TWÓJ KOKPIT
0

Kathleen Kennedy :: Newsy

NEWSY (508) TEKSTY (0)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Ruszyły zdjęcia do Epizodu VIII

2016-02-15 15:34:14 Star Wars na Youtube

Kilka dni temu pisaliśmy o prawdopodobnym rozpoczęciu zdjęć do Epizodu VIII. Dziś dostaliśmy potwierdzenie tych słów w postaci pierwszej filmowej zajawki kolejnej części gwiezdnej sagi. Na filmiku widzimy Luke'a Skywalkera (Mark Hamill) oraz Rey (Daisy Ridley) na planecie Ahch-To z końcówki "Przebudzenia Mocy".



Zdjęcia do VIII Epizodu zaczęły się oficjalnie dziś, czyli 15 lutego 2016, w studiach Pinewood.

Za scenariusz i reżyserię odpowiada: Rian Johnson.

Występują, wracając do swych ról: Mark Hamill, Carrie Fisher, Adam Driver, Daisy Ridley, John Boyega, Oscar Isaac, Lupita Nyong’o, Domhnall Gleeson, Anthony Daniels, Gwendoline Christie i Andy Serkis. Dodatkowo dołączą Benicio Del Toro, Laura Dern i Kelly Marie Tran.

Producenci: Kathleen Kennedy i Ram Bergman.
Producenci wykonawczy: J.J. Abrams, Jason McGatlin, Tom Karnowski.
Koproducenci: Pippa Anderson.
Zdjęcia: Steve Yedlin.
Montaż: Bob Ducsay.
Scenografia: Rick Heinrichs.
Charakteryzacja: Peter Swords King.
Kostiumy: Michael Kaplan.
Casting: Mary Vernieu (USA), Nina Gold (Wielka Brytania).
Efekty specjalne i rekwizyty: Neal Scanlan, Jamie Wilkinson, Chris Corbould, Ben Morris.
Koordynacja kaskaderów: Rob Inch.
KOMENTARZE (81)

Zdjęcia niebawem

2016-02-02 07:30:42

Najpierw pojawiły się informacje o tym, że strajk techników oświetleniowych może opóźnić zdjęcia do „Gwiezdnych Wojen 8”. Ale na razie chyba groźba została zażegnana. Zdjęcia ruszą niebawem, zaś ekipa filmowa już przebiera nogami.

Daisy Ridley dostała kwiaty i list od Kathleen Kennedy. Aktorka oczywiście wrzuciła zdjęcie do sieci.



John Boyega też wrzucił swoje zdjęcie do sieci i przyznał, że właśnie skończył trening przed Epizodem VIII.

Carrie Fisher już jest znowu w Wielkiej Brytanii, oczywiście wraz z Garym.

Gwendoline Christie także potwierdziła swój udział w Epizodzie VIII. Wróci jako Phasma. Sama aktorka myślała, że to nowa informacja, ale o jej udziale wspominała już Kathleen Kennedy na początku grudnia.

Anthony Daniels przeczytał scenariusz Epizodu VIII i napisał, że zdradzi fabułę na twitterze. Na co zareagował Rian Johnson wklejając to zdjęcie.



Sam Johnson także wrzucił zdjęcie do sieci, tym razem z Pinewood. I dał znać, że już są blisko. Tak więc zdjęcia powinny ruszyć niebawem, może tym razem będziemy informowani trochę lepiej niż ostatnio. Jeśli nie oficjalnie, to może przez twitter i inne konta Riana.



Ponownie wrócił temat, że Epizod VIII będzie kręcony na taśmie filmowej. Oryginalne potwierdzenie tej informacji miało miejsce pół roku temu. Teraz wspomniano o tym w kilku niezależnych źródłach.

Przenieśmy się teraz od Chorwacji. To na razie niepotwierdzone plotki, być może też zwykłe sugestie, więc trzeba wziąć na to sporą poprawkę. Wcześniej sugerowano, że zdjęcia w Chorwacji mogłyby mieć miejsce w Dubrowniku. Teraz pojawiły się jeszcze dwa inne miejsca, forteca Knin oraz wyspa Lokrum. Wyspa znajduje się właściwie rzut beretem z Dubrownika, natomiast wspomniana forteca jest odległa o jakieś 370 kilometrów. No i jest w dużej części zrujnowana. Ekipa ponoć przybędzie tu w marcu. Zobaczymy. Swoją drogą warto dodać, ze w Chorwacji na wakacjach w 2009 był George Lucas. Może to on zasugerował Kathleen Kennedy to miejsce. W bardzo podobny sposób znalazł jezioro Como wykorzystane w „Ataku klonów”.
KOMENTARZE (12)

Trevorrow o pracach nad IX Epizodem

2016-01-25 07:32:12

Nie wszystkim podoba się Colin Trevorrow jako reżyser Epizodu IX. W sieci powstała nawet petycja do Kathleen Kennedy by Trevorrowa wymienić na... George’a Lucasa. Fani odpowiedzialni za petycję twierdzą, że tylko George Lucas gwarantuje naprawdę epickie zakończenie nowej trylogii, a jednocześnie byłoby to jego wielkie pożegnanie z sagą.

Petycję można podpisać tutaj. Obecnie podpisało się pod nią prawie 25 tysięcy fanów.



Problemem jednak może być to, że pewne decyzje są już podjęte. Nawet nie wiadomo, czy sam Lucas byłby zainteresowany powrotem, zwłaszcza, że musiałby wpisać się rygory studia filmowego. Coś przed czym całe życie uciekał.

Tymczasem Trevorrow pracuje nad scenariuszem. Nie sam. Pisze go wspólnie z Derekiem Connollym. Connolly jest współautorem scenariusza do „Jurassic World” oraz „Na własne ryzyko”.

Sam Trevorrow wypowiedział się ostatnio o pracy nad Epizodem IX. Odniósł się też do wspomnianej petycji. Mówił, że najzabawniejsze jest to, że wiadomość o niej dotarła do niego, gdy w Lucasfilmie Colin miał przemowę chwalącą Lucasa. Przede wszystkim jego nowatorstwo i pewne szaleństwo, dzięki któremu stworzył sagę.

Trevorrow zdradził też kilka informacji na temat scenariusza nad którym pracuje. Jego zadaniem jest pokazanie nowych światów, szerszego ujęcia galaktyki, ale też nowych postaci. Jednak tam gdzie można, nie będą tworzyć nowych bohaterów, a wykorzystywać już istniejące, zwłaszcza te, które ludzie kochają. Powroty mają być, ale z głową.

Na razie Trevorrow potwierdził też udział Daisy Ridley i Marka Hamilla w swoim filmie. Wcześniej sami potwierdzili się Anthony Daniels i Greg Grunberg.
KOMENTARZE (35)

Nowa data premiery Epizodu VIII

2016-01-20 21:02:12 oficjalna

Najpierw opóźniły się zdjęcia o miesiąc. Teraz potwierdza się najgorsze. Epizod VIII został przesunięty. Nowa data premiery to 15 grudnia 2017.

Z jednej strony da to Rianowi Johnsonowi więcej czasu na poprawki. Obecnie reżyser i scenarzysta pracuje nad skryptem. Z drugiej strony producenci liczą, że Epizod VIII powtórzy spektakularny sukces „Przebudzenia Mocy”. Bo choć „Gwiezdne wojny” były tradycyjnie letnim blockbusterem to doskonale poradziły sobie w okresie świątecznym.

Zdjęcia do VIII Epizodu ruszą w przyszłym miesiącu. Film produkują Kathleen Kennedy, Ram Bergman, a wykonawczo J.J. Abrams, Jason McGatlin i Tom Karnowski. Oficjalna zapowiedziała na najbliższe tygodnie kolejne wieści o nowym filmie.
KOMENTARZE (45)

Plotki o "Rebels" #47

2016-01-07 22:32:49 Różne



Przez ostatni miesiąc, w związku z euforią związaną z "Przebudzeniem Mocy" było naprawdę mało rebelianckich wieści. Teraz jednak się to zmienia - zacznijmy od najważniejszej informacji, czyli dacie powrotu drugiej połowy sezonu. Tutaj niestety na razie nie ma w pełni oficjalnego potwierdzenia, ale wszystko wskazuje na to, że serial ponownie zobaczymy 20 stycznia. Tak można wywnioskować z zapowiedzi w Wielkiej Brytanii, gdzie "Rebelsi" powrócą 23 stycznia, czyli w sobotę, zatem w Stanach powinni ukazać się wcześniej tego samego samego tygodnia. Zgadzałoby się to też z doniesieniami Making Star Wars, który dotarł do rozkładu jednej z telewizji kablowych, wedle której odcinkiem z dwudziestego dnia miesiąca miałby być "A Princess on Lothal" ("Księżniczka na Lothalu").

Pojawił się nowy fragment serialu, przedstawiający pościg madnaloriańskiego protektora za Sabine i Herą. Odcinek ten jednak prawdopodobnie nie będzie tym najbliższym.



Imię przeciwnika rebeliantek zdradziła gra przeglądarkowa "Strike Missions". Nazywa się Fenn Rau - prawdopodobnie ze względu na imię i profesję postać ta nawiązuje do innego Mandalorianina z Legend, Fenna Shysy.



Taylor Gray udzielił sporego wywiadu podcastowi The Force Cult. Zacznijmy od spraw technicznych: aktor jakiś miesiąc temu zaczął nagrywać sezon trzeci, a prace nad nim trwają już mniej więcej cztery miesiące. Dubbing jednej serii zajmuje mniej więcej kwartał.

Gray powiedział co nieco o sobie: lubi rock, folk i pop, a jednym z jego ukochanych zespołów jest Nirvana. Najlepszą postacią w SW jest według niego Han. Chciałby zagrać w jakiejś starwarsowej produkcji aktorskiej, ale zdaje sobie sprawę, że musi się wiele nauczyć, bo nawet nie widział prequeli i TCW (tylko Freddie puszcza mu co lepsze fragmenty na telefonie). Taylor bardzo chciałby w końcu to zrobić, ale Filoni mu zabrania, bo chce, aby dzięki swojej niewiedzy o uniwersum upodobnił się do swojej postaci, czyli Ezry. Widać to świetnie w pilocie serialu, gdy chłopiec jest zachwycony, że znalazł się po raz pierwszy w kosmosie.

