TWÓJ KOKPIT
0

Industrial Light & Magic :: Newsy

NEWSY (330) TEKSTY (18)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Celebration Anaheim: Premiera „Zemsty Sithów” w 3D

2015-04-18 06:59:58

Dziś czasu polskiego, a jeszcze wczoraj w strefie czasowej Anaheim podczas Celebration, odbyła się oficjalna światowa premiera „Zemsty Sithów” w 3D. Na razie była to jedyna okazja by zobaczyć skonwertowany film. Nie wiadomo kiedy trafi on do szerokiej dystrybucji, a także jak wygląda sprawa z konwersją klasycznej trylogii.



Oficjalną premierę „Zemsty” uświetnili Ian McDiarmid i Dennis Muren, który był odpowiedzialny za konwersję. Muren jest legendą ILM, przez niektórych jest nazywany ojcem CGI w filmach, pracował przy pierwszych pięciu wyprodukowanych epizodach. Oryginalnie nie pracował przy „Zemście”, ale wraz z konwersją może się pochwalić pracą przy wszystkich sześciu filmach. Podobnie jak w przypadku poprzednich konwersji, tak i tym razem ILM posiłkował się hinduską firmą Prime Focus.
KOMENTARZE (6)

O montażu słów parę

2015-03-17 17:22:21

MakingStarWars dotarł do mejli w które były częścią przygotowywanego wywiadu z Maryann Brandon i Mary Joe Markey na temat ich pracy jako montażystek, w szczególności oczywiście dotyczących „Przebudzenia Mocy”. Jest tu kilka informacji, które pokazują jak wygląda ten proces z ich strony.



Po pierwsze okazuje się, że J.J. Abrams osobiście nie robi pierwszego montażu. Czasem coś tam pomaga, wskazuje, ale nie jest w stanie usiedzieć przy tym. Za pierwsze cięcia odpowiadają właściwie samodzielnie montażystki. Abrams dołącza do nich by obejrzeć ich dzieło, a potem pracuje nad drugi, a czasem nawet dopiero trzecim podejściem.

Jedną z przyczyn, dla których Abrams nie jest w stanie przebrnąć przez tę pracę jest fakt, że produkuje on bardzo dużo materiału zdjęciowego. Czasem jest nawet tego więcej niż szesnaście godzin na dzień. Jest więc z czego wybierać. I tu właśnie Abrams umywa ręce, wybór ujęć w większości to dzieło montażystek. Zdaje się na nie. To bez wątpienia różni go od Lucasa, który mocno kontrolował zawsze tę cześć procesu powstawania filmu.

Sam zaś lubi montować filmy w momencie gdy już podkłada się dźwięk, w dodatku taki który jest bliski końcowej wersji (tymczasowa muzyka). Więc w Bad Robot używano starych utworów Johna Williamsa, ponieważ nowych nie ma.

J.J. nigdy nie przestaje pracować i zmieniać. Potrafi skończyć montaż i wyeksportować film jakieś 10-15 minut przed umówionym oglądaniem w studio. Tu ma podobnie jak Lucas, który także bardzo długo poprawia różne drobne rzeczy.

Ścieżka dźwiękowa od razu jest montowana w 5.1. Często zdarza się przy innych filmach, że dodaje się to potem, Abramsowi jednak zależy na jakości i robią to od razu.

Zdjęcia kręcono czterema kamerami, przez dwie niezależne jednostki.

Podczas post-produkcji J.J. utrzymuje pewien kontakt z aktorami i wysyła im kwestie do nagrania, które powstają podczas montażu i potem zastępują to co nagrano wcześniej.

Obecnie trwają prace nad najcięższymi ujęciami z efektami specjalnymi i to one są montowane. To znaczy, że montażystki dostają średnio 3-4 razy w tygodniu takie ujęcia z ILM. Są one albo już skończone, albo niewiele im brakuje do finalnej wersji.

To montażystki są strażnikami wszystkich zdjęć. Więc marketingowcy nie mają z czego wybierać, wszystko znajduje się w Bad Robot w Los Angeles. To montażystki wydzielają ujęcia do spotów telewizyjnych, zwiastunów i wszystkich innych elementów produkcji.

Jeśli jest jakaś dziura, którą trzeba zapełnić, montażystki mówią o tym J.J.owi. W ich dotychczasowej pracy (niekoniecznie nad „Gwiezdnymi Wojnami”) zdarzyło się to parę razy. Raz nawet takie ujęcie do dostawienia powstało na trzy tygodnie zanim zamknięto film.

Montażystki przyznały, że nie zawsze pracują chronologicznie. Wybierają sobie sceny tak, by czasem jednego dnia montować dialogi, a innego jakąś większą sekwencję.

Przyznały też, że montowały zwiastun zajawkowy, gdy jeszcze trwała produkcja i zdjęcia w Pinewood.

Zmieniamy temat. Analitycy już zastanawiają się nie tylko ile film zarobi, ale też ile przyniesie w pierwszy weekend. Na razie Bloomberg przewiduje, że nowi „Avengersi” powinni w tym okresie zarobić koło 217 milionów USD w samych Stanach. Liczą, że tym samym „Avengersi” poprawią wynik pierwszej części, który wynosi 207 milionów USD i jest obecnie rekordem. Bloomberg dodaje, że jeśli jakiś film miałby szansę pokonać Marvela to właśnie są to siódme „Gwiezdne Wojny”, który wchodzi w grudniu. Podobno Epizod VII ma ku temu spory potencjał.

Tymczasem Oscar Isaac i Domhnall Gleeson promują „Ex Machinę”, swój najnowszy film. Czasem są pytani o „Przebudzenie Mocy”. Isaac po raz kolejny wspominał o scenografii, mówiąc, że bardzo mu się podobało to co J.J. Abrams kazał zbudować. Dla Isaaca jako aktora była to olbrzymia frajda pracować na tym planie, wiedząc ile rzeczy tam powstał i że reżyser nie polega jedynie na grafice komputerowej. Gleeson zaś potwierdza, że Abrams to wspaniały i wyjątkowy człowiek i mówi, że włożono wiele wysiłku i miłości w to co zbudowano.
KOMENTARZE (5)

Znamy tytuł pierwszego spin-offa

2015-03-12 18:33:39 StarWars.Com

„Rogue one” tak będzie nazywał się pierwszy spin-off „Gwiezdnych Wojen”. Dziś potwierdził to Bob Iger podczas spotkania udziałowców Disneya, które odbyło się w Palace of Fine Arts w San Francisco. Czyli film nie będzie ani o Hanie Solo, ani też o Boba Fetcie.

„Rogue one” będzie pierwszym kinowym filmem, który będzie ukazywał postacie i wydarzenia poza tymi znanymi z jądra filmowej sagi (epizodów). Jak wskazuje tytuł będzie to film o rebelianckich pilotach ze słynnej Eskadry Łotrów.

Film wyreżyseruje Gareth Edwards (o czym wiemy od dawna), a za scenariusz odpowiada Chris Weitz, co nieoficjalnie podano z końcem stycznia. Pierwszą aktorką obsadzoną w filmie jest Felicity Jones, którą nominowano w tym roku do Oskara za rolę w filmie „Teoria wszystkiego”. To również wiedzieliśmy nieoficjalnie.

Film bazuje na pomyśle Johna Knolla, szefa kreatywnego ILM i jednej z osób, która na stałe wpisała się w historię „Gwiezdnych Wojen”. Knoll będzie producentem tego filmu, w czym pomogą mu Simon Emanuel („Mroczny Rycerz powstaje”, „Szybcy i wściekli 6”) oraz Jason McGatlin. Koproducentami będą Kathleen Kennedy, Tony To („Kompania braci”, „Pacyfik”) oraz John Swartz, który także jest koproducentem „Przebudzenia Mocy”. Zdjęcia rozpoczną się latem w Londynie. Film będzie mieć swoją premierę 16 grudnia 2016.

