TWÓJ KOKPIT
0

The Mandalorian :: Newsy

NEWSY (661) TEKSTY (79)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Aktorzy o trylogii sequeli

2020-07-17 05:40:22

Okazuje się, że nawet aktorzy gwiezdno-wojenni bywają dość podzieleni jeśli chodzi o swoje zdanie o sequelach. Wielu z nich, niestety, nie może wyrazić w pełni swojego zdania, ze względu na umowy z Disneyem, które zabraniają im zdradzania szczegółów, ale są kwestie, które mimo wszystko chętnie poruszają.

Ewan McGregor nie lubi nowych mieczy świetlnych, zwłaszcza tego, który zobaczyliśmy w „Przebudzeniu Mocy” J.J. Abramsa. Bardzo nie podoba mu się rękojeść z jelcami, czyli miecz Kylo Rena.

Anthony Daniels ogólnie nie jest zadowolony z sequelli, bo jak twierdzi, podobnie jak Mark Hamill, został tu zmarginalizowany. Daniels doskonale rozumie, że te filmy nigdy nie będą o C-3PO, ale chciałby aby ta postać miała jakąś rolę do zagrania, coś więcej niż bycie tylko dekoracją. Jednocześnie wspomniał, iż w przypadku „Skywalker. Odrodzenie”, gdzie droid ma większą rolę jest z tego powodu usatysfakcjonowany. Trudno stwierdzić jak ogólnie ocenia Daniels sequele i ostatni Epizod. W jednym wywiadów mówił, że jest z IX filmu usatysfakcjonowany, w innych przypadkach robił głupie miny sugerujące coś odwrotnego.

Oscar Isaac chyba należy do tych aktorów, którzy chętnie by powiedzieli coś o pracy dla Disneya. Obecnie aktor stwierdził wprost, że jeśli nie będzie potrzebować pieniędzy na nowy dom, nie ma szans by pracował przy „Gwiezdnych Wojnach”. Woli inne, bardziej autorskie projekty, jak choćby „Diunę”. Żartobliwie mówi, że najbardziej żałuje, iż nie eksplorowano w sequelach wątku miłosnego między Poe a Finnem. Jego zdaniem zarząd Disneya nie był gotowy na takie love story.

Ian McDiarmid twierdzi natomiast, że jego zdaniem George Lucas nigdy by nie przywrócił Palpatine’a do życia. Wręcz powiedział McDiarmidowi, że Palpatine nigdy nie wróci, bo jest martwy. Oczywiście mówił to w czasach klasycznej trylogii i potem ściągnął zaskoczonego McDiarmida do obsady prequeli. Ale to jest coś innego.



Za to Andy Serkis bardzo chętnie zamieniłby powrót Palpatine’a na powrót Snoke’a. Aktor uważa, że Snoke został zabity za wcześnie i za szybko. Liczył, że może ktoś właśnie go kiedyś ściągnie, ale chyba nie ma szans na to.

Oczywiście najgłośniej na trylogię zawodził Mark Hamill. Przede wszystkim nie podobało mu się jak jego postać została potraktowana (w „Ostatnim Jedi”) i w którym kierunku rozwijał się Luke. Przyznał, że w pewien sposób poczuł się znieważony. Tu warto dodać, że Mark był dostatecznie zirytowany „Przebudzeniem Mocy”, do którego musiał ćwiczyć przez kilka miesięcy, by dojść do formy tylko po to, by się pojawić w filmie na chwilę i nic nie powiedzieć. Aktor bardzo żałuje, że nie miał okazji właściwie pracować z młodą ekipą (pomijając Daisy). Wspominał czasy, gdy na planie klasycznej trylogii mógł się uczyć od choćby Petera Cushinga. W tym wypadku bardzo żałuje, że Luke miał tak mało interakcji z innymi bohaterami.

Carrie Fisher też narzekała na kwestię związane z pracą nad sobą. Zwłaszcza to, że musiała schudnąć. Jak sama twierdzi, Disney chciał ją zatrudnić jedynie w 3/4.

Ze swojego wątku jest za to zadowolony Harrison Ford. On bardzo chciał, by Han Solo umarł i to w dodatku za sprawę. W „Przebudzeniu Mocy” dostał co chciał i jego zdaniem Han nie jest już bezużyteczny.

Daisy Ridley natomiast chciała by, by ludzie odpoczęli od „Gwiezdnych Wojen” i docenili „Skywalker. Odrodzenie” po czasie. Aktorka wspomina, że w ten film władowano mnóstwo miłości i jest bardzo zawiedziona negatywnymi opiniami w sieci, nie za bardzo rozumiejąc dlaczego. Sama zastanawia się, czy to przypadkiem nie jest sprawa różnych memów i krążących opinii, które wpływały na innych. Ona sama jakby nie podobał się jej film, nie pisałaby o tym na Twitterze.

