Serial "The Clone Wars" zaczęto emitować w 2008 roku, w trzy lata po premierze
"Knights of the Old Republic II". Logiczne zatem, że o ile w pierwszym animowanym wcieleniu tego konfliktu -
"Clone Wars" - nie mogło się znaleźć żadne bezpośrednie nawiązanie do gier, o tyle już w TCW twórcy chętnie po nie sięgali. Zazwyczaj owe nawiązania miały charakter ciekawostek lub drobnych ukłonów.
Zacznijmy zatem od skojarzeń bardzo luźnych - zarówno TCW, jak i KotORy sięgają po filmowe planety - w
pilocie serialu i pierwszej części gry odwiedziliśmy Morze Wydm na Tatooine, a jeden ze
skasowanych aktów miał się dziać na Kashyyyku (kto wie, może w Krainach Cienia?). W drugim sezonie, w odcinku
“Brain Invaders“, wspomina się, że Mace Windu walczy na Dantooine. I choć można uznać to bardziej za nawiązanie do oryginalnego CW, to, jak wiedzą gracze, zarówno Revan, jak i Wygnana/Meetra spędzili na tym globie całkiem sporo czasu. Z innych mniej bezpośrednich aluzji można wymienić dwóch ithoriańskich braci – Buldugę i Oncę z
“The Box“ - którzy odlegle przywodzą na myśl innych łowców nagród tej samej rasy: Dela i Doba Moomo z komiksowych „Rycerzy Starej Republiki“. O ile jednak ta druga para odgrywała komiczną rolę, o tyle Ithorianie z TCW byli raczej jedynie tłem do wydarzeń.

Bracia Moomo |

Onca i Bulduga |
Prawdziwe ukłony w stronę serii zaczęły się od połowy sezonu drugiego i pierwszego aktu opowiadającego o Mandalorianinach. W
“The Mandalore Plot“ w pokoju należącym do Pre Vizsli można dostrzec obraz stylizowany na „Guernicę” Pabla Picassa, przedstawiający wojownika walczącego z Jedi. Według
słów Dave’a Filoniego, dzieło przedstawia czasy wojen mandaloriańskich – wspominanych w grze i rozbudowanych w towarzyszących jej mediach – co zresztą pasuje do miłującego tradycję dowódcy Straży Śmierci. Dodatkowo, na obrazie pojawiają się maszyny przywodzące na myśl komiksowe
myśliwce Davaab. Wątek mandaloriański został pociągnięty dalej i pod koniec sezonu trzeciego, w
“Wookiee Hunt“, można się dowiedzieć, że grupa Trandoshan polujących na Ahsokę ma całkiem sporą kolekcję trofeów. Znajdują się tam nie tylko skóry zwierząt i tajemnicza kryształowa czaszka, lecz także niebieski hełm neokonwistadora, wzięty wprost z gry. W sezonie piątym powraca zaś znowu aluzja w formie obrazu – w
“The Lawless“ Sithowie walczą na tle ogromnego muralu, tym razem inspirowanego dziełem „Massacre in Korea”, a który to znowu nawiązuje do konfliktu Mandalorian i Jedi.

Obraz z gabinetu Vizsli |

Hełm neokonkwistadora |
|

Mural mandaloriański |
Chyba najważniejsze KotOR-owe nawiązanie w „The Clone Wars” to wycięta z ostatecznej wersji odcinka
“Ghosts of Mortis“ postać Dartha Revana. W pierwotnej wersji Lucas zażądał, by Syn - jeden z tajemniczych mieszkańców Mortis - w próbie przeciągnięcia Anakina na swoją stronę konsultował się z „dwoma starożytnymi lordami Sithów”. Wówczas Filoni
wpadł na pomysł, by byli nimi Darthowie Revan i Bane. Całą scenę można zobaczyć wśród dodatków trzeciego sezonu na blu-ray. Przedstawia ona moment, w którym Syn kontaktuje się z duchami w skupisku Mocy – Studni Ciemnej Strony. Mimo że nie rozmawia z nimi po raz pierwszy, to jest jasne, że nie ma pojęcia z kim ma do czynienia, a sami lordowie też nie dają bezpośrednich odpowiedzi – przedstawiają się jako „ci, którzy przyszli wcześniej” oraz „ci, którzy nienawidzą”. Obaj też karcą go za płacz i słabość oraz radzą, by przejął kontrolę nad Skywalkerem, a wówczas uzyska wolność.

Revan - szkic Filoniego |

Revan - praca koncepcyjna |
Czemu więc nie uświadczyliśmy Revana w „Wojnach klonów”? Lucas często zmienia pomysły i tutaj to również było przyczyną. Filoni jako oficjalny powód podał niemożność istnienia Darthów w takiej formie – jak sam określił, „odseparowanych od Mocy i mogących przemawiać do żywych”. Co ważniejsze, scena ta kłóciła się z lucasowską wizją Mocy – można się jedynie domyślać, że chodzi zwłaszcza o koncepcję Syna, który z istoty podległej stał się niejako ucieleśnieniem ciemnej strony. Nie bez znaczenia jest również fakt, że taki sposób potraktowania Revana stawiałby w dziwnym świetle kanoniczną wersję wydarzeń z „Knights of the Old Republic” – w której mężczyzna ostatecznie zawraca ze ścieżki mroku.

Revan - model |

Chata Hyoki |
Od trzeciego sezonu do serialowej menażerii dołączyła też rasa powstała na potrzeby gry – rybopodobni Selkathowie. Pierwszym był Chata Hyoki z
“Pursuit of Peace“ - łowca nagród pracujący dla hrabiego Dooku, trudniący się zastraszaniem senatorów przeciwnych ustawie o deregulacji banków. Twórcy postanowili skorzystać z faktu, że jest przedstawicielem rasy wodnej i dali mu zbroję ze specjalnymi wywietrznikami, która utrzymywała wilgoć jego skory. Morgo, drugi Selkath – zresztą, bazowany na modelu Hyokiego – był jedną z ofiar porwanych przez Trandoshan.
Nie tylko KotOR-owe rasy zadomowiły się w „The Clone Wars” – były to również planety już bardziej bezpośrednio z grą związane. Wydaje się, że od czasów wydarzeń z drugiej części gry jedna z nich przeszła do języka – bohater piątego sezonu, Meebur Gascon, używa wielu barwnych fraz i jedną z nich jest: „There’s no way in Malachor…” Z kolei na początku serii debiutuje Onderon wraz ze swoją stolicą – Iziz, inspirowaną głównie budynkami rzymskimi, lecz nie bez widocznego wpływu gry. I w obu mediach bohaterowie musieli sobie poradzić ze swego rodzaju kryzysem monarchistycznym – aby dowiedzieć się jakim, wystarczy zagrać w grę i obejrzeć odcinki.

