TWÓJ KOKPIT
0

ciekawostki :: Newsy

NEWSY (148) TEKSTY (9)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Dlaczego 4 maja jest nazywany Dniem Gwiezdnych Wojen?

2013-04-18 17:13:06 oficjalna

Oczywiście odpowiedź jest prosta. Wynika głównie z angielskiego powiedzonka, May the 4th Be With You (co znaczy mniej więcej tyle co „Niech Czwarty będzie z Tobą” lub „Czwarty Maja z Tobą”). Tyle, że gdy powie się to głośno, to po angielsku brzmi to prawie jak May the Force be with you (czyli „Niech Moc będzie z Tobą”), a tę kwestię rozpoznają fani na prawie całym świecie. Jednak cała sprawa 4 maja i May the 4th jest o tyle ciekawa, że narodziła się w kulturze samoistnie. Zdaniem Alana Arnolda, autora oryginalnego albumu o powstawaniu „Imperium kontratakuje”, po raz pierwszy tego sformułowania użyto w 1979, dokładnie w piątek 4 maja. Margaret Thatcher, która zmarła na dniach, wygrała właśnie wybory i stała się pierwszą kobietą będącą premierem Wielkiej Brytanii. Partia Konserwatywna postanowiła to uczcić i wykupiła reklamę w gazecie „London Evering News” na pół strony. Treść reklamy była taka:

May the Forth Be With You, Maggie. Congratulations.
Czyli „Niech/maj 4 będzie z Tobą, Maggie. Gratulujemy”. Była to oczywiście bardzo czytelna aluzja do „Gwiezdnych Wojen”. Natomiast samo sformułowanie i świętowanie 4 maja zaczęło żyć dopiero w dobie internetu. To właśnie ten dzień niektórzy fani okrzyknęli Dniem Gwiezdnych Wojen.

Lucasfilm co prawda tego nie wymyślił, ale podchwycił. Od dłuższego czasu, starają się pamiętać o tym dniu i sami nakręcają atmosferę wokół niego. Najlepiej było to widać w 2011, kiedy właśnie w ten dzień pojawiły się oficjalne zapowiedzi wydania sagi na Blu-ray. Czwarty maja otwiera także sezon na „Gwiezdne Wojny”, bo w maju startują „Star Wars Weekends”, są też rocznice premier wszystkich sześciu epizodów. No i najważniejsze, oficjalna zapowiedziała, że wraz z Epizodem VII znaczenie tego dnia wzrośnie. Zatem chyba faktycznie należy się spodziewać jakiś zapowiedzi, o których pisaliśmy tutaj.

Natomiast o samym gwiezdnym maju możecie więcej poczytać tutaj.
KOMENTARZE (9)

Tatooine – pierwsze zdjęcie

2013-04-05 17:48:10 Darth Invidious za New Scientist

O układach podwójnych pisaliśmy już kilkukrotnie. Takie układy istnieją w naszej galaktyce i mają się całkiem dobrze, dotychczas jednak mogliśmy podziwiać jedynie ich konceptualne wizualizacje, najczęściej udostępnione przez NASA (jak tutaj). Tym razem nową planetę znaleźli francuscy uczeni, bazując na tym, co udało się zarejestrować w Europejskim Południowym Obserwatorium zlokalizowanym w Chile. Zespołem naukowców kieruje Philippe Delorme z Uniwersytetu Josepha Fouriera w Grenoble.

Prawdziwa Tatooine tym razem nazywa się 2MASS0103(AB)b. Naukowcy zbadali jej ruch orbitalny jednego z układów podwójnych i znaleźli tam coś, co mogło być planetą, bądź brązowym karłem. Prawdę mówiąc, do dziś nie mają pewnośc, czy odkryty obiekt na pewno jest planetą, ale spokojnie, w tamtym układzie Tatooine na pewno istnieje, bo wszystko wskazuje, że wiemy o czterech planetach (ew. trzech i brązowym karle) tam krążących. Sam system gwiezdny wygląda tak:



Podwójne słońca łatwo zauważyć, domniemaną planetę również. Zdjęć pozostałych trzech, niestety nie ma.
KOMENTARZE (8)

Komiksowe ciekawostki

2013-03-20 20:58:14 Wywiad Mastera

Trochę czasu minęło, od kiedy ostatnio publikowaliśmy komiksowe ciekawostki. Tym razem mamy w zanadrzu aż pięć informacji.