Jake Cannavale, aktor z „The Mandalorian” zaś określił „Skywalker. Odrodzenie” jako najgorszą porażkę w całej historii sagi, gorszą niż połączenie „Ostatniego Jedi” z „Mrocznym widmem”.

John Boyega żałuje, że widzowie nie mieli właściwie szansy dobrze postać Finna. W jego opinii klasyczna trylogia była filmem o drodze Luke’a, ale jednocześnie dawała się rozwinąć Hanowi i Lei. Aktor skrytykował „Ostatniego Jedi” Riana Johnsona, w jego opinii wątek Finna dało się tam zdecydowanie lepiej poprowadzić, a postać rozwinąć. Zwłaszcza, że potencjał był, początkowo podobał mu się pomysł rozdzielenia postaci, dołożenia relacji z Rose, ale wszystko można było zrobić lepiej, realizacja zawiodła. Mówiąc o „Skywalker. Odrodzenie” twierdzi, że jest to niejako dopełnienie tych problemów i rozczarowanie. Nie jakieś zawstydzające, ale to dobry moment by przejść dalej, zostawiając tę trylogię. Podobnie jak Oscar Isaac John chętnie by powiedział więcej, ale na razie zobowiązany jest zachować tajemnicę.

Adam Driver, jako były żołnierz, raczej nie lubi narzekać na swoich współpracowników. Czuje potrzebę bycia lojalnym. Bardzo mu się podoba końcówka „Skywalker. Odrodzenie” w szczególności kwestie nierozwiązane i niedopowiedziane, pozostawione fanom do rozważań.

Sam Witwer skrytykował Riana Johnsona, twierdzi, że reżyser może i ma dobre pomysły, ale wpierw powinien lepiej zaznajomić się z tematem. Miał wrażenie, że Johnson słabo odrobił swoje zadanie domowe. Witwer zauważa, że Bruce Lee nie wynalazł Jeet Kune Do dopóki nie poznał dogłębnie Kung Fu. O „Skywalker. Odrodzenie” powiedział, że jak komuś się podoba, to świetnie. Dla niego ten film przede wszystkim nie ma już takiego znaczenia jak saga stworzona przez Lucasa. No i uważa, że trudno było zrobić lepsze zakończenie sagi niż „Powrót Jedi”. IX Epizodowi się to nie udało.

Joonas Suotamo zauważył niedawno, że rozmowy o VIII i IX Epizodzie na Twitterze nabierają rozpędu. Przyznał, że bardzo kochał pracę na obu planach i współpracę z wszystkimi.



VIII Epizod nie podobał się także montażystkom VII Epizodu. Z pewnością warto dodać jeszcze dwie plotki, które krążą po sieci od jakiegoś czasu. W tym wypadku jednak nie ma bezpośredniego źródła, ktoś podobno usłyszał od znajomego, który zna... wiadomo jak działa głuchy telefon. Źródła te donoszą, że George Lucas był załamany „Ostatnim Jedi”, oraz że Jon Favreau szczerze nienawidzi VIII Epizodu. Podobno właśnie po nim zrobił wszystko, by dostać pracę w Lucasfilmie i zająć się „The Mandalorian”, czyli „Gwiezdnymi Wojnami” takimi jakie chciał widzieć.
KOMENTARZE (55)

„The Bad Batch” to nowy serial animowany

2020-07-13 21:44:26 Różne

Od pewnego czasu w sieci - zwłaszcza za sprawą Kessel Run Transmissions - krążyły plotki o nowych starwarsowych animacjach. I choć wiele osób nie dawało im wiary, to dzisiaj przekonaliśmy się, że tkwi w nich bardzo duże ziarno prawdy. Oficjalna ogłosiła dziś, że nowa produkcja będzie nosiła tytuł „The Bad Batch” i jak nazwa sugeruje, opowie o członkach elitarnej jednostki klonów. Zobaczymy ją jesienią 2021 roku na Disney+.

Żołnierze będą musieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości po wojnie - zaczną pracę jako najemnicy, ale ciężko będzie im znaleźć cel w życiu. Za serial odpowiadają dobrze znane nam osoby (choć jest parę nowych twarzy): Dave Filoni (jako producent wykonawczy), Athena Portillo, Brad Rau (główny reżyser) i Jennifer Corbett (główna scenarzystka). W produkcji Filoniego wspomogą Carrie Beck i Josh Rimes. Na Instagramie uznany scenarzysta Matt Michnovetz potwierdził, że również jest zaangażowany w tworzenie serialu.

To tyle, jeśli chodzi o oficjalne wieści, teraz przejdźmy do plotek. Podcasterzy z Kessel Run, od których zaczęła się plotka, mają parę innych wieści w najnowszym odcinku.