Aktor oczywiście większą część wywiadu poświęcił swojemu bohaterowi. Zapytany o to, dlaczego Kanan w ostatnim odcinku ("Legacy") nie upomniał chłopca za poddanie się złości podczas walki z inkwizytorami odparł, że Jarrus chce pozwolić Bridgerowi dorosnąć; poza tym, sam nie jest idealnym Jedi i nie zawsze wie co robić. Taylorowi trudno było zagrać Ezrę w chwili, gdy dowiaduje się o śmierci rodziców, ale Filoni po prostu kazał mu być sobą, nie dając żadnych innych wskazówek, i wtedy wyszło.

Co do przyszłości Ezry: Gray oczywiście wie co się dalej z nim stanie, bo nagrywa już trzeci sezon, ale zadano mu pytanie jak wedle niego potoczyłyby się losy chłopca tylko na podstawie dwóch pierwszych sezonów. Aktor odparł, że Bridger przeszedłby na ciemną stronę. Młodzieniec na pewno będzie rósł w Mocy, ale widać, że ma pewne ciągoty w stronę jej mrocznego aspektu i stanie się swego rodzaju hybrydowym Jedi, używającym obu stron. Ezra jest dobry, ale jego dusza nie jest czysta, chłopak często daje się ponosić emocjom. Gniew daje mu siłę, a Bridger jej pragnie. Zapytany o to, kiedy wreszcie jego bohater przestanie zachowywać się jak dureń w obecności Sabine, odpowiedział, że takie umizgi to normalne zachowanie w tym wieku. Sam jednak tego nie wie i stara się zmusić Filoniego, by powiedział mu więcej o związku tych dwojga. Tak samo jak o relacji Kanan-Hera, bo nie ma pojęcia co właściwie się między nimi dzieje.



Końcówka sezonu - czyli ostatnie dwa odcinki - to podobno najlepsza rzecz na świecie. Odrobinę przyciśnięty przez prowadzących Taylor potwierdził, że to właśnie w nich Ahsoka stanie do walki z Vaderem. A Ezra z kolei "zmierzy się z coraz to potężniejszymi postaciami", z których część będzie nowa, a część "może z Sagi". Jedna z nich podda chłopaka testowi i "zdecyduje w jaki sposób ma używać Mocy". Być może chodzi o bohatera, o którym pisaliśmy tutaj.

A skoro o pojedynku Vader-Ahsoka mowa, to w Sieci zaczęły krążyć wieści o jednym z zestawów LEGO na ten rok. Ma mieć numer 75150 i zawierać będzie TIE Vadera i A-winga, a zostaną do niego dołączone figurki Dartha i Tano. Czyżby ta dwójka miała również zmierzyć się w przestrzeni kosmicznej?

I jeszcze mała informacja z wywiadu z Kathleen Kennedy: okazuje się, że podczas wstępnych rozmów "Rebelianci" mieli być bardziej w stylu Disney XD - chciano, aby był to serial komediowy, ale ostatecznie z tego zrezygnowano.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (13)

Kilka wieści o Epizodzie VIII

2016-01-05 07:24:32

W Pinewood ekipa pracuje już pełną parą nad Epizodem VIII. W miejscu, gdzie przy „Przebudzeniu Mocy” zbudowano wioskę na Jakku teraz powstaje kolejna planeta. Dobrze nam już znana. To Ahch-To, bo tak nazywa się ta oceaniczna planeta z wyspami, którą widzimy pod koniec Epizodu VII. Jej nazwa pochodzi ze scenariusza autorstwa J.J. Abramsa i Lawrence’a Kasdana, co potwierdził niedawno Pablo Hidalgo.

W każdym razie zdjęcia do Ahch-To powstały pierwotnie na Skellig Michael w Irlandii, gdzie wykorzystano tamtejsze plenery. Ekipa Riana Johnsona pojawiła się tu we wrześniu, wraz z Markiem Hamillem i Daisy Ridley. Nagrano kilka scen, ale wygląda na to, że ostatecznie Johnson poddał się wyspie. Bez ptaków i ich okresów ochronnych, uciążliwego transportu i zmiennych wiatrów zdjęcia na powietrzu można też kręcić przy studiach Pinewood. Wystarczy tylko odtworzyć lokację. Co zresztą zrobiono.



Z innych ciekawostek, Billy Dee Williams niedawno przyznał, że wciąż czeka na telefon i jest gotowy wrócić do „Gwiezdnych Wojen”. Jednak na razie znów nikt się do niego nie odezwał. Za to wraca Mike Quinn, czyli Nien Numb. Nie ma on oficjalnego angażu, powoływał się na wypowiedź Kathleen Kennedy, która sugerowała, że wrócą wszyscy. Więc Mike liczy, że znajdzie się na tej liście, zwłaszcza, że ma wsparcie fanów.

Słowa Kathleen mogły jednak być pewnym nadużyciem. Wygląda na to, że Kenny Baker, który w „Przebudzeniu Mocy” był już określany jako konsultant od R2-D2, nie wróci. A nawet jeśli, to rolę i tak przejmie ktoś inny – Jimmy Vee. Te plotki pojawiły się już podczas zdjęć na Skellig Michael, gdzie Vee był obecny. Warto przypomnieć, że sterowany model R2-D2 także jest już zbudowany, więc być może Vee pojawi się tylko w pewnych, trudniejszych scenach?

Rian Johnson natomiast ogląda klasyczne filmy wojenne. W tym „Z jasnego nieba” (Twelve O’Clock High) z Gregorym Peckiem oraz radziecki film „Niewysłany list” ( Неотправленное письмо). Johnson pokazał te obrazy ekipie w ramach przygotowania przed filmem. Poniżej zwiastun „Niewysłanego listu”.



Niebawem powinniśmy dostać oficjalną zapowiedź Epizodu VIII, bowiem zdjęcia ruszają pełną parą w tym miesiącu.
KOMENTARZE (30)

Kto wraca w Epizodzie VIII?

2015-12-19 23:37:31

O tym kto wróci, a kto nie wróci do Epizodu VIII spekulowano już od dłuższego czasu. Po premierze „Przebudzenia Mocy” zakładać można dużo łatwiej, ale jak się okazuje, można się pomylić. Przy okazji premiery Epizodu VII w Europie, Kathleen Kennedy potwierdziła, że w kolejnej części pojawią się nowi aktorzy, ale też wróci cała główna obsada najnowszego filmu. Słowo „cała” jest tu kluczowe, zwłaszcza, że nie wszyscy przeżyli, dodatkowo los kilku postaci nie jest do końca przesądzony. O tym jak to rozwiążą, czy znów wizjami czy jeszcze inaczej, przekonamy się za półtorej roku.

Na razie wygląda na to, że w styczniu na plan powrócą Adam Driver, John Boyega, Daisy Ridley, Oscar Isaac, Mark Hamill, Harrison Ford, Carrie Fisher, Domhnall Gleeson, Andy Serkis, Anthony Daniels, Peter Mayhew, Lupita Nyong’o, Gwendoline Christie, Kenny Baker, Warwick Davis i Max von Sydow. Oczywiście Kathleen mogła powiedzieć tak, by nie zdradzać fabuły i może za jakiś czas informacja ta zostanie doprecyzowana.

Wśród nowych aktorów póki co potwierdzono jedynie Benicio Del Toro. Wraz z ruszającą produkcją po nowym roku, niebawem powinniśmy zacząć dostawać więcej informacji o kolejnym Epizodzie.

Na razie Daisy Ridley przyznała, że przeczytała już scenariusz do VIII Epizodu i jej zdaniem jest dobry. Nie chciała jednak wchodzić w szczegóły, mówiąc, że na razie powinniśmy skupić się jeszcze na „Przebudzeniu Mocy”.

Za scenariusz i reżyserię odpowiada Rian Johnson. J.J. Abrams pozostanie producentem całej, nowej trylogii.
KOMENTARZE (44)

Coś się przebudziło

2015-12-17 08:15:46

Wczoraj w godzinach wieczornych odbyła się uroczysta, europejska premiera „Przebudzenia Mocy” w Londynie. Podobnie jak w przypadku amerykańskiej, tak i ta była transmitowana przez StarWars.com w Internecie. Można ją jeszcze obejrzeć (acz bez filmu) na YouTubie.



Na premierze byli obecni między innymi J.J. Abrams, George Lucas, Lawrence Kasdan, Kathleen Kennedy oraz główna obsada Harrison Ford, Mark Hamill, Carrie Fisher z Garym, Oscar Isaac, John Boyega, Daisy Ridley, Adam Driver, Lupita Nyong’o i Max von Sydow.

Od dziś film jest już wyświetlany w Wielkiej Brytanii. Ale szczęśliwców na świecie jest więcej, warto więc uważać na co się klika, by przypadkiem nie zaspoilerować sobie filmu przed seansem. Nam zaś pozostało jeszcze trochę czekania.
KOMENTARZE (7)

Dokładnie rok do premiery „Rogue One”

2015-12-16 07:36:51

Do premiery „Rogue One” dzieli nas dokładnie rok. Podobnie jak to zrobiliśmy w przypadku Przebudzenia Mocy, tak i dziś pozwolimy sobie na małe podsumowanie.



Po sprzedaży Lucasfilmu Disneyowi zaczęto dość szybko mówić nie tylko o trzeciej trylogii, ale też spin-offach, samodzielnych, niezależnych filmach. Dziś noszą one nazwę „Antologii” bądź „Opowieści”. Lucasfilm używa zamiennie obu tych nazw, pierwsza bardziej dotyczy serii, druga jest prawdopodobnie odpowiednikiem słowa „Epizod”. Cóż, pewnie za jakiś czas się to wyklaruje. W każdym razie pojawiały się plotki na temat nowych, niezależnych filmów, a już w lutym 2013 oficjalnie je potwierdzono. Początkowo dwa, mieli za nie odpowiadać Lawrence Kasdan i Simon Kinberg. Obaj znajdowali się w małej grupie osób, które planowały wszystkie nowe filmy, włącznie z trzecią trylogią.

