TWÓJ KOKPIT
0

George Lucas :: Newsy

NEWSY (1209) TEKSTY (32)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

50 godzin serialu?

2011-05-31 21:04:00

Niedawno George Lucas, przy okazji otwarcia Star Tours wspomniał także o serialu aktorskim. Mówił o 50 godzinach. W sieci już pojawiły się pogłoski, że skoro wcześniej mówił o 100 godzin scenariuszy, znaczy, że teraz ma 50 godzin nakręconych. Lucasfilm ostro zareagował na te plotki. Nie trzymają w tajemnicy epizodów. George Lucas miał na myśli scenariusze rozpisane na 50 godzin.
KOMENTARZE (0)

Znamy nazwisko kompozytora ścieżki dźwiękowej do "Red Tails"

2011-05-29 00:23:13 Filmweb

Ci, którzy liczyli na to, że filmowe walki powietrzne pilotów z eskadry The Tuskagee Airmen odbywać się będą w rytm muzyki stworzonej przez John Williamsa, mogą poczuć się zawiedzeni. Z kolei miłośnicy ścieżek dźwiękowych z filmów Spike'a Lee na pewno będą zadowoleni. Ich twórca - znany trębacz jazzowy Terence Blanchard, będzie autorem muzyki do Red Tails, którego głównym producentem jest George Lucas. Obraz w reżyserii Anthony'ego Hemingwaya ("The Maker" realizował dokrętki, gdy Hemigway miał inne zobowiązania zawodowe) opowiada o losach czarnoskórych pilotów USAAF, którzy walczyli podczas II wojny światowej. Premiera planowana jest podobno jeszcze w tym roku. Główne role zagrali Cuba Gooding Jr, Terrence Howard, Bryan Cranston i Nate Parker. Próbki twórczości Terence'a Blancharda możecie posłuchać w tym miejscu.
KOMENTARZE (3)

George Lucas: Serial aktorski SW na etapie powstawania scenariuszy

2011-05-25 13:58:21 TheForce.Net

W poniedziałek gościem programu Attack of the Show na antenie kanału telewizyjnego G4 był sam George Lucas, który wraz z inżynierem Disneya, Tom Fitzgeraldem, opowiadał o najnowszych projektach spod znaku Star Wars. "The Maker" zachwałał nowootwarte Star Tours: The Adventures Continue w Disneylandzie w Orlando na Florydzie. GL opowiadał również o wyzwaniach, które stanęły przed ekipą Lucasfilmu i ILM podczas konwersji Gwiednych Wojen do trzeciego wymiaru. "Flanelowiec" podkreślał, że wszyscy zaangażowani w projekt bardzo starają się, aby całość została przygotowana jak najlepiej. Mówi też, że jego zdaniem film w 3D nie powinien polegać tylko na "rzucaniu" z ekranu przedmiotami w widza, ale powinien stać się kompleksowym, wspaniałym przeżyciem. Takie właśnie mają być Gwiezdne Wojny przeniesione w trójwymiar.

Jednakże najbardziej interesującą częścią wywiadu była ta, która, dotyczyła nadal pozostającego w sferze planów, serialu aktorskiego SW. Lucas stwierdził m.in.:
  • Mamy 50 godzin (fabuł) i teraz zajmujemy się różnymi metodami realizacji filmów, nad nowymi technologiami, które uczynią ten projekt możliwym do zrealizowania
  • Kiedy rozwiążemy te problemy, będzie to miało przemożny wpływ na produkcję filmów w przyszłości
  • Na razie wszystko przypomina pełnometrażowe części "Gwiezdnych Wojen"

George Lucas stwierdził również, że serial jest obecnie na etapie powstawania scenariuszy. Ponownie też podkreślił, że całość musi być kilkukrotnie tańsza, niż produkcje kinowe. Wywiad dla G4 możecie obejrzeć poniżej.




object classId="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" width="480" height="418" id="VideoPlayerLg53047">

KOMENTARZE (17)

Przepowiednie na 2012: Mroczne widmo vs Avatar

2011-05-22 20:51:15

Premiera Mrocznego widma w 3D będzie ważnym wydarzeniem, nie tylko dla fanów, ale też i dla całego przemysłu filmowego. Niewątpliwie konwersja i wprowadzenie na nowo do kin pierwszego epizodu Gwiezdnych Wojen pobudzi wyobraźnię producentów, ale też i piewców kina 3D. A jednym z najbardziej zainteresowanych będzie James Cameron, twórca obecnie dwóch najbardziej dochodowych filmów w historii USA - Titanica i Avatara. Ten pierwszy pobił rekord Gwiezdnych Wojen w roku 1998 (choć sam film jest z roku 1997). Ten drugi poprawił ten rekord w 2009, sprawiając, że Cameron stał się niekwestionowanym liderem. Czy Lucas zrzuci go z tego miejsca nie wiadomo, ale możemy być pewni, jedną z osób, która najbardziej będzie na to czekać jest właśnie James Cameron. I to nie tylko ze względu na rozwój kina 3D, ale też pewną Hollywoodzką tradycję, o której za chwilę. Wpierw finanse.

