TWÓJ KOKPIT
0

Disney :: Newsy

NEWSY (553) TEKSTY (4)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Jednak Dave Filoni i Carrie Beck przejmą Lucasfilm?

2025-06-05 21:19:53

Decyzje, kto ma zastąpić Kathleen Kennedy nie zostały jeszcze podjęte, ale korporacyjna „gra o tron” trwa. O chaosie i sukcesji w Lucasfilmie pisze Hollywood Reporter. Zaznaczając wprost, że na razie scenariusz w którym Lucasfilm będzie mieć dwoje współprezesów, czyli Dave’a Filoniego i Carrie Beck wydaje się być najbardziej prawdopodobny.

Wieści o tym, że Kathleen Kennedy może odejdzie w tym roku, może w przyszłym, już słyszeliśmy. Wiadomo, że dalej będzie związana z firmą, zajmie się produkcją, ale ustąpienie jej ze stanowiska prezesa jest bliżej niż dalej. Słyszeliśmy też o Davie, a nawet o Carrie.

Artykuł w THR głównie opisuje gierki o władze w korporacjach filmowych, gdzie faktycznie dochodzi do zmian. Jedną z nich jest Lucasfilm. To były spekulacje, by firmę miała przejąć Emma Watts, która wcześniej zarządzała 20th Century. Natomiast duet Dave i Carrie ma jedną zaletę, oni są głęboko osadzeni w Lucasfilmie. Mimo, że firmę tę wykupił Disney, sposób zarządzania nią bardziej przypomina małe, rodzinne przedsięwzięcie, niż korporację. Co więcej Filoni jest postrzegany jako cudotwórca, no i jest w pewien sposób protegowanym George’a Lucasa.

To co przemawia przeciw niemu, to fakt, że to nie jest człowiek od „Andora”, to człowiek od „Ahoski”, dla którego liczy się mitologia, kanon i świat, co może sprawić, że straci część szerszej publiczności. Beck z kolei, choć jest w firmie od 2012, nie ma doświadczenia Kennedy jeśli chodzi o produkcję, nie ma też doświadczenia światotwórczego (które ma Filoni). Ale pracuje w Lucasfilmie na tyle długo, by wiedzieć jak ta firma działa. Jest też producentką „Parszywej zgrai”, siódmego sezonu „Wojen klonów” i drugiego „The Mandalorian”.



Już poza artykułem THR dodajmy jeszcze, że Dave Filoni w tym roku na Celebration towarzyszył Kathleen Kennedy, co mogło sugerować, iż szykują go do przejęcia sterów. Ale z pewnością są inni kandydaci i dziwnym trafem w ostatnim czasie pojawiły się newsy o Filonim, stawiające go w niekorzystnym świetle. Jedną z osób, która go skrytykowała był Timothy Zahn, który mówiąc o „Ahsoce” i jej drugim sezonie, przyznał, że Filoni nie konsultuje z nim nic, co dotyczy Thrawna. A autor ma kilka pomysłów, jak rozwiązać luki w produkcji Filoniego. Co więcej dawał do zrozumienia, że trochę nie czuje się komfortowo, gdy Dave zmienia tę postać i staje się jej autorem. Inne plotki z kolei twierdziły, że drugi sezon „Andora” nie przypadł do gustu Dave’owi bo... jest chętniej oglądany niż „Ahsoka”.

Cóż, póki nie ma jawnych źródeł, można jedynie domniemywać, że ta kwestia człowieka od „Andora” może mieć znaczenie w sukcesji. W końcu jest to sukces, może nie zgromadził takiej widowni jaką miał „The Mandalorian”, ale nawet Tony Gilroy niedawno stwierdził, iż w rozmowach w Disney mówią wprost, że streaming już się skończył i nie będzie mieć takich wyników jak w pandemii. Co więcej, może się okazać, że drugi sezon „Ahsoki” będzie ostatnim serialem aktorskim na jakiś czas, a aktorskie produkcje gwiezdno-wojenne ponownie będą próbować zawojowywać wielki ekran.

Natomiast na decyzje jeśli chodzi o kierownictwo, będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.
KOMENTARZE (9)

„Gwiezdne Wojny” od Ryana Reynoldsa?

2025-05-26 16:50:21

Jak donosi Enterntaiment Weekly, aktor Ryan Reynolds pochwalił się niedawno, że zgłosił swój projekt na film gwiezdno-wojenny Disneyowi. Nic z tego oczywiście nie wynika, zgłosić sobie może prawie każdy, nie oznacza to, że w ogóle to rozważą. Ale warto się przysłuchać temu, co Reynolds ma do powiedzenia.



