TWÓJ KOKPIT
0

George Lucas :: Newsy

NEWSY (1196) TEKSTY (32)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Lista 40 najwybitniejszych reżyserów świata

2003-11-17 21:33:00 Stopklatka.

Nie mnie oceniać tę listę jaka została stworzona przez „krytyków” „Guardiana”, ale powiem, że brakuje na niej jednego – dla fanów Star Wars nazwiska, chodzi oczywiście o G. Lucasa??

Krytycy "Guardiana" ułożyli listę 40 najwybitniejszych reżyserów świata. Na liście brak Polaków. Zestawienie to wygrał David Lynch, tuż za nim znaleźli się Martin Scorsese, oraz bracia Coen.

Zestawienie dla brytyjskiego "Guardiana" przygotowali krytycy: Peter Bradshaw, Xan Brooks, Molly Haskell, Derek Malcolm, Andrew Pulver, B Ruby Rich i Steve Rose. Jest to bardzo wiarygodny i ciekawy obraz dzisiejszego kina, na liście znalazło się bowiem miejsce dla najwybitniejszych współczesnych reżyserów. Można mieć oczywiście swoje zdanie i z wieloma werdyktami trudno się zgodzić, nie można jednak zaprzeczyć, że to zestawienie prezentuje się bardzo interesująco (chociaż każdemu z nas brakować tutaj będzie jakiegoś reżysera).

Co decydowało o pozycji na liście? Otóż każdy twórca oceniany był w pięciu kategoriach, m.in. za oryginalność i inteligencję. W każdej z nich można było zdobyć maksymalnie 20 punktów (do zdobycia było więc w sumie 100 punktów). Najlepszy na liście otrzymał 89 punktów, najgorszy 73. Przyjrzyjmy się temu zestawieniu.

Na pierwszym miejscu znalazł się David Lynch, uznany za najważniejszego twórcę filmowego. Tak o swoim werdykcie piszą brytyjscy krytycy. Świat wywołany w jego opowieściach takich jak "Blue Velvet", "Zagubiona autostrada" czy "Mulholland Drive" jest na przemian przerażający, doprowadzający do rozpaczy, rozkoszny i dziki. W uzasadnieniu przyznano też, że nikt nie robi filmów jak David Lynch, który jest strasznym przewodnikiem po świecie tańczących krasnali, femme fatale i małych niebieskich pudełek, które mogą (lub nie) zawierać wszystkie odpowiedzi. Nie chcielibyśmy mieszkać w miejscach, do których nas zaprowadza. Ale, podejrzewamy, że jednak w nich żyjemy.

Drugą pozycję zajął Martin Scorsese. Jego czerwonokrwisty kanon dał początek generacji naśladowców. Osoba Scorsese wywołuje jednak skrajne opinie – jedni monumentalne "Gangi Nowego Jorku" uznają za klasykę i ustawiają w szeregu z "Taksówkarzem" czy "Wściekłym bykiem", inni natomiast są pełni obaw, czy jego kolejne amerykańskie filmy są w stanie utrzymać wysoki poziom. Scorsese przegrał z Lynchem jednym punktem.

Pierwszą trójkę zestawienia zamykają bracia Joel i Ethan Coenowie. Za specjalność braci uznano charakterystyczne połączenie figlarnego, łobuzerskiego, precyzyjnie wyrzeźbionego dialogu, hołdu złożonego historii filmu i nienagannie dopieszczonych zdjęć, które jeszcze nigdy ich nie zawiodły.

Tuż za podium znalazł się Steven Soderbergh reżyser o niezależnym umyśle, który dzięki swojemu talentowi do balansowania, stworzył dobrze pracujący układ z Hollywood. Aby uspokoić studia nakręcił wytrawne i inteligentne zaspokajacze mas: "Erin Brockovich" i "Ocean’s Eleven: Ryzykowna gra", by potem zwolnić hamulec dla bardziej ezoterycznych, osobistych projektów ("Solaris", "Full Frontal"). Podobnie jak Scorsese miał swojego aktora (Roberta De Niro), tak i on ma swojego – George'a Clooney’a oczywiście.