O tym, że film może dotyczyć eskadry Łotrów sugerowały przecieki w maju zeszłego roku. Wtedy przypuszczano jednak, że to będzie trzeci spin-off.

Temat na forum
KOMENTARZE (45)

Abrams o plotkach

2015-02-24 17:25:42

J.J. Abrams udzielił ostatnio kilku wywiadów, w których wspomniał trochę o „Przebudzeniu Mocy”. Odniósł się też do ważnego dla nas tematu, czyli wszelkich plotek i spekulacji, które się pojawiają w Internecie i zdradzają fabułę. Reżyser, scenarzysta i producent w jednej osobie jest świadom ich istnienia, ale dodatkowo w pewien sposób śledzi to co się pojawia. Fakt, że się pojawiają jest dla niego naturalny. I jak twierdzi niektóre z nich są prawdziwe. Inne nie. Oczywiście nie zdradził, które są które.

Abrams przyznał też, że absolutnie rozumie fanów, którzy czytają i rozpowszechniają te spoilery. Wręcz w pewien sposób jest z tego zadowolony, bo tym ludziom zależy na tym filmie, już są emocjonalnie zaangażowani. Sam reżyser dodaje też, że jako fan pewnie zachowywałby się podobnie. Jednocześnie nie ma zamiaru łagodzić czy zmieniać swojej polityki względem wycieków. Powtarza jak mantrę to co mówił już wiele razy. Jego zdaniem odpowiednim miejscem na odkrycie fabuły filmu jest kino, bo to jest niezapomniane doświadczenie. Nie chce by ludzie z góry wiedzieli, co się wydarzy, stąd starają się trzymać wszystko w takiej tajemnicy. Dołożyli wszelkich starań by tak się stało, ale nie zawsze się udaje.

W innym wywiadzie z kolei, Abrams odniósł się do zwiastunów i małej ilości informacji. Twierdzi, że jest tyle rzeczy do pokazania, że muszą się zastanowić co pokazać. Także ze względu na oczekiwania fanów, nie chcą by to co pokażą okazało się słabe, niedokończone, czy nadmiernie rozrosło się w oczach fanów. Zresztą jak sam mówi, jest jeszcze niecały rok do premiery, więc jest sporo czasu na przedstawianie kolejnych elementów filmu. Fanom zaś podziękował za cierpliwość, uczciwość i przede wszystkim zainteresowanie Epizodem VII.

Abramsa także interesuje zarówno efekt końcowy jak i przyjęcie tego filmu. Nie może się doczekać tego momentu i czeka by móc zobaczyć skończony obraz. Chwali też swoją ekipę, zwłaszcza tę obecnie zaangażowaną w postprodukcję. Jak to zawsze z filmami bywa, tak i ten sprawił pewne problemy, które Abrams ładnie nazywa wyzwaniami. Jednak jak sam dodaje, zostały one pokonane dzięki wspólnej pracy.

Abrams w innym wywiadzie pochwalił też Domhnalla Gleesona, mówi, że to bardzo dobry aktor i cieszy się, że mieli go w obsadzie. Wywiadu tego udzielił irlandzkiemu dziennikowi, więc pewnie dlatego wspomniał akurat Gleesona. W podobnym tonie Abrams bardzo miło wspominał zdjęcia na Skellig Micheal.

Swoją drogą Abrams chyba potwierdził udział Billie Lourd, córki Carrie Fisher w „Przebudzeniu Mocy”. Też ją chwalił, choć nie mówił wprost za co i czy gra w Epizodzie VII. Przyznał, że zna ją odką miała jakieś sześć lat i że ma wielki talent, no i że Carrie ją wciągnęła na pokład.

Sama Carrie mówi natomiast, że posłała Billie na kurs aktorski, gdyż sama jest słabą aktorką. Co ciekawe Fisher przyznała też, że jeszcze nie widziała zwiastuna zajawkowego „Przebudzenia Mocy”.

Przy okazji Oskarów ekipa MTV zaczepiła na chwilę Lupitę Nyong’o i zapytała ją o „Gwiezdne Wojny”. Lupita odpowiedziała jedynie, że jest pewna iż ten film bez wątpienia zmieni jej karierę.

Gdy ogłaszano ekipę Abramsa jako szefa ekipy od efektów wizualnych wymieniono Rogera Guyetta, jednego z weteranów ILM. Ale wygląda na to, że nie jest on jedynym wielkim Lucasfilmu. Otóż jak się niedawno okazało Dennis Muren nie tylko jest na pokładzie „Przebudzenia Mocy”, ale też dalej pracuje przy kolejnych „Gwiezdnych Wojnach” (spin-offy? Kolejne epizody?). Co prawda pełni on obecnie rolę nadzorczą i konsultanta, zostawiając ciężką pracę młodszym kolegom, ale wspomniał też coś o VII Epizodzie. Celem było to, by widownia oglądając ten film przypominała sobie uczucia towarzyszące klasycznej trylogii. Dlatego właśnie używają czasem też starych technologii. Muren ostatnio odpowiadał za konwersję na 3D „Ataku klonów” i „Zemsty Sithów”, wcześniej pracował przy efektach klasycznej trylogii i dwóch pierwszych prequeli. Konsultantem podobno ma być inna legenda ILM, John Knoll. To akurat dziwne nie jest, zważywszy fakt, że Knoll nadzoruje wszystkie projekty ILM w jakiś sposób.
KOMENTARZE (10)

Zmiany w Lucasfilmie

2015-02-20 17:22:13

Obecna prezes Industrial Light and Magic została awansowana na nowego dyrektora generalnego Lucasfilmu. Brennan przez 16 lat zarządzała ILM. Teraz będzie nadzorować wszystkie działania operacyjne Lucasfilmu, ILM i Skywalker Sound. Będzie bezpośrednio raportować do Kathleen Kennedy oraz prezesa Walt Disney Studios Alana Bergmana (on podlega bezpośrednio Alanowi Hornowi). Jak zapewnia sama Lynwen w jej kompetencjach będzie pilnowanie komunikacji i współpracy zarówno między podmiotami Lucasfilmu jak i partnerami zarówno w Disneyu jak i poza tą organizacją. Ma też zapewnić, że kluczowa marka („Gwiezdne Wojny”) znajduje się na właściwej drodze w długoterminowej strategii i wizji firmy. Jak sama twierdzi, Lucasfilm i Kathneen Kennedy mają w Disneyu bardzo dużą autonomię.

Kennedy dodaje, że przyśpieszają produkcję telewizyjną, filmową, gier oraz parków tematycznych. Lynwen ma się zająć działalnością operacyjną. Niektóre źródła sugerują, że ruszy się tu coś z serialami (może i aktorskim) czy rewitalizacją „Indiany Jonesa” (reboot lub tylko zmiana aktora).

Brennan twierdzi, że Lucasfilm nie jest już tylko firmą produkującą filmy, czy bazującą na jednej franczyzie. Są odpowiedzialni za dziedzictwo George’a Lucasa, w tym „Gwiezdne Wojny”, które znaczą bardzo wiele dla ludzi na całym świecie. To wymaga upewnienia się, że wybory związane z przyszłością są odpowiednie tak dla marki jak i fanów.