Iziz - KotOR II |

Iziz - TCW |

Iziz - TCW |
Uważni widzowie mogą również dostrzec w odcinkach aluzje do następcy serii - "The Old Republic". Za to w nadchodzących epizodach możemy się spodziewać kolejnych wątków z „Knights of the Old Republic” – już potwierdzonym jest planeta Korriban, wystąpi też szaman Tuskenów, może więc dostaniemy opowieść o tej rasie godną słynnej historii z pierwszej części gry? Kto wie, co jeszcze tam zobaczymy.
KOMENTARZE (10)
2013-12-01 13:08:27
ShaakTi1138
Jedi News
Od dłuższego czasu najnowszych plotek dotyczących "Gwiezdnych Wojen" (głównie Epizodu VII) dostarcza światu tajemniczy kontakt brytyjskiego serwisu Jedi News - osoba o nicku Jedi Master SQL. To właśnie on podał ostatnio całkiem sporo informacji o pierwszej części Trylogii Sequeli, a teraz ujawnił swoją opinię na temat czekających nas materiałów bonusowych z "The Clone Wars". Poniżej przedstawiamy jego wypowiedź, ale pamiętajmy, by do wszystkiego podchodzić z lekkim dystansem - jak zresztą do wszystkich plotek.
Rozumiem, że wyświetlonych zostanie 10 odcinków. Są to epizody bardzo samodzielne, niepołączone, nie ułożone w sekwencję. Najwyraźniej na BARDZO wysokim poziomie, a fani "The Clone Wars" nie będą zawiedzeni. Sam ich nie widziałem.
Pierwotnym planem była dystrybucja tych odcinków poprzez aplikację na iOS, o której wcześniej wspominałem. Ostatecznie jednak przyczyną porzucenia tego pomysłu było opóźnienie wydania nowego urządzenia Apple w październiku.
Istnieje wielki plan rozpoczęcia dystrybucji cyfrowej gwiezdno-wojennych materiałów w 2014 roku, ale on chyba również jest opóźniony (ale nie tak bardzo). Z tego, co zrozumiałem, to wszystko to było częścią aplikacji, ale trafi również do sieci. Filmy, odcinki seriali, książki, komiksy i zawartość sieciowa pod jednym dachem.
W rezultacie najnowsze informacje, które mam o TCW, to fakt, że serial zostanie użyty jako wprowadzenie do "Rebels" - 10 odcinków zostanie pokazanych wiosną, a najlepsze z nich zakończą sezon letni, dopóki "Rebels" nie wystartuje z GŁOŚNYMI fanfarami jesienią. Wszystko na Disney XD.
Czy prawdziwa czy nie, w plotce tej można dostrzec kilka interesujących faktów. Liczba dziesięciu odcinków zgadza się z tym, co podano ostatnio, ale pamiętajmy, że Hidalgo - a więc osoba "pewniejsza" - powątpiewał w to. Opóźnienie Apple TV jest również faktem (więcej na przykład tutaj), a plotka, jakoby owo urządzenie miało być nowym domem dla "Gwiezdnych Wojen", towarzyszy nam od sierpnia - jej zdementowanie wydaje się więc sensowne. Natomiast wiosenna premiera serialu trochę przeczy słowom Filoniego, który podał, że nowe odcinku zobaczymy na początku przyszłego roku - czyli w domyśle w styczniu lub lutym. Jeśli jednak przyjąć założenie, że na Disney XD ukazywano by jeden odcinek tygodniowo, byłoby ich faktycznie dziesięć, a ostatni miałby ukazać się przed "Rebels", to wychodziłoby, że premiera rzeczywiście mogłaby odbyć się od marca do maja, zależy jak liczyć. Jesienny debiut "Rebels" potwierdzono już oficjalnie, ale wskazują na to też na to liczne wiadomości o książeczkach związanych z serialem, które wejdą na rynek w sierpniu. Pozostaje nam czekać na oficjalne wieści.
UPDATE - 02.12.2013.
Pablo Hidalgo znowu skomentował plotkę na swoim Twitterze: Kiedy już to ogłosimy, z radością pokażę jak ten gość się myli, punkt po punkcie. Zdaje się więc, że dla fanów TCW w chwili obecnej najważniejszym pytaniem jest owo "kiedy", bo oficjalnego oświadczenia - prócz kilku zdań Filoniego - od marca jeszcze nie było.
Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (8)
2013-11-30 11:01:14
ShaakTi1138
Różne

Zwiastuna ani konkretnej daty premiery ostatnich odcinków "The Clone Wars" na razie nie widać, ale zebrało się całkiem sporo nowych plotek. Zacznijmy jednak od informacji prawdziwych - jak słusznie zauważono na naszym forum, do sprzedaży trafił nigdzie niereklamowany boks, zawierający dawno wydane DVD z wybranymi odcinkami serialu: "A Galaxy Divided", "Clone Commandos" oraz "Darth Maul Returns" - w sumie 12 epizodów. Zauważmy, że wydawcą jest Warner Bros, który chyba chce wycisnąć wszystko z licencji, póki ją jeszcze ma.
Jeśli chodzi o plotki, to parę słów powiedział ostatnio Pablo Hidalgo ( tu, tu i tu). Zdradził, że tak naprawdę to część wątków w serialu nigdy nie miała się w nim zakończyć, ale kasacja TCW nie oznacza, że niewykorzystane pomysły trafią na zawsze do kosza - dowodem na to ma być sam fakt powstawania Epizodu VII; porzucone historie mogą ostatecznie ukazać się na przykład w formie komiksu. Jednym z bohaterów, którego możemy ponownie ujrzeć, jest droid Highsinger, bo ekipa "na pewno jeszcze z nim nie skończyła".