Na sam początek pojawia się informacja sprzeczna z tym, co podała Oficjalna, panowie twierdzą bowiem, że serial ujrzy światło dzienne wiosną, jeszcze przed rzekomym sequelem „Rebeliantów”. Ten ma podobno być zapowiedziany po debiucie Ahsoki w „The Mandalorian”, ale powstaje już od jakiegoś czasu. Na ile w tym prawdy, przekonamy się za parę miesięcy.

Skoro o Tano mowa, to pojawi się w serialu, będzie miała ten sam strój, co w ostatnich scenach z TCW. Wystąpi również Rex, który po wojnie weźmie sobie za zadanie odszukiwanie innych klonów, których ma być w animacji sporo. Niemniej oboje nie będą głównymi bohaterami - pojawią się od czasu do czasu. Zobaczymy za to Echo (których dołączył do Złej Partii pod koniec aktu), Wolffe'a (całkiem logiczne, biorąc pod uwagę, że pojawił się u boku Reksa w „Rebeliantach”) i może innych członków Wolfpack oraz Cody'ego. Podcasterzy słyszeli też o Quinlanie Vosie, ale nie mogą potwierdzić w stu procentach jego obecności.

Serial ma mieć mroczny ton, zobaczymy między innymi jak żołnierze radzą sobie z traumą po rozkazie 66 i wojnie w ogóle. Zła Partia nie będzie członkiem Imperium, jak było wyżej wspomniane, będzie się parać najemnictwem. Jeśli chodzi o styl, to do animacji zostało ponownie zatrudnione studio CGCG, które robiło TCW, więc możemy się najpewniej spodziewać czegoś podobnego. Nie wiadomo ile serial będzie mieć sezonów, pierwsze plotki mówiły o jednym, ale wydaje się, że będzie jednak dłuższy. Nawiasem, jest spore zainteresowanie aktem „Mroczny uczeń”, więc jest szansa, że opowiedziana w powieści historia Ventress i Vosa zostanie zanimowana.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (27)

Deborah Chow o różnicach między Kenobim a „The Mandalorian”

2020-06-27 22:37:49

Deborah Chow, która wyreżyseruje w całości serial o Kenobim, a także pracowała nad „The Mandalorian” opowiedziała niedawno, w programie „The Hollywood Reporter”, o różnicach między tymi dwoma serialami.

Pierwsza różnica to rozkład i planowanie prac. W tym wypadku całość będzie spoczywać na jej barkach. Cały serial, nie jeden odcinek. To duża różnica, która wymaga innej logistyki i innej odpowiedzialności.

To czego najbardziej brakuje reżyserce, to druga różnica. Praca zespołowa. To, że nad „The Mandalorian” czuwał Jon Favreau, to jedno, ale reżyserzy mieli też swoje pomysły, które także były realizowane.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zdjęcia do Kenobiego rozpoczną się już w styczniu. Serial też będzie krótszy, ma liczyć sobie 6 odcinków.
KOMENTARZE (5)

Mark Hamill podkładał głos w „Hanie Solo”

2020-06-25 21:52:17

Mark Hamill przyznał niedawno, że dzięki współpracy z Matthew Woodem (odpowiedzialny za dźwięki w Lucasfilmie), wystąpił we wszystkich filmach aktorskich z „Gwiezdnych Wojen”, z wyjątkiem prequeli. Za to pojawił się też w „The Mandalorian”. Co więcej, Mark ma wszędzie role mówione, włączając w to „Przebudzenie Mocy”.

W „The Mandalorian” słyszymy go jako EV-9D9.



W “Hanie Solo” i w “Łotrze 1”, podobnie zresztą jak w VII Epizodzie, podkładał dodatkowe głosy. Więc trudno go rozpoznać, ale w przypadku spin-offów został wymieniony w napisach.



Używał pseudonimu Patrick Williams lub William M. Patrick. William i Patrick to starszy i młodszy brat Marka.
KOMENTARZE (5)

StageCraft, czyli ekrany ledowe z „The Mandalorian”

2020-06-20 22:48:38 oficjalna

Jedną z największych nowości technologicznych, która pojawiła się w serialu „The Mandalorian”, było coś, co nazywali StageCraft. To coś, co sprawiło, że niebieskie i zielone ekrany mogą odejść do lamusa. Zaś twórcy mogą nagrywać sceny z aktorami bezpośrednio w środowisku wygenerowanym komputerowo w dodatku w czasie rzeczywistym. Wszystko dzięki potężnym owiniętym ekranom LED.



Jan Favreau przyznaje, że eksperymentował z tą technologią jeszcze przy poprzednich projektach. To podejście pozwala uzyskać synergię zalet filmu i gry. Mieć kamerę i renderowanie 3D jednocześnie. Richard Blufff, nadzorujący efekty specjalne porównuje wręcz Favreau do Lucasa, który zawsze szukał nowych sposób realizacji, w szczególności, gdy miał w głowie swój serial aktorski. StageCraft to innowacja, rozwinięta przez Industrial Light & Magic oraz firmy z nimi współpracujące. Dzięki temu udało się nagrać wiele ujęć z „The Mandalorian” w fotorealistycznych środowiskach, generowanych komputerowo. Jednocześnie przed ekranami znajdowały się rekwizyty i aktorzy.