Trwają obecnie poszukiwania na miejsce Brennan w ILM, choć póki co będzie ona nadzorować wiele projektów. Wciąż będzie związana z ILM ale już na innym poziomie.

To właśnie Brennan w dużej mierze odpowiada za otwarcie filii ILM poza granicami Stanów (Londyn, Singapur, Vancouver), czy wynajmowanie podwykonawców z Indii (Prime Focus) czy Chin (Base FX). Dzięki temu obniżyła zarówno koszty jak i znalazła sposób na rosnące podatki. Jednocześnie główna siedziba ILM pozostała w San Francisco, podczas gdy niektóre firmy z branży wyniosły się już z Kalifornii, czy nawet USA. ILM obecnie ma przed sobą złote lata, bo przez co najmniej najbliższą dekadę ma zapewnioną pracę nad nowymi „Gwiezdnymi Wojnami” czy filmami Marvela.

Brennen podkreśla, że Lucasfilm pozostanie w San Francisco.
KOMENTARZE (2)

Plotkowe paplanie Abramsa, Boyegi i kilku innych

2015-02-09 17:50:51

Na początek mała informacja na temat tego, co krąży w sieci od kilku dni. Otóż serwis Ikwiz po raz kolejny wyssał z palca sobie newsy, które podchwyciły inne strony. Tym razem pisali, o tym, że J.J. Abrams nalega na to, by przyśpieszyć premierę Epizodu VII tak by pojawiła się jeszcze w kinach w wakacje tego roku. Tę informacje zdementowały inne źródła. Nie jest ona taka całkowicie bezpodstawna, bo w przypadku „Mission: Impossible 5”, które produkuje Bryan Burk i J.J. Abrams, faktycznie zostało przyśpieszone o kilka miesięcy. Jednak w tym przypadku nie będzie uruchomiona tak duża kampania powiązana z zalewem produktów. Na razie wiemy na pewno, że część zabawek i gadżetów pojawi się 4 kwietnia, natomiast drugiej fali należy spodziewać się koło 2 grudnia. Podobno wtedy pojawi się między innymi ścieżka dźwiękowa z filmu. Film zaś pojawi się 18 grudnia 2015 w USA i 25 w Polsce. Zdaniem Ikwiz za przyśpieszenie miały odpowiadać przecieki, które podobno denerwują Abramsa i nie daje on z nimi rady.

J.J. Abrams przy okazji odbierania nagrody VES (twórców efektów specjalnych), nie tylko wspomniał o tym, że będzie producentem wykonawczym kolejnych epizodów, ale też udało się go w kilku dziennikarzom podpytać o „Przebudzenie Mocy”. Między innymi o IMAX. Reżyser przyznał, że w filmie znajduje się tylko jedna scena nakręcona pod ten format, ale podobno jest ona dobra. Potwierdza to wcześniejsze informacje. Mówił też o tym jak pogodzono fizyczne efekty z komputerowymi. Abramsowi bardzo się podobała stara szkoła filmowa, gdzie twórcy mieli wiele narzędzi do swojej dyspozycji, ale choć czasy się zmieniły i narzędzi jest więcej, nie oznacza, że wszystkie są dobre do wszystkiego. Podobno używali wielu praktycznych efektów, tam gdzie można to było zrobić, ale posiłkowali się też komputerowymi. Zwłaszcza gdy trzeba było coś usunąć z kadru lub dodać. Abrams twierdzi, że nie ograniczali zbytnio liczby komputerowych efektów, co niektóre media próbują sugerować, ich jest podobno całkiem sporo, ale bardziej chodziło o kombinacje i umiejętne połączenie jednych i drugich. Stąd zbudowano bardzo dużo fizycznych planów i scenografii. Zdjęcia dzięki temu miały wrażenie autentycznych, dlatego też często kręcono je w świetle dziennym, w słońcu, nie tylko w studiach.

Abrams śmieje się też pod nosem z miecza świetlnego z jelcem. Podobno dostał w jego sprawie bardzo dużo mejli od fanów, jedni bronili tej koncepcji, inni nie, wyrażali przy tym bardzo wiele wątpliwości. J.J. wspomina tylko, że praktycznie większość z nich była omawiana wcześniej przez samych twórców i została w pewien sposób uwzględniona. Cieszy go jednak sama reakcja fanów i to jak bardzo im zależy na tym filmie.

J.J. także publicznie podziękował Kathleen Kennedy za to, że zaprosiła go do świata mieczy świetlnych, X-wingów i TIE Fighterów, w którym spędził dwa ostatnie lata. Było to dla niego zarówno wielkie wyzwanie, jak i spełnienie marzeń. Podczas przemówienia, gdy odebrał nagrodę podziękował też Bryanowi Burkowi oraz Rogerowi Guyettowi, Bad Robot i Industrial Light and Magic. Samo przemówienie można zobaczyć tutaj:



Nie milkną też komentarze po sprawie procesu i ścigania przez prawników osoby, która ujawniła koncept zbroi Kylo Rena. Strona na którą Darth_Simi wrzucał(a) zdjęcia zniknęła z sieci. Niektórzy zastanawiają się, dlaczego Lucasfilm (i Abrams) ścigają właściwie tylko jeden przeciek. Przecież było ich więcej. Otóż jedna z teorii spiskowych głosi, że wśród pozostałych konceptów, które poznaliśmy jest kilka zdjęć i obrazów, które twórcy chcieli byśmy zobaczyli i kilka, które nie mają nic wspólnego z filmem. Zaprzeczanie czy potwierdzanie, które są które, popsułoby istotną część kampanii marketingowej. Dlaczego zatem ścigają Kylo Rena? Bo jest to prawdziwy wyciek, a postać miała być wykorzystana w dalszych fazach reklamowania filmu. Istotne też jest podobieństwo do Dartha Vadera.

Natomiast zawiedzeni mogą być fani rozbłysków, które często stosuje w swoich filmach J.J. Abrams. Niektórzy twierdzą, że to jego znak rozpoznawczy. Bez wątpienia będzie ich mniej, zresztą na zwiastunie zajawkowym widać je jedynie przy locie „Sokoła” gdzie nie są zbyt nachalne. Podobno tak właśnie to ma wyglądać w filmie. Będą obecne, ale w inny sposób niż choćby w „Star Trekach”, w zdecydowania mniej nachalny i bardziej naturalny. Innym elementem stylu Abramsa będzie trochę inne podejście do zdjęć. Dan Mindel nie zawsze robił klasyczne ujęcia, czasem trochę pozwolił kamerze płynąć, dokładnie tak jak w zwiastunie zajawkowym i locie „Sokoła Millennium”.

Domhnall Gleeson i Oscar Isaac nie mają teraz szczęścia, są rozchwytywani przez media, zwłaszcza ze zbliżającą się premierą „Ex Machiny”, w której grają główne role. Dziennikarze jak tylko mogą, dopytują ich o „Gwiezdne Wojny”. Gleesonowi znów udało się niechcący coś zasugerować. Przyznał, że choć faktycznie już wcześniej grał z Oscarem w jednym filmie, to zdziwił się, gdy zobaczył go podczas czytania scenariusza. Jednak na planie nie mieli zbytnio okazji by ze sobą porozmawiać, czy wchodzić w interakcje. Niektórzy sugerują, że ich postacie nie mają wspólnych scen w „Przebudzeniu Mocy”. I jeszcze a propos czytania, podobno było tam zdecydowanie więcej osób, ale to już nie raz sugerowano.