Po pierwsze, aktor, który wcielił się w rolę Deadpoola i ma spory wpływ na tamte filmy, chciałby by był to film w kategorii wiekowej R. Jak tłumaczy nie chodzi, żeby od razu była to wulgarna produkcja, ale żeby to był taki koń trojański jeśli chodzi o emocje. Nie chcę w filmie żadnych głównych postaci. Co więcej nie jest dla niego istotne, czy sam w nim zagra. Zadowoliłby się pracą po drugiej stronie kamery, jako producent i scenarzysta. Zastanawiał się również, dlaczego studia są niechętne produkcjom w kategorii R.

Na razie czekamy na inne filmowe wieści, czyli przede wszystkim „The Mandalorian & Grogu” i produkcję Shawna Levy’ego ( „Starfighter”). Film Reynoldsa to odległa przyszłość, jeśli w ogóle wyjdzie to poza pomysł.
KOMENTARZE (9)

Horror gwiezdno-wojenny wg Disneya

2025-04-12 16:00:21

Tony Gilroy promuje drugi sezon „Andora”. Przy okazji mówił parę razy o tym, że tego serialu nie byłoby bez Grogu. Sukces „Yody dzieciaka” otworzył możliwości eksplorowania uniwersum, zabawy z innym podejściem i gatunkami. Gilroy żywi olbrzymią nadzieję, że sukces „Andora” pozwoli innym filmowcom dalej eksplorować uniwersum, bawiąc się nim.

W rozmowie z Buisness Insider został wprost zapytany, co myśli o horrorze w klimatach „Gwiezdnych Wojen”. Odpowiedź była zaskakująca. Otóż Gilroy natychmiast odpowiedział, że przecież Lucasfilm / Disney już nad tym pracują. Potem się trochę poprawił, że myśli, iż pracują nad tym projektem. Być może nie wiedział, że taki projekt nie został jeszcze ogłoszony.

Na tę chwilę poza tą informacją, nie wiemy nic więcej. Nic nie wskazuje, by Gilroy był zamieszany w horror, ale przynajmniej wie, coś więcej na temat projektów Lucasfilmu niż zostało to oficjalnie oznajmione. Druga rzecz, że nie wiemy, czy horror miałby trafić na Disney+ czy może do kin.

Dodajmy, że horrory były eksplorowane w dawnym Expanded Unvierse. Mieliśmy poważniejsze podejście Joe Schreibera (Szturmwcy śmierci, a potem Czerwone żniwa, osadzone w czasach Starej Republiki), no i bardziej dziecięce „Galaxy of fear”. Może czas na horror na ekranie?

Ciekawe, czy czegoś konkretnego dowiemy się na startującym lada moment Celebration.
KOMENTARZE (9)

Kathleen Kennedy opuści (w końcu) Lucasfilm

2025-02-26 17:11:58

Jak donosi serwis Puck, jeszcze w tym roku Kathleen Kennedy ma opuścić Lucasfilm. I choć marzenia części fanów się spełniają, to chyba nie tak jak myśleli. Zamiast wylecieć na zbity pysk, Kathleen Kennedy ma przejść na zasłużoną emeryturę, na której może wciąż zajmować się produkcją niektórych filmów.

Źródło Puck jest raczej dobre, ale nie bezbłędne. CNN zdążył już oficjalnie zdementować te wieści. Twierdza oni, że nic nie jest ustalone, nic nie będzie ogłoszone, dopóki nie zostaną podjęte decyzje, a te nie zostały w żadnym stopniu podjęte. Kennedy ich zdaniem zostaje.

Bardziej powściągliwe są inne media. Variety i Hollywood Reporter niczym inne media a propos konklawe, tak oni zastanawiają się kto mógłby zająć miejsce Kathleen Kennedy. Wymieniają między innymi Jona Favreau, Dave’a Filoniego, Kevina Feige, J.J. Abramsa, Emmę Watts (odpowiadała między innymi za X-Menów) czy Hannah Minghella (odpowiadała za niektóre produkcje Netflixa), Peter Rice (też pracował przy X-Menach). Z listy prawdopodobnie wypadła Rayne Roberts, która obecnie objęła funkcję w Searchlight.



Jeff Sneider z kolei powołując się na swoje źródła mówi wprost, Kathleen zostanie dalej producentem, acz nie podaje szczegółów tych produkcji. Jego zdaniem faworytem jest Dave Filoni, ale nikt nie ma do niego tyle zaufania, żeby powierzyć mu samodzielne rządy nad Lucasfilmem. Może mogła by mu pomóc Carrie Beck? Z drugiej strony zarówno Favreau i Feige nie są w ogóle zainteresowani tą pozycją. Sneider wymienia jeszcze jednego kandydata, jest nim Ram Bergman. Jego zdaniem jest najbardziej wykwalifikowany do zajęcia tej pozycji. To z kolei otworzyłoby drogę powrotu Rianowi Johnsonowi, który standardowo współpracuje z Bergmanem.