Mroczne widmo w USA zarobiło do tej pory 431 mln USD w kinach, a Avatar 760 mln. Dzieli je różnica dokładnie 329 mln USD, czyli mniej więcej tyle ile powinna zarobić solidna premiera. Analitycy rynku, fani, ale też i producenci zastanawiają się jak zostanie odebrana konwersja finansowo. Czy fani będą na ten film chodzić wielokrotnie (jak to było w przypadku kolejnych epizodów), czy legenda spowoduje, że do kin przyjdą miliony zwykłych widzów? Czy może widzowie potraktują konwersję jak odgrzewany kotlet i nie ruszą tłumnie do kin. Wersja specjalna Nowej nadziei zarobiła w 1997 jakieś 138 mln USD, ale już Powrót Jedi zaledwie 45 mln USD. Tę rozbieżność w Hollywood pamiętają bardzo dobrze, tym bardziej wyniki Mrocznego widma będą ekscytujące. Należy pamiętać, że ze względu na inflację i ceny biletów 3D, pułap 329 mln będzie trochę łatwiejszy do osiągnięcia.

Ale istnieje jeszcze pewna Hollywodzka tradycja, poniekąd zapoczątkowana przez Stevena Spielberga. Reżyser ten filmem "Szczęki" został ulubieńcem producentów, złotym dzieckiem, które pobiło wszystkie rekordy. Ale pokonał go George Lucas, swoimi Gwiezdnymi Wojnami (dokładniej Nową nadzieją). Spielberg postanowił uczcić sukces przyjaciela i wykupił całostronicowe ogłoszenie w Variety, gdzie gratulował komercyjnego sukcesu. Poniżej skan.



Aż do roku 1982 Lucas wiódł palmę pierwszeństwa. Wtedy to Spielberg wypuścił E.T., film który pobił kolejne rekordy i pokonał Gwiezdne Wojny. George nie mógł sobie odpuścić takiej okazji. I zamieścił ogłoszenie w Daily Variety, gdzie gratulował przyjacielowi.



Spielberg liczył na rewanż. Niestety nie udało się, Lucas przestał kręcić filmy, a kolejne sukcesy (Jurassic Park) umocniły tylko pozycję Stephena. Aż do wersji specjalnej. Wtedy to Lucas ponownie z Gwiezdnymi Wojnami wrócił na podium. Przyjaciel nie puścił mu tego płazem, szybko zmajstrował kolejne ogłoszenie gazetowe.



George jednak długo nie mógł się nacieszyć pierwszym miejscem na tym niecodziennym podium. W 1997 na ekrany wszedł Titanic, który niebawem zatopił sukces Gwiezdnych Wojen. Lucas nie tylko nie stracił dobrego humoru, ale postanowił wciągnąć do zabawy Jamesa Camerona, oczywiście za pomocą ogłoszenia gazetowego.



Podobno w 1999 Cameron mocno kibicował Mrocznemu widmu, licząc że będzie mógł się zrewanżować. Niestety nie udało się. Czy w 2012 Lucasowi uda wrócić się na szczyt? Tego nie wiemy, ale jeśli się uda, ciekawe co wymyśli Cameron.
KOMENTARZE (1)

Star Tours 3-D otwarte

2011-05-20 17:30:05 Star Tours

Dziś o godzinie 10.15 czasu amerykańskiego stanu Floryda w parku Disney Hollywood Studio została otwarta nowa wersja wirtualnej atrakcji, która nazywa się teraz Star Tours 3-D. Otwarciu towarzyszyła duża ceremonia, głównymi gośćmi była dwójka pracowników międzygalaktycznego biura podróży Star Tours: R2-D2 i C3PO, zaś gośćmi niechcianymi okazali się być Darth Vader, Boba Fett i zastęp imperialnych szturmowców. Na szczęście ceremonię uratowali dwaj bohaterowie ubrani w szaty Jedi: dyrektor naczelny The Walt Disney Company i George - stwórca, brodacz, albo człowiek we flaneli – Lucas. Zaraz za nimi pojawili się też inni goście disnejowskich weekendów Star Wars: Dave Filoni, Ashley Eckstein, Anthony Daniels, Daniel Logan i James Arnold Taylor.

To dzięki ich pomocy z wielką eksplozją otwarto dziś nowe Star Tours, które w całości zrealizowane są teraz w trójwymiarze, a każde odwiedzenie tej atrakcji to zupełnie inna odbyta podróż po planetach odległej galaktyki. Razem jest to aż 50 różnych przygód, oraz wiele dodatkowych poukrywanych smaczków. Jak dziś osobiście powiedział George Lucas, który od początku dość ściśle nadzorował powstawanie nowej wersji atrakcji, żeby odkryć wszystkie tajemnice Star Tours należy odwiedzić je co najmniej 100 razy, po czym dodał: "Chyba nawet Yoda nie był tak tam często jak ja byłem". O szczegółach podróży statkiem Starspeeder 1000 pisaliśmy już w tym miejscu.

