TWÓJ KOKPIT
0

Kathleen Kennedy :: Newsy

NEWSY (512) TEKSTY (0)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Czas na postać LGBTQ w „Ostatnim Jedi” oraz inne wieści

2017-09-09 05:26:01

Premiera „Ostatniego Jedi” coraz bliżej. Zostało nam już mniej niż sto dni. To moment w którym powoli filmowcy odkrywają karty. Rian Johnson choćby opowiedział, jak ważne dla niego były „Gwiezdne Wojny”. To było wspomnienie z dzieciństwa, kiedy więc stanął na planie i zobaczył „Sokoła Millennium”, to było dla niego bardzo emocjonujące przeżycie. Kiedyś bawił się w czymś, co udawało ten statek, teraz przed nim stał.

Wspomniał też, że gdy po raz pierwszy rozmawiał z Kathleen Kennedy nawet nie liczył, że zostanie reżyserem sagi. Przecież było tylu innych kandydatów. A potem spadło to na niego, był tak zaskoczony, że odpowiedział jej tylko „czy mogę to przemyśleć?”. Kennedy także to trochę zdziwiło, ale poczekała. Przez kolejne dni Rian nie mógł spać, starał się racjonalizować decyzję znajdując plusy i minusy, ale ostatecznie poszedł za głosem serca.

 reżyser Rian Johnson
Rian Johnson na ranczu Skywalkera


Gdy wkroczył w projekt spodziewał się, że zobaczy dużą mapę na ścianie, gdzie wszystko będzie zapisane. Tak jednak nie było. Przede wszystkim dali mu scenariusz „Przebudzenia Mocy”, musiał też obejrzeć dniówki J.J. Abramsa i zabrać się do pracy. Tę wypowiedź trochę prostował Pablo Hidlalgo. Otóż jeszcze przed Abramsem zarysowano choćby wydarzenia między „Powrotem Jedi” a nową trylogią, ale ponieważ nie zostały one nigdzie opublikowane, filmowcy mogą je w pewien sposób modyfikować. Czyli znów mamy dwa poziomy kanoniczności. Filmowy nadpisuje ten, który jest tłem i który ma służyć scenarzystom, a nie ich ograniczać. Z tego punktu widzenia Rian ma rację, mówiąc, że nic nie zostało ustalone, jedynie pojawiły się pewne sugestie.

W innym miejscu Johnson dokładnie to przyznaje. Nie było tak, iż dostał w pełni wolną wolę twórczą. To był drugi film w trylogii, musiał kontynuować rozwój postaci, trzymać się kierunku, ale jednocześnie fabularnie Rian mógł sobie pozwolić na więcej. Niektóre rzeczy wprost wynikały z „Przebudzenia Mocy”, jak choćby to, że Rey i Kylo Ren są razem główne postaci tej trylogii, przechodzą podobną drogę, ale w innych kierunkach. Kylo Ren nie jest Vaderem. Nie jest niczyim ojcem. Raczej stara się odciąć od swoich rodziców, to szwarccharakter u którego widać słabości. To akurat bardzo się podoba Johnsonowi.

Wiele pytań, które zostawił Abrams ma też podwójną rolę. Jak choćby kwestia rodziców Rey. Z jednej strony utrzymuje to zainteresowanie filmem, ale to dość krótkowzroczne rozwiązanie. Dowiemy się kim są rodzice Rey i co dalej? Te pytania są o wiele ważniejsze z punktu widzenia postaci. Rey nie tylko musi się dowiedzieć, co z jej rodzicami, ale przede wszystkim kim ona jest i gdzie jest jej miejsce. To ma dużo większy wpływ na nią czy inne postaci.

Podobnie było z Lukiem. Rian musiał się dowiedzieć, dlaczego po przejściu takiej drogi schronił się on na tej wyspie, dlaczego zniknął. Zresztą to była jedna z pierwszych rzeczy nad którą zaczął się zastanawiać. No i jak sam podkreśla tytuł filmu właśnie nawiązuje do Luke’a, czyli ostatniego Jedi, tak jak jest określony choćby w napisach początkowych do VII Epizodu.

Johnson mówił też, że pracując z Markiem Hamillem zawsze musiał się przemóc, by do niego podejść. Kilka sekund, by się wyciszyć, bo to przecież Luke Skywalker. Inaczej było z Carrie Fisher, z nią szybko znalazł wspólną więź jako scenarzysta. W dodatku ona zawsze mówiła to co myślała.

Śmierć Carrie bardzo zasmuciła Riana. Wpłynęła też na decyzje dotyczące filmu. Gdy po nowym roku wrócił do montażu uznał, że nie będzie zmieniał jej występu, dostosowywał go. Zostawi takim jaki był. Jego zdaniem to świetnie zagrana rola.

Wspomniał też Colina Trevorrowa (zanim ten został zwolniony). Colin zadawał bardzo dużo pytań, zaś Rian wchodził tu w rolę podobną jaką wcześniej miał J.J. Abrams.

 Wiceadmirał Holdo
Wiceadmirał Holdo


Z innych wieści, wiele miesięcy temu J.J. Abrams mówił o tym, że chciałby zobaczyć postać LGBTQ w filmach. I chyba jest ku temu szansa. Admirał Amilyn Holdo prawdopodobnie jest biseksualna. Nie wiemy, czy będzie to ukazane w filmach, ale z pewnością w książkach. W powieści „Leia: Princess of Alderaan” Claudii Grey. W rozmowie z Leią, która stwierdza, że interesują ją tylko ludzcy mężczyźni, Holdo jest zdziwiona, twierdząc, że to duże ograniczenie. Galaktyka jest wielka. Czy chodziło o inne rasy, czy płcie, tego nie sprecyzowano. Zobaczymy jak zostanie to zaadresowane w filmie. Tam rolę Holdo gra Larua Dern.
KOMENTARZE (58)

Nadchodzi Kenobi?

2017-08-17 22:56:42



W pierwszej połowie tego roku kilkukrotnie wypływały plotki dotyczące kolejnego spin-offa Star Wars. Kathleen Kennedy w jednym z udzielonych wywiadów wspominała, że decyzję na temat tego o czym on będzie podejmą do końca czerwca. Zawęzili ponoć prace nad wyborem historii do dwóch tematów, z których mieli wybrać ostatecznie jeden. Z innych źródeł słyszeliśmy, że na D23 ogłosić mieli o czym będzie trzeci spin-off. Plany te prawdopodobnie pokrzyżowało im zamieszanie związane ze zmianą reżyserów filmu o Solo. Sytuacja jednak powoli się normuje, więc spodziewać się możemy niedługo jakiś oficjalnych wieści. Na razie mamy jednak tylko plotki.

Hollywood Reporter donosi, że Lucasfilm prowadzi rozmowy ze Stephenem Daldry na temat realizacji filmu o Obi-Wanie Kenobim. Na razie nie ma jeszcze scenariusza, jeśli Daldry zdecydowałby reżyserować film to nadzorowałby również powstawanie scenariusza do niego. Stephen Daldry to angielski producent/reżyser, który większość swojej kariery spędził na pracy w teatrze. Ostatnim wyreżyserowanym przez niego filmem był w 2014 roku „Śmieć”. Obecnie Daldry pracuje również nad serialem Netflixa „The Crown”, zarówno jako reżyser, jak i producent.

