. Film zostanie nakręcony w tych samych lasach w których powstał Bravehart. Obsada zostanie wybrana spośród rdzennych szkotów a Mel Gibson powróci jako aktor i reżyser. Dzieło będzie barwnym połączeniem Bravehearta, Apocalypto i Spielbergowego Hooka.





The lightsaber in the stone
Wariacja na temat przygód Króla Artura. W tej wersji historii kamień, w którym zatopiony jest miecz świetlny, wykonany został z Adamantium. Młody chłopiec pobiera nauki o pradawnej magii od starego czarownika aby ostatecznie stać się wielkim wojownikiem. Ta historia to możliwy reboot sagi i szansa na nową Nową Nadzieję.



101 Jawas
Jeśli zakochałeś się w karłowatych Jawach od pierwszego wejrzenia to teraz będziesz miał okazję aby poznać ich wszystkich. Na temat fabuły wiadomo niewiele, plan marketingowy zakłada natomiast zalanie rynku olbrzymią kolekcją Jawów. Reżyserem filmu będzie Ben Affleck, Cruelle De Vader zagra Meryl Streep.



Beauty and the Wookie
Wszyscy kochają Chewbaccę, prawda? A co jeśli on i Leja mają swój miłosny sekret? W tym filmie dla dorosłych Chewbaccę i Leię łączy więcej niż platoniczne uczucie. Drapanie za uchem nie jest tylko przyjacielskim gestem, jest pieszczotą, jeśli wiecie co mam na myśli.



Darth White & the seven sandpeople
Młody Darth Vader powraca do swoich rodzinnych stron aby uciec przed mroczną kapłanką. Spotyka siedmiu ludzi pustyni o imionach Snooty, Pilfer, Grainy, Boofer, Granpoo, Spilge i Smegtoe, którzy ukazują mu prawdziwą wartość przyjaźni. Na koniec Vader zabija wszystkich.


KOMENTARZE (14)

Atrakcje Disneya w Tunezji? Disney na zakupach cd...

2012-11-10 09:38:53 Save the Lars Homestead

Sezon plotek i pogłosek oraz domniemanych zakupów Disneya rozpoczął się już na dobre. Tym razem chodzi o Tunezję. Podobno ludzie w Disneyu zastanawiają się nad zakupieniem kilku miejsc w Tunezji... W tym miejscu kończą się fakty, zaczynają się spekulacje. Jedna z nich oczywiście sugeruje nam lokacje w trylogii sequeli. Ale warto na to spojrzeć z drugiej strony, biznesowej. Disney zarabia krocie na parkach rozrywki. Dotychczas Lucasfilm nie chciał robić żadnych własnych atrakcji dotyczących „Gwiezdnych Wojen”, ale teraz może się to zmienić. Taki, może nie park, ale jakaś atrakcja w miejscu gdzie kręcono „Gwiezdne Wojny” to by było coś. Wykupienie działek w Tunezji nie powinno wymagać dużych nakładów finansowych. Ważniejsze będzie prawne zabezpieczenie własności. Przed rewolucją w Tunezji wszystkie firmy zagraniczne musiały mieć tunezyjskiego udziałowca. Z drugiej jednak strony praktycznie wszystkie lokacje gwiezdno-wojenne w Tunezji są obecnie zaniedbane i nie zarabiają na siebie. Niektóre, jak domostwo Larsów, są wręcz odnawiane i utrzymywane przez fanów z całego świata. Te wszystkie lokacje będzie można wykupić za bezcen i zacząć na nich zarabiać. Na razie nawet w spekulacjach nikt nie ma pomysłu, co mógłby zrobić z tym Disney. Póki co zapraszamy do obejrzenia zdjęć przedstawiających Tunezję dziś, które znajdziecie w naszej relacji.


KOMENTARZE (6)

TCW #95 w USA - UPDATE

2012-11-09 11:30:46 StarWars.com

Dzisiaj wieczorem czasu kanadyjskiego na Teletoonie i jutro rano w Ameryce na Cartoon Network zostanie wyemitowany kolejny odcinek serialu "The Clone Wars", zatytułowany "A Test of Strenght". Poniżej można przeczytać opis i zobaczyć klipy z odcinka.

Gdy młodziki wracają z Ilum wraz z Ahsoką, ich statek zostaje zaatakowany przez piracki gang Honda. Dzieci muszą użyć pomysłowych i zaimprowizowanych pułapek, by powstrzymać bandytów.