Właściwie to już jest wiadome od dawna, ale przy okazji tych wszystkich niedawnych wywiadów, znów pojawiają się pytania o rolę Harrisona Forda. Z różnych źródeł wiemy, że film jest przede wszystkim o nowym pokoleniu, ale skoro wypadek Forda, który niby miał być tylko postacią dziedzictwa w tle, tak mocno skomplikował kręcenie zdjęć, to może mimo wszystko jest go więcej. Niestety w odpowiedzi na te pytania dziennikarze słyszą tylko słynne „Nie mogę o tym mówić”.

John Boyega wypowiedział się natomiast o „Przebudzeniu Mocy” przy okazji nagród BAFTA. Mówił, że fani powinni być podekscytowani, bo mają zarówno starą obsadę, jak i klasyczne efekty, chwalił Abramsa. Wspomniał też, że świetnie bawił się na planie z Daisy Ridley, która została jego bliską przyjaciółką. No i jego zdaniem jest ona świetną aktorką. Całą wypowiedź można zobaczyć tutaj:



Jest też kolejna lista statystów. Są na niej Frank Stone (w zatoczce piratów), Tony Pankhurst (dodatkowo dubler Harrisona Forda) i Geraint Jones (bojownik o wolność). Poprzednia lista znajduje się tutaj

Na koniec jeszcze jedna rzecz. Billie Lourd, córka Carrie Fisher, która jak wiemy także gra w Epizodzie VII, podobno ma zagrać młodszą wersję księżniczki Lei. Plotki nie są jednak w żaden sposób konkretne, mówią zarówno o retrospekscjach jak i hologramach. Warto sobie samemu porównać podobieństwo obu aktorek.


KOMENTARZE (8)

P&O 109: Jakie nowe technologie zostały stworzone by nakręcić Epizod I?

2015-02-08 08:08:16



Niektóre z pytań dotyczą produkcji filmu. To właśnie takie jest, a odpowiada na nie Christian Rouet, Senior Technology Officer w ILM.



P: Wiele technik efektów specjalnych nie istniało przed „Mrocznym widmem”. Nie było nawet prób ich wykorzystania. Jak wiele nowych technologii i oprogramowania trzeba było stworzyć, by sprostać wymaganiom? Jakiego typu to jest praca i jak długo to trwa?

O: Inżynierowie odpowiedzialni za rozwój i napisanie oprogramowania pracowali pełne dwa lata przygotowując się do Gwiezdnych Wojen. Stworzyliśmy mnóstwo nowych aplikacji do wspomagania grafiki komputerowej, zgodnie z naszymi wymaganiami. Przykład to lepsze narzędzia do modelowania, do tworzenia cyfrowych strojów, generowania terenu, interaktywnego oświetlenia i tak dalej. Wiele czasu spędziliśmy także nad usprawnieniem cyfrowej produkcji, zwłaszcza by móc pracować na obrazie oglądanym w czasie rzeczywistym. To wymagało mocnego wykorzystania akceleracji sprzętowej dla szybko renderowanego podglądu.

K: Christian Rouet kierował zespołem rozwoju i badań w ILM. Jego zespół odpowiada między innymi za teren z sekwencji podracerów. A dalszy rozwój badań o których wspomniał wspomógł w pełni cyfrowy montaż (w „Ataku klonów”), jak i Video Village (podgląd na żywo w „Zemscie Sithów”). Prócz wspomnianych technologii warto dodać o dużym wpływie „Mrocznego widma” na animatykę. Filmowe scenopisy istniały już wcześniej, ale to właśnie Epizod I był jednym z tych filmów, który je najbardziej rozpropagował i rozwinął, choć niekoniecznie technologicznie.
KOMENTARZE (2)

Japoński plakat, kolejny Polak i George Lucas

2015-01-13 20:15:33

Zaczynamy tym razem od Japonii. Tam pojawiły się pierwsze reklamy „Przebudzenia Mocy” w formie broszurek i plakatów. Co prawda nie jest to jeszcze pewnie ten finalny plakat na który czekamy, ale jednak coś się „przebudziło”.





Ciekawe, czy poza Krajem Kwitnącej Wiśni będzie wyglądać to podobnie. Na pewno nie jest to oficjalny plakat, a raczej element lokalnej promocji, co potwierdził TheForce.Net.

Tymczasem o filmie zaczyna wypowiadać się George Lucas. Okazuje się, że reżyser i twórca sagi jak jeszcze zajmował się nową trylogią, to zaplanował premierę siódmego epizodu, który zresztą miał reżyserować, na maj 2015. Wiedział jednak, że praca nad kolejną trylogią zajęłaby mu z dziesięć lat, więc odstąpił od tego przy okazji sprzedaży Lucasfilmu i zajął się innymi projektami. Swoją drogą pierwotnie Lucas zamierzał skończyć nową trylogię a dopiero potem sprzedać Lucasfilm. Disney pojawił się w takim momencie, że Lucas mógł się jeszcze usunąć w cień, przekazując cały projekt kolejnemu pokoleniu filmowców. Jak sam stwierdził, dla niego czas jest dużo bardziej istotny niż pieniądze, więc wykorzystuje go na inne rzeczy. O „Gwiezdnych Wojnach” wspomniał jedno, że dla niego te filmy nigdy nie były tak magiczne jakby chciał, bo nawet jak widział okręty gwiezdne to zawsze wiedział jak to powstało. Przez to tak naprawdę nigdy ich nie widział jako zwykły widz, nigdy nie poczuł tej magii. Przy „Przebudzeniu Mocy” reżyser chce poczuć się jak zwykły widz, zobaczyć film w kinie i dać się porwać jego magii. Sam zaś póki co woli się bawić innymi mniejszymi filmami jak „Strange Magic” oraz wychowaniem swojej niespełna dwuletniej córki.

Również J.J. Abrams puścił nieco pary z ust. Przyznał, że możliwość zrobienia tego filmu jest jednak bardziej ekscytująca niż strach przed ryzykiem. Jest bardzo zadowolony z tego, co zrobiła jego ekipa i obsada. Przyznaje jednocześnie, że to były trudne zdjęcia, ale chwali przy okazji zaangażowanie współpracowników, a także ich uprzejmość. Dodał też, że nie mogą wszystkiego utrzymać w tajemnicy, ale starają się by informacje o filmie były ograniczone.

O sekretach i tajemnicach wypowiedział się też Domhnall Gleeson. Aktor przyznał, że jeszcze nie pracował przy tak mocno chronionym filmie, gdzie musiał podpisać tyle dokumentów. Więc sama rozmowa o nim, wydaje mu się nudna, bo zawsze musi odpowiadać „Nie mogę o tym rozmawiać”. Mówił też, że gdy zobaczył Abramsa przy pracy oraz całą ekipę, której tak bardzo zależało na tym by zrobić jak najlepszy film, to uznał, że warto dotrzymywać tych sekretów. Stwierdził też, że ekipa Abramsa choć pewnie zarobi mnóstwo pieniędzy, w ogóle się z tym nie liczyła. Dla nich liczyło się stworzenie jak najlepszego filmu.

A skoro przy pieniądzach już jesteśmy, to amerykańscy bookmacherzy zaczynają przyjmować zakłady o to, który film w tym roku zarobi najwięcej. Oczywiście prowadzi „Przebudzenie Mocy” (1/6). Na dalszych miejscach są „Avengersi: Czas Ultrona” (4/1), „Jurrasic World’ (8/1) oraz „Spectre” (9/1). Przypominamy, że w 2013 niejaki Michael Senn przewidywał, iż Epizod VII może zarobić więcej niż „Avatar”.