Warto przypomnieć, że George Lucas zostawiał w Lucasfilmie szkice co najmniej kilku takich filmów.

Pierwszy na tapecie był film Kasdana. Jak wiemy już oficjalnie, jego głównym bohaterem będzie młody Han Solo. Temat ten wybrany z puli Lucasa. To właśnie ten film był początkowo planowany na rok 2016. Obraz Kinberga zaplanowano na 2018 i jak przypuszczamy, jego bohaterem może być Boba Fett. W momencie przejęcia przed Disneya Lucasfilmu planowano pięć filmów, nie sześć.

Nie wiemy dokładnie w którym momencie do Kathleen Kennedy przyszedł ze swoim pomysłem na film John Knoll. Prawdopodobnie wtedy, gdy już było pewne, że spin-offy powstają i prace nad nimi się rozpoczęły. John Knoll chciał nakręcić obraz o tym jak Rebelianci zdobywają plany Gwiazdy Śmierci. Kathleen początkowo jedynie kurtuazyjnie wysłuchała jego pomysłu, ale im dłużej mówił, tym bardziej jej się to podobało. Jak sama wspomina, chciała się zgodzić już w połowie, ale jedyne co ją przerażało to fakt, że inni pracownicy Lucasfilmu będą przychodzić do niej w podobnych sprawach. Zgodziła się ostatecznie, a jak się okazało wielu pomysłów na film na razie nie dostała.

John Knoll był nie tylko pomysłodawcą tego, co stało się „Rogue One”, ale też został jego głównym producentem. Oczywiście za kwestie techniczne i logistyczne odpowiadał Jason McGatlin, szef produkcji filmowej Lucasfilmu. Jednak w rozwoju tej „Antologii” istotną rolę odegrała Kiri Hart, prawdopodobnie większą niż przy pozostałych filmach. W Lucasfilmie to ona nadzoruje wszystkie opowiadane historie i tym razem mogła się tym zająć, bez Abramsa, Kasdana, Kinberga, Arndta czy notatek Lucasa nad sobą. Szybko stało się jasne, że „Rogue One” stanie się trzecim spin-offem, a jego premiera była planowana na rok 2020. Dużo czasu by się nim zająć. No a wieść o tym, że są trzy filmy w produkcji rozniosła się po świecie. Warto podkreślić, że będzie to pierwszy film z cyklu, do którego nie dołoży swojej cegiełki George Lucas. To w całości autorski pomysł Lucasfilmu.

W połowie roku 2013 Lawrence Kasdan musiał się bardziej zaangażować w „Przebudzenie Mocy”. To właśnie on razem z J.J. Abramsem przepisywali scenariusz, w miejsce Michaela Arndta. Było jasne, że Larry nie jest w stanie pracować jednocześnie nad dwoma filmami. Co prawda do pisania scenariusza zaangażował swojego syna, Jona, ale spin-off o Hanie Solo musiał zostać przesunięty. Informacja o tym wypłynęła w sieci kilka miesięcy później, bo dopiero w lutym 2014. Wtedy jednak był już opracowany plan B. Najłatwiej byłoby zamienić film Kinberga i Kasdana miejscami, ale Simon mając też inne projekty w innych uniwersach nie mógł się „streścić”. Najłatwiej więc było zamienić „Rogue One” z filmem o Hanie Solo. I tak też zrobiono. Tak na marginesie, potem jeszcze po odejściu Josha Tranka zamieniono kolejnością film Kasdana i Kinberga, ale to już inna historia.

John Knoll miał pomysł na film, ale on jest specem od efektów specjalnych, a nie scenarzystą. Dlatego scenariusz był rozwijany pod czujnym okiem Kiri Hart. To ona zajęła się szukaniem scenarzystów i reżysera. Działo się to na przełomie roku 2013 i 2014.

W maju 2014 prace nad „Rogue One” są już na tyle zaawansowane, że można pochwalić się tym światu. Wpierw Bob Iger już oficjalnie mówi, że trzy spin-offy są w produkcji. Potem następuje wyciek planów Disneya (starych na tamten czas), gdzie trzeci spin-off jest oznaczony jako „Red Five”. Następnie Lucasfilm ogłasza, że zaangażowano Garetha Edwardsa jako reżysera oraz Gary’ego Whittę jako scenarzystę. Obaj de facto pracowali dla Lucasfilmu od przynajmniej od początku 2014. Angaż i rozmowy musiały trwać wcześniej. Ci młodzi twórcy rozwijali scenariusz i pomysły na film, a także brali udział w lekcjach. Te polegają na tym, że filmowcy oglądają klasyki kina, by podpatrzeć pewne techniki. Robił tak Abrams, robił tak Lucas. Edwardsowi, ale też Joshowi Trankowi i Rianowi Johnsonowi „zorganizowano” takie pokazy w Lucasfilmie.



Moment ogłoszenia Edwardsa i Whitty jest starannie dobrany. „Godzilla” Edwardsa weszła właśnie na ekrany, reżyser kończył promocję tego filmu, więc mógł łatwo omijać niewygodne pytania. Zwłaszcza wspominając coś o „Godzilli 2”. Sam Edwards opowiadał potem na Celebration, że o swoim angażu wiedział jeszcze przed gwiazdką 2013. Dostał nawet prezenty związane z sagą od rodziców, ale nie mógł im nic powiedzieć. Wszystko było tajne. Dopiero tuż przed oficjalnym ogłoszeniem, dostał wiadomość z Lucasfilmu, że może zadzwonić do najbliższych, by dowiedzieli się o tym od niego, a nie z mediów. Co zresztą uczynił. Na Celebration pokazywał też film z reakcją jego mamy na jego wielkie szczęście.

Edwards był zafascynowany „Gwiezdnymi Wojnami”. Dla niego ten film to spełnienie marzeń. I pomyśleć, że gdy na 30 urodziny postanowił pojechać ze swoją dziewczyną do Tunezji, by odwiedzić lokacje, myślał, że to największa gwiezdno-wojenna przygoda jego życia. To również jemu przypisuje się pomysł, by kręcić część zdjęć w Meksyku. Tam powstały zdjęcia do jego debiutanckiego filmu „Strefy X”. O Meksyku wspominano wiele razy przy tym filmie, ostatecznie niedawno Kathleen Kennedy przyznała, że faktycznie powstaną tam jakieś zdjęcia.

Z drugiej strony dostaliśmy Gary’ego Whittę. On również nie ma zbyt udanego dorobku filmowego („1000 lat po Ziemi”, „Księga ocalenia”), ale dość dużo udzielał się w sieci, gdzie hejtował prequele, Lucasa czy „Wojny klonów”. Gdy dostał angaż do filmu zaczął usuwać niewygodne wpisy, czym się tylko ośmieszył.

Razem z oficjalną zapowiedzą podano też datę premiery. 16 grudnia 2016. Nie powiedziano jednak o czym będzie to film. Nic dziwnego, że większość informacji dalej się nam zlewała. Były głosy, że to film o Solo, ale też, że to film o Bobie. Źródła przypisywały produkcję filmu Kinbergowi lub Kasdanowi. Nikt nie wspominał o Knollu.

Kolejne miesiące nie przyniosły żadnej naprawdę nowej informacji. Były tylko spekulacje na temat Fetta i Solo i tyle. Tuż po premierze „Strażników Galaktyki” Gary Whitta oficjalnie podziękował twórcom tego filmu, że utrudnili mu pracę. Opublikował też pierwszy fragment scenariusza. Oczywiście nic nie ujawniający, poza jedną drobną kwestią. Film zacznie się od napisu „Dawno temu, w odległej galaktyce” - więcej.

Bliżej końca roku 2014 Gareth Edwards zaczął już zbierać swoją ekipę. Pierwszą osobą o której się dowiedzieliśmy był operator - Greig Fraser. Jego angaż zdradził kierunek jakim podążali twórcy. Szukali ludzi pracujących przy filmach wojennych. Klimat „Rogue One” ma być cięższy.

W listopadzie 2014 pojawiła się informacja, że spin-off może być o łowcach nagród wynajętych przez Sojusz Rebeliantów w celu wykradnięcia planów Gwiazdy Śmierci. Z końcem roku poznaliśmy nazwę kodową filmu – „Los Alamos”. To nawiązanie do „Projektu Manhattan” i miejsca w którym rozpoczęto budowę bomby atomowej. Aluzja do Gwiazdy Śmierci jest dość czytelna. Oczywiście brakowało oficjalnych potwierdzeń.

W kolejnych miesiącach historia medialna o łowcach rozwija się. Są w nią zaangażowani albo Fett, albo Solo, albo nawet obaj jednocześnie. Łowcy mogą być piratami. Praktycznie nikt nie zauważa, że Gary Whitta wrzucił na swoim twitterze największy spoiler. Swoje zdjęcie w stroju rebelianckiego pilota. Wygląda na to, ze cieszy się sagą, a nie, że bawi się z fanami.

Jednocześnie Whitta kończy pracę nad scenariuszem. W jego miejsce z początkiem roku 2015 wchodzi Chris Weitz („American Pie”, „Złoty kompas”). Wcześniej sugerowano, że może zajmie się tym Kinberg, ale nie. Nie dokładnie wiemy też, dlaczego Whittę zamieniono na Weitza. Z jednej strony miał inne projekty. Z drugiej pojawiły się wieści, że Lucasfilm nie jest zadowolony ze scenariusza. Z trzeciej zaś takie, ze Whitta zaszalał i to co chciał zrobić przekroczyłoby budżet. W każdym razie Weitz odpowiadał za kolejna iterację.