Pierwszą piątkę zamyka Terrence Malic, który wprawdzie przez ostatnie trzy dekady nakręcił tylko trzy filmy, ale za to tak jak dzika piękność debiutu "Badlands" z 1973 roku pozostawiła budzący grozę cień, tak jego wojenny film z 1999 "Cienka czerwona linia" udowodnił, że mistrz nie stracił nic ze swojej magii.

Pierwszy nie-Amerykanin na liście to jeden ze współcześnie najbardziej szanowanych twórców filmowych Irańczyk Abbas Kiarostami (6. miejsce). W swoich filmach miesza dramat z dokumentem, a aktorów z naturszczykami.

Pewnym zaskoczeniem może być obecność w pierwszej dziesiątce najlepszego na świecie reżysera śledczego – Errola Morrisa. Posiada rozum prawnika, oko malarza i ma nosa do ciemnych absurdów amerykańskiego życia uzasadniali krytycy. Kluczowymi filmami w karierze są m.in. "The Thin Blue Line" (ukazujący koszmarna prawdę o zabójstwach policjantów z Dallas) czy też "Fog of War" (o wojnie w Wietnamie).

Geniusz japońskiej animacji – Hayao Miyazaki, twórca "Spirited Away. W krainie Bogów" to pozycja 8. Opowieści Miyazaki są głębsze niż wydaje się na pierwszy rzut oka – jak najlepsze baśnie, pod powierzchnią przemycają dorosłe tematy.

Na 9. miejscu znalazł się David Cronenberg (ostatnio "Pająk"), a dziesiątkę zamyka Terence Davies, najwyżej ulokowany na liście Brytyjczyk. Znalazł się tak wysoko dzięki bezkompromisowej i unikalnej wizji kina, co jednak okazało się dla niego zabójcze w obliczu komercjalizacji kina. Do jego filmografii zaliczyć możemy m.in. "Neonową biblię", "The House of Mirth", "The Long Day Closes".

Na liście nie brakuje twórców tej rangi co: Lukas Moodysson, Wong Kar-wai, Pedro Almodovar, Quentin Tarantino, Aki Kaurismaki, Michael Haneke, Walter Salles, Aleksander Sokurow, Michael Moore, Takeshi Kitano, Gaspar Noe, Samira Makhmalbaf.

Wielu czytelników może poczuć się zawiedzonych tym zestawieniem, nie ma bowiem na liście np. Stevena Spielberga, a kino amerykańskie reprezentowane jest przez m.in.: Davida Finchera, Spike'a Jonze, Gusa Van Santa, Todda Haynesa, Wesa Andersona, Paula Thomasa Andersona. Nietrudno więc dostrzec jaki był klucz wyboru takich a nie innych nazwisk do grona najwybitniejszych współczesnych reżyserów świata.

Nie ma idealnych zestawień. To zostało stworzone przez krytyków, którzy mają takie a nie inne spojrzenie na to kto dziś robi w światowym kinie filmy najwartościowsze. Trudno tutaj znaleźć autorów, którzy nastawiają się na czysty zysk i schlebiające "tanim" gustom publiczności. Nawet tacy Wachowscy ("Matrix"), Ang Lee (ostatnio "Hulk") czy Tarantion ("Kill Bill"), choć robią kino popularne, mówią swoim własnych głosem i stąd może tak różne przyjęcie ich filmów.

40 najwybitniejszych reżyserów świata wg "Guardiana" :

1. David Lynch

2. Martin Scorsese

3. Joel i Ethan Coen

4. Steven Soderbergh

5. Terrence Malick

6. Abbas Kiarostami

7. Errol Morris

8. Hayao Miyazaki

9. David Cronenberg

10. Terence Davies

11. Lukas Moodysson (nowy Bergman jak napisali o nim krytycy – "Fucking Amal")

12. Lynne Ramsay ("Nazwij to snem", "Morvern Callar")

13. Bela Tarr (Węgier, Tarkowski swojego pokolenia, "Werckmeister Harmonies")

14. Wong Kar-wai ("Spragnieni miłości")

15. Pedro Almodovar ("Porozmawiaj z nią")

16. Todd Haynes ("Daleko do nieba")

17. Quentin Tarantino ("Kill Bill")

18. Tsai Ming-Liang (w słodko-gorzkim stylu, bez pośpiechu ukazuje całą złożoność alienacji miejskiego życia, "What Time Is It There?", "Goodbye Dragon Inn")