Na ile plotki o Kenobim i ewentualnym angażu Stephena okażą się prawdą, przekonamy się pewnie jeszcze w tym roku. Ewan McGregor wielokrotnie wspominał, że chętnie by wrócił do roli Obi-Wana, więc sprawę aktora, który mógłby zagrać w tym filmie główną rolę Lucasflim miałby uproszczoną.
KOMENTARZE (46)

Trevorrow o swojej pracy nad Epizodem IX

2017-07-19 22:13:55



Gdy w zeszłym miesiącu pisaliśmy o słabym przyjęciu filmu „The Book of Henry” oraz fanach sugerujących, by Kathleen Kennedy wymieniła Colina Trevorrowa na kogoś innego, byliśmy jeszcze przed trzęsieniem ziemi na planie Hantologii. Nic dziwnego, że reżyser i współscenarzysta Epizodu IX sam poruszył temat. W skrócie, nie odchodzi.

Po pierwsze stwierdził, że obecnie w Stanach trudno tworzyć sztukę, w ten sposób broni swojej autorskiej wizji, którą urzeczywistnił w „The Book of Henry”. Film na Rotten Tomatoes ma obecnie wskaźnik 23%, czyli dość słabo. Po drugie Colin publicznie przekonywał rozmówców, jak i fanów, że jest dobrym człowiekiem do tej roboty. Niezależnie jak oceniany jest „The Book of Henry”. Jak sam twierdzi, dorastał na „Gwiezdnych Wojnach” i bardzo ceni te historie. Mówił też, że nauki Mocy, czyli szacunek wobec innych, jak i sposób na życie, również są mu bardzo bliskie. Ale dodaje, że to nie wszystko, bo wyzwaniem będzie tu to, że każdy z odbiorców ma swoją własną, indywidualną relację z tymi filmami. Musi więc stworzyć film, który ludzie polubią i będą się nim bawić, nawet jeśli cenią sagę z zupełnie innych powodów niż Terovorrow . Trudność polega na tym, by stworzyć film, który będzie poruszający i satysfakcjonujący dla wielu różnych ludzi na całym świecie. Tego reżyser jest absolutnie świadomy.

Jednocześnie bardzo chwalił sobie współpracę z Lucasfilmem. Gdzie on, producenci i współscenarzysta (Derek Connolly) siedzą razem i szukają rozwiązań, wybierając te najlepsze. Z jednej strony jest wiele wolności, z drugiej istotna jest współpraca. No i jak mówi, póki co nie mieli żadnych wewnętrznych konfliktów, wszystko dobrze się zgrywa.

Dodał także, że Kennedy jest dla niego kimś w rodzaju mentora, że ją podziwia i może się od niej wiele nauczyć. Oraz to, że podróżując stara się słuchać ludzi, by wyłapać ich oczekiwania co do IX Epizodu.

Trevorrow odniósł się też do zwolnienia Millera i Lorda wprost. Skomentował to, że każdy z twórców jest głęboko zaangażowany w powstawanie tych filmów i stara się je stworzyć w swój własny sposób. Natomiast cała ta nagonka w tabloidach jego zdaniem jest krzywdząca.

Zdjęcia do filmu ruszą w styczniu.
KOMENTARZE (24)

Czekając na D23 Expo

2017-07-13 17:51:18



W ten weekend odbędzie się w Anaheim długo wyczekiwany D23 Expo. Jak informowaliśmy już wcześniej, w sobotę, koło 19:30 naszego czasu odbędzie się panel poświęcony aktorskim filmom Disneya. To właśnie tam będą prezentowane plany studia na najbliższe lata. Lucasfilm będzie obecny. Rian Johnson także przyznał, że będzie. Jeśli chodzi o „Ostatniego Jedi”, to należy się spodziewać jakiegoś krótkiego dokumentu z produkcji, czy filmiku z planu, no i niespodziewanego gościa, którym najprawdopodobniej będzie właśnie Rian. Nowego zwiastuna raczej nie będzie. W każdym razie nawet oficjalna w ostatnim The Star Wars Show sugerowała, iż dowiemy się czegoś istotnego.

Disney z D23 Expo postanowił wprost zawalczyć z San Diego Comic Con. Mark Hamill i Carrie Fisher dostaną nagrodę Disney Legends. Carrie oczywiście pośmiertnie, ale Mark również powinien pojawić się na konwencie. Lucasfilm natomiast powinien nam zgodnie z obietnicą zdradzić tytuł Hantologii, może dowiemy się o niej czegoś więcej. Lecz gwiezdno-wojennym gwoździem programu prawdopodobnie będzie coś innego. Kathleen Kennedy jeszcze w Orlando sugerowała, że latem zostanie zapowiedziana kolejna Antologia. To chyba ten moment. Podobno Lucasfilm jest już gotowy, a jednocześnie pozwoli to zatrzeć ślady po zamieszaniu z Hantologią, zanim firma mocno skoncentruje się na VIII Epizodzie. Sam Lucasfilm będzie też obecny na SDCC, ale nie mają tam żadnego panelu.

Jeśli chodzi o zwiastun, to będzie on na pewno pokazywany na HASCONie, czyli konwencie Hasbro, który odbędzie się we wrześniu. Nie powiedziano tylko, czy to będzie nowy zwiastun, czy ten już prezentowany.

Z innych plotek, otóż podobno w filmie zobaczymy jak porg (ptak czy coś podobnego z Ahch-To) ląduje i siada na kopułce R2-D2.
KOMENTARZE (24)

O początkach „Łotra 1” raz jeszcze

2017-07-05 19:38:05



„Łotr 1” już dawno zawitał na BD, a niebawem zadebiutuje na Netflixie. Oficjalnie jeszcze nie potwierdzono polskiego wydania, ale nikt nie spodziewa się, by miało go nie być. Pewnie niebawem przyjdzie czas, na formalne wieści. Za granicą film pojawi się na platformie 18 lipca.

Tymczasem warto przyjrzeć się kilku wieściom o filmie, które jakiś czas temu pojawiły się w sieci. John Knoll przyznał, że oryginalny pomysł scenariusza jest dużo starszy niż planowane Disneyowskie Anatologie. Gdy Lucasfilm pracował nad „Star Wars: Underworld”, a Rick McCallum sprawował nad wszystkim pieczę, Knoll wpadł na pomysł, by jeden odcinek nakręcić w stylu klasycznego „Mission: Impossible”. Chodził o włamanie się do ściśle strzeżonego budynku imperialnego, by oczywiście wykraść plany Gwiazdy Śmierci. Pomysł w gruncie rzeczy przetrwał do czasów „Łotra 1”, choć może inaczej zostały ostatecznie położone akcenty. W każdym razie Knoll, gdy już miał rozpisany zarys, poszedł do McCalluma, ale wpierw taktycznie zaczął go dopytywać o serial, który szykują w Lucasfilm. Rick opowiedział mu o założeniach, okresie w którym dzieje się akcja, jak wszystko ma wyglądać i Knoll uznał, że jego pomysł się nie wpasuje. Podziękował, zaś scenariusz schował do przysłowiowej szuflady.

Dalszą część znamy, choć może tym razem szczegóły są ciut inne. Jak wiemy Knoll wrócił do pomysłu, gdy Kathleen Kennedy zaczęła pracę nad spin-offami. Poszedł do Kathy, porozmawiał z nią, przedstawił pomysł. Kennedy powiedziała: „Dobra”. Nic więcej. John nie potrafił jej wyczuć, czy to się spodobało, czy raczej kulturalnie powiedziała mu „nie”. Dał jej czas, nie narzucał się. Po tygodniu dostał mejla od Kiri Hart, która napisała mu, że chcą coś z tego scenariusza zrobić.