O wiele więcej powiedział ostatnio scenarzysta Brent Friedman, który zasadniczo bardzo chętnie dzieli się informacjami na swoim Twitterze. Zacznijmy jednak od podcastu "Rebels Report", w którym udzielił długiego wywiadu. Na początku zdradził jak wyglądała praca scenarzystów: jesienią wszyscy przybywali na Ranczo Skywalkera, gdzie Lucas ujawniał im swój plan na cały sezon. Przez kolejne dwa tygodnie ekipa przekładała ów plan na odcinki - w ciągu dnia powstawały średnio trzy. Ostatecznie zazwyczaj wychodziło im około 24, ale Cartoon Network nie chciało emitować aż tylu naraz, więc część epizodów przechodziła do kolejnych sezonów - stąd też właśnie z planowanych siedmiu serii zrobiło się osiem. Dlatego też akt o Clovisie, który pierwotnie składał się z czterech odcinków (razem z "A Friend in Need"), znajdzie się teraz w bonusie. Kolejnym etapem tworzenia było zgłaszanie się do napisania swoich ulubionych odcinków, ale nigdy nie było się pewnym jaki się dostanie. Podczas wspólnych dyskusji nad poszczególnymi epizodami Filoni rzadko się odzywał, zazwyczaj rysował to, o czym dana historia opowiadała - w ten sposób powstawały pierwsze szkice koncepcyjne.
Brent pracował przez cztery lata nad czterema sezonami, ale tylko dwa z nich zostały wyświetlone - jest niemal stuprocentowo pewny, że żaden z napisanych przez niego odcinków nie trafi do materiałów bonusowych. Jego dziełem był między innymi akt stworzony na potrzeby sezonu szóstego, a który ostatecznie stał się premierą siódmego. W ósmym (czyli w czwartym roku pracy) miał się pojawić zabawny, lecz mroczny akt opowiadający o wspólnej przygodzie Reksa i R2-D2, gdzie bohaterowie mieli być mocno skontrastowani - klon jako ten, który podąża za regulaminem, droid jako mocno niezależny. Zresztą, istniały podobno wielkie plany dotyczące Reksa, a Friednam uważa, że mógłby on wystąpić w "Rebels" (choć sam nie jest związany z jego produkcją). Inną jego historią była opowieść o eksperymentalnych klonach-komandosach, w której też mieli pojawić się Anakin i Obi-Wan.
Matt Michnovetz miał być głównym scenarzystą sezonów szóstego i siódmego, a nad końcówką serialu bardzo długo debatowano. Skąd zatem pomysł na skasowanie? Friedman zdradził, że jednym z argumentów Disneya było "zwrócenie uwagi fanów w inną stronę" - oznacza to, że prawdopodobnie przez długi czas nie zobaczymy niczego związanego z erą wojen klonów.
Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (6)