Na koniec prezentujemy jeszcze nowy spot reklamowy Star Tours, którego prawdziwą gwiazdą jest admirał Ackbar:


KOMENTARZE (7)

Urodziny George'a Lucasa

2011-05-14 00:23:42

14 maja 1944 roku w rodzinie lokalnego sklepikarza z kalifornijskiego Modesto przyszedł na świat George Walton Lucas, jr. - człowiek, który zrewolucjonizował przemysł filmowy i stworzył Gwiezdne Wojny, ukochane przez miliony fanów na całym świecie i zapewne także przez Ciebie, skoro właśnie to czytasz.

Jako nastolatek "Flanelowiec" interesował się hot-rodami i nielegalnymi wyścigami w miastach. Po szkole średniej rozpoczął studia filmowe na Uniwersytecie Południowej Kalifornii. Zaprzyjaźnił się z Francisem Fordem Coppolą, który pomógł mu z rozpoczęciu kariery. Obaj panowie założyli studio American Zeotrope. Na początku lat 70. Lucas zrealizował swe pierwsze pełnometrażowe fabuły: antyutopijny THX 1138 i kultowe Amerykańskie Graffiti. W 1976 roku padł klaps na planie jego kolejnego filmu, pod roboczym tytułem The Star Wars, który miał się okazać o wiele bardziej kultowy niż poprzednicy. Gdy wejdzie na ekrany rok później, wywoła masowy aplauz publiczności i krytyków i zapoczątkuje Gwiezdną Sagę, która na stale wejdzie do historii kinematografii.

Lucas to jednak nie tylko Star Wars. Razem ze Stevenem Spielbergiem stworzył postać archeologa-awanturnika Indiany Jonesa, którego przygody oznaczały narodziny kina nowej przygody. "Flanelowiec" był ponadto producentem filmów reżyserowanych przez jego przyjaciół: Francisa Forda Coppolę i Rona Howarda. GL stoi też na czele potężnego imperium filmowego, w którego skład wchodzą - oprócz firmy matki, czyli Lucasfilmu - słynne Industrial Light & Magic, Lucasfilm Animation oraz LucasArts, by wymienić najważniejsze.

W latach 1969-83 był mężem Marcii Lucas (montażystki Ep. IV), a od 2006 roku spotyka się z Mellody Hobson. Adoptował trójkę dzieci.

Z okazji urodzin życzymy GL'owi dalszych sukcesów i ciekawych pomysłów rozwijających uniwersum SW, szybkiej premiery serialu aktorskiego oraz sukcesu Red Tails. May the Force be with you, George.

Temat na forum
KOMENTARZE (40)

Ile zarobił George Lucas?

2011-05-05 10:25:15

O ile same liczby dość łatwo znaleźć np. na BoxOfficeMojo.com, o tyle jak się uwzględni inflację, wyglądają jeszcze lepiej. Który film zarobił relatywnie? Wszystko znajdziecie na załączonym obrazku. Liczby nie kłamią.



W przeliczeniu na dzisiejsze dolary, Gwiezdna Saga jest warta 22 miliardy USD, z tego "tylko" 4,5 miliarda wygenerowały filmy. Natomiast zarobki poszczególnych epizodów wyglądają następująco (dane wyliczone na dzień pisania newsa, a nie publikacji w sieci powyższego zestawienia, stąd pewne rozbieżności):

ANH: 1,426 mld USD (a wówczas było to tylko 460 mln USD)
TESB: 786 mln USD (290 mln USD)
ROTJ: 753 mln USD (309 mln USD)
TPM: 679 mln USD (431 mln USD)
AOTC: 428 mln USD (310 mln USD)
ROTS: 475 mln USD (380 mln USD)
TCW: 36 mln USD (35 mln USD)
KOMENTARZE (1)

"Willow" na antenie TVP2

2011-05-02 00:42:12

Już dziś drugi kanał TVP wyemituje familijny film fantasy Willow (1988) z Warwickiem Davisem w roli tytułowej. Seans rozpocznie się punktualnie o godzinie 15:45. Producentem i współautorem scenariusza tego pełnego magii, szalonych przygód, pościgów i groźnych potworów obrazu jest oczywiście George Lucas, który reżyserię powierzył swemu przyjacielowi Ronowi Howardowi. Warwickowi Davisowi (Willow to najważniejsza, obok Wicketa, rola w jego aktorskim dorobku) na ekranie partnerują Val Kilmer, Joanne Whalley oraz Jean Marsh w roli demonicznej królowej. Ścieżkę dźwiękową skomponował James Horner, a za zdjęcia odpowiedzialny był Adrian Biddle.

Opis fabuły za stroną TVP:

