TWÓJ KOKPIT
0

Disney+ :: Newsy

NEWSY (612) TEKSTY (8)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Obsada „The Mandalorian”

2018-12-13 07:10:39 oficjalna

Lucasfilm już oficjalnie ogłosił obsadę serialu „The Mandalorian”. Jest to pierwszy serial aktorski z uniwersum „Gwiezdnych Wojen”. Będzie dostępny tylko i wyłącznie na platformie streamingowej Disney+, która rozpocznie swoją działalność w drugiej połowie 2019.

Pedro Pascal („Narcos”, „Gra o tron”) zagra rolę Mandalorianina, samotnego rewolwerowca na obrzeżach galaktyki. Partnerować mu będą: Gina Carano („Deadpool”), Giancarlo Esposito („Breaking Bad”), Emily Swallow (“Supernatural”), Carl Weathers (“Predator”), Omid Abtahi (“Amerykańscy bogowie”), Werner Herzog oraz Nick Nolte.

Jon Favreau, producent wykonawczy i showrunner serialu twierdzi, że pracując na planie z tą niesamowicie utalentowaną grupą ludzi doskonale spędza czas i jest bardzo podekscytowanym by zobaczyć, co z tego wyjdzie.

Dave Filoni jest drugim producentem serialu, a także wyreżyseruje pierwszy odcinek. Producentami są także Kathleen Kennedy i Colin Wilson. Reżyserami odcinków są: Deborah Chow, Rick Famuyiwa, Bryce Dallas Howard i Taika Waititi.

Temat na forum
KOMENTARZE (35)

Pedro Pascal zagra główną rolę?

2018-11-13 21:12:08

Wygląda na to, że Pedro Pascal jednak zagra główną rolę w serialu „The Mandalorian”. Po raz pierwszy pisaliśmy o tym na początku października, potem informację tę zdementowano. Teraz jednak Variety donosi, że Pascal oficjalnie dostał ofertę zagrania w serialu i obecnie trwają negocjacje. Zatem miejmy nadzieję, że na oficjalne wieści co do obsady nie będzie trzeba już długo czekać.

Pascal zasłynął brawurową rolą księcia Oberyna w „Grze o tron”. Widzowie kojarzą go także jako Javiera Penę z serialu „Narcos”. Pojawił się także w kilku filmach między innymi: „Kingsman: Złoty krąg”, „Bez litości 2”, „Władca umysłów”. W dalszej kolejce są „If Beale Steet Could Talk”, „Wonder Woman 1984” oraz netflixowy „Triple Frontier”.

Ponownie wraca też plotka o zaangażowaniu w serialu Carla Weathersa, o czym pisaliśmy tutaj. Tym razem żadnych nowych szczegółów nie podano.

„The Mandalorian” pojawi się w przyszłym roku na platformie streamingowej – Disney+. Za serial odpowiad Jon Favreau. Reżyserem pierwszego odcinka ma być Dave Filoni.

Niezależnie będzie powstawał serial o Cassianie Andorze, o którym pisaliśmy tutaj.
KOMENTARZE (47)

Disney+ ma swoją stronę

2018-11-09 21:21:05 Disney+



Nie Disney Play, a Disney+ - tak ma się oficjalnie nazywać platforma streamingowa Disneya, co wiemy już z newsa o serialu aktorskim o Cassianie. Usługa ma wystartować jesienią przyszłego roku i wyłącznie na niej mają pojawić się nowe odcinki „The Clone Wars”, tam też zadebiutuje „The Mandalorian”.

Wraz z ogłoszeniem nazwy ruszyła też oficjalna strona platformy - co ciekawe, także w języku polskim. Daje to nadzieję na to, że usługa ruszy także w naszym kraju, bo na przykład na Netfliksa musieliśmy czekać dość długo. Na razie na stronie nie można zbyt wiele zobaczyć - jedynie marki, które będą dostępne (filmy i programy Disneya, Pixara, Marvela, Star Wars i National Geographic), istnieje też opcja zapisania się na newslettera. Więcej informacji zapewne pojawi się w ciągu najbliższych miesięcy.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (17)

Serial aktorski o Cassianie Andorze

2018-11-08 22:56:36 oficjalna

Dziś szef Disneya Bob Iger ogłosił, że trwają prace nad kolejnym serialem aktorskim z „Gwiezdnych Wojen”. Tym razem Lucasfilm przygotowuje serial o przygodach Cassiana Andora, znanego nam z „Łotra 1”.



