TWÓJ KOKPIT
0

George Lucas :: Newsy

NEWSY (1199) TEKSTY (32)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Zmarł Ralph McQuarrie

2012-03-04 10:21:08

Wczoraj w wieku 83 lat zmarł Ralph McQuarrie - znany na całym świecie concept designer, ilustrator i projektant. Urodzony w miejscowości Gary w stanie Indiana McQuarrie przeniósł się do Kalifornii w latach 60. i szybko zaczął pracować dla telewizji CBS (tworzył czołówki i animacje oraz plakaty filmowe). Zachwycony twórczością McQuarriego George Lucas poprosi go o stworzenie rysunków koncepcyjnych (pojazdów i postaci) do tworzonego wciąż (był rok 1975) scenariusza Gwiezdnych wojen. Concept arty McQuarriego pomogły przekonać szefów 20th Century Fox do włączenia się w projekt filmowej space opery.

Ralph McQuarrie odpowiedzialny był za projekty koncepcyjne całej Oryginalnej Trylogii. Pracował również na planie Bliskich spotkań trzeciego stopnia i E.T. Spielberga oraz Kokonu, za którego otrzymał Oscara. W latach 90. ten nieoceniony artysta wycofał się z życia zawodowego, chociaż proponowano mu tworzenie concept artów do Nowej Trylogii. Wybrał jednak spokojne życie emeryta. Zmarł w swoim domu w Berkeley w Kalifornii. Jego wkład w świat Star Wars jest olbrzymi. W znacznej mierze to dzięki niemu Gwiezdna Saga ma wizualny styl, który pokochali fani na całym świecie. Grafiki jego autorstwa są wciąż niezwykle popularne wśród miłośników SW z różnych zakątków globu.


UPDATE: Swój osobisty komentarz na StarWars.com zamieścił George Lucas:

„Jestem głęboko zasmucony odejściem tak wizjonerskiego artysty i tak skromnego człowieka. Ralph McQuarrie był pierwszą osobą, którą zatrudniłem, żeby pomógł mi stworzyć Gwiezdne Wojny. Jego wyraźny wpływ, pod postacią niesamowitych rysunków produkcyjnych, poprowadził i zainspirował całą obsadę i ekipę oryginalnej trylogii Star Wars. Kiedy słowa nie mogły pokazać moich pomysłów, zawsze mogłem pokazać na jedną z cudownych ilustracji Ralpha i powiedzieć „Zróbcie to w ten sposób”.

Poza filmami, jego prace zainspirowały przynajmniej dwie generacje młodych artystów, którzy nauczyli się od Ralpha jak projektuje się filmy. Również oni, podobnie jak ja, zachwycali się jego uważnym okiem i twórczą wyobraźnią, które zawsze różne pomysły realizowały w sposób idealny. Na wiele sposobów, był pokoleniowym ojcem rewolucji sztuki konceptowej, która narodziła się z jego twórczości, i która porwała wyobraźnię tysięcy i pociągnęła ich w stronę branży filmowej. W ten sposób wszyscy będziemy korzystać z jego dorobku artystycznego w dalszych pokoleniach. Ponadto zawszę będę pamiętał go jako miłego, cierpliwego i niezwykle utalentowanego przyjaciela i współpracownika.”


George Lucas

Temat na forum
KOMENTARZE (43)

Jest jeszcze jedno ranczo

2012-02-24 19:19:15

Jest to może za duże słowo, bowiem na razie tylko w planach. George Lucas może odchodzi na emeryturę, ale nadal tryska kreatywnymi pomysłami. Jednym z nich jest przebudowa rancza Grandy. To dość stara budowla, którą Lucas zamierza przerobić w technologiczną fortecę z dwoma wieżami i 187 akrami otwartej przestrzeni. Sam kampus jest duży, a budynki mają mniej więcej wielkość dwóch boisk futbolowych. Pracę tam powinno znaleźć 340 osób, oczywiście w przemyśle filmowym, nie tylko ekipy technicznej, ale i aktorów, reżyserów, nie wspominając o gościach. Plany mówią o scenach filmowych, ale też pokojach projekcyjnych. Nie zapomniano o kawiarni, kuchni, magazynach, pokojach dla gości, sali gimnastycznej, sklepie i ambulatorium. No i parkingu na 202 samochody i 24 motocykle.

Lucas zamierza też przebudować trochę okolicę. Ot tak z 9 mostów nad strumieniami, piwniczka do przechowywania win ze swojej słynnej winiarni. No i jeszcze mur, który ma go odgrodzić od sąsiadów. I to chyba właśnie jest największy problem. Bo o ile jeszcze zarząd hrabstwa nie ma nic przeciwko, o tyle nie podoba się to mieszkańcom, którzy twierdzą, że za bardzo będzie to ingerowało w oryginalną zabudowę.

Lucas jednak nie zamierza się poddawać, mało tego, jego cyfrowa forteca ma też być inspirowana architekturą misyjną, tak by nie niszczyć tego, co zastał w Grandy Ranch. I jeszcze te dwie wiktoriańskie wieże, jednak prawdopodobnie to nie o nie chodzi, a o mur i sąsiedztwo.


Wizja Grandy Ranch


George nie ukrywa, że nowe ranczo ma być miejscem pracy. Tu będą magazyny, tu będzie się przechowywać i tworzyć kostiumy, kręcić sceny. Tu zlokalizują produkcję filmów. Zresztą to dość wygodne miejsce, bo w hrabstwie Marin znajdują się także dwa inne rancza Lucasa- Big Rock i Skywalker Ranch.

George jednak chce pójść mieszkańcom na rękę i pozostawić 800 akrów terenu otwartym dla wszystkich. Dodatkowo ma po swojej stronie ekologów, nowy budynek będzie przyjazny środowisku, ma też czerpać energię geoterminczą. Nie przekonuje to sąsiadów. Lucasfilm jednak nie poddaje się, i cały czas podkreśla, że rozwój rancza ma też zbawienny wpływ na okolicę i naturalne środowiska hrabstwa Marin, głównie dlatego, że ocalony został teren, który mógł zostać przeznaczony na budowę domków. Dodatkowo Lucasfilm zobowiązało się do dosadzenia drzew, by zarówno zbudowana droga jak i budynek mniej rzucały się w oczy.



Protesty nie ustają. Liga Konserwacji Marin twierdzi, że Lucas za bardzo będzie ingerował w kształt środowiska, no i wprowadza przemysł w miejsce przeznaczone dla domów i rolnictwa.

Na razie do końca lutego trwają dalej konsultację, przede wszystkim dotyczące wpływu na środowisko. Dla przypomnienia, w hrabstwie Marin George Lucas rezyduje już od 32 lat. Poza Grandy Ranch, znajduje się tam Ranczo Skywalkera oraz wybudowane w 2002 Big Rock, które było przez pewien czas siedzibą ILM.

Update 7 marca 2012

Kilka dni temu informowaliśmy o planach Lucasa względem rancza Grandy. Wygląda na to, że władze hrabstwa Marin przychyliły się do pomysłu George'a i jego koncepcja przebudowy tego rancza będzie realizowana. Nie bez znaczenia pozostaje to, że prawie 30 lat temu George Lucas miał podobny pomysł budując ranczo Skywalkera.