Baśń fantasy "Willow" była przebojem kinowym w 1988 r. Pomysł scenariusza wyszedł spod pióra samego George'a Lucasa, wyreżyserowania tej historii podjął się młody, bo 34 - letni wówczas Ron Howard, mający w swoim dorobku dwa filmy z gatunku sf i fantasy: "Splash" i "Kokon". Świat "Willowa" zaludniony jest przez przedstawicieli trzech ras różniących się zarówno wzrostem, jak i typem osobowości. Są tam najmniejsi, kilkunastocentymetrowi Browniesi, metrowi Nelwynowie i wreszcie wysocy jak ludzie Daikini. Zgodnie z krążącą wśród nich przepowiednią kobieta Daikini ma urodzić dziewczynkę ze znamieniem na rączce, która zniszczy królestwo złej królowej Bavmordy. Kiedy dziecko przychodzi na świat, okrutna Bavmorda nakazuje zabić wszystkie noworodki płci żeńskiej. Jednak dzięki poświęceniu opiekunki dziewczynka ocalała. Pewnego dnia niemowlę spuszczone na tratwie na rzekę trafia do Willowa Ufgooda, jednego z Nelwynów. Kiedy do wioski karłów wpadają żołnierze Bavmordy, Willowowi udaje się uratować zarówno własne dziecko, jak i znalezioną dziewczynkę. Podczas narady Nelwynowie postanawiają odnieść dziecko do granicy z krainą Daikini. Kiedy nikt nie chce podjąć się tego zadania, zapada decyzja, że ma to zrobić Willow. "Uzbrojony" w trzy magiczne żołędzie Willow w towarzystwie kilku wojowników rusza na wyprawę. Tymczasem Daikini organizują pościg za dziewczynką. Na jego czele stają: córka Bavmordy, Sorsha, i generał Kael. Willow zdążył już przywiązać się do znalezionego dziecka, pokochał je. Od malutkich Browniesów dowiaduje się, że uratowana dziewczynka to Elora Danan, która zniszczy królestwo Bavmordy. Od tej pory jeszcze bardziej zależy mu na ocaleniu dziecka. Pomagać mu w tym będzie Madmartigan z plemienia Daikini. Przed bohaterami jednak jeszcze długa, pełna niebezpieczeństw i przygód droga. Film był nominowany do Oscara w 1989 roku w kategorii efekty specjalne, zdobył nagrodę Saturna za kostiumy, nominowany był także do nagród na wielu innych liczących się w świecie festiwalach i konkursach filmowych.





Z Bastionową recenzją Willowa możecie zapoznać się w tym miejscu.
KOMENTARZE (9)

"Industrial Light & Magic: Tworzenie niemożliwego" na antenie Ale Kino!

2011-04-22 14:25:34

W świąteczną niedzielę o godzinie 18:55 telewizja Ale Kino! nada film dokumentalny w reżyserii Lesliego Iwerksa Industrial Light & Magic: Tworzenie niemożliwego (Industrial Light & Magic: Creating the Impossible). Film opowiada o tym najbardziej znanym studiu odpowiedzialnym za realizację efektów specjalnych do filmów i produkcji telewizyjnych. Celem dokumentalistów było przedstawienie historii i rozwoju ILM od jego powstania, aż po dziś dzień, a także próba ukazania olbrzymiego wpływu, jaki założona przez George'a Lucasa firma odcisnęła na procesie tworzenia współczesnych widowisk filmowych i popkulturze w ogóle. Leslie Iwerks wcześniej zrealizował znany dokument The Pixar Story, w którym zajmował się oczywiście historią wytwórni, która dała światu Toy Story i Odlot. Zarówno film opowiadający o Pixarze, jak i produkcja traktująca o ILM powstawały we współpracy tym firmami, co z jednej strony zapewniło twórcom dostęp do archiwów i wcześniej niezaprezentowanych materiałów, ale z drugiej mogło (jak stwierdza Peter Sciretta z /Film) wpłynąć na unikanie przez Iwerksa i jego ekipę bardziej kontrowersyjnych tematów. Narratorem Industrial Light & Magic: Creating the Impossible będzie Tom Cruise, zaś wśród wypowiadających się w filmie "gadających głów" obok "The Makera" zobaczymy również reżyserów: Stevena Spielberga, Rona Howarda, J.J. Abramsa i Jona Favreau, aktorów: Samuela L. Jacksona i Robina Williamsa, znanego producenta hollywoodzkich blockbusterów Jerry'go Bruckheimera oraz Johna Lassetera - wiceprezesa studia Pixar. Industrial Light & Magic: Tworzenie niemożliwego premierę miał 12 listopada zeszłego roku na amerykańskim kanale Encore. Ci z Was, którzy chcą poznać historię ILM powinni więc czym prędzej zarezerwować sobie telewizor na niedzielne popołudnie.





KOMENTARZE (9)

Wywiad z Rogerem Christianem

2011-04-21 11:44:28 film.onet.pl

Gościem zakończonego niedawno w Krakowie festiwalu Off Plus Camera był Roger Christian - laureat Oscara za scenografię do Nowej nadziei (wspólnie z Johnem Barry'm, Lesliem Dilleyem i Normanem Reynoldsem) oraz drugi reżyser Mrocznego widma. W ostatniej dekadzie Christian znany jest jednak bardziej ze swej samodzielnej pracy reżyserskiej, a zwłaszcza z realizacji osławionej Bitwy o Ziemię (2000; ekranizacja powieści założyciela sekty scjentologów L. Rona Hubbarda), która przez rzesze krytyków uznawana jest za jeden z najgorszych obrazów SF w historii kina. Przy okazji wizyty Christiana w Polsce dziennikarz Rafał Stanowski przeprowadził z nim wywiad, którego fragmenty przytaczamy poniżej:

Pierwsza trylogia "Gwiezdnych wojen", "Obcy - 8 pasażer Nostromo", "Żywot Briana" - pracując przy tych filmach, miał Pan przeczucie, że współtworzy kultowe dzieła?

