TWÓJ KOKPIT
0

Vader Immortal: A Star Wars VR Series :: Gry

Vader Immortal: A Star Wars VR Series

  • Scenariusz: David S. Goyer
  • Produkcja: David S. Goyer
  • Oryginalny tytuł: Vader Immortal: A Star Wars VR Series
  • Deweloper: ILMxLAB
  • Wydawca: Disney Interactive
  • Premiera Epizodu I: 21 maja 2019
  • Premiera Epizodu II: 25 września 2019
  • Premiera Epizodu III: 21 listopada 2019
  • Platforma: Oculus Quest, Playstation VR
  • Uniwersum:
  • Gatunek gry: Przygodowa
  • Opis fabularny
  • Obsada
  • Recenzje
  • Dodatkowe informacje
  • Galeria
Recenzja mkn'a:

Vader Immortal to trylogia stworzona przez ILMxLab z myślą o goglach VR. Wszystkie trzy epizody ukazały się między majem a listopadem 2019 roku na pierwszą generację Meta Quest, a w 2020 roku całość trafiła również na pierwszą generację PSVR. Wirtualna rzeczywistość wciąż pozostaje dość niszową formą rozrywki, przez co większość fanów Star Wars nie miała okazji sprawdzić tej produkcji. Sam przez długi czas bardzo żałowałem, że tytuł mnie ominął. Gdy pod koniec 2024 roku zostałem szczęśliwym posiadaczem najnowszych gogli Meta Quest i szybko stałem się entuzjastą VR-u, Vader Immortal był jednym z pierwszych tytułów, które kupiłem i ograłem. Ostatnio powtórzyłem sobie całą trylogię, dlatego chciałbym krótko opisać każdy epizod i podzielić się swoją opinią.

EPIZOD I: Więzień Vadera



FABUŁA

Akcja dzieje się rok przed bitwą o Yavin. Wcielamy się tu w przemytniczkę, która właśnie zwiała przed Huttami i razem ze swoim wiernym droidem ZO-E3 planuje już, na co wyda kredyty z ostatniej akcji, gdy nagle plany krzyżuje jej Imperium. Bohaterka zostaje siłą sprowadzona na Mustafar, wprost do zamku Dartha Vadera. Trafia do celi, gdzie odwiedza ją sam Lord Sithów i nakazuje otworzyć tajemniczy sześcian przypominający holokron…

Historia jest krótka, ale angażująca. Mamy tu obowiązkową ucieczkę, podczas której odkrywamy intrygę, spotykamy tajemnicze postaci i badamy starożytne artefakty. Przy okazji poznajemy też historię planety. Nie jest to jedynie technologiczne demo VR, ale pełnoprawna część kanonu Star Wars. Gra udanie rozwija wątki zapoczątkowane w świetnym komiksie Charlesa Soule'a, jeszcze lepiej tłumacząc motywacje Vadera stojące za budową jego fortecy właśnie na Mustafarze.

ROZGRYWKA

Główny wątek fabularny okazuje się bardzo krótki — jego ukończenie zajmuje około godziny. To czas wypełniony typowymi dla VR-u aktywnościami. Operujemy hydrokluczem, by złamać zabezpieczenia, wspinamy się po drabinach oraz zewnętrznych murach zamku, a także uciekamy skiffem, podziwiając widoki w ogromnych jaskiniach. Wisienką na torcie jest zdobycie miecza świetlnego, którym odbijamy strzały ścigających nas szturmowców i tniemy wrogie droidy. Jest krótko, ale niezwykle intensywnie.

Co zostaje nam po finale? Bardzo udany tryb Lightsaber Dojo, czyli 40 wyzwań na arenie o rosnącym stopniu trudności. Po każdej walce otrzymujemy ocenę w gwiazdkach, a zdobywane gwiazdki pozwalają odblokowywać kolejne ikoniczne miecze (m.in. miecze Windu i Vadera). To właśnie tam spędzimy najwięcej czasu. Samo zaliczenie poziomów to ładnych kilka godzin zabawy, a jeśli zechcemy „wymaksować” wszystko na trzy gwiazdki, tytuł potrafi pochłonąć nawet kilkanaście godzin.

WRAŻENIA

Wrażenia są bardzo pozytywne — świat Star Wars w wirtualnej rzeczywistości robi piorunujące wrażenie. Scena, w której budzimy się przed unoszącym się droidem przesłuchującym, czy moment, gdy drzwi celi otwierają się i powoli podchodzi do nas potężny Darth Vader, zostają w głowie na długo. Samo odpalenie miecza świetlnego i wywijanie nim daje świetne odczucia. Tego nie da się opisać — tego trzeba po prostu doświadczyć. Znakomite udźwiękowienie dodatkowo wzmacnia immersję.