Serial, podobnie jak „The Mandalorian”, powstaje z myślą o platformę streamingową Disneya, czyli Disney+. Produkcja serialu rozpocznie się w przyszłym roku. Będzie ukazywać przygody Cassiana Andora przed wydarzeniami z „Łotra 1”. Co ważniejsze, Diego Luna powróci do tej roli.

– Powrót do uniwersum „Gwiezdnych Wojen” to coś bardzo specjalnego dla mnie – mówi Luna. – Mam wiele wspomnień ze wspaniałej pracy, którą zrobiliśmy, a także wiele znajomości z tamtej podróży. Teraz czeka nas kolejna fantastyczna przygoda w nowej i ekscytującej formule, która daje szansę by lepiej eksplorować tę postać.
Serial będzie thrillerem szpiegowskim, ukazującej daremne misje w celu przywrócenia nadziei w galaktyce pod bezwzględnymi rządami Imperium. Data premiery nie została jeszcze ustalona.

Temat na forum
KOMENTARZE (66)

Platforma streamingowa Disneya ma swą nazwę [Aktualizacja]

2018-08-27 19:10:42 Variety



Na Variety ukazał się dziś artykuł, który przedstawia sytuację na rynku usług VOD. Bob Iger zdradził magazynowi, że planowana na przyszły rok platforma streamingowa będzie nosiła nazwę Disney Play.

Ma to być największa inwestycja firmy w 2019 roku i aby przyciągnąć klientów, pojawią się na niej takie filmy jak „Captain Marvel”, aktorski „Dumbo” i „Król lew”, „Toy Story 4” oraz „Kraina lodu 2”. Nas oczywiście najbardziej interesują „Gwiezdne Wojny”. Na Disney Play pojawi się Epizod IX, serial aktorski i nowe odcinki „The Clone Wars”. Wiemy też, że firma stara się na różne sposoby odzyskać prawa do wyświetlania całej Sagi u siebie. Materiału będzie oczywiście mniej niż na Netfliksie, także i cena za miesięczną subskrypcję będzie niższa niż te 8-14$ (30 zł w Polsce).

Na razie data premiery Disney Play jest przewidziana na koniec 2019. Nie wiadomo czy platforma będzie dostępna także w naszym kraju.

Aktualizacja - 28.08.18

Variety opublikowało sprostowanie wczorajszego newsa, gdyż okazuje się, że „Disney Play” nie jest właściwą nazwą. Na wieści przyjdzie nam zatem jeszcze trochę poczekać.
KOMENTARZE (18)

Czekając na serial aktorski

2018-08-21 19:16:21

Wciąż nie ma praktycznie żadnych oficjalnych informacji o serialu aktorskim „Star Wars”, który przygotowuje Jon Favreau. Sam twórca serialu tymczasem zamieścił twitt, sugerujący, że coś się dzieje w temacie. Zrobił sobie zdjęcie z Davem Filonim na tle Skywalker Ranch.



Wszystko wskazuje na to, że zdjęcia do serialu ruszą niebawem. Pewnie w ciągu miesiąca lub dwóch. Serial dedykowany na platformę streamingową Disneya ma liczyć prawdopodobnie 10 odcinków i kosztować sumarycznie koło 100 milionów USD.

Na razie nie wiadomo, czy Filoni jest zaangażowany w jakiś sposób w ten serial. Ostatnio przyznał, że nie jest w pełni zaangażowany w „Restitance”, więc kto wie? Czyżby Favreau coś sugerował, poza tym, że serial powoli rusza z kopyta?

Jon Favreau jednocześnie pracuje dla Disneya nad dwoma innymi projektami. Pierwszy to „aktorska” wersja „Króla Lwa”. Drugi, to „Avengers 4”, którego jest producentem. W kolejce ma też sequel „Księgi dżungli”.
KOMENTARZE (13)

LFL w ruinie: Rian Johnson zwolniony?

