TWÓJ KOKPIT
0

Christopher Miller :: Newsy

NEWSY (90) TEKSTY (0)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

„Han Solo” z nominacją do Oscara

2019-01-22 18:28:10

Dzisiaj ogłoszono listę filmów nominowanych do Oscara. „Han Solo” o statuetkę będzie walczył w jednej kategorii: efekty specjalne. Wszystkie filmy nominowane w tej kategorii znajdziecie poniżej. Pierwsze trzy z nich wyprodukowane zostały przez Disneya.

  • Han Solo, w tym Roger Guyett
  • Avengers: Wojna bez granic - ILM
  • Krzysiu, gdzie jesteś? - jednym z nominowanych jest Chris Corbould
  • Pierwszy człowiek
  • Player One - ILM

Warto przypomnieć, że Disney/Lucasfilm na własne życzenie z „Hanem Solo” przegrał walkę o Oscara w jednej z kategorii zanim ona się zaczęła. Ścieżka dźwiękowa z filmu została bowiem zgłoszona Akademii już po upływie terminu nadsyłania zgłoszeń. Więcej o tym temacie pisaliśmy w tym miejscu.

Warto także zwrócić uwagę na inne nominacje dla Starwarsówka.
  • Adam Driver został nominowany w kategorii najlepszego aktora za „Czarne bractwo. BlacKkKlansman”.
  • Richard E. Grant w tej samej kategorii, ale za film „Can You Ever Forgive Me?”
  • Ludwig Göransson został nominowany w kategorii najlepsza muzyka za „Czarną Panterę”. Powalczy niedoszłym gwiezdno-wojennym kompozytorem, Alexandre Desplatem („Wyspa psów”)
  • W kategorii najlepszy film animowany nominację dostał „Spider-Man Uniwersum”, zaś wśród jego producentów są Chris Miller i Phil Lord, producenci „Hana Solo”.

KOMENTARZE (32)

„LEGO Star Wars Days” skasowane

2018-12-25 11:25:11

Pozornie informacja nas raczej nie dotyczy. Otóż w LEGOLANDach organizowane są co jakiś czas cykliczne imprezy „LEGO Star Wars Days”. Nie są organizowane w jednym czasie, tylko w różnych parkach należących do grupy LEGO. Jak donosi RebelScum ostatnia taka impreza odbyła się w LEGOLAND: Discovery Center Westchester niedaleko Nowego Jorku. Następna, która miała mieć miejsce w Kalifornii została skasowana.

Wg informacji RebelScum, rok 2018 będzie ostatnim rokiem ich organizacji. Ich informatorzy w Disneyu tłumaczą, że motywacją jest to, by ograniczyć ekspozycję „Gwiezdnych Wojen” i pozwolić się marce zresetować i wyleczyć.



Nie oznacza to także, że tego typu imprezy nie wrócą za jakiś czas. Co więcej wszystko wskazuje na to, że także firmie LEGO jest to na rękę, gdyż łatwiej będzie im się skoncentrować na promocji filmu „LEGO 2” (Phil Lord i Chris Miller są współautorami scenariusza, i wraz z Willem Allegrą współproducentami). Premiera w USA 8 lutego.

Problemem w komunikacie, który podało RebelScum było słówko „zresetować”. Internety od razu to wychwyciły i jak to zwykle bywa rozdmuchały. Od razu zaczęto to łączyć z wypowiedzią Boba Igera z września, gdzie mówiąc o przyszłych projektach związanych z marką pominął trylogię Riana Jonhsona. Niektórzy łącząc słówko „reset” z tym pominięciem już ogłaszają, że trylogia Johnsona została skasowana. Na razie jednak status „skasowanej” jest taki, że Rian powoli nad nią pracuje, ale wcześniej zajmuje się innym filmem. Dziś jedyne czego nie wiemy, to jak rozwinie się sprawa z kolejnymi, wstrzymanymi i skasowanymi spin-offami.

Natomiast jedno jest pewne. Przed Epizodem IX i startem platformy Disney+, Lucasfilm i Disney zamierzają dobrze rozegrać to marketingowo. Mniej znaczące imprezy w tym momencie to faktycznie zbędne rozdrobnienie. Alan Horn już sugerował, że „Gwiezdne Wojny” lepiej sprawdzają się jako wydarzenie, a nie kolejny film w kinie. Skasowanie „LEGO Star Wars Days” bardzo dobrze wpisuje się w tę strategię.
KOMENTARZE (10)

Rok do premiery Epizodu IX

2018-12-20 22:13:09

Już za dokładnie rok, czyli 20 grudnia 2019 do kin oficjalnie wejdzie Epizod IX „Gwiezdnych Wojen” w reżyserii J.J. Abramsa. W Polsce możemy śmiało założyć, że zobaczymy go co najmniej dzień wcześniej. Rok przed premierą to dobry czas na małe podsumowanie, tego co wiemy o nadchodzącym filmie.

Pierwszą osobą, która publicznie określiła Epizod IX jako finalną odsłonę sagi był zmarły producent dwóch pierwszych zrealizowanych części, czyli Gary Kurtz. Producent czasem przy okazji konwentów czy wywiadów opowiadał o danych, niezrealizowanych pomysłach George’a Lucasa. Jednym z nich było to, że w finałowej części w końcu mieliśmy zobaczyć Imperatora. To wykorzystano już w „Powrocie Jedi”, bo zmieniła się koncepcja. Kurtz opowiadał te historie w czasach, gdy Lucasfilm zarzekał się, że nie będzie już kolejnych filmów po „Zemście Sithów”. Jak wiemy sam Lucas wrócił do sequeli, gdzieś koło 2011, szkicując wstępnie nową trylogii. Ta początkowo powstawała przy współpracy z Michaelem Arndtem. Wszystko jednak się zmieniło, gdy Lucasfilm został przejęty przez Disneya. Wtedy, nowy szkic trylogii sequeli nadali J.J. Abrams i Lawrence Kasdan. Epizod IX jednak pozostał tylko szkicem i przez lata nikt się nim nie zajmował.

Gdy ogłoszono, że „Ostatniego Jedi” wyreżyseruje Rian Johnson pierwsze plotki (z czerwca 2014) sugerowały także, że napisze on i wyreżyseruje IX część. Jednak już oficjalne potwierdzenie (z marca 2015) mówiło, że Johnson zajmie się tylko VIII Epizodem. Film ten miał mieć premierę w maju 2017, a IX Epizod dwa lata później. Lucasfilm/Disney chciały mieć zapewnioną premierę w ciągu dwóch lat, więc z ich punktu widzenia Rian nie wchodził w grę. Choć jak twierdzi Ram Bergman wówczas Rian chętnie by wziął na siebie oba filmy.

W marcu zaczął się okres plotek na temat tego, kto stanie za sterami kolejnego Epizodu. Wśród często wymienianych osób pojawiał się J.J. Abrams, ale nie tylko on. Około lipca 2015 zaczęto w kuluarach wymieniać nazwisko - Colin Trevorrow i faktycznie w sierpniu 2015 został on oficjalnie ogłoszony reżyserem i scenarzystą. Szybko dołączył do niego Derek Connolly, z którym Colin tworzy praktycznie wszystkie scenariusze. Panowie bazowali na nowej wersji szkicu przygotowanej przez Riana Johnsona, ale mieli wolną rękę, a co ważniejsze własną wizję.