Kto nie zna choć kilku mądrości mistrza Yody? Teraz oficjalny blog postanowił stworzyć ranking jego najlepszych cytatów z całej Sagi.
Yoda stał się jedną z największych ikon "Gwiezdnych Wojen" od czasu debiutu w "Imperium kontratakuje" - tak właściwie, to wygrał w tegorocznym turnieju "This is Madness". Choć jest popularny z wielu powodów - projektu postaci, swojej potęgi - to największy wpływ miały na to jego osobowość i słowa mądrości (często wygłaszane z orzeczeniem na końcu zdania). Na potrzeby tej listy spojrzeliśmy na jego cytaty z filmów i ułożyliśmy je w zależności od ich sentencjonalnego charakteru, znaczenia dla postaci oraz całej Sagi.
10. "Kiedy dziewięćset lat będziesz miał, tak dobrze nie będziesz wyglądał." - "Powrót Jedi"
Yoda może być srogi i surowy, ale jest także zabawny. Kiedy w "Powrocie Jedi" Luke powraca, by dokończyć swój trening, dowiaduje się, że zdrowie mistrza się pogorszyło. Ten klasyczny zwrot dowodzi, że Yoda ma poczucie humoru oraz pokazuje kolejny poziom jego nauczycielskich zdolności: nie chce, by uczeń czuł się przytłoczony faktem, że umiera.
9. "Zaiste cudowny umysł dziecka jest." - "Atak klonów"
W "Ataku klonów" Obi-Wan próbuje odnaleźć planetę Kamino, którą wykasowano z archiwów Świątyni Jedi. Gdy zwraca się do Yody z prośbą o pomoc w trakcie trwania lekcji szermierki z młodzikami, mistrz przemawia się do swoich uczniów. Jak zauważa jeden z nich, planety nie ma, bo ktoś ją wykasował. Słowa "Zaiste cudowny umysł dziecka jest" pokazują, że pomimo wszystkiego, co Yoda widział, to nie podważa myśli i opinii innych, bez względu na wzrost czy wiek, oraz to, że nauczyciele mogą się wiele nauczyć od uczniów.
8. "Dlatego porażkę poniosłeś." - "Imperium kontratakuje"
Tutaj Yoda jest brutalnie szczery z Lukiem, który mówi na bezdechu: "Nie wierzę", gdy mistrz podnosi X-winga z bagna na Dagobah. To stanowcze stwierdzenie, które ma źródło w wielu latach doświadczeń Yody jako Jedi oraz nauczyciela i trafia zarówno do Luke'a, jak i do widowni.
7. "Jedi używa Mocy do zdobywania wiedzy i obrony, nigdy do ataku" - "Imperium kontratakuje"
To jedna z najważniejszych lekcji, jaką Yoda przekazuje Skywalkerowi na Dagobah - "Jedi używa Mocy do zdobywania wiedzy i obrony, nigdy do ataku" - klucz do zrozumienia ścieżki Jedi i całej Sagi. Samo w sobie jest to ciężkie do zrozumienia - w końcu rycerze mają broń i często się nią posługują. Ale w "Powrocie Jedi", gdy Luke odrzuca miecz zamiast zadać śmiertelny cios ojcu, widzimy co mistrz miał na myśli. W tej chwili młodzieniec staje się prawdziwym Jedi, a wszystko sprowadza się do tych słów.
6. "Przygody. Podniety. Jedi nie pożąda takich rzeczy." - "Imperium kontratakuje"
Gdy Skywalker przybywa na Dagobah, Yoda początkowo ukrywa swoją tożsamość. Próbuje wyczuć kim Luke jest jako osoba; mistrz zdaje sobie sprawę, że trening młodzieńca na Jedi niesie ze sobą wiele ryzyka, zważywszy na to, co stało się z jego ojcem. I Yoda nie jest zadowolony - chłopak jest niecierpliwy i samolubny. Mówiąc "Przygody. Podniety. Jedi nie pożąda takich rzeczy", mistrz Jedi stawia sprawę jasno: Skywalker musi zrozumieć powagę i znaczenie podróży, w którą chce się udać. To ważna lekcja dla młodzieńca i widowni, ponieważ gdy staje on naprzeciwko Vadera w punkcie kulminacyjnym filmu, to widzimy jakie ryzyko podejmuje Jedi.
5. "Czy oceniasz mnie po rozmiarze?" - "Imperium kontratakuje"
Jedną z instrukcji Yody dla Luke'a było "oduczenie się tego, czego się nauczył" (kolejny świetlny cytat!). Gdy Skywalker dostaje zadanie podniesienia X-winga z bagna, narzeka, że jest za duży, co frustruje mistrza - rozmiar nie ma znaczenia, jeśli chodzi o Moc i o życie. Co jest niesamowite w tym cytacie, to fakt, że gdy Yoda to mówi, to nie brzmi to zabawnie. Pobrzmiewa prawdą, wierzycie mu i widzicie, że nie ma wymówek ani dla siebie, ani dla swoich uczniów.
4. "Strach to ciemna strony Mocy. Strach wiedzie do gniewu, gniew do nienawiści, nienawiść prowadzi do cierpienia." - "Mroczne widmo"
Te słowa stały się natychmiast zapamiętywalne, gdy pokazano je w zwiastunie "Mrocznego widma" i rezonują jako centrum upadku Anakina Skywalkera. Yoda wypowiada je podczas oceny chłopca i okazuje się, że miał rację. Ostatecznie, to podstawowa prawda, którą mistrz przedstawia w urzekający sposób.
3. "Wojna nikogo wielkim nie czyni." - "Imperium kontratakuje"
Kolejny cytat, który sprawdza się zarówno w kontekście ("Szukam wielkiego wojownika", mówi Luke, co prowokuje sprytną odpowiedź), jak i samodzielnie. Wpisuje się w jedną z wielkich lekcji Yody: agresja i przemoc nie czynią Jedi lub innej osoby silniejszym. Znaczenie tych słów zwiększa się, gdy zobaczy się, że mistrz zna realia wojny i bitew z ery prequeli.
2. "Świetlistymi istotami jesteśmy... nie tą surową materią." - "Imperium kontratakuje"
Dave Filoni, główny reżyser "The Clone Wars" i producent wykonawczy "Rebels", powiedział Starwars.com kilka słów o Sithach: "Sithowie tak bardzo boją się śmierci, bo trzymają się kurczowo życia. I uważam, że to właśnie dlatego godzą się na samookaleczenie i wiedzenie tego pół ludzkiego, pół cybernetycznego życia." Lekcja Yody przestawia drugą stronę tej mentalności i jest to kluczowe dla sagi. Ujawnia zasadniczą różnicę pomiędzy Jedi a Sithami: bycie zupełnie bezinteresownym i rozumienie, że Moc spaja całe życie i stworzenie.
1. "Rób albo nie rób. Prób nie ma." - "Imperium kontratakuje"
