Niedawno Natalie Portman wyznała, że prequele niemal zmarnowały jej karierę aktorską. Aktorka wspaniale zadebiutowała w „Leonu Zawodowcy” Luca Bessona, zagrała rólki u Tima Burtona i Woody’ego Allena, a potem przyszła trylogia prequeli, jeden z największych hitów kasowych tamtych czasów. Do Natalie wówczas przylgnął stygmat okropnie słabej aktorki. Natalie pomija dobór innych filmów, bo nawet takie słabe pozycje jak „Gdzie serce twoje” nie miały takiego oddziaływania jak „Gwiezdne Wojny”. Efekt był taki, że aktorce groziło bezrobocie. Reżyserzy nie chcieli z nią współpracować. Pomógł jej dopiero Mike Nichols reżyser „Bliżej”. Zaufał dziewczynie, ale do filmu jej nie wziął. W 2001 Nichols zaryzykował i obsadził Portman w swoim spektaklu „The Seagull”. Dopiero tam uwierzył w siłę i możliwości Natalie, która odpowiednio nakierowana może dostać nie tylko Złotą Malinę ale i Oskara (nominacja za „Bliżej”, i wygrana za „Czarnego łabędzia”). To właśnie Nichols uratował karierę Natalie. Podczas gdy my mogliśmy oglądać jej wyczyny w scenach miłosnych „Ataku klonów”, reżyser nie zważając na nic polecił ją Anthony’emu Minghelli, który umieścił ją we „Wzgórzu nadziei”. Anthony następnie polecił ją potem Tomowi Tykwerowi („Zakochany Paryż”), a ten braciom Wachowskim („V jak Vendetta”). Później było już łatwiej, choćby współpraca z Milosem Formanem („Duchy Goyi”). I dziś kariera jakoś się kręci, zwłaszcza, że w końcu aktorka spróbowała swoich sił reżyserskich. Pozostając w temacie filmów, Liam Neeson powoli promuje już „Uprowadzoną 3”. W jednym z wywiadów wspomniał o filmie, który zrobił na nim największe wrażenie w 2014. I tu ciekawostka, bowiem jest to polska „Ida”. Obraz z pewnością mocno kontrastuje z tym, w czym Neeson ostatnio grywa, może dlatego zrobił na nim tak wielkie wrażenie? Zresztą Neeson mówi wprost, że powoli ma już dość filmów akcji i zastanawia się nad emeryturą. Chce wejść w komedie. Jak sam twierdzi, dobrze się bawił w sensacjach, ale trafił do nich bardzo późno i czuje się za stary. Choć oczywiście jako były bokser nie tylko odnalazł się w tych obrazach ale i dobrze bawił.
No a ponieważ zaraz premiera nowego filmu z Keirą Knightley więc chcąc nie chcąc pojawiają się nowe plotki o niej. Tym razem dowiedzieliśmy się, że aktorka mając trzy latka poprosiła rodziców o własnego agenta. Cóż nie jest to dziwne, skoro jej rodzice zajmowali się aktorstwem (a mama jeszcze dramatopisarstwem), jednak Knightley musiała czekać na spełnienie swego życzenia aż trzy lata. Wtedy zaczęła robić karierę jako statystka w serialach i reklamach.
Tymczasem mamy smutną wiadomość dla fanek wzdychających do Jake’a Lloyda. Otóż koniec marzeń i wielkiej miłości. Lloyd spotkał już miłość swojego życia i się zaręczył. Wybranką jest Brytyjka Sinead Daly.
Na koniec mamy kolejnego polskiego, słynnego fana. To Krzysztof Hołowczyc, który powiedział, że „Gwiezdne Wojny” to film(y) na którym nie tylko on sam się wychował, ale też wychował swoje córki. Nazwał też cykl takim rodzinnym filmem, do którego wracają wspólnie choćby przy okazji świąt.