Czego by nie mówić o Colinie, to potrafi on dobrze wykorzystać media społecznościowe i bawić się z fanami, ale też mediami. Trochę w stylu, który potem widzieliśmy u Rona Howarda. Trevorrow miał swoją wizję Epizodu IX. Po pierwsze chciał, by główną postacią z klasycznej trójki, która zagra tu pierwsze skrzypce była Leia. Po drugie chciał też, by NASA pomogło w powstawaniu filmu. Chciał wysłać w kosmos kamerę by nagrać sceny, które potem posłużą jako tło przestrzeni kosmicznej. Zastanawiał się też, czy nie wykorzystać do tego kamer IMAX. Resztę filmu chciał kręcić na taśmie filmowej wysokiej jakości.

Colin jednak miał też grupę antyfanów, którym nie podobało się to, co zrobił z „Jurassic World”, ale jeszcze bardziej przerażało ich jego eksperymentalne kino, czyli „Powieść Henry’ego”. Tym filmem sobie nagrabił i zraził dość sporo ludzi. Co prawda, po drugiej części „Jurassic World” większość krytykujących, ale też producentów czy recenzentów, chciała by to jednak Trevorrow nakręcił trzecią część cyklu, to jednak warto pamiętać, że działo się to później. Wprost wynika to także z umiejętnego korzystania z mediów społecznościowych, gdzie potrafił przyznać się do błędów i nawiązać pozytywny dialog z zawiedzionymi widzami. Bez antagonizowania ich.

Trevorrow był jednak odwrotnością Riana Johnsona. Ten jak wiemy, szaleje w internecie, natomiast na planie, czy w relacjach z producentami jest spokojny i zrównoważony. Trevorrow obrósł w piórka po sukcesie „Jurassic World” i różne plotki twierdzą, że był trudnym współpracownikiem. Apodyktyczny, zadufany w sobie i nie dający się przekonać do niczego, jednocześnie bezkompromisowo broniący swojej wizji filmu.

Aż dziw, że prace nad Epizodem IX trwały spokojnie przez cały rok 2016. Carrie Fisher próbowała na Celebration Europe namawiać fanów, by domagali się występu jej psa, Gary’ego w filmie, powołując się na zwiększenie reprezentacji zwierząt w sadze. Johnson zaś zdradził, że zakończył swoje sesje z Trevorrowem i ten już samodzielnie pracuje nad kolejną częścią, raczej nie prosząc o jakieś zmiany, tylko o jedną krótką scenę. Ta ostatnia kwestia potem została poruszona przez tak Trevorrowa jak i Marka Hamilla, którzy nie chcieli jej poruszać przed premierą Epizodu VIII. Chodziło wprost o kwestię śmierci Luke’a Skywlakera. Mark i Colin podzielali wizję, by Luke zginął dopiero w Epizodzie IX i pewnie w inny sposób.



Problemy z Epizodem IX zaczęły się wraz ze śmiercią Carrie Fisher. Szybko wydano oświadczenie, że nie będzie tworzona w sposób cyfrowy, jak to miało miejsce w „Łotrze 1”. Ostatecznie uznano, że wykorzystane zostaną niewykorzystane sceny z Epizodów VII i trochę VIII. Po drodze pojawiły się plotki, że Leię mogłaby zagrać Meryl Streep. Pierwotnie założono, że śmierć Fisher spowoduje zmiany w scenariuszu, ale nie zmieni harmonogramu produkcji. Ogłoszono nawet datę premiery – 24 maja 2019. Niestety cały pomysł nad którym pracowali Trevorrow i Connolly zaczął się bez Lei sypać. Prace nad scenariuszem się przedłużały, Kathleen Kennedy i Bob Iger zaczynali się niecierpliwić. Współpraca z Trevorrowem robiła się coraz cięższa. W tym samym czasie Kathleen musiała gasić pożar na planie „Hana Solo” wyrzucając Phila Lorda i Chrisa Millera. Colin czuł już wtedy, że może go spotkać coś podobnego i komentował sprawę, kadząc publicznie Kennedy jak również rozumiejąc motywy Lorda i Millera. Scenariusz jednak nie był skończony, Kathleen dokoptowała kolejnego scenarzystę, Jacka Thorne’a. Wszystko wskazuje na to, że Trevorrow zareagował emocjonalnie i zamiast skorzystać z szansy eskalował konflikt, broniąc swojej wizji. Efekt był taki, że cała trójka scenarzystów wyleciała z Lucasfilmu, choć bez wielkiego huku. Także dlatego, że Thorne nawet nie został jeszcze oficjalnie ogłoszony współscenarzystą.

Kto miał zastąpić Trevorrowa? Właściwie wybory były dwa. Promowany przez Kathleen Kennedy – Rian Johnson, oraz przez Boba Igera – J.J. Abrams. Rian w tym czasie wiedział, że woli własną trylogię. Stanęło więc na Abramsie. J.J. wziął sobie współscenarzystę - Chrisa Terrio i zaczęli na nowo pisać cały scenariusz, niewiele bazując na tym, co już powstało. Epizod IX wówczas już miał zmienioną datę premiery, na 20 grudnia 2019. Abrams zapowiedział wprost, że chce także nawiązywać do prequeli. Później pojawiły się sugestie, że będzie raczej kontynuował swój pomysł z VII Epizodu, co będzie wymagało odkręcenie pewnych wyborów Johnsona. Pierwsza wersja scenariusza wylądowała na biurku Igera niecałe trzy miesiące po zatrudnieniu Abramsa i Terrio, w okolicach premiery „Ostatniego Jedi”. To też okres w którym zaczęto zdradzać, kto wróci. Daisy Ridley, John Boyega, Mark Hamill, Oscar Isaac oraz Adam Driver, czyli wszyscy zgodnie z przewidywaniami. Szybko ogłoszono również, że John Williams skomponuje muzykę do finalnej odsłony trylogii. Zdjęcia zaplanowano na lipiec 2018. Scenariusz był gotowy w kolejnej wersji w lutym, ale wciąż potem Abrams nad nim jeszcze pracował.

W międzyczasie Colin dawał o sobie znać, zachwalając swój scenariusz i swoje pomysły, które kłóciły się z wizją Riana, czyli przede wszystkim kwestię Luke’a Skywalkera. Trevorrow ewidentnie miał problem z pogodzeniem się, że nie zrobi tego filmu.

Zaczęły się także pojawiać plotki o udziale Billy’ego Dee Williamsa (potem potwierdzone) oraz nowej postaci kobiecej, która mogłaby być matką Rey lub Marą Jade. Inne plotki sugerowały pojawienie się Ewana McGregora (niepotwierdzona). W szalonych plotkach pojawiał się też Thrawn.

W lipcu ogłoszono obsadę. Do ekipy dołączyli: Matt Smith, Naomi Ackie, Richard E. Grant i Keri Russell. Potwierdzono także udział Lupity Nyong’o, Kelly Marie Tran, Joonasa Suatamo, Anthony’ego Danielsa i Billie Lourd, oraz wymienionych wcześniej osób.



W międzyczasie zaczęły pojawiać się zdjęcia z planu, oczywiście przecieki. Cześć z nich pochodzi z Pinewood i okolic, gdzie także zawitała nasza ekipa. Inne pochodzą z Jordanii (dokładniej z Wadi Rum). Jak widać na planie pojawiły się zwierzęta, zgodnie z życzeniem Carrie.

Wg przecieków tym razem J.J. Abrams jest bardziej wyluzowany i bardziej improwizuje. Kręci dużo materiału, ale jednocześnie dalej walczy z przeciekami. Zdjęcia w Jordanii zakończyły się już. Czy ekipa jeszcze gdzieś poleci? Zobaczymy. Wcześniej pojawiały się plotki o Laosie, obecnie mówią o ewentualnych zdjęciach gdzieś w Afryce. No i oczywiście o zamkach.