Jak pracę ruszą, będziemy o nich informować.
KOMENTARZE (0)

Zapowiedzi wydawnictwa Amber na marzec...

2012-02-13 14:59:08 Amber

Na stronie internetowej Wydawnictwa Amber ukazały się zapowiedzi książkowe na miesiąc marzec. Poza zapowiadaną nowością z serii "The Old Republic", w księgarniach zobaczymy też jedno wznowienie w tradycyjnym formacie...

We wtorek 13 marca ukaże się wznowienie książkowej wersji "Nowej Nadziei" tym razem w filmowej okładce. Książka będzie miała 240 stron, a jej cena wyniesie 29,80 zł. Ponadto, wydawnictwo poinformowało, iż odpowiednio w kwietniu i w maju do księgarń trafią wznowienia adaptacji pozostałych dwóch epizodów ze starej trylogii - "Imperium kontratakuje" oraz "Powrotu Jedi" - także w okładkach filmowych.

Nowe wydanie powieści rozpoczynającej kultową sagę – tuż po kinowej premierze Mrocznego widma w wersji 3D

W lutym 2012 George Lucas powrócił na ekrany kin z pierwszym epizodem swojej galaktycznej epopei przekonwertowanej na 3D - dla nowego pokolenia widzów i czytelników!

Wkrótce kolejne filmy klasycznej trylogii: Nowa nadzieja, Imperium kontratakuje, Powrót Jedi!

Luke Skywalker mieszka na Tatooine i pomaga wujowi Owenowi w pracy na farmie. Kupując dwa roboty, nie zdaje sobie sprawy, że w pamięci jednego z nich, robota astronawigacyjnego R2D2, jest zapisana tajna wiadomość od księżniczki Leii Organy z Alderaanu dla Obi-Wana Kenobiego, rycerza Jedi. Tylko z opowiadań wie o toczącej się wojnie pomiędzy Sojuszem Rebeliantów a wojskami Imperium. Wizyta u Obi-Wana i poznanie Hana Solo sprawia jednak, że całe życie Luke’a ulegnie dramatycznej zmianie.


Natomiast już w czwartek 29 marca jedna z najbardziej oczekiwanych premier tego roku. Mowa tu oczywiście o powieści "The Old Republic: Revan" autorstwa Drew Karpyshyna! Książka będzie miała objętość 400 stron, a jej cena okładkowa wyniesie 37,80 zł. Tłumaczeniem zajęli się Aleksandra Jagiełowicz, Grzegorz Ciecieląg oraz Jerzy Śmiałek.

Na podstawie najnowszej bestsellerowej gry wideo Old Republic

Coś czai się poza Odległymi Rubieżami: niszczycielskie zło, które unicestwi Republikę - jeśli samotny i pogardzany Jedi go nie powstrzyma.

Revan: bohater, zdrajca, zdobywca, zbawca. Jedi, który opuścił Coruscant, by pokonać Mandalorian, a powrócił jako adept Ciemnej Strony, by zniszczyć Republikę. Rada Jedi przywróciła mu jego dawne życie, ale cena odkupienia była ogromna. Jego wspomnienia wymazano. Wszystko, co mu pozostało, to koszmary. I potworny, nieustanny strach.

Co dokładnie wydarzyło się poza Odległymi Rubieżami? Revan niezupełnie to pamięta, ale nie może też całkiem zapomnieć. Jest pewien, że trafił tam na straszliwą tajemnicę zagrażającą istnieniu Republiki. Nie mając pojęcia, co to za tajemnica ani jak powstrzymać nadciągający chaos, może zawieść, bo jeszcze nigdy nie musiał stawić czoła równie potężnemu i diabolicznemu przeciwnikowi. Lecz tylko śmierć może powstrzymać go przed próbą.


Temat na forum.

Wszystkie zapowiedzi znajdziecie tutaj>>>.
KOMENTARZE (44)

Han nigdy nie strzelił pierwszy!

2012-02-09 23:59:29 The Hollywood Reporter

Przy okazji premiery „Mrocznego Widma 3D”, George Lucas w wywiadzie dla The Hollywood Reporter poruszył drażliwą dla fanów kwestię zmian w filmach, a szczegółowo sceny gdy Han Solo zmierza się z łowcą nagród, Greedo. W odpowiedzi na pytanie o fanatyczne podejście do jego filmów Lucas odpowiedział: „To film, tylko film. Kontrowersje wokół tego. kto strzelił pierwszy, Greedo czy Han Solo, w Epizodzie IV, to problem tego, że usiłowałem naprawić nieporozumienie, ale jak wiadomo unieszczęśliwiło to wiele osób, ponieważ chcieli żeby Solo był zimnokrwistym zabójcą, a tak naprawdę nigdy nim nie był. To wszystko było pokazane w bliskich ujęciach, dlatego było mylące, na temat kto co zrobił komu. Wprowadziłem wtedy trochę szersze ujęcie żeby było jasne, że to Greedo strzela pierwszy, ale wszyscy myśleli, że to Han strzela pierwszy, ponieważ chcieli uważać, że tak naprawdę po prostu go zastrzelił."

Lucas dodał, że podobnie stało się z Yodą w Epizodzie I, który od zawsze miał być animowany komputerowo, ale technologia nie była wystarczająco dobrze rozwinięta, dlatego podczas kręcenia ponownie skorzystali z kukiełki. George Lucas potwierdził, że prezentowane obecnie w kinach „Mroczne Widmo 3D”, to ta sama wersja co na Blu-ray, czyli ostatnia, jedyna prawdziwa wersja tego filmu: „Jeżeli spojrzysz na „Łowcę Androidów”, to był on zmontowany na szesnaście sposobów, istnieje kilkanaście różnych wersji tego filmu. Gwiezdne Wojny są praktycznie w jednej wersji, po prostu ciągle są po trochu ulepszane, z upływem czasu. Cała sztuka jest związana z technologią, więc każdego roku się rozwija. Czy to sztuka sceniczna, muzyka, czy obraz, zachodzą technologiczne zmiany, a ponieważ filmy są bardzo mocno związane z technologią, więc zmiany te są najbardziej widoczne.”

W krótkim wywiadzie George Lucas przyznał też, że bardzo podobał mu się najnowszy film Martina Scorsese, "Hugo i jego wynalazek", skrytykował też zatrzymany projekt ustaw antypirackich SOPA i PIPA, dodając, że wierzy w istnienie rozwiązań, które zadowalałyby wszystkie zainteresowane strony. Na koniec Lucas przyznał, że to po jego stronie leży praca nad piątym Indianą Jonesem, ale aktualnie zajęty jest udzielaniem wywiadów.
KOMENTARZE (27)

Tydzień kina 3D: George Lucas o trójwymiarze

2012-02-09 23:20:51



Twórca Gwiezdnej Sagi od wielu lat jest admiratorem 3D w kinie, chociaż miano ojca nowej trójwymiarowej rewolucji przypadło Jamesowi Cameronowi - reżyserowi "Avatara". Nie da się jednak zaprzeczyć, że to promowany przez George'a Lucasa rozwój cyfrowych projektorów, które dziś stanowią standardowe wyposażenie największych kin, w znacznej mierze przyczynił się do rozkwitu mody na 3D. "Flanelowiec" wspomina, że do zainwestowania w trójwymiar namawiali go Cameron i Robert Zemeckis. Oni chcieli kręcić filmy w 3D, a Lucas rozwijać cyfrowe kina, więc ich interesy okazały się zbieżne. Cameron i Zemeckis zapytali Lucasa o jego zdanie na temat trójwymiaru: Odpowiedziałem: To może być dobre, ponieważ jeśli chodzi o 3D to trzeba mieć cyfrowe kina. To promowałoby moją ideę cyfrowych kin. Kiedy zobaczyłem pięciominutowy test, dotyczący Gwiezdnych Wojen w 3D, zrozumiałem, jakie to jest wspaniałe. Jak świetnie wygląda.