Trochę pozostając w duchu wieści Sneidera, inne źródła sugerują, że Kathleen nie tyle przejdzie na emeryturę z dnia na dzień, co się wycofa i zajmie pozycję w zarządzie Disneya (by tam już faktycznie doczekać do emerytury) i będzie mogła wybierać sobie projekty. To jest jednak scenariusz, który słyszeliśmy wiele lat temu i jakoś się nie zrealizował.

Być może czegoś dowiemy się na ten temat na Celebration. W Essen na Celebration Europe II miała szansę przywitać się z fanami, teraz mogłaby się pożegnać. Na razie możemy szykować się na plotki o tym, kto przejmie stery w Lucasfilmie.
KOMENTARZE (17)

Nowy scenarzysta o tym, jak będzie pracował nad filmem o Rey

2025-02-04 18:58:38

George Nolfi dopiero co został ujawniony jako scenarzysta filmu o Nowej Erze Jedi, a już bryluje w mediach opowiadając o tym, co zamierza zrobić. Krótką rozmowę odbył z Film Stories.



Na razie nie mógł się zbytnio pochwalić rezultatami, więc opowiedział jedynie o tym, jak zamierza podejść do tematu. Z jego punktu widzenia istotne jest to co było ustalone wcześniej, pomysły jakie zamierzano zrealizować. Pomysły z różnych źródeł, jak wprost przedstawicieli Disneya, Lucasfilmu ale również Sharmeen Obaid-Chinoy, która ma wyreżyserować ten film. Jego zadaniem jako scenarzysty jest zebrać te elementy i w jak najlepszy sposób je ze sobą ułożyć. Musi też zrozumieć bohaterów i przestawić ich tak, by uwzględnić długą i niesamowitą tradycję sagi.

Patrzy też na to przez pryzmat sześciu filmów George’a Lucasa. To miejsce, gdzie stworzył on uniwersum, ale również wprowadził wiele odniesień do polityki i historii. Nie do aktualnej polityki, ale to nazizmu czy Cesarstwa Rzymskiego. Demokracja Rzymu upadła tworząc Imperium, a w tle jest historia ludzi, którzy się organizują by razem przezwyciężyć chaos, tyle że metody, których używają sprawiają później, że chaos zostaje zastąpiony opresjami. To jest esencja tego, co Lucas starał się opowiedzieć. Zdaniem Nolfiego piękno „Gwiezdnych Wojen” polega na tym, że to science fiction, choć jak sam twierdzi bardziej science fantasy czy space opera, gdzie można wiele sobie wyobrazić i zrozumieć, bez uczucia, że to kolejna lekcja filozofii czy historii politycznej.

Zobaczymy jaką historię pokaże nam Nolfi w filmie, ale do tego daleka droga. Na razie nie ma żadnych konkretnych planów, a on sam jest kolejnym scenarzystą pracującym przy tym projekcie. Pozostaje życzyć mu, by był tym, który go ostatecznie dowiezie.
KOMENTARZE (12)

Watto nie żyje!

2025-01-29 17:05:51

Tragiczna wiadomość przeszła przez Internet. Jak donosi Forbes, Watto nie żyje. Właściwie po co taki magazyn jak „Forbes” miałby się zajmować fikcyjną śmiercią wymyślonej na potrzeby filmu postaci? Otóż głównie za sprawą fanów i ich reakcji.



Zacznijmy jednak od początku. Jak pamiętamy Watto był właścicielem Anakina Skywalkera, widzieliśmy go w „Mrocznym widmie” a potem w „Ataku klonów”. Teraz, w 2025, w Marvelu postawili go zabić. W wydanej serii komiksów „Legacy of Vader”, dokładniej w drugim zeszycie dowiadujemy się, że Darth Vader brutalnie zamordował Watto. Vader postanowił po latach wrócić na Tatooine i zemścić się za dawne krzywdy. Może Toydarianin był odporny na sztuczki myślowe Jedi, ale nie na miecz świetlny. Śmierć Watto zszokowała wielu fanów i poruszyła ich. Wielu nagle zaczęło się interesować tą postacią, rozmawiać o niej, a nawet wysyłać SMSy. Jedni potraktowali to poważnie i wściekają się, że to kolejna postać z filmów George'a Lucasa brutalnie zamordowana przez Disneya, inni raczej pochodzą z humorem. Jeszcze inni zastanawiają się nad sensem tegoż komiksu.