To na co czekamy teraz to jakiś materiał, zwiastun albo dokument zza kulis, który według przecieków może pojawić się przed końcem roku. Oby, umili czekanie.
KOMENTARZE (29)

Ciekawostki o „Hanie Solo”

2018-10-19 20:52:09

Po premierze „Hana Solo” w sieci pojawiło się kilka nowych ciekawostek o filmie.

Phoebe Waller-Bridge stwierdziła, że jej ulubiona scena z „Hana Solo” to gdy wraz z Landem wprowadzają „Sokoła” w nadprzestrzeń. Przez moment, gdy kręcili tę scenę, miała wrażenie, że faktycznie polecą.

Woody Harrelson z kolei twierdzi, że długo się zastanawiał nad tym, czy wziąć rolę Becketta. Początkowo ją nawet odrzucił. Nie podobała mu się długa rozłąka z rodziną. Po drodze jednak pojawiła się Phoebe. Jeden z przyjaciół polecił Woody’emu by obejrzał serial „Fleabag”. Natychmiast stał się fanem aktorki i uznał, że skoro jest okazja ją poznać osobiście, to może jednak warto w tych „Gwiezdnych Wojnach” zagrać.

Jon Kasdan zdradził, że pełne imię Lando brzmi Landonis Balthazar Calrissian III. Dodatkowo chcieli je użyć w filmie, nawet nagrali kwestię z Phoebe, w której ona wymawia to imię. W filmie zostało to przycięte, nad czym Jon boleje.

Phil Lord i Chris Miller zanim wylecieli, doprowadzili do kilku istotnych zmian. Oni zasugerowali, by Lady Proxima była nie tylko szefową gangu Białych Robaków, ale była robakiem. Ich pomysłem było pokazanie umiejętności pilotażu Hana podczas pościgu na Corelii. Oni także odpowiadają za sekwencję bestii.

Kolejna ciekawostka to L3. Otóż okazuje się, że pomysł na nią jest dużo starszy niż „Han Solo”. Pochodzi z okolic roku 2000 i czasu kręcenia prequeli. Wówczas George Lucas chciał mieć droida aktywistę społecznego (lub aktywistkę) w dodatku dość autonomicznego. Ten pomysł trafił do skarbca Lucasfilmu, został wyciągnięty przy okazji spin-offa.

Są też nowe dokumenty, jeden o efektach, a także kolejne „BeHan the Scenes”.




Aliens - BeHan the Scenes on Disney Video


Han's Speeder - BeHan the Scenes on Disney Video


Creatures & Droids - BeHan the Scenes on Disney Video


Visual Effects - BeHan the Scenes on Disney Video

KOMENTARZE (10)

„Han Solo” trafia do domu

2018-09-26 07:13:04

Wczoraj w Ameryce, a dziś u nas. „Han Solo” trafia na rynek DVD i Blu-ray. W Polsce dystrybutorem jest firma Galapagos.

„Han Solo” na DVD, Blu-ray, Blu-ray 3D


Polskie wydanie najnowszej części „Gwiezdnych Wojen” można nabyć w czterech wersjach: DVD, Blu-ray, Blu-ray 3D (BD 2D jako dodatek) oraz steelboxa (jak wydanie Blu-ray 3D). DVD kosztuje ok. 40 PLN, BD – 80 PLN, a BD 3D – 105 PLN. Ceny w różnych miejscach mogą się trochę różnić. W wydaniach BD powinniśmy otrzymać drugą (trzecią) płytę z dodatkami, czyli dokładnie tak jak to ma obecnie miejsce przy innych filmach z cyklu. W Polsce nie będzie wersji 4K. Poniżej zdjęcia okładek.



Reżyseria: Ron Howard
Scenariusz: Lawrence Kasdan, Jon Kasdan
Występują: Alden Ehrenreich, Emilia Clarke, Woody Harrelson, Paul Bettany, Joonas Suotamo, Thandie Newton, Jon Favreau oraz Donald Glover.
Produkcja: Lawrence Kasdan, Jason D. McGatlin, Kathleen Kennedy, Phil Lord, Christopher Miller
Muzyka: John Powell
Opis filmu: Wejdź na pokład Sokoła Millennium i przeżyj wyjątkowa przygodę z filmem "Han Solo: Gwiezdne wojny – historie". W trakcie serii śmiałych eskapad w głąb przestępczego półświatka, Han Solo zaprzyjaźnia się ze swoim przyszłym drugim pilotem Chewbaccą i spotyka osławionego hazardzistę Lando Calrissiana.
Rok produkcji: 2018
Kraj produkcji: USA
Czas trwania filmu: 135 min.
Wersja wydania: 1
Wersje językowe filmu: angielska, niemiecka, polski dubbing
Dźwięk wersji oryginalnej filmu: 7.1 DTS-HDMA angielski, 7.1 Dolby Digital Plus niemiecki, 5.1 Dolby Digital polski
Napisy: polskie, niemieckie
Wersja dla niesłyszących: angielskie
Dodatki:
Han Solo: Spotkanie filmowej drużyny, Kasdan i Kasdan, Sokół Millennium, Ucieczka z Korelii, Napad na pociąg, Chewie, Jak zostać droidem L3-37, Witamy w forcie Ypso, Wir: Trasa na Kessel, Sceny niewykorzystane
KOMENTARZE (23)

Alternatywna wersja „Hana Solo” już dostępna

2018-09-15 21:18:42



Od wczoraj oficjalnie można oglądać w serwisach streamingowych „Hana Solo” Rona Howarda. Jak wiemy, to nie jest jedyna wersja filmu, która powstawała. To, co zrobili Phil Lord i Chris Miller raczej nie ujrzy światła dziennego. Ale jest jeszcze jedna wersja filmu, tym razem przygotowana przez Digital Productions.

Film nosi tytuł „Hand Solo: A DP XXX Parody”. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku parodii „Ostatniego Jedi” obraz ten zarówno z parodią jak i dziełem Disneya nie ma wiele wspólnego. Bazuje na pewnych pomysłach i jest całkowicie alternatywną historią, w której zamiast Efnys Nest zobaczymy choćby „Bobę Fetta”.

Kiedy okręt przemytniczy eksploduje wokół pewnej planety, każdy przemytnik w galaktyce chce uszczknąć z tego coś dla siebie. Hand Solo i jego załoga wyruszają w podróż, która uczyni go najbardziej renomowanym przemytnikiem w całej galaktyce.

Fabuła oczywiście jest tylko pretekstem, by zainteresować widzów kolejną produkcją dla dorosłych. Czymś trzeba się wyróżnić na rynku. Jak widać po nazwie, wytwórnia wciąż chce trzymać się blisko „Gwiezdnych Wojen”, licząc, iż oddani fani sagi zauważą ten film. Jednocześnie DP bojąc się potencjalnych procesów zmienia nazwy postaci, czyli mamy Handa Solo oraz Screwbaccę i właściwie nawet nie próbuje udawać, że to parodia „Hana Solo”. A takie podejście pozwala na wypuszczanie tego typu produkcji właściwie tuż przy okazji premiery kinowej (w tym wypadku był to 30 maja). Tym razem jednak Digital Productions się przeliczyło i zainteresowanie oryginalnym tytułem nie było chyba takie na jakie liczyli.

Występują: Valentina Nappi, Athena Palomino, Carly Rae Summers, Robby Echo, Isiah Maxwell, Danny D.