Brian Bar, który operował te ekrany potwierdza, że właściwie jest to dokładnie ta sama technologia, co olbrzymie ekrany LEDowe na Time Square w Nowym Jorku. Podstawowym celem tej innowacji było to, by łatwo te ekrany się rozwijało i wyświetlało tło fizycznego planu. Dzięki temu można tam wyświetlać właściwie dowolną rzecz, więc mamy dokładnie zaletę zielonych ekranów. Nie ma potrzeby budowania wszystkiego. Jednocześnie aktorzy i ekipa widzą, coś co jest finalnym efektem lub bardzo go już przypomina. Są zanurzeni w to co widzą, zdecydowanie bardziej niż w przypadku malowanego tła. To zaleta lokacji czy pełnej dekoracji. Pozwala to bardziej skupić się na ukazywaniu historii i świata.



Ekrany LED były już wykorzystywane przy innych filmach gwiezdno-wojennych Disneya (efekty Łotra 1), to StageCraft jest czymś więcej, to także oprogramowanie. Dzięki wsparciu Kathleen Kennedy, Jon Favreau a także producent Dave Filoni i operator Greig Fraser („Łotr 1”) na sześć miesięcy przed rozpoczęciem zdjęć razem z ILM podjęli współpracę z kilkoma partnerami. Byli wśród nich Epic Games (twórcy Unreal Engine), a także firmy Golem Creations, Fuse, Lux Machina, Profile Studios, NVIDIA czy ARRI. Razem udało im się stworzyć prototyp zwany Volume, czyli technologię, która pozwalała stworzyć komputerową, animowaną ścianę. Wszyscy podkreślają, że to jest dokładnie ten kierunek, o którym mówił George Lucas, gdy chciał zmniejszyć koszt swojego serialu.

Bluff dołączył do ILM w dużej mierze pod wpływem ich innego osiągnięcia, czyli dinozaurów w „Jurassic Park”. Zainteresował się technologią w służbie kina, teraz cieszy się, że mógł wnieść ją na kolejny poziom. Czuje się pionierem. Bluff zaczął pracę w ILM przy „Zemście Sithów”. Tu dość mocno pracował z Kimem Libreri z Epic Games, który już przy „Przebudzeniu Mocy” pełnił rolę nadzoru technologicznego. Zresztą Bluff i Liberi poznali się w ILM. Teraz ich drogi zawodowe skrzyżowały się ponownie. W marcu 2018 pracowali aktywnie nad rozwojem technologii. 10 czerwca 2018 mieli mały ekran LED Volume i wykonali test. Ekran był podłączony do kamery i wyświetlał kilka testowych środowisk. Wszystko po to by pokazać, że to działa.



Dziś może brzmi to banalnie, ale wcale tak nie było. Testy wskazały, że wiele środowisk wygenerowanych przez komputer nie działało, czy to ze względu na tekstury, czy oświetlenie. Wyglądały źle. Ale właśnie te próby nauczyły ich jak tworzyć właściwe środowiska. Używali zdjęć prawdziwych pustyń czy lodowców (nawiązując do Tatooine czy Hoth). Czasem efekt był właśnie taki jak w przypadku klasycznych obrazów tła.

Ostatnim etapem testów w ILM były środowiska 3D, które miały wiele nakładających się obrazów. Użyto tu zdjęć z prawdziwej lokacji, Angel Island w San Francisco. Przygotowano wszystko, ubrano aktora w kostium Mandalorianina i zaczęto testy. Zadziałało. To nie była wielka, otwarta przestrzeń, raczej mały fragment studia, ale zdjęcia wyglądały przekonywująco prawdziwie. Ludzie nabierali się, myśleli, że to prawdziwe ujęcia. To był moment, w którym w ILM zrozumiano, że ta technologia zadziała.

Miesiąc później w Los Angeles na planie „The Mandalorian” zbudowano ledowy ekran Volume o wysokości ponad 6 metrów, pokrywający 270 stopni i składający się z 1326 mniejszych ekranów. Ten półokrąg miał średnicę prawie 23 metrów. To miejsce, którym zajmował się scenograf Anrew Jones i jego ekipa.