Zrazu Lucas nie był jednak zadowolony z ówczesnej technologii realizacji filmów w takiej technice i uważał trójwymiar za tanią sztuczkę. Na początku nie byłem wielkim miłośnikiem 3D. Tamta technologia to jeszcze nie było to. Długo zmagaliśmy się z przeciwnościami, ale gdy opracowaliśmy nowe rozwiązania technologiczne, już wiedziałem, że pozwolą nam one zrealizować to, co zamierzamy. Teraz jednak, gdy 3D święci triumfy, a filmy kręcone w takiej technologii okazują się kasowymi przebojami, Lucas wypowiada się o stereoskopii w samych superlatywach. Lucas stwierdził, że trójwymiar będzie dla kinematografii prawdziwą rewolucją porównywalną z zastąpieniem filmów czarno-białych przez kolorowe. O ile upowszechnienie technologii cyfrowych w przemyśle filmowym można porównać z wprowadzeniem dźwięku, o tyle 3D będzie o wiele donośniejszą zmianą. Teraz oglądając film dwuwymiarowy w istocie oglądacie film w czerni i bieli. Obraz 3D to po prostu lepszy sposób oglądania filmu. Mocno wierzę w to, że trójwymiar całkowicie zastąpi tradycyjne obrazy dwumiarowe, tak jak kolor wyparł monochromatyczne filmy - powiedział Lucas w marcu ubiegłego roku. Dodał też, że konwersja filmu 2D do trójwymiaru może wyglądać fantastycznie, jeżeli zrobi się ją w odpowiedni sposób. A we właściwy, zdaniem GL'a, sposób mogą ją przygotować wyłącznie ludzie, którzy nie są tylko fachowcami z dziedziny cyfrowej technologii, ale przede wszystkim są artystami traktującymi przenoszenie filmu do 3D jako dodatkowe podkreślenie jego wizualnej wartości.

"Flanelowiec" wciąż podtrzymuje swe słowa. W liście dla czytelników brytyjskiego magazynu Shortlist, który wydał ostatnio specjalny numer poświęcony Star Wars, Lucas napisał:

Kiedy pierwszy raz rozpoczynałem pracę nad "Gwiezdnymi wojnami", moją intencją było, aby ludzie oglądali je na wielkim ekranie. Teraz, gdy premierę ponownie ma "Mroczne widmo", już trzecie pokolenie może je zobaczyć w kinie. Gdy realizowaliśmy epizod I, przekraczaliśmy technologiczne granice, co było ekscytujące i zarazem sprawiało nam frajdę. Wtedy odkrywaliśmy nieznane. Teraz jesteśmy częścią nowej technologicznej rewolucji, która zmieni wszystko. Oglądanie filmu w 3D to po prostu lepszy sposób jego oglądania. To niczym starcie czerni i bieli z filmem barwym. Czarno-biały film jest w porządku, ale kolor sprawia, że historia na ekranie jest prawdziwsza. Dzięki trójwymiarowi cyfrowi bohaterowie nabierają głębi, a wy możecie dostrzeć w tle szczegóły, które mają ważny wpływ na fabułę. Film staje się wtedy prawdziwie wciągającym i zachwycającym doświadczeniem.

Jakie powinno być 3D zdaniem Lucasa? Głębia obrazu, ale bez tanich trików. Lucas stwierdza: Wierzę mocno w 3D, ale nie lubię jego chwytów, nie lubię gdy obraz wychodzi między widzów. Podoba mi się, kiedy wszystko pozostaje na swoim miejscu. To jest prawdziwa zaleta 3D. Jego zdaniem seans filmu w trójwymiarze powinien być kompleksowym, wspaniałym przeżyciem dla widza. Dziś "rzucanie" przedmiotu z ekranu to za mało.

Czy konwersja "Mrocznego widma" się udała? My będziemy mogli przekonać się już od dziś, ale Lucas już wie: Dla mnie było niezwykle istotne to, że dysponowaliśmy technologią, zasobami i czasem, aby zrobić to dobrze. Jestem bardzo zadowolony z wyników konwersji epizodu I.

Słowa Lucasa o trójwymiarze całkowicie zastępującym tradycyjne "płaskie" filmy wciąż brzmią jak fantastyka naukowa, chociaż mogą okazać się prorocze. Ku radości jednych i rozpaczy drugich.

Wszystkie atrakcje Tygodnia kina 3D znajdziecie tutaj
KOMENTARZE (14)

Charytatywny plakat Filoniego

2012-02-07 18:54:15

Lucasfilm nadal mocno angażuje się w działania charytatywne. Tym razem zorganizowano aukcję plakatu, z którego dochód przeznaczono na walkę z AIDS i rakiem piersi. Plakat zaprojektował Dave Filoni, dodatkowo został podpisany między innymi przez George'a Lucasa. Niestety na aukcji osiągnął zaledwie 1451 USD, więc pożytek z aukcji jest raczej niewielki. A oto jak prezentuje się plakat.







George Lucas



Dave Filoni



Corey Burton



Daniel Logan
KOMENTARZE (0)

Wywiad z Lucasem z okazji Mrocznego Widma 3D

2012-02-04 13:30:41 Filmweb

Premiera Mrocznego Widma 3D już 10 lutego, czyli najbliższy piątek, w Polsce i w USA.
Z tej okazji dystrybutor filmu w Polsce - Imperial-Cinepix, udostępnił na łamach serwisu Filmweb dwa filmy promocyjne, przedstawiające wywiad z Georgem Lucasem i Johnem Knollem o konwersji filmu do trójwymiaru, a także o samym Mrocznym Widmie 3D. Pełne wywiady z Goergem Lucasem i Johnem Knollem możecie obejrzeć tutaj>>> i tutaj>>>. Na łamach Bastionu przedstawiamy najważniejsze informację, pochodzące od samego Lucasa.