1. Kolejny dodruk Star Wars #1

Nowa seria komiksowa Briana Wooda pt. Star Wars bardzo dobrze sobie radzi od samego początku, czyli od premiery pierwszego zeszytu. W ciągu kilkunastu godzin został wyprzedany cały nakład i wydawnictwo było zmuszone wydać ten sam numer komiksu w ramach drugiego drukowania. Lecz to i tak było za mało. Niedawno swoją premierę miało już trzecie drukowanie Star Wars #1 i parę dni temu wydawnictwo ogłosiło, że na tym się nie skończy.

Czwarte drukowanie In the Shadow of Yavin #1 trafi na półki sklepów komiksowych 17. kwietnia. Poniżej prezentujemy okładkę tego wydania, która jest bardzo podobna do tej z trzeciego drukowania (różni się tylko kolorem loga Star Wars).



2. Komiksy Star Wars u Marvela według Michaela Heislera

W ostatnich miesiącach nie słyszeliśmy wiele na temat rzekomej zmiany wydawcy komiksów Star Wars (licencja miałaby przejść z Dark Horse'a do Marvela). Większość oficjalnych źródeł zdementowała te plotki pisząc, że jeszcze nic nie jest postanowione. Ale nikt nie wykluczył takiego manewru z licencją, jaki może wykonać w najbliższym czasie Disney.
Na forum Czarnego Konia Michael Heisler, człowiek odpowiedzialny za litery w większości nowych komiksów Star Wars określił swoje stanowisko w tej sprawie. Jego przetłumaczoną wypowiedź prezentujemy poniżej.

Niedawno przedłużyłem kontrakt na robienie liter w komiksach Star Wars do 2014 roku.

Nie mogę powiedzieć, że gwiezdnowojenna licencja nigdy nie trafi do Marvela. Ale to jest o wiele abrdziej skomplikowane, niż się wydaje być. Disney może być właścicielem, ale Star Wars jest nadal ŸŸwłasnościąˆˆ Lucasfilmu. Bohaterowie Marvela są nadal własnościąˆˆ Marvel Characters. Po ponad trzech latach posiadania Marvela przez Disney, nie znajdziesz zmian w ich komiksach, które mogłyby świadczyć o ingerencji Disneya. Marvel jest nadal w Nowym Jorku, Lucasfilm w San Francisco, a Disney w Burbanku. Nie ma szans, że w jednej chwili wszyscy się znajdą szczęśliwi w jednym pomieszczeniu w Disneylandzie.

To wyjątkowa sytuacja. Jedyna duża korporacja (podobna do Disneya), która posiadała prawa do jednego z większych wydawnictw komiksowych to Time Warner, które było właścicielem DC Comics. Jeżeli zpojrzysz na oznaczenia komiksów od DC, nie będziesz miał wątpliwości, kto jest właścicielem. Ale Warner Bros posiada również prawa do Harry'ego Pottera i nie doszło do komiksów o Harrym od DC. Time Warner produkuje również True Blood, a komiksy o tym pisze IDW. WB produkował przez pięć lat przygody Buffy, a wszyscy wiemy, że komiksy o niej tworzy Dark Horse.

To tylko kilka przykładów, na których podstawie można zauważyć, że to nie jest pewne, że Marvel przejmie licencję na komiksy Star Wars. Nie wierzcie w to, co nie pochodzi od Lucasfilmu, czy Dark Horse'a.


3. Legacy Volume 2

W niedawnym wywiadzie twórcy nowego Legacy, Gabriel Hardman i Corinna Bechko na pytanie o sposób numerowania ich serii odpowiedzieli dość niejednoznacznie. Pytanie dotyczyło, czy nowe Legacy będzie numerowane od #1 jako zupełnie nowa seria, czy jako Legacy Volume 2 #1.

Mimo, iż Gabriel i Corinna nie udzielili nam pewnej odpowiedzi, od wczoraj wiemy, że ich seria będzie numerowana jako Legacy Volume 2. Do wszystkich nazw zapowiedzianych zeszytów na stronie wydawnictwa została dodana fraza Volume 2.