Gary Whitta natomiast rozwinął stwierdzenie o którym słyszeliśmy w kwietniu. Wówczas porównał Lucasfilm do CIA. Rozwinął kwestię przekazania mu dokumentów z zarysem „Łotra 1”. Dokumenty były zabezpieczone. Zanim je dostał, Kiri Hart zadzwoniła do niego i poinformowała o procedurze. Odebrał dokumenty, ale nie mógł nic z nimi zrobić. Musiał czekać na hasło, które miało mu zostać przekazane przez telefon. Zawierało 16 cyfr. Whitta czekał cały dzień w domu, a gdy zadzwonił telefon powiedziano mu, że hasło dostanie dopiero w poniedziałek. Cały weekend siedział i zastanawiał się, co właściwie jest w tych dokumentach. Dopiero, gdy dostał hasło dowiedział, się, że chodzi o film pełnometrażowy, który w końcu stał się „Łotrem 1”.
KOMENTARZE (4)

Jabba w Hantologii?

2017-07-03 20:53:04



Jak wiemy, Ron Howard przejął stery nad Hantologią. Umieścił też pierwsze zdjęcie z planu, a potem także filmik. Na filmiku pokazane było jak Ron idzie po planie spin-offa o Hanie Solo, trzyma coś w ręku i wyrzuca do kosza. Nic istotnego nie pokazał, ale zreflektował się po czasie, jak to może być odebrane. Z jednej strony mówi, że odda należytą cześć powstałemu materiałowi, z drugiej wrzuca głupkowate filmiki. To jak kopanie leżącego. Filmik zniknął.

Pojawiła się plotka, że w filmie może pojawić się Jabba. Podobno nad nim pracowała ekipa, zanim doszło do wstrzymania zdjęć. I tu uwaga, tym razem Jabba ma być kombinacją klasycznej kukiełki oraz prequelowo-specjalnowersjowych CGI. Czyli makieta nie będzie tak duża jak w „Powrocie Jedi”, jakoby zbudowano fragment, resztę uzupełnią grafiką komputerową. Oczywiście o ile Ron Howard pójdzie obranym kierunkiem.

Jak to bywa z różnymi doniesieniami dziennikarskich źródeł, różnią się one w szczegółach. I choć sprawa Chrisa Millera i Phila Lorda mniej więcej jest już znana, w większości pokrywa się z tym, co pisaliśmy tutaj, to pojawiają się w sieci dodatkowe szczegóły. Czasem trochę uzupełniają sprawę, czasem trochę ukazują ją z innego punktu widzenia, wraz z inną wiedzą. Pierwsza z tych różnic mówi o improwizowanych elementach komediowych. Podobno Lord i Miller nie zawsze chcieli kręcić śmieszny materiał, próbowali też improwizacji w poważnych ujęciach. Jak łatwo się domyśleć, to się nie sprawdzało. Według tych wieści, to co przelało czarę goryczy Kathleen Kennedy to pewne lenistwo reżyserów na planie. Większość scen powinna być nagrywana z 12-15 różnych ustawień kamery, tak by było co montować. Oznacza to, że aktorzy muszą daną scenę odgrywać wiele razy. Miller i Lord najczęściej poprzestawali na trzech różnych ustawieniach, a potem koniec. Gdyby jeszcze kręcili tym samym szybciej cały materiał, ale nie, to już było marnotrawstwo. Nie dość, że kręcili wolno, źle to jeszcze za mało, by móc spokojnie wiele rzeczy zrobić z materiałem w montażu.

Co ciekawe, gdy Alden Ehrenreich zaczął mówić, że nie podoba mu się to, co się dzieje z filmem. Nagrany materiał nie stawiał go w najlepszym świetle, o czym także pisaliśmy. To Chris i Phil zaproponowali trenera aktorstwa. Podali nawet namiary na Maggie Kiley, z którą pracowali przy „21 Jump Street”.

Przekazanie filmu Ronowi Howardowi przeszło bez większych problemów. Miller i Lord byli bardzo pomocni oraz tranzycja następowała w dobrej atmosferze. Nowy reżyser mejlował ze swoimi poprzednikami. Wszyscy zrozumieli, że najlepszym wyjściem z zaistniałej sytuacji jest rozstanie się. Miller i Lord podobno odeszli bez większego żalu, sami mieli dość sytuacji.

Jeszcze pojawiły się informacje o zadowoleniu ekipy. Choć faktycznie wydawać się mogło, że aplauz po odejściu Millera i Lorda dotyczył właśnie końca pracy z tymi reżyserami, inne źródła sugerują coś jeszcze innego. Ekipa na planie była świadoma, że rzeczy idą źle. Zbyt wiele osób zwyczajnie obawiało się, że film zostanie zamknięty, skasowany, a oni zostaną bez pracy. W momencie, gdy pojawiła się informacja, iż Howard przejmie stery, wiele osób przyjęło tę wiadomość z ulgą. Stąd gromkie brawa.

Z innych tematów Emilia Clarke powiedziała, że jej postać jest bardzo niesamowita. Nic więcej, bo kontrakt jej zabrania. Dobrze, że aktorka jest zadowolona, zobaczymy jak zagra.

Zdjęcia na planie potrwają do września. Tytuł prawdopodobnie poznany ma D23 Expo.
KOMENTARZE (16)

Dokument z planu Epizodu VIII i Hantologii

2017-07-01 14:00:11

Brytyjski Instytut Filmowy (British Film Institute) zamieścił na swoim twitterze krótki filmik o pracy młodych absolwentów filmowych z Wielkiej Brytanii na planie „Gwiezdnych Wojen”. Na planie „Ostatniego Jedi” pracowało 13 absolwentów, zaś przy filmie o Hanie Solo było już ich 28. Ten krótki dokument koncentruje się właśnie na młodych ludziach i możliwościach, jakie daje im Lucasfilm. Więcej jest w teorii mowy o Hantologii, ale są tu też ujęcia z planu VIII Epizodu. W tle zaś widać, choćby fragmenty BB-8. Wśród osób wypowiadających się znaleźli się Kathleen Kennedy, Jason McGatlin (producenci obu filmów) oraz Bradford Young (operator Hangologii).



Natomiast o VIII Epizodzie wypowiedział się niedawno Adam Driver. Aktor stwierdził, że Rian Johnson ustanowił nowe zasady w filmach Star Wars. Chodzi oczywiście o równowagę między nowymi rzeczami, a tym co już znamy, oraz tym czego publiczność oczekuje. Zdaniem Drivera priorytetem Johnsona były postacie i fabuła.

Na większe zapowiedzi i może kolejny dokument musimy poczekać jeszcze 2 tygodnie do D23 Expo.
KOMENTARZE (3)

Kulisy zdjęć z planu „Ostatniego Jedi”

2017-06-28 20:20:15

Na początek zaczynamy od zdjęć z planu. Tym razem ukazują one kulisy sesji „Vanity Fair” i Annie Leibovitz. Pierwsze zdjęcie zrobiła Meghan Marshall, zaś trzy pozostałe Kathleen Kennedy. Oryginalne zdjęcia Leibovitz możecie zobaczyć tutaj. Zdjęcia zza kulis zostały zostały opublikowane niedawno na Vanity Fair.



Jeśli chodzi o oficjalne newsy, nie tylko o „Ostatnim Jedi”, ale też pewnie i Antologiach, to trzeba czekać na D23 Expo. W sobotę 15 lipca o godzinie 10:30 czasu lokalnego, czyli 19:30 polskiego, odbędzie się panel „Disney, Marvel Studios & Lucasfilm – Live Action at The Walt Disney Studios”. Pojawią się tam unikalne zapowiedzi, nie publikowane wcześniej fragmenty filmów oraz goście. Co prawda będą starali się ograniczyć przecieki, ale na pewno coś interesującego pojawi się w sieci.