Aaron Paul odpowiedział na plotki o 



Co prawda o tym, że spin-off Garetha Edwardsa będzie kręcony w Pinewood wiemy już od dłuższego czasu, teraz jednak zaczynają się pojawiać konkrety. Otóż obecnie najważniejszym filmem, który powstaje w tym studio jest „SPECTRE”, czyli najnowszy James Bond. Zdjęcia rozpoczęły się 8 grudnia 2014. Plan jest taki by zakończyć je w czerwcu w Maroko. Z tym, że z nowym Bondem wiąże się więcej wyjazdów na lokacje, więc prawdopodobnie studio zostanie zwolnione wcześniej. Jedno jest natomiast pewne, w miejsce Bonda wchodzą „Gwiezdne Wojny”. Wszystko wskazuje na to, że duża część ekipy pracującej przy „SPECTRE” przeniesie się od razu do pierwszego spin-offa.
Zaczynamy jeszcze od zwiastuna zajawkowego. Po pierwsze będzie można go u nas obejrzeć w kinie już 25 grudnia wraz z wszystkimi kinowymi nowościami, które wchodzą tego dnia na nasze ekrany.
Wciąż niewiele wiemy na temat pierwszego spin-offa, ale powoli zaczynają się przecieki. Najnowszy z nich twierdzi, że film ma już swoją nazwę kodową, która brzmi „Los Alamos”. Dla przypomnienia przy „Przebudzeniu Mocy” było to „AVCO”, od nazwy kina w którym Abrams widział po raz pierwszy „Gwiezdne wojny”. Los Alamos to miejscowość w USA, dokładniej w Nowym Meksyku, która słynie z tego, że podczas II wojny światowej zlokalizowano tam laboratoria nuklearne Projektu Manhattan, gdzie konstruowano pierwszą bombę atomową. Być może to jest jakieś nawiązanie nie wprost do historii o 



Wygląda na to, że dream team J.J. Abramsa nie wróci w całości do prac nad VIII Epizodem sagi. Rian Johnson, którego wciąż oficjalnie nie potwierdzono jako scenarzysty i reżysera (zrobił to za to osobiście), powoli zaczyna zbierać ekipę. Na razie dołączył do niej jakoby Rick Heinrichs, scenograf. Oczywiście oficjalnie tego nie potwierdzono, ale wszystko wskazuje na to, że to pewna informacja.








Zaczynamy od najciekawszego wydarzenia ostatnich dni. Niejaki A.J. Edwards, reżyser filmu „Świętsze od aniołów” (The Better Angels), napisał na Reddicie, że pracuje nad spin-offem do „Gwiezdnych Wojen” koncentrującym się na Macie Windu. I tu ruszyła lawina. Cześć mediów pomyliła go z Garethem Edwardsem, ze względu na nazwisko i sugerowano, że pierwszy spin-off ma dotyczyć Mace’a. Cóż Samuel L. Jackson bardzo by się ucieszył. Zwłaszcza, że jak sam twierdzi, zgłosił się na casting do Epizodu VII.
Tommy Gormley, asystent reżysera J.J. Abramsa niedawno został nagrodzony przez szkocką BAFTĘ za wkład w rozwój filmów. Przy okazji tej specjalnej nagrody, Tommy pojawił się w mediach i zaczął opowiadać o tym jak wspaniałym projektem jest „The Force Awakens”. Abramsowi (zdaniem jego asystenta) udało się powrócić do korzeni i jednocześnie pokazać coś świeżego. No i twierdzi, że to będzie wielki film. Ale nie to jest najważniejsze. W innym z wywiadów zapytano go wprost o zwiastun zajawkowy. Odpowiedź brzmiała tak: „Może będziecie chcieli pójść zobaczyć Hobbita”. „Hobbit: Bitwa Pięciu Armii” wchodzi u nas do kin 26 grudnia, w Stanach 17 grudnia, w Wielkiej Brytanii 12 grudnia, a we Francji już 10. Zobaczymy kiedy pojawi się ten zwiastun w sieci. Wcześniejsze informacje sugerowały, że zwiastun może pojawić się przed „Igrzyskami Śmierci: Kosogłosem” (w niektórych krajach, jak np. we Francji, premiera odbyła się wczoraj, jednak o zwiastunie nic nie słychać) lub produkcją Disneya „Tajemnice lasu” (premiera w USA w święta, w Polsce w lutym). 