Z wywiadu można się dowiedzieć miedzy innymi, że Lucas chciał wprowadzić cyfrowego Yodę już w pierwotnej wersji filmu z 1999 roku, jednak nie był zachwycony z uzyskanego efektu i dopiero po premierze Epizodu 1 w kinach, w czasie przygotowań do Ataku Klonów, ILM dysponowała technologią, która była zadowalająca i pozwalała na zastąpienie kukiełki Yody modelem cyfrowym. „W pierwszym filmie Mroczne Widmo nie wyszedł nam cyfrowy Yoda, teraz go ulepszyliśmy. Byliśmy wtedy blisko. Mieliśmy Jar-Jara, Sebulbę, Watto i wiele innych postaci. Jednak nie udało nam się wtedy z Yodą, ponieważ był o wiele trudniejszy. Kiedy w końcu nam się udało, a było to jeszcze przed nakręceniem drugiej części, wróciliśmy do pierwszego i wstawiliśmy do niego cyfrowego Yodę.”

Lucas opowiada również na temat tego jak zaczął się interesować konwersją Sagi do trójwymiaru i dlaczego zdecydował się na konwersję wszystkich filmów. „Probowałem wprowadzić cyfrowe projektory do kin. Bob Zemeckis i Jim Cameron przyszli i powiedzieli: Słuchaj, chcemy wprowadzić 3D do kin. Teraz kiedy masz cyfrowe kina, możemy tego dokonać. Przyłączysz się do nas w przekonywaniu właścicieli kin, że można zrobić 3D? Odpowiedziałem: To może być dobre, ponieważ jeśli chodzi o 3D to trzeba mieć cyfrowe kina. To promowałoby moją ideę ‘cyfrowych kin’. Kiedy jednak zobaczyłem pięciominutowy test, dotyczący Gwiezdnych Wojen w 3D, zrozumiałem, jakie to jest wspaniałe. Jak świetnie wygląda.”

Dodatkowo, można się dowiedzieć jak Lucas postrzega format 3D w kwestii opowiadania historii.
„Trudno wyjaśnić, co to znaczy oglądać film w 3D. To jak różnica w oglądaniu czarnobiałego filmu i kolorowego. To działa w przypadku czarnobiałego filmu, ale działa jeszcze lepiej w kolorze. Głębia wnosi więcej realności do cyfrowych postaci, czujesz, że są bardziej realistyczne, zajmują realną przestrzeń, nie są po prostu wklejona do ekranu 2D. Jeśli chodzi o głębie i opowiadanie historii, to wiele ważnych rzeczy rozgrywa się w tle i łatwiej je zauważyć w 3D niż w 2D.”

Twórca Sagi określa czym jest 3D i co mu się podoba w nowej technologii.
„Wierze mocno w 3D, ale nie lubię jego chwytów, nie lubię gdy obraz wychodzi między widzów. Podoba mi się, kiedy wszystko pozostaje na swoim miejscu. To jest prawdziwa zaleta 3D.”

George Lucas omawia również dlaczego konwersja Sagi do 3D jest możliwa.
„3D i konwersja na 3D to nie jest techniczna rzecz. To jest sztuka, która potrzebuje artystów. Mamy przewagę nad innymi, ponieważ pracują z nami ludzie od efektów wizualnych – Dennis Muren i John Knoll. Na planie byli codziennie, wszystko mierzyli i wszystko widzieli. Aby zrobić dobra konwersję, musisz mieć kogoś kto mówi: ‘Nie, ta osoba siedziała naprzeciwko tej osoby, tamta siedziała w tle, to stało tam’. Pamiętają i mają notatki. Mieliśmy dodatkowe informacje, plan ILM i z ich doświadczeniem, wiedzą na temat tego co się dzieje na planie, mogliśmy stworzyć dobre 3D ”.

KOMENTARZE (11)

Nowe ploty na nowy rok

2012-01-31 21:02:15

George Lucas w stylu lumpa

Na jednym z serwisów Wirtualnej Polski, Luxclubie.pl znalazła się lista kilku bogaczy amerykańskich, którzy ubierają się w sposób prosty, żeby nie powiedzieć dosadniej lumpowaty. Co ciekawe na jednej z pozycji znalazł się George Lucas.

Amerykański reżyser i producent jest dla miłośników kina postacią niezmiernie ważną. Zdaniem krytyków, gdyby nie twórca "Gwiezdnych wojen", kino wyglądałoby dziś zupełnie inaczej. O ile jednak w świecie X Muzy, Lucas uchodzi za wizjonera, to dla specjalistów mody pozostaje nieporadnym, podstarzałym panem.

Wprawdzie na oficjalnych uroczystościach można go zobaczyć w szykownych kreacjach, ale na co dzień, paradujący we flanelowych koszulach. Lucas, do elegancików z pewnością nie należy. Mając ponad 3 miliardy dolarów na koncie, stać go na wszystko. On jednak woli wyglądać jak wybiedzony majster.


Na liście poza Lucasem znaleźli się Reid Hoffman (założyciel linkedin.com), Courtney Love, Bill Gates (Microsoft), Britney Spears, Steve Jobs oraz Mark Zuckenberg. Lista znajduje się tutaj.

Grzesiu Napieralski pisze doktorat o SW?

Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, że Grzegorz Napieralski ogląda Gwiezdne Wojny. Okazuje się, że to wszystko nic. Grzesiu podobno zabiera się za doktorat z Gwiezdnych Wojen. Oto fragment wywiadu z Polski.

Jacek Nizinkiewicz: Podobno robi pan doktorat z "Gwiezdnych Wojen"?
Grzegorz Napieralski: Za dobre pytanie ma pan ode mnie w prezencie świątecznym pakiet filmów "Gwiezdne Wojny".
Jacek Nizinkiewicz: Bardzo dziękuję, ale należę do tej część Narodu, która sceptycznie odnosi się do obietnic polityków. A wracając do tematu?
Grzegorz Napieralski: Użytkownicy Onetu są świadkami, pozostaje tylko kwestia czy pan redaktor woli dvd, czy blu-ray. A wracając do tematu "Gwiezdnych Wojen". Obraz George’a Lucasa to niezwykle interesujący film, o którym powstało wiele prac naukowych i myślę, że niejedna doktorska. To kultowe zjawisko kulturowe, kinematograficzne i socjologiczne, do którego odnosili się niejednokrotnie politycy, ale doktoratu z "Gwiezdnych Wojen" robić nie będę.


Imprezowy George?

Gdzie spędził sylwestra George Lucas? Ano u Romana Abramowicza, na imprezie która odbyła się St. Barts. Nie mogło tam zabraknąćnajwiększych sław showbiznesu. Dziwne, że osoba tak nieimprezowa jak Lucas siętam pojawiła. Ale może to bardziej sprawka jego partnerki Mellody Hobson? W każdym razie na zdjęciach nie widać, aby się wspaniale bawili.




W dodatku Mellody zgubiła gdzieś swoje buty.




Impreza przeniosła się potem nad wodę i George okazał się prawdziwym, troskliwym mężczyzną.




Jak widać po zdjęciach, w tej roli sprawił się o niebo lepiej.

I jeszcze jedna wiadomość o tej parze. A mianowicie Oprah nagrała swój nowy program na ranczu Skywalkera. W dodatku główną rolę ma w tym odcinku zagrać Mellody. Pewnie i George się pojawi. Sam program zostanie wyemitowany 15 stycznia, jak będzie tam coś godnego uwagi, z pewnością o tym napiszemy.

Keira relaksuje się piwem!