2018-08-18 10:52:41

Świat obiegła wiadomość, że Rian Johnson został zwolniony, a jego trylogia skasowana. Obecnie trudno zweryfikować prawdziwość tych informacji, jest to raczej kolejna porcja plotek o złej sytuacji Lucasfilmu, o których pisaliśmy nie raz.



Tym razem źródłem jest brytyjski serwis Express, który zastanawia się, czy Rian Johnson jest już wyrzucony. Z artykułu umieszczonego na tamtej stronie nie wynika nic wprost, raczej są to pewne dywagacje. Ale w Internecie wszystko żyje własnym życiem, więc wystarczy powielić nagłówek i w ten sposób powstaje news. Express sugeruje, że Rian Johnson i Kathleen Kennedy, mogą być zwolnieni z Lucasfilmu, z powodu bojkotu przez fanów „Hana Solo” oraz złego przyjęcia „Ostatniego Jedi” przez część odbiorców. I tylko tyle.

Źródłem na które się powołują jest wywiad z scenografem Neilem Lamontem, o którym pisaliśmy wczoraj. Tyle, że w oryginale nie było mowy o trylogii Johnsona. Zresztą Lamont zajmował się Antologiami. Charakter jego pracy powodował, że mógł brać czynny udział przy co drugim filmie, stąd siedział w spin-offach, a nie trylogii.

Czy to znaczy, że nie w sprawie skasowania trylogii Johnsona Express nie ma racji? Tu właśnie tkwi problem, mamy za mało precyzyjnych informacji. Plotki o zwolnieniu Kathleen Kennedy wracają od kilku miesięcy, jednocześnie nie są ani w żaden sposób zdementowane, a dodatkowo sama Kennedy jakby zapadła się pod ziemię. Dla przypomnienia, gdy tylko pojawiła się informacja, że po „Hanie Solo” skasowano kolejne spin-offy, została szybko zdementowana. Choć dziś wiemy, że następny spin-off i tak został zawieszony (ale nie skasowany), acz to nie oznacza, że następnych filmów nie będzie. Taka sytuacja daje podstawy by przypuszczać, iż faktycznie Lucasfilm próbuje opracować nową strategię. A czy będzie za nią odpowiadać Kathleen, czy ktoś inny tego nie wiemy. W pierwszym przypadku Kennedy raczej nie ma na razie, co opowiadać, bo intensywnie pracuje nad planem. W drugim, faktycznie przygotowują pole do podjęcia decyzji przez nową osobę, zaś samo „zwolnienie” Kathleen byłoby zrobione tak, by zachowała twarz. I tu jeszcze raz podkreślamy - jedna i druga opcja, to tylko rozważania, nie ma dziś żadnych realnych przesłanek, by móc przesądzać, co naprawdę dzieje się w Lucasfilmie.

Ale dwie rzeczy są pewne. Jeśli Kathleen odejdzie, prawdopodobieństwo skasowania trylogii Johnsona będzie bardzo duże. Druga rzecz jest taka, że jak widać nie wszystkim podoba się obecne kierownictwo. Warto zwrócić uwagę, że na dwa dni przed premierą zwiastuna „Resistance”, który został umiarkowanie przyjęty, Dave Filoni podkreśla, że nie pracuje regularnie nad tym serialem, a zajmował się siódmym sezonem „Wojen klonów” (zwiastun bardzo dobrze przyjęty). Tak, jakby się odcinał od tego.

Warto jednak zwrócić uwagę, że dziś największy problem Disneya z „Gwiezdnymi Wojnami” to nie słaby wynik „Hana Solo”, czy złe przyjęcie „Ostatniego Jedi”, a problem z prawami do emisji sagi na platformie streamingowej Disneya (więcej). Disney i Lucasfilm poza kolejnymi kinowymi filmami muszą wypracować też miejsce „Gwiezdnych Wojen” na platformie i zapewnić, że będzie to coś atrakcyjnego dla różnych grup odbiorców. To wymaga przemyślenia obecnej strategii. Brak praw do filmów w tym nie pomaga.