Od jakiegoś czasu krążą po sieci przecieki z figurek LEGO. Np. Snoke’a możecie zobaczyć tutaj. Będzie to ludzik mniej więcej zwykłej wielkości, co sugeruje, że Najwyższy Przywódca wcale nie będzie taki wielki jak w „Przebudzeniu Mocy”. No i będzie chodził w złocie, czyli dokładnie tak jak Ian McDiardmid wyobrażał sobie postać Imperatora zanim przeczytał scenariusz. Ale jest ciekawostka. Otóż na podstawie tych zdjęć niektórzy fani wysnuli teorię, iż Snoke będzie niewidomy, a skoro niewidomy to jak byk to Kanan Jarrus z „Rebeliantów”. Tak więc warto mieć się na baczności, gdy pojawi się ta plota.
KOMENTARZE (12)

Alden zdradził, czyli jeszcze więcej szczegółów zamieszania

2017-06-26 18:32:36

Lawrence Kasdan wrócił do Londynu dwa dni temu, gdzie zajmuje się nadzorowaniem prac nad Hantologią. Fani zauważyli go na lotnisku, nie wygląda na wypoczętego, ani zadowolonego. W Londynie jest także Ron Howard. Za to coraz ciekawsze wieści wychodzą na światło dzienne w temacie zwolnienia reżyserów Hantologii. Nie stawiają one ich w dobrym świetle. To oczywiście kompilacja kilku źródeł, nie wiemy ile w tym prawdy, ale wiele informacji układa się w spójną całość.



Jak już wiemy, zgrzyty między nimi, a producentami, w tym Kathleen Kennedy i Lawrencem Kasdanem pojawiły się jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć. Ale przecież wszyscy są profesjonalistami i wiedzą, co chcą zrobić, więc osobiste animozje nie mogły wpłynąć na kształt filmu. Animozje nie, ale wizje i ambicja owszem. Gdy ruszyły zdjęcia, zarówno Kasdan, jak i Kennedy w większości przebywali w Stanach, Chris Miller i Phil Lord na planie lub na lokacjach. Zarówno w Lucasfilmie, jak i w Disneyu trzymają rękę na pulsie, ale zdalnie. Proces polega na tym, że pod koniec dnia zdjęciowego są przygotowywane tak zwane dniówki. Czyli kilka wybranych ujęć pokazujących nakręcony materiał. Te dniówki początkowo w miarę podobały się zarówno Kadanowi, Kennedy, jak i Bobowi Igerowi czy innym szefom Disneya. Ale dniówki to nie cały materiał, tylko starannie wybrane sceny lub ich fragmenty. Montaż może zmienić bardzo wiele. Ktoś, kto przygotowywał dniówki doskonale wiedział, co producentom należy pokazać i wszyscy byli zadowoleni. Do czasu.

Podstawowym problemem od pierwszego dnia zdjęciowego był nie tyle materiał, co jego ilość. Zdarzało się, że zanim nakręcono cokolwiek, była już godzina pierwsza. Długo trwało ustawianie kamer, świateł i jak się później okazywało, nagrany materiał nie był najlepszej jakości. Wiele ujęć trzeba byłoby powtarzać lub wyrzucić. Miller i Lord stawiali raczej na improwizację na planie, nie mieli przemyślanych pomysłów, raczej zachęcali aktorów do ekspresji i eksperymentów. Zresztą reżyserzy mieli też problemy z decyzyjnością. Pracują we dwójkę, więc często zastanawiają się długo nad daną decyzją, co powodowało wolne tempo. W filmach, które dotychczas robili, sprawdzało się to. W tej produkcji nie.

Dodatkowo improwizacja i odchodzenie od scenariusza coraz bardziej wchodziło im w nawyk. Początkowo było tego mniej, potem coraz więcej. Kasdanowi się to bardzo nie podobało, więc zdarzało się, że kręcono jedno ujęcie zgodnie ze scenariuszem, podczas gdy reszta była improwizacją (kilka czy kilkanaście alternatywnych ujęć).

Pierwszą osobą, która zaczęła marudzić na planie, był Alden Ehrenreich. Młody aktor, ściągnięty przez Kennedy, który potem przeszedł bardzo żmudny proces castingowy, może w oczach wielu nie wygląda na wymarzonego Hana Solo, ale ma głowę na karku. No i wie jak ważny w jego karierze będzie ten występ. Zależy mu, by wypaść jak najlepiej, nie tylko dlatego, że w kontrakcie ma zapisaną opcję powrotu do roli Solo. Jeśli położy Hana, to właściwie może zmienić zawód, więc Alden postanowił dać z siebie jak najwięcej. Tyle, że to czego od niego wymagali reżyserzy w ogóle mu nie pasowało. Jego zdaniem postać, którą miał grać, nie miała wiele wspólnego z Hanem Solo, bardziej nawet przypominała w zachowaniu Ace’a Venturę, psiego detektywa, w którego wcielał się Jim Carrey. Nie poskutkowały rozmowy z reżyserami, więc Ehrenreich poszedł dalej, pytając czy aby na pewno to jest kierunek, w którym wszyscy chcą iść. Stąd właśnie plotki o tym, że Miller i Lord nie zrozumieli charakteru Hana Solo.

Co ciekawe, obawy Aldena zostały źle odebrane. Wszyscy byli dość ostrożni, więc uznali to trochę raczej jako tłumaczenia do jego występu, który nie był satysfakcjonujący. O ile w Hollywood normą jest zatrudnianie trenera aktorskiego nawet przy największych produkcjach, o tyle rzadko dochodzi do takich angażów w trakcie zdjęć. Tym razem doszło. To było pierwsze niecodzienne posunięcie na planie.

Kolejny był właśnie Kasdan. Larry jest bardzo przewrażliwiony na punkcie zmian i improwizacji. Uważa, że scenariusz to świętość i ekranizując go należy pozostać jak najwierniejszym. Owszem, sam przyznaje, że niektóre zmiany na planie wychodzą dobrze w ostatecznym rozrachunku. Taką było choćby skrócenie kwestii Hana i Lei w „Imperium kontratakuje”. „Kocham cię – Wiem” było na tyle dobre, że Kasdan nawet użył potem tego dialogu w „Powrocie Jedi”. Jednak w przypadku większości innych zmian Larry jest bardzo negatywnie nastawiony i wręcz reaguje na nie alergicznie. W Lucasfilmie jest obecnie chodzącą legendą i taką trochę „świętą krową”, więc jego narzekania na to, że nie podobają mu się improwizacje i odejścia od oryginału zostały wysłuchane, ale też nie były właściwie zaadresowane. Przecież zawsze będą dokrętki i te drobne kwestie można poprawić, jeśli faktycznie Kasdanowi będzie to przeszkadzało. Tyle, że jak wiemy, to nie były drobne kwestie.

Kasdan, który wcześniej ściągnął Lorda i Millera na pokład i wierzył w to, że podołają, stał się ich największym przeciwnikiem, domagającym się wręcz zmiany reżysera, ale na to trzeba było jeszcze poczekać.

Kathleen zaproponowała więc, że zrobi dokładnie tak samo jak z „Łotrem 1”. Gdy Gareth Edwards nie radził sobie z filmem, ściągnęła mu Tony’ego Gilroya, który nadzorował dokrętki i doprowadził film do ostatecznego stanu. Edwards zaś mógł się spokojnie przyglądać i uczyć, a także spijać potem śmietankę. Tyle, że Lord i Miller powiedzieli „nie”. Nie chcieli mieć nikogo nad sobą. Kennedy jeszcze dała im szansę. Wysłała Kasdana po raz pierwszy na plan (wcześniej nadzorował proces na podstawie dniówek w Los Angeles). Stał się takim cieniem reżysera. Powodowało to jeszcze więcej konfliktów. Zmieniono także montażystę. Chrisa Dickensa zastąpił Pietro Scalia („Marsjanin”, „Obcy: Przymierze”) który był bardziej lojalny wobec producentów niż reżysera.