KOMENTARZE (13)

Chris Weitz o zamieszaniu wokół scenariusza „Łotra 1”

2018-08-30 17:57:51

Chris Weitz drugi scenarzysta „Łotra 1” opowiedział niedawno o problemach tej produkcji. Jak wiemy w przypadku „Hana Solo” skończyło się na zwolnieniu Phila Lorda i Chrisa Millera na trzy miesiące przed końcem zdjęć, a potem na ponownym nakręceniu większości materiału pod okiem Rona Howarda. Ale „Łotr 1” miał bardzo podobne problemy.

Zmiany scenarzystów


Chris sugeruje, że Gareth Edwards był bliski podobnego losu co Lord i Miller. Zgodził się jednak zostać i firmować dzieło, oraz zezwolić Lucasfilmowi na wszelkie zmiany, które nadzorował Tony Gilroy. Swoją drogą Gilroy jakiś czas temu określił „Łotra 1” jaki zastał jako straszliwy bajzel. Weitz potwierdza tę wersję i dodaje kolejne rzeczy, scenarzysta jest zdziwiony, że ostateczny film wyszedł aż tak zgrabnie.

Weitz dostał do przepisania scenariusz Gary’ego Whitty. Po Weitzu tekst trafił w ręce Tony’ego Gilroya, a następnie Christophera McQuarriego (tego samego, który twierdzi, że zachowanie niektórych fanów odstrasza go od robienia „Gwiezdnych Wojen”). Po McQuarriem scenariusz poprawiał Scott Z. Burns, a następnie znów Tony Gilroy. Wtedy już jednak Gilroy miał za zadanie nie tylko naprawić tekst, ale też cały film. Weitz twierdzi, że scenarzystów, którzy poprawiali tekst mogło być więcej, w tym swoje trzy grosze mógł dodać Michael Arndt. Zdaniem Chrisa wielu scenarzystów to wiele wizji i dość duży problem dla spójności tekstu. Tu jednak jakoś to wyszło.

Chrisa Weitza wkład własny


To co zdaniem Weitza jest prawdziwą zasługą Edwardsa to przede wszystkim klimat i estetyka filmu. On chciał to nakręcić, przekonał innych, ale ostatecznie zrobiono to za niego. Zresztą Chris sam przyznaje, iż Edwardsowi i Whitcie brakowało odwagi by podjąć pewne decyzje. Choć rozważali uśmiercenie wszystkich bohaterów, to jednak nie zdecydowali się na napisanie takiego scenariusza, bojąc się starć z Disneyem.

Weitz zaproponował taki finał na spotkaniu z Garethem, Kathleen Kennedy, Kiri Hart oraz Alanem Hornem, który wcale nie był początkowo przekonany w stu procentach. Ostatecznie Weitz przyznaje, że śmierć bohaterów „Łotra 1” to jego zasługa lub wina.

Weitz przyznaje ponadto, że obecnie jest fanem „Gwiezdnych Wojen”, tak jak był nim wcześniej. Nie zamierza wracać do korporacyjnego drylu. Woli, by to inni dbali o jakość kolejnych filmów. Zresztą prywatnie Weitz nie ma dobrych stosunków z dużymi wytwórniami. Gdy kręcił „Złoty kompas” studio mocno wypaczyło jego wersję i jak twierdzi, całkowicie zniszczyło tamten film.

Przy okazji informujemy, że w 10 września „Łotr 1” będzie emitowany w Polsacie.
KOMENTARZE (36)

Winny klapy „Hana Solo” znaleziony

2018-06-22 18:29:42

Szukanie winnych wyniku „Hana Solo” przybiera na sile. Wiemy, że zawinił marketing, ale okazuje się, iż bezpośrednią przyczyną jest promowanie i faworyzowanie przez Disneya produkcji Marvela. Tak przynajmniej twierdzą na StarWarsNewsNet. Na ile można im wierzyć? Trudno stwierdzić, choć trzeba przyznać, że część z rzeczy o których poniżej ma ręce i nogi.

Kathleen Kennedy i jej ekipa, po zmianie Phila Lorda i Chrisa Millera na Rona Howarda bardzo chciała przesunąć premierę „Hana Solo” na grudzień 2018. Film byłby zrobiony na czas, mieliby również szansę sprawić, aby zaistniał w mediach. Dodatkowo nie miałby też tak silnej konkurencji. Włodarze Disneya jednak na to się nie zgodzili. Mieli już dość wcześniejszych problemów i opóźnień („Przebudzenie Mocy” i „Ostatni Jedi” również były pierwotnie zapowiedziane na maj). Uznali, że dadzą Lucasfilmowi pieniądze na wszelkie potrzebne dokrętki i poprawki, pod warunkiem, że termin majowy zostanie dotrzymany. Na to Kennedy się zgodziła.

Tu jednak pojawiają się schody. Disney uznał, że nie ma zamiaru faworyzować w żaden sposób „Hana Solo”, wręcz przeciwnie. Najważniejszym projektem 2018 byli „Avengersi”. Promocja „Gwiezdnych Wojen” nie mogła wejść w paradę filmowi Marvela. Zatem musiała mieć miejsce albo jesienią 2017, ale wtedy nie było jeszcze gotowego materiału oraz „Solo” kanibalizowałby się z „Ostatnim Jedi”, albo już po premierze „Avengers”. Doskonale wiemy, czym to drugie się skończyło.

Disney obecnie stał się na tyle duży, że nie potrafi dobrze ustawić premier swoich projektów, a co za tym idzie dobrze ich promować. Muszą dopiero zrozumieć jak ustalić odpowiednie proporcje. Stąd porażka „Hana Solo”. Pojawiają się sugestie, że Disney nie chcąc dobijać marki „Gwiezdnych Wojen” postara się produkować mniej filmów, rzadziej, ale tak, by każda premiera była wydarzeniem. W przypadku „Hana Solo” niestety obraz przeszedł bez większego echa.
KOMENTARZE (18)

Ciekawostki o „Hanie Solo” od Rona Howarda

2018-06-12 17:13:32

Trzeci weekend „Hana Solo” za nami. Niestety niespodzianki nie ma. Tym razem w USA było drugie miejsce i 15,78 miliona USD. Poza Stanami, trzecie miejsce i 11,3 miliona USD. W USA film już ma 176,7 milionów USD, zaś poza Stanami 136,7 milionów USD.

Ron Howard jest dumny z tego filmu o czym napisał na tweeterze. Cieszy go również to, że ludzie, którzy zobaczyli ten obraz najczęściej są zadowoleni. Chciałby by ci, którzy nie widzieli, a mógłby im się „Solo” spodobać, zobaczyli go w kinie.



Ron Howard udzielił magazynowi „Empire” kilku odpowiedzi na temat „Hana Solo”. Po pierwsze, twórcy są świadomi, że w filmie nie było wszystkiego. Kwestii Qi’ry pozostaje nierozwiązana, Chewbacca nie ma kuszy, nie spotkaliśmy też Jabby, nie mówiąc już o Karmazynowym Świcie. To wszystko wskazuje na to, że planowany był sequel. Natomiast Ron mówi wprost, że nie było prawdziwego planu na sequel. Raczej luźne pomysły, bardziej na zasadzie jak dana sytuacja może się rozwinąć. Dotyczy to także sequela o Lando. Oczywiście sytuacja finansowa „Hana Solo” raczej nie rokuje dobrze, ale możliwości są. W Lucasfilm cały czas trwają intensywne dyskusje, co z tym wszystkim zrobić. W przypadku filmu o Lando i jego dalszych losów, Howard zasugerował, że L3-37 może nie zniknęła na zawsze. Może Lando będzie chciał ją odtworzyć? Niemniej jednak dziś nie ma żadnych, realnych planów by kontynuować te wątki. Tylko możliwości.