Słabszym elementem bywa jedynie oprawa graficzna. Przez większość czasu produkcja wygląda naprawdę dobrze, jednak trafiają się miejsca, gdzie na wierzch wychodzą płaskie tła, słabsze tekstury czy niska liczba poligonów. Twórcom i tak należą się brawa za to, jak sprytnie ukryli fakt, że tytuł powstawał z myślą o pierwszej generacji gogli Meta Quest, choć nie wszędzie udało się to zatuszować.

Tryb fabularny, choć bardzo udany, okazuje się jedynie przystawką. Prawdziwym daniem głównym jest Dojo. Stawiamy w nim czoła kolejnym falom coraz silniejszych sond i droidów treningowych. Rozgrywka skupia się tu wyłącznie na walce mieczem, czyli najmiodniejszym elemencie całej produkcji. Waga i chwyt kontrolera w dłoni, idealnie dobrana haptyka przy aktywacji i operowaniu ostrzem oraz precyzyjne mapowanie ruchów sprawiają, że łatwo uwierzyć, iż trzymamy prawdziwy miecz świetlny. Odbijanie laserowych wiązek, parowanie ciosów i cięcie wrogiego żelastwa na kawałki daje ogromną frajdę. Spędziłem na arenach mnóstwo czasu, dosłownie wyciskając z siebie siódme poty i szlifując swoje umiejętności walki mieczem niczym prawdziwy Jedi.

EPIZOD II: Lekcja Mocy



FABUŁA

Po finałowej walce Vader jest pod wrażeniem naszych umiejętności. Widzi w nas potencjał i postanawia nas wyszkolić — oczywiście wszystko po to, by zdobyć tak pożądany przez siebie artefakt…

Drugi epizod wciągnął mnie jeszcze mocniej, głównie dlatego, że fabuła wyraźnie nabiera tu rumieńców. Trudno zresztą o inny efekt, skoro zaczynamy od wspólnej eksploracji starożytnej świątyni z samym Vaderem, zgłębiając przy tym tajniki Mocy. Później opowieść nabiera tempa, jest intensywniejsza i odniosłem wrażenie, że oferuje więcej niż pierwszy epizod. Pozytywnie zaskoczyły mnie również pewne twisty fabularne.

ROZGRYWKA

Jeśli chodzi o długość misji fabularnej, nic się nie zmieniło — godzina zabawy i oglądamy napisy końcowe. Inne są za to VR-owe aktywności, ponieważ tym razem nacisk położono na używanie Mocy. Zaczynamy od prostego unoszenia przedmiotów, by na końcu ciskać głazami i roztrzaskiwać o siebie droidy strażnicze. Czekają nas tu również starcia z ogromnym, rankoropodobnym stworem.

Tryb Dojo doczekał się rozwinięcia. Liczba wyzwań wzrosła do 50, do eliminacji wrogów możemy teraz używać Mocy, a co najważniejsze — otrzymaliśmy opcję rzucania mieczem świetlnym!

WRAŻENIA

Ponownie — wrażenia są bardzo pozytywne. Dzięki temu, że przez większość czasu nie mamy dostępu do miecza i jesteśmy zmuszeni do korzystania z Mocy, nie ma mowy o wtórności względem pierwszego epizodu. Szczególną frajdę sprawiało mi unoszenie droida, zgniatanie go w powietrzu i ciskanie nim w kolejnych nadciągających wrogów — czysta satysfakcja. Sekwencje z wielką bestią wypadają niezwykle efektownie, choć gdy stwór podchodzi zbyt blisko, na wierzch wychodzą słabsze tekstury, co nieco psuje ogólny efekt.

Zabawa w Dojo staje się jeszcze lepsza. Dodatkowa możliwość rzucania mieczem to niby mała rzecz, ale zmienia dużo i po prostu robi robotę — daje mnóstwo satysfakcji i ani przez chwilę mi się nie znudziła. Korzystanie z Mocy (zarówno na przeciwnikach, jak i elementach areny) mocno urozmaica potyczki. Przyczepić można się jedynie do tego, że czasami namierzanie celów ręką bywa lekko nieprecyzyjne. Trudno jednak jednoznacznie ocenić, czy to wina samej gry, czy moja, bo miałem takie odczucia głównie w najbardziej intensywnych momentach.

EPIZOD III: Szturm na zamek



FABUŁA

Finał drugiej części nie był dla naszej postaci szczęśliwy. Okazuje się jednak, że mimo wszystko udało się jej przeżyć, a co więcej — ma teraz do dyspozycji armię droidów, z pomocą której musi przeprowadzić szturm na zamek i uniemożliwić Vaderowi użycie artefaktu.

Opowieść potrafiła utrzymać moje zainteresowanie i zaangażowanie aż do samego końca. Stawka rośnie, a całość nabiera epickiego rozmachu — na każdym kroku czuć, że to finał i że wielkie rozstrzygnięcie jest już tuż-tuż. Zakończenie nie zawodzi — dostarcza emocji i satysfakcjonująco domyka całą historię.