Dopiero potem ktoś namówił Kennedy, by zamiast oglądać dniówek, obejrzała sobie dużą część materiału. To, co zobaczyła, załamało ją i wkurzyło. Sceny akcji wyglądały fatalnie. Odejścia od scenariusza miejscami były dość spore, niektóre źródła sugerują nawet, że wymowę kilku scen zmieniono tak, że kłócą się wprost z tym, co wiemy z oryginalnej trylogii. No i jeszcze klimat i humor. Nie jest tak, że wszystko było złe. Nakręcono też część dobrego materiału, który najczęściej lądował w dniówkach. Kathleen zadziałała bardzo szybko, czuła się nie tylko zawiedziona, ale i w pewien sposób oszukana. Larry przyjął tę decyzję bardzo dobrze. Co więcej, większość ekipy filmowej przyjęła z zadowoleniem informację o zmianie reżyserów. Kennedy zaś może powiedzieć wprost, że dała Millerowi i Lordowi szansę, nie tylko na zrobienie tego filmu, ale i na uratowanie go. Niestety nawet Kasdan nie wymusił na nich realizacji swojej wersji. Rozwiązanie było więc już tylko jedno.

Tu na scenę wchodzi Ron Howard, który zarówno z Kennedy jak i Lucasfilmem ma dość dobre relację. Grał w „Amerykańskim Graffiti” George’a Lucasa, potem także reżyserował „Willow”. No i jest przyjacielem rodziny. Lucas nawet zastanawiał się, czy nie dać Howardowi do reżyserii „Mrocznego widma”, ale ostatecznie zajął się tym osobiście. Howard ma interesującą historię filmową, a jego dzieła są różnie nie tylko ze względu na poziom, ale i na tematykę. Są i poważne jak „Piękny umysł” czy „Frost/Nixon”, są hity jak adaptacje powieści Dana Browna, ale też są komedie. W dodatku te z lat 80., jeszcze w starym stylu, takie które także tworzył Kasdan („Silverado”). Chodzi tu przede wszystkim o dwa filmy – „Plusk” i „Kokon”. Zresztą z drugiej strony Howard po średnio udanym „Inferno” także potrzebuje hitu, więc długo się nie zastanawiał.

Obecnie Howard ogląda nakręcony materiał, zapoznaje się ze scenariuszem. Podobno będzie on musiał podjąć kilka istotnych decyzji, przede wszystkim ile z tego zostanie, a ile trzeba będzie nakręcić od nowa. Nowy reżyser twierdzi, że zdjęcia na planie potrwają do września, zaś on sam postara się z szacunkiem podejść do nakręconego już materiału.

Choć Lucasfilm i Disney zaklinają się, że data premiery nie zostanie zmieniona, jednak nieoficjalnie nie są już tego tacy pewni. Jeśli Ron uzna, że nie dadzą rady, to film może zostać przesunięty i to niekoniecznie na grudzień 2018, a nawet na rok 2019. Być może wtedy mielibyśmy dwa filmy „Star Wars” w kinach (bo wejdzie jeszcze Epizod IX). To jednak okaże się na dniach. Praca na planie rusza ponownie pełną parą 10 lipca, do tego czasu Howard już powinien wiedzieć jak ugasić ten pożar. Kathleen zależy na tym, by to był dobry film, a nie by dotrzymać terminów. Zresztą po cichu liczyła na to, że uda się jej ściągnąć całą ekipę ponownie w przyszłej dekadzie, kręcąc ewentualny sequel. Praktycznie wszyscy mają taką klauzulę w swoich kontraktach. Ale to już miało zależeć od wyników.

Jak na razie to trzecia antologia, z którą są problemy. Pisana przez Simona Kinberga trafiła na półkę, „Łotr 1” został reanimowany. Zobaczymy, co wyjdzie z filmu o Hanie Solo. Szczęśliwie prace nad Epizodem VIII idą tak jak powinny. Kennedy już wie, że polityka by dać wolność twórczą reżyserowi sprawdza się, gdy wykorzystuje on ją bezpiecznie.

Na koniec warto jeszcze wsłuchać się w słowa Boba Igera. On nadal twierdzi, że ten film będzie hitem, bo ma wspaniały scenariusz, cudowną obsadę i zdolnego reżysera. Wierzy też w Howarda. Ale to oczywiście słowa szefa. Na temat ew. przesunięć premiery się nie wypowiadał.
KOMENTARZE (46)

Postprodukcja „Ostatniego Jedi” skończy się w sierpniu

2017-06-23 07:21:05

Chodzą słuchy o nowym zwiastunie. Został on już oceniony przez British Board of Film Classification. Zwiastun dostał oznaczenie PG w Wielkiej Brytanii, nie było w nim żadnych cięć. Trwa jedną minutę i trzydzieści jeden sekund. Pytanie, czy to aby na pewno nowy zwiastun? Podobno właśnie nie, to tylko skrócona wersja tego, co zobaczyliśmy na Celebration. Pojawiły się spekulacje, że nowy zwiastun zostanie zaprezentowany np. na D23 Expo albo jeszcze szybciej, by zamieść temat filmu o Hanie Solo. Możliwe, zobaczymy, ale z pewnością ten, którym zajmowało się BBoFC, to nie jest nowy zwiastun.

Pozostając blisko tematu Hantologii. Rian Johnson, reżyser i scenarzysta wielokrotnie chwalił się, że Lucasfilm daje mu swobodę twórczą. Przy tym całym zamieszaniu z filmem o Hanie Solo i wyrzuceniem Phila Lorda i Chrisa Millera przez Kathleen Kennedy, ze względu na różnice artystyczne, fani zaczęli się dopytywać Johnsona w czym rzecz. Czy kłamie, czy faktycznie ma lepiej. Johnson odpisał krótko, że przy „Ostatnim Jedi” ma tyle swobody twórczej, co przy swoich własnych projektach. Podobnie wypowiadali się też J.J. Abrams i Colin Trevorrow. Najwidoczniej reżyserzy epizodów chyba potrafią z tej swobody korzystać.

Dodatkowo Johnson przyznał też, że postprodukcja Epizodu VIII skończy się w sierpniu. Czyli mniej więcej w podobnym czasie jak to miało mieć miejsce z „Łotrem 1” (zanim zaczęły się tam dokrętki).

No i jak pisaliśmy przy Epizodzie IX. W „Ostatnim Jedi” jest jedna scena o której nakręcenie poprosił Colin Trevorrow. Podobno niewiele wnosi ona do Epizodu VIII, ale będzie istotna w IX.

Reżyser Edgar Wright zapytany o swój udział w projektach związanych z sagą (w domyśle szukają przecież reżyserów kolejnych filmów), zasugerował coś zupełnie innego. Podobno odkryje karty koło gwiazdki. Jedne źródła sugerowały, że wtedy coś ogłoszą, ale zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest to, że Wright pojawił się na planie i zagrał małą rólkę. O tym, że Wright ma jakieś powiązanie z tym filmem pisaliśmy jeszcze w 2014.



A na koniec kolejny fanowski fanart „przeciekowy”. Tym razem szpiedzy Star Wars News Net donieśli i narysowali stwora, którego podobno zobaczymy na Ahch-To. Stwór jest duży, podobno zrobili kukłę, ale nikt nie wie jak jest ona duża. Czy faktycznie jest wykonana we właściwej skali, czy może używają trików filmowych.
KOMENTARZE (55)

O zamieszaniu z reżyserami słów kilka

2017-06-22 07:34:50

Po szokującym newsie, jakim było wyrzucenie reżyserów Hantologii, media zaczęły dzielić się szczegółami. Tym razem, jak twierdzą sami Christhoper Miller i Phil Lord faktycznie poszło o tak zwane różnice artystyczne. Sami reżyserzy przekazali, że normalnie bardzo denerwuje ich ten zwrot, ale tutaj trafia w sedno.