Przypominamy, że powstały także petycje, by skasować filmy Johnsona. Na razie jeszcze żadna z nich nie ogłosiła swego zwycięstwa, podobnie jak sprawy nie skomentował sam Rian.
KOMENTARZE (48)

Filoni o możliwym filmie animowanym

2018-08-11 12:25:02 Różne

Dave Filoni ewidentnie wyszedł ostatnio z ukrycia i ponownie zaczął udzielać wywiadów. W rozmowie z Comicbook poruszył temat możliwego kolejnego filmu animowanego - choć jakichkolwiek szczegółów brak. Reżyser zaznaczył, że dla większości fanów tak naprawdę nie liczy się medium, w jakim opowiadana jest historia; ważna jest opowieść, a nie to, czy jest ona w filmie, książce czy komiksie. Lucas zwykł mawiać, że animacja to malowanie obrazu innym pędzlem.

Z jednej strony może tu chodzić po prostu o odcinek „Resistance” pod tytułem „The Recruit”, który wedle przecieków ma być podwójny (to jest czterdziestominutowy), coś na kształt tego, co było na początku każdego sezonu „Rebeliantów”. Możliwe też, że ten wywiad jest nieśmiałym wstępem do kampanii marketingowej serialu, która powinna była ruszyć już dawno temu. Z drugiej - Disney na pewno będzie potrzebował materiału do swojej platformy streamingowej. A stworzenie animowanego spin-offa nie byłoby niemożliwe. Tym bardziej, że Filoni - jak wyznał w „The Star Wars Show” - jest teraz bardzo zajęty, tak, że nawet nie widuje się z Andi Gutierrez, mimo że pracują w tym samym budynku. Może ma na głowie więcej, niż tylko dwa seriale.

W rozmowie z Cinemablend zadano mu pytanie jak „Rebelianci” wpłyną na TCW. Dave uznał, że to interesujący temat, bo do tej pory było odwrotnie - TCW było wcześniej, więc logiczne, że wpływało na „Rebels”. Teraz, gdy wiemy, co się stanie (reżyser wymienił tu konkretnie Ahsokę i Reksa), Filoni będzie musiał pomyśleć co zrobić w serialu, by ten zapowiadał to, co się zdarzy w przyszłości. Obiecał, że to „rozwiąże”. Jego słowa mogą wskazywać na fakt, że nowe odcinki TCW tak naprawdę są dopiero w powijakach, ale nie ma się co martwić - każdy kolejny sezon poszczególnych serii zaczynał powstawać mniej więcej rok przed premierą. A wedle plotek platforma streamingowa Disneya ma zadebiutować jesienią przyszłego roku.

Zapraszamy do dyskusji na forum o „Resistance” i „The Clone Wars”.
KOMENTARZE (13)

Platforma Streamingowa oraz serial i walka o filmy

2018-08-06 18:04:04



Disney coraz mocniej rozpycha się jeśli chodzi o swoją platformę streamingową. Walka z Netfilxem szykuje się na zaciekłą. „Gwiezdne Wojny” mają w tym pomóc. Tu przedstawiciele Disenya pracują nad trzema rzeczami jednocześnie.

Serial aktorski


Ricky Strauss, prezes marketingu Disney Studios zdradził jedną kluczową informację a propos serialu aktorskiego. Otóż, 10 odcinków ma kosztować Disneya w sumie 100 milionów USD. Kosztów raczej nie będą szczędzić, choć oczywiście chciałoby się więcej. Serial Jona Favreau będzie jedną z droższych produkcji telewizyjnych. W Netfilixie 10 milionów kosztuje odcinek „The Crown”, tyle też kosztowały odcinki w 6 sezonie „Gry o tron”. Na początek to bardzo dużo.

Jednocześnie Favreau ma mieć dużą swobodę, by ukazywać inne aspekty ogromnego świata „Gwiezdnych Wojen”, niż to, co dotychczas znaliśmy z filmów.

Filmy


Disney musi też naprawić swoje błędy. W 2016 Disney sprzedał prawa do wyświetlania „Gwiezdnych Wojen” w sieciach kablowych Turnerowi. Umowa obowiązuje ich do 2024. Turner (i AT&T) zapłacili za te prawa 275 milionów USD. Teraz Disney stara się odkupić te prawa (lub polubownie rozwiązać umowę), tak by wraz ze startem platformy można było oglądać na niej całą sagę.