4. Zapowiedź nowej serii

W jednym z ostatnich wywiadów Randy Stradley zapowiedział, że zostanie ogłoszona nowa seria (miało się to odbyć w zeszłym tygodniu, ale Stradley zaznaczył, że ten termin może się przesunąć). Parę dni temu na forach Czarnego Konia redaktor naczelny gwiezdnowojennych komiksów przeprosił fanów, że w wyznaczonym terminie nowa seria nie została ogłoszona, ale dodał, że wszystko zostanie wyjawione w okolicach najbliższego piątku (za dwa dni).

5. Ghost Prison a Fire Carrier

Nadszedł czas na dość nietypową ciekawostkę. Chodzi o to jak dwa niedawno wydane komiksy, Darth Vader and the Ghost Prison i Dark Times: Fire Carrier, się ze sobą łączą dzięki parze kadrów. Przedstawiamy je poniżej (po lewej kadr z Darth Vader and the Ghost Prison #1 (5) a po prawej z Dark Times: Fire Carrier #1 (5)).


KOMENTARZE (9)

Motywy muzyczne odnalezione w twórczości Jamesa Joyce'a

2013-03-19 23:16:04 Darth Sida

Jeden z Bastionowiczów - Sida, tłumacz ostatniego dzieła Jamesa Joyce'a (Finneganów tren, ang. Finnegans Wake)- podesłał nam pewną ciekawostkę jaką znalazł w tym dziele.

Czytelnicy, którzy postanawiają czytać "Finnegans Wake" zwracają uwagę na melodyjność niezrozumiałego, obcego języka dzieła. Bywa więc, że treść odbiera się mniej semantycznie i leksykalnie, a bardziej melodycznie i artykulacyjnie. Sida wpadł na pomysł, żeby wziąć tekst "Finnegans Wake" i wyrzucić z niego wszystko, ze spacjami włącznie, a zostawić tylko (małe lub wielkie) litery A, B, C, D, E, F, G, H. Te litery mogą oznaczać nuty. Tak oto uzyskał sekwencję prawie 400 tysięcy liter - które można zamienić w tyleż dźwięków. Decydując się na odpowiednie długości dźwięków i pauz między dźwiękami - można wyzyskać z liter "Finnegans Wake" ciekawe wyniki.

W ten właśnie sposób Sida odnalazł w dziele Joyce'a wiele motywów muzycznych z Gwiezdnych Wojen lub ich przybliżone wersje. Najczęściej znajdowanym motywem był Marsz Imperialny. Łącznie w utworze odnalazł 75 różnych fragmentów muzycznych, z czego aż 44 powiązać można z Gwiezdnymi Wojnami. Zachęcamy do zapoznania się z nimi i sprawdzenia samemu jak bardzo są podobne. Motywy z Gwiezdnych Wojen znajdziecie w tym miejscu, a całość znajduje się tutaj.

Na koniec warto przypomnieć, że "Finneganów tren" opublikowany został po raz pierwszy w 1939 roku, a więc na wiele lat przed powstaniem muzyki do naszej ulubionej sagi.




KOMENTARZE (6)

Gwiezdnowojenne "drzewo genealogiczne"

2013-03-19 18:29:55 Comicbookmovie

Grafik Joe Stone pokusił się o stworzenie "drzewa genealogicznego" postaci ze Star Wars, powiązawszy je różnokolorowymi liniami. Znajdziemy tam oprócz postaci filmowych także postacie z serialu "The Clone Wars".

Opis linii:

Ciągła niebieska - potomstwo

Przerywana niebieska - romans

Ciągła czerwona - ważniejsze bitwy jakie stoczyli ze sobą

Przerywana pomarańczowa - Mistrz i uczeń

Ciągła zielona - przyjaźń

Ciemnofioletowa - inne relacje




KOMENTARZE (8)

Dom Lucasa do wynajęcia

2012-10-20 07:25:39

Dość ciekawa oferta pojawiła się na rynku mieszkaniowym w Los Angeles. Do wynajęcia był dom z jedną sypialnią w Bevery Hills, a dokładniej w Benedict Canyon. Dom jak dom, ale w 1974 wynajmował go George Lucas i pisał tam scenariusz do „Nowej nadziei”. Lucas płacił miesięcznie 80 USD, teraz niestety z powodu między innymi inflacji cena wzrosła i wynosi nie bagatela 2000 USD! Na szczęście dla nas do ogłoszenia dołączono zdjęcie tegoż domostwa.