19. Aki Kaurismaki ("Człowiek bez przeszłości")

20. Michael Winterbottom (jeden z najbardziej politycznych twórców, ma nieomylne oko do spraw, które są ważne)

21. Paul Thomas Anderson ("Lewy sercowy", "Magnolia")

22. Michael Haneke (nikt nie dostarcza tak znakomitego horroru co on)

23. Walter Salles (ojciec chrzestny latynoamerykańskiego kina)

24. Alexander Payne ("Schmidt")

25. Spike Jonze ("Adaptacja")

26. Aleksander Sokurow ("Rosyjska arka")

27. Ang Lee ("Przyczajony tygrys, ukryty smok")

28. Michael Moore ("Zabawy z bronią")

29. Wes Anderson (wielka nadzieja amerykańskiego kina, "Genialny klan")

30. Takeshi Kitano (niewielu reżyserów wygląda tak cool)

31. Richard Linklater (grungowy filozof niezależnego kina, "Waking Life")

32. Gaspar Noe ("Nieodwracalne")

33. Pavel Pawlikowski ( jego "Last Resort" to połączenie płynącego z głębi serca wglądu w społeczeństwo i improwizowanego, dokumentalnego sposobu kręcenia; wywarło to znaczny wpływ na całe pokolenie brytyjskiego kina)

34. David O. Russell ("Złoto pustyni")

35. Larry i Andy Wachowscy ("Matrix")

36. Samira Makhmalbaf ("O piątej po południu")

37. Lars von Trier ("Dogville")

38. Takashi Miike (gdyby całą swoja energię włożył w jeden film, a nie w sześć, siedem rocznie, jak teraz, to mógłby się znaleźć znacznie wyżej na tej liście)

39. David Fincher ("Podziemny krąg")

40. Gus Van Sant (tak naprawdę to dwaj twórcy – jeden tworzy produkcje w stylu "Buntownika z wyboru", a drugi jest twórcą-wizjonerem od "Gerry’ego" i "Słonia" – w zestawieniu znajduje się ten drugi)
KOMENTARZE (14)

News z radia UPDATE

2003-11-09 17:13:00 Polskie Radio program 3.

Przed chwilką usłyszałem w Radiu, w Trójce, że Twórca Gwiezdnych wojen, George Lucas, planuje wybudować w Polsce park rozrywki i centrum hotelarskie. Inwestycja warta kilkanaście milionów dolarów jest narazie utrzymywana w ścisłej tajemnicy.
Podana była także nazwa miejscowości w okolicy której miałoby się owo centrum znajdować, ale ponieważ serce mi stanęło, nie usłyszałem... Niebawem dalsze informacje.

UPDATE (21:19 by Yako):
George Lucas chce otworzyć w Kostrzynie, przy granicy z Niemcami, wielkie centrum hotelowo-turystyczne. Przedstawiciele jego firmy gościli w Kostrzynie.

Kilka tygodni temu w mieście pojawili się Amerykanie, oglądali różne tereny inwestycyjne, w tym między innymi Stare Miasto. Jak się nieoficjalnie dowiedzieli dziennikarze "Gazety Wyborczej", byli to przedstawiciele George`a Lucasa.

Amerykanie szukają terenów pod wielki kompleks hotelowo-rozrywkowy. Interesują ich duże tereny przeznaczone przede wszystkim na rekreację i zabawę. George Lucas chce zainwestować dziesiątki milionów dolarów w budowę. Gdyby rzeczywiście takie centrum powstało, wówczas pracę mogłoby tam znaleźć około 1 000 osób.

- Na życzenie inwestora nie możemy zdradzać żadnych szczegółów. W poniedziałek burmistrz Kostrzyna Andrzej Kunt wyda stosowne oświadczenie - powiedziała nam Anna Suska, sekretarz Kostrzyna.


Informacje podane za Stopklatka.pl. Dzięki Darth Janek za info!
KOMENTARZE (32)

Indiana Jones 5,6,7,8...

2003-11-03 10:36:00 Stopklatka.pl

Stopklatka.Pl donosi:

George Lucas i Steven Spielberg nie chcą za bardzo opowiadać o planach związanych z Indianą Jonesem, są jednak ludzie w ich ekipie, którzy nie mają takich oporów.