Na koniec jeszcze jedna informacja tym razem o Polaku. Otóż niejaki Grzegorz Jonkajtys pracuje od lat w Hollywood przy efektach specjalnych, także dla Industrial Light and Magic. Przyznał niedawno, że pracuje z osobami, które robiły oryginalne „Gwiezdne wojny”, ale też sam pracował choćby przy „Star Treku” Abramsa. Zapytany przez dziennikarzy Gazety Wyborczej o to czy będzie pracował przy nowych „Gwiezdnych Wojnach” odpoweidział tajemniczo, że być może niebawem tak się stanie. Czy to znaczy, że dołączy do ekipy „Przebudzenia Mocy”, czy może już raczej spin-offów lub kolejnych epizodów? Na razie nie wiemy. Dla przypomnienia o udziale Polki, Magdaleny Kusowskiej już pisaliśmy.
KOMENTARZE (13)

Lans z nowym „Sokołem” i inne ploty

2015-01-01 09:15:34

Firma Fandagro zajmująca się sprzedażą biletów w USA zrobiła ankietę na najbardziej oczekiwany film 2015. Ludzie głosowali online od 22 do 29 grudnia 2014, a pierwsza piątka najbardziej oczekiwanych filmów wygląda tak:
1. „Przebudzenie Mocy”
2. „Avengers: Czas Ultrona”
3. „Igrzyska Śmierci: Kosogłos część 2”
4. „50 twarzy Greya”
5. „Jurassic World”

W ankiecie były też pozycje takie jak największy przełom w karierze aktorskiej. W kategorii mężczyzn pierwsza piątka wygląda następująco:
1. Jamie Dornan („50 twarzy Greya”)
2. John Boyega („Przebudzenie Mocy”)
3. Levi Miller („Pan”)
4. Neel Sethi („Księga dżungli”)
5. Tony Jaa („Furious 7”)

U kobiet zaś tak:
1. Daisy Ridley („Przebudzenie Mocy”)
2. Lily James („Kopciuszek”, „Duma i uprzedzenie i zombie”)
3. Dakota Johnson („50 twarzy Greya”)
4. Kate Mara („Fantastyczna czwórka”, „Marsjanin”)
5. Sofia Boutelle („Kingsman”)

Jak widać Epizod VII trzyma się póki co bardzo mocno, pozostawiając konkurentów w tyle prawie w każdej kategorii.

Tymczasem Bob Iger pojawił się na okładce magazynu „Fortune”. W tle zaś widać „Sokoła Millennium”. Tym razem jest to redner z ILM, specjalnie przygotowany dla czasopisma. Odpowiadał za niego Yannick Dusseault, ktory to samo robi przy “Przebudzeniu Mocy”.

Przy okazji obrazków w magazynie „Total Film” znalazł się R2-D2. Tak więc powoli zaczyna się przebudzenie prasy.



Oscar Isaac ponownie wypowiedział się na temat Epizodu VII. Zaczął od tajemniczości na planie. Podobno scenariusz czytał w zamkniętym pomieszczeniu pełnym kamer, w którym obserwują go by nic nie nagrywał (i nie wrzucał tego do sieci). Sam aktor mówi wprost, że chyba warto poczekać na skończony obraz, ale jednocześnie jak twierdzi, to co przeciekło chyba nie zrujnowało nam zwiastuna. Dodał jeszcze jedną ciekawą rzecz, otóż w sieci jest pełno różnych teorii na temat fabuły, lecz właściwie trudno jest wymyślić coś bardziej bezpodstawnego, niż to co się wypisuje na podstawie zwiastuna. Czyżby te wszystkie spoilery były o kant rozbić? A może znów nas ściemniają?

Disney tymczasem zaczyna myśleć o promocji TFA. Maker Studios, firma zajmująca się produkcją sieciowych filmików, należąca do Disneya, będzie produkować krótkometrażowe klipy/serial czy coś w tym stylu, co ma pomóc w reklamowaniu wszystkich nowych produkcji spod marki „Star Wars”, czyli od ubrań, przez gry no i nowe filmy. Na razie nie wiadomo, co dokładnie miałaby firma robić. Znów narosło tu dużo plot, bo już przecież zapowiadano jakiś specjalny filmik z Vaderem. Inne ploty sugerują, że może to mieć charakter programu informacyjnego. W każdym razie Maker ma też mocniej zająć się innymi markami Disneya, w tym Marvelem.



Na koniec jeszcze jedna rzecz. Otóż w filmiku Thank You pojawia się aktor Ian Whyte, który jest też kaskaderem. Istotne jest to, że ma 2 metry 16 centymetrów wzrostu. No i na filmiku ma przyciemnione oczy (tak jak miał Peter Mayhew). Czy zatem Whyte jest dublerem Mayhew? Czy może zobaczymy jeszcze innego wookiego? Jak zwykle na wyjaśnienia przyjdzie nam trochę poczekać, choć czasu już coraz mniej.
KOMENTARZE (7)

30 lat „Przygody wśród Ewoków”

2014-11-27 17:55:07

Dziś lekko zapomniany, ale pierwszy filmowy spin-off „Gwiezdnych Wojen” ma dokładnie trzydzieści lat. Faktem jest, że w 1978 pojawił się „Star Wars Holiday Special”, ale ta godzinna produkcja telewizyjna była bardziej programem świątecznym, a nie pełnym filmem. Przygoda wśród Ewoków (The Ewok Adventure lub też Caravan of Courage - to drugie to tytuł pod jakim wyświetlano tę produkcję w Europie) zadebiutowała 25 listopada 1984. Trwający 96 minut film był oczywiście produkcją telewizyjną, stworzoną dla ABC, którą w 1984 obejrzało 65 milionów widzów. Tylko jeden film w ABC w tamtym roku obejrzało więcej osób. Pierwszy spin-off „Powrotu Jedi” dostał też dwie nominacje do nagrody Emmy, za najlepszy program dla dzieci oraz za efekty specjalne. Tą drugą zresztą produkcja dostała.

Film był produkcją telewizyjną, jednak trafił też do kin, choć w ograniczonej ilości. Bardziej na zasadzie ciekawostki zaspokajającej popyt, niż produkcji bezpośrednio kierowanej na ten rynek.



Na powstanie filmu duży wpływ miała Amanda Lucas, adoptowana córka George’a, która bardzo mocno przywiązała się do Ewoków. Fabuła filmu nie miała być skomplikowana. To opowieść o rodzinie rozbitków, którzy wylądowali na magicznym księżycu Endora zamieszkałym przez Ewoki. Główne role zagrali Warwick Davis (jak Wicket), Aubree Miller jako Cindel Towani oraz Eric Walker jako Mace Towani. Budżet filmu nawet jak na tamte czasy był oszczędny i wyniósł 3 miliony USD. Większość zdjęć powstała w hrabstwie Marin oraz w lesie Redwood w Kalifornii, nieopodal siedziby Lucasfilmu. Dużo z nich powstało dokładnie w parku zwanym Roy’s Redwoods, który znajduje się w odległości pięciu mil od rancza Skywalkera. Zdjęcia kręcono w lipcu i sierpniu 1984. Davis i Walker dostali specjalne zadanie, by podczas kręcenia filmu tworzyli dokument, trochę jak to było z „Return of the Ewok”.

Początkowo tytułem roboczym tej produkcji było „The Ewok Holiday Special”, ale zmieniono to bo nie chciano nawiązywać do „niesławnej” produkcji telewizyjnej.

Aubree Miller (rocznik 1979), która miała zaledwie sześć lata, była dziecięcą aktorką z pobliskiego Sebastopola (w Kalifornii). Była to jej pierwsza filmowa rola. Niektóre źródła sugerują, że miała ona wtedy nie sześć a cztery lata.