W tym czasie ruszyły też poszukiwania aktorów, a przede wszystkim aktorki. Wymieniano się dwie główne kandydatki - Tatianę Maslany i Rooney Marę. Jednocześnie źródła wskazywały, że w Lucasfilmie najbardziej chcieliby w tej roli widzieć Felicity Jones. W pewnym momencie wyglądało już na to, że obsadzono Tatianę Maslany, jednak ostatecznie okazuje się, że podpisano kontrakt z Jones. To był dla niej dobry okres, właśnie dostała nominacje do Oskara za rolę w „Teorii wszystkiego”, a także miała angaż w „Inferno”. Felicity jest na fali.



Punktem zwrotnym w tym, co wiemy o spin-offie był 12 marca 2015. Wtedy to na spotkaniu udziałowców Disneya Bob Iger zdradził tytuł – „Rogue One”. Potwierdził udział Felicity Jones już oficjalnie, a także wymienił trzech kolejnych producentów - Tony’ego To, Johna Swartza i Simona Emanuela. Było też już jasne, że nie będzie to spin-off ani Kasdana, ani Kinberga. Ujawniono też kluczowy udział Johna Knolla.

Nagle rozwiązały się też języki twórców. Okazuje się, że muzykę skomponuje Alexandre Desplat (co do dziś nie zostało oficjalnie potwierdzone). Gary Whitta stwierdza, że to on jest autorem tytułu. I coraz mocniej akcentowani są Rebelianci, piloci i tak dalej. Brakuje tylko jednej rzeczy, powiązania z Gwiazdą Śmierci. O tym jakby zapominamy na jakiś czas. Wręcz przeciwnie wszyscy nastawiają się na „Top Gun” w wersji „Star Wars”. Powoli jednak zmienił się ton. Od tego momentu sugeruje się, że film będzie mroczniejszy, bardziej wojenny.

Jednocześnie dowiedzieliśmy się, że twórcy mają na oku Bena Mendelsohna. Ale też szybko stało się jasne, iż niewiele będą nam mówić o „Rogue One”. Tym razem to nie tylko kwestia tajemniczego pudełka, ale też porozumienia z Paramountem. Ze względu na podobieństwo tytułu do „Rogue Nation” Disney i Lucasfilm obiecały, że nie będą reklamować nowego filmu do czasu premiery nowego „Mission: Impossible”. Jedynym wyjątkiem było Star Wars Celebration. Tam gośćmi byli i John Knoll, i Gareth Edwards, i Kiri Hart. No i oczywiście Kathleen Kennedy. Pojawiły się informacje, że film ma dotyczyć wykradzenia planów Gwiazdy Śmierci. Pokazano też teaser i zdradzono kolejnych członków ekipy. To co się działo na panelu możecie przeczytać tutaj. Warto zwrócić uwagę na to, że teaser powstał jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć i nie został potem nigdzie więcej oficjalnie pokazany. W sieci pojawiły się jedynie pirackie nagrania.

Kolejnym aktorem, o którym mowa, a którego potem zaangażowano w filmie jest Riz Ahmed. Po nim mowa jest o Diego Lunie i Forescie Whitakerze. Precyzują się wówczas porównania filmu. To już nie „Top Gun”, a „Hamburger Hill” spotykający „Gwiezdne Wojny”.

W międzyczasie pojawiały się plotki o udziale Lei, Baila Organy (powrót Jimmy’ego Smitsa), Vadera (powrót Haydena Christensena), no i gdzieś tam ew. powrót Imperatora (Ian McDiarmid), czy droidów R2-D2 i C-3PO. Żadna z tych wieści nie została w żaden sposób potwierdzona.

W lipcu wyglądało na to, że zaczęto zdjęcia. Brak informacji tworzył zamieszanie. Dziś wygląda na to, że zwyczajnie trwały już prace w Pinewood i tyle. Zresztą wiele osób pracujących wcześniej przy „Przebudzeniu Mocy” przeskoczyło do nowego projektu. W tym oczywiście Neal Scanlan czy fani odpowiedzialni za nowego R2-D2 Oliver Steeples i Lee Towersey. Krążą też plotki o zatrudnieniu Donniego Yena, a także Benicio Del Toro. Problemem jest to, że trwa już casting do Epizodu VIII i zaczynały się nakładać wieści. Del Toro ostatecznie trafił do Epizodu. A co ważniejsze zaczęliśmy poznawać lokacje. Pierwsza z nich to Cardington i dawna baza RAFu, w której prawdopodobnie odbudowano Yavin 4.

W sierpniu ruszyły zdjęcia. „Sun” publikuje zdjęcia z Bovingdon Airfield, znajdującego się niedaleko Pinewood. Co ciekawe stworzono tam jakąś „rajską” wyspę.



Przy okazji D-23 Expo oficjalnie poznajemy obsadę. Dołączają do niej Mads Mikkelsen, Alan Tudyk i Jiang Wen. Dowiedzieliśmy się też, że Tony’ego To zastąpiła Allison Shearmur. No i najważniejsze, mamy pierwsze (i na razie jedyne) oficjalne zdjęcie.

Znów rozwiązały się języki. Alan Tudyk ma zagrać postać motion-capture. Mads Mikkelsen mówił o lokacjach w Wielkiej Brytanii i Islandii. Pojawiają się też plotki o komputerowym wskrzeszeniu Petera Cushinga w roli Tarkina. Gdzieś po drodze sugerowano, że Felicity Jones zagra albo Sabine z „Rebeliantów” lub córkę Boby Fetta. Jednak plotki te wydają się być mocno chybione.

Z końcem września ekipa wylądowała na Islandii. Dostrzeżono tam między innymi Madsa Mikkelsena. Dodatkowo podobno film dostał trzeciego scenarzystę. Christopher McQuarrie miałby poprawiać film po Weitzu.

Najnowsze wieści mówią, że ekipa „Rogue One” pojawiła się na Malediwach, no i że jeszcze został im Meksyk do odwiedzenia. Promocja filmu powinna niebawem nabrać tempa, wtedy dowiemy się pewnie czegoś więcej.
KOMENTARZE (6)

Kobiecy spin-off na horyzoncie?

2015-12-15 07:24:54

Kathleen Kennedy wypowiedziała się o „Antologiach”. Otóż jednym z najważniejszych elementów łączących te filmy to fakt, że one faktycznie mają być niezależnymi produkcjami. Lucasfilm nie zamierza robić z nich marek. Planując film o Hanie Solo, nikt nie planuje sequela. Każdy z tych obrazów ma mieć własny początek, rozwinięcie i zakończenie. Chodzi o to, by faktycznie były one zróżnicowane. Nie tylko koncentrowały się na różnych postaciach, ale też poruszały inną tematykę i wpisywały się w inne gatunki filmowe. A co jeszcze ważniejsze, to nie mają być prequele. Kennedy zauważyła, że w przypadku „Rogue One” faktycznie wyszło, że to wprowadzenie do „Nowej nadziei”, ale to nie będzie norma.

Potem trochę zmieniła ton i powiedziała, że jeśli któryś ze spin-offów faktycznie okaże się wielkim sukcesem kasowym, to wtedy rozważą jego sequel. Ale obecnie takich planów nie ma.



Natomiast jedno jest pewne. Kennedy chce, by którymś z kolejnych filmów został wyreżyserowany przez kobietę. Być może będzie to dotyczyć już spin-offa Simona Kinberga. Tam wymieniano Michelle MacLaren jako kandydatkę do przejęcia schedy po Joshu Tranku. Niedawno w Lucasfilmie rozmawiano z czterema reżyserkami i trzema autorkami scenariuszy. Więc może chodzi o jeszcze inny film.

Kennedy bardzo zależy na tym, by kobiecy głos był bardziej słyszalny. Kobiety inaczej widzą pewne rzeczy i inaczej je wyrażają. Ale jak wspomina Kathleen, żadna kobieta nie zadzwoniła do nich proponując swój udział w filmach.

Poza Kennedy istotną rolę przy powstawaniu nowych filmów mają Kiri Hart, szefowa Story Group i Carrie Beck, dyrektorka strategii kreatywnej.

Ale to nie koniec wieści. Otóż Kathleen Kennedy odniosła się też do serialu aktorskiego, czyli „Underworld”. Otóż on podobnie jak Star Wars 1313 nie jest do końca pogrzebany. Czy to oznacza, że serial ma szansę powstać w tamtej formie? Tego nie wiadomo. Wręcz przeciwnie, Kahleen nic takiego nie sugerowała. Stwierdziła jedynie, że te scenariusze, które powstały, są w Lucasfilmie bardzo uważnie czytanie i analizowane. Kto wie, może jeśli nie wyjdzie z tego serial, to coś zostanie przeniesione do kolejnego spin-offa?

Wspomniano też, że w przypadku nowej trylogii, którą tworzą różni reżyserzy, istotna była współpraca. Rian Johnson pisząc swój scenariusz obserwował jednocześnie prace nad Epizodem VII. Był też recenzentem/konsultantem scenariusza. Przeprowadził także wiele osób z Abramsem. Dokładnie w ten sam sposób ma wyglądać praca nad Epizodem IX, czyli teraz Colin Trevorrow będzie obserwować prace VIII częścią. Nie jest tylko jasne, czy to Trevorrow sam napisze scenariusz.

A jeśli chodzi o kolejne filmy, to przypominamy jak wygląda harmonogram premier:
W piątek (18 grudnia 2015) wchodzi Epizod VII „Przebudzenie Mocy”.
16 grudnia 2016 „Rogue One”.
26 maja 2017 – Epizod VIII.
25 maja 2018 – spin-off o Hanie Solo.
w maju (?) 2019 – Epizod IX.
w maju (?) 2020 – trzeci spin-off.
KOMENTARZE (21)

Nowy spot i kilka informacji z wywiadów

2015-12-13 14:22:21

Zaczynamy od polskiego rekordu. Według Stowarzyszenia Filmówców Polskich Epizod VII zadebiutuje na 600 ekranach w całej Polsce. To imponująca, rekordowa liczba, w dodatku większa niż początkowo planowano. Fenomenalna przedsprzedaż biletów spowodowała tę zmianę. Podobno „Przebudzenie Mocy” ma też trafić do wielu mniejszych kin w mniejszych miejscowościach. „Gwiezdne Wojny” pewnie zajmą tam miejsce innych filmów. Z pewnością będzie to ciekawy eksperyment, zobaczymy jakie będą jego wyniki.