Niedawno mogliśmy oglądać Keirę Knightley w "Niebezpiecznej metodzie". Film Cronnenberga nie należy do łatwych, co ciekawe także dla aktorów. Opowiada o przyjaźni i rozstaniu Zygmunda Freuda i Karola Gustawa Junga, które przyśpieszyła Sabina Spielrein (w tej roli Keira), kochanka i pacjentka Junga. Okazuje się, że ta rola była także trudna dla młodziutkiej aktorki.

- Gdy przypada ci w udziale tak mroczna i wyczerpująca rola, po pracy masz ochotę na przyziemne, proste zajęcia - tłumaczy aktorka. - Inaczej grozi ci depresja. Podczas zdjęć byłam bardzo skupiona i kreatywna, ale pod koniec dnia piłam piwo i oglądałam mecze piłki nożnej. Dzięki temu wyszłam z tego projektu bez szwanku.

Ewan o Mrocznym widmie 3D

Okazuje się, że promocja Mrocznego widma w 3D nie jest na tyle skuteczna, by wiedzieli o tej konwersji choćby aktorzy, którzy grają w tym filmie. Dobrym przykładem jest Ewan McGregor. Owszem ma on obecnie wiele ważniejszych projektów, w tym promocję trzech innych filmów, które pojawią sięw pierwszej połowie 2012 roku, jednak zapytany przez dziennikarza magazynu GQ o Gwiezdne Wojny zdziwił się.

- Serio zamierzają to wypuścić ponownie w kinach? – Zatkało go na chwilę, a potem dodał. – To interesujące. Najbliższa premiera filmowa McGregora to „Ściana” Soderbergha, którąbędziemy mogli oglądać już w lutym.

Najdroższe rozwody w Hollywood

Mimo, że od rozwodu Harrisona Forda minęło wiele lat, wciąż znajduje się on na liście najbardziej kosztownych rozstań Hollywoodu. Niedawno przez portale plotkarskie przeszła znów ta lista. Harrison Ford znalazł się tam na 3 pozycji.

Po 18 latach małżeństwa Ford rozstał się ze scenarzystką Melissą Mathison Ford. Zapłacił jej aż 90 milionów USD, a rozprawa, czy może raczej batalia sądowa, zakończyła się dopiero w 2004. W tym czasie Ford był już związany z Calistą Flockhart od dwóch lat.

Więcej od Forda zapłacili - dotychczas - jedynie Steven Spielberg (100 milionów USD) oraz Mel Gibson (450 milionów USD).
KOMENTARZE (1)

"Red Tails" od wczoraj na ekranach kin w USA

2012-01-21 15:27:21

Widzowie w Stanach Zjednoczonych mogą od wczoraj oglądać w kinach Red Tails - dramat wojenny o losach czarnoskórych pilotów USAAF z czasów II wojny światowej. Wyreżyserowany przez Anthony'ego Hemingwaya obraz wyprodukował George Lucas, który niemal w całości sfinansował przedsięwzięcie, gdyż żadne z dużych studiów nie widziało w tym filmie sukcesu. Nad scenariuszem opisującym losy słynnych The Tuskegee Airmen Lucas pracował blisko ćwierć wieku. "Flanelowiec" zapowiedział niedawno, że Red Tails będzie ostatnim, obok Indiany Jones 5, blockbusterem zrealizowanym z jego udziałem.



Pomimo nazwiska Lucasa w czołówce i zapierających dech scen walk powietrznych stworzonych przez ILM, film nie spodobał się krytykom po drugiej stronie Atlantyku. Tom Long z "Detroit News" pisze: Piloci z Tuskegee byli poważnymi, prawdziwymi bohaterami. Film o nich to widowisko niepoważne. Wtóruje mu Eric D. Snider z Film.com, który stwierdza, że RT to film płytki i sprawiający wrażenie bardziej telewizyjnego, niż obraz HBO na ten sam temat z 1995 roku. Zdaniem krytyka film nabiera rumieńców jedynie w scenach walk powietrznych, ale i one oparte są o klisze i schematy znane od lat. Mark Jenkins z "The Washington Post" stwierdza z kolei, że historia opowiadana w RT zasługuje na lepszy film. Jego zdaniem fabuła jest jedną wielką kliszą, a aktorstwo drewniane. Znów za jedyną zaletę zostają uznane widowiskowe sceny walk powietrznych, o ile żaden z pilotów nie zaczyna wypowiadać sztywnych kwestii, które nawet w 1946 roku wywołałyby chichot publiczności. Kiepskie aktorstwo i słaby scenariusz z nienaturalnymi dialogami i żenującym humorem wytyka też Jesse Cataldo ze "Slant Maganize". Porównał je nawet do tych z Nowej Trylogii. Recenzent narzeka również na - dziś w kinomatografii już bardzo rzadkie - graniczące z fascynacją ukazywanie na ekranie wojny jako fajnej zabawy dla chłopców.

Są jednak i pozytywne głosy. Lou Limerick z "New York Post" zachwyca się nawiązaniami do kina lotniczego z lat 40. Określa RT mianem obrazu inspirującego, który miałby szansę na bycie uznanym za arcydzieło, gdyby wyszedł spod ręki Quentina Tarantino. W podobnym tonie wypowiada się Kevin C. Johnson z "St. Louis Post-Dispatch": Sceny bitew powietrznych osiągają wyżyny dzięki wspaniałym efektom specjalnym, a sekwencje spokojniejsze nadają bohaterom głębi. Wilson Morals z BlackFilm.com pisze, że film broni się pomimo kiepskich dialogów, a widzowie wyjdą z kina wzruszeni historią czarnoskórych pilotów.

Na Rotten Tomatoes średnia ocen wynosi obecnie 34% "świeżości" w oparciu o 67 recenzji. Niestety, Polacy nie mogą sami zweryfikować opinii o nowej produkcji Lucasfilm, gdyż w najbliższym czasie film nie trafi do naszego kraju.
KOMENTARZE (20)

George Lucas przechodzi na emeryturę?

2012-01-18 21:12:59

George Lucas ogłosił, że przechodzi na emeryturę. Twórca Gwiezdnej Sagi i postaci Indiany Jonesa wyznał w wypowiedzi dla "The New York Times", że Red Tails są przedostatnim blockbusterem, nad którym pracował. "Flanelowiec" zapowiedział bowiem, że chce jeszcze zrealizować piątą część przygód Indy'ego. Później jednak ma już zamiar definitywnie odsunąć się od kierowania Lucasfilm.

Reżyser nie chce jednak całkowicie wycofywać się z zawodu, gdyż stwierdził, że ma zamiar powrócić do realizacji niekomercyjnych, skromnych produkcji, od których zaczęła się jego przygoda z kinem (mowa o THX 1138 i Amerykańskim Graffiti). Zapytany o przyszłość Star Wars, George po raz kolejny powtórzył, że nie ma zamiaru kręcić kolejnych epizodów, a przy okazji ponarzekał na stosunek fanów do Nowej Trylogii. Odpowiedział dziennikarzowi w takiej formie: Powiedz, po co mam realizować następne części, skoro wszyscy stale na mnie narzekają i wyrzucają mi, jak okropną osobą jestem?.

