Gościem zakończonego niedawno w Krakowie festiwalu Off Plus Camera był Roger Christian - laureat Oscara za scenografię do Nowej nadziei (wspólnie z Johnem Barry'm, Lesliem Dilleyem i Normanem Reynoldsem) oraz drugi reżyser Mrocznego widma. W ostatniej dekadzie Christian znany jest jednak bardziej ze swej samodzielnej pracy reżyserskiej, a zwłaszcza z realizacji osławionej Bitwy o Ziemię (2000; ekranizacja powieści założyciela sekty scjentologów L. Rona Hubbarda), która przez rzesze krytyków uznawana jest za jeden z najgorszych obrazów SF w historii kina. Przy okazji wizyty Christiana w Polsce dziennikarz Rafał Stanowski przeprowadził z nim wywiad, którego fragmenty przytaczamy poniżej:
Pierwsza trylogia "Gwiezdnych wojen", "Obcy - 8 pasażer Nostromo", "Żywot Briana" - pracując przy tych filmach, miał Pan przeczucie, że współtworzy kultowe dzieła?
Koniec lat 70. to był niesamowicie inspirujący czas. Gdy zaczynaliśmy "Gwiezdne wojny", studio 20th Century Fox dało nam budżet 12 mln dolarów. Tylko tyle. Przez cztery miesiące siedzieliśmy z George’em i kombinowaliśmy, jak zmieścić się w tym limicie. Mało kto w nas wierzył. Ludzie nie potrafili sobie wyobrazić tego, co wymyśliliśmy. To było epickie!
Film zarobił w sumie 775 milionów! Pamięta Pan pierwsze spotkanie z Lucasem na temat "Gwiezdnych wojen"?
Spotkaliśmy się z George’em po raz pierwszy w Meksyku. Natychmiast złapaliśmy wspólny język. Wcześniej filmy science fiction nie przemawiały do szerokiej widowni, były plastikowe, sztuczne. George chciał to zmienić. Jednocześnie wiedział, że to był niezwykle trudny film do zrealizowana.
To Pan wymyślił, jak będzie wyglądał robot R2D2.
Do budowy R2D2 użyliśmy drewna. Korpus wykonał stolarz, który pracował wcześniej przy filmach Latającego Cyrku Monty Pythona - przy "Jabberwocky’ym". Dałem mu jakieś 10 dolarów i poprosiłem, by wystrugał R2D2. Do roli półkolistej głowy wykorzystałem starą lampę, którą znalazłem w studiu filmowym. Następnie podoczepiałem fragmenty samolotowego złomu, pomalowałem i to wszystko - R2D2 był gotowy.
I to Pan wymyślił miecz świetlny oraz blaster, z którego Han Solo zabił setki szturmowców Imperium.
Nienawidziłem broni z wcześniejszych filmów science fiction. Wydawały mi się zawsze nierealne. Chciałem coś bardziej rzeczywistego. Dlatego, nic nie mówiąc Lucasowi, wybrałem się do sklepu z bronią. Han Solo miał być najemnikiem. Kupiłem więc stary pistolet Mauser, który bardzo mi się podobał. Pamiętam, że miał futurystyczny design i drewnianą rączkę. Podoczepiałem do niego jakieś gadżety i zdenerwowany zadzwoniłem do George’a, by to zobaczył. Bałem się, że odrzuci mój pomysł. A on się w nim zakochał. Pistolet mógł nawet strzelać! Przez kolejnych kilka dni wspólnie z reżyserem wykonaliśmy kolejne modele broni używanych w "Gwiezdnych wojnach".
A jak było z mieczami świetlnymi?
Strasznie się spieszyliśmy, gdyż wytwórnia poganiała nas z terminami. Pierwszy miecz świetlny zrobiłem samodzielnie, używając starej latarki. Ludzie od efektów specjalnych zamontowali mikro silniczki, które wprawiały rączkę w drżenie. Wszystko kosztowało mnie jakieś 10 dolarów. W zeszłym roku ten sam miecz sprzedano na aukcji za 260 tysięcy…
Pana pomysłem był też ślizgacz, którym Luke Skywalker porusza się po planecie Tatooine.
