TWÓJ KOKPIT
0

George Lucas :: Newsy

NEWSY (1199) TEKSTY (32)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Dom Lucasa do wynajęcia

2012-10-20 07:25:39

Dość ciekawa oferta pojawiła się na rynku mieszkaniowym w Los Angeles. Do wynajęcia był dom z jedną sypialnią w Bevery Hills, a dokładniej w Benedict Canyon. Dom jak dom, ale w 1974 wynajmował go George Lucas i pisał tam scenariusz do „Nowej nadziei”. Lucas płacił miesięcznie 80 USD, teraz niestety z powodu między innymi inflacji cena wzrosła i wynosi nie bagatela 2000 USD! Na szczęście dla nas do ogłoszenia dołączono zdjęcie tegoż domostwa.


KOMENTARZE (9)

„Ukryta forteca”, Kurosawa i „Gwiezdne Wojny”

2012-10-19 17:34:28 oficjalny blog



W ramach rozwoju oficjalnego bloga, redakcji StarWars.Com udało się ściągnąć Bryana Younga, filmowca i publicystę, który postanowił zająć się kinem, które inspirowało „Gwiezdne Wojny”. Pierwszy jego wpis dotyczy przede wszystkim „Ukrytej fortecy” oraz twórczości Akiro Kurosawy.

Jest to dla mnie prawie niemożliwe, by wymienić wszystkie wpływy sztuki filmowej, które konsumuję, i to nawet jako ktoś, kto robi filmy i scenariusze. Niektórzy mogą próbować uciekać od tych wpływów i hołdów, martwiąc się o słowa takie jak „oryginalność”, ale są i inni, którzy je przyjęli i dzięki temu stworzyli naprawdę zapierające dech w piersiach dzieła sztuki.

Gdy byłem młody, zawsze myślałem, że „Gwiezdne Wojny” powstały w jakiejś próżni. Coś tak imponującego musiało być całkowicie nowe, świeże i oryginalne, racja?

Nie miałem bladego pojęcia o długiej historii filmów, które pomogły ukształtować się temu, co formowało się w głowie George’a Lucasa. Od starego serialu „Flash Gordon”, do dzieł Akiro Kurosawy, „Gwiezdne Wojny” stały się utkanym gobelinem tego, co powstało wcześniej. Czasem choć nie jest to tak wyraźne, da się dostrzec te wpływy, i można sobie uświadomić, że kiedyś jeszcze przed „Gwiezdnymi wojnami”, „Wojnami klonów” i wszystkim innym z logiem Star Wars, byli ludzie ogarnięci pasją tego, co robią.

Dla mnie ta podróż odkrywania wpływów zaczęła się od końca. Moja miłość do filmów Kurosawy narodziła się z tego, że miały one wpływ na „Gwiezdne Wojny”. Kiedy miałem tę szczęśliwą okazję spotkać się z Georgem Lucasem, udało mi się podziękować mu za to, że dzięki niemu poznałem tak wspaniałego i poruszającego filmowca.

To co chcę osiągnąć tym wpisem, to pokazać wam kilka wpływów na „Gwiezdne Wojny” i mieć nadzieje, że sami spróbujecie sobie je zbadać.

Pierwszym filmem, który chciałbym wam przedstawić będzie klasyczny obraz Kurosawy z 1958 „Ukryta forteca”, który opowiada historie o generale i księżniczce, którzy walczą by móc wrócić do domu z terytorium wroga w czasach feudalnej Japonii, a pomaga im przy tym para nieudolnych wieśniaków. Każdy kto ogląda ten film od razu rozpozna w dwójce kłócących się chłopów luźną analogię do naszych ulubionych droidów, czyli Artoo-Detoo i See-Threepio. Wieśniacy nawet na początku filmu pojawiają się na jakimś pustkowi i są nakręceni z użyciem długich obiektywów, w sposób bardzo podobny w jaki Lucas i jego ekipa filmowali sceny na Tatooine w „Nowej nadziei”. Chociaż Artoo i Threepio są dużo bardziej przyjaźni niż chciwi wieśniacy w „Ukrytej fortecy”, ich komediowa rola w całej historii pozostaje zdumiewająco podobna.

Po raz pierwszy zagłębiłem się w „Ukrytą fortecę” mając 12 lat. Znalazłem ją w bibliotece, na starej, podwójnej kasecie VHS, na której widniały słowa „Panoramiczna odyseja, która zainspirowała Gwiezdne Wojny George’a Lucasa... Niech droga ku Mocy Kurosawy będzie z tobą”. Wziąłem ją do domu, obejrzałem i moje życie się zmieniło. To był film mocno przypominający „Gwiezdne Wojny”, ale w całkowicie obcym dla mnie świecie, z historią nie mniej emocjonującą, czy napakowaną akcją. Ponieważ Kurosawa zainspirował „Gwiezdne Wojny”, mogłem wrócić do tych filmów i doświadczyć je osobiście.

W 2001 wyszła Criterion Collection, z nowym wydaniem „Ukrytej fortecy” na DVD, zapowiedziano, że George Lucas wypowie się o wpływie filmu na „Gwiezdne Wojny”.
- Pamiętam jedną rzecz, która naprawdę mnie urzekła w „krytej fortecy” - powiedział - jedna rzecz, która naprawdę mnie zaintrygowała to fakt, że ta historia została opowiedziana z perspektywy dwóch nisko urodzonych bohaterów. Uznałem, że to będzie to dobry sposób na opowiedzenie „Gwiezdnych Wojen”. Wziąć dwie najmniej ważne postaci , jak Kurosowa, i opowiedzieć wszystko z ich punktu widzenia. W przypadku Gwiezdnych Wojen były droidy, i to jest najsilniejszy wpływ. Fakt, że pojawia się księżniczka, która znajduje się na terytorium wroga to raczej koincydencja, niż cokolwiek innego. W moim filmie, księżniczka jest zdecydowanie bardziej waleczna i samodzielna. Na początku, w pierwszych wersjach scenariusza, miałem jej zdecydowanie więcej, wraz z Jedi, starym Jedi, z którym próbowała uciec. Potem to ewoluowało w historię Luke’a.

Nie trzeba się dużo zastanawiać, czy użycie dworek jako sobowtórów, które jest dość powszechne w filmach Kurosawy, w szczególności w przypadku inspiracji dla „Mrocznego widma”, no i śmierci Corde w „Ataku klonów”. Podobnie jak Padme w „Mrocznym widmie”, księżniczka znajduje się na niebezpiecznym terytorium, jest biedna, i odkrywa że jak ludzie na świecie naprawdę żyją. Ta analogia nabiera jeszcze głębszego sensu, gdy przypomnimy sobie, że to Lucas osobiście wyprodukował najbardziej znany film Kurosawy o królewskich sobowtórach – „Kagemushę – Sobowtóra”.

Jest wiele innych analogii między tymi dwoma filmami i fajnie jest je móc porównać. Ale ten film nie tylko inspirował scenariusz „Gwiezdnych Wojen”, także technika filmowania Kurosawy jest obecna w dziełach Lucasa. W „Ukrytej fortecy” jest scena, w której generał na koniu ucieka przed wrogami, a w tle widzimy intensywnie zmieniającą się scenerię, która przypomina atak na Gwiazdę śmierci w „Nowej nadziei”. Wyobraźcie sobie to. Kurosawa nakręcił jazdę na koniu i to było emocjonujące. Kamera koncentruje się na koniu (lub X-Wingu), a tło nam tylko przelatuje, kręcone bardzo długimi obiektywami, pełne szarości, dodające dynamiki do pościgu. Potem kamera się zatrzymuje a generał jest otoczony wrogami, zupełnie jak Han na Gwieździe Śmierci. Zobaczycie też, że w „Ukrytej fortecy” sposób w jaki Kurosawa przechodzi między ujęciami jest bardzo podobny do tego który znamy i kochamy z „Gwiezdnych Wojen”.