Gdy Howard został reżyserem, nie wszystkie rzeczy w scenariuszu były ustalone. Choćby to, kto faktycznie dowodzi Karmazynowym Świtem. Było pięciu kandydatów, w tym Jabba. Tego jednak odrzucili, gdyż ten wspomniany wielki gangster z Tatooine, za bardzo sugerowałby bezpośredni sequel. To Ron w rozmowie zapytał, co się stało z Maulem. Choć nie oglądał „Wojen klonów” czy „Rebeliantów”, to wiedział, że ta postać przeżyła i coś się z nią działo. Podpowiadał mu to jego 30-letni syn, który jest wielkim fanem Dartha Maula. Gdy okazało się, że Maul faktycznie ma związki ze światem przestępczym, nagle stało się jasne, że to jest właśnie ten poszukiwany tajemniczy szef. Zwłaszcza, że to dość nieoczekiwany zwrot akcji w filmie.

Ludzie widzą w Qi’rze zimną femme fatale, która zostawiła Hana i zajęła swoje miejsce w Karmazynowym Świcie. Howard sugeruje, że może istnieć jeszcze inne wytłumaczenie. Tam Qi’ra jest bardziej altruistyczna, ale też tragiczna. Wiedziała, że jeśli uciekną oboje z Hanem najpewniej zginą, więc odesłała go, a sama chciała posprzątać sytuację. Tyle, że okazało się, iż zamieniła jednego opresyjnego szefa na kolejnego.



Howard twierdzi, że w tym czasie w galaktyce rządziło pięć głównych syndykatów przestępczych. Sugeruje też, że walki między nimi byłby bardzo interesującym tematem do eksplorowania. Zresztą nie raz reżyser sugerował, że jest otwarty na powrót do „Gwiezdnych Wojen”.

W przypadku Drydena Vosa twórcy chcieli pokazać jego dwa oblicza. Stąd, te znaki na twarzy, gdy się wścieka stają się zdecydowanie bardziej widoczne. Jednocześnie Dryden bywa czarujący, jak i niebezpieczny. Scenę z zabiciem gubernatora dodano do scenariusza tylko po to, by lepiej ukazać tę drugą twarz Vosa.

Pomysł na spin-off o Hanie Solo pojawił się bardzo wcześnie, jeszcze wtedy gdy za wszystkim stał George Lucas. Lawrence Kasdan i Kathleen Kennedy z jednej strony chcieli eksplorować tę historię, z drugiej trochę mieli wątpliwości. Lucas był bardzo za. Bo choć wiemy, że główny bohater nie zginie, to w kinie przygodowym raczej głównym postaciom nie grozi nic nieodwracalnego.



Warwick Davis zagrał w „Hanie Solo” kilka ról. Oczywiście widzimy go jako Weazela, którego już raz grał w „Mrocznym widmie”. Teraz ta postać jest członkiem gangu Enfys Nest. Ale Davis ma większy wkład. Jest jednym z obcych przy partyjce sabacca, inna z jego postaci ma też znaczący udział w buncie droidów, pomagał też ludziom zajmującym się kukiełkami. Skoro przy Warwicku jesteśmy to Howard stwierdził, że coś się dzieje w temacie „Willow” i obecnie liczą, że może uda im się ruszyć z serialem telewizyjnym.

Według Rona wbrew obiegowym opiniom u niego na planie było całkiem sporo improwizacji. Królowali w tym przede wszystkim Donald Glover i Phoebe Waller-Bridge. Natomiast nie jest tak, ze Jon i Lawrence Kasdan każą się trzymać swojego scenariusza. Oni bardzo dobrze przyjęli zmiany, które zaproponowała ta para. Howard nie wspomina jednak nic o improwizacjach u Chrisa Millera i Phila Lorda. Swoją drogą podobno przed zwolnieniem mieli już gotowy pierwszy zwiastun.

Ron twierdzi także, że część scen humorystycznych to jego pomysł. Scena między Qi’rą a L3 to jedna z nich. Howard jest bardzo dumny ze sposobu jaki zagrała ją Emilia Clarke. Inna scena, którą dodał Ron to scena pod prysznicem. Bardzo mu zależało, by pokazać specyficzny związek Hana i Chewbaccy, zwłaszcza na początku filmu.



Reżyser mówi, że rozmawiał też z Harrisonem Fordem o filmie i Aldenie Ehrenreichu. Ford raczej jest miłym człowiekiem, nawet jeśli mu się nie podoba to powie, że jest wszystko dobrze. W tym wypadku jednak Harrison był bardziej wylewny. Ludzie, którzy (jak Ron) znają go lepiej, wiedzą, że nowy film musiał mu autentycznie podpasować. Zdaniem Howarda, Alden doskonale zrozumiał czym jest dusza Hana Solo.

Scena trasy na Kessel (lub z Kessel) była wiele razy modyfikowana i poprawiana. Nawet już po przybyciu Howarda. Wówczas nie było ani stwora, ani użycia coaxium jako katalizatora. To wszystko trzeba było poskładać. Ron zaś jest zaskoczony ile z tym wszystkim było zabawy. Zresztą nawet kapsuła ratunkowa z „Sokoła Millennium” miała odegrać inną rolę w tej sekwencji. Planowano ją wykorzystać przy ucieczce przed TIE Fighterami. Zresztą to właśnie tamta scena stała za tym, by zmodyfikować „Sokoła”.
KOMENTARZE (38)

„Han Solo” w Polsce po drugim weekendzie

2018-06-07 17:38:22

„Han Solo” nie ma łatwo z widzami. Drugi weekend na całym świecie wiązał się ze spadkami. Najczęściej znacznymi. W Polsce film pożegnał się już z pierwszą pozycją, którą obecnie zajmują „Wyszczekani”, ale w drugi weekend film u nas zobaczyło 115 tysięcy widzów. Dla przypomnienia w pierwszy było to 136 tys. więc spadek jest bardzo niewielki. W Polsce na razie film obejrzało 360 tysięcy widzów.

Różne media bardzo często piszą o problemach finansowych „Hana Solo” starając znaleźć się główne przyczyny. Pomijając wszystko inne, za największy problem uznaje się marketing, albo jego brak. Film zaczął być reklamowany na dobre na miesiąc przed, jednocześnie w zwiastunach unikano pokazywania twarzy Aldena Ehrenreicha (w sumie było jej koło 10 sekund, podczas gdy Felicity Jones jako zupełnie nowa postać Jyn Erso dostała w pierwszym zwiastunie ponad 35 sekund). To niewiele, zwłaszcza jak Alden musiał pokazać się szerokiej publiczności w roli tak ikonicznej jak Han Solo. Zaś brak reklamy w kinie przy okazji VIII Epizodu jest dla większości komentatorów rzeczą całkowicie niezrozumiałą. Nawet jeśli film Johnsona nie spodobał się części publiczności, to przedstawienie kolejnej odsłony cyklu bardzo by pomogło.

Część fanów założyła już petycję by Lucasfilm nakręcił sequel „Solo” albo jeszcze lepiej zrobił z tego całą trylogię. Choć petycje same w sobie raczej mają nikłe szanse na powodzenie, może tak jak sugerował Jon Kasdan warto pokazać, że fanom (przynajmniej części) się to podobało.