Różne źródła sugerują, że Kathleen Kennedy jak i Lawrence’owi Kasdanowi nie podobał się kierunek, który obrali. Włodarze Lucasfilmu doskonale zdawali sobie sprawę z tego, jakie filmy tworzyli młodzi filmowcy, ale liczyli, iż klimat ten zostanie dostosowany do „Gwiezdnych Wojen”, znajdą złoty środek, by być wiernym sobie, a jednocześnie podołać zadaniu. Oni jednak podchodzili do filmu po swojemu. Stawiali na improwizację, na pewną relację z aktorami, no i przede wszystkim kręcili komedię. Dla Kasdana świadczyło to o niezrozumieniu scenariusza i postaci Hana Solo. Kennedy zaś bardziej irytowało samo podejście do kręcenia filmu, za mocno na luzie.

Druga strona również miała inne oczekiwania. W przeciwieństwie do choćby Riana Johnsona, Garetha Edwardsa czy nawet Colina Trevorrowa, Lord i Miller nie wywodzą się z niezależnego kina. Produkowali dla studiów, ale potrafili sobie wywalczyć sporą dozę niezależności. Lucasfilm i Disney nie tylko ich ograniczał, ale i rozliczał. Nie było chemii między reżyserami, a szefostwem Lucasfilmu, ale Kathleen jako profesjonalistka woli zobaczyć efekty. Mimo, że osobiście obaj młodzi filmowcy działali jej na nerwy. Wściekała się nawet o takie rzeczy jak składanie skarpetek, potrzebowała tylko pretekstu. Obie strony się nakręcały.

Kennedy miała bardzo konkretną wizję, chciała by to był film trochę w stylu westernu, trochę w stylu opowieści o jakimś kryminalnym skoku. To co dostała rozczarowało ją. Wygląda na to, że wszelkie doniesienia o komedii, okazały się prawdziwe. Do tego doszedł wściekły Kasdan i choć kręceniu obrazu bliżej do końca niż dalej, postanowiono go przerwać i pożegnać się z młodymi twórcami. Ci dobrowolnie nie zamierzali odpuszczać takiej szansy, więc gdy zawiodły negocjacje, Kathleen wykorzystała swoje prerogatywy prezesa Lucasfilmu.

Jak donoszą źródła, zdjęcia podobno mają zostać wznowione 10 lipca. Potrwają do 30 lipca 2017, potem jeszcze przewidziano czas na dokrętki, ale ten może się wydłużyć. Te dwadzieścia dni zdjęciowych ma być bardzo intensywne. Pewne prace na planie nadal trwają, ale prawdopodobnie odpowiada za to jedynie druga ekipa.

Obecnie nie tylko nie wiemy, kto zajmie miejsce zwolnionych reżyserów, ale także jak zostanie uwieczniony ich wkład w film. Ile z tego, co stworzyli zostanie, czy pojawią się w napisach? Wiele rzeczy wynika z reguł gildii reżyserów. One wykluczają, by ktoś z ekipy przejął stery filmu (z wyjątkiem krótkiego okresu). Czyli raczej nie będzie reżyserować ani Kasdan, ani Kennedy, nawet gdyby chcieli. Być może ostatecznie jako reżyser zostanie wpisany Alan Smithee, ale to sztuczny wpis, używany właśnie, gdy zmienił się reżyser i nikt nie chce się pod filmem podpisać. Czy ktokolwiek będzie chciał? To pewnie zależy od materiału, jaki stworzyli Lord i Miller oraz tego ile z niego zostanie użyte. Jest duża szansa, że finalny obraz będzie się składał z dwóch różnych wizji. Zobaczymy na ile wpłynie to na datę premiery.

W sieci natomiast pojawiły się przecieki koszulek ekipy. Warto zauważyć, że mają zarówno logo Han Solo jak i Solo. Ten drugi tytuł pojawił się po raz pierwszy w przeciekach z 2014. Ciekawe, czy któryś nich oficjalnie zostanie tytułem filmu, czy to jedynie pamiątka do ekipy.


KOMENTARZE (27)

Chistopher Miller i Phil Lord zwolnieni

2017-06-21 05:40:07 Variety

Jak donosi Variety Chistopher Miller i Phil Lord zostali zwolnieni w trybie natychmiastowym w środku trwania produkcji spin-offa o Hanie Solo. Decyzję podjęła Kathleen Kennedy z uwagi na to, że była niezadowolona ze sposobu w jaki realizowali nowy film.

Nie wiadomo na razie kto przejmie reżyserię spin-offa, ani jak to wpłynie na majowy termin premiery. Na czele krótkiej listy kandydatów znajduje się ponoć Ron Howard. Nowy reżyser ma być ogłoszony na dniach.


KOMENTARZE (55)

Colin o odejściu Carrie

2017-06-07 23:13:46

Colin Trevorrow, reżyser i współscenarzysta Epizodu IX (wraz z Derekiem Connollym) odniósł się do kwestii śmierci Carrie Fisher.

Ona była główną postacią, to żaden sekret. Naprawdę była. Więc było to wyjątkowo przykre dla nas wszystkich, także dlatego, że była tak kochana przez rodzinę Gwiezdnych Wojen i wszystkich z którymi współpracowała. Czuję, że nasze opcje zostały mocno ograniczone, więc można zrobić z tym tylko kilka rzeczy. Ale gwarantuję, ona zostanie potraktowana z miłością i respektem, takim na jaki Carrie Fisher zasługuje.



Wypowiedź ta bardzo dobrze współgra ze słowami Kathleen Kennedy, która mówiła, iż Leia nie wróci w wersji CGI oraz, że Colin musiał od nowa zacząć pracę nad scenariuszem. Leia miała w nim faktycznie odegrać istotną rolę.

Na razie wiemy tylko, że zdjęcia do Epizodu IX ruszą w styczniu. O tym także mówiła Kathleen Kennedy przy okazji artykułów w Vanity Fair.

My zaś musimy czekać na gotowy film do maja 2019.
KOMENTARZE (21)

Plotki o „Ostatnim Jedi”

2017-06-05 22:17:52

Rian Johnson, Laura Dern i Mark Hamill mieli możliwość uczestniczenia w sesji nagraniowej do „Ostatniego Jedi”. Dyrygował oczywiście kompozytor, czyli John Williams. Zdjęcia z sesji pochodzą z końcówki maja.



Tymczasem Johnson udziela się mocno w sieci. Między innymi tłumaczy się z tego, że „Ostatni Jedi” nie będzie remakiem V epizodu. Podobno Rian nie spędziłby trzech lat nad czymś, czego by nie chciał zrobić.

John Boyega przyznał, że Finn w „Ostatnim Jedi” będzie w końcu wielką rybą w Ruchu Oporu. Wszystko za sprawą swoich heroicznych dokonań w walce z Najwyższym Porządkiem. Sam Boyega się śmieje, bo okazuje się, że wystarczy dać się załatwić Kylo Renowi i od razu staje się kimś. Aktor wspomniał także, że czasem nie może nie żartować sobie z fanów. Kiedy niektórzy dopytywali go o to, co będzie się działo z Finnem powiedział nawet, że cały film będzie nieprzytomny i dopiero obudzi się pod koniec, nawiązując tym samym do losu Luke’a w „Przebudzeniu Mocy”. John mówił też, że film trochę przypomina „Imperium kontratakuje”, bo bohaterowie tym razem będą rozdzieleni. Rey się szkoli, Poe ma swoje sprawy. Co prawda Finn zostanie sparowany z Rose Tico, ale to już inna historia. Na początku filmu mamy zobaczyć jak Finn wychodzi z kapsuły i będzie w lepszym stanie niż widzieliśmy go w „Przebudzeniu Mocy”. Czyżby dzięki implantom?