Jednym z nich jest John Rhys-Davies, który stwierdził, że bardzo się cieszy, iż może ponownie w czwartej części wcielić się w postać Sallaha, tym bardziej, że nikt z twórców nie potrzebuje robić tego filmu dla pieniędzy, zatem czwarta część Indiany może przebić wszystko co do tej pory zobaczyliśmy na ekranie.

Również Kate Capshaw, żona Spielberga, bardzo entuzjastycznie wyraża się o produkcji, na dodatek wspomina o jeszcze jednej rzeczy. Jest duże zapotrzebowanie na czwartą cześć – mówi aktorka. – I nie wątpię, że także na 5,6,7 czy 8 część. Myślę, że George jest w stanie zrobić tyle filmów ile Harrison i Spielberg będą chcieli. Dopóki ci dwaj będą zainteresowani, dopóty będą kolejne części Indiany Jonesa.

KOMENTARZE (14)

Lucas ponownie na liście najbogatszych

2003-10-30 23:40:00 Władca Pierścieni

Tygodnik „Polityka” opublikował listę najlepiej zarabiających artystów w USA w 2002, podaną wcześniej w tygodniku „Forbes”.
W pierwszej piątce królują na razie Steven Spielberg (reżyser i producent, 200 mln), George Lucas (reżyser i producent, 185 mln), Oprah Winfrey (dziennikarka, 180 mln), J.K. Rowling (pisarka, 131,4 mln) oraz The Rolling Stones (zespół muzyczny, 66,5 mln).
Dopiero na dalszych miejscach można znaleźć np. Petera Jacksona (zaledwie 37 mln), Toma Clancy, Norę Roberts czy Mike’a Meyersa.
KOMENTARZE (5)

Co dalej z "Indianą Jonesem 4"

2003-10-28 21:07:00 Onet

Firma Lucasfilm wydała oficjalne oświadczenie w sprawie czwartej części "Indiany Jonesa".

Z informacji przekazanych przez Lucasfilm wynika, iż Frank Darabont nadal pracuje nad ostateczną wersją scenariusza. Jak na razie w projekt zaangażowane są tylko trzy osoby: Harrison Ford jako aktor odtwarzający główną postać, Steven Spielberg jako reżyser oraz George Lucas jako producent. Praca na planie rozpocznie się po akceptacji scenariusza i po uzgodnieniu terminów z zainteresowanymi stronami. Wszystkie inne pojawiające się wcześniej informacje na temat filmu należy uznać jedynie za spekulacje.

Przypomnijmy, że wśród spekulacji dotyczących fabuły filmu pojawiły się takie, iż akcja ma się rozgrywać w latach 50., a co za tym idzie czarnymi charakterami nie będą naziści. Natomiast wśród kandydatów do obsady czwartej części "Indiany Jonesa" wymieniano Johna Rhys-Daviesa, Seana Connery'ego, Karen Allen i Kate Capshaw.

KOMENTARZE (5)

Epizody VII-IX kolejna plotka

2003-10-21 12:18:00 Stopklatka ;)