Między „Gwiezdnymi Wojnami” a „Ukrytą Fortecą” jest jeszcze więcej podobieństw. Dość szybko donoszono o tym, że Toshiro Mifune, który grał generała samuraja Rokurotę Makabe, był rozważany do roli Obi-Wana Kenobiego.

Nie ma nic fajniejszego dla fana filmów i Gwiezdnych Wojen niż śledzenie tych nawiązań jeszcze dalej. We wspomnianym już wywiadzie dla Criterion Lucas mówił o inspiracjach Kurosawy:
- Wiem, że Kurosawa był wielkim fanem Johna Forda i że się inspirował Johnem Fordem, no i można zobaczyć wpływ Johna Forda na filmy Kurosawy, co moim zdaniem jest jedną z przyczyn, że te filmy są przyswajalne przez ludzi zachodu.

No i John Ford to kolejna styczność w którą się zagłębiam, dziękuję za takie komentarze. Mam nadzieję, że wskazałem wam wpływy i części wspólne, może nawet dacie szansę któremuś z tych filmów. Wpływ klasycznych filmów na różne aspekty „Gwiezdnych Wojen” jest chyba nieskończony i mam nadzieję, że będziecie zainteresowani kolejnymi odsłonami podróży filmowej przez pryzmat „Gwiezdnych Wojen”.



Można się zastanawiać ile Kurosawy jest w „Gwiezdnych Wojnach”, zwłaszcza w kontekście fabularnym, gdzie te podobieństwa są bardzo duże. Zresztą napisano na ich temat bardzo wiele, ba nawet w Polsce ten temat czasem pojawia się na konwentach, a nawet na specjalnych imprezach jak Azjatycki Wieczór Filmowy. O ile fabularnie sam Lucas twierdzi, że raczej korzystał z innych źródeł, choćby westernów które inspirowały Kurosawę, o tyle George jest cały czas świadom tego, że podpatrywał techniki słynnego Japończyka, w tym właśnie ścienianie kadrów, o którym wspomniał Bryan Young. Są jeszcze dwie rzeczy o których Young nie wspomniał. Jedna to „Kagemusha”, czyli po naszemu „Sobowtór”. To film na który Akiro Kurosawa w Japonii nie dostał pieniędzy. Choć był uznanym reżyserem, gwarantującym sukces artystyczny, niekoniecznie potrafił zagwarantować zyski. Film prawdopodobnie by nigdy nie powstał, gdyby nie dwóch jego wielbicieli, którzy inspirowali się jego twórczością. Chodzi oczywiście o George’a Lucasa i Francisa Forda Coppolę, to oni wyłożyli własne pieniądze by wyprodukować dzieło swojego mistrza, dając mu pry tym wolną rękę, a jednocześnie oddając mu bardzo osobisty hołd.

Druga sprawa to także hołd, który złożył Lucas Kurosawie, robiąc bardzo bezpośrednie nawiązanie w „Nowej nadziei”. W scenie kiedy Vader dusi imperialnego admirała Conana Antonio Mottiego, ten prawie wymawia tytuł „Ukryta forteca”.
KOMENTARZE (0)

Żółwie Jedi

2012-10-04 17:16:02

Dziś obchodzimy Światowy Dzień Zwierząt, bądź wspomnienie świętego Franciszka z Asyżu, patrona zwierząt (i ekologów). Z tej okazji można lepiej przyjrzeć się naszym (i nie tylko naszym) pupilkom (ew. braciom mniejszym, jeśli ktoś woli taką nomenklaturę). Chyba najważniejszym zwierzakiem dla Gwiezdnych Wojen jest bez wątpienia pies George'a Lucasa - Indiana. To właśnie on stał się inspiracją dla Chewbaccy, a także Indiany Jonesa oraz psa Indiany, który gdzieś merda ogonem w „Indiana Jones i Ostatnia Krucjata”.



George jednak odchodzi na emeryturę, a stery Gwiezdnych Wojen dzierży obecnie Dave Filoni. Ten również ma zwierzątko, które go inspiruje, a jest nim żółw Goji, który zainspirował żółwi czołg w odcinku 4x22 Revenge. Skoro jednak już przy żółwiach jesteśmy, warto zobaczyć krótki filmik prezentujący w jaki sposób żółwie odbierają sagę. Oczywiście to dzieło fana. Swoją drogą ciekawe czy Filoni kręci z Gojim podobne filmiki?




KOMENTARZE (2)

Jonathan W. Rinzler o rozmowach z Lucasem

2012-10-01 17:11:11 oficjalny blog



Johnatan W. Riznler jest nam przede wszystkim znany jako autor wspaniałych albumów o produkcji filmów z sagi, ale to także redaktor w Lucas Licensing, który odpowiada za wiele projektów, tak albumowych jak i młodzieżowych. Obecnie skrupulatny Rinzler dołączył także do piszących na oficjalnym blogu, zatem jego wpisy będą pojawiać się w ramach cyklu Holo z oficjalnej także i u nas. Ten wpis zdradza nam pewne kulisy działania Lucasfilmu, okazuje się, że nawet tam pracownicy nie mają zbyt często okazji by porozmawiać sobie z Georgem Lucasem. Nawet jeśli szykuje album o produkcji filmu.

Rozmawiając z Georgem Lucasem - autor J.W. Rinzler.

To będzie piąty lub szósty raz, kiedy pytam George’a o zrobienie jednego z jego filmów. W tym przypadku mówimy powstaniu Powrotu Jedi. Pierwsza taka rozmowa-wywiad odbył się jeszcze w 2004, gdy pracowałem nad The Making of Revenge of the Sith. Potem były Gwiezdne Wojny, Indiana Jones i w końcu Imperium kontratakuje. Zawsze przy takiej okazji przychodzę dobrze przygotowany, mam dodatkowe baterie, drugi dyktafon, notatki, laptop...i mnóstwo przygotowanych pytań. (Ostatnią rzeczą jaką chce robić, to fanatycznie notować, choć pewnego razu też musiałem to robić na planie, gdzie nie było innej możliwości).

Na każdy z takich długich (od 1,5 do 2,5 godzin) wywiadów przygotowuję pytania przez ponad rok, czasem dłużej. Zawsze, kiedy się blokuję podczas pisania lub wyszukiwania informacji, co tak naprawdę się wydarzyło: czy Kershner dostał ofertę na powrót Jedi? Co stało się z wersją reżyserską? Co stało się z sekwencją sarlacca? Zapisuję takie pytania i zachowuję na później. To bardzo długi proces, taki się wydaje, więc jest naprawdę satysfakcjonujące gdy można wreszcie usiąść i dostać odpowiedzi.

W przypisany mi dzień zazwyczaj nie udaje się rozpocząć rozmowy punktualnie, najczęściej są opóźnienia o pół godziny lub skrócenie czasu, choć oczywiście wystarcza go na wywiad. Większość poprzednich rozmów odbywała się na Skywalker Ranch, ale tym razem spotykamy się w biurze George’a w Big Rock Ranch. Tym razem także Lucas jeszcze nie przeczytał manuskryptu książki. Zazwyczaj dowiaduję się, jak się George’owi podoba książka. Tym razem nie miałem pojęcia, więc wszedłem do pokoju z lekkim niepokojem...