Pewnie czeka nas jeszcze wysyp memów.
KOMENTARZE (16)

„Akolita” najpopularniejszym serialem roku 2024

2025-01-27 16:34:26 Deadline

Według najnowszych raportów z serwisu Deadline, który opiera swoje wyniki na badaniach firmy Luminate, serial „Akolita” był drugim najpopularniejszym serialem dostępnym na Disney+ w roku 2024. Widzowie sumarycznie obejrzeli aż 2.7 miliarda minut tego serialu. Na pierwszym miejscu popularności w roku 2024 był serial „Percy Jackson - i bogowie olimpijscy”, który był obejrzany sumarycznie przez 3 miliardy minut. W obliczu takich wyników, ponownie zastanawiać może decyzja studia Disney o nie kontynuowaniu serialu. Oczywiście na ten moment zostaje nam oficjalna wypowiedź Alana Bergmana.



Tymczasem showrunnerka serialu Lesley Headland była gościnią na transmitowanym na żywo programie „George Lucas Show”, które zbierało pieniądze na charytatywne organizacje działające po pożarach w Los Angeles. Podczas dowcipnego wywiadu Lesley wyjawiła też dwie ciekawostki na temat samego serialu. Po pierwsze: wyznała, że jakakolwiek kontrowersja odnośnie pojawienia się Ki-Adi Mundiego w serialu dość zaskoczyła twórców. Szczególnie, że obecność tego Mistrza Jedi została zatwierdzona osobiście przez Pablo Hidalgo. Sam Hidalgo miał jedynie uwagę, żeby Ki-Adi nie był jeszcze członkiem Najwyższej Rady Jedi. Headland podczas rozmowy odmówiła jednak odpowiedzi na na kilka innych pytań od widzów: czy Mae i Osha jeszcze się kiedyś spotkają, albo jaka będzie finalna przyszłość Oshy i jej partnera.

Główna scenarzystka Akolity udzieliła się jednak w jednym innym temacie, napytanie „Czy Quimir jest jednym z prawdziwych Lordów Sith” odpowiedziała krotko: „Nie, nie jest”. Można mieć nadzieję, że niedopowiedziane losy postaci z serialu Akolita zostaną jakoś opowiedziane w kolejnych źródłach od Lucasfilm.
KOMENTARZE (18)

Przedstawiciele Disneya o skasowaniu „Akolity”

2024-12-20 21:55:52

W rozmowie z Vulture na temat tego jak Disney+ stało się intratny interesem, wypowiadało się dwoje decydentów z Disneya. Alan Bergman i Dana Walden. W artykule oczywiście jest sporo propagandy sukcesu, ale również warto zauważyć, o wielu sprawach Bergman i Walden mówią otwarcie. Oboje są członkami zarządu, więc widzą wiele spraw w Disneyu z innej perspektywy, przede wszystkim liczb, a ich celem jest głównie osiągnięcie przez firmę zysków.



Bergman w łagodny sposób opowiedział o przyczynach skasowania „Akolity”. Przyznał, że byli zadowoleni z wyników serialu, ale jednocześnie struktura budżetu tego tytułu była bardziej wymagająca. Więc przy tej stopie zwrotu do zamówienia drugiego sezonu potrzeba było lepszych wyników. I to jest podstawowa przyczyna dla której skasowano ten serial, dla której nie ma już dalszych prac nad „Akolitą”.

Pozornie może się wydawać, że początkowe stwierdzenie o zadowoleniu i konkluzja jakby do siebie nie pasują, ale tu warto przypomnieć, że również wyniki oglądalności pierwszych odcinków serialu były lepsze. Dopiero potem coś siadło. Więc pewnie liczono na to, że serial raczej zainteresuje widzów, niż ich zniechęci.

Bergman dodał też, że obecnie patrzą na „Załogę rozbitków” i tu widzą wzrosty. Recenzje też są entuzjastyczne, ale na razie poczekają na całość. Mówił też, że czekają na kolejne seriale gwiezdno-wojenne, drugi sezon „Andora” jest już za progiem. Alan miał szansę już zobaczyć wszystkie odcinki i twierdzi, że są one doskonałe. Trwają pracę nad drugim sezonem „Ahoski”. I stwierdził też, że kilka innych seriali jest w trakcie rozwijania, ale dopiero z czasem zdecydują, które z nich powstaną. Wówczas dopiero możemy liczyć na kolejne ogłoszenia.

Tak więc chyba uciął kwestię ewentualnego powrotu „Akolity”.
KOMENTARZE (15)

Więcej Dartha Plageuisa w drugim i trzecim sezonie „Akolity”

2024-12-05 21:16:29

Manny Jacinto, aktor grający Qimira w „Akolicie” był obecny na konwencie San Francisco FanExpo, gdzie rozmawiano o serialu. Wspomniał o dalszych planach, czyli o tym, co Leslye Headland planowała na drugi i trzeci sezon. Planowała, bo jak pamiętamy, serial został skasowany. Manny jednak się nie poddaje i ma nadzieję, że kiedyś jeszcze do tego wrócą.



