TWÓJ KOKPIT
0

Epizod VIII: Ostatni Jedi :: Newsy

NEWSY (537) TEKSTY (38)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Redakcyjne podsumowanie roku 2015

2016-01-15 20:32:02



Zgodnie z redakcyjną tradycją, ponownie pokusiliśmy się o podsumowanie minionego już roku 2015. Ważnego, gdyż po raz kolejny na naszych ekranach zagościły „Gwiezdne Wojny”.

14. Josh Trank i losy jego spin-offa


Lord Sidious: Przesunięcie spin-offów, Antologii, Opowieści czy jak je tam nazywają, jakoś nie robi mi większej różnicy. To wciąż jest jedna wielka niewiadoma. Natomiast przyznaję, że wyczyny Tranka wpierw wprawiły mnie w osłupienie, a potem, zwłaszcza na Celebration, szczerze rozbawiły. Z jednej strony to przykre, jak niewiele trzeba by zniszczyć sobie karierę, z drugiej to też nauczka, jak łatwo jest się zachłysnąć własnym sukcesem. Może to sprawi, że inni filmowcy zaangażowani w „Gwiezdne Wojny”, przede wszystkim wezmą się ostro do roboty.

Shaak Ti: Powtórzę za poprzednikiem, wielkiej różnicy mi to nie robi. W chwili obecnej jeszcze szał po TFA nie opadł jeszcze na tyle, by się tym przejmować. No i miejmy nadzieję, że osoby takie jak Trank nie zbliżą się więcej do „Gwiezdnych Wojen” nawet na cal.

Burzol: Dawno już nikt w Hollywood nie wszedł tak szybko na szczyt, żeby błyskawicznie popaść w niełaskę. Josh Trank był Nową nadzieją młodego kina Hollywoodzkiego, ale wystarczyła jedna porażka w postaci Fant4stic i już nikt nie chce z nim pracować.

ogór: Josh Trank jest odpowiedzialny za nową “Fantastyczną Czwórkę”? O Mocy.. dobrze, że go wywalili. Jest przynajmniej nadzieja dla spin-offów :D

Lord Bart: Ha, czyli Marvele można krytykować, może wyjść “zły” film. Haha. Niesamowite. A poza tym Trank pozostaje dla mnie anonimowy, więc [wzruszenie ramionami].

13. Celebration Europe w Londynie 2016


Zapowiedź.

Shaak Ti: Nie jadę, niestety, ale trochę mi smutno, że jest to po raz kolejny Londyn. Są też inne państwa…

Lord Sidious: Bilety wyprzedane jak ciepłe bułeczki to coś znaczy. A tak mam nadzieję, że wyciągną wnioski z poprzednich Celebration Europe. To w Londynie nie było złe, ale do amerykańskich mimo wszystko mu daleko, choć bliskość Pinewood to niweluje. Ale Brytyjczycy na pewno poradzą sobie z tym lepiej niż zrobili to Niemcy. No i znów będzie epicko, bo twórcy Epizodu VII powinni mieć już rozwiązane języki, a jeszcze będą i Łachudry i ludzie z EVIII.

Rusis: Miło, że impreza wraca do Europy. Wizyta na niej wyjdzie w tym roku dzięki temu taniej. No i bliskość Pinewood powoduje, że liczę na wielu aktorów, z nowych filmów, obecnych na imprezie.

ogór: Niestety nie jadę, bawcie się dobrze. Liczę chociaż na to, że jakiś główny panel będą transmitować gdzieś w internecie.

Lorn: Nie mogę się doczekać, pamiętam jeszcze Essen, w którym bardzo mi się podobało, a teraz powinno być o niebo lepiej bo i więcej się dzieje. Czekam!

Burzol: Miłej zabawy i pozdrówcie ode mnie proszę Daisy Ridley. :*

Lord Bart: A finał Ligi Mistrzów w tym roku w Mediolanie, no i ME we Francji. Nie no :P chciałbym kiedyś pojechać w końcu, ale raczej do Juesej jednak. Naćpałbym się tamtejszych klimatów, może stałbym się “true” fanatykiem?

Kasis: Mi również nie będzie dane pojechać do Londynu, ale sam fakt, że taka impreza znów odbywa się w Europie i tak mnie cieszy. Na pewno będzie dużo ciekawych materiałów, a jeśli trafi się jakaś transmisja na żywo, to przynajmniej będzie o ludzkiej porze. Poza tym, miejmy nadzieję, że Celebration Europe wpisze się na stałe w harmonogram starwarsowych konwentów zwiększając szanse europejskich fanów na udział w którejś z kolejnych odsłon.

12. Colin Trevorrow reżyserem Epizodu IX


Lord Sidious: Nie powiem, żeby mnie to jakoś szczególnie ucieszyło. Ale dobór twórców, prócz Abramsa póki co szału nie robi. Wręcz przeciwnie. Podobnie jak w przypadku Johnsona ważne, że Abrams stoi za tym gdzieś z tyłu. A Trevorrowowi nie udało się z „Parkiem” (o ile nie patrzy się na wyniki kasowe), ale jego „Na własne ryzyko” naprawdę mi się podobał. I to zdecydowanie lepszy film niż te, które popełnili Gareth Edwards, czy Rian Johnson. Mniejszy, ale dobrze poprowadzony, więc jeszcze po „Przebudzeniu” wciąż patrzę na Epizody VIII i IX przychylnym okiem.

Rusis: Zdecydowanie wolałbym Abramsa kończącego trylogię, więc ogłoszenie, że to będzie Trevorrow mnie zasmuciło. Liczę jednak na to, że podobnie jak to jest w spin-offach będzie to bardziej film producencki (kierowany przez Abramsa), a reżyser ma po prostu przypilnować aktorów na planie, będąc dobrym rzemieślnikiem.

Burzol: "Na własne ryzyko" jest jednym z lepszych reprezentantów amerykańskiego kina niezależnego ostatnich lat. Uroczy, skromny, świetny film. "Jurassic World" ma wiele poważnych wad, ale kilka interesujących wrażeń kinematograficznych wywołuje , no i sukcesu komercyjnego nie można mu odmówić. Niestety Trevorrow pomagał też pisać scenariusz w "Świecie Jurajskim", a ten leży całkowicie. Wobec tego mam dla tej nominacji mieszane uczucia.

ogór: Spokojnie Moi Drodzy, Trevorrow daje tylko nazwisko, Abrams pewnie będzie pociągać za sznurki zza kulis.

Lorn: Ten film jest tak odległy, że jeszcze o nim nie myślę. Zobaczymy co przyniesie EVIII.

Lord Bart: Dziewiątego znaczy się? Już mają wybranego? Może nie dożyją? Bez żartów - to tylko pokazuje kondycję SW pod władzą Disneya. A nazwisko? Jurassic World? I jeszcze pisał do tego scenariusz?

Mam tylko dwie skromne, bezdomne nadzieje: że jednak nakręci coś wartościowszego chociaż odrobinę i… że kochany Burzol doczeka w końcu Gwiezdnych Wojen niezależnych <3

11. Star Wars Komiks powraca w dobrym stylu


Shaak Ti: Na komiksy od Marvela czekałam długo i choć są tam historie i lepsze, i gorsze, to miło się je czyta. Egmont stanął na wysokości zadania, zwłaszcza, że nowy SW Komiks ma świetny stosunek jakości do ceny (20 zł za pełen akt). Tempo wydawania nowych zeszytów jest w Stanach tak duże, że Egmont będzie musiał chyba pomyśleć o aktualizacji planu wydawniczego - wciąż nie mogę doczekać się “Kanana”.

Lord Sidious: Parafrazując admirała Pietta: Marvel Comics, we don’t need that scum. Dla mnie saga obecnie zaczyna i kończy się na filmach, więc zupełnie przeoczyłem tak zniknięcie jak i powrót SW Komiks.

ogór: Kto to jest Lord Sidious? A tak na poważnie, to gdyby tylko okładka byłaby odrobinę sztywniejsza (i pewnie przez to sam komiks droższy o kilka złotych) to byłoby prawie idealnie. Ale trzeba się cieszyć, bo jesteśmy dzięki temu w miarę szybko jeśli chodzi o nowy kanon, przynajmniej ten komiksowy. Dzięki Egmoncie!

Burzol: To oficjalne: Lord Sidious nie zna się na komiksach. A tak całkiem poważnie to komiksy Star Wars od Marvela to odrobinę nowa jakość, w porównaniu z dawnymi komiksami Dark Horse'a. Skupione głównie na klimacie Starej Trylogii, są nastawione na raczej luźne przygody i radość śledzenia przygód swoich ulubionych bohaterów. Nie boją się szalonych rozwiązań, są dostępne dla szerokiego czytelnika. Osobiście myślę, że znakomicie, że polscy komiksiarze mają do nich dostęp w tak atrakcyjnych cenach.

Lorn: Cieszy mnie sposób wydawania komiksów i to że się ukazują, o treści na razie trudno mówić, bo wiele tego nie ma, chociaż Vader mi się podobał.

Lord Bart: Marvele są skuteczniejsze niż wywiady radziecki i izraelski razem wzięte. Dopadną cię zawsze. I wszędzie. I w każdym uniwersum ;)

10. Rebelianci sezon 2


Shaak Ti: “Rebelsi” niestety trochę zostali w tym roku przyćmieni przez “Przebudzenie Mocy” i tak chyba będzie w najbliższych latach. Podoba mi się, że drugi sezon jest dłuższy, w końcu załoga ruszyła się z Lothalu, a historie stają się coraz bardziej personalne. Może w tym roku, w związku z “Rogue One” serial będzie bardziej powiązany z nowym filmem?

Lord Bart: Eppur si muove…

Kasis: Cały czas oglądam, serial jest w porządku i ma fajne momenty, ale ciągle mi czegoś brakuje. „Wojny klonów” szybciej i bardziej przypadły mi do gustu. Rację ma też Shaak Ti, że nowy epizod przyćmił serial. W tym sezonie „Rebeliantów”, jak na razie, najbardziej spodobało mi się pojawienie Vadera.

9. Ogłoszenie filmu o Hanie Solo


Burzol: Na ten film ucieszyłem się gdy ogłosili kogo wybrali to wyreżyserowania. Wierzę w ten duet, więc już specjalnie nie martwię się co napiszą obaj Kasdanowie. Film o Hanie Solo może nie udać się w różnych miejscach. W paść w scenariuszu, albo gdyby wybrali złego aktora na główną rolę. Ale film prowadzony będzie przez zdolnych filmowców, co daje nadzieję.

Shaak Ti: Dla mnie film o Hanie to jedna wielka niewiadoma. W którym momencie życia go przedstawią? Jaka będzie fabuła? Kto będzie w stanie oddać czar Harrisona? I te niewiadome sprawiają, że chcę go zobaczyć, ale jednocześnie pragnę, by mnie zaskoczył - tak jak w kwestii Solo zaskoczyło mnie “Przebudzenie”. Dlatego nie zamierzam czytać spoilerów, choć pewnie minie jeszcze wiele dni, zanim te w ogóle się pojawią. Zamierzam za te parę lat usiąść w kinie i cieszyć się filmem.

Lord Sidious: Zdecydowanie najbardziej kontrowersyjny ze spin-offów. „Rogue One” opowiada własną historię z nowymi bohaterami. Boba Fett daje duże szanse dodania czegoś do tej postaci, zwłaszcza zwykłej westernowej historii. A Solo? To będzie mierzenie się z legendą Harrisona Forda. Póki co młodsze wersje postaci, jak to miało miejsce w Indianie jakoś dawały radę. Jak będzie tym razem? Zobaczymy. Zwłaszcza, że teraz czeka nas poszukiwanie nowego Forda.

Rusis: Na początku martwiłem się o spin-offy bojąc się, że poziomem będą przypominały filmy Marvela. Zapowiedzi związane z “Rogue One” trochę te zmartwienia zmniejszyły, ale ten film znowu je rozbudza. Han Solo to postać kultowa, jednoznacznie kojarzona z Harrisonem Fordem. Boję się, że ktokolwiek go nie zagra to nie wyjdzie dobrze.

ogór: To chyba jak na razie jedyny film z nowej fali filmów SW, na który praktycznie nie czekam. Zero zainteresowania z mojej strony, a to dzięki temu, że jest tylko jeden aktor, który gra Hana Solo. Wiecie o kim mówię.

Lorn: Sam film uważam za fajny pomysł, ale na tą chwilę trudno mi sobie wyobrazić innego aktora w roli Hana, zwłaszcza po tak emocjonalnym rozwiązaniu tej kwestii w epizodzie VII.

Lord Bart: Harrison Ford to Han Solo i Han Solo to Harrison Ford. Kropka. Ten film mógłby mieć ułamek cienia szans, gdyby trafił z genialną fabułą. Wtedy ewentualnie można olać, kto imituje głównego bohatera. Ale po tym co Kasdan zrobił (albo czego nie zrobił) w TFA… dorzucam go do gulaszu ;)

Kasis: Żaden nowy film Star Wars nie budzi we mnie takich obaw. Nie podoba mi się pomysł sięgnięcia po postać Hana. Oczywiście to może się udać, ale obawiam się, że zbyt wiele pułapek czeka na twórców. Han Solo grany przez Harrisona Forda, to swoista legenda, bohater, z którym kobiety chciałyby być, a mężczyźni chcieliby nim być (niektóre panie zresztą też). Trudno zmierzyć się z czymś takim. Dodatkowo Trylogia Hana Solo była dla mnie jedną z przyjemniejszych lektur z EU. Dlatego jestem mocno sceptyczna, ale kto wie, może jednak twórcy mnie zaskoczą. Bardzo dużo zależy od wyboru aktora do tytułowej roli oraz oczywiście scenariusza.