I nie musiałem długo czekać na jego ostateczny werdykt: rozdział o preprodukcji był zbyt długi. Niemal dwa razy dłuższy niż rozdział o samym czasie pracy na planie. Dopiero okaże się co z niego wytnę. (Dopiero zaczynam ten proces). Potem zajęliśmy się już pytaniami, na przykład jak się czuł przy rozpoczynaniu pracy nad „Powrotem Jedi” (wtedy jeszcze „Zemstą..”).

„Największe pytanie brzmiało, czy naprawdę możemy zrobić filmową kontynuację, czy jesteśmy w stanie finansować siebie i go nakręcić? Udowodniliśmy, że możemy to zrobić, teraz była kwestia zrobienia tego ponownie. Drugi film poradził sobie tak dobrze, wiedzieliśmy, że trzeci film też odniesie jakiś sukces. W tym momencie wiele wątpliwości mieliśmy już za sobą. Ponadto problem drugiego polegał na tym, że nie miał ani początku, ani końca. To był tylko wielki środek. Ten ostatni miał mieć wielkie zakończenie, wiele wątków fabularnych miało zostać zamkniętych, więc wbrew wszystkim przeciwnościom, wiedziałem, że zainteresuje on wiele osób. Dzięki temu napięcie było mniejsze”.

Na pytania o jego uczuciach w konkretnych miesiącach odpowiadał często dość osobiście, ale musicie poczekać na nie aż do wydania albumu (bo inaczej wydawca by mi nie wybaczył).

Rozmawialiśmy o wcześniejszych wersjach scenariusza, o Had Abbadon, jak Lucas nazwał stolicę Galaktyki, o samym pisaniu, i pracy z Lawrencem Kasdanem. Rozmawialiśmy o kostiumach i Nilo Rodis-Jamero, którego sobie bardzo cenił: ”Nilo jest niezwykle utalentowany i jest wspaniałym człowiekiem”. Zapytałem George’a czy moja relacja na temat relacji z reżyserem Richardem Marquandem była trafna, odpowiedział, że tak było.

W niektórych momentach wywiadu służbowo sprawdzałem czy nagrywanie działa, czy wystarczyło nam czasu, czy nie pomijałem ważnego pytania. Niektóre odpowiedzi George’a prowadziły do kilku kolejnych pytań.

Zapytałem czy był utopistą, biorąc pod uwagę, że stworzył Ranczo Skywalkera i Big Rock, kampus w Presidio, i inne projekty: „Lubię architekturę. Kocham być architektem, a architektura ma tak wiele wspólnego z budowaniem środowisk, stawanie się ich częścią. Oczywiście bez różnicy co zrobisz, jeżeli jesteś artystą jakiegokolwiek sortu, to chcesz kontrolować swoją wizję i stworzyć coś co jest może utopijne, może nie, ale coś co jest materialnym urzeczywistnieniem fantazji.”

Tuż przed końcem rozmowy weszła Connie Wethington, asystentka Lucasa i powiedziała, że czas nam się kończy. Miała w rękach stertę dokumentów, na które George patrzył z rezerwą. Nadciągały kolejne obowiązki... Przed wyjściem porozmawialiśmy o innych projektach książkowych, które są dopiero we wczesnej fazie produkcji.

Teraz wszystkie uwagi Lucasa zostały przeniesione na manuskrypt, do końca lipca przesłane do wydawcy, a w sierpniu podczas redakcji będę wyrysowywał „mapę książki”. Kiedy wszystko zostanie rozplanowane, a zdjęcia opatrzone opisami, oddam znów książkę George’owi, do ostatecznego zatwierdzenia.

Już minęło ponad rok i prawdopodobnie potrzeba przynajmniej roku zanim książka się ukaże. Ale od tego momentu zbliża się chyba najzabawniejszy moment w czasie tworzenia książki...


KOMENTARZE (0)

Celebration VI: ostatnia ''Transmisja'' z Florydy

2012-08-27 09:49:03 StarWars.com

Opublikowano trzeci, i najprawdopodobniej ostatni, odcinek reportażów "Transmission CVI" z Celebration, odcinek z 25 sierpnia. Tym razem większość programu poprowadził Chris Gore, który przeprowadził wywiad z twórcami serialu Robot Chicken, czyli Sethem Greenem i Matthew Senreichem. Dla początkujących, w pewnym momencie Seth wytłumaczył wszystkim kim jest Impreator i Darth Vader. A oprócz tego: David Collins przechadza się po czerwonym dywanie premiery piątego sezonu The Clone Wars, Alison Haislip oprowadza po alei tatuażu, a na finał wywiad Chrisa Hardwicka z samym "Makerem", który tego dnia pojawił się zarówno na konwencie, w kilku punktach programu, jak i na malutkiej scenie Transmisji. Oto George Lucas, który wspomniał w wywiadzie: "Zajęło nam dwa filmy i jakieś siedem lat, żeby dopracować technologię turlania się R2 po prostej linii, bo ciągle się przewracał, a tutaj fani organizują wyścigi R2".



"Transmission CVI" z 25 sierpnia

KOMENTARZE (3)

Celebration VI: Informacje o "The Clone Wars" - UPDATE

2012-08-26 23:24:42 Różne

Podczas Celebration VI pokazano wiele paneli dla fanów serialu "The Clone Wars"; na jedynych przedstawiano najnowsze wieści, inne z kolei prezentowały raczej ciekawostki. Informacje z kilku z nich prezentujemy poniżej. Pierwszy dzień imprezy "The Clone Wars" rozpoczęło panelem poświęconym technicznym aspektom serialu. Jego gośćmi byli: reżyser Dave Filoni i główny animator Joel Aron. Rozmowę prowadził David Collins. Dokładny opis "The Clone Wars Tech" można przeczytać na The Force.net.

Na początku twórcy skupili się na opisie postępów, jakie poczynili w dziedzinie animacji: praca nad sezonem czwartym została ukończona ponad rok temu. Możecie sobie więc wyobrazić jak wygląda sezon piąty, powiedział Aron. To, co sprawiało problemy przy wcześniejszych epizodach, jest teraz dla ekipy bułką z masłem. Stworzenie płonącego Wookieego, który skacze z drzewa do wody, to byłoby trudne. Nie, żebyśmy robili coś takiego., zażartował Filoni. Ważne dla reżysera było również stworzenie szat dla Matki Talzin, które żyłyby własnym życiem.

Filoni wyznał również, że on i Aron w tym samym czasie potrafią pracować nad trzydziestoma odcinkami, dlatego stworzenie szczególnie trudnych ujęć wymaga miesięcy ciężkiej roboty. Przykładowo, zrobienie sceny trwającej 96 klatek, a która przedstawia lecącą kanonierkę, zajęło Joelowi cztery i pół miesiąca, ponieważ starał się zrobić ją jak najlepiej. Animatorzy, zwłaszcza w filmie kinowym i wcześniejszych odcinkach, często stosowali optyczne sztuczki, zamiast prawdziwych efektów. Tak było w przypadku aktu o Umbarze, gdzie odpowiednio dobrane światło pozwoliło symulować ruch czołgów.

Następnie twórcy skupili się na Maulu, którego pajęcze nogi były jednym z najbardziej skomplikowanych modeli, choć i tak twórcy ograniczyli stopień jego złożoności. Krokiem naprzód w animacji są policzki Zabraka, które potrafią się wydymać, co nie było możliwe na początku. Dla scenarzystów ważne było pokazanie procesu rekonstrukcji Dartha, zamiast rozwiązania w stylu: "wydobrzał poza ekranem". To Lucas zasugerował również, by Talzin użyła w tym celu części robotów - dzięki temu w duchowości Sióstr Nocy pojawiło się więcej techniki.