Fox


Ostatnim elementem układanki jest 21th Century Fox. Przejęcie jest już zatwierdzone, wszystko idzie zgodnie z planem Boba Igera.
KOMENTARZE (31)

Lucasfilm w ruinie: Znikające wpisy i sprawdzone TCW

2018-07-31 18:25:31

Prawdopodobnie temat upadku Lucasfilmu i franczyzy możnaby już zamknąć, zwłaszcza, że ruszają zdjęcia do Epizodu IX, lada moment czeka nas wysyp informacji o „Resistance”, a dodatkowo zapowiedziano 7 sezon Wojen klonów. Niestety sam Rian Johnson znów dolał oliwy do ognia, ale na początek o „Wojnach klonów”.

„Wojny klonów” – sprawdzona recepta na gorsze czasy?


Jak odczytywać powrót „Wojen klonów”? Są dwa sposoby. Pierwszy, który można znaleźć choćby tutaj, sugeruje, że Disney po „Ostatnim Jedi” i wtopie finansowej „Solo” (swoją drogą w USA ten film sprzedaje się lepiej niż np. „Antman i Osa”), stracił wiarę w Kathleen Kennedy i stawia na sprawdzone metody. Wpierw J.J. Abrams naprawi sequele, a teraz Dave Filoni pojedna się z fanami za pomocą swego opus magnum, czyli 7 sezonu „Wojen klonów”. Może i jest w tym cześć racji.

Ale z drugiej strony, mamy jeszcze dwa aspekty. Pierwszy to cyfrowa platforma streamingowa Disneya. Ona potrzebuje mocnego tytułu. Patrząc po dwóch ostatnich filmach, Disney może odczuwać, że same logo „Star Wars” trochę się sfatygowało i niekoniecznie wystarczy, by uzyskać efekt WOW. W tym aspekcie zwolennicy teorii upadku LFL mogą akurat mieć rację. Dziś na najsilniejszą markę globalnie wyrasta Marvel. „Wojny klonów” w tym momencie są raz uznane i rozpoznawalne, dwa mają ładunek sentymentalny, którego nie będzie posiadać nowy serial animowany.

Druga sprawa to sam Dave Filoni. Ahsoka i „Wojny klonów” to jego ukochane dziecko. Nigdy nie pałał już taką miłością do „Rebeliantów”, a w sprawie „Resistance” raczej milczy. Zapewne sam wiercił dziurę w brzuchu Katlheen Kennedy, by móc wrócić do tego serialu. Na pewno chciał go skończyć, albo wejść znów do tego świata na dłużej.

Hype i zadowolenie, które się pojawiło po tym ogłoszeniu właśnie działa na emocjach. Ludzie zapamiętują te dobre. Przypomnijmy, pierwszy i drugi sezon były odbierane różnie. W drugim serialem zaczął się interesować sam George Lucas, ale jego realny wpływ jest zauważalny dopiero od trzeciego sezonu. To też czas, w którym „Wojny klonów” zaczęły się rozwijać i tworzyć interesujące, dłuższe historie. Jednak nawet potem zdarzały się odcinki gorzej przyjęte. Tam pojawiali się pacyfiści z Mandalory, rozjazdy z ówczesnym kanonem itp. Trudno zatem spodziewać się, by Filoni i TCW byli nagle zbawieniem dla franczyzy. Choć na pewno to bardzo dobry krok.

Rian „Ruin” Johnson i kolejne ekscesy


Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie Rian Johnson i jego kolejne problematyczne zachowanie na twitterze. Po aferze z Jamesem Gunnem, Rian skasował 20 tysięcy tweetów z 9 lat. Zapytany, czy boi się, że coś tam jest, odpisał, że nie sądzi, aby były tam jakieś złe czy obraźliwe treści. Ale jednocześnie nie chce zostawiać trollom amunicji, do wyciągania go w dyskusje sprzed lat. Sama decyzja wydaje się świetna, ale... Rian praktycznie błyskawicznie sam ją zrujnował, tym tweetem.


Gdzie niepochlebnie wyraził się o wchodzącym z nim w dyskusję fanach, niejednokrotnie odbierającymi film inaczej niż on. Znów, nie ważne, czy myślał o tych, którzy szkalowali Kelly Marie Tran czy innej grupie, zostawił pewne pole do domysłu. Tym samym dał amunicję swoim adwersarzom.