Wróćmy jednak do bardziej filmowych aspektów. John Powell udostępnił filmik z sesji nagraniowej.



Lawrence Kasdan z synem promując film, zdradzają kolejne szczegóły. Otóż tym, co pozostawili po sobie Phil Lord i Christopher Miller jest L3 w tej formie jaką widzimy w filmie. Mieli oni pomysł, by L3 była taką parodią feministki i SJW (Social Justice Warrior, czyli osoby, która bardzo walczy o pewien światopogląd w mediach społecznościowych). Tak też zostało.

Za to bardzo istotną zmianą była kwestia rasy Drydena Vosa. Pomijając fakt konieczności wymiany Michaela Kennetha Williamsa (na Paula Bettany’ego), gdy do ekipy dołączył Ron Howard zadano sobie inne pytanie. Mianowicie, czy Qi’ra mając do wyboru odpychającego kosmitę i młodego Hana, raczej szybciej wpadłaby w objęcia tego drugiego. Człowiek lub istota zbliżona miała choć trochę utrudniać potencjalny romans.
KOMENTARZE (20)

Jak miał wyglądać Dryden Vos?

2018-06-01 20:17:42

Scenarzyści powoli zdradzają kilka szczegółów o „Hanie Solo”. Prym wiedzie Jonathan Kasdan, który za pomocą twittera rozmawia z fanami. Ukazuje ciekawe szczegóły produkcji, kontynuując tym samym to co robił Ron Howard.

Jon odniósł się do kwestii ewentualnego zatrudnienia Anthony’ego Ingrubera. Wielu fanów liczyło, że to właśnie on wcieli się w Hana Solo. Okazuje się, że producenci zaiste rozważali taką możliwość. Anthony miał swoją szansę na castingu, ale pokonał go Alden Ehrenreich i jak twierdzi Kasdan, są bardzo zadowoleni z finalnego wyboru. Phil Lord i Chris Miller nawet dali pewne fory Ingruberowi, ale nie sprostał konkurencji.

Jon sugerował też, by ludzie, którym się podobał film, dawali w jakiś sposób Lucasfilmowi znać, że chcą więcej spin-offów o półświatku. Kasdan twierdzi, że Lucasfilm wsłuchuje się w takie głosy. Przy okazji przyznał, że razem z ojcem byli bardzo ciekawi scenariuszy do „Star Wars Underworld”, ale ich nie czytali.

W sieci pojawiły się też już skany konceptów z „Hana Solo”. Poniżej oryginalny Dryden Vos. Tak miała wyglądać generowana komputerowo postać nagrana w mo-cap przez Micheala K. Williamsa. Z powodu dokrętek został on zastąpiony przez Paula Bettany’ego, ale już w charakteryzacji. Kto wie, może jeszcze ten koncept wykorzystają?



Lawrence Kasdan już w normalnym wywiadzie wspomniał, że gdy zaczął pracować na „Hanem Solo” jeszcze nie było Disneya na pokładzie. Larry’ego ściągnęła Kathleen Kennedy, dopiero potem pojawił się Disney. Więc na szybko trzeba było zrobić prezentację dla Alana Horna i Boba Igera, ukazującą o czym ma być film. W prezentacji została użyta scena, która ostatecznie znalazła się w filmie. Tam Han przychodził do urzędu imigracyjnego i pytają się o jego lud. Han mówi, że nie ma nikogo, a urzędnik wpisuje jego imię. Gdy Iger to zobaczył, powiedział, że wchodzi to. W pewien sposób poruszyło go to i zaintrygowało, no i kupiło. To prawdopodobnie była jedna z pierwszych nowych scen w filmie.

Z kolei w innym z wywiadów Larry sugeruje, że problem z Lordem i Millerem polegał na tym, że nie potrafili znaleźć właściwego tonu dla filmu. Niby miał być bardziej mroczny, brudny, szorstki, pełny zmęczonych weteranów i obskurny. Ale dalej w tym czyś było coś nie tak, bo Lord i Miller ciągle zmieniali decyzje, nie panowali nad tym. W sytuacji, gdy są setki ludzi gotowych zająć ich miejsce, Kathy podjęła taką decyzję jaką podjęła. Czyżby zatem nie poszło o głupkowaty humor?

Leland Chee, opiekun holokronu potwierdził, że „Han Solo” dzieje się 13 i 10 lat przed „Nową nadzieją”.

My tymczasem czekamy na drugi weekend filmu. Szacuje się, że w Stanach tym razem zarobi 30 milionów USD.
KOMENTARZE (30)

Reakcje po premierze

2018-05-12 09:49:01

I już po premierze Hana Solo. Na recenzję przyjdzie nam jeszcze kilka dni poczekać, ale w sieci pojawiły się już pierwsze opinie. Większość raczej pozytywna. Wskazują na kilka rzeczy:
  • W pierwszym akcie film dopiero się rozkręca, więc jest on słabszy w odbiorze od reszty. Później już mamy wartki film.
  • Analogicznie z Aldenem Ehrenereichem, na początku trzeba się przyzwyczaić, że to Han Solo, potem jest zabawa na całego.
  • Ludzie chwalą rolę Donalda Glovera, Lando i jego droid (Phoebe Waller-Bridge) kradną film.
  • Wspomniana Phoebe Waller-Bridge a także Emilia Clarke podobno zaskakują bardzo pozytywnie.
  • Zobaczymy tu wiele rzeczy na które czekaliśmy, z Kessel włącznie. Ale jednocześnie film powinien nas zaskoczyć przebiegiem tych zdarzeń.
  • Jeśli chodzi o zaskoczenia to szykuje się, co najmniej jedna spora niespodzianka.
  • Ogólnie film wyszedł dobrze, przede wszystkim jest zabawny i wciągający.

Poniżej kilka twittów, w tym także jeden od Marka Hamilla. Może warto wziąć do siebie jego radę i unikać spoilerów?

















Z innych wieści, potwierdza się informacja, że ponad 70% filmu to dzieło Rona Howarda. Zostało tam kilka scen czy ujęć stworzonych pod dyktando Phila Lorda i Chrisa Millera. Podobno tym drugim, byłym już reżyserom, chodziło po głowie zrobienie filmu w stylu „Strażników Galaktyki”, Howard zaś wolał pójść w kierunku klimatu oryginalnej trylogii.

Na koniec zachęcamy by przejrzeć jeszcze relację z czerwonego dywanu przed premierą „Hana Solo”. Poza kilkoma wywiadami z gwiazdami, znajdą się tu dwie interesujące rzeczy. Kilka nowych ujęć, oraz Donald Glover oprowadzający nas po „Sokole” Landa.



Przypominamy, że film będzie można obejrzeć w Polsce 24 maja w godzinach wieczornych.
KOMENTARZE (21)

Polskie plakaty do „Hana Solo”

2018-04-28 04:04:35

Niedawno w sieci pojawiły się polskie plakaty do „Hana Solo”. Oczywiście bazują na zagranicznych, ale jest tu pełne polskie logo.



Pojawiają się także pewne ciekawostki o kulisach „Hana Solo”. O tym, że za obsadzenie Aldena Ehrenreicha ostatecznie odpowiadali Phil Lord i Chris Miller, wiemy bardzo dobrze. Natomiast interesujące jest to, jakie oczekiwania wobec Aldena mieli reżyserzy. Byli pod wrażeniem występu Chrisa Pine’a w roli kapitana Kirka w nowych „Star Trekach”, bo z jednej strony doskonale wcielił się w tę postać, ale jednocześnie dodał do niej coś nowego. Nie próbował udawać Williama Shatnera czy jego sposobu mówienia. Dokładnie tego oczekiwali po Aldenie, by umiał oddać ducha tej ikonicznej postaci, ale też dodać jej pewnej świeżości. Oczywiście, jak pamiętamy, Alden był pierwszym aktorem, którego przesłuchiwano do roli Hana, a po długim procesie castingu, stał się też ostatnim.