Stworzyliśmy go z ogrodowych beczek i postawiliśmy na kołach, by mógł się poruszać. Gdyby inny reżyser zobaczył, co robiliśmy, pewnie by nas wylał z pracy. George Lucas wiedział jednak, jak trudne było kręcenie filmu science fiction. Przekonał się o tym, realizując film "THX 1138". Był jedynym człowiekiem w Hollywood, który w tamtym czasie potrafił wskrzesić mit i zawładnąć nim masową publicznością. Teraz dołączył do niego Peter Jackson, którego niezwykle cenię. George zawsze potrafił wspaniale opowiadać baśnie. Dziś amerykańskie dzieci oglądają brutalne kreskówki, na nich się wychowują. Baśnie są niezwykle istotne. To klucz do nas samych.
Cały wywiad pod znamiennym tytułem "Gwiezdne wojny to wielka kupa złomu" znajdziecie tutaj.
Smutna wiadomość dla
tych z Was, którzy z niecierpliwością oczekują na premierę najnowszego dzieła ze studia
Lucasfilm. Jak dowiedział się serwis War Movie Blog,

Star Wars znów triumfują w rankingu podsumowującym ponad stuletnią historię kinematografii. W zorganizowanym
wspólnie przez amerykańską telewizję ABC News i magazyn "People" głosowaniu wzięło udział ponad pól miliona internautów.
Zdecydowali oni, że

Już jutro (6.03) drugi kanał TVP
wyemituje najnowszą (2008) część przygód nasłynniejszego archeologa w dziejach X Muzy, czyli
doktora Henry'ego "Indiany" Jonesa juniora. Tym razem dzielny Indy stanie oko w oko z
wysłannikami ZSRR, którzy pragną posiąść legendarną kryształową czaszkę. Indiana oprócz
Rosjan i gigantycznych mrówek będzie musiał również zmierzyć się ze swoją przeszłością
i... detonacją bomby jądrowej. Seans 
Na
Nie milkną echa
W internecie pojawił się zwiastun najnowszej produkcji z udziałem
Sam Witwer, którego kojarzycie zapewne z roli Starkillera w dwu częściach gry "The Force Unleashed", pojawił się w nowym serialu stacji SyFy (dawniej Sci-Fi Channel), który jest kolejną produkcją eksploatującą modną od kilku lat tematykę wampiryczną.
Serial nosi tytuł Being Human i stanowi kanadyjski remake brytyjskiego formatu nadawanego w BBC. Fabuła koncentruje się na trzech około dwudziestoletnich współlokatorach, którzy starają się wieść normalne życie pomimo tego, iż jeden jest wampirem, drugi duchem, a trzeci wilkołakiem. Oprócz Witwera na ekranie
ujrzymy również (znanego z 
Uznany reżyser brytyjski Ridley Scott (Pojedynek, Obcy,
Blade Runner, Gladiator i ostatnio Robin Hood) będzie producentem
serialu dokumentalnego The Prophets of Science Fiction (Prorocy fantastyki
naukowej), który emitowany będzie na antenie Science Channel. Serial traktować ma o
legendarnych twórcach SF, których wizje zainspirowały późniejsze prawdziwe odkrycia w
dziedzinie nauki i techniki. Wśród nazwisk pisarzy i filmowców, którzy zostaną
przedstawieni w programie znajdziemy m.in. Isaaca Asimova - autora cyklu "Fundacja",
znanego szeroko z opracowanych w roku 1942 trzech praw robotyki (zaprezentował je w
opowiadaniu "Zabawa w berka") oraz Gene'a Roddenberry'ego - ojca serialu Star
Trek, a także pomysłodawcę Andromedy i Ziemi: Ostatniego starcia. Nie
mogło wśród nich zabraknąć również 
Niepotwierdzone jeszcze informacje sugerują, iż w końcu realizacji doczeka
się przygotowywana od blisko trzydziestu lat filmowa biografia Paula Watsona -
założyciela Greenpeace i Sea Shepherd Conservation Society. Główną rolę zagra najprawdopodobniej
Każdy fan Star Wars zna nazwisko Ralpha McQuarrie'go - autora rysunków koncepcyjnych do
Oryginalnej Trylogii Gwiezdnych Wojen. Jego twórczość jest tak popularna, iż nie
tylko doczekała się publikacji w licznych albumach, ale nawet opartej na projektach
postaci serii figurek. Jeżeli jednak mowa o artyście, który najmocniej (poza oczywiście