Najsłynniejszy cytat Yody, jeśli nie najpopularniejszy w całej Sadze. To kolejne słowa z sekwencji z X-wingiem i ostatnie polecenie, które daje Luke'owi przed próbą wyciągnięcia myśliwca z bagna. W całej scenie porażają one niczym błyskawica, dowodzą niezaprzeczalnej mądrości i uczą Skywalkera powagi. Yoda starał się konsekwentnie nauczyć go skupienia na teraźniejszości, a przede wszystkim jak dorosnąć. W tej chwili, tymi słowami, stawia sprawę jasno. Poza filmem, cytat ten wszedł do współczesnego sloganu - przypomina, że należy poddać się czemuś całkowicie, wygrać lub przegrać.
To wszystko. Co o tym myślicie? Czy to dopracowaliśmy? A może postradaliśmy rozum? Może coś przeoczyliśmy? Dajcie znać w komentarzach.
KOMENTARZE (11)
2013-11-05 21:03:24
ShaakTi1138
Różne
Dziś chcielibyśmy zaprezentować Wam kolejną porcję plotek, tym razem zarówno z "bonusa"/sezonu szóstego "The Clone Wars", jak i "Rebels". Zacznijmy od tego pierwszego, o którym nadal niestety nie wiadomo nic konkretnego, poza datą premiery w 2014 roku. Powoli jednak wypływa więcej szczegółów na temat historii, które możemy zobaczyć. Tom Kane powiedział kilka słów dla podcastu "The Voice of the Republic" na temat jednego z potwierdzonych aktów - tego z Yodą. Mamy podobno być tam świadkami konfliktu, w który popadnie sędziwy mistrz z Radą Jedi, co zresztą widać na klipie. Prócz tego zobaczymy jak Yodą targają emocje - co się rzadko zdarzało - a także dowiedziemy się nieco "co, jak i gdzie" z ciemną stroną Mocy. Aktor nie wie nic na temat historii na Kashyyyku, więc prawdopodobnie nigdy jej nie ujrzymy.
Podobny los może spotkać akt o Grievousie - wspominany dawno temu przez Filoniego, miał on pokazywać w jaki sposób Kaleeshanin został wybrany na generała Konfederacji. Zapytany o tę sprawę na Twitterze Brent Friedman odparł jedynie, że raczej nie wygląda ona dobrze. Lepiej za to przedstawia się kwestia kolejnej historii o łowcach nagród - Gwendoline Yeo (grała między innymi Cato Parasitti w drugim sezonie) wstawiła na swojego Twittera zdjęcie z aktorami biorącymi udział w nagraniach do odcinków, które zostaną wyświetlone w 2014 roku. Znajdują się na nim między innymi Daniel Logan (Boba Fett) i Dee Bradley Baker (Bossk), można więc założyć, że jest to ekipa odpowiedzialna za łowców.
Być może jest jeszcze jedna historia, o której do tej pory nie wiedzieliśmy. W tym starym, bo pochodzącym jeszcze z Celebration VI, filmie około 36. minuty można zobaczyć jak Filoni opowiada o procesie tworzenia sceny - jest ona zrobiona prostą animacją i przedstawia rozmowę Anakina i Obi-Wana przy ognisku na pokrytej trawą planecie (dialogów niestety nie ma). Chyba najważniejszą informacją, jaką można stamtąd wyciągnąć, jest fakt, że Skywalker ma nowy model, z dłuższymi włosami, bardzo podobnymi do tych, które nosił w "Zemście Sithów". Poniżej kilka zrzutów ekranu.
Kiedy zatem zobaczymy zwiastun? Na razie wszystkie detale są jeszcze ustalane, ale zapytany o sprawę Hidalgo odparł, że trailer będzie dobrym sposobem na oficjalne ogłoszenie nowych odcinków.
Zaczynając plotki o "Rebels" chcielibyśmy zdementować poprzednią: blog Lightsaber Rattling zasięgnął języka u przedstawicielki Lucasfilmu, która zaprzeczyła, jakoby John Williams komponował muzykę do serialu. Z podanych kandydatów w chwili obecnej jedynym realnym wyborem wydaje się Michael Giacchino. Z aktorów należy wspomnieć o Stephenie Stantonie, o którego możliwej roli pisaliśmy tutaj; głos Tarkina już oficjalnie wstawił na Facebooka zdjęcie przedstawiające go podczas pracy w studiu nagraniowym, ubranego w koszulkę "Rebels". Parę słów powiedział też Billy Dee Williams na Rhode Island Comic Conie: choć mówił głównie o tym jak bardzo chciałby powtórzyć rolę Landa w Epizodzie VII, to, wedle jednego z uczestników imprezy, miał też powiedzieć zdanie: "Rebels"... chwila, chyba nie powinienem o tym mówić, prawda? Skłoniło to niektórych do twierdzenia, że i on dołączy do formującej się ekipy aktorów.
Załoga Lightsaber Rattling odkryła coś jeszcze: w filmie wypuszczonym z okazji Comic Conu można dostrzec, że do statku "Ghost" dołączony będzie dodatkowo mniejszy myśliwiec, nazwany "The Wolf" - "Wilk". Jest to kolejny dowód miłości Dave'a Filoniego do tych zwierząt, choć autorzy wpisu teoretyzują czy pojazd nie byłby w jakiś sposób powiązany z postacią z TCW - komandorem Wolffe'em. Ekipa dotarła też do jeszcze jednej ciekawostki, do której jednak należy podchodzić z dużą ostrożnością. Na stronie Hasbro przez krótki czas pojawiły się listy figurek, wśród których znalazły się te oznaczone jako SW REBELS BLASTER, SW REBELS STORMTROOPER, SW HERO SERIES INQUISITOR oraz SW HERO SERIES KANAN. Przyjąwszy, że wymieniony tu Inkwizytor jest Inkwizytorem z "Rebels", a Kanan osobą, można założyć, że będzie on(a) nowym bohaterem serialu. Postać ta nie pojawia się wśród artykułów Wookieepedii, nie było o niej również mowy na panelu poświęconym Imperium, zatem być może będzie ona członkiem Rebelii. Autorzy wpisu podają kilka znaczeń tego imienia - jest ono tradycyjnie żeńskie (choć mężczyźni też mogą je nosić) i po arabsku oznacza "kupca", a hindusku - "las" lub "ogród"; może też pochodzić od biblijnej ziemi Kanaan. Jak wspomnieliśmy, to jedynie domysły, ale warte odnotowania.
Na koniec kolejna teoria: serwis Furious Fanboys twierdzi, że tak zwane "Darth Vader TV specials", o których informacje wyciekły jakiś czas temu, mogą być powiązane z reklamami "Rebels". Mają one przedstawiać bohaterów serialu i twórcy strony twierdzą, że Vader mógłby na przykład opowiadać o nich jako o tych, których ściga Imperium, w swego rodzaju liście gończym. Nie bez znaczenia jest fakt, że premiera obu mediów ma się odbyć w przyszłe lato.
Zapraszamy do dyskusji na forum o "The Clone Wars" i "Rebels".
KOMENTARZE (3)