8. Battlefront, czyli gry wychodzące z letargu


Shaak Ti: Powiem tak, w “Battlefronta” grałam tyle, ile udało mi się dorwać w sklepie. Mój komputer zapewne wybuchłby niczym Gwiazda Śmierci, gdybym choć włożyła płytę, a PS3 najwidoczniej jest za słabe… dlatego o samej grze nie będę mówić. Natomiast cieszy mnie, że nareszcie coś się dzieje (chociaż logo EA na tym cosiu już mniej). Strzelanki to średnio moje klimaty, czekam na erpega z prawdziwego zdarzenia (o “Baldurze” czy “Tormencie” nie marzę, ale może choć a’la “Mass Effect”...) czy historię w klimacie “Uncharted”, jak zapowiadają. Będzie dobrze!

Burzol: Z jednej strony Battlefront to zły znak, bo dowód na to, że wystarczy wydać dość przeciętną i bardzo małą grę, byle tylko miała logo Gwiezdnych Wojen, i można jej horrendalnie wysoką cenę, a gra i tak sprzeda się w rekordowych ilościach. Z drugiej strony, pomimo wyraźnych braków w tej grze, jest w Battlefrontcie dużo radości, przepiękna grafika i dźwięk i pewien potencjał na grę wybitną. Czy to dobrze wróży na przyszłość gier SW to nie wiem.

ogór: “Battlefront” to gra dobra, ma swoje wady, ma swoje zalety, ale w gruncie rzeczy to dobrze się przy niej bawię. Cały czas tłumaczę sobie, że wydali na początek taką a nie inną grę aby powiedzieć “Ej, ludzie robimy gry SW, kupujcie i grajcie” a w międzyczasie szykują dla nas prawdziwą petardę. Marzy mi się gra pokroju “Wiedźmina 3”, tyle, że w starwarsowym uniwersum.

Lorn: Dobrze, że gra powstała bo jest się w końcu przy czym pobawić. Szkoda, że poza wspaniałą oprawą ma do zaoferowania tak niewiele treści i jest właściwie “wydmuszką” skierowaną “do wszystkich”. Nadal jednak gra się w to przyjemnie j na krótkie klimatyczne sesje jest w sam raz.

Lord Bart: Jestem ciekaw czy ktoś się tam ogarnie i zauważy, że brakuje nowych gier SW (chociażby dla przeciwwagi corocznych taśmowych tytułów od Ubisoftu), że Legendarne klasyki na Stimie rozchodziły się jak świeże bułeczki i że to uniwersum, nawet po dewastacji związanej z EU - ma niesamowity potencjał. Można upchnąć tu praktycznie każdy gatunek gier video i to się sprzeda. Sprzeda się nawet kaszan, a już nie mówiąc jak wypuszczą coś dobrego? Pozostaje usiąść nad rzeką i czekać...

7. Prace nad Epizodem VIII


Shaak Ti: Jakiś miesiąc temu powiedziałabym, że w tej chwili mało mnie to obchodzi, bo do filmu daleko… ale po “Przebudzeniu Mocy” mam tyle pytań, że teraz coraz bardziej wypatruję nowych newsów o ósemce.

Lord Sidious: Epizod VIII to teraz najważniejsza rzecz w Star Wars dla mnie. Na nic innego tak mocno nie czekam. Wciąż niepokoi mnie Rian Johnson, ale jeśli wyjdzie jak w „Mission: Impossible”, czyli z Abramsem z tylnego siedzenia to będziemy mieć mega trylogię. Zaś sam fakt, że jednocześnie pracowano nad trzema filmami w tym roku, gdy we wrześniu kręcono „Rogue One” i Epizod VIII, a jeszcze montowano „Przebudzenie Mocy” to coś czego nigdy wcześniej nie było. Ciekawe czy jeszcze będzie?

Rusis: Dla mnie to co ważne to fakt, że w pewnym momencie mieliśmy aktywne prace nad trzema filmami jednocześnie. Widać jak się zmienia świat Star Wars, nacisk położony na filmy zapewnia, że przez długi czas możemy tylko w tym się zagłębiać, a informacji wciąż będzie wiele.

ogór: John Boyega po przeczytaniu scenariusza stwierdził, że film będzie mroczniejszy, J.J. Abrams zaczął żałować, że nie wyreżyseruje Epizodu VIII, a ja chce tylko, żeby ten film był dobry i, o ile to możliwe mając prawdopodobnie kategorię PG-13, był mroczny. Bo przecież Rian Johnson to facet, który jest odpowiedzialny za odcinek “Breaking Bad” pod tytułem “Ozymandias” - dla mnie idealny odcinek serialu.

Lorn: Liczę na więcej innowacji, EVII jaki był wszyscy wiedzą. Jednym się podobał, innym nie, faktem jest jednak że kilka pomysłów wykorzystał i powtórzyć ich nie można, kolejna próba bazowania na pomysłach McQuarrie’go i bardzo wielu nawiązaniach do klasycznej trylogii może się nie udać, dlatego przed Johnsonem spore wyzwanie. Tym bardziej czekam z zainteresowaniem.

Lord Bart: Boyega mówi, że będzie mroczniej? Znaczy zerżną teraz z TESB? Chronologicznie - Nowa Trylogia, Stara Trylogia, Zerżnięta Trylogia. NSZ - Narodowe Siły Rezerwy. Resistance? Przypadek? Nje sondze.

6. Ożywienie rynku Star War w Polsce (bez książek/komiksów, ale za to z soczkami)


Burzol: Powiem tak. Jesienią 2015 roku pojechałem na wakacje do USA. Chodziłem tam po sklepach z zazdrością, widząc, że Star Wars jest WSZĘDZIE, i jest najpopularniejszą marką, dużo ważniejszą niż Marvel, czy Minionki. Koszulki w każdym sklepie z ciuchami, kostiumy na Halloween, zupki w puszce, płatki śniadaniowe, skarpetki, zabawki dla psów, pluszaki, kubeczki termiczne, długopisy... Gdy wróciłem do Polski z radością przekonałem się, że tuż przed premierą "Przebudzenia Mocy" w polskich sklepach jest niemal takie samo natężenie Gwiezdnych Wojen. Cieszy mnie to bardzo.

Shaak Ti: Było w Internecie kilka hejterskich artykułów ludzi oburzonych tym, że muszą kupować szampony z Chewbaccą czy majtki z Amidalą. A ja, idąc mniej więcej na początku grudnia korytarzami Złotych Tarasów, zachwyciłam się w duchu: “Star Wars w co drugim sklepie!” Na początku nie byłam przekonana do puszczania filmów pod koniec roku, wolałam tradycyjny maj, ale teraz widzę, że oliwy do ognia ogólnostarwarsowej radości dolewa też przedświąteczny szał. I pomyśleć, że i w 2016 będzie tak samo!

Adakus: Powiem wprost, nie ulegam nowej maszynce marketingowej Star Wars, pod egidą Disneya. Szkoda kasy na taki shit.

ogór: Najgorsze jest to, że na tablicy na Facebooku widziałem zdjęcia mandarynek czy tam pomarańczy w siatce z nadrukiem z BB-8, które chciałem kupić, ale nigdzie w sklepach ich nie znalazłem. Czuję się oszukany.

Lorn: Ludzie potrafią narzekać na wszystko, nawet na to że nagle gadżetów jest za dużo, dlatego ja narzekać nie będę. Cieszę się, że dostęp do stuffu z SW jest taki łatwy teraz, a że czasem trzeba przebrać trochę potworków zanim trafi się na perełkę, cóż, od tego każdy ma rozum.

Lord Bart: Majtaski z Amidalą mówicie? [rozgląda się dyskretnie na boki] Możesz podać adres?

Kasis: Wszędzie dookoła Gwiezdne Wojny, do wyboru, do koloru. Uwielbiam kiedy tak się dzieje. Nie muszę nawet kupować, mogę uważać, że część dostępnych gadżetów jest śmieszna/dziwna/byle jaka, ale i tak się cieszę z tego, że jest wybór. Doskonale bowiem pamiętam czasy gdy wszelkich produktów z logiem Star Wars było jak na lekarstwo. Dziś przy okazji małych zakupów natknęłam się na talerz z Vaderem. Śmieszny? Niepotrzebny? Możliwe, ale będzie mnie cieszył podczas śniadań. I za możliwość nabycia nawet takich głupotek jestem wdzięczna.

5. Star Wars Celebration Anaheim


Pełna relacja.

Lord Sidious: Najlepszy konwent wszech czasów. Bardzo umiejętnie dozowane informacje o Epizodzie VII, jeszcze umiejętniej rozbudowano emocje. To sprawa, że to naprawdę niezapomniana impreza. A fakt, że była największa i świetnie zorganizowana robi swoje.

Rusis: Czy był to najlepszy konwent, tak jak Lord pisał, to nie wiem. Walczyłby u mnie o to miejsce z poprzednim Celebration w Orlando. Na pewno jednak była to impreza bardzo emocjonalna, z uwagi na dozowane każdego dnia informacje o nadchodzących produkcjach i gości jacy na nią przybyli. Do tego, jak zawsze, świetnie zorganizowana.

Burzol: Na pochwałę zasługuje też dużo materiałów publikowanych na żywo, lub prawie natychmiast, w internecie. Dzięki temu zwykli śmiertelnicy też czuli się częścią tej imprezy, i mogli niemal jednocześnie z fanami w Anaheim cieszyć się epickim zwiastunem Epizodu 7.

ogór: Ja tam tylko powiem, że fajnie, że sobie jeździcie na takie konwenty, dopóki mi pamiątki przywozicie z tych imprez ;)

Kasis: Dla mnie jedno z najlepszych gwiezdnowojennych wydarzeń tego roku, a nawet nie ruszyłam się z domu. Transmisja otwarcia i zwiastun pokazany w tym samym momencie fanom na całym świecie, to było coś.

4. Zdjęcia do „Rogue One”

Burzol: Jedną z pierwszych myśli po moim pierwszym seansie "Przebudzenia Mocy" było, że nie mogę się doczekać "Rogue One". Bo to będzie pierwszy aktorski kinowy film Star Wars, który nie będzie musiał niczego naśladować. Twórcy mają wolną rękę, po raz pierwszy nie tworzą kolejnego epizodu. Jestem optymistycznie podekscytowany.

Adakus: Premiery tego filmu wyczekuje jak zbawienia. Po lekkim zawodzie jaki sprawił mi epizod VII, w “Rogue One” pokładam jedyną nadzieję ujrzenia czegoś lepszego. Twórca filmu zapowiada całkowicie inną koncepcje, w porównaniu z tym co ujrzeliśmy dotychczas w filmach z sagi. Mam nadzieję że okaże się filmem lepszym, choć zapewne mniej dochodowym.

Shaak Ti: Nie mogę się doczekać z dwóch powodów: po pierwsze, jak wspomnieli panowie wyżej, “Rogue” będzie nową jakością. Film wojenny, prawdziwie wojenny w świecie GW? Tak, poproszę. Po drugie, interesuje mnie jak (i czy) będą ukazane powiązania z nowym kanonem. Zobaczymy kogoś z załogi “Ghosta”, może Fulcrum? Komandora Sato, inkwizycję? Aluzje do komiksów Marvela, nowych powieści? Dowiemy się pod koniec roku.

Lord Sidious: Wciąż to jedna wielka niewiadoma. A przecieków mniej niż przy Epizodzie VII. Przed Epizodem VII w kinie byłem mocno poddenerwowany, teraz pewnie będzie podobnie. Ale prawda jest taka, że dużo mocniej interesuje mnie Epizod VIII, niż to. Chyba o to chodziło. Cieszy kierunek, który zapowiadają, czyli film wojenny. Ale jak to z zapowiedziami bywa wiemy. Z pewnością cieszy obsada, w szczególności Felicity Jones, Forest Whitaker i Mads Mikkelsen.

ogór: Oby ten film nie okazał się jednym wielkim śmieciem, którego nikt nie będzie chciał posprzątać, bo przecież za rogiem kolejne filmy. A jak się okażę, że to arcydzieło, to każdy kolejny film będzie miał pod górkę. I tak źle, i tak nie dobrze, jak żyć?

Lord Bart: Jeśli faktycznie nie będą niczego “naśladować”... Burzolu, mówiłem już jak bardzo Cię wielbię? XD <3

3. Uroboros i Egmont wydają nowe książki


Shaak Ti: Egmont ma spore doświadczenie w wydawaniu książek dla dzieci i robi to bardzo dobrze, dlatego tutaj nie mam za wiele do powiedzenia. Natomiast Uroboros zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Książki są pięknie wydane, do tego w cenie podobnej do tych amberowych. Szkoda tylko, że na razie ani widu, ani słychu niewydanych u nas pozycji z “Legend”.