Zdaniem Rona Howarda nie jest to film typowo wojenny, jak to miało miejsce w innych odsłonach cyklu. To wciąż film o dojrzewaniu i stawaniu się sobą, o młodym człowieku, który musi się bronić, który zdobywa swoją niezależność i jest poddawany różnym testom. To wszystko czyni „Hana Solo” „Gwiezdnymi Wojnami”.

Alden mówiąc o pierwszych reżyserach unika oskarżeń i nie powiela plotek. Twierdzi tylko, że ich sposób reżyserii był bardzo różny od tego, co robił Ron Howard. Oni próbowali wiele różnych rzeczy, improwizowali, zmieniali. Ehrenreichowi bardzo podobał się scenariusz, cenił też pierwszych reżyserów, ale ich wizja i sposób pracy sprawiłaby, że ten film byłby inny niż ten Howarda. To właśnie nie spodobało się pewnym osobom i doprowadziło ostatecznie do zmiany. Alden również zaprzecza pogłoskom, jakoby to on poszedł do Kathleen Kennedy i poskarżył się na to jak przedstawiano Hana Solo. Aktor również zauważa, że kwestia trenerki aktorstwa – czyli Maggie Kiley – również została przez media rozdmuchana. Ona była na planie od samego początku i pomagała nie tylko jemu. Alden również twierdzi, że nie prawdą jest, iż ludzie przyjęli wiadomość o przejęciu filmu przez Howarda z radością. To znaczyłoby, że bardzo nie lubiliby się z Millerem i Lordem, a to nie jest prawda. Za to faktycznie było tam uczucie ulgi, bo przecież produkcja została wstrzymana na trzy tygodnie.

Na koniec zaś jeszcze zdjęcie z jednego z przewodników.



Film będzie miał swoją premierę 25 maja.
KOMENTARZE (20)

Znów sieciowa zadyma wokół „Hana Solo”

2018-03-27 19:51:43

„Han Solo” to chyba prawdziwa puszka Pandory, przynajmniej na razie. Teraz mamy kolejną odsłonę, która jest czkawką poprzednich wydarzeń (acz nie o plakaty tym razem chodzi). Otóż magazyn Vulture opublikował artykuł ukazujący problemy z produkcją tego filmu, co wywołało burzę. Jedni podchwycili całość, inni wskazują tu szereg błędów.



„Vulture” podobno rozmawiało z aktorem, który uczestniczył w produkcji „Hana Solo”. Aktor pragnął zachować anonimowość (bo inaczej czekałby go kary zapisane w kontrakcie), ale zdradził kilka szczegółów. Podobno Chris Miller i Phil Lord kazali robić na planie aktorom nawet po 30 dubli tej samej sceny. Wynikało to z tego, że nie do końca wiedzieli, co właściwie chcą osiągnąć. To powodowało tylko napięcia na planie, w końcu aktorom (jak twierdzi Emilia Clarke) mówi się bardzo niewiele, a tu jeszcze nie wiedzieli, czego właściwie się od nich oczekuje. Brakowało więc kontroli nad aktorami, ale i produkcją w całości. Film przerósł młodych twórców (ale to sugerują też wcześniejsze doniesienia). Tu pojawia się kolejna plotka, że asystent reżyserów często brał sprawy w swoje ręce i sam reżyserował. Gdy Ron Howard pojawił się na planie i okazało się, że dokładnie wie, czego chce, a do ujęć wystarczą dwa lub trzy duble, morale od razu wzrosło. Ron pracował szybko, był pewny siebie i miał wizję. Ron jest profesjonalistą, doświadczonym rzemieślnikiem, więc bez problemu ogarnął chaos.

Zarówno rzecznik Millera i Lorda, jak i oni sami sugerują, by nie wierzyć jednak we wszystkie rewelacje „Vulture”. Zwłaszcza te o ratującym projekt asystencie.

Tu też warto dodać, że w przeciwieństwie do dokrętek na planie „Łotra 1”, gdzie Tony Gilroy naprawiał film nieudolnie nakręcony przez Garetha Edwardsa i resztę jego ekipy, zarówno tworząc nowe sceny jak i zmieniając scenariusz, wyciskając tyle ile mógł, Howard miał inne zadanie. Trzymać się oryginalnego scenariusza. Nie było żadnych wielkich zmian. W artykule pojawia się też ciekawa informacja, jakoby Howard nie kręcił szerokich ujęć, przez co mógł wykorzystywać tylko cześć dekoracji, która trzeba było odbudować. W ten sposób oszczędzał budżet. Być może to właśnie te ujęcia pozostaną z materiału stworzonego przez Millera i Lorda.

„Vulture” pisało także o problemach z Aldenem Ehrenreichem. W marcu 2017 studio zatrudniło trenera aktorstwa, bo nie byli zadowoleni z efektów pracy Aldena. Tu problemem nie jest to, że Alden jest słabym aktorem, jest dobrym, ale okazało się, że niewystarczająco wobec zadania, jakie mu postawiono. A było to kopiowanie mimiki Harrisona Forda. I nawet jeśli zatrudnienie trenera uraziło dumę Aldena, to efekty na planie były widoczne. Tu można zadać pytanie, skoro chcieli kogoś, kto imituje Forda czemu nie zatrudnili Anthony’ego Ingrubera? Lepiej udaje Forda, ale przy tym jest mniej doświadczonym aktorem. Zresztą trenerzy aktorstwa wcale nie są takim ewenementem na planie.

Źródło „Vulture” wspomina również, że o informacje o zwolnieniu reżyserów ekipa i aktorzy najczęściej przeczytała w sieci lub z SMSów od innych osób z którymi pracowali. Na zasadzie plotki.

Na koniec „Vulutre” sugeruje, że „Han Solo” musi być dobrym filmem, by zasypać dziurę po „Ostatnim Jedi”, który choć zarobił wiele, to z pewnością mniej niż tego oczekiwano. Inne źródła sugerują, że zwłaszcza ta część, o konieczności zarobienia, czy ratowania marki jest grubo przesadzona. Lucasfilm już zapowiedział przynajmniej 5 kolejnych filmów. Epizod VIII nie spełnił pokładanych w nim nadziei, ale tragedii finansowej nie ma. To wciąż najbardziej dochodowy film 2017, który pozostawił konkurencję daleko w tyle.

Zmieniając już temat. Ron Howard postanowił podzielić się statusem prac nad filmem. Trwają pracę nad ostatecznym udźwiękowieniem. Finalne efekty specjalne jak i konwersja 3D wyglądają świetnie.



Na koniec jeszcze Thandie Newton, która powiedziała, że choć jej postać – Val – w klipie, który widzieliśmy pojawia się tylko na chwilę, to te ujęcia wiele nam zdradzają. Newton bardzo podobało się odgrywanie tej postaci, jak również polubiła obie ekipy, tę Millera i Lorda, jak również tę dowodzoną przez Howarda.
KOMENTARZE (46)

Kolejne problemy z plakatami i nowe nawiązanie do EU

2018-03-24 11:42:18

Ron Howard przyznał na Instagramie, że rozpoczęły się już wywiady promujące „Hana Solo”. Na zdjęciach prócz Howarda można zauważyć Aldena Echrenereicha (Han), Donalda Glovera (Lando), Joonasa Suotamo (Chewbacca) a także Lawrence’a i Jona Kasdanów (scenarzyści). Efekt powinniśmy poznać już niebawem.
Dodatkowo po sieci krążą słuchy, że promocja z siecią Denny’s ma ruszyć mocno z kopyta 2 kwietnia. Czy pokażą coś przy okazji? Jakiś spot, zwiastun, reklamówkę z bohaterami, filmik zza kulis? Zobaczymy.