Film obecnie jest promowany, więc zebraliśmy kilka wypowiedzi twórców.

Harrisona Forda zapytano o to, czy Han Solo nabrał więcej mądrości życiowej przez te 30 lat. Ford unikał odpowiedzi wprost, raczej sugerował, że Solo nie zmienił się tak bardzo, ale wiele przeszedł i stał się postacią bardziej kompleksową. A to co go zmieniło, to oczywiście coś przez co przechodzą wszyscy. To rozczarowania, które sam przeżył i te, które spowodował. No i po raz kolejny powtórzył, że cieszy się, iż nie posłuchano go przy klasycznej trylogii i nie zabito Hana Solo. Wspomniał też o pojedynku w „Przebudzeniu Mocy”, który bardzo mu się podobał. Chodzi o walkę i tu spoiler Rey i Kylo Rena(koniec spoilera).

Gwendoline Christie zapytana o prace przy kolejnej marce filmowej, powiedziała tylko, że jest bezmyślną idiotką. Usłyszała „Gwiezdne Wojny”, stwierdziła, że to wspaniałe i jest w nich.

John Boyega wspomina, że J.J. Abrams, gdy rozmawiał z nim o postaci Finna, nawiązywał trochę do innych filmów i aktorów. W tym Willa Smitha z „Dnia niepodległości” i Chrisa Pratta ze „Strażników galaktyki”.

Carrie Fisher twierdzi, że fakt, iż w reklamach przede wszystkim pokazują Forda (ze starych aktorów) wynika z dwóch rzeczy. Po pierwsze jego postać jest chyba najbardziej lubiana, no i on zrobił największą karierę. Więc to naturalne, że w tym nowym filmie gra pierwsze skrzypce.

Lawrence Kasdan zapytany o to, czy sądzi, że będzie to najlepszy z filmów z serii odparł, że jeśli chodzi o wyniki finansowe to w ogóle go to nie obchodzi. Będzie co będzie. Interesuje go natomiast to, czy dołożyli wszelkich starań i czy czują się z tym filmem dobrze. Obecnie widział go już z siedem razy i dobrze się z tym czuje. Już na początku filmu trudno uwierzyć jak bardzo jest on dynamiczny i zabawny. Na razie Kasdan nie zna nikogo, kto by się temu oparł.
Larry wspomniał też, że pamięta jak zadzwoniła do niego Kathleen Kennedy. Było to gdzieś w październiku 2012. Powiedziała, że robią nowe filmy i chce się spotkać z nim i z Georgem Lucasem. Lucas pokazał mu roboczą listę pomysłów, nie tylko na nową trylogię, ale też na samodzielne filmy. Kasdan wybrał film o Hanie Solo, ale też został konsultantem Epizodu VII. Potem wyszła sprawa z Disneyem, a potem J.J. Abrams dołączył do ekipy. Larry nie znał go osobiście, ale szybko doszedł do wniosku, że to idealny reżyser dla tego projektu. Potem już Kasdan tkwił w „Przebudzeniu Mocy” bardziej niż początkowo zamierzał. Praca nad scenariuszem wymagała niestety pośpiechu, mieli dużą presję czasową, ale też była zabawna. Razem z Abramsem chodzili sobie na spacery i rozmawiali, wszystko nagrywając na iPhonie reżysera. Zrobili tak wiele kilometrów w Santa Monica, Paryżu, Londynie czy Nowym Jorku. Pierwszą wersję swojego scenariusza przygotowali w sześć tygodni. Ale byli tak zajęci pracą, że nie robili przerw nawet w święta.

Z ciekawych plotek. Jeden z tabloidów podał informację, że z filmu wycięto część scen z Lupitą Nyong’o, ponieważ ona bardzo słabo zagrała. W końcu J.J. Abrams sprostował te informacje. Powiedział, że jest bardzo zadowolony z tego, co stworzyła Lupita, ale część scen faktycznie wycięto. Nie ze względu na grę aktorską, lecz normalnie przycinając scenariusz i usuwając z niego to co nie jest potrzebne. Ciekawe czy te sceny znajdą się na Blu-ray?
Abrams przyznał także, że miał duże obawy pracując dla Disneya. Przede wszystkim wie, że to duża korporacja, gdzie ważny jest zysk, ale też trzeba przestrzegać pewnych standardów. Bał się, że będą mu się wtrącać w pracę. Na szczęście Bob Iger i Alan Horn dali Lucasfilmowi wolną rękę. Nad wszystkim czuwała Kathleen Kennedy, z którą Abramsowi się świetnie współpracowało. Iger i Horn bardzo interesowali się tym filmem. Przyjeżdżali na plan, oglądali dniówki. Pewnie z ciekawości, ale też po to by się upewnić, że nie dzieje się tu nic szalonego. Oni zaufali Kathleen, natomiast jej głównym zadaniem w filmie było ochronienie twórców, by mogli zrobić, to co dyktowało im serce. Kennedy oczywiście miała też swój wpływ na film, ale przede wszystkim była tarczą przed Disneyem.

J.J. powiedział też dlaczego bardziej nawiązywał do klasycznej trylogii niż do prequeli. Przede wszystkim z dwóch powodów. Pierwszy to taki by pójść śladami Lucasa. George pracując nad „Nową nadzieją” w wielu miejscach nawiązywał lub wręcz „pożyczał” elementy z „Flasha Gordona”, serialu sprzed 40 lat (względem „Nowej nadziei”). Były to takie jego nostalgiczne wspomnienia. Abrams poszedł tym samym tropem, dlatego mocno nawiązuje do „Nowej nadziei”, która jest właśnie jego nostalgicznym wspomnieniem. Druga sprawa jest taka, że świat prequeli jest ogromny. Tam jest wiele wspaniałych obcych, pojazdów, światów. Abrams woli prostotę, tak by wszechświat nie przysłaniał bohaterów i ich wyborów. Zaś klasyczna trylogia z powodów i budżetowych i technologicznych miała więcej takiej prostoty. Stąd podążając tym tropem zostawił choćby szturmowców, ale uproszczono ich zbroje. Nie oznacza to, że w każdej materii galaktyka się cofnęła. Zobaczymy choćby BB-8 w scenie z hologramem i tam będzie widoczny rozwój. Jaki? Tego reżyser nie zdradził. Ciekawie wygląda też sprawa z walkami na miecze. Abrams przyznał, że jeszcze jednym z powodów, dla których nie chciał iść tropem prequeli jest to, że nie wie, czy byłby w stanie dorównać Lucasowi i jego ekipie. Więc może Rian Johnson pójdzie tym tropem.

Na koniec jeszcze jeden spot. Formalnie nowy.


KOMENTARZE (15)

Prawdziwy Meksyk w VIII Epizodzie

2015-12-12 09:10:10

Kathleen Kennedy promuje obecnie „Przebudzenie Mocy”. Ostatnio pojechała do Meksyku wraz z Lupitną Nyong’o i Oscarem Isaaciem. Ale co ważniejsze, wypowiada się tam także o kolejnych filmach. I to z konkretami.

Pierwszy konkret, który podała, to potwierdziła trzech członków obsady. Są to John Boyega, Oscar Isaac i Benico Del Toro.

Watro dodać, iż wcześniej J.J. Abarms potwierdził udział Johna Boyegi, Oscara Isaaca (ten sam się potwierdził jeszcze wcześniej), Daisy Ridley i Adama Drivera. Dodatkowo Mark Hamill także się zdradził. Tak więc prawdziwym nowym potwierdzeniem jest Del Toro. Aktor ten już o sobie zrobił tyle szumu, że nie jest to żadne zaskoczenie. Dla przypomnienia, niedawno Kennedy potwierdziła też udział Gwendoline Christie.



Ale to nie koniec wieści od Kennedy. Przyznała też, że zdjęcia do Epizodu VIII ruszą w styczniu. Czyli wkrótce po premierze „Przebudzenia Mocy” i zakończeniu prac nad „Rogue One”. Film będzie kręcony głównie w Pinewood. Kathleen powiedziała, że taki krótki odstęp czasowy między kolejnymi produkcjami jest ewenementem. Wynika to z tego, że premiera „Przebudzenia Mocy” została przesunięta. Wygląda więc na to, że wraz z Epizodem VIII ustabilizuje się harmonogram. Zdjęcia do kolejnych filmów będą się zaczynać gdzieś w okolicach stycznia, a do kin skończone obrazy będą wchodzić w maju kolejnego roku.

Kathleen Kennedy wspomniała też, że Epizod VIII (ale też i częściowo „Rogue One”) będzie kręcony w Meksyku. Zażartowała sobie, że stolica Meksyku wygląda zbyt nowocześnie na „Gwiezdne Wojny” więc będą szukać raczej przedmieść.

Na koniec producentka potwierdziła, że Rian Johnson dostał bardzo konkretne zadanie. Story Group ustaliła plan wydarzeń na kolejne Epizody i tego będą się trzymać aż do IX. Oczywiście plan, to nie scenariusz, ale Rian nie będzie miał pełnej swobody.

Abrams natomiast wypowiedział się na temat tego, czy nie żałuje, iż nie wyreżyseruje kolejnych epizodów. Dla przypomnienia będzie jednym z producentów, będzie nadzorował produkcję tego filmu. Stwierdził, że nie żałuje, iż nie powróci na fotel reżysera z dwóch powodów. Jeśli „Przebudzenie Mocy” się nie uda, to pewnie na dniach by go zwolnili. Natomiast jeśli się uda, nie będzie musiał starać pobić samego siebie, co też jest dużą ulgą. Ale jest to słodko-gorzka decyzja.
KOMENTARZE (0)

Piąty miesiąc prac nad „Rogue One”

2015-12-11 21:58:49

„Rogue One” jest kręcone od pięciu miesięcy. Chcąc nie chcąc zdjęcia zbliżają się ku końcowi. Ostatnio pisaliśmy, że ekipa Garetha Edwardsa wybiera się na Malediwy. Felicity Jones doleciała tam jako pierwsza. Wiemy też, że na wyspach pojawił się Forest Whitaker. Okazuje się, że część zdjęć powstanie w łatwo dostępnych dla turystów miejscach, a dodatkowo na planie znalazło zatrudnienie dwieście osób. Pojawiło się też kolejne zdjęcie helikoptera, z którego są już pewnie kręcone zdjęcia.