KOMENTARZE (9)

Specyficzna relacja z Celebration VI

2012-09-23 16:56:15

Wzmianki o konwencie Star Wars Celebration VI, który odbył się w zeszłym miesiącu w Orlando, trafiły do wielu lokalnych telewizji, gazet czy portali newsowych. W większości przypadków impreza relacjonowana była jako pozytywne wydarzenie, na którym można było przez kilka dni zabawić się wraz z fanami Gwiezdnych Wojen. Niektórzy dziennikarze jednak odebrali to zgoła inaczej.

Reporterzy kanału WPLG Local 10 z Florydy umieścili na swojej stronie internetowej dosyć osobliwą prezentację zdjęć z konwentu. To co przykuwało uwagę to nie zdjęcia fanów w strojach, zamieszczone na niej, ale uszczypliwe podpisy. Przykładowy możecie zobaczyć pod zdjęciem zamieszczonym poniżej, na którym znalazł się starszy jegomość w perfekcyjnym stroju Obi-Wana Kenobiego. Podpis pod zdjęciem sugerował, że fan pomylił imprezy, bowiem chciał chyba trafić na konwent.. emerytów. Pozostałe podpisy w większości twierdziły, że osoby, które przyjechały na tę imprezę są samotne, sfrustrowane, a ich dzieci od razu są skazane na ciężkie życie.



Komentarze jak powyższe, mimo iż niesmaczne, nie wzbudziłyby pewnie zdziwienia na jakiejś ironizującej stronie. Wyszły jednak spod ręki reporterów poważnej stacji, która w przeszłości zajmowała się tematami przemocy i oszczerstw w internecie, opisując jak np. powinno się chronić przed tym dzieci. Tym większe zdziwienie wywołał zatem fakt, że tym razem samo Local 10 zamieściło podobny artykuł. Wkrótce po pojawieniu się tego tekstu, fani zaczęli organizować protest za pośrednictwem Facebooka, domagając się zdjęcia artykułu i oficjalnych przeprosin. Wpierw skutek osiągnięto połowiczny, artykuł zniknął ze strony Local 10, ale wraz z nim skasowano większość nieprzychylnych komentarzy zamieszczonych na profilu stacji - tak jakby chciano sprawę szybko wyciszyć. Oficjalne przeprosiny stacja wystosowała dzień później, a dokładnie napisał je producent (nie raczący się podpisać własnym imieniem i nazwiskiem) odpowiedzialny za przygotowanie tej relacji. Tłumaczył, że jego zamiarem nie było wyśmiewanie kogokolwiek, a wprowadzenie odrobiny humoru.
KOMENTARZE (11)

Doktor Who i Star Wars

2012-09-17 19:15:21

Doktor Who to najdłuższy serial science-fiction na świecie, nadawany (z przerwami) od 1963 roku. Obecnie emitowany jest jego 33. sezon, co się przekłada na ponad 780 odcinków. Przy tak imponującej liczbie odcinków, wyświetlanej na przestrzeni lat, musiano do produkcji serialu zatrudnić wielu aktorów. Niedawno, jeden z fanów zarówno tej produkcji, jak i Gwiezdnych Wojen, postanowił stworzyć infografikę na której umieszczeni zostali aktorzy, którzy pracowali nad oboma seriami. Przeważają w niej aktorzy grający w oryginalnej trylogii. Wspomnianą infografikę zamieściliśmy poniżej. Pod każdym zdjęciem znajduje się informacja o postaci jaką dany aktor grał oraz odcinku serialu (w przypadku Doktora Who) lub filmu (w przypadku Star Wars) w którym wystąpił.


KOMENTARZE (18)

Zagadka "Sokoła Millenium z dna Bałtyku" bliżej rozwiązania

2012-07-17 14:01:04 Ibn Assam Muhamed za Deser.pl

Pamiętacie informację sprzed roku dotyczącą spoczywającego na dnie Bałtyku rzekomego wraku Sokoła Millenium? Była to tylko jedna z hipotez dla wyjaśnienia niezwykłego zjawiska, jakie odkryli poszukiwacze skarbów w czerwcu 2011 roku. Niedawno serwis Deser.pl opisał najbardziej prawdopodobne założenie pochodzenia niezidentyfikowanego obiektu na dnie morza.