StageCraft nie tylko wspomaga produkcję filmową, powoduje że aktorzy lepiej widzą, co się dzieje. Ale także ma inne praktyczne aspekty. Zdecydowanie łatwiej operuje się światłem i odbiciami. W dodatku skraca czas potrzebny na postprodukcję. Tła właściwie są już zrobione i to bez kompromisu w sprawie jakości grafiki. Dodatkowo pozwala także na szybkie podejmowanie decyzji o ewentualnych zmianach w lokacjach. Kim Libreri twierdzi, że to trochę jakbyśmy kręcili film wewnątrz gry komputerowej, a przynajmniej świata z gry komputerowej. Ale to nie musi być generowany świat, może być nagrany na lokacji. A potem możemy wracać do niego przez wiele lat.



Favreau eksperymentował z ekranami LED w „Księdze dżungli”. Jednak najbardziej znany przykład to „Grawitacja” i to ona zainspirowała „Łotra 1”. Nie jest to jednak jedyna technologia, Favreau zarówno w „Księdze dżungli” jak i „Królu lwie” pracował nad wykorzystaniem rzeczywistości wirtualnej. Bluff wspomina, że Jon mocno naciskach na użycie i sprawdzenie nowych technologii. To bardzo pchnęło sprawy do przodu. Dodatkowo, jak wspomina Libreri, doświadczenie Filoniego z animacją komputerową zdecydowanie tutaj pomogło.

Obecnie w ILM ekipa inżynierów zajmująca się StageCraft i jego obsługą bywa nazywana żartobliwie „Brain Bar”. Pracując nad drugim sezonem „The Mandalorian” mieli szansę poprawić swoje dzieło, doszlifować je i nauczyć się jeszcze bardziej precyzyjnego użycia. Sezon pierwszy kończyli Odcinkiem 6 i ujęciem z „Razor Crest”. Było to dla nich najtrudniejsze zadanie, ale w drugim sezonie robili rzeczy jeszcze bardziej skomplikowane. Co, nie zdradzili, zobaczymy jesienią. Jak wiemy, StageCraft zostanie użyty także przy serialu o Obi-Wanie oraz pewnie pozostałych w produkcji.
KOMENTARZE (10)

„Disney Gallery: The Mandalorian” #108

2020-06-19 18:41:40 Disney+

Za nami premiera ostatniego odcinka dokumentu „Disney Gallery: The Mandalorian”, noszącego tytuł Connections. To najdłuższa część tej produkcji. Przez 38 minut twórcy wspominają easter eggi, fan service i własne dziecięce doświadczenia z SW.
Nad wszystkim zaś unosi się nieśmiertelny duch George'a Lucasa, o czym wspomina Jon Favreau w kontekście tworzenia:
Because we’re not George Lucas. We’re just filmmakers who grew up watching it. Just because we say it, doesn’t mean it’s cool.

Warto o tym pamiętać w kontekście Gwiezdnych Wojen Disneya. Z ciekawostek godnych wspomnienia można wymienić:
1. IG-88 z TESB było wykonany z części zamiennych wykorzystywanych w scenografii kantyny z Mos Eisley i nie poruszał się, bo przykręcono go do podłoża. Ale i tak efekt był piorunujący.
2. Oglądanie SW bez odnajdywania swojego wewnętrznego dziecka... jest inne. Inne niż założył Lucas, a co potwierdza Dave Filoni (z czym skromny autor tego newsa mógłby usilnie polemizować, ale to nie miejsce i czas).
3. Mark Hamill podłożył głos droida-barmana z kantyny w Mos Eisley, który jest tym samym droidem w pałacu Jabby, wydającym robotom polecenia i który powiedział o R2D2 „feisty little one”.
4. W scenie kantynowej pojawia się R5-D4 z farmy Larsa, nadal ze śladami wybuchu motywatora.
5. Fani z 501 zostali zaproszeni do udziału w finałowej scenie z Moffem Gideonem, gdzie mieli zwiększyć liczebność imperialnych żołnierzy.

Na koniec moja własna 'ciekawostka': całość dokumentu trwa (wg imdb) 225 minut. 8 odcinków. Tyle samo ma serial. Który trwa 315 minut.
Tyle.


KOMENTARZE (4)

Obi-Wan będzie robiony w stylu „The Mandalorian”

2020-06-17 19:54:18

Prace nad serialem o Kenobim trwają. Potwierdziła to niedawno Deborah Chow, która ma wyreżyserować serial. Trochę więcej na jego temat powiedział Ewan McGregor.

Aktor twierdzi, że praca na planie będzie dla niego chyba bardziej przyjemna niż w przypadku prequeli. Wspomniał, że tam wszystko kręcono na niebieskim bądź zielonym ekranie, resztę trudno było sobie wyobrazić. Teraz wszystko, co będzie na widoczne na planie, znajdzie się na ekranie. Ewan nawiązał tym samym do dokumentu o „The Mandalorian”, w którym pokazano jak działały ekrany na planie. Wyświetlano na nich tło, zaś w aktorzy mieli wrażenie, że znajdują się w jakimś rzeczywistym miejscu. Wszystko widzieli. McGregor spodziewa się, że właśnie tej technologii będą używać podczas kręcenia serialu o Benie.