Następnie nadszedł czas na zadawanie pytań i pokazanie klipu. Niestety, był to niemal ten sam, który wyemitowano podczas Star Wars Weekends, ale dla przypomnienia prezentujemy go poniżej. Przedstawia on Embo i jego psowatego partnera, Marroka, ścigających Anakina i Padme. Postać łowcy nagród i jego zwierzaka ma nawiązywać do G.I. Joe, a konkretnie do bohaterów Snake Eyes i Timbera. Później znowu padły standardowe pytania o Bena Quadrinarosa i Kitstera, a Filoni ponownie wykręcił się od odpowiedzi, twierdząc, że ten pierwszy został pasterzem ronto, natomiast drugi pracuje na wyjątkowo ciężkiej zmianie na Tatooine. Reżyser wyznał też, że jego ekipa przerobiła scenę z ciastem w odcinku "Evil Plans".



Kilka innych ciekawostek wypłynęło podczas piątkowego "The Vocals od Star Wars: The Clone Wars", w którym uczestniczyli najbardziej znani aktorzy z serialu, między innymi James Arnold Taylor, Matt Lanter, Ashley Eckstein, Tom Kane i Dee Bradley Baker. Aktor odgrywający rolę Anakina wyznał, że nie był pierwszym, który dostał tę rolę - przed nim Skywalkera zaczął grać już ktoś inny, więc Lanter musiał ponownie nagrać kilka pierwszych odcinków. Fani klonów nie będą zawiedzeni - Baker potwierdził swój wyjątkowo czynny udział w tym sezonie. Dodał również, że aktorzy wiedzą bardzo niewiele o odcinku, gdy go nagrywają - średnio mija rok od nagrań do obejrzenia go. Dee założył stronę ze wskazówkami dla początkujących dubbingowców. Ashley miała początkowo grać Amidalę, lecz jej głos brzmiał zbyt młodo; Ahsoka miała mieć również akcent islandzki. Co ciekawe, ona i Matt Lanter ostatnio nagrali scenę z udziałem Skywalkera i Tano; była ona tak tajna, że cała reszta aktorów została wygoniona ze studia. Na deser trochę ujęć z panelu:





Piątek był szczególnym dniem dla fanów, bowiem wtedy zadebiutował "Revival", premierowy odcinek sezonu piątego. Wrażenia Lorda Sidiousa z premiery możecie poczytać na jego blogu, a tutaj przedstawiamy najważniejsze informacje. Najpierw wyświetlono ostatnie dwa odcinki sezonu czwartego, aby nowy pasował do kontekstu. Bardzo ogólny zarys "Revival" prezentuje się następująco: Darth Maul i Savage sieją postrach w galaktyce i starają się namówić do współpracy pirata Hondo Ohnakę. Aby ich powstrzymać, Rada Jedi wysyła Obi-Wana Kenobiego i Adi Gallię (po większą ilość spoilerów zapraszamy na forum). Widzowie dostali pamiątkowy plakat, a także coś, bez czego prawdziwy Amerykanin nie może pójść do kina, czyli popcorn i dietetyczną colę. Po seansie przyszedł czas na sesję pytań i odpowiedzi. Filoni, po raz kolejny zapytany o senatora Tikkesa, odparł, że ów nie pojawi się na razie, lecz za to zobaczymy więcej Muunów. Matki Talzin nie będzie przez pewien czas, lecz Sióstr Nocy nie da się tak łatwo pokonać. W tym sezonie postaci zawrą wiele dziwnych sojuszy. Jeśli chodzi o Iana Abercrombiego - który niedawno zmarł - nagrał on niemal cały sezon piąty, lecz nie będzie żadnych informacji o nowym aktorze, dopóki wszystkie odcinki z udziałem Iana nie zostaną wyemitowane. A oto wideo z premiery przedstawiające rozmowę z Filonim i Witwerem:



Podczas sobotniej sesji Q&A z Filonim i Aronem na fanów czekała niespodzianka w postaci odwiedzin samego Lucasa. Prócz tego nie obyło się bez odpowiedzi na kilka pytań, ale uwaga - tutaj jest kilka spoilerów. Kilka zdjęć przedstawiających pokazane concept arty posiada TheForce.net. W tym roku jedną z odwiedzonych planet będzie Onderon - był on po części inspirowany "Avatarem" Camerona; to świat pokryty dżunglą i tętniący życiem - w tym sezonie twórcy większą uwagę poświęcili detalom różnych planet. Pokazano klip (link do Oficjalnej) przedstawiający walkę bojówki z Onderona z siłami Separatystów. Filoni wyjaśnił, że dla wielu klony stały się symbolem tyranii, dlatego Anakin zaproponuje zorganizowanie lokalnych sił o charakterze militarnym - będzie to zarodek późniejszej rebelii. Następnym klipem było ujęcie przedstawiające pokój Skywalkera, bardzo podobny do garażu Luke'a (fani dostrzegli tam plakat z Benem Quadrinarosem, o którego wystąpienie molestują reżysera od dłuższego czasu). Rycerza odwiedza Kenobi, który zaczyna go wypytywać o Amidalę, lecz młodzieniec gorąco się wypiera. Rozmowa dotyczy również Rusha Clovisa, byłego kochanka senator z Naboo. Anakin będzie miał coraz mniej cierpliwości, przez co zacznie być jeszcze bardziej skory do gniewu. To nie będzie jedyna prywatna kwatera pokazana w tym sezonie.

Jeden akt będzie poświęcony droidom - z tej okazji Artoo dostał nowe tekstury i model, aby bardziej przypominać swoją filmową wersję. Historie o robotach nadal będą miały funkcję nieco "rozluźniającą" mroczny ton w serialu. Tutaj wyświetlono klip z astromechami na pokładzie statku, który wychodzi z nadprzestrzeni w pole asteroid. Zadaniem małego robota będzie dostanie się na pokład okrętu wroga i odzyskanie stamtąd ważnych informacji. Pokazano model tajemniczego generała, o którym na razie twórcy nie mogą mówić, a także komandosa (którego widać na klipie), lecz prawdopodobnie nie będzie to członek drużyny Delta - podobno ma się nazywać Gregor. Pokaże się wiele nowych typów klonów, a także Czarne Słońce, lecz Xizor nie wystąpi w serialu. W tym momencie wyświetlono klip z Darthem Maulem, który przybywa na Mustafar do siedziby wyżej wymienionej organizacji; Sith będzie miał inne nogi i założy spodnie. Kolejny filmik to Bo-Katan pomagająca Obi-Wanowi. Jeden z odcinków będzie miał tytuł "The Voice" i będzie wariacją na temat sztuki Moebiusa, która miała wielki wpływ na Sagę. Na sam koniec - jak już wspominaliśmy - na scenę wszedł sam Maker, by wygłosić kilka zdań.

Kolejną niespodziankę ujawniono w niedzielę - była to premiera nie jednego, lecz czterech odcinków pod wspólnym tytułem "Young Jedi". Tutaj również jest kilka większych spoilerów: (Spoiler):Ahsoka przewodzi młodzikom w procesie zdobywania kryształów do mieczy świetlnych na planecie Ilum. W grupie przyszłych padawanów znajduje się kilku ludzi, Rodianin, Nautolanin, Ithorianin i Wookiee. Ten ostatni może zaskakiwać, ponieważ Lucas osobiście zażyczył sobie, by nie było wielu przedstawicieli Zakonu tej rasy (acz w odcinku zaznaczono, że to rzadki przypadek). Na kryształy ma również chrapkę Ohnaka, który porywa Ahsokę. Obi-Wan śpieszy jej na pomoc, lecz przeszkadza mu w tym Grievous, który przylatuje na Florrum w ramach zemsty za porwanie Dooku jeszcze w pierwszym sezonie. Generał niszczy statek Kenobiego. Tano i dzieci postanawiają więc współpracować z piratem i uciekają z planety czerwonym statkiem klasy Firespray. W odcinkach pojawia się też walka Ahsoki z Grievousem oraz droid liczący sobie wiele lat, a który daje młodzikom wskazówki dotyczące budowy mieczy.(Koniec Spoilera)

Na sam koniec prezentujemy filmik przedstawiający namalowany kredą obraz, który towarzyszył gościom na Celebration. Napis na nim głosi: "Kto upadnie?". Dodatkowo, poniżej znajduje się nagrana kamerą pierwsza reklama telewizyjna sezonu (link do lepszej wersji na Facebooku Cartoon Network).