Co ciekawe, nie jest to pierwszy raz, gdy Lucas wspomina o emeryturze. O tym, że ma zamiar zostać rentierem mówił już pod koniec lat 90. Także w zeszłym roku poruszył ten temat podczas wywiadu dla jednej z amerykańskich telewizji. Wypowiedź "Flanelowca" zdementował wówczas Steve Sansweet, gdy gościł na Dniach Fantastyki we Wrocławiu.

Być może słowa Lucasa służą jedynie podgrzaniu medialnej atmosfery wokół Red Tails, które na ekrany kin w Stanach wchodzą już w najbliższą sobotę.
KOMENTARZE (54)

Uroczysta premiera "Red Tails" za nami...

2012-01-12 11:02:01

W nowojorskim kinie Ziegfeld Theater miała miejsce uroczysta premiera najnowszej produkcji Lucasfilm - wyreżyserowanego przez Anthony'ego Hemingwaya dramatu wojennego Red Tails. Na czerwonym dywanie pojawili się reżyser, główni producenci obrazu: George Lucas i Rick McCallum, a także członkowie obsady: Terrence Howard, Cuba Gooding jr i muzyk Ne-Yo. Nie zabrakło także innych znamienitych gości. Na imprezę przybyli bowiem m.in. Samuel L. Jackson, James Earl Jones, Francis Ford Coppola i Spike Lee. Po pokazie filmu goście bawili się na przyjęciu zorganizowanym w jednym z hoteli.





Przy okazji premiery filmu gościem Johna Stewarta w "Daily Show" był pomysłodawca Red Tails i jego główny producent: George Lucas. "Flanelowiec" podzielił się z widzami informacjami o trudnościach, z którymi borykał się poszukując studia gotowego zająć się produkcją i dystrybucją Red Tails. Lucas stwierdził, że żadna z wielkich wytwórni nie chciała zrealizować tego obrazu, ponieważ główne role grają w nim wyłącznie czarnoskórzy aktorzy (Terrence Howard, Cuba Gooding jr.), a nawet na drugim planie nie ma pierwszoligowej białej gwiazdy (w drugoplanowej roli pojawia się Bryan Cranston znany z Breaking Bad i Drive). Lucas wyjawił też, że studia filmowe nie chciały sfinansować filmu o afroamerykańskich lotnikach, w dodatku reżyserowanego przez kinowego debiutanta, bo nie miały pomysłu na promocję takiego obrazu. Ostatecznie ponad 50 mln USD wyłożył Lucasfilm, a dystrybucją zajął się 20th Century Fox.


KOMENTARZE (8)

Siedmiominutowy fragment "Red Tails"...

2012-01-10 15:16:40

W internecie zadebiutował - trwający blisko siedem minut - fragment najnowszej produkcji Lucasfilm, czyli dramatu wojennego Red Tails. Obraz trafi na ekrany kin w USA już 20 stycznia. Tymczasem wciąż niewiele wiadomo o premierze filmu Anthony'ego Hemingwaya w Polsce. Póki co, żaden z dystrybutorów, w tym Imperial Cinepix rozpowszechniający nad Wisłą filmy z katalogu 20th Century Fox, nie poinformował o gotowości wprowadzenia Red Tails na nasze ekrany lub wydaniu filmu od razu na DVD. Jeżeli coś się w tej sytuacji zmieni niezwłocznie o tym poinformujemy. A tymczasem zapraszamy do obejrzenia fragmentu najnowszej produkcji George'a Lucasa.

RT Clip from Tambay Obenson on Vimeo.



Przypomnijmy, że Red Tails opowiada historię pilotów z 322. grupy myśliwskiej USAAF, którzy walczyli podczas II wojny światowej. Jednostka ta była znana z tego, że latali w niej wyłącznie czarnoskórzy piloci, którzy malowali ogony swych maszyn na czerwony kolor. W czasie wojny musieli stawić czoła nie tylko pilotom niemieckiej Luftwaffe, ale także rasizmowi i uprzedzeniom, które były w United States Army Air Force na porządku dziennym. Lotnicy z 322. grupy nazywani byli The Tuskagee Airmen od nazwy miasta w Alabamie, gdzie bazowali. Obraz Anthony'ego Hemingwaya to pierwszy od czasu Radioland Murders Mela Smitha (1994) film produkowany przez Lucasfilm, który nie jest kolejną częścią Star Wars lub przygód Indiany Jonesa. W głównych rolach zobaczymy Cubę Goodinga jra, Method Mana, Terrence'a Howarda oraz Bryana Cranstona. braz kręcono w Chorwacji, Czechach, Włoszech i Anglii. Lucas również stanął za kamerą, by zrealizować kilka dokrętek, bowiem reżyser Anthony Hemingway pracował wówczas na planie serialu Treme.


KOMENTARZE (5)

George Lucas opowiada o "Red Tails"

2012-01-05 09:50:22

Premiera najnowszego filmu studia Lucasfilm - dramatu wojennego Red Tails już 20 stycznia w Stanach Zjednoczonych. Akcja promocyjna obrazu w reżyserii Anthony'ego Hemingwaya w pełni. Postanowił się w nią włączyć sam George Lucas (pomysłodawca i producent filmu), który udzielił wywiadu dziennikarzowi "USA Today", Marco L. della Cavie.



Dlaczego realizacja filmu zajęła 23 lata?

Napisałem scenariusz wiele lat temu, ale podobnie jak w przypadku Star Wars, okazał się za długi na jeden film. Była w nim zarówno opowieść o szkoleniu czarnoskórych pilotów w ośrodku w Tuskagee w Alabamie, historia o tym, jak Eleonor Roosevelt zaczęła ich wspierać, wreszcie część bitewna, która szczególnie mnie interesowała. No i wreszcie wspaniała saga o początku ruchu na rzecz praw obywatelskich, który zaczął rodzić się po II wojnie światowej. Blisko 20 lat zajęło mi połączeniu tego w jeden scenariusz, co oznaczało skupienie się na opowieści wojennej i ograniczeniu pozostałych elementów.

Dlaczego sam finansuje swoje filmy?

Możliwość samodzielnego finansowania moich filmów przyszła po sukcesie Imperium kontratakuje w 1980 roku. Nie potrzebowałem już wielkich studiów wybierających scenariusze, które mógłbym zrealizować, zmuszających mnie do wprowadzania zmian albo przemontowywania filmów. Moje dwa pierwsze obrazu (THX 113 i Amerykańskie graffiti) zostały właśnie przemontowane, a ja tego nie chciałem. Jeśli mam żyć z filmami, które zrobiłem, chce mieć raczej możliwość powiedzenia: "Zrobiłem koszmarny film, to był błąd, przepraszam", a nie: "Nakręciłem wspaniałe dzieło, ale goście ze studia je zniszczyli".



Jak ten film może wpłynąć na czarnoskórych reżyserów?

Zdaje sobie sprawę, że - nieumyślnie - postawiłem afroamerykańskich filmowców przed dużym ryzykiem. Budżet Red Tails to 58 mln USD - znacznie przekracza budżety typowych filmów kręconych przez czarnoskórych twórców. Jeżeli to nie wypali, to będzie im przez jakiś czas trudniej zebrać pieniądze na swoje produkcje. Ale jeżeli ten film odniesie sukces, to może znajdzie się ktoś, kto powie: "Zróbmy prequel, albo kontynuację" i wtedy będziemy mieli więcej Tylerów Perry'ch (znany afroamerykański aktor, reżyser i scenarzysta - przyp. red.)