Zdjęcia do serialu o Kenobim ruszą na początku 2021. Będzie dostępny na Disney+. Więcej o kolejnych serialach zapewne dowiemy się na przyszłorocznym D23 Expo. O tym, że będzie tam więcej „Gwiezdnych Wojen” poinformował Clayton Sandell z ABC. Przypominamy, że tegoroczne Celebration zostało odwołane z powodu pandemii.


KOMENTARZE (14)

„Disney Gallery: The Mandalorian” #107

2020-06-13 19:51:32 Disney+

Kolejny piątek za nami, a jako że świętowałem wczoraj ze znajomymi Paragwajczykami rocznicę zakończenia wojny o Chaco, to news jest dzisiaj. Ale ciągle aktualny w kraju, gdzie nie ma dostępu do platformy Disney+. Na której odbyła się wczoraj premiera siódmej już części dokumentu „Disney Gallery: The Mandalorian”, nosząca tytuł Score. Odcinek poświęcony jest w całości ścieżce dźwiękowej i jej kompozytorowi - Ludwigowi Göranssonowi. A jak wiemy, chociażby z naszego Forum, wszystkie Ludwiki to fajne chłopaki.

Z godnych odnotowania ciekawostek warto wspomnieć o przygotowaniu do tworzenia muzyki w postaci zebrania masy instrumentów, scenariusza i zamknięciu się w studiu na miesiąc tylko z nimi. I bez komputera, co w kontekście poprzednich odcinków dokumentu wydaje się wręcz ekstrawaganckim podejściem. Klasyką za to okazało się wsparcie dźwięków Ennio Morricone ze spaghetti-westernów oraz Fumio Hayasakiego i Masaru Satô z twórczości Akiro Kurosawy. Göransson chciał oddać muzyką emocje Mandalorianina, którego twarzy nie widzimy na ekranie. Nie sposób też nie wspomnieć o Johnie Williamsie, którego twórczość (jak się okazuje) jest w SW czymś na kształt piorunochronu przed fanami, stąd m.in. współpraca Ludwiga z 80-osobową orkiestrą na późniejszym etapie produkcji.



KOMENTARZE (2)

Przecieki o roli Ahsoki w drugim sezonie „Mandalorianina”

2020-06-13 10:04:26 StarWarsNewsNet



Jesienią tego roku zobaczymy drugi sezon serialu „Mandalorianin”, którego twórcą jest Jon Favreau. Jakiś czas temu ujawniono informację, że angaż w serialu dostała Rosario Dawson, która zagra Ahsokę Tano. Poniżej znajdziecie kilka przecieków na temat jej roli, które zdobył portal StarWarsNewsNet. Uwaga na możliwe spoilery.

Według źródeł portalu Ashoka będzie nosić w serialu szary płaszcz z kapturem, Jej cały wygląd będzie bardziej zbliżony do tego jaki mogliśmy obserwować w końcówce "Wojen Klonów", niż w "Rebeliantach". Najprawdopodobniej najpierw zobaczymy ją w kapturze, ale po tym jak go zdejmie będziemy mogli w pełni zobaczyć jej lekku.

Ahsoka będzie nosiła miecz świetlny - przynajmniej jeden o niebieskim ostrzu i wg przecieków użyje go w trakcie drugiego sezonu. Źródła nie były w stanie potwierdzić czy będzie to tylko jeden miecz czy też dwa. W każdym razie Ahsoka weźmie udział w walce, a jej rola ma nie być małym cameo.
KOMENTARZE (13)

„Disney Gallery: The Mandalorian” #106

2020-06-05 21:58:54 Disney+

Pierwszy piątek czerwca to w tym roku nie tylko Światowy Dzień Środowiska, ale i czas premiery szóstej części „Disney Gallery: The Mandalorian”, dokumentu o tworzeniu pierwszego w historii serialu SW. Dzisiejszy odcinek nosi tytuł Visualization/(Process) i opisuje w jaki sposób Jon Favreau wraz z ekipą wykorzystali proces wstępnej wizualizacji, aby ożywić i przenieść szkice koncepcyjne na mały ekran.

Mamy więc nawiązanie do westernów i kina Kurosawy, ale także mangi 'Samotny wilk i szczenię'. Wszelkie rysunki postaci i konkretnych scen były przenoszone w procesie przed-produkcyjnym na makiety CGI. Tej techniki Jon uczył się od specjalistów z Walt Disney Animation i Pixar Animation Studios (pre-visualization, pre-vis). Praktycznie zaowocowało to np. zmianą koncepcji wyglądu postaci droida-strażnika z odcinka szóstego, gdy na pre-visie okazało się, że jednak potrzebne będą mu ręce i nogi.