Była przede wszystkim mowa o bohaterze ostatniego odcinka, którego widać tam dosłownie przez chwilę. Darth Plagueis to nie był przypadek przy pracy, czy jakiś fan-service. To centralna postać, kolejnych sezonów „Akolity”. Miało go być więcej w drugim, a jak nie to na pewno w trzecim sezonie serialu. Jacinto przeprowadził wiele rozmów z Headland na ten temat, wiedział w którym kierunku historia ma zmierzać, ale zdecydował nie zdradzać tych szczegółów. Z dwóch powodów, po pierwsze nie chce nikomu dawać złudnej nadziei, że drugi sezon się wydarzy, a jeśli jakimś cudem ta historia będzie kontynuowana, to nie chce jej spoilerować. Przyznał tylko, że temat Sithów, w szczególności tego jednego miał być mocno eksplorowany w dalszych sezonach.

Mówił chwilę też o powiązaniu Qimira z Plaguisem. Przyznał, że jest sporo fanowskich teorii na ten temat, więc nie ma powodu, by cokolwiek komentować. Poza jednym, zadał pytanie, czy obecni na panelu uważają, że Qimir to prawdziwa tożsamość / imię postaci, którą grał. sugerując tym samym, że także o jego bohaterze jeszcze niewiele wiemy.



Ucinał jednak dalsze sugestie, nie chcąc mówić o niczym, co ustalono z Headland. Z prostej przyczyny, on wciąż wierzy, że jeszcze mogą wrócić do tego tematu w jakiejś formie, więc nie ma sensu tego zdradzać. Cóż, petycja fanowska o drugi sezon nie przyniosła spodziewanego odzewu, więcej osób chciał powrotu „Hana Solo”, ale tam również Disney nie zdecydował się wsłuchać w błagania części fandomu. Zobaczymy, czy dadzą Headland i jej bohaterom kiedyś jakąś drugą szansę. Jeśli nie w formie ekranowej, to może komiksowej czy książkowej.
KOMENTARZE (25)

Nowe plakaty promujące „Skywalker. Odrodzenie”

2024-12-03 16:48:22

Wygląda na to, że Epizod IX wraca do łask, przynajmniej w Disneyu. Marvel niedawno zapowiedział komiksową adaptację „Skywalker. Odrodzenie”, której pierwszy zeszyt pojawi się pod koniec lutego 2025. A teraz do sieci trafiły także plakaty, których pierwotnie nie wykorzystano.

Za przeciek odpowiada profil na X – Star Wars Curated. Nie podali szczegółów, tylko opublikowali plakaty, których nikt wcześniej nie widział. Nie da się wykluczyć, że to fanowskiego dzieło, ale komentatorzy zwracają uwagę, że to wyglądają na prawdziwe.









Skąd Curated ma te plakaty i dlaczego publikuje je akurat teraz? Nie wiadomo. Można jedynie spekulować. Zbieżność z komiksem może nie być przypadkowa (bo akurat robi się głośno o IX Epizodzie). Komiks ten pierwotnie miał się ukazać w 2020, ale z powodu pandemii COVID-19 i pewnych trudności, także z drukowaniem, jego premiera nie doszła do skutku. Dlaczego nie miało to się pojawić wraz z filmem w kinach? Powód jest prosty, dalej chciano go w ten sposób promować. Tyle, że pandemia miała też wpływ na obecność IX Epizodu w kinach, zdjęto go po 91 dniach. Zaś ostatnie dni już w czasach wirusa, raczej przetrzebiły potencjalnych widzów. Dla porównania „Han Solo” mimo, że zarabiał poniżej oczekiwań, był w kinach ponad miesiąc dłużej. Bardziej rokujące filmy gwiezdno-wojenne Disneya były obecne w kinach prawie 60 dni dłużej. Na niektórych rynkach Epizod IX wszedł dopiero w 2020, więc może liczono, że jeszcze utrzyma się na ekranie i po to powstały plakaty, ale COVID-19 pokrzyżował im plany? Choć potwierdzanie daty 20 grudnia raczej sugeruje, że powstały one pewnie wcześniej. A może to prostu alternatywy, które przepadły i trafiły do archiwum?

Niemniej jednak globalnie film wygenerował 1,074 miliarda USD przychodu. Natomiast patrząc na pozostałe filmy, dalsza obecność na ekranach, gdyby nie było COVIDu-19, raczej nie poprawiłaby znacząco tego wyniku.
KOMENTARZE (6)

Tony Gilroy o wpływie Disneya na drugi sezon „Andora”

2024-11-26 21:30:58

.Wspominany już wcześniej magazyn „Empire” trafił już pod strzechy. A wraz z nim w sieć trafiają ciekawe informacje zawarte w różnych artykułach. Jednym z takich przypadków jest wypowiedź Tony’ego Gilroya dotycząca wpływu Disneya na drugi sezon „Andora”.