O umieszczaniu przekazów w filmach

Kiedy jesteś reżyserem, chcesz umieścić w filmie przesłanie niezależnie od wszystkiego. Prezentujesz swój światopogląd, swoją moralność i zdobyte doświadczenia życiowe. My, którzy mamy reżyserskie megafony, musimy być szczególnie czujni pod tym względem. Obecnie w wielu filmach - ale nie mam zamiaru potępiać całej kinematografii - brak przekazu. Twórcy nie myślą o tej części swego dzieła.(...)



Mitologia i kino

Dochodzę do wniosku, że mitologia to w rzeczywistości forma archeologicznej psychologii. Mitologia daje możliwość dowiedzenia się, czego ludzie się bali i w co wierzyli. Tak było ze Star Wars. Wziąłem kilka podstawowych motywów psychologicznych i sprawdziłem, czy ludzie wciąż się do nich odnoszą, identyfikują się z nimi. "O, tak, to właśnie odczuwać wobec swego ojca, a w taki sposób myślisz o przyjaciołach". Kiedy to się sprawdziło, postanowiłem robić filmy inspirujące młodych ludzi, opowiadające o rzeczach, o których trzeba mówić w sposób subtelny. Red Tails odpowiadają temu wzorcowi.

O jego pasji do efektów specjalnych

Powód, który skłonił mnie do zainwestowania tylu pieniędzy i czasu w założenie Industrial Light & Magic jest prosty - sztuka to technologia. Koniec lat 60. to kres ery Davida Leana (brytyjski twórca wielkich widowisk np. "Lawrence'a z Arabii" - przyp. red.), gdzie w jednej scenie było na planie 10 tysięcy statystów. Koszty były zbyt duże. Nową normą stało się: "Mam pomysł na film, akcja dzieje się pięć lat temu, nakręcę go z siedmioma aktorami na trzech ulicach w mieście". A dzięki temu, że wprowadziliśmy nowe technologie do kinematografii mamy znacznie więcej historii, które możemy opowiedzieć.



Osoby ciekawe najnowszych informacji o powinny zajrzeć na fanpage filmu na portalu Facebook, gdzie publikowane są nowe zdjęcia z planu i imprez promocyjnych.
KOMENTARZE (10)

W telewizji pokażą

2011-12-29 08:34:41

Drugi program Telewizji Polskiej nada dziś o godzinie 21.40 film Tucker - konstruktor marzeń (Tucker: The Man and His Dream, 1988) z Jeffem Bridgesem w roli tytułowej. Pomysłodawcą i jednym z producentów filmu jest George Lucas, zaś reżyserem jego wieloletni przyjaciel Francis Ford Coppola. Fabuła obrazu koncentruje się wokół zmagań Prestona Tuckera - genialnego konstruktora - z amerykańskimi koncernami motoryzacyjnymi. W 1948 roku Tucker postanowił wprowadzić na rynek samochód marzeń nazwany Tucker Torpedo. Nowatorskie rozwiązania w nim zastosowane (zwiększona odporność nadwozia na uszkodzenia po dachowaniu, silnik typu bokser od śmigłowca umieszczony z tyłu, środkowy reflektor skręcający razem z obrotem kierownicy, niska sylwetka) zaniepokoiły "Wielką Trójkę" producentów z Detroit, która nie miała w ofercie wozów mogących konkurować z Torpedo. Szefowie koncernów podjęli więc decyzję o zniszczeniu Tuckera i jego firmy. Ostatecznie wyprodukowano jedynie 51 Tuckerów, które dziś są kolekcjonerskimi rarytasami. Film Coppoli (który początkowo miał być... musicalem) przedstawia postać Prestona Tuckera jako ucieleśnienie American Dream, któremu na drodze stanęli bezwzględni biznesmeni. Za rolę Abe'a Karatza Martin Landau otrzymał nominację do Oscara.



Opis fabuły za TVP: Filmowa opowieść na motywach wybranych wątków biografii Prestona Tuckera, genialnego wynalazcy i konstruktora amerykańskiego, żyjącego w latach 1903 - 1956. Francis Ford Coppola śmiało sięgnął do toposu Dawida rzucającego wyzwanie znacznie potężniejszemu Goliatowi. Tym pierwszym jest oczywiście, świetnie grany przez Jeffa Bridgesa, Tucker - kipiący energią, błyskotliwy, z nutą romantycznej brawury w oku, a przy tym czuły mąż i kochający ojciec licznej rodziny, żyjącej w sielskich realiach stanu Michigan. Tym drugim zaś spisek "wielkiej trójki" koncernów samochodowych: Forda, Chryslera i General Motors oraz związanych z nią przedstawicieli establishmentu. Zgodnie z tak lubianą za oceanem konwencją - samotny bohater powinien po morderczym, pełnym dramatycznych zwrotów akcji, pojedynku pokonać możnych tego świata, którzy już dawno zamienili swoje sumienia na wypchane portfele. Według tej sprawdzonej recepty powstało przecież wiele kasowych przebojów, jak choćby "Michael Clayton", czy "Erin Brockovitch". Coppola jednak nie poszedł utartym szlakiem. Mimo że jego film momentami przypomina pełną optymizmu, emanującą ciepłem bajkę (utrzymane w kolorystyce sepii zdjęcia Vittorio Storaro) to jednak sporo w nim momentów, spoza których przeziera "proza życia", a z tej wynika wyraźnie, że w świecie rządzonym przez wielkie korporacje i przekupionych przez nie polityków, sędziów i szefów policji kochająca wolność jednostka nie ma wielkich szans. Historia Prestona Tuckera pokazuje, że cuda wprawdzie się zdarzają, ale to jednak za mało. Powinny bowiem stać się regułą. W filmie Coppoli podziwiać można kreacje wielu znakomitych aktorów, z których - obok Bridgesa - najbardziej wyróżnia się Martin Landau w oszczędnej, ale mocno zapadającej w pamięć roli Abe’a Karatza, biznesmena o skomplikowanej przeszłości, który - mimo początkowych oporów - ulega fascynacji Tuckerem i jego wizjami, wyprzedzającymi swoje czasy. Ypsilanti, stan Michigan, rok 1945. Preston Tucker marzy o uruchomieniu produkcji nowatorskiego samochodu według własnego projektu. Wojna bowiem się skończyła i wymyślone przezeń wieżyczki strzelnicze do samolotów tracą rację bytu, zaś opancerzony pojazd bojowy nie spodobał się wojskowym biurokratom, bo był...szybszy niż przewidują przepisy. Tucker stara się pozyskać dla swego projektu poznanego w podróży biznesmena Abe’a Karatza, lecz bezskutecznie. Wówczas przypadkowe zdarzenie uzmysławia mu, że bez poparcia prasy nie uda się zdobyć potrzebnego kapitału. Niewiele myśląc Tucker wysyła swój nowatorski projekt gazetom. Sukces przechodzi jego najśmielsze oczekiwania. Z całego kraju do Ypsilanti przychodzą listy od osób, które chciałyby posiadać niezwykłe auto, opisane w gazetach. Tym razem Karatz obiecuje Tuckerowi pomoc w rozkręceniu biznesu na wielką skalę. Po licznych perturbacjach udaje im się otworzyć fabrykę samochodów. Tymczasem zaniepokojona konkurencja oblicza, ile milionów dolarów kosztowałoby ją dorównanie przełomowym patentom.