KOMENTARZE (3)

Mały „Yoda” jako magnes na lodówkę

2020-06-02 20:40:27

Jest kolejny gadżet z brzdącem „Yodą”. Tym razem to magnesy na lodówkę, oczywiście tematyczne z „The Manalorian”. W pakiecie są dwa, na jednym jest IG-11 na drugim Dziecko. Magnesy kosztują 39 USD, a producentem jest Regal Robot. Można je zamawiać tutaj. Niestety w oficjalnym sklepie wysyłają jedynie do USA, w dodatku dopiero od 15 czerwca. Pozostaje szukać na serwisach aukcyjnych.


KOMENTARZE (3)

„Disney Gallery: The Mandalorian” #105

2020-05-29 18:58:01 Disney+

Ostatni majowy piątek dał nam premierę nowego odcinka dokumentu „Disney Gallery: The Mandalorian”, dostępnego na platformie Disney+. Nosi tytuł Practical i właśnie praktycznie pogłębia tematykę zeszłotygodniowego w temacie kostiumów, animatroniki i modeli.

Mamy więc informacje jak dany element efektów specjalnych miał bezpośrednie przełożenie na konkretną scenę i jak pilnowano by nie popisywać się możliwościami dla samego popisu, ale by wszystko harmonijnie współgrało z założeniami scenariusza. Można też wyłowić takie smaczki jak powrót do SW Tony'ego McVeya, twórcy (ukochanego przez autora tego newsa) Salaciousa Crumba.

Poza tym olbrzymią część tego odcinka wypełnia niepozorny, acz oczywisty zwycięzca pierwszego sezonu, czyli dziecko rasy Yody - w skrócie "the baby". Dowiadujemy się o nim chyba wszystkiego, zaryzykuję stwierdzenie, że można by to podciągnąć pod marketingowy cykl życiowy produktu. Są więc szkice koncepcyjne Filoniego (więc już wiadomo komu można za ten zielony cud dziękować), projekty lalkarskie, aż po finalną animatronikę i CGI, która (zdaniem Favreau) nigdy nie da nam tylu szczegółów co czterech lalkarzy pracujących przy "dziecku".


KOMENTARZE (1)

Drugi sezon zgodnie z planem, trzeci na horyzoncie

2020-05-27 21:04:45

Bob Chapek, CEO Disneya w jednym z wywiadów odniósł się ostatnio do sytuacji z COVID-19. W Stanach koronawirus zbiera żniwo, tak wśród zarażonych jak i w gospodarce. Jak potwierdził Chapek, zdjęcia zakończono wcześniej, zaś pandemia nie wpłynęła na postprodukcję. Drugi sezon pojawi się już w październiku na Disney+, czyli zgodnie z planem. Natomiast cała sytuacja z pewnością wpłynie na Disney+ i seriale Marvela, te mogą być opóźnione. Wcześniej o tym, że nasz serial nie jest zagrożony informował Dave Filoni.

Simon Pegg, czyli Unkar Plutt jest zainteresowany pojawieniem się w „The Mandalorian”. Ale nie jako Unkar. Pegg podkładał głos Dengarowi w kilku odcinkach „Wojen klonów”. Więc stwierdził, że może warto rozpuścić przysłowiowe witki. Otóż potwierdził, iż rozmawiał już z Taiką Waititim oraz Jonem Favreau, że jeśli zdecydowaliby się wykorzystać Dengara w „The Mandalorian”, to w sumie nie muszą już szukać aktora. Pegg posiłkuje się przykładem Katee Sackhoff, która przecież podkładała jedynie głos w serialu animowanym, a jej postać nigdy nie pojawiła się na wielkim ekranie. Jednak obie trafią do „The Mandalorian”.

O tym, że prace nad trzecim sezonem w jakiś sposób trwają słyszymy już z kilku źródeł. W jednym z wywiadów Phil Tippett, ten sam, który stworzył całą animację dejarika w „Nowej nadziei” (a potem wracał do tego przy filmach Disneya), przyznał, iż został poproszony przez Jona Favreau o zrobienie czegoś na potrzeby „The Mandalorian”. Czy to będzie dejarik, czy coś innego, tu Phil raczej nie wchodził w szczegóły, ale potwierdził coś jeszcze innego. Otóż jest zaangażowany tak w pracę nad drugim sezonem jak i trzecim.



Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, trzeci sezon powinniśmy zobaczyć jesienią 2021.
KOMENTARZE (8)

Enfys Nest w serialu o Cassianie Andorze?

2020-05-26 07:55:05

Parę dni temu przez sieć przeszła spekulacja, co do serialu o Cassianie Andorze. Aktorka Erin Kellyman, która zagrała w „Hanie Solo” Enfys Nest. Jakiś czas temu wrzuciła kolejną swoją fotkę ze spotkania z fanami na Instagrama. Tam jedna z osób komentujących zapytała aktorkę, czy jest szansa by Enfys pojawiła się w serialu o Cassianie. W końcu ma coaxium i pewnie należałoby je dostarczyć Sawowi Gerrerze. Aktorka odparła krótko – „bez spoilerów”.