Lord Sidious: Kasa się kręci :P.

Rusis: Egmont ma już spore doświadczenie na rynku Gwiezdnych Wojen, więc wiemy czego można się mniej więcej spodziewać. Natomiast Uroboros jest dla mnie zagadką, nie posiadam żadnej ich książki jak dotychczas. Sam fakt jednak, że to wydawnictwo jest związane z Empikiem sprawi, że książki Star Wars będą bardziej w Polsce promowane.

Burzol: Do listy wydawców, którzy wiedzą co robią, dodałbym Ameet, które nie tylko zajmuje się literaturą dziecięcą, ale też znakomicie wydało album "Star Wars Wizje". Działalność tych trzech wydawnictw cieszy, jesteśmy na bieżąco, polski czytelnik może zapoznać się z niemal pełną ofertą literatury Star Wars. I wszystko wydane jest naprawdę ładnie.

Adakus: Luka po Amberze musiałby być zapełniona, i podobno Uroborosowi dobrze to wychodzi,. Egmont i Ameet już wydawali wcześniej, teraz po prostu wydają więcej ;).

ogór: Ja napiszę tylko o tym, że książki od Uroborosu są jakościowo o wiele lepsze od tych, które wydawał Amber, o wiele!

Lorn: Jeśli chodzi o jakość merytoryczną nowych książek to status quo zostało zachowane względem starego kanonu, choć jest ich niewiele to już są zarówno pozycje bardzo dobre (Battlefront) jak i słabe (Lordowie Sithów). Co mnie cieszy to fakt, że Uroboros wydaje je w bardzo dobrej jakości za godziwe pieniądze.

Lord Bart: Ciekawy jaki papier mają w tym Uruborosie...

2. Koniec ery Amberu


Burzol: Coś się kończy, coś się zaczyna. Nie da się przecenić dokonań Amberu, a także ś.p. Andrzeja Syrzyckiego, w promowaniu popularności Gwiezdnych Wojen w Polsce. Setki książek, te żółte kartki, różne rodzaje tłumaczeń, grzbiety z czerwoną kreską, to kawał dziedzictwa, które Amber za sobą zostawia.

Adakus: Amber był dla mnie jednym ze stałych elementów mojego fanowstwa. Swego czasu, punktem honorowym było dla mnie zebranie wszystkich publikacji wydanych przez to wydawnictwo. Jednak rezygnacja z usług Amberu, wraz z degradacją EU, jest końcem ery Lucasa, czyli takich Gwiezdnych wojen do jakich się przyzwyczaiłem i wychowałem. Sentyment pozostaje.

Shaak Ti: Ta wiadomość była chyba najsmutniejszą w całym roku. Gdzieś w głębi czuło się, że to się stanie, ale i tak przykro słyszeć, że wydawnictwo, z którego książkami większość z nas spędziła długie godziny, nie będzie już wydawać powieści SW. Mimo wszystko chciałabym zobaczyć jakieś wznowienia tych pozycji, których nigdy nie udało mi się zdobyć. Aby nie stały się niemożliwymi do kupienia białymi krukami.

Lord Sidious: Cóż… Brakuje mi tylko jednej ich książki, czyli Kenobiego. To bardzo symboliczny koniec pewnej epoki, która dość mocno odzwierciedlała pewien etap mojego fanostwa.

Rusis: Amber był pewną stałą jeśli chodzi o rynek SW w Polsce. Zdarzały się lepsze i gorsze lata z mniejszą liczbą książek, ale niezależnie od koniunktury Amber dalej wydawał. Mam duże wątpliwości, czy w latach posuchy inne wydawnictwo by na ich miejscu nie zaprzestało wydawania. I mimo iż nie kupuję już książek fabularnych Star Wars to żałuję, że Amber stracił licencję. Minione lata sprawiły, że darzę to wydawnictwo dużym sentymentem.

ogór: Amber tak bardzo zapisał się w historii “polskich Gwiezdnych Wojen”, że trudno będzie mi znaleźć cokolwiek innego co będzie mi przypominać ten czas, gdy człowiek był zafascynowany Gwiezdnymi Wojnami i to właśnie dzięki książką Amberu poznawał kanon (Legend). Cóż, dzięki Ci Amberze, za te wszystkie lata!

Lorn: Cóż, bardzo żałowałem tego kroku, w pewien symboliczny sposób odzwierciedla to śmierć EU. Amber robił świetną robotę wydając książki niemal na bieżąco w czasach gdy były mocno niszowym tematem i zawsze będę o tym pamiętał.

Lord Bart: Amber wydawał Legendy. To coś znaczy. Oczywiście wtedy kiedy wydawał kanon - nie znaczyło nic :P Nie no… mnie też żal ;(

1. Premiera „Przebudzenia Mocy”


Shaak Ti: Co tu dużo mówić? Tak, Ren mnie zawiódł. Tak, film mógłby być dłuższy, by wyjaśnić parę dziur fabularnych, ale… “Gwiezdne Wojny” znowu były w kinie. Minęło dziesięć lat, odkąd widziałam w takiej formie “Zemstę” i zakochałam się w uniwersum, a pewnie teraz wiele młodych osób poczuło to, co ja wtedy. “Star Wars” znowu jest na ustach wszystkich i to się liczy.

Lord Sidious: Masakra! Jedna wielka, gigantyczna masakra! To bez wątpienia wydarzenie dziesięciolecia. Nowy film SW w kinach i to jeszcze jaki… Teraz trzeba wytrzymać do premiery BD i Epizodu VIII. „Przebudzenie Mocy” to fantastyczna końcówka roku i póki co jeszcze nie mogę się tym nacieszyć.

Rusis: Zdecydowanie najważniejsze wydarzenie roku. Nowy film który jest kamieniem milowym w świecie Gwiezdnych Wojen, wprowadzający nas w nową erę tego uniwersum. Do tego film na prawdę porządnie wykonany. Za każdym razem gdy wychodziłem z kina po seansie “Przebudzenia Mocy” byłem bardzo zadowolony.

Burzol: Ach, cóż to była za premiera! Co prawda na premierze w poznańskim IMAXie zabrakło jakichś dodatkowych atrakcji, a z cosplayerów pojawił się jeden Boba Fett, ale za to ilość znakomitych fanów, którzy akurat w Poznaniu pojawili się na premierze niemal przyćmiła sam film. A co z samym Epizodem? Jaki jest film każdy widzi...i wydaje się, że każdy ma o tym filmie trochę inne zdanie. Jedno co jest pewne, to nie przechodzi się obok "Przebudzenia Mocy" obojętnie. Film obudził we wszystkich widzach silną dyskusję, która zaczyna się przy wyjściu z kina, a toczy się do dziś w memach, żartach, czy na naszym forum. Chociażby dlatego jest dobrze.

Adakus: Samej premiery wyczekiwałem, bo to święto każdego fana. Jednak, nie o takie Gwiezdne wojny walczyłem ;). I zapewne ograniczę się tylko do filmów, bo Disneyowska protekcja marki do mnie nie przemawia.

ogór: Kocham Gwiezdne Wojny, i kocham Republikę. Jestem oczarowany tym filmem, z każdym kolejnym seansem wyłapuję coraz więcej szczegółów w tle. Niech się tam Wam nie podoba ten film, mi się podoba.

Lorn: Zdecydowanie najważniejsze wydarzenie w roku dla każdego fana Star Wars. Dla mnie również najważniejsze filmowe wydarzenie roku. Dałem się ponieść przedpremierowym zapowiedziom i nie żałuję tego bo się nie rozczarowałem. Pozostaje liczyć że EVIII nie rozczaruje i przynajmniej dorówna “siódemce” pod każdym względem. (Bo w Rogue One pokładam jednak nieco mniejsze nadzieje)

Lord Bart: Odrobina zimnej wody i zdrowego rozsądku: moja recenzja
;)
KOMENTARZE (11)

Kilka wieści o Epizodzie VIII

2016-01-05 07:24:32

W Pinewood ekipa pracuje już pełną parą nad Epizodem VIII. W miejscu, gdzie przy „Przebudzeniu Mocy” zbudowano wioskę na Jakku teraz powstaje kolejna planeta. Dobrze nam już znana. To Ahch-To, bo tak nazywa się ta oceaniczna planeta z wyspami, którą widzimy pod koniec Epizodu VII. Jej nazwa pochodzi ze scenariusza autorstwa J.J. Abramsa i Lawrence’a Kasdana, co potwierdził niedawno Pablo Hidalgo.

W każdym razie zdjęcia do Ahch-To powstały pierwotnie na Skellig Michael w Irlandii, gdzie wykorzystano tamtejsze plenery. Ekipa Riana Johnsona pojawiła się tu we wrześniu, wraz z Markiem Hamillem i Daisy Ridley. Nagrano kilka scen, ale wygląda na to, że ostatecznie Johnson poddał się wyspie. Bez ptaków i ich okresów ochronnych, uciążliwego transportu i zmiennych wiatrów zdjęcia na powietrzu można też kręcić przy studiach Pinewood. Wystarczy tylko odtworzyć lokację. Co zresztą zrobiono.



Z innych ciekawostek, Billy Dee Williams niedawno przyznał, że wciąż czeka na telefon i jest gotowy wrócić do „Gwiezdnych Wojen”. Jednak na razie znów nikt się do niego nie odezwał. Za to wraca Mike Quinn, czyli Nien Numb. Nie ma on oficjalnego angażu, powoływał się na wypowiedź Kathleen Kennedy, która sugerowała, że wrócą wszyscy. Więc Mike liczy, że znajdzie się na tej liście, zwłaszcza, że ma wsparcie fanów.

Słowa Kathleen mogły jednak być pewnym nadużyciem. Wygląda na to, że Kenny Baker, który w „Przebudzeniu Mocy” był już określany jako konsultant od R2-D2, nie wróci. A nawet jeśli, to rolę i tak przejmie ktoś inny – Jimmy Vee. Te plotki pojawiły się już podczas zdjęć na Skellig Michael, gdzie Vee był obecny. Warto przypomnieć, że sterowany model R2-D2 także jest już zbudowany, więc być może Vee pojawi się tylko w pewnych, trudniejszych scenach?

Rian Johnson natomiast ogląda klasyczne filmy wojenne. W tym „Z jasnego nieba” (Twelve O’Clock High) z Gregorym Peckiem oraz radziecki film „Niewysłany list” ( Неотправленное письмо). Johnson pokazał te obrazy ekipie w ramach przygotowania przed filmem. Poniżej zwiastun „Niewysłanego listu”.



Niebawem powinniśmy dostać oficjalną zapowiedź Epizodu VIII, bowiem zdjęcia ruszają pełną parą w tym miesiącu.
KOMENTARZE (30)