Oficjalna zaprezentowała drugą z planowanych trzech części wywiadu z reżyserem "The Clone Wars", Dave'em Filonim. Jeśli chcecie przypomnieć sobie część pierwszą, kliknijcie tutaj.
Rozmowę przeprowadzono z okazji premiery piątego sezonu serialu na DVD oraz blu-ray i tu trzeba tytułem dygresji wspomnieć o pewnej nieprzyjemnej sprawie: wiele osób, które zakupiło wydanie na "niebieskiej płytce" skarży się, że w niektórych odcinkach dźwięk jest niezsynchronizowany z ruchem warg postaci w taki sposób, że wręcz przeszkadza to w oglądaniu. Problemu podobno nie ma w wydaniu zbiorczym. Amazon i Warner Bros na razie badają sprawę.
Czy możesz opowiedzieć o walce Maul i Savage vs Sidious? Jak przedstawiliście ją na ekranie i w jaki sposób zrodziła się choreografia?
Cóż, to było jedno z naszych największych wyzwań, ponieważ chcieliśmy mieć epicką walkę na miecze świetlne. Nie mieliśmy żadnej większej przez dłuższy czas i pomyślałem, że to nasza szansa, aby pokazać, że Sidious jest Lordem Sithów przed duże "l". Że nikt nie może z nim konkurować.
Co było świetne, to fakt, że mieliśmy dwie duże walki na miecze pod rząd. Najpierw Vizsla vs Maul, potem Maul, Savage vs Sidious. Można samemu sobie "popalpatine'ować" i sprawić, aby artyści zaczęli ze sobą rywalizować, aby sprawdzić która walka staje się dynamiczniejsza w kolejnych etapach procesu produkcji. I dokładnie to zrobiłem. Nasłałem ich na siebie [śmieje się]. Naprawdę chciałem, aby była to ekscytująca, dynamiczna walka i zorganizowaliśmy specjalne spotkania poświęcone wyłącznie stylowi walki i poszczególnym etapom pojedynku. A po krótkich poszukiwaniach Kilian Plunkett i ja zdaliśmy sobie sprawę, że Sidious prawdopodobnie posiadał dwa miecze świetlne. Ponieważ w trakcie walki z Mace'em Windu [w "Zemście Sithów"] traci jeden, a potem ma kolejny, podczas bitwy z Yodą. Gdy zagłębiliśmy się w archiwa, to mogliśmy z radością przekazać fanom, że w istocie posiadał dwa ostrza. Są bardzo podobne, choć różnią się kolorem i drobnymi detalami. Pomyśleliśmy więc, że dzięki temu mamy wystarczający powód, aby pozwolić walczyć mu dwoma mieczami, dzięki czemu, jak myślę, przerodziło się to w naprawdę ekscytującą, fenomenalną bitwę. Jak wszystko, co robimy, była ona znacznie dłuższa, ale musieliśmy ją skrócić, aby mogła trafić na ekran. Potyczka w pałacu trwała chyba do 3/4 razy dłużej, ale gdy wyszli na zewnątrz, starałem się ucinać jak najmniej. Więcej czasu walczyli też na balkonie.
Jeśli dacie wiarę, to bitwa z Vizslą była również dłuższa. Ciężko w to uwierzyć, ale ucinałem ją wciąż i wciąż. Ostatecznie Sidiousa nikt nie mógł dotknąć. On miał być najsilniejszym, najniebezpieczniejszym gościem. I w pewnym momencie to widać, gdy pod koniec potyczki wyłącza miecze, mówi: "Już z tym skończyłem" i masakruje Maula, by tak rzec [w oryginale gra słów: "mauls Maul" - przyp. tłum]. Uwielbiam tę część, gdy Maul pod koniec błaga, ponieważ o to chodzi w Sithach. Ostatecznie, jeśli ich złamiesz...
... To bardzo się boją.
Tak, bardzo się boją. Od samego początku są motywowani strachem. Dlaczego większość ludzi okropnych i złych, nawet w naszym świecie, jest właśnie taka? Cóż, bo motywuje ich strach i robią okropne rzeczy. A Sidious jest samym diabłem. Nie ma litości.
Ta cała scena, w której Maul pochyla się na umierającym Savage'em, a następnie błaga o litość, bardzo mi przypomina Syna z aktu o Mortis.
O, jasne.
Czy to było celowe? A może to dlatego, że Syn reprezentuje ciemną stronę i jest tu swoista korelacja?
Myślę, że i to, i to. Na pewno część zasług przypada tu Samowi Witwerowi, który grał ich obu, toteż istnieje naturalny rezonans między dwoma bohaterami. Gdy już doszliśmy do pewnego etapu, to chciałem, aby to właśnie Sam grał Maula, ponieważ wcześniej dubbingował Syna. Chciałem zrealizować bardzo szeroki koncept, który zakładał, że wszystko, co zdarzyło się na Mortis, odbija się echem w galaktyce. Maul jest echem Syna i częścią zła we wszechświecie, o którym mówił ten drugi. Jest kilka rzeczy, które ja i Sam zrealizowaliśmy w warstwie głosowej i chcieliśmy, aby Darth brzmiał dokładnie jak mieszkaniec Mortis. Gdy po raz pierwszy natrafiamy na Maula, możemy usłyszeć, że mamrocze niektóre teksty, które Syn wypowiedział wcześniej. A więc na pewno jest między nimi więź, ponieważ obaj są powiązani z ciemną stroną Mocy.
Czy rozmawialiście kiedykolwiek o tym, aby Savage przeżył pojedynek?
Tak, ja powiedziałem to pierwszy. Scenarzyści byli w obozie "weźmy zabijmy Maula", ale George nie chciał tego robić, ponieważ tyle już zrobiliśmy, aby go ożywić. Zatem Savage stał się kozłem ofiarnym.
Sidious nie może się pokazać i pozwolić ludziom wyjść z pokoju. Gdy tylko się ujawnia, to ludzie giną i dzieją się złe rzeczy. Yoda ledwo ucieka [gdy walczy z nim w "Zemście Sithów"], więc Savage musiał zapłacić cenę. Szkoda mi Clancy'ego [Browna], ponieważ tak świetnie go zagrał. Ale w końcu musiał odejść [śmieje się].
Zacząłem trochę im współczuć w chwili śmierci Opressa, mimo wszystkich rzeczy, których Maul dokonał z bratem. Czy na jakimś poziomie troszczył się o niego?
Cóż, kolejna rzeczą, na którą się zdecydowaliśmy podczas tej całej sprawy Maul/Savage, było to, aby Darth porzucił nazywanie Opressa "bratem" i nadał mu miano "ucznia" na początku tego czteroczęściowego aktu. A na koniec znowu mówi do niego "bracie". Dla mnie w nich obu jest coś tragicznego, ponieważ są uczniami. Gdy popatrzy się na te złe postaci, to oczywiście są one złe, ale jak złym można być w porównaniu do Sidiousa? Jeśli się posłucha Iana McDiarmida, to można się od niego dowiedzieć, że w jego postaci nie ma nic, co mogłoby ją odkupić. Inni bohaterowie, jak Darth Vader, mają w sobie iskrę dobra, ale nie Sidious. Zawsze jest to rozróżnienie. I sądzę, nie dając niczego za pewnik, że coś takiego jest w Maulu. Toczy się w nim wewnętrzna walka i stara się on Wam powiedzieć, że w jego historii jest więcej, niż widać na pierwszy rzut oka i w swoim życiu nie doświadczył jedynie wpływu złych sił. Upierałbym się przy twierdzeniu, że gdy spotyka się z Savage'em po raz pierwszy, to wcale nie lubi tego gościa. Coś w tym jest.
Jest chwila, w której Opress mówi: "Nie jestem jak ty, bracie. Nigdy nie byłem". Mamy tu dwie rzeczy: po pierwsze my, jako ekipa scenarzystów, przyznajemy, że Savage nigdy nie będzie Darthem Maulem. Stworzyliśmy drugiego Maula, dzięki czemu sprawiliśmy, że fani zainteresowali się Zabrakami i Darthem, a na koniec George go ożywił. Musieliśmy zatem pozbyć się stworzonego przez nas Zabraka, który był niejako kukłą Maula. Lecz ostatecznie na koniec on sam mówi prosto z serca, że nie jest jak Darth. Nie chce zstępować w głębie, do których jego brat miał zamiar się udać. Właśnie te dwie rzeczy dzieją się z naszym starym kolegą, Savage'em.