Historia Epizodów VII-IX co jakiś czas powraca niczym boomerang. Jednak ciągle nie wiadomo na ile w tym prawdy, a na ile plotek. Temat Trzeciej Trylogii jest na pewno miejscem spekulacji i oczekiwań wielu fanów. Tymczasem niedawno pojawiła się wiadomość, jakoby pochodząca od ludzi z ILMu, że jeszcze jedna trylogia może jednak powstać. To na razie bardzo wczesne stadium, ale już rozpoczęły się w na farmie Lucasa pewne rozmowy. Wspomniano także Spielberga, który mógłby wyreżyserować choć jeden z filmów z trzeciej trylogii. Jak wiadomo, Lucas być może napisze scenariusz, ale na razie nie ma ochoty reżyserować. Natomiast Spielberg miał wielką ochotę nakręcić choć jeden film z sagi, bardzo zależało mu na Klonach. Możliwe też, że gdyby Lucasowi nie chciało się napisać całego scenariusza, mógłby to zrobić Frank Darabont (który w praktyce przejął pałeczkę od Lucasa i Spielberga przy Indianie Jonesie IV). Scenariusz mógłby także współtworzyć Jonathan Hales, który pomagał Lucasowi przy Klonach i Epizodzie III. Nowe filmy toczyłby się oczywiście wiele lat po Powrocie Jedi – według oryginalnych zamysłów miały się toczyć 20-30 lat po Nowej Nadziei. Pozostaje jeszcze kwestia oryginalnej obsady – która mogłaby nie wrócić w komplecie. Cóż pozostaje jeszcze grafika komputerowa, ale też maski odzwierciedlające postaci, takie jak ta, którą użyto przy postaci Tarnina w Epizodzie III (więcej >>>). Co ciekawe prawie wszyscy chcą by powstały kolejne części – wyjątkiem jest tu sam Lucas, który twierdzi, że jest wyczerpany. Natomiast wiele osób ucieszyłby fakt, iż to Spielberg (lub ktoś inny) mógłby wyreżyserować trzecią trylogię, a nie George Lucas. Na razie nie ma żadnych informacji, jak nowe filmy miałyby się do wszystkich książek i komiksów. Jedno jest pewne, Lucas przedłużył jakiś czas temu licencję firmie Hasbro, która produkuje zabawki z Gwiezdnych Wojen, do roku 2018 – w sam raz na zakończenie prac nad trzecią trylogią.
KOMENTARZE (43)

Entertaiment Weekly o Clone Wars

2003-10-12 22:49:00 TFN

W magazynie Entertaiment Weekly znalazł się krótki artykuł o serialu Clone Wars. Z ciekawostek, które się tam znalazły, należy wymienić między innymi, iż sam Lucas, wraz ze swym kilkuletnim synem, obejrzeli już całą kreskówkę i bardzo im się to podobało. Cześć rzeczy w akcji, było obligatoryjnym zadaniem dla zespołu Tartakovsky’ego, w tym np. postać Asajj Ventress. Oczywiście nad wszystkim i tak pieczę trzymali spece z Lucasfilmu, po to, by fani nie poczuli się nagle czymś urażeni. Jednak najciekawsze są skany tego artykułu, które zamieszczamy poniżej.





Warto dodać, że serial Clone Wars pojawi się w Australii i Japonii 10 listopada, czyli tak samo jak u nas.
KOMENTARZE (3)

Powrót Dartha Maula

2003-09-30 18:23:00 Episode-X

W najnowszym numerze niemieckiej Cinemy znalazła się bardzo ciekawa informacja. Według magazynu, Lucas dał zielone światło na stworzenie filmu z Darthem Maulem, zaakceptowanego przez samego Lucasa, ale bez jego wkładu. Nic więcej na temat projektu nie powiedziano. Nie wiadomo czy miałby to być film/serial rysunkowy, gdyż Cartoon Network już wcześniej zapowiadał, że jak Clone Wars okaże się sukcesem, to liczy na kolejne licencje. W latach 80. sam Lucas przyznał, że 9 epizodów, nie oznacza końca sagi. Otóż sam twórca mówił, że poza główną linią epizodyczną mógłby stworzyć kilka pobocznych filmów z wykorzystaniem głównych bohaterów. Projekty te po części powstały – chodzi o Star Wars: Holiday Special z 1978 i oba filmy o Ewokach. Ostatni Lucas często powtarza, że Epizod III jakoby ma być ostatnim filmem w sadze. Czyżby Lucas zdecydował zmienić znów swoje zdanie? Jest jeszcze inna ewentualność – Cinema. Nawet naszą polską edycję trudno nazwać wiarygodnym źródłem informacji, a już na pewno tych związanych z Gwiezdną Sagą. Niemcy także przyznają, że ichniejsza Cinema jest raczej źródłem niepotwierdzonych plotek niż faktów.
KOMENTARZE (16)

Clone Wars wypełnia lukę...

2003-09-19 21:43:00 TFN

Od pewnego czasu toczy się debata, czy serial Clone Wars będzie czymś w rodzaju Animatrixa, wprowadzając nowe wątki, wykorzystane później w następnym filmie, czy raczej czymś osobnym. Wygląda na to, że nowe postaci jak Asajj Ventress czy Durge, będą traktowane jak zwykłe postaci z EU, które nie pojawią się w Epizodzie III. Clone Wars, które się dzieją pomiędzy AOTC a E3, w żaden sposób nie wpływają na wizję Lucasa. W praktyce jest nawet na odwrót. Lucas ma swój wkład w serial, książki, komiksy czy gry. George wyznacza granice, którą muszą zachować autorzy, tworząc historię. Narzuca im pewien schemat działania i ograniczenia, których nie mogą przekroczyć.