Pablo Hidalgo powiedział, że miecz który nosi Rey w Lucasfilmie jest obecnie określany jako miecz Rey. Nie Luke’a i nie Anakina. Oni już go nie używają.

Hidalgo zapytany także o to, dlaczego nie ma w nowych filmach obcych, których znamy, odparł, iż nie rządzi departamentem stworów, to raz. A dwa, to pewnie zobaczymy je, gdy trafimy do miejsc, znanych z wcześniejszych filmów, czy takich, gdzie ci obcy mogą występować. Wszystko zaczęło się od tego zdjęcia, na którym człowieka-konia niektórzy przyrównywali do bothan.



Ale najciekawsza dyskusja w sieci na linii Rian-Pablo dotyczyła scenariusza. Rian powiedział, że nie tylko dostał wolną rękę i mógł robić, co chce ze scenariuszem, ale właściwie nie dostał żadnego wkładu. Pablo to sprostował. Powiedział, że to nie jest tak, że scenarzysta pracuje sobie samodzielnie. Jego praca jest nadzorowana przez Story Group, która także ma pewien wkład. Liczy się konsultacja i współpraca. Skończyło się jednak tym, że Rian nadal twierdzi, iż treatmentu od J.J. Abramsa nie dostał. Pytanie doszło nawet do Kathleen Kennedy, ta poniekąd pogodziła obu panów. Otóż jak twierdzi szefowa Lucasfilm, treatement do Epizodu VIII napisał Michael Arndt, ale gdy jego wersja filmu została mocno zmieniona, nie napisano nowego. To, że szczegółów nie było, nie znaczy, że nikt nie widział w którym kierunku miała iść cała trylogia. Zamysł był. Po pierwsze nie został sformalizowany, po drugie zawsze może się zmienić. To także podkreśla Pablo Hidalgo, że treatment nie ma właściwie znaczenia, bo dopóki filmy czegoś nie ustalą, to można całą resztę zmienić. Zresztą inaczej George Lucas nie pisałby kilku wersji scenariusza np. „Imperium kontratakuje”.



Po sieci krążył też rysunek machiny kroczącej, podobno z „Ostatniego Jedi”. Hidalgo przyznał, że to jedna z maszyn, która powstała na potrzeby „Przebudzenia Mocy”. Nie dodał nic więcej.

Zaś serwis MakingStarWars.Net ma kolejny rysunek z przecieków. Tym razem przedstawiciela Gwardii Pretoriańskiej Snoke’a.


KOMENTARZE (37)

Waży się los trzeciej Antologii

2017-05-29 16:55:19

Przy okazji artykułów w „Vanity Fair”, gdzie mogliśmy spojrzeć na „Ostatniego Jedi”, Kathleen Kennedy wypowiedziała się na temat przyszłych filmów, przede wszystkim trzeciej Antologii. Na razie plany są jasne, w grudniu zobaczymy VIII Epizod, w maju przyszłego roku film o Hanie Solo, zaś w maju 2019 IX Epizod (zdjęcia ruszają w styczniu). Co nas czeka w 2020? To wiemy od dawna, kolejny spin-off, ale jeszcze nie wiemy na jaki temat.



Jak wiemy pracę nad spin-offem Simona Kinberga trwają od lutego 2013. Jednak film po odejściu Josha Tranka został przesunięty w czasie, acz z pewnością nie został skasowany. Potwierdził to Bob Iger. Czy film Kinberga pojawi się w 2020? Tego właśnie nie wiemy. Kennedy przyznała, że w chwili obecnej pracują nad dwoma pomysłami na filmy. Dopiero w czerwcu zdecydują, który trafi do produkcji (i będzie mieć premierę w 2020). Już wcześniej sugerowano, że latem zostanie zapowiedziana kolejna Antologia, prawdopodobnie na D23. Ciekawe, czy będziemy mieć jakieś przecieki wcześniej.

Początkowo film Kinberga był planowany na rok 2018. Podobno miał przedstawiać losy Boby Fetta i innych łowców nagród.
KOMENTARZE (29)

Dokładnie rok do premiery filmu o Hanie Solo

2017-05-25 07:23:34

Wciąż nie znamy nawet tytułu. Określamy go mianem filmu o Hanie Solo, spin-offa/antologii Kasdana, czy popularniej Hantologii. Dokładnie za rok film pojawi się w kinach. To dobry moment na małe podsumowanie, tego co już wiemy.



Wkrótce po zapowiedzeniu nowej trylogii zaczęto też mówić o spin-offach. Lawrence Kasdan dołączył ponownie do ekipy Lucasfilmu jeszcze pod koniec 2012. Miał pomagać w pracach nad Epizodem VII, ale przede wszystkim szykować swój własny film. Dostał wolną rękę, jeśli chodzi o wybór tematu. Nie zastanawiał się długo, właściwie to od razu miał pewien pomysł. Film o Hanie Solo, młodym oczywiście.

Wszystko wskazuje na to, że dostał trochę więcej czasu niż J.J. Abrams na „Przebudzenie Mocy”. Premiera pierwszego spin-offa miała się odbyć w 2016, początkowo myślano o maju. Kasdan więc zabrał się do roboty, niby czasu sporo, ale jednak. Dostał też pomoc w postaci artystów, w tym Iaina McCaiga.

Okazało się, że największym problemem dla filmu o Solo stała się nowa trylogia. Wizje Arndta i Abramsa niekoniecznie się pokrywały, a z pewnością sposób pracy bardzo się różnił. Reżyser więc postanowił ostatecznie samemu przepisać scenariusz, ale do tego potrzebował pomocy. Tak więc Kasdan musiał odłożyć swój film na półkę i stać się współtwórcą Epizodu VII (wcześniej był konsultantem).

Szczęśliwie Lucasfilm szykował dwie antologie. Oprócz Kasdana bardzo podobne zadanie dostał też Simon Kinberg, logiczne wydawało się, że premiery tych filmów zwyczajnie się zamienią. Film Kinberga miałby wejść w 2016, a Kasdana w 2018. Tyle, że Simon był zaangażowany także w „Rebeliantów” oraz budowanie uniwersum X-Menów, więc miał problem z przyśpieszeniem prac. Szczęśliwie w Lucasfilmie był jeszcze John Knoll nalegający na film o wykradzeniu Gwiazdy Śmierci, więc udało się to poukładać. Premierę „Przebudzenia Mocy” przesunięto na grudzień 2015. „Łotr 1” miał się pojawić rok później, potem Epizod VIII (w 2017), następnie film Kinberga (2018), Epizod IX (2019) i film o Hanie Solo w 2020. Czasu było aż nadto.

Larry jednak nie chciał po prostu tak zostawić tego projektu. Wiedział, że musi się zaangażować w „Przebudzenie”, więc zatrudnił swojego syna Jona Kasdana do pomocy przy filmie o Solo. To właśnie on przejął scenariusz po ojcu i pod jego czujnym okiem go rozwijał. Spokojnie, bo przecież do czasu premiery Hantologii mieli kilka ładnych lat.