Jak wiemy, Disney słynie z mikrozarządzania projektami, innymi słowy, zarząd Lucasfilmu czy Disneya potrafi się wtrącać w produkt i forsować własne pomysły, nawet jeśli twórcy nie są z tego powodu zadowoleni. Czasem kończy się to rozwodem z powodów „różnic artystycznych”, a czasem historiami, takie jakie słyszeliśmy przy okazji „Akolity”. Czyli plotkach, o tym jak Dave Filoni kazał coś dołożyć do serialu, co nie zgadzało się z wizją Leslye Headland. Nic dziwnego, że pytania jaki wpływ ma Disney na drugi sezon „Andora” musiało zostać postawione.

Tony Gilroy ma dobre wieści, zdaniem Animated Times. Jeśli chodzi o kreatywne decyzje to nikt mu nie przyszedł i nie mówił, czego ma nie robić. Pomogło dobre przyjęcie pierwszego sezonu. Innymi słowy Gilroy może robić to co robił w pierwszym sezonie nawet bardziej i nikt mu się nie wtrąca. A jak sam twierdzi to bardziej intensywny, jest tu więcej planet, miejsc, czy bohaterów. Scenografia, którą zbudowano jest olbrzymia, a kolejne dokrętki skończono całkiem niedawno. Gilroy zdaje się być zadowolony z efektu.

My jednak z oceną drugiego sezonu musimy się wstrzymać do 22 kwietnia, kiedy zadebiutuje pierwszy odcinek.
KOMENTARZE (5)

Aktorka nie przejęła się skasowaniem „Akolity”

2024-10-17 21:46:13

Dużo różnych słów padło po skasowaniu „Akolity”. Wiele osób z obsady jest rozczarowanych, czasem wręcz obwiniają innych, do czego jeszcze wrócimy. Ale są tacy, którzy się tym nie przejmują. Skasowali, trudno, idziemy dalej, a może nawet serial zasłużył na to. Takie profesjonalne podejście prezentuje Carrie-Anne Moss, która wspomniała o tym w wywiadzie dla Comic Book.

To pytanie zadawano jej wiele razy, jak ocenia decyzję o skasowaniu „Akolity”. Natomiast zauważyła, że to trochę dziwne pytanie, bo jak się jest aktorem, często można zagrać w serialu, który został z różnych przyczyn skasowany. Na początku można być zaskoczonym, ale najważniejsze by się tym nie przejmować, nie inwestować swoich emocji w coś, w coś co i tak jest poza nami. To taki mechanizm obronny.



Prawdę mówiąc nawet ogłoszenie do niej nie dotarło zbytnio. Owszem docenia pracę na planie, wszystkich kocha i takie tam, ale nie czytała specjalnie niczego o „Akolicie”. Zajmowała się już innym projektem i ktoś jej w szkole powiedział, że skasowano serial. No cóż, dla niej i tak był już skończony, więc niezależnie od przyczyn, to raczej informacja z którą idzie się dalej. A jak się komuś podobał serial, to dobrze i ją to cieszy.

Jodie Turner-Smith z kolei ma ciut inne zdanie. Według niej sprawę zawaliło studio, które nie wspierało aktorów, gdy spotkali się z rasistowskim hejtem w sieci. Jej zdaniem, gdyby studio zareagowało ostro, zwalczając hejt byłoby inaczej.

Tak warto dodać, że nie jest to do końca prawda, co mówi Turner-Smith. Lucasfilm i Disney z pomocą Ewana McGregora nagrali filmik wspierający Moses Ingram. Tą akcję docenił John Boyega, zauważając zmiany w Disneyu. Natomiast nie przyniosło to żadnych realnych rezultatów.

Za to od strony Leslye Headland i jej scenarzystów słychać ciche głosy, że serial poszedł w innym kierunku niż zamierzali. By nie wskazywać nikogo palcem, poprawki nanosił Dave Filoni. Niestety nie ma on obecnie najlepszej prasy, bo trzeci sezon „The Mandalorian” rozczarował trochę widzów, podobnie jak „Ahsoka”. Może więc jego poprawki również nie pomogły „Akolicie”?

Jedyne co wiemy, to fakt, iż pewne prace nad drugim sezonem trwały, a Lesyle miała na niego pomysł. Zobaczymy, czy kiedyś będzie jej dane dokończyć tę historie może w innej formie?
KOMENTARZE (11)

„The Mandalorian & Grogu” to dopiero początek trylogii?