Amerykanie kojarzą też głos narratora, którym był Burl Ives. Najbardziej znany jest z filmu Rudolph, the Red-Nosed Reindeer z 1964.

Specjalnie dla potrzeb tego filmu ILM stworzył powieki dla śpiących Ewoków. Oryginalne maski używane w „Powrocie Jedi” ich nie miały. Dopiero na wydaniu blu-ray dodano je komputerowo i teraz Ewoki mrugają.

Wszyscy aktorzy grający Ewoki pod kostiumami nosili niebieskie dziecięce piżamy.

Rozbity okręt rodziny Towanich, był pewnym nawiązaniem do „Imperium kontratakuje”, użyto tam fragmentów skrzydła snowspeedera.

Bardzo wiele produktów żywnościowych, które pojawiają się w filmie to owoce kupione na targu warzywnym w Marin oraz w Chinatown w San Francisco.

Za szkice koncepcyjne i projekty odpowiadał Joe Johnston. Jest on też autorem jednej z książeczek związanych z produkcją, The Adventures of Teebo.

Formalnie reżyserem tego filmu był John Korty, ale część wybranych przez siebie ujęć wyreżyserował osobiście George Lucas. Aktorzy wspominają, że Lucas był zdecydowanie bardziej reżyserem od technicznych spraw, które przebiegały wtedy dużo szybciej i sprawniej. Korty zaś zajmował się bardziej prowadzeniem aktorów. Efekt był taki, że Lucas nie zawsze bywał na planie, a jedynie wtedy, gdy go to interesowało. Formalnie rzecz ujmując Lucas nie był reżyserem od „Nowej nadziei”, jednak zarówno w „Imperium kontratakuje” jak i „Powrocie Jedi” miał duży wpływ na to jak wyglądały zwłaszcza te sceny, które go szczególnie interesowały. Tu było dokładnie to samo. Zresztą podobne zaangażowanie widać w innych jego produkcjach jak choćby „Willow” czy „Red Tails”. Lucas nawet gdy nie brał udziału w zdjęciach to pojawiał się na planie by zobaczyć jak idzie praca.

John Korty odpowiadał też za zdjęcia do filmu. Efektami specjalnymi zajęli się specjaliści z ILM, w tym Denis Muren, John Berg i Phil Tippett. Sam film był na tyle popularny, że doczekał się sequela oraz spin-offa w postaci serialu animowanego.

Więcej o filmach o Ewokach pisaliśmy tutaj.
KOMENTARZE (8)

Zwiastun do „Strange Magic”

2014-11-22 09:03:19

Niedawno oficjalnie zapowiedziano „Strange Magic”, a teraz mamy zwiastun tego filmu. Dla przypomnienia jest to legendarny już animowany musical o wróżkach studia Lucasfilm, stworzony na podstawie pomysłu George’a Lucasa. Reżyserem jest inny gigant Lucasfilmu Gary Rydstrom, który pracuje przy dźwiękach do „The Force Awakens”. Rydstorm jest także współscenarzystą filmu wraz z Irene Mecchi. Film zaś podobnie jak „Rango” jest w animowany także przez Industrial Light and Magic, no i oczywiście Lucasfilm Animation. Głosów w oryginale użyczyli: Alan Cumming, Evan Rachel Wood, Kristin Chenoweth, Maya Rudolph, Sam Palladio, Meredith Anne Bull, Alfred Molina, Elijah Kelley, Bob Einstein i Peter Stormare.

Film będzie mieć swoją premierę 23 stycznia 2015. O tym, czy będzie dostępny w Polsce na razie nie wiadomo.



Temat na forum
KOMENTARZE (2)

Zwiastun zajawkowy przed „Hobbitem”?

2014-11-20 10:52:21

Tommy Gormley, asystent reżysera J.J. Abramsa niedawno został nagrodzony przez szkocką BAFTĘ za wkład w rozwój filmów. Przy okazji tej specjalnej nagrody, Tommy pojawił się w mediach i zaczął opowiadać o tym jak wspaniałym projektem jest „The Force Awakens”. Abramsowi (zdaniem jego asystenta) udało się powrócić do korzeni i jednocześnie pokazać coś świeżego. No i twierdzi, że to będzie wielki film. Ale nie to jest najważniejsze. W innym z wywiadów zapytano go wprost o zwiastun zajawkowy. Odpowiedź brzmiała tak: „Może będziecie chcieli pójść zobaczyć Hobbita”. „Hobbit: Bitwa Pięciu Armii” wchodzi u nas do kin 26 grudnia, w Stanach 17 grudnia, w Wielkiej Brytanii 12 grudnia, a we Francji już 10. Zobaczymy kiedy pojawi się ten zwiastun w sieci. Wcześniejsze informacje sugerowały, że zwiastun może pojawić się przed „Igrzyskami Śmierci: Kosogłosem” (w niektórych krajach, jak np. we Francji, premiera odbyła się wczoraj, jednak o zwiastunie nic nie słychać) lub produkcją Disneya „Tajemnice lasu” (premiera w USA w święta, w Polsce w lutym).

Pojawiły się natomiast kolejne opisy zwiastuna, w którym ma być trochę więcej scen. Podobno z aktorów zobaczymy tam głównie Daisy Ridley i Johna Boyegę. Spoilery: postać Johna Boyegi będzie mieć na sobie zbroję szturmowca, ale bez hełmu. Ridley zaś będzie jeździć na speederze, ma mieć hełm trochę w stylu tego, co Leia miała na Endorze, tyle że z goglami. Ridley ma dolecieć do stacji, której fragmenty widzieliśmy na zdjęciach z Abu Dabi. Zobaczymy nowych szturmowców biorących udział w burzliwej walce. Dalej będą nowe X-Wingi, TIE Fightery, kulisty żyroskopowy droid należący do „Kiry” (Daisy). Zobaczymy też nowego „Sitha”, z jego mieczem świetlnym, bardziej naładowanym i mocniejszym niż zwykłe miecze. Na koniec ujrzymy „Sokoła”.(koniec spoilera).

W sieci krąży kilka wersji opisów, nie wiadomo, które są prawdziwe. Inne sugerują, że zobaczymy więcej nowych twarzy, w tym Oscara Isaaca, ale głównie zwiastun zajawkowy będzie przedstawiał dwie nowe postaci i nowego droida.

W ubiegłą niedzielę, czyli 16 listopada, John Williams nagrywał nową muzykę, to potwierdzono. Prawdopodobnie chodzi faktycznie o nowy utwór do zwiastuna zajawkowego „The Force Awakens”.

Z innych plotek, ILM znów rekrutuje. Czy do Epizodu VII? Nie wiemy. Szukają pracowników do Vancouver, którzy zajmą się renderowaniem ubrań, włosów i mięśni. Podobno pilne, więc wspominamy o tym tutaj.

Ponownie uaktywniła się Debbie Reynolds czyli pamiętna Kathy Selden z „Deszczowej piosenki”, a prywatnie matka Carrie Fisher i babcia Billie Lourd. Debbie tym razem potwierdziła, że jej córka i wnuczka pracowały na planie „The Force Awakens”. Poniekąd potwierdza to plotki, które przewijają się od dawna. A ponieważ poprzednie źródło łączyło występ Billie także z rolą Maisie Richardson-Sellers, to jakby kolejne potwierdzenie zaangażowania tych pań. Niestety wciąż nieoficjalne.
KOMENTARZE (16)

''Strange Magic'' nowym animowanym filmem Lucasfilm

2014-11-13 22:19:39 Apophis_ za Variety

Na początku lat 2010 Lucasfilm wciąż było firmą Georga Lucasa, w której Stwórca realizował wszystkie swoje wymarzone projekty. W tych latach produkował „Red Tails”, pisywał scenariusze do animowanych „Wojen Klonów” i nadzorował powstawanie kolejnych projektów Star Wars. Jednym z takich tajemniczych projektów miał być tajemniczy „film o wróżkach”, którego powstanie zapowiadano już w styczniu 2010.