UPDATE

Jeden z klipów, o którym wspominaliśmy wyżej - ten z droidami wychodzącymi z nadprzestrzeni - jest już dostępny online, lecz w słabej jakości. Tym niemniej, zapraszamy do oglądania.



Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (15)

Celebration VI: kolejne informacje o „Detours”

2012-08-25 19:12:03 Star Wars Detours

Dziś na Celebration VI odbył się drugi panel o tajemniczym projekcie Star Wars, czyli o zupełnie nowym serialu animowanym „Star Wars Detours”, którego zwiastuny możemy oglądać od wczoraj. Na drugim panelu o "SW Detours" zaprezentowano zupełnie nowe materiały, w tym nowe klipy, na scenie pojawił się też na chwilę sam George Lucas. Dzięki naszym wysłannikom na konwencie, znamy znacznie więcej szczegółów dotyczących serialu.

Prace nad serialem rozpoczęto jeszcze w 2009 roku, Lucasowi zależało na komedii, bo chciał dostać Gwiezdne Wojny bez wojen. Twórcy, wybierając różnych bohaterów z tła, inspirowali się albumami, czasem coś sugerował sam George Lucas, ale zazwyczaj sami przeglądali i decydowali. Na panelu wyraźnie powiedziano, że akcja serialu dzieje się między Wojnami Klonów i „Nową nadzieją”, być może oznacza to, że jakieś żarty dzieją się też przed „Zemstą Sithów”, w każdym razie w serialu pojawi się wiele postaci z wszystkich epizodów. Detours to nie będzie tylko zespół skeczy, a jedna historia, będą linie fabularne i rozwój postaci, pisaliśmy już o dwóch szturmowcach, okazuje się, że jeden z nich traktuje pracę dla Imperium jako robotę tymczasową, a marzy skrycie by sprzedawać materace.

Serial będzie się dział w trzech podstawowych lokacjach: na świeżo zbudowanej drugiej Gwieździe Śmierci, w pałacu Jabby i w Jadłodajni Dextera. Gwiazda Śmierci jest w trakcie budowy, ale by nie straszyć zwykłych mieszkańców galaktyki, mówią im, że to nowe wielkie centrum handlowe, a nie broń. W serialu ma być trochę humoru w stylu „Sprzedawców” Kevina Smitha, ujrzymy codzienne życie bohaterów SW, więc na przykład zobaczymy jak Vader umawia się na randki przez holonet. Mroczny Lord jest w serialu twarzą Imperium, nie tylko straszy, ale i otwiera różne nowe budynki, przecina wstęgi, więc nikogo nie dziwi, że przyjeżdża na inspekcję do centrum handlowego. Wszyscy, którzy pracują przy budowie Gwiazdy Śmierci myślą, że to centrum handlowe, nie zadają pytań. Mamy mieć trochę humoru biurowego, na specjalne polecenie Lucasa pojawi się spec od IT. Jedną z postaci ma być major Steel (w tej roli Jennifer Hale), drobna blondynka, która nie daje się Vaderowi i Palpatine`owi, ale za to ma ubóstwiać Ewoki. Pałac Jabby to centrum rozrywkowe na Tatooine, kurort, hotel, sala koncertowa, zaś Jadłodajnia Dexa to miejsce, gdzie wszyscy notable z Coruscant przychodzą coś przekąsić. Spotkamy tu Leię, która ma 14 lat i jest rozwydrzoną, rozpuszczoną i egocentryczną nastolatką, z dobrego domu, której przewróciło się w głowie. W serialu, w nieznanej póki co roli, pojawi się też George Lucas.

Potem zaprezentowano nowe klipy:









Temat na forum
KOMENTARZE (15)

Nie będzie piątej części przygód "Indiany Jonesa"?

2012-07-26 09:31:06 różne

Indiana Jones nie wróci już na ekrany kin - tak twierdzi Frank Marshall, współproducent każdego z filmów z cyklu o przygodach archeologa-awanturnika. Zdaniem Marshalla temat piątej części wciąż powraca w rozmowach między nim a George'em Lucasem i Stevenem Spielbergiem, ale są to wyłącznie luźne dyskusje i na nich temat się kończy. Panowie wciąż nie mają pomysłu na fabułę kolejnej części, a poza tym "Flanelowiec" jest mocno zaabsorbowany wdrażaniem Kathleen Kennedy w obowiązki wiceprzewodniczącej Lucasfilm (w związku z ogłoszonymi przez niego planami emerytalnymi), a Spielberg myśli już o kolejnych projektach.

Frank Marshall stwierdził, że jego zdaniem część czwarta (Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki) to finał kinowego cyklu. Przypomnijmy, że ogłaszając informacje o przejściu na emeryturę Lucas podkreślał, że ostatnim filmem, który wyprodukuje będzie właśnie Indiana Jones 5.

Być może wpływ na zmniejszenie się prawdopodobieństwa powstania części piątej wywarł również wiek Harrisona Forda, który niedawno skończył 70 lat, ale wciąż powtarza, że chętnie założy fedorę i chwyci bicz po raz kolejny. W sieci fani serii zaczęli z kolei spekulować o możliwości rebootu serii lub powrotu do młodości Indy'iego w inny sposób, niż pokazywał to serial z Seanem Patrickiem Flannery'm. Czas pokażę, czy zapowiedzi Marshalla okażą się prawdziwe.


KOMENTARZE (26)

Artykuł o Lucasie w Newsweeku

2012-06-14 20:37:52 RI za Newsweek.pl

W najnowszym Newsweeku (24/2012) znalazł się artykuł "Wersja reżyserska" Małgorzaty Sadowskiej poświęcony George'owi Lucasowi i Gwiezdnym Wojnom głównie w kontekście przejścia Lucasa na emeryturę.



Artykuł ze stron 102-105 niestety jest dobrym przykładem nierzetelnego dziennikarstwa, ilość błędów i przekłamań, a także niezrozumienia ironii (np. Lucas mówiący o sequelach "Red Tails") powinien rozbawić nie tylko fanów, ale i średniorozgarniętych kinomaniaków. Za Newsweeka można zapłacić 5 PLN, ale można ten artykuł też przeczytać za darmo ze strony magazynu. W kioskach ten numer będzie jeszcze do niedzieli włącznie.

artykuł "Wersja reżyserska" w Newsweeku



KOMENTARZE (19)

Kathleen Kennedy zostanie współszefem Lucasfilm

2012-06-01 22:50:41 The Hollywood Reporter

W związku z szybko zbliżającą się emeryturą George'a Lucasa, Kathleen Kennedy, producentka i wieloletnia współpracowniczka jego, ale też na przykład Stevena Spielberga, zostanie wkrótce współszefem Lucasfilm. Mówiąc dokładniej, Kennedy zostanie współprzewodniczącym rady nadzorczej Lucasfilm, a drugim przewodniczącym pozostanie Lucas, który będzie też głównodowodzącym, czyli CEO Lucasfilmu. Podobnie codziennym biznesem firmy nadal zajmować się będzie Micheline Chau.