Myślę, że to fascynujące, że współczuje się czarnym charakterom w momencie ich końca. To znaczy, można się cieszyć, że zostali pokonani. Nie współczujecie Imperatorowi, gdy umiera. W złych postaciach jest dużo z Golluma. Stają się tacy z powodu ich żałosnej egzystencji oraz żałosnego życia i właśnie coś takiego próbujemy powiedzieć w tym akcie z Savage'em i Maulem. Znowu, jest w nich coś więcej, mają dodatkowy wymiar.
Gdy Maul powrócił, pomyślałem sobie: "To jest przedsmak tego, co stanie się z Anakinem". Na przykład te mechaniczne nogi. Podtrzymuje się przy życiu dzięki nienawiści i staje się tą pokrętną rzeczą. I chyba dobrze to wyszło.
Dzięki. O to chodzi w Sithach. Boją się umrzeć. Strach przyciąga bojaźliwych. Ponieważ dla nich to koniec: jeśli umrą, to będzie po wszystkim. Poza ich egzystencją nie ma dla nich nic, ponieważ całe życie otaczali się potęgą. Gdy życie się kończy, wierzą, że tracą ową potęgę i że wszystko się kończy. Nie żyją po śmierci, jak to uczą się Jedi. Rycerze wierzą, że stajesz się częścią kosmicznej Mocy, ale nie zachowujesz świadomości. Tej sztuki uczy się Qui-Gon i pomysł ten jest rozwijany, gdy Yodzie udaje się z nim porozumieć, a następnie przekazać tę wiedzę. Ale to jest wielka różnica. Sithowie tak bardzo boją się śmierci, bo trzymają się kurczowo życia. I uważam, że to właśnie dlatego godzą się na samookaleczenie i wiedzenie tego pół ludzkiego, pół cybernetycznego życia. Grievous jest tego echem. Maszyna przejmuje nad nimi kontrolę i odseparowuje od natury. A jeśli posiadanie midichlorianów we krwi sprawia, że czuje się Moc, to te istoty są nagle od niej oderwane.
Chciałbym porozmawiać o Ahsoce. Mam wrażanie, że przed ukazaniem czteroczęściowego zakończenia nie czuło się, że jest ona główną bohaterką "The Clone Wars". Tak naprawdę jednak serial opowiada o jej podróży i dorastaniu, a opuszczenie Jedi symbolizuje to, co wojna zrobiła z Zakonem. Czy zawsze zamierzaliście skończyć z nią tak, jak to się stało w finale?
Ja tak [śmieje się]. Zawsze byłem w obozie "Ahsoka żyje", choć, jeśli byłoby trzeba, umarłaby. Nie mam z tym problemu, jeśli wymaga tego historia. Zawsze myślałem, że kwestia jej życia zależy od dwóch rzeczy: a) historii, która byłaby na tyle dobra, by George mógł powiedzieć: "Ok, pozwólmy jej żyć"; b) tego czy fani lubią ją na tyle, byśmy wszyscy mogli powiedzieć: "Ok, pozwólmy jej żyć". To dwie istotne sprawy.
Jej ostatecznym celem było pokazanie, że Jedi zdają sobie sprawę z niedociągnięć Anakina. Nie są na nie ślepi. Yoda szczególnie rozmawia o tym z Obi-Wanem, mówiąc mu: "Znając Anakina, nie będzie chciał, aby ta dziewczyna się przy nim plątała. Będzie się opierał. Ale jeśli przekona go do siebie, to chłopak wytworzy z nią więź, jak ze wszystkim. Jak z R2-D2, Obi-Wanem, Padmé. Ale ona będzie inna, ponieważ on ją wychowa. Wytrenuje ją i będziemy obserwować jej długą drogę jak pokonuje swe lęki i zostaje Jedi. Będzie go szanować i staną się równi, aż nie będzie go potrzebowała. Anakin musi się tego nauczyć, aby mógł pozwolić jej odejść." Yoda wie, że jest to kluczowe dla Skywalkera. Gdy spojrzycie na jej odcinki, na przykład gdy ratuje Plo Koona z "Malevolence", to dostrzeżecie jak uczy się od niego nieposłuszeństwa i kreatywnego wykonywania rozkazów. A potem ponosi porażkę nad Ryloth, gdy wszyscy piloci giną z powodu jej błędu, lecz musi pokonać strach przed obawą, że ponownie ich zawiedzie. Potem widzimy kluczowy akt, w którym Anakin i Lumiara porównują padawanki, Ahsokę i Barrissę. I właśnie ten akt wprowadza nas i fanów, w interesujący stan. Próbowaliśmy zilustrować różnicę w tym jak Skywalker wychowuje i dba o swoją uczennicę, a jak robi to Unduli. Nie to, że Luminara jest obojętna, ale jest bezstronna. Nie to, że o nią nie dba, ale nie jest do niej przywiązana emocjonalnie.
Ostatecznie chcę zadać tu jedno pytanie: czy to naprawdę dobra rzecz? Czy współczucie Anakina jest złe? Czy jego sposób bycia współczującym jest zły? Ponieważ na pewnym poziomie musicie zaakceptować, że Jedi przegrali wojnę klonów. A więc jest coś, co robią nie tak. Jest w nich coś, co jest niewłaściwe, a co sprawia, że ciemna strona poszerza swoje wpływy. Jeśli jest coś, co strąca Imperatora z tronu, to jest to wszechogarniające współczucie i miłość Luke'a do ojca, ponieważ tego Sith nie rozumie. Wracając do Anakina, jest w nim ziarno miłości i współczucia, bez wątpienia w "Ataku klonów". Pierwszym wielkim wyzwaniem Ahsoki jest chwila, w której łapią ją Trandoshanie i porzucają na wyspie [aby móc na nią polować]. Skywalker nie może nic dla niej zrobić, ale ma obsesję na punkcie odszukania jej. Ale udaje jej się przeżyć tak czy siak i mówi mu: "Byłam w stanie to zrobić jedynie dzięki twoim naukom. Ponieważ ci inni padawani, z którymi byłam - ludzie, byli zupełnie pokręceni. Załamywali się." A więc znowu, widzimy tu porównanie tego, co się stało z nią dzięki treningowi Anakina oraz tamtych uczniów, uczonych przez innych Jedi. W finale tego aktu widać jak to ona przejmuje rolę mentorki i uczy młodziki jak przetrwać, robi wiele rzeczy sama, a Anakina nie ma w pobliżu.
Następnie, na początku ostatniego aktu piątego sezonu, ratuje mistrza w taki sposób, w jaki on uratowałby ją. Skywalker jest nieprzytomny, a potem mówi coś w stylu: "Co się stało?" Ona odpowiada: "Uratowałam ci życie, nie przejmuj się." To jest zabawne, on się śmieje i wcale nie wstydzi się z tego powodu. Są drużyną. A więc dochodzimy z nimi do tego momentu i mocno na niego naciskamy. I podczas całego procesu tylko Anakin jest stuprocentowo po jej stronie. Plo Koon to jakieś 75 - 80%, ponieważ mówi: "Nie wierzę, by mogła upaść tak nisko". W Obi-Wanie widzimy Jedi, ponieważ chce pójść na kompromis. Nie wierzy, że Tano popełniła te zbrodnie, ale mocno się kłóci z Radą Jedi, aby ta nie robiła jej tego, co zrobiła. Ufa Mocy, co często oni mówią, gdy nie wiedzą co robią, a potem ją wydalają. Nie może kłócić się z logiką. Nie lubi logiki Tarkina, ale nie potrafi się kłócić z faktem, że nie mogą sądzić jej w swoim zakresie, ponieważ ludność zaczyna wątpić w Jedi. "Jak możecie stawiać ją przed sądem? Jasne, że ją uniewinnicie. Jest Jedi i wy jesteście Jedi". A więc się obnażają i widzimy w jaki sposób. Wszystko to składa się na historię Ahsoki i dostrzega ona to, co widzowie: "Kocham Zakon Jedi. Są dla mnie ważni, zawsze ich szanowałam. Ale jest tu coś nie tak i muszę odejść, aby to zobaczyć". To wszystko widać w "Zemście Sithów", gdy Kanclerz mówi: "Jedi przeprowadzili zamach na moje życie". Gdy zobaczy się te cztery odcinki, to ma się lepsze pojęcie jak to wszystko się układa i jak upośledzona jest Rada Jedi. Te epizody mają na celu nie tylko odprawienie Ahsoki, lecz także wyjaśnienie sceny [w "Zemście Sithów"], gdy Windu, Mundi i Yoda dyskutują nad sprawą aresztowania Kanclerza i jakie ryzyko to będzie dla nich. Przeciętny obywatel Coruscant nie jest już ani pod wrażeniem wojny, ani Jedi, postrzega ich jako zdrajców. Ten akt prawdopodobnie najbardziej łączy się z filmami i ma największy wpływ. Chyba to dlatego właśnie dla mnie działa na wielu poziomach i jest jednym z moich ulubionych, ponieważ tak dobrze towarzyszy filmom.