Sokół Millenium z dna Bałtyku to wcale nie UFO, a prawdopodobnie nazistowska pułapka na brytyjskie i rosyjskie okręty podwodne jeszcze z czasów drugiej wojny światowej. Tak przynajmniej twierdzi Anders Autellus - były szwedzki oficer marynarki wojennej i ekspert w dziedzinie drugiej wojny światowej. Jeśli to prawda, to może być jedno z najważniejszych historycznych odkryć ostatnich lat.

Pomimo trudności ze zrobieniem zdjęć ustalono, że obiekt pokrywa druciana siatka, która mogła mieć na celu zakłócanie pracy sonarów wrogich okrętów podwodnych. Potwierdza to miejsce znaleziska, które podczas wojny było ważnym punktem strategicznym niemieckiej machiny wojennej. I fakt, że wszystkie urządzenia nurków w pobliżu obiektu wariują. Podobne pułapki stosowała zarówno armia radziecka jak i brytyjska, ale żadne z dotychczas znalezionych nie było tak duże. Jej średnica to prawie 60 metrów. Takie pułapki stosowano, żeby "oczyścić" wody z okrętów wroga, utrudniając im nawigację.

Stefan Hogeborn - nurek, który ze swoją ekipą Ocean X Team znalazł obiekt, twierdzi, że teoria Autellusa to "dobry kandydat do odpowiedź" na zagadkę niezidentyfikowanego obiektu z dna Bałtyku. Nurek w trakcie swojej 20-letniej kariery nigdy wcześniej nie natknął się na nic podobnego. Niestety na potwierdzenie teorii będziemy musieli jeszcze poczekać.

KOMENTARZE (8)

Star Wars na wesoło -część III

2012-05-23 21:48:37

Kolejna porcja zabawnych obrazków ze Świata Gwiezdnych Wjen, jak zwykle za źródło posłużył portal kwejk.pl ale nie tylko, wszak bogactwo internetu jest niezmierzone.
A dzisiaj przedstawiamy między innymi dalszy ciąg problemów wychowawczych Vadera, prawdziwy powód rozpaczy Luke'a oraz sposób szturmowców na odnalezienie radości w życiu.


















KOMENTARZE (15)

Star Wars na wesoło -część II

2012-05-03 13:45:38

Mamy środek na prawdę długiego weekendu, pogoda jest piękna, kiełbasa piecze się na grillu a napoje chłodzą w lodówce, nikomu więc specjalnie nastroju poprawiać nie trzeba. Są jednak wśród fanów i tacy, których od jutra czeka przeprawa z Ministerstwem Edukacji, z dedykacją dla nich zamieszczamy kilka wesołych obrazków związanych z Gwiezdnymi Wojnami.


















KOMENTARZE (12)

Komiksowe ciekawostki

2012-05-02 10:50:28 różne

Dawno na łamach Bastionu nie publikowaliśmy żadnych ciekawostek z komiksowego świata. Dzisiaj chcielibyśmy przerwać tę serię i przedstawić wam kilka informacji, o których mogliście wcześniej nie słyszeć.

1. Sukces Dawn of the Jedi

Trzy miesiące temu zadebiutowała nowa seria duetu z Johnem Ostranderem i Jan Duursemą w składzie - Dawn of the Jedi. Komiks opowiada o początkach Zakonu Jedi na 25 tysięcy lat przed bitwą o Yavin. Seria spotkała się z świetnym odbiorem i po pierwszym zeszycie grono jej fanów stało się naprawdę szerokie. Każdy zeszyt, od zerowego do trzeciego (niedługo ukaże się czwarty) był na pierwszym miejscu w rankingu bestsellerów wydawnictwa Dark Horse.

Zeszyt zerowy i pierwszy został wyprzedany po około tygodniu i wydawnictwo musiało dodrukować jeszcze jedną porcję komiksów. Lecz po następnych 2-3 tygodniach nakład znów się wyczerpał i Dark Horse wydał trzeci przedruk. Po zaistniałej sytuacji zeszyty od drugiego wzwyż są drukowane z większym nakładem.

Ciekawa jest też forma owych przedruków. Każde następne wznowienie posiadało nową okładkę. Wszystkie prezentujemy poniżej (przedstawione są w kolejności: pierwsza, druga, trzecia).