Pierwsze informacje o fabule

2015-12-25 17:02:28 StarWarsLeaks

W zeszły piątek odbyła się premiera Epizodu 7 Gwiezdnych Wojen. Najnowsza odsłona Sagi - Przebudzenie Mocy zebrało pozytywne opinie i pozostawiła wiele niewyjaśnionych wątków. Premiera Epizodu VIII odbędzie się za półtorej roku. Zdjęcia do nowej odsłony Sagi rozpoczną się już w styczniu. Scenariusz jest już gotowy.
W sieci pojawiły się pierwsze informacje na temat fabuły filmu, które podobno pochodzą z jednej z wersji scenariusza do Epizodu 8.
(Spoiler):
-Rey nie jest córką Luke`a. Dziewczyna jest w jakiś sposób powiązana z Obi-Wanem. Zanim Luke udał się na wygnanie starał się ją wytropić.
-W tytule filmu na pewno pojawi się słowo Dark (Ciemność). Głównym tematem przewodnim filmu ma być szeroko rozumiany mrok.
-poznamy prawdziwą tożsamość Snoke`a. Rey to jedyna uczennica z akademii Jedi Luke`a, która nie przeszła na Ciemną Stronę. Jak na razie nie wiadomo dlaczego. Snoke był w stanie przeciągnąć 10-20 Jedi. Wszyscy byli przez niego szkoleni do czasu wydarzeń z E8. Kylo Ren był jedynym uczniem, który mógł wyruszyć do działań w prawdziwym świecie, ponieważ Snoke liczył, że to przyczyni się do złamania Lei.
-Kylo jest po Ciemnej Stronie mocy przez 5 lat.
-Leia nie zginie w E8, za to na pewno straci kończynę.
-Luke większość czasu ekranowego spędzi na rozmowie o tym co poszło nie tak w czasie szkolenia przez niego nowego pokolenia rycerzy Jedi. Będzie twierdzić, że nie jest w stanie wyszkolić prawidłowo Rey, przez co dziewczyna zniknie i będzie starała się odnaleźć Kylo Rena na własną rękę. W czasie finałowej sceny Rey przegra pojedynek z Kylo, który będzie już w pełni wyszkolony przez Snoke`a. Zanim Ben zada ostateczny cios Rey, pojawi się Luke, włączy swój miecz świetlny, wypowie kultowe zdanie (prawdopodobnie „I am Your father” do Rey, co by wskazywało na celowe ukrywanie ich relacji przez cały epizod) i skończy się film
-Obi-Wan jest bardzo dalekim krewnym Rey. Jej rodzina nie miała z nim żadnego bezpośredniego kontaktu. Rey została zesłana na Jakku, ponieważ jej brat (10 lat starszy od niej) przeszedł na Ciemną Stronę, a jej rodzina nie chciała aby spotkał ją ten sam los. Rey nie jest jej prawdziwym imieniem, które prawdopodobnie poznamy w nadchodzącym epizodzie. Jej rodzina znienawidziła Luke`a za to, że zrujnował życie ich syna. Za to Leia za nic nie obwinia swojego brata po przejściu Bena na Ciemną Stronę.
-Rey dorastała wśród rodziny a nie w akademii Jedi, za to jej trening był tylko częściowy, nie miała stać się pełnoprawnym Rycerzem Jedi.
-Darth Vader w ogóle ma się nie pojawić w E8 pod żadną postacią. Maska i hełm zostaną zniszczone. Nastąpi to w scenie w której Kylo Ren uświadamia sobie, że w końcu nauczył się tajników Ciemnej Strony. Wtedy Ren spyta się swojego dziadka czy jest z niego dumny. Oczywiście nie uzyska odpowiedzi. Wtedy w gniewie zniszczy szczątki Dartha Vadera.
-Wizja Rey z Epizodu 7 nie jest prawdziwą, taką jaka miał Anakin w Epizodach 2-3 czy Luke w Epizodzie 5. Nie są to prawdziwe retrospekcje. Podobno są to sfałszowane wspomnienia umieszczone do jej umysłu jeszcze przed Epizodem 7 przez Snoke`a, aby zachęcić dziewczynę do Ciemnej Strony Mocy. Prawdopodobnie chodzi o sceny z Kylo Renem i Rycerzami, którzy zabijają pozostałych uczniów Jedi w akademii Luke`a.
-Luke nie wie jak dobrze wyszkolić nowe pokolenie Jedi. Podstawowe szkolenie udzielił mu Obi-Wan i Yoda. Żaden nie był mu w stanie poświęcić wystarczająco wiele czasu ile powinien, na przykład jak w przypadku Jedi szkolonych przed wojnami klonów w czasach starej republiki. Cała wiedza Luke`a w dużej mierze opiera się na tym czego pobieżnie nauczyli go dwaj Mistrzowie oraz przez własne doświadczenia. Dawni Jedi byli odbierani własnym rodzinom ale Luke nie wie, że była to ogólno przyjęta norma. To dlatego znaczna większość jego uczniów dała się uwieść Ciemnej Stronie.
-Po śmierci Dartha Vadera, Luke rozpoczął poszukiwania potencjalnych Jedi. Jego idea szkolenia polegała na tym, że każdego uczenia szkolił tak samo, bez indywidualnego podejścia do każdego, przez co uważał, że ograniczy to przejścia na Ciemną Stronę. Co ciekawe, nie odciągał ich całkowicie od własnych rodzin (widzieliśmy reakcje Anakina na śmierć własnej matki), tylko starał się im udostępniać jak najczęstszy kontakt z najbliższymi. Każdego dnia uczniowie byli szkoleni, ale nie zostali całkowicie odsunięci od swoich rodzin. Kontakt nie był umożliwiony codziennie. Rodziny mieszkały blisko akademii Jedi.
-braki w wiedzy i szkoleniu Luke`a doprowadziły do upadku jego akademii. Oczywiście, w legendach EU wielu Jedi dało się zwieść Ciemnej Stronie, jednak nigdy nie występowało to na tak wielką skalę. Jest to bezprecedensowa sytuacja. Luke zdaje sobie sprawę z własnej ogromnej porażki, więc dlatego pamięć Rey została wymazana. Jej rodzina nie mogła znieść jej widoku, ponieważ widzieli w niej czyste zło, które urzeczywistniło się po przejściu jej brata na Ciemną Stronę. Wszyscy boją się Jedi. Rodzina obawia się Rey i tego kim potencjalnie mogłaby się stać.
(Koniec Spoilera)
KOMENTARZE (55)

Abrams już żałuje

2015-12-25 10:28:52

J.J. Abrams przeczytał już scenariusz do kolejnego epizodu. To akurat nie powinno być dziwne, jest on producentem wykonawczym tego filmu, a także pracował nad treatmentem całej trylogii. Jednak dopiero teraz, po premierze coś w Abramsie drgnęło. Wspomniał o tym jego przyjaciel Greg Grunberg, który w „Przebudzeniu Mocy” gra pilota Snapa Wexleya. Abrams przyznał przyjacielowi, że scenariusz jest tak dobry, że chciałby go wyreżyserować. Co ciekawe Greg pamięta jak J.J. wspominał już przy poprzednich projektach, choćby przy serialu „Lost – Zagubieni”. Wtedy jednak nie było po nim widać takiego żalu.



Na razie jednak nic nie wskazuje na to, by reżyser Epizodu VIII miał się zmienić. Rian Johnson nie tylko napisał scenariusz, ale też już ma za sobą zdjęcia na Skellig Michael, w których wzięli udział Mark Hamill i Daisy Ridley. Właściwe zdjęcia ruszą w styczniu.
KOMENTARZE (24)

Kto wraca w Epizodzie VIII?

2015-12-19 23:37:31

O tym kto wróci, a kto nie wróci do Epizodu VIII spekulowano już od dłuższego czasu. Po premierze „Przebudzenia Mocy” zakładać można dużo łatwiej, ale jak się okazuje, można się pomylić. Przy okazji premiery Epizodu VII w Europie, Kathleen Kennedy potwierdziła, że w kolejnej części pojawią się nowi aktorzy, ale też wróci cała główna obsada najnowszego filmu. Słowo „cała” jest tu kluczowe, zwłaszcza, że nie wszyscy przeżyli, dodatkowo los kilku postaci nie jest do końca przesądzony. O tym jak to rozwiążą, czy znów wizjami czy jeszcze inaczej, przekonamy się za półtorej roku.

Na razie wygląda na to, że w styczniu na plan powrócą Adam Driver, John Boyega, Daisy Ridley, Oscar Isaac, Mark Hamill, Harrison Ford, Carrie Fisher, Domhnall Gleeson, Andy Serkis, Anthony Daniels, Peter Mayhew, Lupita Nyong’o, Gwendoline Christie, Kenny Baker, Warwick Davis i Max von Sydow. Oczywiście Kathleen mogła powiedzieć tak, by nie zdradzać fabuły i może za jakiś czas informacja ta zostanie doprecyzowana.

Wśród nowych aktorów póki co potwierdzono jedynie Benicio Del Toro. Wraz z ruszającą produkcją po nowym roku, niebawem powinniśmy zacząć dostawać więcej informacji o kolejnym Epizodzie.

Na razie Daisy Ridley przyznała, że przeczytała już scenariusz do VIII Epizodu i jej zdaniem jest dobry. Nie chciała jednak wchodzić w szczegóły, mówiąc, że na razie powinniśmy skupić się jeszcze na „Przebudzeniu Mocy”.

Za scenariusz i reżyserię odpowiada Rian Johnson. J.J. Abrams pozostanie producentem całej, nowej trylogii.
KOMENTARZE (44)

Dokładnie rok do premiery „Rogue One”

2015-12-16 07:36:51

Do premiery „Rogue One” dzieli nas dokładnie rok. Podobnie jak to zrobiliśmy w przypadku Przebudzenia Mocy, tak i dziś pozwolimy sobie na małe podsumowanie.



Po sprzedaży Lucasfilmu Disneyowi zaczęto dość szybko mówić nie tylko o trzeciej trylogii, ale też spin-offach, samodzielnych, niezależnych filmach. Dziś noszą one nazwę „Antologii” bądź „Opowieści”. Lucasfilm używa zamiennie obu tych nazw, pierwsza bardziej dotyczy serii, druga jest prawdopodobnie odpowiednikiem słowa „Epizod”. Cóż, pewnie za jakiś czas się to wyklaruje. W każdym razie pojawiały się plotki na temat nowych, niezależnych filmów, a już w lutym 2013 oficjalnie je potwierdzono. Początkowo dwa, mieli za nie odpowiadać Lawrence Kasdan i Simon Kinberg. Obaj znajdowali się w małej grupie osób, które planowały wszystkie nowe filmy, włącznie z trzecią trylogią.

Warto przypomnieć, że George Lucas zostawiał w Lucasfilmie szkice co najmniej kilku takich filmów.

Pierwszy na tapecie był film Kasdana. Jak wiemy już oficjalnie, jego głównym bohaterem będzie młody Han Solo. Temat ten wybrany z puli Lucasa. To właśnie ten film był początkowo planowany na rok 2016. Obraz Kinberga zaplanowano na 2018 i jak przypuszczamy, jego bohaterem może być Boba Fett. W momencie przejęcia przed Disneya Lucasfilmu planowano pięć filmów, nie sześć.

Nie wiemy dokładnie w którym momencie do Kathleen Kennedy przyszedł ze swoim pomysłem na film John Knoll. Prawdopodobnie wtedy, gdy już było pewne, że spin-offy powstają i prace nad nimi się rozpoczęły. John Knoll chciał nakręcić obraz o tym jak Rebelianci zdobywają plany Gwiazdy Śmierci. Kathleen początkowo jedynie kurtuazyjnie wysłuchała jego pomysłu, ale im dłużej mówił, tym bardziej jej się to podobało. Jak sama wspomina, chciała się zgodzić już w połowie, ale jedyne co ją przerażało to fakt, że inni pracownicy Lucasfilmu będą przychodzić do niej w podobnych sprawach. Zgodziła się ostatecznie, a jak się okazało wielu pomysłów na film na razie nie dostała.

John Knoll był nie tylko pomysłodawcą tego, co stało się „Rogue One”, ale też został jego głównym producentem. Oczywiście za kwestie techniczne i logistyczne odpowiadał Jason McGatlin, szef produkcji filmowej Lucasfilmu. Jednak w rozwoju tej „Antologii” istotną rolę odegrała Kiri Hart, prawdopodobnie większą niż przy pozostałych filmach. W Lucasfilmie to ona nadzoruje wszystkie opowiadane historie i tym razem mogła się tym zająć, bez Abramsa, Kasdana, Kinberga, Arndta czy notatek Lucasa nad sobą. Szybko stało się jasne, że „Rogue One” stanie się trzecim spin-offem, a jego premiera była planowana na rok 2020. Dużo czasu by się nim zająć. No a wieść o tym, że są trzy filmy w produkcji rozniosła się po świecie. Warto podkreślić, że będzie to pierwszy film z cyklu, do którego nie dołoży swojej cegiełki George Lucas. To w całości autorski pomysł Lucasfilmu.

W połowie roku 2013 Lawrence Kasdan musiał się bardziej zaangażować w „Przebudzenie Mocy”. To właśnie on razem z J.J. Abramsem przepisywali scenariusz, w miejsce Michaela Arndta. Było jasne, że Larry nie jest w stanie pracować jednocześnie nad dwoma filmami. Co prawda do pisania scenariusza zaangażował swojego syna, Jona, ale spin-off o Hanie Solo musiał zostać przesunięty. Informacja o tym wypłynęła w sieci kilka miesięcy później, bo dopiero w lutym 2014. Wtedy jednak był już opracowany plan B. Najłatwiej byłoby zamienić film Kinberga i Kasdana miejscami, ale Simon mając też inne projekty w innych uniwersach nie mógł się „streścić”. Najłatwiej więc było zamienić „Rogue One” z filmem o Hanie Solo. I tak też zrobiono. Tak na marginesie, potem jeszcze po odejściu Josha Tranka zamieniono kolejnością film Kasdana i Kinberga, ale to już inna historia.

John Knoll miał pomysł na film, ale on jest specem od efektów specjalnych, a nie scenarzystą. Dlatego scenariusz był rozwijany pod czujnym okiem Kiri Hart. To ona zajęła się szukaniem scenarzystów i reżysera. Działo się to na przełomie roku 2013 i 2014.

W maju 2014 prace nad „Rogue One” są już na tyle zaawansowane, że można pochwalić się tym światu. Wpierw Bob Iger już oficjalnie mówi, że trzy spin-offy są w produkcji. Potem następuje wyciek planów Disneya (starych na tamten czas), gdzie trzeci spin-off jest oznaczony jako „Red Five”. Następnie Lucasfilm ogłasza, że zaangażowano Garetha Edwardsa jako reżysera oraz Gary’ego Whittę jako scenarzystę. Obaj de facto pracowali dla Lucasfilmu od przynajmniej od początku 2014. Angaż i rozmowy musiały trwać wcześniej. Ci młodzi twórcy rozwijali scenariusz i pomysły na film, a także brali udział w lekcjach. Te polegają na tym, że filmowcy oglądają klasyki kina, by podpatrzeć pewne techniki. Robił tak Abrams, robił tak Lucas. Edwardsowi, ale też Joshowi Trankowi i Rianowi Johnsonowi „zorganizowano” takie pokazy w Lucasfilmie.