W tym tygodniu, zupełnie nieoczekiwanie, Lucasfilm ogłosiło, że taki film faktycznie powstaje, a jego premiera nastąpi już styczniu 2015. Strange Magic, to będzie bajeczny musical zainspirowany przez “Sen Nocy Letniej” Szekspira. Popularne piosenki z ostatnich 60 lat pomogą opowiedzieć historię kolorowej obsady pełnej goblinów, elfów, wróżek i halfingów, i ich przezabawnych przygód w poszukiwaniu magicznego napoju. Wśród aktorów dubbingujących magiczne postaci znaleźli się: Alan Cumming, Evan Rachel Wood, Kristin Chenoweth, Maya Rudolph, Alfred Molina i Elijah Kelley.

Reżyserem filmu jest Gary Rydstrom, a pomysł na historię podyktował sam George Lucas. W USA będzie dystrybuowany przez Touchstone Pictures, kinowa premiera już 23 stycznia. Animacją zajęły się Lucasfilm Animation Singapore, oraz Industrial Light & Magic, które ma już doświadczenie w animacji dzięki „Rango”. Producentem filmu jest Mark S. Miller, producentem wykonawczym George Lucas, za scenariusz odpowiadają: David Berenbaum (“Elf”), Irene Mecchi (“Merida Waleczna”) i Gary Rydstrom. Kompozytorem i producentem muzycznym został Marius de Vries (“Moulin Rouge”).

Wraz z ogłoszeniem opublikowano pierwsze zdjęcie z filmu.



Temat na forum
KOMENTARZE (4)

P&O 95: Jak wielki był niszczyciel używany w filmie?

2014-11-02 07:36:05



Tym razem pytanie techniczne o wymiary niszczycieli gwiezdnych, a raczej ich modeli. Odpowiada Lorne Peterson, modelarz, autor albumu Sculpting a Galaxy: Inside the Star Wars Model Shop.

P: Jakiej wielkości był Gwiezdny Niszczyciel używany w filmach?

O: Liczba zależy od niszczyciela używanego w filmach klasycznej trylogii. Pierwszy z nich z „Nowej nadziei” miał 3’ (stopy) długości (to jest koło 91 cm) i w praktyce był mniejszy niż łamacz blokady, którego ścigał (on miał 6’3” (6 stóp i 3 cale) (194 cm)).

Niszczyciele gwiezdne w „Imperium kontratakuje” zostały zbudowane kompletnie na nowo, zmieniono ich wewnętrzne i zewnętrzne szczegóły, dodano więcej świateł. A także były dłuższe, miały koło 8’ długości. ILM także wybudował modele samych wieżyczek (jedną wielkości 4’ drugą 10’). Oraz boczne paski okrętów zostały wydłużone (z 1 1/8” do 1’6”). To te modele używano w zbliżeniach.

Superniszczyciel Vadera miał 9,25 stopy (282 cm).

K: Co do wymiarów „Executora” to warto zapoznać się z tym artykułem.
KOMENTARZE (3)

Koniec zdjęć za 3 tygodnie

2014-10-18 15:15:17

Kathleen Kennedy była w środę w Londynie na oficjalnym otwarciu nowego studia Industrial Light and Magic. Studio tak prawdę mówiąc już działa i pracuje nad filmami – Epizod VII, „Ant-Man” oraz „Avengers: Age of Ultron”. Jednak co oficjalne otwarcie to oficjalne. Pani prezes Lucasfilmu wspomniała też coś o „Gwiezdnych Wojnach” i według niej zdjęcia zakończa się w ciągu trzech tygodni.

Zdaniem „Daily Mirror” Harrison Ford już zakończył swoją pracę na planie. Dla przypomnienia Oscar Isaac i Anthony Daniels potwierdzili już wcześniej, że ich rola na planie dobiegła końca.

Trochę do powiedzenia o filmie ma też Devin Faraci z Badass Digest. Twierdzi on, że choć to Daisy Ridley i John Boyega (w tej kolejności) grają główne role, to jest to zdecydowanie film Hana Solo. Takie informacje jednak pojawiały się już wcześniej. Warto też zwrócić uwagę na to, że na konceptach, które wyciekły to właśnie Kira/Rachel (czy jak tam będzie nazywać się postać Daisy Ridley) trzyma miecz świetlny. Nie jest to jakaś wielka nowość, bowiem dokładnie to mówił Iain McCaig na Celebration Europe II. Tam też wspomniał o regresie i cofnięciu się, które także doskonale widać na konceptach. Natomiast wracając do Faraci’ego, stwierdził on, że ma jeszcze w zanadrzu pewne rewelacje dotyczące fabuły, na razie jednak nie chciał puścić pary z ust, z wyjątkiem tego, że być może cyborg, którego widzieliśmy na tych konceptach wcale nie jest cyborgiem. Cokolwiek miałoby to znaczyć.

W związku z tym, że Warwick Davis dołączył do obsady AVCO, warto dodać, że w jego przypadku nie koniecznie musi on ponownie wcielać się w Wicketa. Warwick zagrał w „Gwiezdnych Wojnach” już 3 role, z tego trzy w „Mrocznym widmie”. Poza Wicketem byli to Wald (rodianin), Weazel (widz na wyścigach, który siedział obok Watto) a także był statystą w Mos Espie i być może też w Theed (ta druga nie została oficjalnie potwierdzona). Zobaczymy jaką teraz będzie mieć rolę.

Na IMDB na listę aktorów AVCO trafiła Maisie Richardson-Sellers, która ma się wcielić w rolę emisariuszki. O aktorce było głośno już wiele razy i wciąż czekamy na oficjalne potwierdzenie, czy gra w filmie czy nie. Swoją drogą od dawna na IMDB znajduje się też niejaki Dixie Arnold, ale o nim póki co nie było żadnej plotki. Niestety samo IMDB nie zawsze jest wiarygodnym źródłem, dla przypomnienia w czerwcu podali, że Daisy ma zagrać Jainę Solo, co potem zdementowano i wyśmiano. Na razie słyszeliśmy, że w filmie grają podobno jeszcze Christina Chong, Billy Lourd, Simon Pegg, Joseph Gordon-Levitt i Miltos Yerolemou, ale oficjalna w tej sprawie milczy.

Dziwnych plotek mamy więcej. Otóż jakiś bliżej nieokreślony osobnik napisał do redakcji MakingStarWars, że był w pobliżu Pinewood, a dokładnie w Black Forest. O tym miejscu już pisaliśmy jako potencjalnej lokacji. Podobno kręcono tam scenę z szturmowcami oraz Hanem i Chewiem. Podobno były tam ruiny i wymieszana nowoczesna technologia i dało się słyszeć głos J.J. Abramsa oraz kwestię „Run Chewie”. Na ile jest to prawdziwe, nie wiemy. To samo źródło daje, że pod Pinewood przywieziono dużo palm.