Co ciekawe Kathleen Kennedy zdradziła, że Malediwy to nie koniec. Ekipa pojawi się jeszcze w Meksyku, choć tam więcej zdjęć powinno powstać do VIII Epizodu. O tym, że film może być kręcony w Meksyku spekulowano od dawna.

Dodatkowo Kennedy odniosła się do tematu filmu o skoku (heist movie). Początkowe plotki sugerowały, że to będzie taki „Ocean’s 11” w wersji „Star Wars”. Producentka przyznała, że jest w tym sporo racji i z pewnego punktu widzenia ten film dokładnie czymś takim jest.

Na koniec jeszcze jedna rzecz. Otóż w „Rogue One” pojawią się nowi szturmowcy, jakich jeszcze w filmach nie widzieliśmy. Ale poniekąd nie jest to nowy pomysł. To kolejna wersja szturmowców Cienia, o których już wspominaliśmy. Tym razem jest też zdjęcie ich hełmów.



Na razie czekamy na teaser do „Rogue One”. Może będzie dołączony do „Przebudzenia Mocy”. W każdym razie marketing Lucasfilmu już zajmuje się kolejnym filmem.
KOMENTARZE (5)

Coraz więcej wieści o Epizodzie VIII

2015-12-07 07:25:25

Już coraz mniej dni pozostało do premiery „Przebudzenia Mocy”, ale prace nad kolejnymi filmami z sagi trwają. Prawdopodobnie wkrótce po nowym roku rozpoczną się normalne zdjęcia do Epizodu VIII w reżyserii Riana Johnsona, więc pojawia się na jego temat kolejne wieści.

Podobno do filmu dołączyła Geraldine James. 65-letnia aktorka chyba jest najlepiej kojarzona z roli pani Hudson w „Sherlocku Holmsie” z Robertem Downey Jr. Nie wiemy na ile informacje o jej angażu są pewne, ale podobno przygotowując się do nowej roli, aktorka musiała polecieć do Hiszpanii, gdzie odbędzie się część zdjęć. Jeśli to nie chodzi o inny film, to znaczy, że ekipa Johnsona niebawem znów wyruszy na lokacje. Hiszpania, a dokładniej Sevilla była już wykorzystywana w „Gwiezdnych Wojnach”, dokładniej w „Ataku klonów”, o czym pisaliśmy tutaj, gdzie grała Naboo.

Nie jest to jedna podobna informacja. Już wcześniej słyszeliśmy, że ekipa Johnsona może jeszcze raz wrócić na Skellig Michael, ale pewne irlandzkie źródła sugerują, że to nie koniec. Podobno zdjęcia mają być też kręcone w Ceann Sibéal. To nadal są okolice hrabstwa Kerry, więc niedaleko od Skellig Michael, ale zdecydowanie mniej problemów z kręceniem zdjęć. Podobno tam ekipa ma się pojawić w kwietniu.

Otóż w Epizodzie VIII wrócimy na Jakku lub na Tatooine. Dekoracja jest już przygotowywana, ale ze względu na podobieństwo tych dwóch planet, źródła na razie nie potrafiły wskazać, o którą z nich chodzi. W Pinewood ponownie ustawiono też „Sokoła Millennium”. Podobno spece od stworzeń pracują nad jakimś monstrum o długiej szyi. Czy trafi do Epizodu VIII? Zobaczymy.

Stroje szturmowców Najwyższego Porządku mają też być lekko zmienione względem „Przebudzenia Mocy”. Ale tak, by fani mogli dostrzec pewne różnice, natomiast zwykły widz nie powinien zwrócić na to uwagi.

Lawrence Kasdan skomentował kolejne filmy, czyli przede wszystkim własną „Antologię” i Epizodu VIII i IX. Stwierdził, że zna Riana i że ten planuje zrobić rzecz dziwną. Dodatkowo każdy z kolejnych Epizodów ma być inny, naznaczony ręką reżysera (czyli Abramsa, Johnsona i Trevorrowa). Baza jest ta sama, ale rozwój inny. Larry dodał też, że wie jaki będzie jego spin-off, ponieważ go pisze, ale nie chce o tym mówić.

Być może jednym z tych dziwnych pomysłów jest ten z kotem. Otóż podobno kot ma zostać wykorzystany, by grać jakiegoś dziwnego kosmitę.

Uwaga dalsza część newsa zawiera potencjalne spoilery do „Przebudzenia Mocy”.

Kathleen Kennedy wyjawiła w jednym z wywiadów, że kapitan Phasma jest istotną postacią i pojawi się w kolejnym filmie, czyli Epizodzie VIII. Więc ponownie spotkamy się z Gwendoline Christie. Kennedy twierdzi, że co do Phasmy ma wielkie plany, więc ewentualnie mógłby to być własny spin-off a nie Epizod VIII, ale na to chyba jeszcze za wcześnie.

Inne źródła obsadowe twierdzą, że w przypadku wielkiej trójki podpisano kontrakty jedynie z dwojgiem aktorów. Jednym z nich na pewno jest Mark Hamill, sam się zdradził nie raz. Druga jest raczej Carrie Fisher. Wygląda na to, że Harrison Ford się nie pojawi w kolejnym filmie, chyba, że kontrakt zostanie podpisany później. Zapytano nawet Forda o jego ewentualny występ, ale zasłaniał się tym, że nie może nic powiedzieć. Czy jest w tym spoiler, czy zagrywka medialna, przekonamy się za niecałe dwa tygodnie.
KOMENTARZE (10)

Co w prasie piszczy

2015-11-21 08:46:59

Disney ma powody do radości. W samych tylko Stanach sprzedano już bilety na „Przebudzenie Mocy” o wartości 54 milionów USD. I to wciąż na niecały miesiąc przed premierą. Jedna trzecia tej sumy pochodzi z IMAXów. Szacuje się, że liczba ta może dojść do 100 milionów USD. Poprzedni rekord w tej dziedzinie należał do filmu „Mroczny Rycerz powstaje”, ale tam wynosił zaledwie 25 milionów USD. Warto pamiętać, że bilety na premierowy weekend wciąż są dostępne i pewnie długo będą. Nawet przy takich filmach jak „Avengers”, które zarabiają po 200 milionów USD w pierwszy weekend, sprzedane zostaje jakieś 65% procent biletów.

Magazyn „Empire” z okazji „Przebudzenia Mocy” również przygotował serię artykułów o filmie. Niestety nie są aż tak rozbudowane jak te w „Entertainment Weekly”, przynajmniej to co do tej pory ujawniono. Gazeta trafi do sprzedaży 26 listopada, więc może wtedy dowiemy się czegoś więcej. Ale i tak jest parę rzeczy na które warto zwrócić uwagę.

Pierwszy artykuł dotyczy Kylo Rena, w którego wciela się Adam Driver. Jak wiemy nie jest Lordem Sithów, raczej kimś, kto jest sojusznikiem Snoke’a i Najwyższego Porządku. No i ma obsesję na temat Dartha Vadera. Adam Driver twierdzi, że jego postać jest kimś w stylu fanatyka religijnego. On nie postrzega tej postaci jako złej osoby. Ren i mu podobni szczerze wierzą w słuszność swojej sprawy i to, że ich działania są moralnie uzasadnione. Dlatego są tak niebezpieczni i nieprzewidywalni.

Kolejnym bohaterem przedstawianym przez „Empire” jest konstabl Zuvio. Pojawił się już wcześniej przy okazji figurek i kolorowanek, ale dopiero teraz widzimy jak będzie naprawdę wyglądać w filmie. Wiemy, że jest pozbawiony humoru, twardy i pilnuje porządku na jednym ze światów granicznych, czyli na Jakku. „Empire” nie mówi o nim wiele więcej, ale mają dość dobre zdjęcie.



Kolejny artykuł koncentruje się na Andym Serkisie, który wciela się w Snoke’a . Aktor wspomniał, że podczas pierwszego dnia na planie stał na podium wysokości 25 stóp (7,62 metra) i udawał postać, o której niewiele wiedział i zupełnie nie ma pojęcia jak ona wygląda. W scenie towarzyszyli mu Adam Driver i Domhnall Gleeson, których prawie nie widział, ale musiał z nimi grać. Użyto tam także metody „Kongolizera” jak to określa Andy. Chodzi o to, że głos Serkisa wydobywał się z olbrzymich głośników, dzięki czemu wszyscy mieli wrażenie dystansu. Aktor zaś starał się go obniżyć na tyle na ile mógł. Andy używał tej metody na planie „King Konga” stąd nazwa.
I tu ciekawostka, bo we wcześniejszym wywiadzie Serkis mówił, iż Snoke jest wielki i wysoki. Niektórzy uznali, że z pewnością będzie miał ponad 7 metrów wysokości. Ale to nie jedyna możliwość. Być może znów sięgnięto po niewykorzystane projekty Ralpha McQuarriego. Jak choćby ten, który dobrze oddaje dystans. Oczywiście na razie nie ma żadnych wskazówek, która z wersji mogłaby być prawdziwa. Być może żadna.



Niewiele dowiedzieliśmy się też z artykułu o Johnie Boyedze. Młody aktor wspomina, że jak przyszedł do niego człowiek z mieczem świetlnym, to John trzymał ten miecz cały dzień. Ściskał, bawił się nim, cieszył i nie pozwolił nikomu go dotknąć.