Tak o swojej decyzji mówi sam stwórca, George Lucas: ”Spędziłem swoje życie budując Lucasfilm, a teraz kiedy przenoszę swoją uwagę w inne miejsca, chciałem się upewnić, że firma będzie w rękach kogoś, kto potrafi poprowadzić moją wizję w przyszłość. Jest dla mnie ważne, żeby moim następcą był nie tylko ktoś dysponujący wielką kreatywną pasją i umiejętnościami dowodzenia, ale także wielką miłością do kina. Bardzo zależy mi na moich pracownikach, to ich kreatywność i ciężka praca sprawiły, że ta firma jest tym, czym jest. W czasie, gdy Lucasfilm rośnie i się rozwija, chciałem się upewnić, że ten statek będzie miał silnego kapitana.”

Kathleen Kennedy tym samym zrezygnuje ze swej roli w firmie producenckiej, którą prowadzi swe swoim mężem, Frankem Marshallem. Razem produkują filmy od początku lat 80., w tym większość filmów Stevena Spielberga. Marshall będzie kontynuował pracę, aktualnie zajmując się postprodukcjami takich filmów jak: "Lincoln" Spielberga, czy "The Bourne Legacy" Tony'ego Gilroya. Jak mówi Kennedy : ”Lucasfilm jest tak niezwykłą firmą. Jestem niezwykle podekscytowana mogąc choć w części zająć się zadaniami George'a". Dodała, że jest zbyt wcześnie, żeby mówić o nowych kierunkach dla Lucasfilm, dopiero zacznie na poważnie naradzać się z Lucasem, ale ponieważ od lat zajmuje się filmami, nie wyklucza, że Lucasfilm mogłoby tworzyć kolejne filmy kinowe, na przykład Indianę Jonesa 5.

Temat na forum
KOMENTARZE (20)

George Lucas odsuwa się od Lucasfilm

2012-05-30 09:44:06 Empire

Już praktycznie od ponad roku wiadomo, że George Lucas, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, planuje wkrótce przejść na emeryturę. Kończy z wielkim kinem, a nawet telewizją, kończy z produkowaniem i reżyserowaniem filmów, wreszcie kończy z Gwiezdnymi Wojnami...choć być może kiedyś zrobi jeszcze jednego Indianę Jonesa. W najnowszym numerze czasopisma "Empire" ukaże się wywiad z Lucasem, w którym potwierdza on swoje postanowienia. W zapowiedzi tego numeru magazynu umieszczono krótki cytat: „Odsuwam się od mojej firmy, od wszystkich moich biznesów, kończę wszystkie swoje zobowiązania i odejdę do swojego garażu, gdzie z piłą i młotkiem będę tworzył własne filmu hobbistyczne. Zawsze chciałem tworzyć filmy bardziej eksperymentalne z natury, bez potrzeby martwienia się o wyświetlanie ich w salach kinowych.”

Dotąd jasne było, że przejście Lucasa na emeryturę będzie wiązać się z brakiem nowych filmów kinowych w jego reżyserii. Jednak dopiero teraz dowiadujemy się, że jego eksperymentalne, małe filmy, o których marzył od wielu lat, mogą nie być produkowane i dystrybuowane przez Lucasfilm, być może w ogóle nie będą publicznie pokazywane. Co więcej, George Lucas przez te wszystkie lata, nawet jeśli nie planował nowej trylogii Gwiezdnych Wojen i zdawało się, że niewiele ma schowanych projektów kinematograficznych, ale dotąd nadal prowadził Lucasfilm. W jakimś stopniu pomagał w kolejnych przedsięwzięciach, a w produkcję animowanych „Wojen Klonów” zaangażował się tak bardzo, że aż opracowywał fabuły kolejnych odcinków. Z taką zapowiedzią może okazać się, że ogólna kontrola nad Gwiezdnymi Wojnami pozostanie tylko w rękach pracowników Lucasfilm, takich jak Micheline Chau, Howarda Roffmana, Dave'a Filoniego czy Jennifer Heddle.
KOMENTARZE (31)

Tydzień Ataku Klonów: Cyfrowa rewolucja

2012-05-16 20:00:53



Jeśli kogoś można by nazwać ojcem cyfrowego kina, to właśnie George’a Lucasa. Jego pasja do wykorzystywania najnowszych zdobyczy technologicznych w filmie, sprawiła, że świat się zmienił. To Lucas stworzył pierwsze nowoczesne studio efektów specjalnych, w tym także komputerowych. To jego ludzie opracowywali kamery i wysięgniki do nich, ale też oprogramowanie do montażu filmów. EditDroid to program Lucasfilmu, który miał się przyczynić do cyfrowej rewolucji. Miał sprawić, że filmy będą montowane nie analogowo, a komputerowo. Choć zaprezentowany w 1984 roku program zwiastował przełom, to jeszcze do kina cyfrowego było bardzo daleko. Lucas jednak miał swoją wizję, by kręcić film bez użycia taśmy, ale też by go wyświetlać bez niej. Doskonale rozumiał, że przy efektownych obrazach niszczejąca taśma działa tylko i wyłącznie na niekorzyść filmu. Więc bardzo chciał to zmienić. Pragnął, by widz mógł cieszyć się doskonałą jakością obrazu niezależnie czy pójdzie na film w pierwszym, czy w piątym tygodniu wyświetlania. Lecz w latach 80. wydawało się to być nierealne. Wizjoner jednak się nie poddał. Po EditDroidzie przyszły kolejne projekty, w tym Pixar i pierwsze komputerowe animacje „The Adventures of André and Wally B” z 1984 to chyba najbardziej znana produkcja w grafice komputerowej 3D, która powstała jeszcze jako test późniejszego Pixara. Potem efekty specjalne, jak morfing w „Willow” (1988). RenderMan, standard THX, czy w końcu wspaniałe dzieła Industrial Light & Magic choćby w rewolucyjnych filmach jak „Terminator 2” Jamesa Camerona czy „Jurassic Park” Stevena Spielberga. To wszystko jest efekt wizji George’a Lucasa i tego, że zaprzągł ludzi do pracy, jedynie ogólnie wskazując im kierunek, dając jednocześnie wolną rękę.



W latach 90. George Lucas już doskonale wiedział ile można wyciągnąć z nowoczesnej technologii, i rozumiał dokąd zmierza a także to, że czasem trzeba samemu dać impuls. W roku 1995 na rynku pojawia się DVD, nie jest to pierwszy cyfrowy nośnik, ale zwiastuje on rewolucję i czas kina domowego. Lucas w tym czasie już wie, że chce kręcić nowe Gwiezdne Wojny i w 1996 wysyła Ricka McCalluma, producenta prequeli, z niemożliwą wręcz misją. Miał namówić producentów kamer, do stworzenia cyfrowej kamery. Firmy Sony i Panavision (ta druga odpowiadała za soczewki) zajęły się zbudowaniem takiego sprzętu, jednak nie udało się go stworzyć w ciągu roku. „Mroczne widmo” kręcono jeszcze w sposób tradycyjny. Lecz gdy nadszedł czas zdjęć do „Ataku klonów” kamera cyfrowa HDW-F900 została już zbudowana i marzenie George’a mogło się spełnić. Pierwsze, bo na drugie czyli cyfrową rewolucję w kinach musieliśmy jeszcze wszyscy poczekać. Kamera HDW-F900 robiła zdjęcia w formacie 24 klatek na sekundę, oczywiście w rozdzielczości HD. W roku 2000 „Atak klonów” staje się pierwszym, wysoko budżetowym filmem, który kręcono cyfrowymi kamerami. Potem dochodzą kolejne w tym „Dawno temu w Meksyku” Roberta Rodrigueza, „Jackpot” Marka Polisha, francuski „Vidocq” Pitofa. Te dwa ostatnie miały swoje premiery jeszcze w 2001 roku, więc zanim „Atak klonów” trafił do kin. Do pełni szczęścia Lucasowi brakowało jeszcze tylko jednej rzeczy, by film wyświetlano cyfrowo. Lucas próbował przy „Ataku klonów” różnych sztuczek, dodając jedno ujęcie więcej w kinach cyfrowych (fragment ujęcia w którym Anakin trzyma Padme w końcowej scenie, na DVD, VHS i BD trafiła już wersja z kin cyfrowych), wersję IMAX, jednak nie potrafił przekonać kiniarzy do masowego kupna nowego sprzętu (George nigdy nie produkował projektorów, ani na nich nie zarabiał). Zarówno w przypadku „Ataku klonów” jak i „Zemsty Sithów” groził nawet, że filmy będą dostępne jedynie w kinach cyfrowych. Jednak wszyscy wybili mu to z głowy, bynajmniej nie z powodów finansowych, ale dlatego, że nieważne jak oceniano prequele, mnóstwo ludzi na nie czekało, a kin cyfrowych zarówno w 2002 jak i w 2005 było tyle, co kot napłakał.