Wygląda na to, że Clone Wars będzie w pół drogi między Animatrixem, a niezależnym serialem. Na pewno pomoże zrozumieć, albo raczej trochę wprowadzić widza w akcję Epizodu III, ale jego obejrzenie bez znajomości serialu nie powinno w żaden sposób być bardziej niezrozumiałe.
KOMENTARZE (7)

To jeszcze nie koniec drogi...

2003-09-18 21:20:00 StarWars.Com

17 września. Coś się kończy, coś się zaczyna. O tym przypomniano wczoraj Pablowi, który był tak zaaferowany tym, że kończą się pierwsze zdjęcia, iż zupełnie zapomniał, że to tylko odcinek na dłuższej drodze w procesie powstawania ostatniego filmu drugiej trylogii. Teraz pałeczkę przejmują Industrial Light and Magic oraz Skywalker Sound.

George Lucas stwierdził, że on już poświęcił Epizodowi III 18 miesięcy, teraz przez kolejne 18 dbać będą o niego John Knoll i reszta supervisorów z ILMu. To dopiero połowa.

Wśród ekipy, która przez 12 tygodni pracowała ciężko w Sydney są mieszane uczucia. Z jednej strony w końcu będzie można odpocząć, z drugiej to zupełnie jak ostatni dzień szkoły, tyle, że ludzi z którymi się pracowało można już nigdy nie spotkać. Co prawda wiele osób zobaczy się znów już w marcu, ale na pewno nie wszyscy.

Wczoraj nakręcono jeszcze 5 scen, z tego 4 w jednej scenografii. Jedna z tych scenografii to replika z klasycznej trylogii, w dodatku jeden z pierwszych zbudowanych planów, a ostatni wykorzystany. Widać tam panel sterowania, mocno stylizowany nie na nowoczesne komputery, ale raczej to co pokazywano w kinie lat 70. i 80. jako nowoczesne. Są tam jakieś przyciski i wskaźniki, no i podpisy, jak w oryginalnej trylogii, nie w Aurebesh, lecz po angielsku czcionką san-serif. Mają ciekawe napisy, na jednych np. Deflektor tarczy, Stan Reaktora, ale też Wykrywacz Rebelianckich Szumowin albo Wykrywacz Bliskości Vadera. Lucas jeszcze rozprawiał na temat kąta pod jakim trzeba filmować ostatnie sceny.

O godzinie 18:42 zakończono ostatnie ujęcie, o numerze V177G.

Potem rozległ się aplauz, Rick podziękował wszystkim, doceniając profesjonalizm ekipy (głównie australijskiej. „Australia rządzi” stwierdził). George przyznał, ze jeszcze nigdy nie kręciło mu się filmu tak dobrze, łatwo, przyjemnie i zabawnie. Potem wszyscy udali się na imprezę.

Wygląda na to, że na tym kończy się też relacja z planu autorstwa Pablo. Prawie wszystkie relacje znalzały się także i u nas, w trochę okrojonej wersji. Brakuje tylko kilku pierwszych, które uzupełnimy niebawem i zbierzemy wszystkie, by można było przejrzeć relację dzień po dniu.
KOMENTARZE (10)

Nie mógł wejść na plan ...

2003-09-17 12:37:00 Mefisto za Onet.Pl

Onet donosi:
George Lucas nie mógł wejść na plan swojego najnowszego filmu "Gwiezdne wojny: Część III", ponieważ zapomniał identyfikatora.
Twórca niecierpliwie oczekiwanej ostatniej części legendarnej sagi nie został wpuszczony na pilnie strzeżony plan własnego filmu. "George zapomniał przepustki. Nie sądził, że jej brak może okazać się problemem, ale ochroniarz nie zamierzał z nim dyskutować" - opowiada pracownik ekipy. "Po jakichś 10 minutach kłótni wezwano jednego z producentów, który załatwił sprawę. George docenił humorystyczny aspekt sytuacji i wszyscy porządnie się uśmiali".