Ale nie tylko w „Empire” są nowe artykuły. Greg Grunberg udzielił z kolei krótkiego wywiadu Entertainment Weekly. Wspomniał, o swojej pracy na planie. Gdy J.J. Abrams wciąż krzyczał „ciecie, cięcie”, Greg zaczął sobie oglądać to co już nakręcono. Abrams podszedł do niego i zapytał, co robi i dlaczego ogląda film, jak go dopiero kręcą. Tak nie wolno, powiedział reżyser.
Aktor wspomniał też ,że gra w scenie, gdy przy stole stoi razem z Carrie Fisher i Harrisonem Fordem. Dla Grunberga było to jak spełnienie marzeń i dodał, że Carrie jest wspaniała, a i Fordowi nic nie brakuje. Mówił też, że razem z Abramsem oglądali „Nową nadzieję” w kinie AVCO. Dla przypomnienia taki też kod miał Epizod VII, ale to już wiemy.

Tak w nawiązaniu do nie pokazywania „Przebudzenia Mocy” na różnych ceremoniach wręczenia nagród. Disney dopiął swego, przynajmniej częściowo. AFI przeniosło swoją ceremonię z 7 na 16 grudnia. Wtedy już będzie można pokazać VII Epizod. Oficjalny powód, pod koniec roku wchodzi wiele ciekawych filmów.

Są też artykuły w „Wired”. Również zapowiedzi, bo magazyn się ukaże dopiero 10 grudnia. Pierwszy z nich jest poświęcony kostiumologowi nowego filmu. Michael Kaplan przyznał, że dużą inspiracją był dla niego John Ivy i jego produkty Apple’a. Szturmowcy są biało czarni, są też plastikowi. Jednocześnie trzeba było ukazać, że minęły trzy dekady, tak w naszym świecie jak i w „Gwiezdnych Wojnach”. Technologia się zmieniła. Kostiumy (a jest ich 1500) są prostsze. W szczególności szturmowcy, przy czym ich zbroje mają lepiej być przygotowane do walki niż te z lat 70. Zresztą technologia wyrobu jest inna. Dziś też używa się dużo cieńszego plastyku. Maska Kylo Rena powstała po prośbie Abramsa, by dzieci chciały zobaczyć ten film. Ren natomiast dość mocno emuluje strój Vadera. Kostium kapitan Phasmy początkowo w ogóle nie miał być użyty. Powstał tylko dlatego, że Kaplan miał taki kaprys. Podobało mu się to by połączyć szturmowca z bardziej klasyczną zbroją. Narysował coś takiego. Powiesił na ścianie. Zostało. Aż pewnego dnia zauważyła to Kathleen Kennedy. Stwierdziła, że to jest fantastyczne, pokazała Abramsowi, któremu też się to spodobało, więc stworzył rolę kapitan Phasmy. Co prawda metal, który odbija światło to problem dla filmowców, ale jak Michael zauważa, to nie jego działka. Ważne by kostium wyglądał wspaniale.



Innym wielkim twórcą nowych „Gwiezdnych Wojen” jest Neal Scanlan, właśnie mu poświęcono kolejny artykuł. Neal jak sam twierdzi, był już na emeryturze. Dostał Oskara za „Babe – świnkę z klasą”, stworzył też „Prometeusza” i wiódł sobie spokojne życie, gdy dostał telefon. Tym sposobem odpowiada za stworzenie ponad stu droidów i obcych, zarówno nowych ras jak i tych znanych. 4 lub 5 to całkowicie protetyka, natomiast większość powstało dzięki kombinowaniu metod, w szczególności z animatroniką. Są zarówno stwory proste, gdzie mamy kogoś w kostiumie z animatroniczną głową, ale też duże, obsługiwane przez 5-6 osób.
Scanlan wspomina, że Abrams chciał znaleźć DNA oryginalnej trylogii, dlatego zwrócił się ku fizycznym efektom i ku pracom Ralpha McQuarriego czy Joe Johnstona. Chodziło też o to, by ludzie automatycznie patrząc na nowe postaci czuli, że to są „Gwiezdne Wojny”.
Luggabeast, którego już widzieliśmy na zdjęciach, powstał w dużej mierze pod wpływem filmu Stevena Spielberga „Czas wojny”. W rozmowie między Abramsem a Scanlanem, twórca stworów powiedział, że jest w stanie osiągnąć nawet coś więcej niż tam stworzono (nie we wszystkich scenach konia gra tam koń).
Chociaż efekty w filmie są praktyczne, tym razem Abrams dał wolną rękę Scanlanowi. Niektórym współtwórcom, jak choćby scenografom, zalecał korzystanie z technik z lat 70. Tutaj, przy tej skali, zespół Neala używa nowocześniejszych metod, w tym drukarek 3D. Dzięki temu praca idzie dużo szybciej. Dodatkowo wszystko jest w komputerze, zarówno projekt jak i skan. W sumie jest nawet dużo więcej, ponieważ zespół Scanlana przygotował też makietę głowy Maz Kanaty, która jak wiemy jest postacią cyfrową (w dodatku motion-capture i wciela się w nią Lupita Nyong’o). Praktyczne efekty to także łączenie różnych technik. Dlatego więc najpierw stworzono makietę Maz Kanaty w naturalnej wielkości, a dopiero potem, razem z ruchami Lupity wykorzystano to do animacji.
Efekty cyfrowe pozwalają też na pewne oszustwa. BB-8 w niektórych scenach jest kukiełką, ale to wszystko można ładnie wymazać. ILM dodaje też głębi, poprawia oczy stworów, czy czasem coś domaluje. Dlatego też J.J. nalegał, by wszystko co zostanie zanimowane nie różniło się od stworów animatronicznych.
Scanlan na razie nie ma szans by wrócić na emeryturę. Pracował przy „Rogue One” a teraz intensywnie pracuje nad Epizodem VIII.

Magazyn „Wired” ma też sporą listę zdjęć rekwizytów, można ją obejrzeć tutaj.



Na sam koniec jeszcze jedna informacja. „Przebudzenie Mocy” zostało przygotowane tak, by nie tylko oglądanie w kinach IMAX było wyjątkowym przeżyciem. Warto zwrócić też uwagę na kina w systemie Dolby – zarówno Dolby Vision (obraz) jak i Dolby Atmos (dźwięk).
KOMENTARZE (11)

„Entertainment Weekly” ponownie o VII Epizodzie

2015-11-16 07:12:50

Na początek krótka informacja. John Williams skończył nagrywanie muzyki 14 listopada. Poinformował o tym technik pracujący przy nagraniu. Zatem zostało już tylko skończenie efektów specjalnych.

Kończy się rok, więc w USA rozpoczyna się sezon nagrodowy, a wraz z nim specjalne pokazy filmów, także tych, które do szerokiej dystrybucji wejdą dopiero w przyszłym roku. Takie pokazy będą miały miejsce choćby około 1 grudnia, gdy będą wręczane nagrody krajowej rady recenzentów w USA. Disney zapowiedział, że z tej okazji nie będzie żadnych specjalnych pokazów „Przebudzenia Mocy”. Wszyscy muszą czekać do premiery.

„Entertainment Weekly” znów poświęciło kilka stron na „Przebudzenie Mocy”. Podobnie jak to miało miejsce w sierpniu, przeprowadzili wywiady z twórcami nowego filmu. Pierwszy z artykułów dotyczy Hana Solo.



Harrison Ford przyznaje, że choć kiedyś chciał, by Han Solo zginął, to teraz cieszy się, że ta postać wciąż żyje. Dzięki temu mógł zagrać w kolejnej części sagi, co dało mu możliwość interakcji z młodymi aktorami oraz innego podejścia do Solo. Harrison wspomniał też, że o ile ciężko jest mu stwierdzić, który samolot najbardziej lubi, albo które z pośród swoich dzieci najbardziej kocha, w sumie to nie wie nawet jaki smak lodów jest jego ulubionym, o tyle jednak gdy porównuje role Hana i Indy’ego, to zdecydowanie preferuje tego drugiego. Być może dlatego, że Indiana Jones jest tak inny, a Han Solo, zwłaszcza w „Nowej nadziei” jest bardziej Harrisonem Fordem, niż aktor chciałby przyznać.
Ford zapytany o to, czy Han Solo zmienił się i został mistrzem, twierdzi, iż jego postać nie aspiruje do roli jaką w „Nowej nadziei” odgrywał Obi-Wan Kenobi. Kwestia wiary w Moc, wcale nie jest odrzuceniem postaci starego Solo, a raczej związana jest z jego rozwojem.
Nie mogło też zabraknąć pytanie o Antologię o Hanie Solo. Ford niewiele wie na jej temat, poza tym, że ma dotyczyć młodego Solo. A swojemu następcy radzi rozmawiać z reżyserem, obejrzeć filmy i zrobić to po swojemu.
Rada z rozmawianiem z reżyserem jest o tyle ważna, że jak wspomina Ford, Oscar Isaac zapytał go jak się lata statkiem kosmicznym. (Pisaliśmy o tym w kwietniu). Oczywiście to jedna wielka ściema, to mniej więcej Ford powiedział, ale gdy kręcili „Nową nadzieję” to Harrison bardzo podobne pytanie zadał George’owi Lucasowi. Ten zaś stwierdził, że nie wie, więc trzeba tylko ponaciskać przyciski i udawać. Zresztą „torturowanie” Lucasa to coś, co Ford dobrze pamięta z czasów oryginalnej trylogii. Nie chodzi też o pytania jak coś zagrać, ale też jak wypowiedzieć pewne kwestie. Wiele razy wspominał George’owi by ten pisząc dialogi czytał je na głos, bo to pomaga. Wiele rzeczy da się napisać, ale niekoniecznie można to powiedzieć na głos.



Kolejny artykuł dotyczył księżniczki Lei.
W nowych „Gwiezdnych Wojnach” zobaczymy bohaterów, potwory, magię, niesamowite maszyny. Jest nawet zamek i księżniczka, ale w tym przypadku prawie nikt już jej tak nie nazywa. Obecnie nazywają ją generałem – twierdzi J.J. Abrams. Z wyjątkiem jednego momentu.
Rola Lei się zmieniła, spoważniała. Abrams bardzo się cieszy, że mógł ponownie zjednoczyć Carrie Fisher i Harrisona Forda, w szczególności w ich spotkaniu na lądowisku bazy Ruchu Oporu. W scenie pełnej czułości, ale też smutku. Wynika to także z drogi jaką przeszła Leia. Brakuje jej lekkiego humoru, który pamiętamy z klasycznej trylogii. Jej los jest obecnie zdecydowanie cięższy i poważniejszy. Zdaniem Fisher, Leia jest obecnie bardziej samotna, znajduje się pod dużą presją, wciąż jest bardzo oddana sprawie, ale jednocześnie jest zmęczona, może nawet pokonana, ale też wkurzona. Jednak wciąż się nie poddaje.