Ten akt był bardziej gwiezdno-wojenny niż każdy inny. Jest coś w jego wyglądzie oraz ucieczce Ahsoki przed klonami/szturmowcami.
Wiem, prawda? Na pewno wypełniliśmy potrzebę zobaczenia szturmowców ścigających Jedi. I podjąłem bardzo świadomą decyzję, aby w końcu pokazać instytucje wojskowe Republiki, których nie widzieliśmy wcześniej. Trochę czekałem na odpowiedni moment. Ale gdy tam dotarliśmy, powiedziałem: "To jest Gwiazda Śmierci. Chcę podwieszane kładki, a na ścianach eliptyczne światła." Jednym z ujęć, które miałem w głowie, gdy George zaczął po raz pierwszy o tym mówić, to obraz Ahsoki wchodzącej do wielkiej sali sądowej. Wiedziałem, że zrobię to tak, że będzie ona tam podążała, wyraz jej twarzy zmieni się, a kamera obróci się, by pokazać owe masywne pomieszczenie, które ma w sobie wiele z Gwiazdy Śmierci. Rozumiecie, że ani ona, ani Jedi podczas toczenia wojny mogli nie zdać sobie sprawy z tego, jak bardzo wojsko rozrosło się na Coruscant.
Wyrosło dookoła nich.
A teraz tkwią w szczękach maszyny i mają wielkie kłopoty. Najgorsze jest to, że ostatecznie to Jedi są odpowiedzialni za terror. A więc Tarkin niejako stawia na swoim, czy skazać Ahsokę, czy Barrissę. Dostaje to, czego chce. Skazał Jedi za akt terroryzmu.
Byłem w siedzibie Lucasfilmu podczas wyświetlania finału i jednym uchem słuchałem reakcji widzów na konkretne sceny. Zdziwiła mnie nieco odpowiedź na scenę, w której Tano odmawia przyjęcia warkoczyka padawana.
Jasne.
Ponieważ wielu najpierw nabrało głośno powietrza, a potem zaczęło się cieszyć.
Tak! Fantastyczne, co?
Jakie wyciągnąłeś z tego wnioski?
Naprawdę, naprawdę to mnie zaskoczyło. Byłem naprawdę zaskoczony. Nie sądziłem, że ludzie będą przeciwko, ale już na pewno nie myślałem, że będą do tego klaskać. Jest tu pewien element... Staraliśmy się odmalować Jedi w złym świetle, ale na pewno rozumiecie chęć odejścia Ahsoki. Wzięliśmy pewne pokolenie fanów i kazaliśmy im ponownie ocenić cały ten okres czasu, aż do samego końca, gdy są po stronie dziewczyny, która myśli: "Taa, to dla mnie nie zadziała". I ludzie czują to samo właśnie teraz. Często są w sytuacjach, w których nie chcieliby być, może woleliby po prostu odejść, a ona jest tego ucieleśnieniem. Może dzieje się tam coś, czego nie jesteśmy świadomi. Ale sam nie wiem, zawsze mnie to fascynowało. To była zaskakująca reakcja.
George i ja dużo przerabialiśmy te ostatnie sceny. Zmianie uległo ujęcie z Radą, które miało mieć miejsce na zewnątrz Świątyni. I to zdecydowanie George powiedział: "Chcę to rozbić, połowa ma być w środku, połowa na zewnątrz. Na dworze rozmawiają Anakin i Tano". Ważne dla niego było to, aby rozdzielić i pokazać dialog tylko pomiędzy tą dwójką. I doszedłem do wniosku, że to dobra myśl. Ponownie nakręciłem scenę i wyszła fenomenalnie.
Debatowaliśmy o roli Ahsoki na koniec i o tym, że może powinna po prostu wrócić do Jedi i taki był nasz pierwotny impuls. Ale trochę kłóciłem się: "Chwila, poczekajcie. Mamy tu możliwość, by znacznie zmienić jej historię". Zawsze wypatruję takich okazji, bo nigdy nie wiadomo, gdzie mogą nas zawieść i zmienić jej opowieść. Pomyślałem, że po całej historii ludzie będą się spodziewać powrotu Ahsoki, więc czemu tego nie zmienić.
Teraz postrzegam ją jako ikoniczną postać "Gwiezdnych Wojen". Na pokazie dla fanów żartowałeś, że po premierze serialu powiedziałeś Ashley Eckstein, "Na początku ludzie będą cię nienawidzić".
Och, powiedziałem jej to na serio. Nie było dla mnie niespodzianką, że postać spotkała się ze sceptycyzmem i zgorzknieniem. Powiedziałem jej: "Pojawiasz się w chwili, w której ludzie przez ostatnie 30 lat wyobrażali sobie jaki był Anakin Skywalker. Widzieli go w filmach, a teraz będziemy poszerzać jego postać. A nawet w najdziwniejszych snach nie wyobrażałem sobie, że miał uczennicę. Nigdy mi się to nie zdarzyło. Ale chciał tego George, więc musimy to zrobić. Spotka się to z silnym oporem". W oryginalnej wersji Ahsoka nie mówiła na mistrza "Rycerzyku", a on nie nazywał jej "Smarkiem". Była to historia dziewczyny zabranej ze Świątyni i wrzuconej w wir wojny. Zmieniono to potem; zadecydowano, że jest to zbyt poważne i musimy zacząć ze śmieszniejszej pozycji. A więc stała się tą zasmarkaną, nieco bachorowatą bohaterką, gadającą do legendy "Gwiezdnych Wojen" [śmieje się]. Myślałem: "To nie może wyjść dobrze". Wszyscy wiedzieliśmy, że balansowaliśmy na krawędzi i że pójdzie to w dwie strony: ludzie będą ją kochać lub nie cierpieć. Ale jako fan wiedziałem co będą w niej nienawidzić. Myślę, że genialną rzeczą w tej postaci jest to, że w 2005 roku George wiedział, że byłem zbyt niedoświadczony, by wiedzieć, że jeśli wystartujemy z tej pozycji, to będziemy mogli doprowadzić ją tam, gdzie jest teraz. Jeśli wrócicie do filmu "Wojny klonów", to zobaczycie, że jest tam jak dziecko. Teraz można wrócić i lepiej przyjąć jej postawę i zachowanie. Ale tak, byłem przygotowany na żółć. Nigdy nikogo za to nie winiłem. Nie można brać do siebie tego, co mówią fani, nie można się tym martwić. Oni to kochają. To nie jest kwestia dobrego czy złego.
Wiedziałem, że sama Ashley odegra wielką rolę w rozrzedzaniu gniewu na Tano. Teraz słucham 35 - letnich ludzi, którzy mówią: "Nie zabijaj jej!" Chyba więc odniosła sukces [śmieje się].
Co niesamowite, to fakt, że dzieci, które wsiadły na pokład razem z serialem, dorastały razem z Ahsoką i widziały jak dorasta ona. A teraz znaczy tak wiele dla wielu.
Tak. To jest szalone. Chyba nie zdawaliśmy sobie sprawy jak daleko zaszły sprawy. Tak naprawdę to nie sprawiliśmy, że to pokolenie dzieci "ma" tę kreskówkę, tak jak my nie "mamy" Oryginalnej Trylogii. Ludzie zaczną to widzieć po pewnym czasie.
Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (10)
SONDA:
Która historia z „Wojen Klonów” jest najlepsza?
|