Jedno jest pewne. Lucasfilm ma problem, z mediami społecznościowymi, których nie potrafi kontrolować. Zaś powrót „Wojen klonów” to z pewnością bardzo dobra informacja.
KOMENTARZE (37)

SDCC 2018: „The Clone Wars” powraca [Aktualizacja]

2018-07-19 22:05:13 Różne



Na zakończonym właśnie panelu o dziesięcioleciu „The Clone Wars” zapowiedziano coś, na co fani czekali od kilku lat - serial powróci, a przynajmniej, jak wynika z twitterowych relacji, akt o oblężeniu Mandalory. Będzie dostępny w przyszłym roku na platformie streamingowej Disneya. Ekipa pokazała też teaser i obdarzyła go hasztagiem #TheCloneWarsSaved, jako nawiązanie do fanowskiej akcji #SaveTheCloneWars.

Poniżej wstawiony chwilę temu pełen zwiastun.



AKTUALIZACJA

Oficjalna przyniosła nam jeden ważny konkret: odcinków będzie dwanaście, ciężko wszak powiedzieć czy aż tyle będzie trwało oblężenie Mandalory, czy może dostaniemy też inne akty. Jest też tam krótki wywiad z Filonim, który dziękuje za wsparcie fanów i mówi, że dla niego, jako twórcy, skończenie serialu jest bardzo ważne.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (82)

Plotkowa jazda bez trzymanki w natarciu

2018-06-27 07:07:24



W „Ostatnim Jedi” wiceadmirał Holdo postanowiła trzymać swój plan w tajemnicy. Spowodowało to bunt, któremu przewodził Poe. Niedomówienia i brak klarownej informacji na temat planu Lucasfilmu prowadzi zaś do wysypu przeróżnych plotek. Dziś kolejna porcja o tym, co planują i co się tam dzieje, jakoby oczywiście.

Przy okazji informacji o hejterach i Kelly Marie Tran, wspominaliśmy o plotkach mówiących o potencjalnym odejściu Kathleen Kennedy. Plotki żyją własnym życiem. W tych najnowszych, Kennedy zrujnowała całkowicie markę „Gwiezdnych Wojen” do tego stopnia, że Disney nie może znaleźć nikogo na jej miejsce, bo saga jest praktycznie nie do uratowania (no chyba, że przerobi się Ostatniego Jedi). Teraz nastąpił zwrot w akcji. Skoro Kennedy chciała uratować „Hana Solo” utopionego przez Disneya i Marvela, to ma teraz na pieńku z Bobem Igerem. Iger podobno nie traktuje jej dobrze, poważnie, a przede wszystkim zrzuca na nią swoje błędy. Przez to stała się obiektem ataków ze strony niektórych fanów.



Taki tweet powędrował na konto Franka Marshalla, męża Kathleen. A ten go polubił. Nie ważne jaki miał ku temu powód, od razu cześć osób podchwyciło, że poparł tę wersję, bo jest ona prawdziwa. Jaka przyszłość czeka Lucasfilm, Kennedy i kolejne filmy, nie wiemy. Im dłużej trzymają nas w niepewności, tym więcej plotek się pojawi.

Tymczasem kolejne, bardziej filmowe mówią o tym, iż Lucasfilm dostosuje budżety przyszłych filmów do mniejszych wyników. Zarówno „Boba Fett” duetu Kinsberg-Mangold, jak i „Kenobi” (nie wiadomo kogo), mają być dużo skromniejszymi obrazami, zakładającymi stopę zwrotu na poziomie wyników „Hana Solo” lub nawet jeszcze niższym. Wygląda na to, że „Boba Fett” byłby faktycznie następny w kolejce po Epizodzie IX, ale potwierdzeń nie ma.

Co się tyczy „Kenobiego” to plotki sugerują, że film może zostać zdegradowany z widowiska kinowego, do obrazu, który od razu pojawi się na platformie streamingowej Disneya. W tej informacji jest ciekawe to, że dotychczas chyba jeszcze nie mówiono głośno o pełnometrażowych filmach, które mogłyby tam trafić. Patrząc na ogólną sytuację sagi, mógłby to być ciekawy eksperyment, który nie kolidował by z wizją by kinowe premiery były raczej wydarzeniami.