Koniec końców George Lucas doczekał się cyfrowej rewolucji i w kinach, pośrednio sam w niej uczestniczy. Cyfrowe projektory stały się standardem w salach kinowych na całym świecie dzięki technologii 3D, ale to już inna rewolucja i inna historia, o której pisaliśmy tutaj.

Wszystkie atrakcje Tygodnia Ataku Klonów znajdziecie w tym miejscu.
KOMENTARZE (13)

Co się kręci?

2012-05-05 11:00:59 różne

Red Tails - epicki fresk o czarnoskórych pilotach Sił Powietrznych Armii Stanów Zjednoczonych z okresu II wojny światowej - ukaże się na płytach DVD i Blu-ray w dniu 22 maja. Oprócz filmu na dyskach znajdzie się również m.in. film dokumentalny Double Victory poświęcony prawdziwym pilotom z Tuskagee Airmen. Być może wydanie przeznaczone do domowej wideoteki poprawi wyniki finansowe filmu wyprodukowanego przez George'a Lucasa. Red Tails okazał się bowiem największą porażką finansową Lucasfilm od lat. Przy budżecie wynoszącym 58 mln USD (wyłożonych w całości przez "Flanelowca") film zarobił 49 mln, a więc nie zwrócił kosztów produkcji. Dodatkowo wyjątkowo złe recenzje obrazu w reżyserii Anthony'ego Hemingwaya (36% "świeżości" na Rotten Tomatoes) sprawiły, że obraz wyświetlany był wyłącznie w USA. Film wzbudził też mieszane uczucia wśród historyków, którzy zarzucają mu wiele przekłamań. Środowiska aktywistów afroamerykańskich protestowały również przeciwko fabule, która - ich zdanie - z rasistowskie podteksty i umniejsza wojenne osiągnięcia lotników z Tuskagee.



Ewana McGregora nie zobaczymy jednak w nowym serialu telewizji HBO. Zresztą serialu też nie zobaczymy, bowiem stacja zdecydowała się nie inwestować w jego realizację po wyprodukowaniu pilotowego odcinka. McGregor miał byc gwiazdą The Corrections na podstawie bestsellerowej wie bestsellerowej powieści Johnatana Franzena. Serial miał opowiadac o parze w średnim wieku zamieszkującej Południe USA i trójce ich dzieci na przestrzeni blisko 50 lat. W produkcji obok McGregora występować mieli Chris Cooper, Diane Wiest i Maggie Gyllenhaal.

Czeka nas kolejny film dokumentalny opowiadający o fenomenie Star Wars. Tym razem twórcy chcą zająć się towarzyszącemu Gwiezdnej Sadze kolekcjonowaniu figurek i innych gwiezdnowojennych zabawek. Reżyser filmu Brian Stillman chce nie tylko przedstawić historię zabawek spod znaku Star Wars, ale także zrozumieć psychikę fanów, którzy zbierają je latami i wydają nań małe fortuny. Premiera Plastic Galaxy: The Story of Star Wars Toys została zapowiedziana na koniec roku.



KOMENTARZE (6)

Rasiści, emeryci, obrażeni i modelki

2012-04-23 17:31:15

Rasista Samuel L. Jackson

No, niestety wydało się. Mace Windu z Gwiezdnych Wojen, a także aktor takich filmów jak "Pulp fiction" i "Jackie Brown" wpierw zaczął wyzywać innych od rasistów. Poszło o krytykę amerykańskiej Tea Party, która jakoby forsuje osoby o białym kolorze skóry na prezydenta USA. Ale niestety Jackson pociągnął ten wątek i obróciło się to przeciw niemu. W wywiadzie dla magazynu "Ebony" (skierowanego jak sama nazwa wskazuje do afro-amerykanów) powiedział:

- Głosowałem na Baracka, ponieważ jest czarny. Dlatego właśnie inni głosują na pozostałych kandydatów — ponieważ wyglądają jak oni. To jest amerykańska polityka, prosta i czysta. Program Obamy nie ma dla mnie znaczenia — przyznał Samuel L. Jackson.

Jego przeciwnicy uznali, że nie dość, że to on sam jest rasistą, to jeszcze w dodatku hipokrytą.

Warto dodać na koniec, że obecnie aktor wciela się w postać Nicka Fury'ego w filmach Marvela, gdzie jest pierwszym, czarnoskórym odtwórcą tej roli (wcześniej grał go David Hasselhoff).

Koniec emerytury Lucasa

W styczniu świat obiegła wiadomość, że George Lucas przechodzi na emeryturę. Ale choć sam Flanelowiec tak powtarza, to jednak nie do końca ma to na myśli.

- Wszystkim mówię, że przechodzę na emeryturę - przyznał Lucas. - To fakt. Ale mam na myśli powrót do początku, do projektów awangardowych. Zarobiłem już w życiu tyle pieniędzy, że stać mnie na to. Mogę sam finansować sobie wszystkie projekty i robić je po swojemu. Nie muszę przed nikim odpowiadać ani się tłumaczyć.

Ciekawe, czy chodzi mu o niskobudżetowe produkcje telewizyjne, konwersje 3D czy może jeszcze coś innego, choćby filmy o lotnikach. Z drugiej strony, na takiej emeryturze George jest już od roku 2005, wcześniej też przebywał na niej w latach 1983 - 1997.

Keira o walce z dysleksją

No proszę, genialna Keira Knightley wcale nie miała tak łatwo w życiu. Okazuje się, że aktorka miała w dzieciństwie całkiem spore problemy z nauką, wynikające z dysleksji. W walce z tą dysfunkcją mózgu mocno pomagała matka dziewczyny, Sharman MacDonalnd. W przypadku dysleksji ważne też jest zacięcie i chęć przeskoczenia trudności, więc MacDonald zastosowała pewien podstęp. Wiedziała, że dziewczynka ubóstwiała aktorkę Emmę Thompson, a akurat mama (jest scenarzystką), pracowała nad skryptem do filmu "Rozważna i romantyczna". Postanowiła wykorzystać zamiłowanie córki i podsunęła jej ten scenariusz, pisany wspólnie z Thompson. Keira łyknęła haczyk. Mama jeszcze dodała:

- Gdyby Emma Thompson nie mogła czytać, na pewno postarałaby się to pokonać. Musisz zacząć czytać, bo właśnie tak postąpiłaby Emma Thompson! - wspominała Keira Knightley.

Dziś Keira nie ma już problemów z czytaniem scenariuszy, tylko z alkoholem, o czym pisaliśmy już parę razy.

Jake Lloyd psioczy na Star Wars?