Koniec lat 70. to był niesamowicie inspirujący czas. Gdy zaczynaliśmy "Gwiezdne wojny", studio 20th Century Fox dało nam budżet 12 mln dolarów. Tylko tyle. Przez cztery miesiące siedzieliśmy z George’em i kombinowaliśmy, jak zmieścić się w tym limicie. Mało kto w nas wierzył. Ludzie nie potrafili sobie wyobrazić tego, co wymyśliliśmy. To było epickie!

Film zarobił w sumie 775 milionów! Pamięta Pan pierwsze spotkanie z Lucasem na temat "Gwiezdnych wojen"?

Spotkaliśmy się z George’em po raz pierwszy w Meksyku. Natychmiast złapaliśmy wspólny język. Wcześniej filmy science fiction nie przemawiały do szerokiej widowni, były plastikowe, sztuczne. George chciał to zmienić. Jednocześnie wiedział, że to był niezwykle trudny film do zrealizowana.

To Pan wymyślił, jak będzie wyglądał robot R2D2.

Do budowy R2D2 użyliśmy drewna. Korpus wykonał stolarz, który pracował wcześniej przy filmach Latającego Cyrku Monty Pythona - przy "Jabberwocky’ym". Dałem mu jakieś 10 dolarów i poprosiłem, by wystrugał R2D2. Do roli półkolistej głowy wykorzystałem starą lampę, którą znalazłem w studiu filmowym. Następnie podoczepiałem fragmenty samolotowego złomu, pomalowałem i to wszystko - R2D2 był gotowy.

I to Pan wymyślił miecz świetlny oraz blaster, z którego Han Solo zabił setki szturmowców Imperium.

Nienawidziłem broni z wcześniejszych filmów science fiction. Wydawały mi się zawsze nierealne. Chciałem coś bardziej rzeczywistego. Dlatego, nic nie mówiąc Lucasowi, wybrałem się do sklepu z bronią. Han Solo miał być najemnikiem. Kupiłem więc stary pistolet Mauser, który bardzo mi się podobał. Pamiętam, że miał futurystyczny design i drewnianą rączkę. Podoczepiałem do niego jakieś gadżety i zdenerwowany zadzwoniłem do George’a, by to zobaczył. Bałem się, że odrzuci mój pomysł. A on się w nim zakochał. Pistolet mógł nawet strzelać! Przez kolejnych kilka dni wspólnie z reżyserem wykonaliśmy kolejne modele broni używanych w "Gwiezdnych wojnach".

A jak było z mieczami świetlnymi?

Strasznie się spieszyliśmy, gdyż wytwórnia poganiała nas z terminami. Pierwszy miecz świetlny zrobiłem samodzielnie, używając starej latarki. Ludzie od efektów specjalnych zamontowali mikro silniczki, które wprawiały rączkę w drżenie. Wszystko kosztowało mnie jakieś 10 dolarów. W zeszłym roku ten sam miecz sprzedano na aukcji za 260 tysięcy…

Pana pomysłem był też ślizgacz, którym Luke Skywalker porusza się po planecie Tatooine.

Stworzyliśmy go z ogrodowych beczek i postawiliśmy na kołach, by mógł się poruszać. Gdyby inny reżyser zobaczył, co robiliśmy, pewnie by nas wylał z pracy. George Lucas wiedział jednak, jak trudne było kręcenie filmu science fiction. Przekonał się o tym, realizując film "THX 1138". Był jedynym człowiekiem w Hollywood, który w tamtym czasie potrafił wskrzesić mit i zawładnąć nim masową publicznością. Teraz dołączył do niego Peter Jackson, którego niezwykle cenię. George zawsze potrafił wspaniale opowiadać baśnie. Dziś amerykańskie dzieci oglądają brutalne kreskówki, na nich się wychowują. Baśnie są niezwykle istotne. To klucz do nas samych.

Cały wywiad pod znamiennym tytułem "Gwiezdne wojny to wielka kupa złomu" znajdziecie tutaj.
KOMENTARZE (8)

Lucas: Premiera "Red Tails" najwcześniej w przyszłym roku - PRIMA APRILIS

2011-04-01 12:15:40 War Movie Blog

Smutna wiadomość dla tych z Was, którzy z niecierpliwością oczekują na premierę najnowszego dzieła ze studia Lucasfilm. Jak dowiedział się serwis War Movie Blog, George Lucas postanowił przesunąć premierę Red Tails. Opowiadający o słynnych Tuskagee Airmen (walczących w czasie II wojny światowej czarnoskórych lotnikach USAAF) film miał wejść na ekrany kin w tym roku, chociaż nie podano nawet przybliżonej daty premiery. Lucas zdecydował jednak, że obraz zawita w kinach najwcześniej w drugiej połowie przyszłego roku. Powód? "Flanelowiec" wraz z drugim producentem Rickiem McCallumem zadecydowali, że film zostanie przekonwertowany do wersji 3D. W "Red Tails" mamy kilka naprawdę zapierających dech w piersiach sekwencji walk powietrznych, które aż proszą się o to, aby pokazać je w trójwymiarze. Dzięki temu film Anthony'ego [Hemingwaya, reżysera "Red Tails" - przyp. red.] będzie jeszcze wspanialszy. Dlatego musimy to zrobić. Mamy możliwości, a to świetna okazja, aby je wykorzystać - powiedział dziennikarzom Lucas. Można więc przypuszczać, że do konwersji wykorzystana zostanie ta sama technologia, której LFL używa do przeniesienia Gwiezdnej Sagi w trzeci wymiar.