A ponieważ w przyszłym roku Ewan McGregor będzie zajęty, obecnie ma w planach trzy kolejne filmy, w tym kontynuację „Lśnienia”, to zdjęcia nie ruszą raczej przed 2020.

Natomiast ten skasowany film o Mos Eisley podobno faktycznie miał być dedykowany na platformę streamingową Disneya. O ile w ogóle istniał, bo obecnie dość łatwo rzucić w eter informację, że Lucasfilm planuje/pracuje nad kolejnym filmem. Najnowsza taka wieść sugeruje, że bezsprzecznie pracują nad obrazem o Vaderze. Podobnie jak w przypadku Mos Eisley, poza jednym źródłem, całkowicie brakuje jakichkolwiek innych plotek w temacie.

Z całego tego zamieszania warto jednak faktycznie zwrócić uwagę na platformę Disneya. Możliwe, że poza „Resistence” i serialem aktorskim doczekamy się tam także filmów stworzonych na potrzebę tego medium.
KOMENTARZE (25)

„Detours” jednak wraca?

2018-06-16 18:38:34 Reddit



Jeśli sięgacie pamięcią do odległego roku 2012, to pewnie przypomni Wam się zapowiedziany wówczas serial „Star Wars Detours” - komediowa animacja, w której swój udział mieli Seth Green i Matthew Senreich, twórcy „Robot Chickena”. Mimo ukończenia niemalże 40 odcinków, „Detours” trafiło na półkę po przejęciu Lucasfilmu przez Disneya. W 2013 Green tłumaczył, że nowe pokolenie fanów nie powinno zaczynać swojej przygody z SW od parodii, a ponadto nie chciał, by to właśnie ona wypełniała fanom czas w oczekiwaniu na sequele. Teraz oczywiście jesteśmy po czterech filmach ze stajni Disneya i produkcjach komediowych takich jak choćby „Przygody Freemakerów”, więc ten argument nie ma większego sensu.

Przez lata parokrotnie dostawaliśmy wieści, jakoby „Detours” miało jednak zadebiutować, ale dopiero teraz pojawił się solidniejszy konkret. Fani z Reddita odkryli, że Lucasfilm zarejestrował markę „Star Wars Detours” w United States Patent and Trademark Office, amerykańskim odpowiedniku Urzędu Patentowego RP. Pod tym znakiem znajdą się m.in. media, artykuły biurowe, zabawki i ubrania.

Spekuluje się, że nowym domem dla serialu miałaby być platforma streamingowa Disneya, której start jest przewidziany na przyszły rok. Być może o powrocie animacji dowiemy się oficjalnie na jednym z letnich konwentów. Poniżej możecie sobie przypomnieć zwiastun.



Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (11)

Doug Chiang i Andrew L. Jones w serialu aktorskim

2018-05-30 22:21:04

Jon Favreau zbiera ekipę do swojego serialu aktorskiego. Na razie wiemy, że dołączyli do niej scenografowie, Doug Chiang oraz Andrew L. Jones.



Chiang to weteran sagi. Pracował przy „Mrocznym widmie”, „Ataku klonów” i „Przebudzeniu Mocy” jako artysta koncepcyjny, oraz przy „Łotrze 1” już jako scenograf.

Andrew L. Jones zadebiutuje w sadze. Wcześniej był scenografem w „Księdze dżungli” Favreau, pracował także między innymi przy „Avatarze”, „Przygodach Tintina” czy „Alicji w Krainie Czarów” oraz „Beowulfie”. Ma bardzo duże doświadczenie w pracy z cyfrowymi postaciami.

Serial pojawi się w przyszłym roku na platformie streamingowej Disneya. Wiemy tylko, że będzie dziać się 7 lat po „Nowej nadziei” oraz skupi się na nowych postaciach. Nad scenariuszami czuwa Favreau, który wyprodukuje serial, a także ma się wcielić w ważnego kosmitę.
KOMENTARZE (11)

Jon Favreau stworzy serial aktorski

2018-03-08 17:02:35

Lucasfilm ogłosił pierwszy, dość istotny szczegół dotyczący zapowiadanego serialu aktorskiego. Producentem wykonawczym, oraz scenarzystą zostanie nagrodzony nagrodą Emmy aktor i producent Jon Favreau. Serial trafi bezpośrednio na nową platformę streamingową Disneya.