Na koniec jeszcze dwie rzeczy. Pierwsza jest taka, że jeśli słowa Johna Williamsa są prawdziwe od przyszłego tygodnia zaczyna on pracę nad muzyką. Druga to zdjęcia na Istagramie, otóż Lupita Nyong’o i John Boyega wrzucili fotografie z figurką Hana Solo. Co to ma znaczyć? Nie wiemy. Warto zwrócić uwagę, że Lupita ma oficjalną czapkę z Epizodu VII.
KOMENTARZE (7)

Rebeliancka ekipa

2014-08-20 16:55:26

Serial „Rebelianci” rusza niebawem z kopyta, pierwsze książki pojawiły się już w sklepach, a premiera telewizyjna już niedługo. To dobry moment by przyjrzeć się sylwetkom twórców, których już nam przedstawiono.

Mózgiem serii jest Simon Kinberg, który też jest jej producentem i jednym ze scenarzystów. To Kinerg jest oficjalnie twórcą tego serialu, chwali się także tym, że jest autorem finału pierwszego sezonu. Więcej o Kinbergu pisaliśmy tutaj. Warto dodać, że obecnie jest jedną z ważniejszych osób zaangażowanych w przyszłość sagi, bowiem jest także konsultantem Epizodu VII, choć sam przyznaje, że nie ma z tym dużo do roboty, a także scenarzystą (i prawdopodobnie producentem) jednego ze spin-offów.

Producentów serialu jest jednak więcej. Jednym z nich jest oczywiście Kathleen Kennedy ale jej wkład w serial jest ograniczony, ona bardziej pełni rolę nadzorcy całego Lucasfilmu i osoby zatwierdzającej wydatki. Jej filmowy dorobek prezentowaliśmy tutaj.

Drugim filarem serialu jest Greg Weisman (właściwie to Gregory David Weisman urodzony 28 września 1963 w Los Angeles). Greg jeszcze od czasów szkolnych bardzo lubił historię, stąd nie raz wykorzystywał ją w swojej pracy. Po studiach przeniósł się do Nowego Jorku, ale nie udało mu się znaleźć pracy w zawodzie. Następnie wrócił do Los Angeles, gdzie dostał pracę w D.C. Comics nad „Capton Atom”. Pracował także nad serią komiksową „Black Canary”, która jednak nie ujrzała światłą dziennego. W 1991 został zauważony przez ludzi w Disneyu i zaczął u nich pracować. Początkowo robił drobne rzeczy, ale potem przyszedł czas na serial „Gargoyles” którego był współtwórcą (choć nieoficjalnie), a także „The Spectacular Spider-Man”, którego był producentem. Znany jest też z seriali „Young Justice” oraz scenariusza dla „DC Showcase: green Arrow” oraz filmu na DVD „Superman/Batman: Apocalypse”. W grudniu 2013 zadebiutował jako pisarz powieścią „Rain of the Ghosts”, jej sequel „Spirits of Ash and Foam” się ukazał w Stanach w wakacje. Tworzył także komiksy będące dodatkami do jego seriali („Gargoyles” i „Young Justice”), a nawet próbował swoich sił z parodią swoich dzieł.
Weisman znany jest z tego, że lubi posiedzieć na forach i online rozmawiać z fanami o serialach nad którymi pracuje. Jest też wielkim miłośnikiem dzieł Williama Szekspira, do którego często nawiązuje. Właściwie wszystkie postacie „Gargoyles” w sposób luźny bazują na bohaterach szekspirowskich. Swoją drogą zauważono, że lubi także w swoich dziełach obsadzać aktorów ze „Star Treka” (Nichelle Nichols, Jonathan Frakes, Marina Sirtis, Brent Spiner czy Bruce Greenwood). W 1991 ożenił się z Beth z którą ma dwoje dzieci, córkę Erin (1995) i syna Bennyego (1997).

Trzeci filar serialu to znany fanom Dave Filoni, twórca „Wojen klonów”. Również będzie tym razem bardziej producentem, choć pewnie napisze parę scenariuszy i wyreżyseruje czasem jakiś odcinek. Producentami wykonawczymi pozostaną Cary Silver i Athena Yvette Portillo (producentka liniowa), także weterani „Wojen klonów”.

Na razie nie znamy za bardzo reżyserów poszczególnych odcinków, póki co zdradzono dwóch. Są to Steward Lee, Steven G. Lee. Steven zadebiutuje w „Rebeliantach” jako reżyser, ale od lat jest związany z Lucasfilm (i Industrial Light and Magic). Jako animator i spec od efektów pracował przy „Mrocznym widmie”, „Raporcie mniejszości” Stevena Spielberga, „Mission: Impossible II: czy „Sky Kapitan i świat jutra”. Miał też swój wkład w obie części „The Force Unleashed”. Steward Lee natomiast pracował już przy „Wojnach klonów” jako animator, ale też i reżyser. Ma też na koncie udziały w kilku innych serialach animowanych w tym „Batmanie” z lat 2005-2006, czy „Powrocie do przyszłości”.

Scenarzyści o których wiemy to Kinberg, Filoni oraz Katie Lucas, która debiutowała w tej roli w „Wojnach klonów”. Krążą plotki, że jeszcze jednym ze scenarzystów będzie Kevin Hopps, twórca komiksów, który kiedyś współpracował z Weismanem.

Za koncept strony wizualnej odpowiada cały zespół, któremu przewodniczy Kilian Plunkett, który odpowiadał między innymi za koncepcje podstawowe „Wojen klonów”. Poza filmami znamy go przede wszystkim jako rysownika komiksowego (w tym z Cieni Imperium). Wśród osób w jego zespole znajdziemy Amy Beth Christenson, która również od lat współpracuje z Lucasfilmem, zarówno przy grach („The Force Unleashed”) jak i „Wojnach klonów”. Z ekipy „Wojen klonów” ponadto powrócą Chris Glenn, Andre Kirk i Phattrapun C. Presley. Wspomagać ich będzie Darren Marshall, który wykona także rzeźby postaci. Oczywiście wspierać ich będzie także Dave Filoni, oraz podobno Chris Henderson (który także pracuje przy Epizodzie VII – info nie zweryfikowane). Wielkim nieobecnym natomiast jest Ralph McQuarrie, który choć nie żyje wciąż będzie miał wielki wpływ na serial.

Za animację odpowiada zespół, któremu przewodzi kolejny weteran nie tylko „Wojen klonów” ale i ILM - Joel Aron. Zadebiutował on jeszcze w 1991 przy filmie „Hook” Stevena Spielberga. Pracował przy wielu filmach takich jak „Park jurajski”, „Lista Schindlera”, „Star Trek: Pokolenia”, „Jumanji” Joe Johnstona, „Zemsta Sithów”, „Piraci z Karaibów” (2 i 3 część) czy „Indiana Jones i królestwo kryształowej czaszki”. Pomagać mu będą Keith Kellogg („Wojny klonów”, „Patriota”, „Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa”, „Matrix” (2 i 3)) i Paul Zinnes ( Star Wars Racer”, „Wojny klonów”, „Pajęczyna Charlotty”), obaj związani też z ILM.

Za dźwięk będzie odpowiadał Matthew Wood, który pracuje przy Epizodzie VII, ale na swoim koncie ma „Wojny klonów”, „Zemstę Sithów” (dodatkowo podkładał głos generałowi Grievousowi), „Super 8” czy „W ciemność. Star Trek” J.J. Abramsa, „Red Tails” czy „Kroniki Młodego Indiany Jonesa”. Od lat związany z Lucasfilmem.

Muzykę skomponuje ponownie Kevin Kinner, czyli kolejny weteran „Wojen klonów”, choć z pewnością usłyszymy też wariacje utworów Johna Williamsa, co już zresztą zapowiadają pierwsze fragmenty.

Ze strony Lucasfilm Story Group za serial odpowiada na pewno Pablo Hidalgo. Reszta na razie się nie ujawniła.
KOMENTARZE (5)
Loading..