KOMENTARZE (11)

Informacje z czatu z Ryanem Churchem

2003-09-15 19:42:00 TFN

Na Hyperspace jakiś czas temu odbył się czat z Ryanem Churchem, jednym z zespołu artystów pracujacych nad pomysłami koncepcyjnymi do Epizodu III. Oto kilka fragmentów tego czata. Spoiler:
Z pewnością zobaczymy prototyp TIE Fightera.
Zobaczymy style koncepcyjne znane zarówno z klasycznej trylogii, jak i lżejsze z prequeli.
Zobaczmy późniejsze statki Sojuszu Rebeliantów.
A także nową lokacje na Naboo.
Nowy zły spędzi dużo czasu na ekranie i jest jedną z centralnych postaci w scenariuszu.
Ryan sam zaprojektował prototyp X-winga.
Niektóre ze starych prac Ralpha McQuarrie zostały dołączone do Epizodu III, a George Lucas sam wskazał kilka, które koniecznie muszą znaleźć się w filmie.
Nie ma zbyt wielu scen, które toczą się w lub nieopodal Gwiazdy Śmierci.
Nowy statki Federacji Handlowej są olbrzymie i są agresywnymi statkami bojowymi. Ale jest w nich coś znajomego.
(koniec spoilera).
KOMENTARZE (7)

George Lucas grozi

2003-09-08 16:11:00 Grzegorz Katarn za WP.pl

Na WP.pl pojawił się następujący artykuł związany z Gwiezdnymi Wojnami:
Kampania promocyjna wokół III Epizodu przybiera najróżniejsze, czasem całkiem zaskakujące formy.
George Lucas na przykład jest tak zdeterminowany utrzymać w tajemnicy finałową scenę Epizodu III Gwiezdnych Wojen, że w tym celu zwiększył ochronę planu zdjęciowego w Australii. Dodatkowo zagroził wszystkim, którzy znają scenariusz, że jeśli pisną choć słówko, to srogo tego pożałują.
Oczywiście mowa o kluczowej scenie dla całej sagi, w której główny bohater Anakin Skywalker zmienia się w Dartha Vadera. Scenie, która niewątpliwie rozpala serca wszystkich fanów Gwiezdnych wojen. Od tego, jak to przejście na Ciemną Stronę Mocy Lucas pokaże zależy ogólny obraz i wydźwięk filmowego dzieła jego życia, stąd pewnie to spięcie i stres.
Tymczasem trudno w kategoriach innych niż promocja Gwiezdnych wojen traktować innego niusa, który obiegł światek plotkarski - Hayden Christensen i jego brat zostali wyrzuceni z zajmowanego przez nich domu w Hollywood, ponieważ nie płacili czynszu w terminie.
Właściciel wartej 1,8 miliona dolarów nieruchomości, Vince Localio, przesłał Haydenowi i jego bratu Tove nakaz eksmisyjny. Po zakończeniu zdjęć do Epizodu III Gwiezdnych Wojen obaj będą musieli znaleźć sobie nowe lokum.
"Hayden jest dobrym aktorem ale złym lokatorem. Chcę, by jak najszybciej się wyprowadził" - mówi LoCalio.
Tymczasem lokatorzy sąsiednich posesji będą niepocieszeni, gdyż Christensenowie byli idealnymi sąsiadami. Jeden z nich wyjaśnia: "Tydzień po tym, jak się wprowadzili zorganizowali głośną imprezę, ale od tego czasu przez prawie trzy lata mieliśmy tu święty spokój."

KOMENTARZE (3)

Powrót Baila

2003-07-29 20:49:00 StarWars.Com

George nie żartował, gdy mówił, że ma zamiar rozbudować postać Baila Organy. Trzy sceny z nim są na dzisiejszym rozkładzie. To często spotykana praktyka, by koncentrować się na scenach z wybranym aktorem. To ogranicza potrzebny czas jego przebywania w Sydney (który i tak jest krótki).

Dla każdej z tych scen, Smits musi się przebierać, by dopasować się do akcji i lokacji. Jego kostiumy są bardziej funkcjonalne niż w AOTC, ale wciąż eleganckie. No i trochę przypominają stroje z klasycznej trylogii.