Co prawda zrobiła to prawie 4 tygodnie temu, ale post wykopano przed weekendem i zaczęła się dyskusja. Skoro nie powiedziała „Nie”, to może znaczyć, że ma jakiś kontrakt podpisany i nie może nic mówić. A skoro ma kontrakt to na pewno pojawi się w „Cassianie”, a w najgorszym przypadku to w „Kenobim”. Sama aktorka jednak nie skomentowała tej rewelacji, choć informacja poszła już w świat.



Jedną ze stron, która podała tę informację był Bespin Bulletin. Nie są oni zbyt wiarygodnym źródłem. Czasem wymyślają newsy (jak np. przy zdjęciach w Black Park obok Pinewood mówili, że to dokrętki do „Skywalker. Odrodzenie”, podczas gdy się potem okazało, że była to produkcja Marvela). Być może na podobnej zasadzie podali swojego innego newsa dotyczącego obsady serialu o Cassianie. Według nich mają w nim zagrać Jimmy Smits (Bail Organa) i Alistair Petrie (generał Draven). Inne źródła nic o tym nie wspominają, choć w obu przypadkach pojawienie się tych dwóch postaci i aktorów jest zwyczajnie bardzo prawdopodobne.



Nam pozostaje poczekać na oficjalne zapowiedzi. W przypadku Enfys, o ile nie dołączy do głównej obsady, pewnie nawet jeśli zagra w serialu, będą to dość długo trzymać w tajemnicy, tak jak to miało miejsce w przypadku Ahsoki czy Rexa/Boby w „The Mandalorian”.
KOMENTARZE (9)

„Disney Gallery: The Mandalorian” #104

2020-05-22 20:05:58 Disney+

Kolejny majowy piątek oznacza emisję następnego odcinka dokumentu „Disney Gallery: The Mandalorian” na platformie Disney+. Jego tytuł to Technology, a w nim ujawnione zostają postępy w sztuce kręcenia serialu.

Dowiadujemy się dlaczego 'zielone ekrany' to już przeszłość, za sprawą technologii "Volume". Jest to bańka zbudowana z wyświetlaczy LED o wysokości ~6.5 metra i średnicy ~23 metrów na których wyświetlane są tła i postacie przygotowane przy użyciu Unreal Engine (może słyszeliście, że prognoza pogody emitowana po Dzienniku Telewizyjnym również będzie korzystała z tego silnika). Dzięki temu kamera może ująć scenę niejako kompletną, gdzie w postprodukcji dodane zostanie jedynie odpowiednie oświetlenie, co skraca czas tworzenia, jak również przybliża realizm sytuacji.

Jon Favreau tłumaczy ten proces wspominając doświadczenia jakie nabierał, gdy Disney zabrał się za nowe wersje 'Księgi dżungli' i 'Króla lwa'. Poza tym mówi o wykorzystywaniu animatroniki (m.in. przy bobasie Yody), czy kostiumów aktorskich z kamerami, a to wszystko spaja sam George Lucas, który odwiedził plan osobiście i wspominał jak pracowało się przy 'Gwiezdnych wojnach' z niebieskimi i zielonymi ekranami.


KOMENTARZE (19)

Kogo zagra Timothy Olyphant?

2020-05-20 19:05:53 /Film



Kilka dni temu światło dzienne ujrzała informacja, że Timothy Olyphant dołączył do obsady drugiego sezonu „Mandalorianina”. Tym razem /Film ma kilka plotek odnośnie tego kogo mógłby on zagrać w tym serialu. Ponoć Timothy został dostrzeżony na planie w zbroi Boby Fetta. Wbrew pozorom nie kłóci się to z wcześniejszym newsem jakoby słynnego łowcę nagród miał zagrać Temuera Morrison. W końcu Boba nie musi nosić w serialu zbroi, którą znamy z filmów.

W nowym kanonie w serii książek Koniec i początek autorstwa Chucka Wendiga pojawia się Cobb Vanth - szeryf z miasta Freetown na Tatooine, który od Jawów nabył zbroję Fetta. Motyw zbroi Fetta był eksploatowany również w Legendach w trylogii „Wojen Łowców Nagród” autorstwa K.W. Jetera - wówczas łowca nagród Jodo Kast nosił zbroję bardzo przypominającą zbroję Fetta. Jako, że na razie obracamy się wśród plotek i przecieków to ciężko stwierdzić jak będzie to wyglądało w serialu „Mandalorianin”. Żeby potwierdzić swoje przypuszczenia będziemy musieli poczekać pewnie do premiery drugiego sezonu.
KOMENTARZE (8)
Loading..