Moment ogłoszenia Edwardsa i Whitty jest starannie dobrany. „Godzilla” Edwardsa weszła właśnie na ekrany, reżyser kończył promocję tego filmu, więc mógł łatwo omijać niewygodne pytania. Zwłaszcza wspominając coś o „Godzilli 2”. Sam Edwards opowiadał potem na Celebration, że o swoim angażu wiedział jeszcze przed gwiazdką 2013. Dostał nawet prezenty związane z sagą od rodziców, ale nie mógł im nic powiedzieć. Wszystko było tajne. Dopiero tuż przed oficjalnym ogłoszeniem, dostał wiadomość z Lucasfilmu, że może zadzwonić do najbliższych, by dowiedzieli się o tym od niego, a nie z mediów. Co zresztą uczynił. Na Celebration pokazywał też film z reakcją jego mamy na jego wielkie szczęście.

Edwards był zafascynowany „Gwiezdnymi Wojnami”. Dla niego ten film to spełnienie marzeń. I pomyśleć, że gdy na 30 urodziny postanowił pojechać ze swoją dziewczyną do Tunezji, by odwiedzić lokacje, myślał, że to największa gwiezdno-wojenna przygoda jego życia. To również jemu przypisuje się pomysł, by kręcić część zdjęć w Meksyku. Tam powstały zdjęcia do jego debiutanckiego filmu „Strefy X”. O Meksyku wspominano wiele razy przy tym filmie, ostatecznie niedawno Kathleen Kennedy przyznała, że faktycznie powstaną tam jakieś zdjęcia.

Z drugiej strony dostaliśmy Gary’ego Whittę. On również nie ma zbyt udanego dorobku filmowego („1000 lat po Ziemi”, „Księga ocalenia”), ale dość dużo udzielał się w sieci, gdzie hejtował prequele, Lucasa czy „Wojny klonów”. Gdy dostał angaż do filmu zaczął usuwać niewygodne wpisy, czym się tylko ośmieszył.

Razem z oficjalną zapowiedzą podano też datę premiery. 16 grudnia 2016. Nie powiedziano jednak o czym będzie to film. Nic dziwnego, że większość informacji dalej się nam zlewała. Były głosy, że to film o Solo, ale też, że to film o Bobie. Źródła przypisywały produkcję filmu Kinbergowi lub Kasdanowi. Nikt nie wspominał o Knollu.

Kolejne miesiące nie przyniosły żadnej naprawdę nowej informacji. Były tylko spekulacje na temat Fetta i Solo i tyle. Tuż po premierze „Strażników Galaktyki” Gary Whitta oficjalnie podziękował twórcom tego filmu, że utrudnili mu pracę. Opublikował też pierwszy fragment scenariusza. Oczywiście nic nie ujawniający, poza jedną drobną kwestią. Film zacznie się od napisu „Dawno temu, w odległej galaktyce” - więcej.

Bliżej końca roku 2014 Gareth Edwards zaczął już zbierać swoją ekipę. Pierwszą osobą o której się dowiedzieliśmy był operator - Greig Fraser. Jego angaż zdradził kierunek jakim podążali twórcy. Szukali ludzi pracujących przy filmach wojennych. Klimat „Rogue One” ma być cięższy.

W listopadzie 2014 pojawiła się informacja, że spin-off może być o łowcach nagród wynajętych przez Sojusz Rebeliantów w celu wykradnięcia planów Gwiazdy Śmierci. Z końcem roku poznaliśmy nazwę kodową filmu – „Los Alamos”. To nawiązanie do „Projektu Manhattan” i miejsca w którym rozpoczęto budowę bomby atomowej. Aluzja do Gwiazdy Śmierci jest dość czytelna. Oczywiście brakowało oficjalnych potwierdzeń.

W kolejnych miesiącach historia medialna o łowcach rozwija się. Są w nią zaangażowani albo Fett, albo Solo, albo nawet obaj jednocześnie. Łowcy mogą być piratami. Praktycznie nikt nie zauważa, że Gary Whitta wrzucił na swoim twitterze największy spoiler. Swoje zdjęcie w stroju rebelianckiego pilota. Wygląda na to, ze cieszy się sagą, a nie, że bawi się z fanami.

Jednocześnie Whitta kończy pracę nad scenariuszem. W jego miejsce z początkiem roku 2015 wchodzi Chris Weitz („American Pie”, „Złoty kompas”). Wcześniej sugerowano, że może zajmie się tym Kinberg, ale nie. Nie dokładnie wiemy też, dlaczego Whittę zamieniono na Weitza. Z jednej strony miał inne projekty. Z drugiej pojawiły się wieści, że Lucasfilm nie jest zadowolony ze scenariusza. Z trzeciej zaś takie, ze Whitta zaszalał i to co chciał zrobić przekroczyłoby budżet. W każdym razie Weitz odpowiadał za kolejna iterację.

W tym czasie ruszyły też poszukiwania aktorów, a przede wszystkim aktorki. Wymieniano się dwie główne kandydatki - Tatianę Maslany i Rooney Marę. Jednocześnie źródła wskazywały, że w Lucasfilmie najbardziej chcieliby w tej roli widzieć Felicity Jones. W pewnym momencie wyglądało już na to, że obsadzono Tatianę Maslany, jednak ostatecznie okazuje się, że podpisano kontrakt z Jones. To był dla niej dobry okres, właśnie dostała nominacje do Oskara za rolę w „Teorii wszystkiego”, a także miała angaż w „Inferno”. Felicity jest na fali.



Punktem zwrotnym w tym, co wiemy o spin-offie był 12 marca 2015. Wtedy to na spotkaniu udziałowców Disneya Bob Iger zdradził tytuł – „Rogue One”. Potwierdził udział Felicity Jones już oficjalnie, a także wymienił trzech kolejnych producentów - Tony’ego To, Johna Swartza i Simona Emanuela. Było też już jasne, że nie będzie to spin-off ani Kasdana, ani Kinberga. Ujawniono też kluczowy udział Johna Knolla.

Nagle rozwiązały się też języki twórców. Okazuje się, że muzykę skomponuje Alexandre Desplat (co do dziś nie zostało oficjalnie potwierdzone). Gary Whitta stwierdza, że to on jest autorem tytułu. I coraz mocniej akcentowani są Rebelianci, piloci i tak dalej. Brakuje tylko jednej rzeczy, powiązania z Gwiazdą Śmierci. O tym jakby zapominamy na jakiś czas. Wręcz przeciwnie wszyscy nastawiają się na „Top Gun” w wersji „Star Wars”. Powoli jednak zmienił się ton. Od tego momentu sugeruje się, że film będzie mroczniejszy, bardziej wojenny.

Jednocześnie dowiedzieliśmy się, że twórcy mają na oku Bena Mendelsohna. Ale też szybko stało się jasne, iż niewiele będą nam mówić o „Rogue One”. Tym razem to nie tylko kwestia tajemniczego pudełka, ale też porozumienia z Paramountem. Ze względu na podobieństwo tytułu do „Rogue Nation” Disney i Lucasfilm obiecały, że nie będą reklamować nowego filmu do czasu premiery nowego „Mission: Impossible”. Jedynym wyjątkiem było Star Wars Celebration. Tam gośćmi byli i John Knoll, i Gareth Edwards, i Kiri Hart. No i oczywiście Kathleen Kennedy. Pojawiły się informacje, że film ma dotyczyć wykradzenia planów Gwiazdy Śmierci. Pokazano też teaser i zdradzono kolejnych członków ekipy. To co się działo na panelu możecie przeczytać tutaj. Warto zwrócić uwagę na to, że teaser powstał jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć i nie został potem nigdzie więcej oficjalnie pokazany. W sieci pojawiły się jedynie pirackie nagrania.

Kolejnym aktorem, o którym mowa, a którego potem zaangażowano w filmie jest Riz Ahmed. Po nim mowa jest o Diego Lunie i Forescie Whitakerze. Precyzują się wówczas porównania filmu. To już nie „Top Gun”, a „Hamburger Hill” spotykający „Gwiezdne Wojny”.

W międzyczasie pojawiały się plotki o udziale Lei, Baila Organy (powrót Jimmy’ego Smitsa), Vadera (powrót Haydena Christensena), no i gdzieś tam ew. powrót Imperatora (Ian McDiarmid), czy droidów R2-D2 i C-3PO. Żadna z tych wieści nie została w żaden sposób potwierdzona.

W lipcu wyglądało na to, że zaczęto zdjęcia. Brak informacji tworzył zamieszanie. Dziś wygląda na to, że zwyczajnie trwały już prace w Pinewood i tyle. Zresztą wiele osób pracujących wcześniej przy „Przebudzeniu Mocy” przeskoczyło do nowego projektu. W tym oczywiście Neal Scanlan czy fani odpowiedzialni za nowego R2-D2 Oliver Steeples i Lee Towersey. Krążą też plotki o zatrudnieniu Donniego Yena, a także Benicio Del Toro. Problemem jest to, że trwa już casting do Epizodu VIII i zaczynały się nakładać wieści. Del Toro ostatecznie trafił do Epizodu. A co ważniejsze zaczęliśmy poznawać lokacje. Pierwsza z nich to Cardington i dawna baza RAFu, w której prawdopodobnie odbudowano Yavin 4.

W sierpniu ruszyły zdjęcia. „Sun” publikuje zdjęcia z Bovingdon Airfield, znajdującego się niedaleko Pinewood. Co ciekawe stworzono tam jakąś „rajską” wyspę.



Przy okazji D-23 Expo oficjalnie poznajemy obsadę. Dołączają do niej Mads Mikkelsen, Alan Tudyk i Jiang Wen. Dowiedzieliśmy się też, że Tony’ego To zastąpiła Allison Shearmur. No i najważniejsze, mamy pierwsze (i na razie jedyne) oficjalne zdjęcie.

Znów rozwiązały się języki. Alan Tudyk ma zagrać postać motion-capture. Mads Mikkelsen mówił o lokacjach w Wielkiej Brytanii i Islandii. Pojawiają się też plotki o komputerowym wskrzeszeniu Petera Cushinga w roli Tarkina. Gdzieś po drodze sugerowano, że Felicity Jones zagra albo Sabine z „Rebeliantów” lub córkę Boby Fetta. Jednak plotki te wydają się być mocno chybione.

Z końcem września ekipa wylądowała na Islandii. Dostrzeżono tam między innymi Madsa Mikkelsena. Dodatkowo podobno film dostał trzeciego scenarzystę. Christopher McQuarrie miałby poprawiać film po Weitzu.

Najnowsze wieści mówią, że ekipa „Rogue One” pojawiła się na Malediwach, no i że jeszcze został im Meksyk do odwiedzenia. Promocja filmu powinna niebawem nabrać tempa, wtedy dowiemy się pewnie czegoś więcej.
KOMENTARZE (6)

Kobiecy spin-off na horyzoncie?

2015-12-15 07:24:54

Kathleen Kennedy wypowiedziała się o „Antologiach”. Otóż jednym z najważniejszych elementów łączących te filmy to fakt, że one faktycznie mają być niezależnymi produkcjami. Lucasfilm nie zamierza robić z nich marek. Planując film o Hanie Solo, nikt nie planuje sequela. Każdy z tych obrazów ma mieć własny początek, rozwinięcie i zakończenie. Chodzi o to, by faktycznie były one zróżnicowane. Nie tylko koncentrowały się na różnych postaciach, ale też poruszały inną tematykę i wpisywały się w inne gatunki filmowe. A co jeszcze ważniejsze, to nie mają być prequele. Kennedy zauważyła, że w przypadku „Rogue One” faktycznie wyszło, że to wprowadzenie do „Nowej nadziei”, ale to nie będzie norma.

Potem trochę zmieniła ton i powiedziała, że jeśli któryś ze spin-offów faktycznie okaże się wielkim sukcesem kasowym, to wtedy rozważą jego sequel. Ale obecnie takich planów nie ma.



Natomiast jedno jest pewne. Kennedy chce, by którymś z kolejnych filmów został wyreżyserowany przez kobietę. Być może będzie to dotyczyć już spin-offa Simona Kinberga. Tam wymieniano Michelle MacLaren jako kandydatkę do przejęcia schedy po Joshu Tranku. Niedawno w Lucasfilmie rozmawiano z czterema reżyserkami i trzema autorkami scenariuszy. Więc może chodzi o jeszcze inny film.

Kennedy bardzo zależy na tym, by kobiecy głos był bardziej słyszalny. Kobiety inaczej widzą pewne rzeczy i inaczej je wyrażają. Ale jak wspomina Kathleen, żadna kobieta nie zadzwoniła do nich proponując swój udział w filmach.

Poza Kennedy istotną rolę przy powstawaniu nowych filmów mają Kiri Hart, szefowa Story Group i Carrie Beck, dyrektorka strategii kreatywnej.

Ale to nie koniec wieści. Otóż Kathleen Kennedy odniosła się też do serialu aktorskiego, czyli „Underworld”. Otóż on podobnie jak Star Wars 1313 nie jest do końca pogrzebany. Czy to oznacza, że serial ma szansę powstać w tamtej formie? Tego nie wiadomo. Wręcz przeciwnie, Kahleen nic takiego nie sugerowała. Stwierdziła jedynie, że te scenariusze, które powstały, są w Lucasfilmie bardzo uważnie czytanie i analizowane. Kto wie, może jeśli nie wyjdzie z tego serial, to coś zostanie przeniesione do kolejnego spin-offa?