Dawn of the Jedi #0




Dawn of the Jedi #1: Force Storm #1 (5)




2. Kontynuacje komiksów

Niedawno zakończyły się komiksy Agent of the Empire: Iron Eclipse, Crimson Empire III: Empire Lost, Dark Times: Out of the Wilderness, Jedi: The Dark Side, a niedługo skończy się Dawn of the Jedi: Force Storm. Poniżej znajdują się informacje dotyczące kontynuacji każdej pozycji.

Agent of the Empire - Następna miniseria na pewno zostanie wydana. John Ostrander już pracuje nad nią. W ostatnim zeszycie Iron Eclipse nowa miniseria została okreżlona jako "Hard Targets", czyli "Trudne Cele". Nie wiadomo jednak czy to tytuł.

Crimson Empire - Randy Stradley tak określił przyszłość Karmazynowego Imperium: "Czy będzie następny rozdział przygód Kanosa? Nigdy nie wiadomo!". Taka odpowiedź oznacza, że jest szansa, iż za jakiś czas ostatni żyjący członek Gwardii Imperialnej powróci na kadry komiksów.

Dark Times - Tutaj nie wiadomo niestety zbyt wiele. Randy Stradley określił przyszłość Mrocznych Czasów takimi słowami: "Jeszcze się ukaże dużo zeszytów Mrocznych Czasów". Nie wiadomo jednak kiedy to nastąpi.

Jedi - Scott Allie pisał, iż praca nad nową miniserią została chwilowo zawieszona, ale w niedalekiej przyszłości ta seria powróci na półki sklepów komiksowych.

Dawn of the Jedi - Ukazał się dopiero trzeci zeszyt tej serii, ale John Ostrander na portalu społecznościowym Facebook napisał, iż pracuje nad nową miniserią.
KOMENTARZE (15)

Liceum w kształcie Sokoła Millenium

2012-04-29 21:36:13 Twitter

Wszystko zależy od punktu widzenia, jak mawiał Obi-Wan. W tym przypadku gdy spojrzymy z lotu ptaka, względnie myśliwca, na liceum w Parkland (stan Pensylwania w USA) to ujrzymy kształt przypominający Sokoła Millenium. Obecny układ budynków oraz otaczających go parkingów i terenów zielonych skojarzy się każdemu fanowi Star Wars z (nie)zawodnym frachtowcem Hana Solo. Władze szkoły oficjalnie twierdzą, że nie był to zamierzony efekt. Czy to faktycznie przypadek? Oceńcie sami:


KOMENTARZE (17)

10 najczęściej posiadanych

2012-03-25 18:12:09



Prawie dwa lata temu wprowadziliśmy na Bastionie pewną funkcjonalność, przy każdej recenzji zalogowani użytkownicy mogli dodać dany produkt do jednej z dwóch list: posiadanych i pożądanych. Następnie w swoim profilu można wyświetlić wszystkie te produkty wg wybranych kategorii. Tym samym w prosty sposób można zarządzać swoją kolekcją Gwiezdnych Wojen. Część z Was robi to aktywnie, na bieżąco dodają nowo zakupione produkty do swoich list. Poniżej przygotowaliśmy ranking 10 produktów najczęściej przez Was oznaczanych jako "posiadane". Co ciekawe, wszystkie spośród tych dziesięciu produktów są książkami.

Lista wygląda następująco:

1. Darth Bane: Droga Zagłady Liczba osób: 120
2. Darth Bane: Zasada Dwóch Liczba osób: 105
3. Moc wyzwolona Liczba osób: 94
4. Darth Bane: Dynastia Zła Liczba osób: 87
5. Noce Coruscant 1: Pogrom Jedi Liczba osób: 85
6. Szturmowcy śmierci Liczba osób: 83
7. Komandosi Republiki: Bezpośredni Kontakt Liczba osób: 82
8-10. Dziedzictwo Mocy 1: Zdrada Liczba osób: 81
8-10. Dziedzictwo Mocy 2: Braterstwo krwi Liczba osób: 81
8-10. Poza galaktykę Liczba osób: 81

W następnych tygodniach, w ramach celebrowania 10. urodzin Bastionu, będziemy Wam przedstawiać kolejne ciekawostki z ostatniej dekady działania naszego serwisu.
KOMENTARZE (14)

Analogia między mitochondrium a midi-chlorianem

2012-02-13 17:44:15

W 1999 George Lucas zszokował świat swoimi midi-chlorianami. Dziś pora zszokować George'a Lucasa. Otóż midi-chloriany to nie tylko wcale nie taki głupi pomysł, ale po części okazuje się, że całkiem realny!