Na tym nowiny się nie kończą. George Lucas zdradził, że namawia Johna Williamsa do napisania muzyki do Red Tails. Johnny to wielki kompozytor, którego twórczość jak ulał pasowałaby do kina wojennego - stwierdza Lucas. Pamiętam jego muzykę do "Midway". Chciałbym, aby stworzył coś w podobnym stylu.

KOMENTARZE (6)

Petycja Dwóch Tysięcy

2011-03-30 13:12:51 TheForce.Net

Jak każdy z nas wie, serial „The Clone Wars” narobił niezłego namieszania w związku z obowiązującym kanonem i chronologią. W związku z tym powstała Petycja Dwóch Tysięcy – prośba fanów, skierowana do George’a Lucasa, o poszanowanie twórczości innych osób związanych z „Gwiezdnymi Wojnami” i ustalonego kanonu. Oto tłumaczenie fragmentu petycji:

Ostatnio jednak powstała obawa, że owa zjednoczona całość [kanon] jest zagrożona z powodu, zdaje się, dość lekkiego podejścia do spraw chronologii – a zwłaszcza w odniesieniu do bardzo oczekiwanego serialu „The Clone Wars”. Wiele sprzeczności, które powstały w związku z serialem, można jednak zidentyfikować i poprawić, bez poświęcania jakości narracji, czy też „intensywności” poszczególnych odcinków. Skoro tak wiele radości z Sagi płynie z jej wiarygodności – niezbędnego aspektu zgodności – to jej utrata, czy jest celowa, czy nie, tworzy z sprzeczności efekt domino i uniemożliwia młodszym i starszym fanom wierne poruszanie się naprzód w ich poparciu dla Sagi. Fikcyjny świat, w którym różne historie kłócą się ze sobą, nie może długo trwać, co zostało już pokazane w wielu innych subkulturach fanowskich, w których małą wagę przykładano do wiarygodności i które po prostu zniknęły.

Tak więc uprzejmie prosimy, by w przyszłości stosować ostrzejsze kryteria doboru treści, by chronić historie przedstawione w Expanded Universe, to jest w filmach, książkach, komiksach, opowiadaniach i serialach (z wyjątkiem serii „Infinities”, która z założenia jest poza kanonem). Rozumiemy, że zmiana jest czasem niezbędna, albo wynika ze zwykłej ludzkiej pomyłki. Jednakże, skoro ma Pan tak wiele kreatywnych ludzi do swej dyspozycji, można zmiany zminimalizować, albo sukcesywnie naprawiać, tak, by w przyszłych latach książki i komiksy nie były puste i bez treści, oraz by nie tworzyły podziałów i nie powodowały zawodu, które powstały ostatnio w środowisku fanów.


Pełny tekst petycji znajduje się pod tym adresem; tam też można ją podpisać. Swoje poparcie dla projektu można pokazać też na Facebooku. Czy Lucas weźmie prośbę pod uwagę – to zapewne pokaże przyszłość.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (39)

Lucas kontra Ainsworth – kolejne starcie

2011-03-29 23:29:00

O sprawie słynnych hełmów z Shepperton pisano już dość dużo, ale jak się okazuje wciąż nie została ona definitywnie zamknięta. George Lucas, a raczej prawnicy pilnujący jego interesów walczą obecnie w sądzie najwyższym w Wielkiej Brytanii przeciw brytyjskiemu projektantowi, który sprzedaje repliki hełmów szturmowców.



Cała sprawa zaczęła się w 1977, kiedy to Anderw Ainsworth, który budował oryginalne kostiumy z rysunków 2D pracował jeszcze w studiu Shepperton. No i jednym z filmów przy którym pracował, były Gwiezdne Wojny. Po latach jednak wrócił do źródeł i w roku 2004 sprzedał dwa oryginalne hełmy na aukcjach za kwotę 60 tysięcy funtów. A następnie rozpoczął tworzenie replik, które również sprzedawał, tyle że po 1500 funtów.

Wtedy do akcji wkroczył Lucasfilm, który twierdzi, że Ainsworth nie ma praw autorskich, ani tym bardziej licencji. W roku 2008 wszystko wskazywało na to, że sprawa definitywnie się zakończy. Wygrał Lucasfilm (więcej), ale Ainsworth nie poddał się i w roku 2009 rozpoczął przygotowania do apelacji. W obecnie zaczynającym się na nowo procesie, George Lucas, który będzie udowadniał, że hełmy są raczej dziełem rzemieślnika a nie sztuki, ma zamiar posiłkować się wypowiedziami swoich Hollywoodzkich przyjaciół – Stevena Spielberga, Jamesa Camerona i Petera Jacksona.
KOMENTARZE (0)