Wspomniano też, że w przypadku nowej trylogii, którą tworzą różni reżyserzy, istotna była współpraca. Rian Johnson pisząc swój scenariusz obserwował jednocześnie prace nad Epizodem VII. Był też recenzentem/konsultantem scenariusza. Przeprowadził także wiele osób z Abramsem. Dokładnie w ten sam sposób ma wyglądać praca nad Epizodem IX, czyli teraz Colin Trevorrow będzie obserwować prace VIII częścią. Nie jest tylko jasne, czy to Trevorrow sam napisze scenariusz.

A jeśli chodzi o kolejne filmy, to przypominamy jak wygląda harmonogram premier:
W piątek (18 grudnia 2015) wchodzi Epizod VII „Przebudzenie Mocy”.
16 grudnia 2016 „Rogue One”.
26 maja 2017 – Epizod VIII.
25 maja 2018 – spin-off o Hanie Solo.
w maju (?) 2019 – Epizod IX.
w maju (?) 2020 – trzeci spin-off.
KOMENTARZE (21)

Prawdziwy Meksyk w VIII Epizodzie

2015-12-12 09:10:10

Kathleen Kennedy promuje obecnie „Przebudzenie Mocy”. Ostatnio pojechała do Meksyku wraz z Lupitną Nyong’o i Oscarem Isaaciem. Ale co ważniejsze, wypowiada się tam także o kolejnych filmach. I to z konkretami.

Pierwszy konkret, który podała, to potwierdziła trzech członków obsady. Są to John Boyega, Oscar Isaac i Benico Del Toro.

Watro dodać, iż wcześniej J.J. Abarms potwierdził udział Johna Boyegi, Oscara Isaaca (ten sam się potwierdził jeszcze wcześniej), Daisy Ridley i Adama Drivera. Dodatkowo Mark Hamill także się zdradził. Tak więc prawdziwym nowym potwierdzeniem jest Del Toro. Aktor ten już o sobie zrobił tyle szumu, że nie jest to żadne zaskoczenie. Dla przypomnienia, niedawno Kennedy potwierdziła też udział Gwendoline Christie.



Ale to nie koniec wieści od Kennedy. Przyznała też, że zdjęcia do Epizodu VIII ruszą w styczniu. Czyli wkrótce po premierze „Przebudzenia Mocy” i zakończeniu prac nad „Rogue One”. Film będzie kręcony głównie w Pinewood. Kathleen powiedziała, że taki krótki odstęp czasowy między kolejnymi produkcjami jest ewenementem. Wynika to z tego, że premiera „Przebudzenia Mocy” została przesunięta. Wygląda więc na to, że wraz z Epizodem VIII ustabilizuje się harmonogram. Zdjęcia do kolejnych filmów będą się zaczynać gdzieś w okolicach stycznia, a do kin skończone obrazy będą wchodzić w maju kolejnego roku.

Kathleen Kennedy wspomniała też, że Epizod VIII (ale też i częściowo „Rogue One”) będzie kręcony w Meksyku. Zażartowała sobie, że stolica Meksyku wygląda zbyt nowocześnie na „Gwiezdne Wojny” więc będą szukać raczej przedmieść.

Na koniec producentka potwierdziła, że Rian Johnson dostał bardzo konkretne zadanie. Story Group ustaliła plan wydarzeń na kolejne Epizody i tego będą się trzymać aż do IX. Oczywiście plan, to nie scenariusz, ale Rian nie będzie miał pełnej swobody.

Abrams natomiast wypowiedział się na temat tego, czy nie żałuje, iż nie wyreżyseruje kolejnych epizodów. Dla przypomnienia będzie jednym z producentów, będzie nadzorował produkcję tego filmu. Stwierdził, że nie żałuje, iż nie powróci na fotel reżysera z dwóch powodów. Jeśli „Przebudzenie Mocy” się nie uda, to pewnie na dniach by go zwolnili. Natomiast jeśli się uda, nie będzie musiał starać pobić samego siebie, co też jest dużą ulgą. Ale jest to słodko-gorzka decyzja.
KOMENTARZE (0)

Nowe zdjęcia i wieści o „Przebudzeniu Mocy”

2015-12-09 20:48:15

Kolejna porcja wieści to kompilacja kilku wywiadów, konferencji prasowych i rozmów w programach telewizyjnych. Ale zaczynamy od Chin. Dobrze pamiętamy dążenia Lucasfilmu do tego, by „Zemsta Sithów” weszła na chińskie ekrany. Pamiętamy też premierę trylogii w Chinach, która odbyła się w tym roku. W Państwie Środka „Przebudzenie Mocy” wejdzie 9 stycznia 2016. Z tej okazji pojawił się chiński plakat i tu uwaga, są na nim zmiany. Nie ma Chewbaccy, a Finn jest mniejszy niż w oryginale.

Wracamy do amerykańskich wieści. Nie będzie filmiku pod koniec napisów „Przebudzenia Mocy”. Potwierdził to J.J. Abrams. Za to inne źródła potwierdzają, że zwiastun zajawkowy „Star Trek Beyond” ma być wyświetlany przed Epizodem VII. Ciekawe co z „Rogue One”? Na razie nic nie wiemy. Za to w Epizodzie VII nie ma ani Jar Jara ani Ewoków. Jak ktoś chce oglądać Ewoki to w „Powrocie Jedi” jest ich sporo.



O tym, że Daisy Ridley ćwiczyła do roli na trzy miesiące przed rozpoczęciem zdjęć, wiemy od jakiegoś czasu. Okazuje się, że J.J. Abrams miał wtedy dla niej pierwszą wskazówkę. Żeby się nie przećwiczyła i nie przeszarżowała w przygotowaniach. Co ciekawe jedną z trudniejszych rzeczy dla niej było granie w scenach, w których musiała udawać, że lata. Choćby sterując „Sokołem” w kosmosie. Na szczęście mogła liczyć na wsparcie ekipy. Za to bardzo dobrze współpracowało się jej z Johnem Boyegą, z którym mocno się zaprzyjaźniła.

Abrams wspomniał też o Linie Mirandzie i jego udziale w „Przebudzeniu Mocy”. Wszystko zaczęło się od tego, że John Williams stwierdził, że do jednej sceny muzyki nie skomponuje. Abrams napisał do Mirandy z zapytaniem czy ten ma czas. Dostał prawie natychmiast odpowiedź „rzucam wszystko”. I takim sposobem znalazł się w „Przebudzeniu Mocy”.

Nie wszystko w nowych „Gwiezdnych Wojnach” jest takie piękne. Hollywood ma swoje prawa. Przekonała się o tym Carrie Fisher, która została zobligowana do schudnięcia 16 kilogramów. Teraz aktorka mogła skrytykować tą obsesję Hollywood, ale wpierw zrobiła dokładnie to, czego od niej wymagano. Taki biznes, jak stwierdza. Ale przy okazji rozmawiając z Guardianem wspomniała, że wymóg stracenia wagi nie jest dla niej niczym nowym. Dokładnie tego samego zażądano przy „Nowej nadziei”. Wtedy chcieli zatrudnić ¾ Fisher. Carrie sugeruje też, że jej problemem jest to, iż jak schudnie to nie czuje się sobą. A dodatkowo, gdy rozmawiają z nią filmowcy to mówią do niej jak do aktorki, ale ona słucha ich jak autorka scenariuszy. Dieta Fisher polegała na tym, by mniej jeść a więcej ćwiczyć. Okazała się skuteczna. Odtwórczyni księżniczki Lei dodała także, że raz gdy rozmawiała z Abramsem, ten wspomniał, iż jednym z zadań jakie stoją przed „Przebudzeniem Mocy” jest transformacja sagi, tak by z serii dla chłopców stała się bardziej przyjazna dziewczynkom. Chodzi o to, by nie tylko na film szli ojcowie z synami. Oni są nadal bardzo ważni, ale chcą też by przychodziły matki z córkami.

Skoro jesteśmy przy Fisher warto wspomnieć o jednej rzeczy. To, że jest generałem, a nie księżniczką, już wiemy. Pytanie jednak jest takie, dlaczego nie jest Jedi? Dlaczego się nie szkoliła. Odpowiedział na to J.J. Abrams, mówiąc krótko, że życie jest sztuką wyboru. I to jest wybór dokonany przez Leię. Nie być Jedi, ale dalej walczyć dla Rebelii czy Ruchu Oporu.

Niektóre źródła sugerują, że Leia i Han nie będą małżeństwem, a partnerami. Zobaczy na ile to prawda.

Kończąc wątek Carrie jeszcze jedna sprawa. Carrie chciała by Gary zagrał jakąś rolę w filmie, ale Abrams się nie zgodził. Podobno nie lubił gdy pies był na planie, ale reżyser sam temu zaprzecza. Cóż, zobaczymy, może Rian Johnson podchwyci pomysł, skoro podobno chce na planie zatrudnić kota.

Carrie wracając do dawnych czasów mówiła, że na planie oryginalnej trylogii była jedyną kobietą. Teraz jest inaczej. Wtedy też były drinki i dużo picia. Teraz musieli być trzeźwi. Inne czasy.

Abrams wierzy, że ścieżki życiowe Maz Kanaty i Yody się kiedyś skrzyżowały. Ale nie ma o tym nic w filmie, bo to stare dzieje. Reżyser odwołał się też do imion. Te z Kasdanem zmieniali wielokrotnie. BB-8 jako jedyny się ostał bez zmian. Rey, Finn czy Poe zmieniali się wiele razy, za to Kylo Ren i Maz Kanata dość szybko się ustabilizowali. Chwalił też kostiumy Michaela Kaplana. Choć nad niektórymi musieli sporo popracować. Tak było w przypadku Kylo Rena. Kostium kapitan Phasmy jest jednym z wczesnych pomysłów na Kylo Rena. Natomiast gdy już stworzyli maskę Rena to już było wiadomo, że to ten jedyny.

Lawrence Kasdan wspomniał, że w „Gwiezdnych Wojnach” nie było jeszcze postaci takie jaką jest Kylo Ren. To postać od której wyczuwa się konflikt.



Za projekt speedera Rey odpowiadał Darren Gilford. Inspirował się on sprzętem rolniczym, ale tym razem zamiast pomagać zbierać plony, speeder ma pomóc zbierać resztki. Gilfordowi pomagał przy tym Gary Tomkins, który odpowiadał za projekty pojazdów. On zaś odwiedził wyścigi starych samochodów w Wielkiej Brytanii by tam szukać inspiracji. Jednym z kluczowych źródeł był Aston Martin z 1922. Pojazd nie ma też siedzenia, dlatego szukano odpowiedniego siodła, tym samym znów wrócono do pomysłu z farmą.

Gwendoline Christie przyznaje, że kapitan Phasma jest Bobą Fettem nowych filmów. Dowodzi legionem szturmowców i co najważniejsze jest zła.

Na koniec małe sprostowanie. Otóż Neal Scanlan, który zajmował się tworzeniem stworów przyznał, że Snoke ma zaledwie 7 stóp wysokości. Czyli ma zaledwie 2 metry 13 cm, a nie 7 metrów jak podawały niektóre źródła. Zatem pomysł z starym konceptem, o którym pisaliśmy tutaj może być aktualny.
KOMENTARZE (13)

Coraz więcej wieści o Epizodzie VIII

2015-12-07 07:25:25

Już coraz mniej dni pozostało do premiery „Przebudzenia Mocy”, ale prace nad kolejnymi filmami z sagi trwają. Prawdopodobnie wkrótce po nowym roku rozpoczną się normalne zdjęcia do Epizodu VIII w reżyserii Riana Johnsona, więc pojawia się na jego temat kolejne wieści.

Podobno do filmu dołączyła Geraldine James. 65-letnia aktorka chyba jest najlepiej kojarzona z roli pani Hudson w „Sherlocku Holmsie” z Robertem Downey Jr. Nie wiemy na ile informacje o jej angażu są pewne, ale podobno przygotowując się do nowej roli, aktorka musiała polecieć do Hiszpanii, gdzie odbędzie się część zdjęć. Jeśli to nie chodzi o inny film, to znaczy, że ekipa Johnsona niebawem znów wyruszy na lokacje. Hiszpania, a dokładniej Sevilla była już wykorzystywana w „Gwiezdnych Wojnach”, dokładniej w „Ataku klonów”, o czym pisaliśmy tutaj, gdzie grała Naboo.

Nie jest to jedna podobna informacja. Już wcześniej słyszeliśmy, że ekipa Johnsona może jeszcze raz wrócić na Skellig Michael, ale pewne irlandzkie źródła sugerują, że to nie koniec. Podobno zdjęcia mają być też kręcone w Ceann Sibéal. To nadal są okolice hrabstwa Kerry, więc niedaleko od Skellig Michael, ale zdecydowanie mniej problemów z kręceniem zdjęć. Podobno tam ekipa ma się pojawić w kwietniu.