ROZGRYWKA

Tak jak poprzednio, kampania zamyka się w około godzinę. Ta odsłona jest przepełniona akcją. Wracają potyczki ze szturmowcami — jest mnóstwo starć, w których musimy ich eliminować, odbijając w ich stronę wiązki z blasterów. Do tego dochodzi konfrontacja z AT-ST oraz TIE Fighterem, a na koniec czeka nas pojedynek wiadomo z kim.

Otrzymujemy także najbardziej rozbudowaną odsłonę Dojo. Pojawiają się w nim przeciwnicy ze wszystkich trzech epizodów, których możemy pokonywać na mnóstwo sposobów: odbijając strzały, tnąc i rzucając mieczem, używając Mocy, strzelając z blastera, a od czasu do czasu niszcząc wszystko błyskawicami z rąk w stylu Imperatora.

WRAŻENIA

Finałowa odsłona nie zawiodła i bawiłem się przy niej znakomicie. Szczególnie zapadły mi w pamięć sekwencje, w których stoimy na podwyższeniu, obserwujemy pod sobą armię droidów i przejmujemy nad nią kontrolę przy użyciu miecza świetlnego. Równie efektowny jest moment, gdy przed nami unosi się TIE Fighter, a my odbijamy jego salwy i za pomocą Mocy niszczymy mu skrzydła. Ostatnie starcie również dostarcza masę emocji.

Na przestrzeni trzech epizodów zdążyłem przywiązać się do naszego wiernego droida ZO-E3, który dołączył do grona moich ulubionych droidów ze świata Star Wars.

Tryb Dojo idzie tu na całość. W końcu pojawiają się w nim także szturmowcy, a ich eliminowanie sprawiało mi najwięcej frajdy. Rzucanie w nich mieczem albo chwytanie ich Mocą i ciskanie we wszystkie strony to jeden z najbardziej satysfakcjonujących elementów całej gry. Możliwość strzelania do przeciwników z blastera wprowadza fajne urozmaicenie, a gdy po pokonaniu odpowiedniej liczby oponentów dostajemy możliwość rażenia wszystkiego błyskawicami z rąk niczym Palpatine, zaczyna się jazda bez trzymanki i zabawa wskakuje na jeszcze wyższy poziom. Do odblokowania czekają najciekawsze miecze w całej trylogii, między innymi miecz Kylo Rena, Maula i podwójne miecze Ahsoki, więc warto się trochę napocić, żeby zebrać odpowiednią liczbę odznaczeń.

PLUSY I MINUSY Plusy:
  • niesamowita immersja i poczucie obecności w świecie Star Wars
  • bardzo satysfakcjonująca walka mieczem świetlnym oraz korzystanie z Mocy
  • historia dobrze uzupełniająca kanon i wątki związane z Mustafarem oraz zamkiem Vadera
  • klimatyczne spotkania z Lordem Sithów oraz wiele efektownych, zapadających w pamięć scen
  • bardzo udany tryb Lightsaber Dojo, który znacząco wydłuża czas zabawy
  • świetne udźwiękowienie wzmacniające immersję


Minusy:
  • bardzo krótka kampania fabularna w każdym z epizodów
  • miejscami przestarzała oprawa graficzna
  • konieczność posiadania gogli VR, która ogranicza dostępność gry


PODSUMOWANIE I OCENA

Ostatecznie Vader Immortal zostawił mnie z bardzo pozytywnymi wrażeniami. To ciekawa, świetnie osadzona w uniwersum opowieść, oferująca niesamowitą immersję i mnóstwo momentów, które zapadają w pamięć. Odczucia z walki mieczem świetlnym czy korzystania z Mocy są po prostu bezkonkurencyjne i niemożliwe do osiągnięcia na tradycyjnym, płaskim ekranie.

Właśnie dlatego najchętniej oceniłbym całość na pełną dziesiątkę, ale muszę odjąć jeden punkt za przestarzałą oprawę graficzną, która miejscami lekko zaburza doznania. Za zbyt krótki tryb fabularny punktu nie odejmuję, bo z każdym epizodem otrzymujemy coraz bardziej rozbudowany tryb Dojo, który moim zdaniem w pełni wynagradza krótką fabułę.

Szkoda tylko, że większość graczy prawdopodobnie nigdy nie będzie miała okazji zagrać w ten tytuł. Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli dostęp do gogli Meta Quest albo pierwszej generacji PSVR, koniecznie sprawdźcie Vader Immortal. To doświadczenie zupełnie odmienne od standardowych gier na PC czy konsole: bardziej bezpośrednie, bardziej angażujące i pozwalające naprawdę poczuć, że na chwilę trafiliśmy do odległej galaktyki. Gorąco polecam!

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 9/10
Grywalność: 10/10
Grafika: 6/10
Dźwięk: 10/10
Muzyka: 9/10

OCENY UŻYTKOWNIKÓW:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 0,00
Liczba: 0

Użytkownik Ocena Data


TAGI: Vader Immortal (1)

KOMENTARZE (0)

ABY DODAWAĆ KOMENTARZE MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..