2024-09-30 20:15:41


Zaczniemy od informacji, którą pominęliśmy, celowo zresztą, ale nadaje ona ciekawego kontekstu dzisiejszemu newsowi. Informator Daniel Richtman, który jest co pewien czas dość powszechnie cytowany przez media, bo dawno temu, miał niezłe dojścia jeśli chodzi o animacje, niedawno rzucił kolejne plotki o „Gwiezdnych Wojnach”. Niestety w kwestii seriali aktorskich, czy filmów trudno mu obecnie dowieść wiarygodności, ale klikalność jest ważna. Więc jeśli Richtman powiedział, że nie będzie czwartego sezonu „The Mandalorian” (co mniej więcej wiemy od dawna, na razie nie powstanie i nie wiadomo, czy w ogóle do tego wrócą w tej formie), przyjęto to za dobrą monetę. W końcu, mniej więcej się to zgadza z wiedzą, którą mamy. Natomiast dodał jeszcze jedną rzecz. Jego zdaniem „The Mandalorian & Grogu” to będzie zamknięcie historii Mandaloriana. Potem będą jakieś kontynuacje pewnych wątków, ale ta historia z tymi postaciami dobiega końca. To ma być pożegnanie z Mandalorianinem i Grogu. To poszło w świat. Patrząc na zaangażowanie Pedro Pascala wydaje się to wielce prawdopodobne.

Ale teraz na konwencie Dragon Con wypowiedział się aktor Giancarlo Esposito, mówiąc że sytuacja wygląda wręcz odwrotnie. Rozmowę zapisało Culture Slate. On mówi wprost, to nie koniec. To dopiero początek. Disney szuka sposobu jak powtórzyć sukces MCU i Mandoverse jest na najlepszej drodze by to zrobić. Postaci z różnych seriali spotkają się w końcu w jednym filmie, czy serialu. Będąc blisko z Jonem Favreau i Davem Filonim Esposito wie, że oni mają bardzo wyraźną wizję tego, co chcą zrobić. I zamierzają kontynuować film o „Mandalorianie”. Więc jak to zaskoczy, będzie jeszcze jeden, a potem może zrobić się z tego trylogia lub nawet więcej filmów. Czas Nowej Republiki to okres, który zamierzają rozwijać w Lucasfilmie, a „The Mandalorian” to jego podstawa.

Na ile wierzyć z kolei Esposito? Na tyle, że pewnie w Lucasfilmie chcą to kontynuować. I liczą, że się sprawdzi. Ale wszystko będzie weryfikowane po premierze, gdy będziemy wiedzieć jak został przyjęty ten film i jakie wygenerował wyniki. Obecnie Bob Iger stawia na dwie rzeczy, rozrywkę i cięcie kosztów. Projekty Disneya mają bawić i zarabiać pieniądze, reszta jest mało ważna.

Natomiast z plotek, a raczej ich sprawdzeniu, informacja o tym, iż Ezra Bridger pojawi się w „The Mandalorian & Grogu” była chyba fałszywa. Źródło, które to puściło, przyznało, że chyba coś źle zrozumiało.

Miejmy nadzieję, że na Celebration zobaczymy już większy zwiastun „The Mandalorian & Grogu”. Premiera filmu w maju 2026, zdjęcia trwają.
KOMENTARZE (10)

Budżet „Akolity” został przekroczony, milionowe straty

2024-09-27 22:22:49

Prawdę mówiąc szansę na drugi sezon „Akolity” obecnie były niewielkie. Ale Forbes rzuca zupełnie nowe światło na sytuację serialu. A ta wygląda dużo gorzej, niż było to wcześniej prezentowane.



Przede wszystkim wcześniej słyszeliśmy, że budżet serialu to 180 milionów USD. Być może taki właśnie był planowany budżet, ale na pewno serial tyle nie kosztował. Forbes dotarł do realnych danych Disneya i wychodzi, że serial ten kosztował 230,1 miliona USD, czyli jakieś 50 milionów USD więcej. Jak się doda do tego spadek zainteresowania serialem po dwóch pierwszych odcinkach, „Akolita”, który miał być największym sukcesem Disney+ w tym roku, faktycznie jest największym rozczarowaniem włodarzy.

Forbes delikatnie sugeruje, że kwota 230,1 miliona USD może być niepełna, bo to są koszty, które podliczono jeszcze w trakcie postprodukcji (inne źródła podnoszą ten fragment, ale nie dostarczają realnych szacunków). Natomiast zauważają, że wcześniej Disney mówił, iż serial zmieścił się w planowanym budżecie. Warto też dodać, że kręcenie serialu w Wielkiej Brytanii, z powodu tamtejszego wsparcia przemysłu filmowego, gwarantowało zwrot nawet do 25% kosztów.

Jeśli chodzi o wybujałe koszta serialu to wiele osób zastanawia się, gdzie podział się budżet. Pieniądze poszły głównie na efekty specjalne, scenografię i rekwizyty. Faktycznie budowano sztuczny las, czy całkiem spore sceny do kręcenia walk. Jednocześnie cały czas zakładano, że będą kolejne sezony. W takich wypadkach pozwala się zwiększyć budżet serialu, licząc, że wykorzysta się to w kolejnych sezonach i tam obniży koszt. Dodatkowo niektóre źródła szacują, że prawie 20% budżetu zostało zmarnowane przez korporacyjny sposób zarządzania w Disneyu i Lucasfilmie. Co wiązało się choćby ze zmianami scenariusza, o które prosił zarząd, co z kolei przekładało się na niedotrzymywanie terminów i konieczność robienia dokrętek.