Przyjęło się mówić, że to Star Trek, a nie Gwiezdne Wojny mają więcej wspólnego z nauką. Okazuje się jednak,że nie jest to do końca prawda, zwłaszcza w obliczu najnowszych odkryć. W tym także tych opublikowanych w grudniu w AsianScientist. Artykuł poświęcony biologii molekularnej i ewolucji potwierdza tezę, że mitochondria mogły się dostać do komórek dzięki pasożytniczym bakteriom, używających ogona do pływania i mogących przeżyć w środowisku prawie całkowicie pozbawionym tlenu.

Badanie to rzuca nowe światło na jeden z najważniejszych kroków w historii życia na Ziemi, jednocześnie odstawia na bok tradycyjne pochodzenie. Wcześniej uznawano, że mitochondria są pozostałościami biernych bakterii wchłoniętych przez prymitywne komórki jakieś półtora do dwóch miliardów lat temu, a nie symbiontami, które stały się stałą częścią komórki.

W badaniach naukowcy z Włoch, Hiszpanii i Australii używali bakterii o nazwie Midichloria mitochondrii, nazwanej tak ku czci Midi-chlorianów z Gwiezdnych Wojen, symbiontów które żyją w każdej żywej komórce i odpowiadają za kontakt z Mocą (przynajmniej według filmu). Midichloria mitochondrii nadawała się świetnie do badań z dwóch powodów, po pierwsze jej genom został rozpracowany, po drugie potrafi ona przedostać się do mitochondrium żywej komórki.

Za opracowanie całego genomu bakterii odpowiada między innymi doktor Nathan Lo z Uniwersytetu Sydney. Na 26 genach zakodowane jest wszytko, w tym cała wić z wszystkimi potrzebnymi jej do przedostania się do komórki organellami. Wśród innych genów znaleziono też zakodowane enzymy, pozwalające bakterii przeżyć w środowisku z małą ilością tlenu.

Doktor Lo uważa, że jego badania pozwolą lepiej zrozumieć proces ewolucji eukariotycznych komórek, zwłaszcza w kontekście pasożyta, który stał się z czasem symbiontem. Ale zupełnie odchodząc od pochodzenia mitochondriów, zostaje jedna ważna dla fanów Gwiezdnej Sagi rzecz. Potwierdzono istnienie symbiontów żyjących w każdej żywej komórce. Jeszcze gdyby odpowiadały za komunikację się z Mocą, George Lucas wyprzedziłby swoje czasy.



Na zdjęciu A widać Midichloria mitochondrii która znajduje się wewnątrz pierwotniaka Ixodes ricinus. Na zdjęciu B zaś jest rozkład genów.
KOMENTARZE (0)

O tym jak Dark Horse zaczął wydawać Star Wars

2012-02-12 20:37:32 CBR

W czasie, gdy Gwiezdne Wojny nie były tak popularnym towarem, a przyszłość kolejnych filmowych epizodów była wątpliwa, wydawnictwo Dark Horse Comic postanowiło zapoczątkować nową linię komiksów osadzoną w uniwersum George’a Lucasa. Dwadzieścia lat temu, w grudniu 1991 roku, Dark Horse wydał swój pierwszy komiks Star Wars. Było to oczywiście, znane również polskim czytelnikom, Mroczne Imperium (Dark Empire) autorstwa Toma Veitcha oraz Cama Kennedy’ego. Od tego czasu po dzień dzisiejszy wydawnictwo z powodzeniem kontynuuje komiksową linię Star Wars, a liczbę numerów oraz historii, które ukazały się w ciągu tych dwóch dekad można liczyć w setkach. Początki powrotu Gwiezdnych Wojen na łamy opowieści obrazkowych nie były jednak takie proste. Chociaż dziś może się to nie wydawać tak oczywiste, niewiele brakowało, aby Dark Empire nie ujrzało światła dziennego.

Comic Books Resources kilka lat temu zamieścił na swojej stronie artykuł opisujący, w jaki sposób doszło do opublikowania tej, uznawanej przez niektórych za klasyk, historii. Dwadzieścia lat, które minęły od tego wydarzenia, to dobry moment na przypomnienie tej opowieści. Artykuł w języku angielskim, w oparciu, o który powstał ten tekst znajduje się tutaj.