Z innych ciekawostek, wciąż jest pewien problem z plakatami. Otóż, jak zauważyli internauci, na tych brazylijskich poza kontrowersyjnym układem będącym prawdopodobnie plagiatem, dokonano jeszcze jednej modyfikacji. Otóż usunięto broń bohaterów. Podobno ma to związek z ostatnią strzelaniną w szkole na Florydzie.











Lucasfilm postanowił jednak docenić wkład Phila Lorda i Chrisa Millera w produkcję filmu. Znajdą się oni w napisach, ale nie jako reżyserzy, a producenci wykonawczy.

Natomiast na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Fani dawnego EU z pewnością się ucieszą. Otóż, w filmie będzie kolejne nawiązanie, a właściwie przywrócenie pewnej organizacji. Chodzi o gang jeźdźców chmur - Cloud-Rider. Dowodzić ma nim Efys Nest. Sam gang zaś pojawił się w starych komiksach Marvela, dokładnie czterech zaczynając od Star Wars #8: Eight for Aduba-3. Była to historia trochę w stylu „Siedmiu samurajów”. Han Solo, Chewbacca, Jaxxon (zielony królik, który obecnie chyba wraca do kanonu, ale raczej poza filmem) i reszta zbieraniny walczyła z tym gangiem. Teraz Solo znów będzie z nimi walczył, tyle że z inną ekipą i na filmie.
KOMENTARZE (47)

Lucas, Lucasfilm i „Gwiezdne Wojny” Rona Howarda

2018-02-26 22:31:53

W serialu „The Andy Griffith Show” pojawił się młody, 18-letni Ron Howard. Grał postać Opie Taylora. W jednym odcinku Opie zastanawiał się, czy nie zostać kiedyś filmowcem. To dobrze oddaje karierę młodego Howarda. Cóż wtedy cały świat był przed nim otworem. Ten chłopak był jednym z najbardziej znanych, jeśli nie jednym w jakiś sposób kojarzonym członkiem obsady „American Graffiti”. Pojawiają się tam takie, nieznane i nic nie znaczące wówczas nazwiska jak: Richard Dreyfuss, Cindy Williams, Kathleen Quinlan, Charles Martin Smith, Suzanne Somer czy Harrison Ford. Występując w serialach Ron pracował na swoje nazwisko, choć i tak pozostawał synem bardziej znanego ojca – aktora Rance’a Howarda.

Wracając jednak do filmu, wówczas praktycznie mało znanego reżysera, który oczarował widownię festiwalu swoim studenckim filmem. Jego pełnometrażowa wersja omal nie doprowadziła do bankructwa Francisa Forda Coppoli. Mowa oczywiście o George’u Lucasie i jego „THX 1138”.

Howard wspomina pracę na planie „Amerykańskiego Graffiti” bardzo dobrze. George był bardzo zdenerwowany i jak to on małomówny. Ale między Howardem i Lucasem zawiązała się nić porozumienia. Zwłaszcza, że Howard złożył już papiery do szkoły filmowej USC, którą skończył Lucas. No i pomimo finansowej klapy jaką był „THX 1138”, to ten film w jakiś sposób zapadł w pamięć młodemu Ronowi i wielokrotnie na jego temat dyskutował z Lucasem. I nie tylko o tym. Podczas jednej z przerw, Howard zapytał, co Lucas chciałby zrobić po „Graffiti”. Usłyszał historię o wielkim filmie SF, trochę w stylu „Flasha Gordona” jeśli chodzi o prowadzenie fabuły, ale to nie będzie „Flash”, z wykonaniem i realizmem podobnym do „2001: Odysei kosmicznej” Stanleya Kubricka. Lucas po namyśle dodał, że jego film musi być szybki.



Howard przyznaje, że nie potrafił pojąć wizji Lucasa, dopóki jej nie zobaczył na ekranie. Jakieś 45 lat później nie tylko ją rozumiał, ale też nadszedł czas w którym miał za nią podążać. Został reżyserem „Hana Solo” w bardzo trudnym momencie. Phil Lord i Chris Miller są bardzo dumnymi i zadowolonymi z siebie twórcami. Mają swój własny styl, który jednym się podoba. Jednak okazało się, że nie spodobał się w Lucasfilmie, choć początkowo wiele sobie po nim obiecywano. Sama Kathleen Kennedy bardzo niechętnie mówi o tym incydencie, nazywając go otwartą raną oraz serią niefortunnych zdarzeń.

Dwa dni po zwolnieniu reżyserów ogłoszono, że ich miejsce zajmie weteran, laureat Oskara – Ron Howard. To nie był łatwy wybór także dla niego. Po części został zaangażowany ze względu na długoletnią przyjaźń z Kathleen Kennedy oraz zmarłą niedawno producentką - Allison Shearmur. Akurat wówczas Howard nie miał żadnego projektu na tapecie. Kathy i Allison przyjechały do niego i prosiły go o pomoc. W końcu zrozumiał, że faktycznie może to zrobić. Spodobał mu się scenariusz, polubił obsadę, nawiązał też przyjazną relację z Millerem i Lordem. I jak mówi Howard, ich wpływ na ten film pozostał. Do tego cytując Hana Solo, dodaje by nigdy nie mówić o szansach (procentach). W domyśle w jakiej części to jego, a w jakiej ich film.

Dwie osoby, z którymi Ron Howard pracował na planie „Amerykańskiego graffiti” miały pewien wpływ na „Hana Solo”. Pierwszy to Harrison Ford. Powiedział Ronowi o tym jak widzi tę postać. Druga osoba to oczywiście George Lucas. Dla Rona to w pewien sposób mentor, zwłaszcza, jak się wspomni „Willow”, który Howard reżyserował dla Lucasa. Lucas wraz z żoną Mellody Hobson pojawił się na planie filmu o Solo, w pierwszy dzień pracy Howarda. To było bardzo ważne dla reżysera. Wizyta Lucasa trwała pięć godzin. To właśnie wtedy Lucas zaproponował jedną rzecz, którą dodano do filmu (pisaliśmy o tym tutaj).

Teraz, gdy zdjęcia są skończone, Howard twierdzi, że to była świetna zabawa. Chwali też scenariusz Jona i Larry’ego Kasdanów. Dodał też, że jeden z jego filmów w pewien sposób go zainspirował. W 2013 premierę miał „Wyścig” o formule 1. Jak mówi Ron, gdyby akcja „Hana Solo” działa się w naszym świecie, to właśnie w takich wyścigach brałby udział Han Solo. Pewne pomysły, które trafiły do szuflady podczas pracy przy „Wyścigu” teraz mogły ujrzeć światło dzienne. Zgodnie z Lucasową dewizą – film ma być szybki.

Z innych wieści, wygląda na to, że akcja filmu będzie się dziać gdzieś między 14 a 11 rokiem przed bitwą o Yavin. Zobaczymy czy będą tam retrospekcje, czy przeskoki jak w „Łotrze 1”.
KOMENTARZE (12)
Loading..