Obecnie Bob Iger co pewien czas powtarza o konieczności cięcia kosztów produkcji. W tej materii ekipa Leslye Headland niestety się nie popisała.
KOMENTARZE (10)

Nikt nie zmuszał Daisy Ridley żeby wróciła

2024-09-23 19:44:50

Daisy Ridley rozmawiała z francuskim magazynem Premiere przy okazji swojej wizyty na festiwalu w Deauville . Częściowo rozmowa odniosła się do jej następnego gwiezdno-wojennego projektu.

Aktorka przyznała, że nikt jej nie zmuszał, by wróciła. Padła zwykła propozycja z pytaniem, czy byłaby zainteresowana. Nie dostała scenariusza, tylko sam koncept. Co więcej, jeśli zamysł by się jej nie spodobał, film by nie powstał. Daisy potrzebowała czasu do namysłu i zajęło to jej jeden dzień. Przypomniała sobie ile frajdy miała na planie tych filmów, a nowa przygoda również wygląda obiecująco. Uznała, że jeśli faktycznie historia nie byłaby warta opowiedzenia, to nie ma sensu wracać, ale tutaj wróciła.



Ridley jest wzruszona jak bardzo Rey ważna jest dla ludzi i chcą zobaczyć jej dalsze losy. W tym tygodniu, w którym udzielała wywiad, rozmawiała z dwiema osobami, które wyraziły swoje zainteresowanie i troskę o Rey. Jej zdaniem będzie super pchnąć sagę dalej.

Sama też widzi, że jest w innym miejscu, ma więcej doświadczenia, ale też możliwości zawodowych niż w czasach „Przebudzenia Mocy”. Chce zobaczyć jak jej życiowe doświadczenie wpływa na Rey.

A tymczasem Daniel Richtman twierdzi, że projekt jej filmu, czyli „New Jedi Order”, jak go określają, jest wstrzymany. Podobno studio uważa, że scenariusz wymaga dalszych poprawek. Co więcej w Disneyu podobno są wątpliwości, czy warto w ogóle wchodzić w ten projekt. Zdaniem Richtmana zdjęcia, które niby były planowane na przyszły rok, mogą być opóźnione lub w ogóle nie dojść do skutku. Natomiast w przypadku Richtmana warto przypomnieć, że pomijając tematy związane z animacjami, raczej strzelał i analizował sytuację, ale czasem też kolportował kołomyje i bzdury. Niemniej jednak sporo mediów znów jego doniesienia potraktowało poważnie, więc o skasowaniu filmu z Rey można przeczytać w wielu miejscach. Natomiast poczekajmy na razie na bardziej sprawdzone źródło.
KOMENTARZE (9)

Loki Skywalker nie dostał paszportu z powodu imienia

2024-09-20 07:41:51

Dziś news z cyklu prawdziwe historie. W Wielkiej Brytanii mieszka małżeństwo – Christian i Becky Mowbray. W tym roku razem z dziećmi postanowili pojechać na wakacje na Dominikanę. Jest to ich pierwszy wyjazd zagraniczny od 2014, gdyż wtedy Becky przeszła załamanie, a praca Christiana także nie pomagała. I tu zaczynają się schody.

Musieli załatwić paszporty dla swoich pociech, ale urzędnicy odmówili wydania paszportu najmłodszemu synowi, który został nazwany Loki Skywalker Mowbray. Urzędnik argumentując swą decyzję stwierdził, że nazwa Skywalker może być objęta prawami autorskimi Disneya. Siedmioletni Loki Skywalker urodził się 4 maja, więc rodzice uznali, że w ten sposób mogą lepiej uczcić to święto, zwłaszcza, że Christian był fanem sagi od niepamiętnych lat.

Rodzina Mowbray bała się, że będą musieli anulować swój wyjazd. Napisali do urzędu, że nie byli świadomi, iż to imię może spowodować prawny ambaras, a także, że Loki Skywalker nie czerpie z tego powodu żadnych korzyści (patrząc na komentarze na Twitterze może być wręcz odwrotnie). Dodali też, że urząd powinien wziąć pod uwagę zmiany jakie zachodzą w nazewnictwie.

Wygląda na to, że urząd ponownie procesuje sprawę Lokiego Skywalkera tym razem chyba dali się przekonać. Pozostałe rodzeństwo nosi mniej kontrowersyjne imiona – Willow i Kaycie. Nie mieli problemów z paszportem.
KOMENTARZE (7)
Loading..