Pod koniec lat osiemdziesiątych Cam Kennedy i Tom Veitch zakończyli prace nad komiksem The Light and Darkness War przygotowywanym dla Archie Goodwina (wieloletni scenarzysta i redaktor komiksów) w Epic Comics wchodzącym w skład Marvela. Następnie postanowili przesłać kopie swoich wysiłków do George’a Lucasa i zapytać czy mogą zrobić komiks o Gwiezdnych Wojnach (licencja nie była wtedy przedmiotem niczyjego zainteresowania i wydawało się, że można ją naprawdę łatwo zdobyć).

W ciągu tygodnia Cam Kennedy otrzymał telefon od Lucy Wilson, uznawanej za jedną z pierwszych osób, które Lucas zatrudnił po stworzeniu Lucasfilmu. Oznajmiła, że twórcy Gwiezdnych Wojen spodobały się efekty ich pracy i jeśli tylko są zainteresowani to mogą otrzymać licencję Star Wars. W tym momencie Cam zrobił coś, co mogło okazać się fatalnym błędem. Powiedział, że nie jest zbyt dobrze zaznajomiony z tego typu biznesem i wolałby skontaktować się z Archiem Goodwinem w celu podjęcia licencji przez Epic Comics. Wydawnictwo Marvel kilka lat wcześniej porzuciło licencję na komiksy Star Wars, więc wywołało to małe zaskoczenie Lucy Wilson, jednak ostatecznie Kennedy dostał od niej zielone światło. Archie’ego bardzo szybko podekscytowała perspektywa powrotu Star Wars do Marvela, chodź przyznał on, że prawdopodobnie będzie ciężko namówić wydawnictwo do ponownego podjęcia licencji. Jednak, pomimo pewnego oporu, Archiemu Goodwinowi znanemu w firmie ze swojego zainteresowania gwiezdną sagą, udało się nakłonić kierownictwo do tego pomysłu. W ten sposób narodziło się Dark Empire. Wszystkie sześć z zaplanowanych zeszytów pierwszej miniserii otrzymało akceptację Lucasa, podczas gdy Cam Kennedy i Tom Veitch pracowali z Archiem. W Marvel Age w 1990 r. (magazyn promujący komiksy wydawnictwa Marvel) pojawiła się nawet reklama Dark Empire.

Następną rzeczą jak się wydarzyła było opuszczenie, w niezbyt miłych okolicznościach, Marvela przez Archie Goodwina i jego przejście do wydawnictwa DC. Projekt Dark Empire został przekazany innej osobie i wszystko zaczęło się natychmiast zmieniać. Komiksowi nadano drugorzędny status, a jego autorzy zaczęli czuć się niezadowoleni, wynikiem czego było nawet zaprzestanie przez Cama na jakiś czas prac nad strona graficzną.

Pewnego razu Tom Veitch porozmawiał na temat tej nieszczęsnej sytuacji z Lucy Wilson i zasugerował, aby przyjrzała się wydawnictwu Dark Horse oraz powiązanym z filmami projektom, które wydali (np. Aliens). Kolejnym krokiem było przedstawienie jej mike’a Richardsona, który wywarła niej spore wrażenie.

Kolejną rzeczą, jaka się wydarzyła było spotkanie Richardsona z Veitchem i Kennedym na konwencie w Londynie. Pracownik Dark Horse’a zabrał obu panów na bok mówiąc, że wydawnictwo jest bardzo zainteresowane przejęciem licencji od Marvela, pytając jednocześnie czy Veitch i Kennedy skończą komiks jeżeli Dark Horse przejmie licencję. Twórcy Dark Empire wyrazili oczywiście zgodę i wkrótce cała sprawa nabrała rozpędu. Marvel bezceremonialnie porzucił licencję po raz drugi, a Dark Horse rozwinął czerwony dywan dla Toma Veitcha i Cama Kennedy’ego, którzy ukończyli pierwsze sześć zeszytów Dark Empire, dokładnie tak jak było zaplanowane, we współpracy z Barbarą Kesel jako ich redaktorem. Po latach można stwierdzić, że przejęcie licencji przez wydawnictwo Dark Horse okazało się być dobrym posunięciem i sporym sukcesem.
KOMENTARZE (8)
Loading..