Otóż w Epizodzie VIII wrócimy na Jakku lub na Tatooine. Dekoracja jest już przygotowywana, ale ze względu na podobieństwo tych dwóch planet, źródła na razie nie potrafiły wskazać, o którą z nich chodzi. W Pinewood ponownie ustawiono też „Sokoła Millennium”. Podobno spece od stworzeń pracują nad jakimś monstrum o długiej szyi. Czy trafi do Epizodu VIII? Zobaczymy.

Stroje szturmowców Najwyższego Porządku mają też być lekko zmienione względem „Przebudzenia Mocy”. Ale tak, by fani mogli dostrzec pewne różnice, natomiast zwykły widz nie powinien zwrócić na to uwagi.

Lawrence Kasdan skomentował kolejne filmy, czyli przede wszystkim własną „Antologię” i Epizodu VIII i IX. Stwierdził, że zna Riana i że ten planuje zrobić rzecz dziwną. Dodatkowo każdy z kolejnych Epizodów ma być inny, naznaczony ręką reżysera (czyli Abramsa, Johnsona i Trevorrowa). Baza jest ta sama, ale rozwój inny. Larry dodał też, że wie jaki będzie jego spin-off, ponieważ go pisze, ale nie chce o tym mówić.

Być może jednym z tych dziwnych pomysłów jest ten z kotem. Otóż podobno kot ma zostać wykorzystany, by grać jakiegoś dziwnego kosmitę.

Uwaga dalsza część newsa zawiera potencjalne spoilery do „Przebudzenia Mocy”.

Kathleen Kennedy wyjawiła w jednym z wywiadów, że kapitan Phasma jest istotną postacią i pojawi się w kolejnym filmie, czyli Epizodzie VIII. Więc ponownie spotkamy się z Gwendoline Christie. Kennedy twierdzi, że co do Phasmy ma wielkie plany, więc ewentualnie mógłby to być własny spin-off a nie Epizod VIII, ale na to chyba jeszcze za wcześnie.

Inne źródła obsadowe twierdzą, że w przypadku wielkiej trójki podpisano kontrakty jedynie z dwojgiem aktorów. Jednym z nich na pewno jest Mark Hamill, sam się zdradził nie raz. Druga jest raczej Carrie Fisher. Wygląda na to, że Harrison Ford się nie pojawi w kolejnym filmie, chyba, że kontrakt zostanie podpisany później. Zapytano nawet Forda o jego ewentualny występ, ale zasłaniał się tym, że nie może nic powiedzieć. Czy jest w tym spoiler, czy zagrywka medialna, przekonamy się za niecałe dwa tygodnie.
KOMENTARZE (10)

Plotki łachudrowe

2015-11-28 14:00:25

Zdjęcia do „Rogue One” jeszcze trwają, podobno. Natomiast niedawno John Boyega pochwalił się tym, że odwiedził plan. Oczywiście był nim zachwycony, ale jednocześnie nic ciekawego nie zdradził. Poza faktem, że zdjęć jeszcze nie skończono.

O to na ile „Rogue One” jest inny od tradycyjnych filmów z cyklu próbowano pytać Madsa Mikkelsena. Potwierdził, że w pewnym stopniu ton czy ujęcie tematu jest inne. Być może da się też zauważyć osobisty wpływ Garetha Edwardsa i tak powinno być. Ale Mads nie chciał ciągnąć tematu, twierdząc, że jeszcze jak powie za dużo to znajdą go następnego dnia martwego.
Mads przyznaje, że zarówno „Gwiezdne Wojny”, jak wcześniej „Hannibal” czy „Bond” to wielkie tytuły, ale to też dla aktora praca. Warto pamiętać przy czym się pracuje, ale to nie może przesłaniać samej pracy. Aktor musi skoncentrować się na każdej scenie, a do reszty wrócić gdy będzie się oglądać skończony film.

Na stronie agencji reprezentującej Riza Ahmeda pojawiła się informacja, że w „Rogue One” zagra on postać imieniem Bohdi Rook. Oczywiście nazwa już zniknęła z tej strony. Zobaczymy na ile jest prawdziwa. Poniżej kopia zapasowa strony jeszcze z wspomnianym imieniem.



Phil Tippett wrzucił na swojego twittera zdjęcie z wookiem. Prawdopodobnie jest to nowy wookiee z „Rogue One” lub Epizodu VIII. Chyba, że w którymś z nich Chewbacca będzie wyglądał inaczej niż w Epizodzie VII. Jak zwykle na razie nie mamy żadnych szczegółów.


KOMENTARZE (5)

Gina Rodriguez i inne plotki

2015-11-11 09:04:59

Wygląda na to, że to Gina Rodriguez zostanie zaangażowana w Epizodzie VIII. Początkowo była mowa o trzech aktorkach starających się o tę rolę. Poza Giną były to Tatiana Maslany i Olivia Cooke. Ta druga odpadła dość szybko, gdyż wylądowała w filmie Stevena Spielberga. Tatiana zaś prawdopodobnie po raz drugi odpadła z „Gwiezdnych Wojen”. Wcześniej starała się o rolę, którą ostatecznie dostała Felicity Jones. Cóż może przy „Antologii o Hanie Solo” jej się poszczęści, tam casting zacznie się już w przyszłym roku. Z Giną zaś jeszcze nie ma oficjalnych informacji, ale praktycznie w tym samym czasie John Boyega i Rian Johnson zaczęli śledzić jej konto na twitterze. Tak w ramach przypomnienia dotychczas do Epizodu VIII podobno dołączyli Gugu Mbatha-Raw i Benico Del Toro. W obu przypadkach brakuje oficjalnych potwierdzeń.

Z innych plotek. Lunak Heavy Industries to fasadowa firma powołana do produkcji Epizodu VIII. Pisaliśmy o tym wcześniej.

Mark Hamill zapuszcza brodę. Potwierdził to na twitterze. Wniosek prosty, wraca. Ale to już wiemy, bo podobno znów był na Skellig Michael. Ale bez brody? Czy jak? Czy może znów się gdzieś ogolił po drodze? Trudno nadążyć.

Na temat Epizodu VIII wypowiedział się też J.J. Abrams, o czym pisaliśmy tutaj. W skrócie, scenariusz do filmu jest już skończony, choć poprawki będą nanoszone jeszcze długo. Rian i producent Ram Bergman byli obserwatorami powstawania „Przebudzenia Mocy”, mieli niewielki wkład prosząc o uwzględnienie pewnych rzeczy. Dostali też przygotowany zarys napisany przez Lawrence’a Kasdana i resztę ekipy. Odbyło się też wiele spotkań, Abrams zaś nadzoruje film jako producent wykonawczy, ale to jednak będzie film Riana. Co ciekawe, J.J. potwierdził też, że Daisy Ridley, John Boyega, Adam Driver i Oscar Isaac byli obsadzani nie do jednego filmu, ale do całej trylogii. Biorąc pod uwagę to, że zdjęcia pełną parą ruszą na początku 2016 pewnie jakiś czas po premierze „Przebudzenia Mocy” zostaną podane nazwiska kolejnych osób, które powrócą w tym filmie.
KOMENTARZE (6)

Banery i wywiady

2015-11-10 07:22:58

Na początek mamy trzy nowe bannery, które powoli pojawiają się w kinach w USA, oczywiście oprócz plakatów. Jeden jest z Rey, drugi z Kylo Renem a trzeci z Finnem.

Z plotek mamy dwie. Otóż w 2014 pojawiła się informacja, że Judi Dench może zagrać Mon Mothmę w „Przebudzeniu Mocy”. Nic takiego nie ma miejsca. Ostatnio aktorka to potwierdziła i dodała, że nawet nie widziała „Gwiezdnych Wojen”. Żadnej z części.

Bob Iger natomiast wypowiedział się na temat Luke’a Skywalkera. Otóż szef Disneya potwierdza, Luke jest w filmie. Nie ma się co martwić.



Powoli pojawia się coraz więcej wywiadów z twórcami filmu. Pierwszy z nich przeprowadzono z J.J. Abramsem, można go przeczytać tutaj.
Abrams zapytany o to jak się ma fabuła „Przebudzenia Mocy” względem pozostałych filmów, przyznał, że zależało im na tym, by opowiedzieć jedną, zwartą historię, która ma swój początek, rozwinięcie i koniec. Ma też swoją historię do której nawiązuje, a jednocześnie pozostawia pewne wątki, które można kontynuować, zupełnie tak jak to miało miejsce w „Nowej nadziei”. Chodzi o możliwości. W pierwszym filmie Luke niekoniecznie był synem Vadera i bratem Lei, ale jednocześnie nie było to niemożliwe.

Abrams dobrze też ocenia współpracę z Lawrencem Kasdanem. Twierdzi, że właśnie wspólne działanie uczy najwięcej przy opowiadaniu historii. Reżyser jest też wdzięczny Disneyowi, w szczególności Bobowi Igerowi i Alanowi Hornowi, za to jak obeszli się z marketingiem. Bał się, że Disney będzie chciał pokazać i zdradzić za dużo, ale oni szanują wizję dzieloną przez Lucasfilm, by ten film poznać dopiero w kinie. Tyle, że ciężko jest też znaleźć równowagę, bo jeśli pokaże się za dużo, można zniszczyć komuś przyjemność z oglądania filmu, natomiast gdy się pokazuje za mało, mogą cię uznać, za napuszonego palanta. A gdzie jest ta granica? Abrams twierdzi, że na to pytanie muszą sobie odpowiadać przy każdym konwencie i każdej możliwej promocji filmu.

O Epizodzie VIII Abrams powiedział, że scenariusz jest już skończony. Co nie znaczy, że nie będzie wciąż poprawiany, bo to zawsze ma miejsce. W każdym razie mieli spotkania z Rianem Johnsonem i Ramem Bergmanem, pokazywali im zdjęcia, prawie dzień po dniu, gdy kręcono film. Byli częścią procesu powstawania, jako obserwatorzy, co wpływało też na Riana tworzącego scenariusz kolejnego filmu. Oczywiście pewne elementy zostały już wcześniej ustalone, choćby przez Kasdana, takie jak pewne relacje, pewne konflikty czy pytania na które należy odpowiedzieć. Abramsowi zależy na tym, by Epizod VIII był bardzo dobrym filmem, w końcu jest jego producentem wykonawczym, stąd względem Riana Johnsona i jego ekipy zachowano pełną transparentność działań. Johnson natomiast poprosił o uwzględnienie kilku rzeczy w scenariuszu, które przydadzą się potem do jego filmu. Zresztą ten scenariusz dość mocno jest zbieżny z kierunkiem, który wyznaczono „Przebudzeniem Mocy”. Choć to wciąż jest film Riana Johnsona i Abrams nie musi twórcy prowadzić za rączkę czy nadzorować.

Praca nad Epizodem VII nie może być oderwana od pozostałych filmów. To jest siódmy film z dziewięciu (przynajmniej na razie). Ważny przy tym jest tu kanon, który tworzą, co trzeba szanować. Ten film choć opowiada własną historię, nie jest wyjęty z kontekstu.

Początkowo Abrams pracował w z Michaelem Arndtem nad scenariuszem. Mówi, że szybko zdecydowali się do tych sesji dołączyć Ricka Cartera, by projektował wszystko o czym mówią. Wtedy też rodziły się takie pomysły jak choćby nowa ręka C-3PO i tak dalej. Potem, gdy przepisywał scenariusz z Lawrencem Kasdanem, więcej zastanawiali się nad tym jak nakręcić „Gwiezdne Wojny”, nie kolejny film, ale „Gwiezdne Wojny”. Jakie sceny chcą. Chcieli choćby Hana Solo w kostiumie, szturmowca, TIE Fightery. To wszystko wplatali w scenariusz.

J.J. jest też podekscytowany pracą z Johnem Williamsem. On wciąż komponuje używając ołówka, zapisując wszystko na kartce. Potem jedzie się do niego, a on gra melodie na pianinie. Robi to tak, że w głowie człowiekowi wydaje się jakby słyszał całą orkiestrę.

Abrams chwali też swoją obsadę, czyli głównie Daisy Ridley, Johna Boyegę, Oscara Isaaca i Adama Drivera. Jak mówi, od razu angażowano ich do trzech filmów, co najmniej trzech. Czyli po raz drugi nie wprost sugeruje w jednym wywiadzie Epizod X i kolejne.



John Boyega natomiast udzielił wywiadu Hollywood Reporter i Cnet. Aktor patrzy na „Przebudzenie Mocy” jako na swoją szansę. Zdaje sobie sprawę, że te filmy pomogły niektórym aktorom (jak Harrison Ford czy Carrie Fisher, która jednak ostatecznie tę szansę zmarnowała), innym przeszkodziły, ale jakoś wyszli na prostą (jak Ewan McGregor czy Natalie Portman), a jeszcze innym zakończyły (jak Jake Lloyd czy Hayden Christensen). Samego siebie Boyega określa mianem fana, nie tylko filmów ale przede wszystkim gier i Expanded Universe. Dodaje też, że podoba mu się postać Finna i jej rozwój. To szturmowiec, czyli ktoś kto nie powinien pożyć zbyt długo. Niewiele wiemy o przeszłości tego bohatera, ale ciekawe są wybory przed którymi staje i to kim się staje. Zapytany o bojkot „Gwiezdnych Wojen” przez to, że jego postać jest czarna, odparł tylko, że liczby mówią same za siebie. Skoro sprzedaż biletów jest tak fenomenalna, to bojkot chyba nie ma najmniejszego znaczenia. Rodzice Boyegi nie za bardzo znali i rozumieli „Gwiezdne Wojny”. Dla nich najważniejsze było to, że ich syn tam teraz gra.