Pierwsza scena to dialog Baila i innych głównych postaci. Co ciekawe dla potrzeb tej sceny zbudowano ściany, podłogę itp. i prawie w ogóle nie ma błękitnego ekranu. To miłe odróżnienie od zdjęć z poprzedniego tygodnia (prawie całość na niebieskim albo zielonym ekranie). A scenografia to jakaś sala konferencyjna, nawiązująca wyglądem do klasycznej trylogii.

Duncan Young ponownie czyta zza sceny kwestie Yody. A ILM zastanawia się jak wygenerować tę scenę, tak by Yoda współgrał ze swoim fotelem, który jest prawdziwy. Nie będzie wczytywania go do komputera generowania.

Druga scena to spoiler znów powrót do niebieskiego ekranu. Kolejna platforma lądownicza. Tym razem jednak nie obejdzie się bez akcji, a Bail będzie musiał strzelać do niewidzialnych (jeszcze nie wygenerowanych) przeciwnków. A następnie ucieknie na swoim czerwonym speederze, trochę korzystającym ze speedera Anakina z AOTC.(koniec spoilera).

A ostatnia scena to już w ogóle przegięcie. W 3 dzień zdjęć kręcono scenę w apartamencie Padme, ale nie było wtedy Jimmy'ego Smitsa na planie. Wczoraj kręcono właśnie samego Baila, by dodać go do tej sceny. Ponieważ nie ma już tej scenografii, całość kręcono na niebieskim ekranie. Jedyną pomocą są aktorzy, którzy pomagają mu znaleźć właściwą linię oczu.
KOMENTARZE (6)

Sceny w radzie Jedi

2003-07-12 18:12:00 StarWars.Com

W czwartek kręcono sceny w pomieszczeniach rady Jedi. W Epizodzie III pewnie pożegnamy się z tą scenerią. Warto zauważyć, że na tym małym planie kręcono wcześniej sceny z Nabuchodonozorem w Matrixach.
Choć na potrzeby tych scen, Lucas napisał trzy i pół strony w scenariuszu, są one jednak dość wymagające. Wymagają wielu powtórek, a także ujęć zrobionych z różnych miejsc i pod różnym kątem, tak by całość ładnie sparsować w montażu. To, że występuje tu wiele postaci, które przeprowadzają konwersacje, wymaga robienia wielu zbliżeń. Na dodatek wymagało to przygotowania czterech obcych Jedi i jednej kobiety w dziwnej czapce - Stass Allie. Przed każdym ujęciem Lucas robi kontrolne zdjęcia, które od razu przekazuje ILMowi, by Ci mogli zająć się pracą.
Spoiler: Pierwszą sceną, kręconą w pomieszczeniach rady było wejście Anakina Skywalkera. Potem trwa dyskusja, w której Jedi zastanawiają się nad nowym zadaniem. Obecni na sali są Mace Windu, Anakin, Obi-wan, Plo Koon, Ki-Adi-Mundi, Seasee Tiin a także pewnie Agen Kolar (a może jednak Eeth Koth), Stass Allie. Reszta być może zostanie dodana komputerowo przez ekipę Johna Knolla. A przynajmniej zostanie dodany Yoda, którego kwestie czytał Duncan Young, by pomóc pozostałym aktorom wczuć się w rolę. To pierwszy dzień Yody na planie, mimo, że sam mistrz był nieobecny. I choć na planie są obecni wszyscy Jedi, to Plo Koon i Ki-Adi-Mundi będą w filmie widziani w sposób holograficzny. Ich krzesła są puste, a oni sami są poza Coruscant i jedynie kontaktują się z pozostałymi członkami rady. (koniec spoilera).
Nie zdradza to aż tak dużo, ale pozwala spekulować.
KOMENTARZE (8)

Jak bardzo Jango nie lubi.... REAKTYWACJA

2003-07-09 14:14:00 Long J.B

Ponieważ nad zdjęciem zaprezentownym >>>>tutaj rozgorzała dyskusja prezentujemy następne, zrobione przez naszego fotografa zaledwie ułamek sekundy po popzednim.



Widać teraz doskonale, że na poprzednim zdjęciu Jango dopiero skradał się. Wolał uniknąć spudłowania i postanowił przystawić broń bezpośrednio do głowy Lucasa.
KOMENTARZE (11)
Loading..