Jednak już na początku 2015 zaczęły krążyć nieciekawe plotki o Joshu Tranku (reżyserze filmu Kinberga). Filmowiec wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie pojawił się też na Celebration w Anaheim, gdzie oficjalnie mieli ogłosić o czym będzie ten film (bohaterem miał być Boba Fett, wszystko na to wskazuje). Było dość jasne, że Kinberg będzie potrzebował więcej czasu na swój film, a że Epizod VII był już bardzo zaawansowany, Larry mógł spokojnie wrócić do filmu o Solo. Zamieniono więc te dwie premiery. Hantologia wylądowała w 2018. Scenariusz był na tyle gotowy, że spokojnie można było założyć, że wyrobią się z premierą na maj. Początkowo „Ostatni Jedi” miał być pierwszym filmem ze stajni Disneya z majową premierą, acz Rianowi Jonhosonowi nie udało się zmieścić w czasie, zatem ten honor przypadnie właśnie filmowi o Solo.

W lipcu 2015 ogłoszono reżyserów – Chirstophera Millera i Phila Lorda, oraz producenta Willa Allegrę, który z nimi współpracował przy wielu filmach. Ze strony Lucasfilmu jak zwykle za produkcję odpowiadał Jason McGatlin, no i Larry, w końcu to jego film. Podobno to Kasdan bardzo chciał z młodymi reżyserami współpracować.

Dalej zaczęły pojawiać się domysły i plotki. Kto zagra Hana Solo, o czym będzie film. Dziś dzięki wypowiedziom Kathleen Kennedy i Boba Igera wiemy, iż obraz ukaże nam wczesne lata Hana Solo, to jak spotka się z Landem, jak zdobędzie „Sokoła Millennium” i jak będzie miał mentora, który wprowadzi go w przemytnicze arkana. Akcja ma obejmować sześć lat.

W międzyczasie Kasdan potwierdził, że to będzie jego ostatni film z cyklu.

Następnie zaczęły się bardzo szerokie castingi do głównej roli. Co prawda Kathleen Kennedy (za sugestią Stevena Spielberga) przyprowadziła Aldena Ehrenreicha praktycznie na samym początku, ale na tym nie skończono. Był jednym z pierwszych potencjalnych Hanów i od razu spodobał się reżyserom. Ci jednak nalegali, by przeprowadzić większy casting i znaleźć kogoś jeszcze lepszego. Ostatecznie Alden wylądował wśród finalistów. Tam kręcono sceny testowe już w makiecie „Sokoła” z Chewbaccą. Podobno wszyscy pozostali kandydaci czuli się bardzo stremowani, Alden zaś od razu odnalazł się w roli. Phil Lord śmiał się nawet później, że cały casting to było wyrzucenie olbrzymich pieniędzy w błoto, ale przynajmniej udowodnili Kathy, iż przyprowadziła najlepszego kandydata.

O tym, że Alden jest w grze wiedzieliśmy od lutego 2016. Jednak zanim oficjalnie ogłoszono jego udział, stało się jasne, że w filmie wróci inny aktor. Joonas Suotamo, czyli nowy Chewbacca. Powrót postaci potwierdził Iger, natomiast Joonas był logicznym wyborem, bo przejął tę rolę po Peterze Mayhew.

W maju 2016 pojawiło się pierwsze zdjęcie z planu. Umieścił je Miller na swoim twitterze. Wiedzieliśmy już, że prace nad scenografią czy kostiumami trwają. Nieoficjalnie mówiono też o Aldenie, acz Lucasfilm zwlekał z potwierdzeniem tej wiadomości.



W sierpniu zaczęły się kolejne plotki. O tym, że film mieli kręcić w Norwegii (ostatecznie nie potwierdzono tej informacji) oraz tym, że pojawi się tam Lando, którego zagra Donald Glover. Znów na potwierdzenie tej informacji musieliśmy poczekać parę miesięcy. Jednocześnie trwały poszukiwania odtwórców pozostałych ról, w tym głównej bohaterki. Tę posadę ostatecznie dostała Emilia Clarke.

Jesienią zeszłego roku, jedna z producentek „Łotra 1”, Allison Shaermur także dołączyła do filmu o Solo.

Kolejną osobą w obsadzie został Woody Harrelson, który wciela się w rolę Becketta, mentora Hana Solo. Tym razem informacje prasowe zostały potwierdzone po jakimś tygodniu. Co prawda media sugerowały, że może zagrać Garrisa Shrike’a, ale ta plotka okazała się być wyssana z palca.

Także w styczniu po raz pierwszy wspomniano o kręceniu zdjęć na Wyspach Kanaryjskich (dokładniej Fuerteventura). No i dostaliśmy plotki o ewentualny, przesunięciu premiery, jak również o potencjalnym udziale Diega Luny (Cassian Andor).

Ostatecznie pierwszy klaps na planie filmu padł jeszcze w styczniu 2017. Jednak od tego momentu do rozkręcenia się zdjęć i oficjalnego ogłoszenia minął prawie miesiąc. Zdjęcia na dobre ruszyły 20 lutego. W obsadzie znaleźli się także Thandie Newton, Pheobe Waller-Bridge i Michael Kenneth Williams, a także ogłoszony później Warwick Davis.

Poznaliśmy też ekipę. Za zdjęcia odpowiada Bardford Yound. Za montaż: Chris Dickens, za efekty specjalne Dominic Tuohy i Rob Bredow, zaś za choreografię Brad Allan. Stworami zajmie się Neal Scanlan. Scenografią Neil Lamont, kostiumami Dave Crossman i Glyn Dillon, rekwizytami Jamie Wilkinson, fryzurami Lisa Tomblin, charakteryzacją Amanda Knight, zaś za casting odpowiada Nina Gold.

Premierę ustalono na 25 maja 2018.

Przy okazji filmu Alden spotkał się z Harrisonem Fordem, zaś Glover z Billym Dee Williamsem.

Sugerowano także, że cześć ujęć może być kręcona w Dolomitach. Najświeższe doniesienia mówią, że to faktycznie prawda, filmowcy powrócili do Włoch. Przygotowania zaczęły się 18-20 kwietnia. Okres ten trwał trzy tygodnie, zaś właściwe zdjęcia odbyły się między 5 a 12 maja. W sumie brało w nich około 250-300 osób, z tego kilku statystów w wieku 50-75 lat. Co ciekawe część sprzętu przyleciało bezpośrednio z Feurty, co mogłoby sugerować, że tam zdjęcia także się skończyły, albo że pracuje tam ta sama ekipa. Na początku zdjęć we Włoszech padał śnieg, co nie tylko nie opóźniło planów produkcji, ale też cieszyło się z uznaniem. Na planie pojawili się podobno Alden Ehrenreich, Emilia Clarke, Woody Harrelson, Joonas Suotamo, Donald Glover, Phoebe Waller-Bridge i Thandie Newton, z tym, że Glovera i Clarke nikt z obserwatorów nie zauważył. Zdjęcia kręcono w trzech miejscach: Monte Piana, Trzy Szczyty i las między Misuriną a Trzema Szczytami (te zdjęcia kręcono w nocy). Głównie koncentrowano się na Monte Piana, skąd da się zrobić panoramiczne ujęcia okolicy. Nie da się tam jednak za bardzo zbudować scenografii, ponieważ drogi dojazdowe są zamknięte. Za to zdjęcia kręcono w pozostałościach po okopach z I wojny światowej. I podobno były tam też sceny akcji. Są też pierwsze zdjęcia:















Po Włoszech wrócono na Wyspy Brytyjskie. No i w końcu mamy przecieki ze zdjęć. Tym razem z Anglii, a dokładniej z nieczynnej elektrowni Fawley w okolicach Southampton. Tych przecieków było kilka ostatni znajduje się tutaj.

Zdjęcia na Kanarach ruszą na dniach. Oficjalne ogłoszenia, w tym także tytuł, prawdopodobnie poznamy w lipcu na D23 Expo. Może wtedy zobaczymy też pierwsze ujęcia z filmu?
KOMENTARZE (21)
Loading..