"Nowa nadzieja" wybrana najlepszym filmem SF w historii kina

2011-03-23 20:40:21 TheForce.Net

Star Wars znów triumfują w rankingu podsumowującym ponad stuletnią historię kinematografii. W zorganizowanym wspólnie przez amerykańską telewizję ABC News i magazyn "People" głosowaniu wzięło udział ponad pól miliona internautów. Zdecydowali oni, że Nowa nadzieja to najlepszy film science-fiction w dziejach X Muzy. Czwarty epizod Gwiezdnych Wojen pokonał dzieła takich tuzów gatunku jak Steven Spielberg i James Cameron. Pierwsza piątka nagrodzonych filmów przedstawia się następująco:




  • Gwiezdne Wojny - Epizod IV: Nowa Nadzieja (1977), reż. George Lucas
  • E.T. (1982), reż. Steven Spielberg
  • Avatar (2009), reż. James Cameron
  • Matrix (1999), reż. rodzeństwo Wachowskich
  • Bliskie spotkania trzecie stopnia (1977), reż. Steven Spielberg

Wyniki opublikowano wczoraj wieczorem na stronie internetowej stacji w trakcie trwania specjalnej audycji. Warto dodać, że data to wyjątkowa, bowiem 35 lat temu - 22 marca 1976 - padł pierwszy klaps na planie Nowej nadziei, zatytułowanej wówczas po prostu Star Wars

Zwycięstwo Ep. IV to nie koniec sukcesów "Flanelowca" i Stevena Spielberga w rankingu "Best in Film". Poszukiwacze zaginionej Arki zwyciężyli w kategorii "Najlepszy film akcji", zaś dr Henry "Indiana" Jones junior zajął piąte miejsce w kategorii "Najlepsza postać filmowa".





Na koniec warto wspomnieć, że za film wszechczasów internauci uznali Przeminęło z wiatrem (1939) na podstawie powieści Margaret Mitchell

Wszystkie wyniki znajdziecie tutaj
KOMENTARZE (25)

,,George I am your father, czyli ile jest Kurosawy w Gwiezdnych Wojnach"

2011-03-08 21:48:45

Każdy szanujący się fan Star Wars zapewne słyszał o wielkim podziwie George'a Lucasa dla twórczości najznamienitszego japońskiego reżysera Akiry Kurosawy oraz o tym, iż "Flanelowiec" pisząc scenariusz Nowej nadziei inspirował się jednym z filmów twórcy Siedmiu samurajów - Ukrytą fortecą. Wkrótce fani z Krakowa i okolic będą mogli spojrzeć na te fakty z innej, bo naukowej perspektywy.

15 marca Sekcja Historii Chin i Dalekiego Wschodu Koła Naukowego Historyków Studentów UJ organizuje I Azjatycki Wieczór Filmowy, którego tematem będzie wpływ Ukrytej fortecy na Ep. IV. W programie przewidziany jest seans dzieła Kurosawy, zaś po nim odbędzie się odczyt referatu zatytułowanego ,,Ukryta forteca w odległej galaktyce". Początek o godzinie 18.40 w sali 212 Instytutu Historii UJ przy ulicy Gołębiej 13 w Krakowie.

Mająca premierę w roku 1958 Ukryta forteca (Kakushi-toride no san-akunin) to film z gatunki jidai-geki, w którym główną rolę gra najsłynniejszy aktor japoński - Toshiro Mifune. Fabuła umiejscowiona jest w XV-wiecznej Japonii. Osią akcji jest ucieczka księżniczki Yuki i jej wiernego generała Makabe przez prowincję rządzoną przez jej wrogów. Pomagają im w tym dwaj niezdarni i łasi na pieniądze wieśniacy. Podobieństwa Nowej nadziei do dzieła Kurosawy widać najbardziej w sposobie opowiadania historii z perspektywy dwu bohaterów wprowadzających elementy komediowe do filmu - chłopów u Kurosawy i droidów u Lucasa. GL zastosował również podpatrzone u Kurosawy "frame wipes" (ścierania kadrów) dla płynnego przechodzenia do kolejnych scen.




Na filmiku poniżej możecie obejrzeć elementy z Ukrytej fortecy, które stanowiły źródło inspiracji dla George' a Lucasa, a także inne filmy, które wpłynęły na powstanie Gwiezdnej Sagi. Wśród nich są m.in. Flash Gordon, Poszukiwacze, Działa Nawarony, Dam Busters.




KOMENTARZE (4)

"Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki" na antenie TVP2

2011-03-05 17:48:14

Już jutro (6.03) drugi kanał TVP wyemituje najnowszą (2008) część przygód nasłynniejszego archeologa w dziejach X Muzy, czyli doktora Henry'ego "Indiany" Jonesa juniora. Tym razem dzielny Indy stanie oko w oko z wysłannikami ZSRR, którzy pragną posiąść legendarną kryształową czaszkę. Indiana oprócz Rosjan i gigantycznych mrówek będzie musiał również zmierzyć się ze swoją przeszłością i... detonacją bomby jądrowej. Seans Indiany Jonesa i Królestwa Kryształowej Czaszki rozpocznie się punktualnie o godzinie 21.05 w ramach cyklu "Dwójka w akcji". W roli głównej zobaczymy oczywiście Harrisona Forda, któremu partnerują Cate Blanchett, Shia LeBeauf, Ray Winstone i znana z roli Marion w Poszukiwaczach zaginionej Arki Karen Allen. Za kamerą stanął tradycyjnie Steven Spielberg, zaś za produkcję i opowiadaną w filmie historię (którą na scenariusz "przerobił" David Koepp) odpowiedzialny jest George Lucas.