Więcej zdradzono na temat Maz Kanaty.
Jakby ktoś jeszcze tego nie wiedział, to ta mała ukryta w środku oficjalnego plakatu postać to Maz Kanata. Potwierdza to J.J. Abrams. Zresztą wszystkie spoty telewizyjne i zwiastun zdradzają na jej temat więcej niż nam się wydaje. Abrams miał pewien pomysł na to jak ta postać działa i co zrobi. Istotne są także gogle, które nosi. To ważny element tej postaci, dlaczego, zobaczymy w filmie. Reżyser potwierdza też, to co donosiło wiele plotek. Kanata była piratką przez długi czas, żyje ponad tysiąc lat. Od stu lat posiada zamek w tej wodnistej dziurze (jak nazwał jej planetę), a w środku jest bar taki jakich wiele w galaktyce. W filmie nie dowiemy się wiele o niej, o tym skąd pochodzi czy do jakiego gatunku należy, ale Abrams uspokaja. Po filmie przyjdą inne publikacje i to się wyjaśni. Czy chodzi o gry, komiksy lub książki, zobaczymy.
Maz ma być mądrym obcym, który w pewien sposób jest powiązany z mistyczną częścią uniwersum. Początkowo chciano zrobić ją za pomocą kukiełki, lecz gdy już wiedziano co czeka Kanatę zdecydowano się na motion-capture. Ponieważ większość postaci w jej zamku to praktyczne efekty, Abrams pilnował by się nie odróżniła od nich rażąco. Musiała być bardziej ruchliwa i odegrać większą rolę niż pozostałe stwory. Byli więc skazani na CGI, ale posiłkowali się też Lupitą Nyong’o. Aktorka cały czas była na planie, a potem miała jeszcze sesje mo-cap. Abrams jest bardzo zadowolony z pracy z nią.
Lupita twierdzi, że rozwijanie postaci mo-cap niewiele się różni od rozwijania normalnego bohatera. Dla niej była to pierwsza rola w takiej formie, więc musiała się wiele nauczyć pod okiem mistrza – Andy’ego Serkisa. Nyong’o wspomina też o oczach, które dla aktorki są ważnym elementem komunikacji na ekranie. Więc, to co dostała traktuje jako dar.



Niejako tym samym płynnie przechodzimy do artykułu o Andym Serkisie i jego roli.
Andy Serkis wspomina zaś, że po raz pierwszy w swojej pracy pojawił się na planie nie wiedząc jak jego postać będzie wyglądać. Tak mocno działa sekretność i tajemnicze pudełko Abramsa, ale nie tylko. Proces powstawania Snoke’a nie był jeszcze zakończony.
Najwyższy Przywódca Snoke to było wyzwanie, gdyż Abrams chciał wycisnąć tyle się da, a nawet pchnąć do przodu technologię motion capture. Więc gdy pierwszy raz Serkis zaczął z nim rozmawiać, jeszcze nie wszystko zostało wypracowane, formuła nie została ostatecznie ustalona. Zaczęło się więc od długie dyskusji jak grać tę postać. Postać się mocno zmieniała nie tylko w trakcie zdjęć, ale też długo po nich. Więc nawet gdy w sieci można znaleźć wczesne koncepty Snoke’a (jak ten poniżej), to dziś są one bardzo odległe od tego czym stała się ta postać.
Oczywiście Serkis był na planie, by złapać interakcję z innymi aktorami, ale proces prac nad jego postacią trwał na długo po zakończeniu zdjęć. Było kilka sesji podczas których Andy przebywał w Londynie w Imaginarium, podczas gdy J.J. Abrams instruował go z Los Angeles. Zmieniały się koncepty postaci, ale też sposób jej odgrywania.
Oczywiście ostateczny wygląd Snoke’a jak również jego motywy pozostaną sekretne aż do 18 grudnia. Ale Serkis trochę powiedział na temat swojej postaci. To nie jest miły facet, raczej w stylu takich, co knują latami i nie są impulsywni. Snoke jest enigmatyczny, w pewien sposób wrażliwy, ale przy tym bardzo potężny. Oczywiście ma swój wielki plan. Poniósł wiele szkód, lecz istnieje jakaś dziwna podatność innych na niego, co zdaniem Serkisa może być częścią jego planu.
Snoke’a nie dałoby się zagrać normalnie w makijażu. Po pierwsze jest bardzo wielki, zwłaszcza w skali z innymi postaciami. Jest wysoki. Również jego twarz jest tak stworzona, że nie dałoby się skorzystać z protetyki. To było by zbyt ekstremalne. Nie wchodząc w szczegóły on ma bardzo specyficzny układ kostny i układ twarzy. Tego by się nie dało zrobić w prawdziwym świecie. Snoke i Kanata to jedyne cyfrowe postaci w „analogowym” obrazie. Snoke jest nową postacią, nowo wprowadzoną. Ale ona doskonale wie, co się działo wcześniej i to, zdaniem Serkisa, w bardzo dużym stopniu.



Kolejny artykuł dotyczy Luke’a Skywalkera.
Luke Skywalker nie jest już bohaterem „Gwiezdnych Wojen”. W kolejnej odsłonie stał się McGuffinem. Czyli tajemniczym przedmiotem (lub osobą), wokół którego dzieje się akcja. Jak „Sokół maltański”. Mark Hamill jest w „Przebudzeniu Mocy”, ale jego nieobecność w zwiastunach, plakatach to celowy zabieg. Abrams mówi, że nie zapomnieli o nim, ale liczą, że fani są ciekawi, co się z nim stało. W końcu miał być ostatnim z Jedi. Czy był niegotowy, jak sugerował Yoda? A może właśnie okazał się bardziej dorosły niż styrany życiem mistrz? Luke jest bardzo ważny w tej historii. A gdzie on jest? Na to odpowie film. A kim jest Luke? To pytanie, które wciągnęło Abramsa na pokład. Zadała mu je Kathleen Kennedy, gdy się jeszcze wahał.
Akcja dzieje się prawie czterdzieści lat po „Powrocie Jedi”, więc dla kolejnego pokolenia bohaterowie dawnych wydarzeń są wręcz mityczni. Słyszeli coś o nich, ale niekoniecznie wszyscy, natomiast trudno im uwierzyć w prawdziwość tych opowieści. Dla Rey, która nie ma normalnego wykształcenia, która żyje na opuszczonej planecie ze zbieractwa, to brzmi niesamowicie. To rzeczy magiczne, ale może gdzieś tam daleko możliwe. Finn natomiast patrzy na Luke’a przez pryzmat swego wykształcenia. W armii stworzonej na ruinach Imperium Skywalker jest wrogiem.
Na pytanie gdzie jest Luke nie chciał odpowiadać też Mark Hamill, mówiąc, że zdradziłby za dużo.
Owszem pojawiły się dziwne plotki o tym, że Luke może być Kylo Renem. Tego jednak gra Adam Driver. Więc chyba nie tam trzeba go szukać.



Ostatni artykuł dotyczył generała Huxa.
Na plakacie widzimy coś co wygląda jak wielka, trzecia Gwiazda Śmierci. J.J. Abrams potwierdza, to jest baza Starkiller, centrum dowodzenia resztek Imperium znanych jako Najwyższy Porządek. To w pewnym sensie jest kolejna Gwiazda Śmierci, ale zdecydowanie bardziej złożona i potężniejsza. To krok naprzód, jeśli chodzi o rozwój technologii. Jak dokładnie jest potężna, zobaczymy 18 grudnia. Natomiast mamy pewne wskazówki. Otóż tam gdzie Imperium, Vader czy Imperator polegli, ich następcy starają się nie popełniać tych samych błędów. Tworzą coś bardziej przerażającego i destruktywnego. Zło wciąga jak narkotyk, a Najwyższy Porządek mocno uzależnia.
Domhnall Gleeson, który gra generała Huxa mówi, że jego postać ma przeczucie pewnej wyższości. Ma też wrażenie, że jest lepszy od tych, którzy go otaczają. Jest przez to bezwzględny. Stosuje też ostrą dyscyplinę by to egzekwować. Junta galaktyczna działa trochę jak mafia, trzeba zabić by awansować. Nie da się tam wspiąć tak wysoko jak Hux w tak młodym wieku nie będąc tak bezwzględnym. (Gleeson ma 32 lata). W dodatku Hux nie nosi broni, on każe innym wykonać brudną robotę. On przede wszystkim pragnie władzy i to bardzo mocno. A jak to zwykle bywa tacy ludzie jak on nie są tymi, którzy powinni tę władzę mieć. Boi się za to pewnej indywidualności, którą stara się zgnieść w innych. Może dlatego, że zawiódł? Hux nie ma też dobrych relacji z innymi przywódcami Najwyższego Porządku. Wydawałoby się, że powinien mieć dobrze dogadywać się z Kylo Renem, ale tak nie jest. Są bardziej wrogimi przyjaciółmi. Obaj pragną władzy i obaj mają inne zdolności. Są w pewnym sensie przeciwieństwem.
Na koniec jedna spekulacja. A co jeśli nazwa Starkiller nie jest tylko nawiązaniem do twórczości Lucasa, a wskazaniem możliwości tej stacji?



Kończąc, zmieniamy temat. W Multikinie jest promocja. Do biletów na „Przebudzenie Mocy” dodają plakat. W dodatku promocja działa też wstecz. Jeśli ktoś zakupił i nie dostał, a ma dowód, może pójść po ten plakat.
KOMENTARZE (42)
Loading..