O Jake'u LLoydzie niewiele słychać. Zaczął dość dobrze, od Mrocznego widma, gdzie wcielił się w młodego Anakina Skywlakera, jednak z czasem o nim zapomniano. Za to po internecie obecnie krążą plotki na jego temat. Nie dotyczą one jego zachowania czy nowych ról, a wspomnień dotyczących szkoły i pracy na planie.

- Inne dzieci były wobec mnie bardzo niemiłe – podobno powiedział Lloyd w programie telewizyjnym. Wyśmiewały się ze mnie. Zawsze, gdy spotykałem kogoś nowego, udawał, że trzyma miecz świetlny i chciał mnie zabić. Byłem w końcu złym Vaderem. Wszystkie klasy szkoły podstawowej to było prawdziwe piekło. Podczas kręcenia filmu i tuż po jego premierze dawałem nawet po sześćdziesiąt wywiadów dziennie - dodał. George Lucas zniszczył mnie jako aktora. Straciłem swoje marzenie i nauczyłem się nienawidzić kamery. Dzieci nie powinny tak wcześnie zaczynać kariery.

Podobno Lloyd zniszczył wszystkie pamiątki związane z Gwiezdnymi Wojnami, jakie zebrał w trakcie grania Anakina. Zerwał także kontakt z Lucasem i odmówił nawet podkładania głosu pod młodego Jedi w grach komputerowych opartych na space operze.

Natomiast sam zainteresowany stanowczo zdementował te pogłoski, twierdząc, że to wymysł dziennikarzy i że zupełnie nie oddaje jego uczuć do Gwiezdnych Wojen. Twierdził nawet, że część jego wypowiedzi została wypaczona.

Cóż, prawdę mówiąc od Mrocznego widma, niewiele się z nim działo jako aktorem. Przez trzy lata po filmie podkładał głos w grach, potem przyszła mutacja i aktor stracił swój największy atut.

Keira jakiej nie znacie

Brytyjski magazyn Interview opublikował ostatnio wywiad z Keirą Knightley, ale to nie wszystko. Do wywiadu dołączono zdjęcia z specjalnie przygotowanej sesji. Klimatem miała ona nawiązywać trochę do twórczości Davida Cronenberga, więc tym razem Keirę przedstawiono jako feme fatale. Zdjęcia te nie pokazują, jak wiele jest z siebie w stanie wykrzesać. Jednak, co tu dużo pisać, fotki mówią same za siebie.









Zdjęcia wykonali Marcus Piggott i Mert Alas. Całą sesję można zobaczyć w kwietniowym magazynie Interview bądź na jego stronie.
KOMENTARZE (0)

Wznowienie i premiera

2012-04-05 14:36:05 Amber

W księgarniach dostępne są już nowe książki Star Wars. Tym razem mamy dwie nowości. Jedną jest premiera kolejnego tomu serii Fate of the Jedi, a drugą wznowienie adaptacji książkowej Nowej Nadziei.

Nowe wydanie powieści rozpoczynającej kultową sagę – tuż po kinowej premierze Mrocznego widma w wersji 3D

W lutym 2012 George Lucas powrócił na ekrany kin z pierwszym epizodem swojej galaktycznej epopei przekonwertowanej na 3D - dla nowego pokolenia widzów i czytelników!

Wkrótce kolejne filmy klasycznej trylogii: Nowa nadzieja, Imperium kontratakuje, Powrót Jedi!

Luke Skywalker mieszka na Tatooine i pomaga wujowi Owenowi w pracy na farmie. Kupując dwa roboty, nie zdaje sobie sprawy, że w pamięci jednego z nich, robota astronawigacyjnego R2D2, jest zapisana tajna wiadomość od księżniczki Leii Organy z Alderaanu dla Obi-Wana Kenobiego, rycerza Jedi. Tylko z opowiadań wie o toczącej się wojnie pomiędzy Sojuszem Rebeliantów a wojskami Imperium. Wizyta u Obi-Wana i poznanie Hana Solo sprawia jednak, że całe życie Luke’a ulegnie dramatycznej zmianie.


Książka ma 240 stron, a napisał ją George Lucas.



Tom 7. serii Przeznaczenie Jedi

Jedi zamierzają zadać cios w samo serce tyranii. Czy jednak Luke Skywalker jest w stanie pokonać ucieleśnienie zła? Podążając tropem Abeloth, Luke trafi a na Nam Chorios, planetę, na której trzydzieści lat wcześniej zetknął się z zagrożeniem ze strony drochów, owadów przenoszących Posiew Śmierci. Teraz musi zmierzyć się z własną przeszłością i nowymi zagrożeniami, korzystając z pomocy nielicznych, a czasem niespodziewanych sojuszników. Tymczasem zakon Jedi i członkowie spisku zawiązanego na najwyższych szczeblach władzy, którzy odmiennymi drogami zmierzają do obalenia Daali, przygotowują się do dokonania przewrotu. Czy zdołają powstrzymać popadającą w paranoję admirał, nim dojdzie do tragedii?


"Wyrok" został napisany przez Aarona Allstona, a przekładem zajęli się Aleksanda Jagiełowicz i Grzegorz Ciecieląg.

Pamiętajcie, że dotychczas wydane pozycje Star Wars możecie nabyć bezpośrednio w sklepie wydawnictwa Amber.
KOMENTARZE (19)

George Lucas w radiu SiriusXM

2012-03-26 15:23:07 YouTube.com

W amerykańskim radiu SiriusXM wyemitowany został wywiad z Georgem Lucasem, przeprowadzony przez byłego senatora Billa Bradleya. Teraz na serwisie YouTube opublikowano fragmenty tego wywiadu, którego tematy obejmowały filozofię świata, sztuki, edukacji i twórczości:

O metodach nauczania: "Platon nie uczył nikogo, tylko zadawał pytania. Sokrates, Platon i Arystoteles...proces polegał na zadawaniu pytań. Dlaczego niebo jest niebieskie? Co stanie się gdy zajdę tak daleko, że nie będę widział siebie? Dlaczego tak się dzieje? Studenci sami musieli zrozumieć o co chodzi. Oni sami wymyślali odpowiedzi. (...) To była odwrotność tego, że nie wpajamy im informacje, ale uczeniu dzieci tego jak się uczyć samemu, żeby można było samemu nauczyć się czego tylko potrzeba."



O mitologii w społeczeństwie: "Mitologia to po prostu sposób dla społeczeństwa. Historie, które są opowiadane grupom ludzi, żeby tworzyły z nich społeczeństwo, żeby mogli mieć wspólny system wartości. Robi się to nie nadając serię lekcji, ale dając im bohaterów, postaci które się podziwia, chce się naśladować, którzy robią źle, ale wtedy mówimy: "Nie róbcie takich rzeczy, róbcie inaczej", "To oznacza przyjaźń", "Rozumiem twoje uczucia wobec twojego ojca, to nie tajemnica"."



o Red Tails": "Siedziałem w kinach i obserwowałem 10-letnich chłopców, którzy wybiegali z seansu z podniesionym rękami, krzyczący "Alleluja" i "W przyszłości zostanę pilotem". [Ten film] daje im ich własną historię, którą mogą ze sobą zabrać."



O granicy sztuki i technologii: "Każdy rodzaj sztuki i każdy artysta zmaga się z technologią. Bo sztuka jest technologią. To jedna rzecz, którą możesz zrobić, używając technologi, żeby przekazać emocje od jednej dla drugiej osoby. To jest sztuka. Czy to opowiadasz historię, piszesz sztuki teatralne, tworzysz muzykę, piszesz książki, malujesz obrazy. Zawsze chodzi o technologię."



Temat na forum
KOMENTARZE (4)
Loading..