Sam Boyega przyznaje, że zaczął oglądanie filmów od „Mrocznego widma” i wielce zaintrygował go wówczas Darth Maul. Jednak same prequele, choć mu się podobały, nie wciągnęły go aż tak bardzo. Dopiero gdy zobaczył klasyczną trylogię powiedział sobie „Wow”. Dla niego kwintesencją „Gwiezdnych Wojen” jest humor sytuacyjny. Choćby scena w której Han i Luke odbijają Leię z więzienia, a Han prowadzi rozmowę przez interkom. John uwielbia ten moment.

Mówił też, że Finn ma bardzo dużo wewnętrznej charyzmy, ale nie widać tego od początku. Gdy był przesłuchiwany do „Przebudzenia Mocy” John początkowo odgrywał rolę dramatyczną. Tego wymagał tekst. Jednak potem doszedł do wniosku, że coś jest nie tak. To przecież „Gwiezdne Wojny” i tu trzeba czegoś innego. Wrócił do domu, pooglądał sobie na YouTubie filmiki z castingów Marka Hamilla czy Harrisona Forda, co go zainspirowało.

John twierdzi też, że „Przebudzenie Mocy” jest najbardziej bliskie właśnie do „Nowej nadziei”, ze względu na ton, rytm, ale też dialogi, zwłaszcza te Hana i Luke’a. John sugerował też, że kurtka którą nosił na planie ma jakiś sekret i to nie przypadek, że nosił ją także Poe Dameron (Oscar Isaac). Oczywiście nic więcej nie zdradził.

W przeciwieństwie do Samuela L. Jakcsona Boyega nie mógł wybrać koloru miecza świetlnego. Abrams zrobił to za niego. Sam John żartowałby, że wybrałby czarny. Dodał też, że w tym filmie będzie dużo pościgów, zwłaszcza gonienia za Finnem.

„Przebudzenie Mocy” będzie jego pierwszym filmem „Star Wars”, który zobaczy na wielkim ekranie.

W innym wywiadzie natomiast bardzo się cieszył z tego, że Finn będzie miał swój własny temat muzyczny.



Daisy Ridley także odpowiedziała na kilka pytań Hollywood Reporter, w tym samym wywiadzie. Aktorka wspomina, że już samo dostanie roli Rey było dość ciężkie. Przez siedem miesięcy miała cztery czy pięć przesłuchań i co tu dużo mówić, zwłaszcza te pierwsze nie poszły jej najlepiej. Ale miała w sobie jakieś przeczucie, iż musi ten tekst przeczytać. A gdy już dostała rolę, to przez trzy miesiące musiała milczeć. Przyznała się w domu rodzicom i siostrze, ale na tym koniec. Miała też dużą ochotę, by wcześniej obwieścić światu, ze gra w sadze, ale mama ją przytemperowała. Mówiła, że to trochę jak z ciążą. Trzeba to przejść i przeczekać. Rey jej zdaniem jest przede wszystkim normalną dziewczyną, nie jakąś superbohaterką. Główna różnica między Ridley a Rey polega na tym, że Ridley zna swoją rodzinę i jest z nią blisko.

Przez te trzy miesiące Daisy musiała nabrać krzepy, ale też przytyć do roli.

Na planie Daisy trochę się bała rozmawiać z Markiem, Harrisonem czy Carrie zwłaszcza o klasycznej trylogii. Trochę ją to krępowało. Johna nie, od niego dowiadywała się potem ciekawostek. Za to najwięcej na planie rozmawiała z córką Carrie Fisher, czyli Billie Lourd, która jest w podobnym wieku. Daisy przyznaje, że Billie nie gra młodszej wersji Lei, oraz że nie było w ogóle potrzeby by kogokolwiek obsadzać do tej roli. Jedna Leia wystarczy.

Obiecała też, że dowiemy się kim są rodzice Rey. Oczywiście z filmu.

Daisy przyznaje, że na planie sobie śpiewała i nuciła. I że czasem to przeszkadza innym ludziom. J.J. Abrams zaproponował więc jej zakład, że wytrzyma jeden dzień bez śpiewu.
KOMENTARZE (17)

Rian znowu ćwierka

2015-10-08 07:23:52

Zaczynamy nietypowo bo od „Battlefronta” i beta testów. Otóż Germain Lussier, dziennikarz io9 ogłosił mały konkurs na twitterze w którym nagrodami były kody do betatestów na PS4. Wystarczyło wysłać na twitterze coś fajnego ze swojej kolekcji „Gwiezdnych Wojen”, coś co innych zaskoczy. Wśród odpowiadających znalazł się Rian Johnson, który wysłał pierwszą stronę scenariusza do Epizodu VIII.



Zabiło to dziennikarza. Mamy nadzieję, że Rian nie straci pracy przez gry komputerowe, bo dostęp do gry mu się jak najbardziej należy. Swoją drogą warto przypomnieć, że w zeszłym roku Gary Whitta w podobny sposób pokazał pierwszą stronę z Rogue One. Zresztą scenariusz Epizodu VIII też już widzieliśmy wcześniej.

Powoli zaczynamy też poznawać kolejnych twórców Epizodu VIII. Otóż za koncepty artystyczne odpowiada niejaki Jock. Artysta może się pochwalić pracami nad takimi filmami jak „Ludzkie dzieci”, trylogia „Batmana” Christophera Nolana, „Iron Man 3”, „Ex Machina” czy „Diuna” Petera Berga (film nie został ostatecznie zrealizowany). Teraz pracuje nad „Gwiezdnymi Wojnami”. Przykładowe prace artysty możecie zobaczyć na jego stronie.

Benicio Del Toro nadal promuje swój film „Sicario”. Przy okazji odpowiada też na pytania o Epizod VIII. Otóż aktor twierdzi, że bardzo wierzy w Riana Johnsona, bardzo podobał mu się „Looper: Pętla czasu”. Liczy, że reżyser i scenarzysta doda sadze nowe sterydy, a przy okazji wniesie realizm SF.



W innym wywiadzie Del Toro przyznał, że Rian ściągnął go do ekipy rozmawiając o opowieści, o postaci i jej miejscu w całej historii. Dla Benicio ważne jest to, że taka rozmowa z reżyserem się odbywa i że on chce uwzględnić spostrzeżenia aktora. Zapytany o kolor swojego miecza świetlnego zażartował, że jest różowy lub purpurowy.

Chodzą słuchy, że Gugu Mbatha-Raw dołączy do obsady Epizodu VIII. O aktorce pisaliśmy niedawno. Na razie jeszcze jednak kontraktu nie podpisała, ale podobno trwają już negocjacje. W lutym tego roku Rian Johnson bardzo dobrze wypowiadał się o filmie „Beyond the Lights” w którym Guru grała. Może to zdecydowało? Wciąż jednak musimy poczekać na oficjalne oświadczenie Disneya/Lucasfilmu.

Zatem o drugą rolę żeńską walczą jeszcze Gina Rodriguez i Tatiana Maslany. Ta druga negocjuje rolę w filmie „Stronger” w którym gra Jake Gyllenhaal. Jednak tam zdjęcia raczej się nie zaczną na początku 2016, więc może być jeszcze w naszej grze.
KOMENTARZE (14)

Rian nadal szuka dziewczyny

2015-10-03 08:43:14

Wygląda na to, że do castingu na nową rolę żeńską w Epizodzie VIII dołączyła kolejna aktorka. Jest nią Brytyjka o zuluskich korzeniach Gugu Mbatha-Raw. Na razie najlepiej jest kojarzona z filmów „Jupiter: Intronizacja” i „Belle”. Informacje o niej podało Latino Review, jednak ani Disney, ani agencja reprezentująca aktorkę nie chciały się na ten temat wypowiadać. Według Latino Review Lucasfilm szuka nie jednej, a dwóch odtwórczyń nowych istotnych postaci kobiecych. Ponoć Tatiana Maslany, Gina Rodriguez i Olivia Cooke nadal są w grze. Choć w przypadku tej ostatniej nie jest to już pewne. Niektóre źródła sugerują, że Mbatha-Raw zastąpiła Cooke, która znalazła sobie rolę u Stevena Spielberga.

Inne plotki na temat Epizodu VIII sugerują, że twórcy jeszcze nie skończyli zdjęć na Skellig Michael. Podobno zaczęli się ubiegać o możliwość dodatkowych w terminie styczeń – maj 2015. Co ciekawe według irlandzkich źródeł mowa jest o sequelach „Przebudzenia Mocy”, więc kto wie, może i IX Epizod również będzie tam w jakiejś części kręcony.

Rian Johnson natomiast powiedział jedną ciekawą rzecz. Otóż jak twierdzi, nie ma żadnych oporów by w swoim filmie nawiązywać do prequeli. Zobaczymy co przez to rozumie.

Na koniec jeszcze nowa wersja plotki sprzed roku. Joseph Gordon-Levitt, z którym Rian Johnson dość często współpracuje, był na festiwalu filmowym w Nowym Jorku. Tam zapytano go o występ w filmie Riana. Aktor od razu odpowiedział, żartem: „oczywiście, że jestem”. Dodał też, że dopytywał o to dzień w dzień. Potem w tej samej wypowiedzi oznajmił, że naprawdę to chciałby być w tym filmie. Niestety jak to w sieci bywa, część serwisów cytowała tylko pierwszą część odpowiedzi i tym samym pojawiło się „potwierdzenie”.
KOMENTARZE (8)

Sytuacja w galaktyce - wprowadzenie do Epizodu VIII

2015-10-02 21:41:04 MakingStarWars

W sieci pojawiły się informacje prezentujące stan w jakim znajduje się galaktyka przed i w trakcie trwania Epizodu VIII Gwiezdnych Wojen.
Wydarzenia z Epizodu VII Przebudzenia Mocy wprowadzają do politycznego klimatu, którego skutkiem jest wybuch nowej ery Galaktycznej Wojny Domowej.
Nie wiadomo ile z tych plotek rzeczywiście znajdzie się w filmie. Jednak zaprezentowane tutaj informacje prezentują tło wydarzeń, które wprowadzają do historii Trylogii Sequeli.

(Spoiler):
-Przed wydarzeniami z Epizodu VII Przebudzenia Mocy, Najwyższy Wódz Snoke (Supreme Leader Snoke) korumpował Senat Republiki powstały po wydarzeniach z Epizodu VI Powrotu Jedi. Warto przypomnieć, że Senat został oficjalnie rozwiązany w Epizodzie IV Nowej Nadziei przez Imperatora Palpatine`a.
-Senatorowie Republiki pamiętają bogactwo Imperialnego Senatu, przed rozwiązaniem przez Imperatora. Dlatego obietnice Snoke`a są bardzo kuszące dla chciwych polityków w galaktyce.
-Zostały podpisane traktaty, powstrzymujące Republikę przed zaatakowaniem Najwyższego Porządku, pod warunkiem, że rządy junty Imperium pozostaną z dala od terytoriów Republiki, czyli na Odległych Rubieżach.
-Generał Organa w sekrecie powołuje tajną organizację "Ruch Oporu" (Resistance). Leia przeczuwa, że pewnego dnia Najwyższy Porządek przystąpi do ataku i galaktyka będzie potrzebowała obrony, podczas gdy Republika pozostanie neutralna i bez jednostek wojskowych.
-Starzy i skorumpowani imperialni senatorowie (kiedyś Republiki) pragną dominacji Najwyższego Porządku w galaktyce, ponieważ chcą przywrócić Senat za czasów rządów Imperium, który według nich wtedy bardzo dobrze prosperował.
-Po wydarzeniach z Przebudzenia Mocy, Najwyższy Porządek staje się realnym zagrożeniem, ze względu na użycie broni-bazy Starkiller pod koniec filmu, przez co ustalenia traktatów zostają zerwane.
-Republika zostaje podzielona na dwa skrajne stronnictwa: senatorów przychylnych Snoke`owi oraz tych, którzy pozostali wierni demokracji.
-Galaktyczna Wojna Domowa powraca. Galaktyka już nie może udawać, że w jakiś sposób udało się rozwiązać kryzys zaistniały po śmierci Palpatine`a.
(Koniec Spoilera)

Powyższe informacje wyglądają na ciekawe wprowadzenie do Trylogii Sequeli. Wyraźnie wyczuwalne są pomysły Lucasa (połączenie polityki prequeli i klasycznej trylogii). Nie wiadomo czy informacje te pochodzą bezpośrednio ze scenopisów Lucasa do sequeli, czy może to jego wczesne luźne pomysły. Jednak ze względu na aktualne stanowisko Disney`a wobec prequeli i usilne odsuwanie się od nich wszelkimi pomysłami, pozostaje wątpliwe czy zobaczymy senat i Coruscant w nowych epizodach.
KOMENTARZE (19)
Loading..