Favreau ma już swoje doświadczenia z sagą. Podkładał głosy zarówno w „Wojnach klonów” jak i „Hanie Solo”.

– Nie mogłabym być bardziej podekscytowana tym, że Jon dołączy na pokład, by produkować i pisać pod nową platformę – mówi prezes Lucasfilm, Kathleen Kennedy. – Jon wniesie idealną mieszankę talentów producenta i scenarzysty, w połączeniu z biegłością w uniwersum „Gwiezdnych Wojen”. Ten serial pozwoli Jonowi pracować z grupą różnorodnych scenarzystów i reżyserów, a Lucasfilmowi da możliwość zbudowania silnej bazy talentów.
– Jeśli powiedzielibyście mi w wieku 11 lat, że będę opowiadał historie w uniwersum „Gwiezdnych Wojen”, nie uwierzyłbym wam. Nie mogę się doczekać kiedy wyruszę w tę ekscytującą podróż – dodaje Favreau, który nie kryje swojej radości z powodu powrotu do świata sagi.

Favreau pracował przez ponad dekadę z innymi firmami ze stajni Disneya. Odpowiada między innymi za „Iron Mana”, był też producentem „Avengersów”. Olbrzymim sukcesem okazała się jego „Księga dżungli”, zaś obecnie pracuje nad nową, aktorską wersją „Króla lwa”, która ukaże się w 2019.

Data premiery nie jest znana. Platforma powinna ruszyć w 2019.
KOMENTARZE (48)

Bob Iger zapowiada kilka seriali „Star Wars”

2018-02-07 09:04:56 THR



Nie ucichły jeszcze emocje ani po zwiastunie „Solo”, ani po ogłoszeniu nowej serii filmów, a tu Disney szykuje dla nas kolejną niespodziankę. Jak donosi THR, Bob Iger podczas konferencji dotyczącej zarobków zapowiedział nie jeden, lecz kilka nowych seriali spod znaku „Gwiezdnych Wojen” na platformę streamingową, która ma wystartować w 2019 roku. Prezes Disneya oznajmił też, że jeden z tytułów zostanie ogłoszony wkrótce, nie może jednak podać szczegółów, gdyż ugoda nie jest jeszcze w pełni ukończona.

Przypomnijmy: w listopadzie Iger ogłosił, że w 2019 powstanie nowa platforma streamingowa, która miałaby stanowić konkurencję dla Netfliksa - oczywiście dużo tańszą z racji skromniejszej oferty. Tego samego dnia zapowiedziano nowy serial aktorski i trylogię Riana Johnsona. Cała platforma to ogromny koszt dla firmy (półtora miliarda dolarów), także można było się spodziewać, że na jednej serii się nie skończy.

Wydawać by się mogło, że David Benioff i D.B. Weiss - twórcy „Gry o tron” - byliby idealnymi kandydatami na fotele reżyserskie do serialu aktorskiego, ale Iger zdradził, że rozmawiał z nimi już od dłuższego czasu i ci mieli pomysł na filmy, a nie serial. Czego zatem możemy się spodziewać? Z całą pewnością powstanie seria animowana, której istnienie zostało zapowiedziane przez Filoniego na Celebration 2017, ale na coś bardziej oficjalnego przyjdzie nam poczekać prawdopodobnie do kolejnej edycji imprezy w 2019. W przeciągu zeszłego roku pojawiało się parę sugestii, że Filoni tym razem spróbuje swoich sił w tworzeniu serialu aktorskiego - w końcu przestał być głównym reżyserem „Rebeliantów” po drugim sezonie, zresztą sam przyznał, że chce stworzyć coś nowego, a do tego chodził na plan „Ostatniego Jedi”, by się uczyć jak powstaje produkcja aktorska. Konkretniejsze wieści to zapewne kwestia najbliższych miesięcy.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (56)
Loading..