Opis fabuły za stroną TVP:

Czy warto było po 19 latach przerwy wymyślać kolejną przygodę z podstarzałym archeokowbojem w roli głównej? Warto, bo czwarta część"Indiany Jonesa"to murowany komercyjny sukces. Ale warto i dlatego że nowy film Spielberga okazuje się czymś więcej niż tylko hołdem dla Kina Nowej Przygody" - pisał po premierze Królestwa Kryształowej Czaszki jeden z recenzentów. Czym? Przede wszystkim tym, czego zabrakło naśladowcom otoczonych już swego rodzaju kultem przygód dr. Jonesa. A było owych kontynuatorów całkiem sporo: przeniesiona z ekranu komputerowego na kinowy Lara Croft, dzielny tropiciel egipskich mumii Richard "Rick" O’Connell, niestrudzony poszukiwacz skarbu narodów Ben Gates oraz sam Indiana Jones, tyle że jako uczeń college’u. Filmy, których byli bohaterami łączyła jedna wspólna cecha pragnienie unowocześnienia i uwspółcześnienia stylistyki opowieści o Indianie Jonesie. Efekty owych starań nie tylko w wymiarze finansowym były raz lepsze, raz gorsze. Jedno wszakże pozostawało poza dyskusją. Żadne z następców legendarnego Indy’ego nie zdobyło sobie tylu zaprzysięgłych zwolenników, żadne też (może poza Larą Croft, ale to raczej zasługa gier komputerowych z cyklu "Tomb Raider") nie zyskało statusu ikony popkultury. Kto wie, czy nie dlatego Steven Spielberg realizując czwartą część przygód dr Jonesa odwołał się do starych, sprawdzonych metod. Janusz Kamiński celowo wystylizował zdjęcia tak, jakby realizowano je w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, efekty komputerowe zredukowano do niezbędnego minimum, scenariusz (podobnie jak we wcześniejszych częściach) nie grzeszy prawdopodobieństwem, choć z drugiej strony akcja nie gna na złamanie karku pozostawiając nieco miejsca na zarysowanie politycznych realiów epoki i co było nieuchronne humorystyczne aluzje do poprzednich przygód archeologa - awanturnika. Sam Indiana również prawie się nie zmienił. Widać wprawdzie, że to już zdecydowanie dojrzały mężczyzna, ale wciąż jest pełen dawnego wdzięku i rozbrajającej nonszalancji, z szelmowskim błyskiem w oku wychodzi cało z największych nawet opresji oraz oczywiście niemal od razu zyskuje co najmniej ciepłe uczucia kobiet (nawet jeśli zostawił je przed laty w odmiennym stanie). Jest rok 1957. Apogeum zimnej wojny na świecie i antykomunistycznej histerii w Stanach Zjednoczonych. Do tajnej bazy wojskowej w Nevadzie włamuje się grupa sowieckich żołnierzy, przebranych mundury Sił Zbrojnych USA. Przewodzi im ulubienica samego Stalina, zimna jak lód perfekcjonistka i specjalistka od zjawisk paranormalnych, Irina Spalko. Sowieci zamierzają wykraść z tajnego magazynu Armii USA tajemniczy artefakt, dzięki któremu mogliby zapanować nad psychiką mieszkańców całej planety. Pomóc im w tym ma Indiana Jones i wieloletni towarzysz jego wypraw Mac, którzy znajdują się właśnie w bagażniku jednego z sowieckich samochodów. Jednak dzięki podstępowi i wrodzonemu szczęściu Indianie udaje się uciec, choć powstrzymać go usiłuje nawet Mac

Opis filmu za stroną Cyfrowego Polsatu:

Rok 1957. Konflikt między Związkiem Radzieckim a Stanami Zjednoczonymi przybiera na sile. Słynny archeolog i zarazem awanturnik Indiana Jones oraz George "Mac" Michale wymykają się z rąk sowieckich agentów. Ich brawurowa ucieczka zwraca jednak uwagę amerykańskiej administracji. Politycy obawiają się, że kolejne wybryki mogą pogorszyć napięte stosunki między USA a ZSRR. Naciskają więc na władze uniwersytetu, by zwolniono Jonesa z posady wykładowcy. Tymczasem do archeologa zgłasza się młody buntownik Mutt Williams. Proponuje on naukowcowi, że w zamian za pomoc w osobistej sprawie naprowadzi go na ślad legendarnej Kryształowej Czaszki, która ukryta jest w Peru. Propozycja jest bardzo kusząca. Do wyprawy dołącza Marion Raven-wood. Wkrótce okazuje się, że na ślad cennego artefaktu natrafili również radzieccy agenci, którym przewodzi Irina Spalko. Rywalem Jonesa staje się także Mac... Najnowsza odsłona przygód słynnego archeologa. Długo oczekiwana premiera czwartej części cyklu okazała się kasowym hitem.



KOMENTARZE (9)
Loading..