Ten odcinek z pewnością będzie wielką niespodzianką dla fanów "Doktora Who", bowiem aktorem występującym w nim gościnnie jest David Tennant, który w najnowszej inkarnacji tego słynnego serialu odgrywa tytułową rolę. W TCW wcieli się on w droida Huyanga, który jest instruktorem specjalizującym się w budowaniu mieczy świetlnych. Filoni sam przyznał, że "Doktora" zaczął oglądać pod wpływem żony, a gdy dowiedział się, że David jest fanem "Gwiezdnych Wojen", postanowił poszukać sposobu, dzięki któremu aktor mógłby dołączyć do ekipy "The Clone Wars". Filoni również wypowiedział się na temat Disneya - i, ogólnie rzecz biorąc, jest zadowolony, ponieważ sam był kiedyś z nim związany (pracował między innymi nad serialem "Lilo i Stitch" oraz "Kim Kolwiek"). Na razie brak z jego strony komentarza na temat plotek dotyczących ewentualnej zmiany kanału, ale reżyser zapewnił, że w TCW zostało jeszcze wiele historii do opowiedzenia - łącznie z tą ostatnią, w której zostanie wyjaśniony los Ahsoki.



UPDATE

Czy pamięta ktoś jeszcze zeszłoroczny konkurs "Join the Jedi"? Polegał on na zrobieniu filmiku przedstawiającego wymyśloną przez użytkownika technikę walki mieczem świetlnym, a nagrodą miało być pokazanie jej w piątym sezonie. Właśnie w nadchodzącym odcinku będziemy mogli zobaczyć efekt pracy zwycięzcy, czyli dziewięcioletniego Brendona Lake'a. Chłopiec dowiedział się o konkursie od ojca, po czym zaczął intensywnie ćwiczyć, aż stworzył technikę nazwaną przez siebie "Whirlwind of Destiny". Prócz wyżej wspominanej nagrody, dostał on również bilety na Celebration VI, gdzie spotkał się z twórcami i aktorami "Gwiezdnych Wojen". Poniżej możecie zobaczyć jego dzieło.



Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (8)

Disney chce kupić Hasbro!

2012-11-06 20:54:09 Mtv Geek

Mtv Geek donosi, Disney po przejęciu Lucasfilmu (transakcja oczekuje na zatwierdzenie), zwróci swoje zainteresowanie w kierunku firmy Hasbro. Jak na razie wszystko jest w fazie planów i trwają dyskusję. Poprzez zakup Hasbro, Disney dostałby prawa do takich serii jak m.in. Transformers, G.I. Joe, Dungeons and Dragons, czy My Little Pony no i oczywiście Star Wars. Co więcej, firma uzyskałaby znacznie większe przychody pieniężne z uniwersum Sagi, a wszystko dzięki sprzedaży zabawek z Gwiezdnych Wojen.
Jak widać Disney wie jak robić dobre interesy. Wygląda na to, że firma spod szyldu Myszki Mickey chce ugryźć jak największy kawałek Gwiezdnowojennego tortu, czyli uzyskać jak największe przychody z całej serii.
KOMENTARZE (34)

Co z TCW po sprzedaży Lucasfilmu?

2012-11-03 09:37:32 Hollywood Reporter

Chyba każdemu, kto słyszał wieści ostatniego tygodnia, przyszło do głowy pytanie: co się stanie dalej z "The Clone Wars"? Sezon szósty jest już od dawna potwierdzony, ale jaka stacja zaopiekuje się nim po sprzedaży Lucasfilmu Disneyowi? Od kilku dni wiele portali wskazuje na to, że prawdopodobnie sezon piąty będzie ostatnim dla należącego do Warner Bros Cartoon Network. Wedle Hollywoood Reportera, stacja ta odnawia swoją licencję na emitowanie odcinków każdego roku, a ta kończy się w 2013. Oznacza to, że szósty sezon prawdopodobnie nie zostanie tam wyświetlony, ponieważ odcinki (jeśli byłyby pokazywane co tydzień, jak do tej pory) przekroczyłyby rok 2014. The Walt Disney Company ma kilka kanałów, ale wszyscy wskazują raczej na Disney XD, na którym puszczane są bardziej chłopięce kreskówki. Prawdopodobnie przejęcie praw dotyczyłoby również wydań serialu na DVD i blu-ray, którymi do tej pory zajmował się Warner. Czy obejmie to właśnie emitowany sezon piąty, tego nie wiadomo.

Oczywiście są to jedynie przypuszczenia, ale gdyby okazały się prawdą, co oznacza to w praktyce? Być może powinniśmy się nastawić na nową datę i godziny emisji, na przykład w formacie codziennym, a nie tygodniowym. Kanał ten ma też swoją polską wersję i zaczyna ona emisję kreskówek w rodzimym języku o wiele szybciej, niż Cartoon Network. Przykładowo, serial "Tron: Rebelia" zadebiutował w Stanach 7 czerwca tego roku, w Polsce 16 września. Na razie pozostaje nam czekać na oficjalne oświadczenie.
KOMENTARZE (22)
Loading..