KOMENTARZE (0)

Co się kręci?

2011-12-20 21:03:25 rożne

Zmartwią się ci z was, którzy liczą na przyśpieszenie prac nad piątą częścią przygód Indiany Jonesa. Chociaż wstępne przygotowania do produkcji trwają już od jakiegoś czasu, to jednak wciąż nie powstał nawet zarys fabuły kolejnej części przygód słynnego archeologa-awanturnika. Powód jest prozaiczny: George Lucas, który w tandemie Lucas - Spielberg odpowiada za scenariusz, nie wymyślił bowiem kluczowego dla opowieści elementu: McGuffina. A cóż to takiego? Takie określenie wymyślił Alfred Hitchcock dla przedmiotu albo postaci, która popycha fabułę filmu naprzód. Wokół McGuffina kręci się cała intryga i to jego poszukują bohaterowie. Często zdarza się, że McGuffin jest w scenariuszu potraktowany jedynie szkicowo, bo nie jest istotne to, czym on jest, ale to, że bohaterowie przeżywają związane z nim niesamowite przygody. Do tej pory Indy poszukiwał zaginionej Arki Przymierza, kamieni Shankary, Świętego Graala i kryształowych czaszek z Akatoru. Czyżby Lucasowi skończyły się pomysły na równie tajemnicze i egzotyczne przedmioty?

John Williams został nominowany do nagrody Golden Globe za ścieżkę dźwiękową do dramatu wojennego War Horse. Nowy obraz Spielberga opowiada o przyjaźni nastoletniego młodzieńca i jego wierzchowca. Gdy koń zostaje wcielony do brytyjskiej kawalerii i wysłany na fronty I wojny światowej, chłopiec rusza mu na ratunek. Co ciekawe, maestro Williams powalczy o Złoty Glob z naszym rodakiem Ablem Korzeniowskim, nominowanym za muzykę do W.E..



W sieci można już od pewnego czasu oglądać zwiastun najnowszego obrazu w reżyserii Stevena Soderbergha pt. Haywire z Ewanem McGregorem w jednej z głównych ról. Film opowiada o tajnej agentce (Gina Carano), która zostaje zdradzona przez swoich mocodawców i skazana przez nich na śmierć. Przeżywa jednak i postanawia się zemścić. Na ekranie zobaczymy plejadę gwiazd: Antonia Banderasa, Michaela Fassbendera, Billa Paxtona i Mathieu Kassovitza. Scenariusz napisał Lem Dobbs, autor skryptów do dwu poprzednich filmów Soderbergha:Kafki i Angola. Premiera w USA pod koniec stycznia 2012 roku.



Od ubiegłego piątku na polskich ekranach gości prequel kultowego horroru Coś Johna Carpentera. Obraz nosi taki sam tytuł, jak jego pierwowzór i opowiada o wydarzeniach w norweskiej bazie na Antarktydzie poprzedzających kultowy film z 1982 roku. Pracujący w niej naukowcy odkopują zagrzebany w lodowcu statek kosmiczny. Przybyła na nim z kosmosu forma życia nie ma jednak pokojowych zamiarów, a jej wyjątkowa cecha - umiejętność przybierania wyglądu dowolnego organizmu żywego oraz łatwego mutowania - sprawia, że bardzo trudno ją pokonać. Film wyreżyserował Matthijs van Heijningen Jr., zaś w głównych rolach zobaczymy Mary Elizabeth Winstead, Urlicha Thomsena oraz, znanego z roli młodego Owena Larsa, Joela Edgertona. Film nie zwrócił budżetu (35 mln USD), a krytycy oraz fani pierwowzoru odebrali go chłodno.



KOMENTARZE (6)

Trzeci zwiastun "Red Tails" pojawił się w sieci

2011-11-10 15:17:44

W internecie można już oglądać trzeci zwiastun najnowszej produkcji Lucasfilm, czyli dramatu wojennego Red Tails. Światową premierę filmu wyprodukowanego przez George'a Lucasa zaplanowano na 20 stycznia 2012 roku. Trailer możecie obejrzeć poniżej.



Przypomnijmy, że Red Tails opowiada historię pilotów z 322. grupy myśliwskiej USAAF, którzy walczyli podczas II wojny światowej. Jednostka ta była znana z tego, że latali w niej wyłącznie czarnoskórzy piloci, którzy malowali ogony swych maszyn na czerwony kolor. W czasie wojny musieli stawić czoła nie tylko pilotom niemieckiej Luftwaffe, ale także rasizmowi i uprzedzeniom, które były w United States Army Air Force na porządku dziennym. Lotnicy z 322. grupy nazywani byli The Tuskagee Airmen od nazwy miasta w Alabamie, gdzie bazowali. Niemcy określali ich mianem „Schwarze Vogelmenschen” - "Czarni ludzie-ptaki", co było wyrazem podziwu dla ich sztuki pilotażu. Latali na Curtissach P-40 Warhawkach, krótko na Bellach P-39 Airacobrach, a także na Republicach P-47 Thunderboltach, ale największą sławę zdobyli pilotując słynne North American P-51 Mustangi.

Obraz Anthony'ego Hemingwaya to pierwszy od czasu Radioland Murders Mela Smitha (1994) film produkowany przez Lucasfilm, który nie jest kolejną częścią Star Wars lub przygód Indiany Jonesa. W głównych rolach zobaczymy Cubę Goodinga jra, Method Mana, Terrence'a Howarda oraz Bryana Cranstona. Film najprawdopodobniej trafi na ekrany kin w USA 20 stycznia 2012 roku. Wcześniej historię bohaterskich lotników opowiedziano w zrealizowanym w 1996 roku dla telewizji HBO The Tuskagee Airmen. Główną rolę zagrał wówczas Laurence Fishburne. Sam Lucas zaczął myśleć o sfilmowaniu losów Tuskagee Airmen około roku 1988, gdy wyprodukował obraz Francisa Forda Coppoli Tucker: The Man and his Dream opowiadający o genialnym konstruktorze samochodów - Prestonie Tuckerze. Ich historię, podobnie jak dzieje Tuckera, opisywał słowami "zbyt dobra, aby była prawdziwa". Przez wiele lat zmieniali się potencjalni reżyserzy, scenarzyści (ostatecznie wybrano Johna Ridleya) i aktorzy, a zdjęcia ostatecznie ruszyły w roku 2009. Obraz kręcono w Chorwacji, Czechach, Włoszech i Anglii. Lucas również stanął za kamerą, by zrealizować kilka dokrętek, bowiem reżyser Anthony Hemingway pracował wówczas na planie serialu Treme.

Temat na forum.
KOMENTARZE (5)
Loading..