Grogu jest dziś niekwestionowaną gwiazdą filmu „Mandalorian i Grogu”, ale warto przypomnieć, że to co widzimy na ekranie to efekt prawie 10 lat pracy nad tą kukiełką. Umiejętnego połączenia kilku technik, w tym animatroniki i efektów cyfrowych.
Alan Scott, współzałożyciel firmy Legacy Effects, która odpowiada za Grogu, mówi wprost, że mimo iż animatronika, robotyka czy grafika komputerowa są powszechnie znanymi technikami, praca nad tym filmem to był kompletnie nowy poziom.
W pracę było zaangażowanych ponad 100 osób. Robili różne rzeczy, odlewali modele, obsługiwali drukarki 3D, tworzyli cyfrowe modele, rzeźbili. Ta jedna postać to olbrzymi efekt twórczy tak wielu osób. Budowano narzędzia, by móc go obsługiwać. Średnio na planie nad Grogu pracowało czworo lub pięcioro ludzi, czasem nawet więcej. Wspomina, że przy pierwszym sezonie pracowało pięciu głównych lalkarzy - Mike Manzel, Dawn Diniger, Jason Matthews, Trevor Hensley oraz Victor Broadley. Teraz przy filmie było ich 25, nie tylko z powodu Grogu, ale również czworga Anzellan.
No i w przypadku filmu, ILM może poprawić wiele rzeczy cyfrowo, ale Grogu przecież pojawia się także na żywo promując różne rzeczy. Więc tam nie ma szansy na CGI. Muszą umieć oddać tą kukiełką cała gamę emocji.
No i najważniejsze, Grogu dorasta. Więc jest bardziej aktywny, bierze udział w akcji. To wszystko są wyzwania, z którym musieli się mierzyć.
Jeszcze przy okazji zaległy raport kinowy. W skrócie spadki już niewielkie, bo w zeszły weekend w USA było to tylko o jakieś 13%. Film zarobił więc 4,1 miliona USD i obecnie ma już 173 miliony USD na koncie w samych tylko Stanach. Poza Stanami jakieś 150 milionów, razem więc jest 323 miliony USD. Ale obecnie poziom „Hana Solo” wydaje się być nieosiągalny.
KOMENTARZE (7)
21 czerwca zmarł Jeff Olson. Niedzielni fani mogą (acz nie muszą) go kojarzyć z „Mrocznego widma”, gdzie przewinął się na arenie podracerów w loży Jabby. Natomiast osoby interesowane sagą mogą go kojarzyć jako twórcę efektów specjalnych z ILM.
Zaczął pracę w ILM jako modelarz, pracował przy takich hitach jak „Kaczor Howard”, „Willow” Rona Howarda, „Kto wrobił królika Rogera?”, „Pogromcy duchów II”, no i oczywiście „Mroczne widmo” George’a Lucasa. Był głównym modelarzem przy filmach „Kongo” Franka Marshalla oraz „Star Trek: Pokolenia”, a potem kierownikiem efektów specjalnych, a potem ich producentem w między innymi: „Star Trek: Pierwszy kontakt”, „Łowca snów” Lawerence’a Kasdana, „Pan i władca: Na krańcu świata”, „Gabi superbryka, „Eragon”, „Piraci z Karaibów: Na krańcu świata”, „Star Trek” J.J. Abramsa. Pracował też przy wersji specjalnej „E.T.” Stevena Spielberga.
„Brzeszczot” na stałe wpisał się w serial „The Mandalorian”, stał się na tyle rozpoznawalny, że na potrzeby filmu „Mandalorian i Grogu” postanowiono go przywrócić. Oczywiście nie ten sam egzemplarz, a inny, który wcześniej należał do jakiegoś imperialnego watażki.
Jednak przywracanie go na potrzeby filmu jest naprawdę ciekawe, bo jak mówi specjalista od efektów Hal Hickel, to było naprawdę niebo dla wszystkich tych twórców. Robiono to klasycznymi metodami, jak to mówią „old school rządzi”.
Otóż postanowiono nakręcić sceny z „Brzeszczotem” w sposób taki jak kręcono „Sokoła Millennium” w „Nowej nadziei”, czyli używając urządzenia zwanego Dykstraflex do symulowania lotu.
Ta historia jednak zaczęła się na planie serialu „The Mandalorian”. Początkowo „Brzeszczot” został stworzony w całości komputerowo, cyfrowy model do cyfrowych ujęć. Ale Jon Favreau powiedział, że chce by zrobili mały model by eksperymentować na nim ze światłem. Chodziło o zobaczenie jak działają odbicia na metalicznej powłoce modelu. No i zrobili model, a Jon powiedział, a może by tak coś z nim nakręcić.
Twórcą modelu był John Goodson. Ostatecznie „Brzeszczot” miał jakieś 61 centymetrów, a John Knoll zaprojektował system do poruszania nim. Obaj trochę uprawiali partyzantkę, zarówno model jak i umocnienia powstawały w garażu (Lucasfilm zamknęło już studio modeli).
Ta oryginalna wersja była dobra, ale na potrzeby „Mandalorian i Grogu” Knoll chciał czegoś więcej. Więc powstał 61 centymetrowy model oraz 122 centymetrowy. Mniejszy używano do ujęć, gdzie pojazd poruszał się szybko, większy tam, gdzie chciano pokazać jego detale. Większy miał też zdejmowalne podwozie, tak by można było pokazać jak ląduje ale też jak lata.
Oczywiście kręcenie z modelami wymagało wielu przygotowań. Jak twierdzi Jeff Capogreco, odpowiedzialny za efekty wizualne, do każdego ujęcia tworzono model 3D każdego ze zdjęć. Nakładano też wszystkie ograniczenia z planu. Hickel z kolei dodaje, że zależało im na odtworzeniu estetyki „Gwiezdnych Wojen” z okresu oryginalnej trylogii. Bo jak się porówna inne dzieła z tego okresu jak choćby „Star Trek”, to jednak widać sporą różnicę.
Potem oczywiście wszystko czyszczono w komputerze. Więc dla sceny zbliżeń przy bazie Adelphi wykorzystano tak naprawdę 36 ujęć modelu.
Jednocześnie fabuła pozwoliła im stworzyć zupełnie nowy model, czystszy, świeższy, z mniejszą ilością modyfikacji. Pomalowali go w żółte paski i bawili się mocno odbiciami. Te odbicia i światła to było wyzwanie. Knoll nawet wynalazł coś, co nazwał gazebo, czyli ograniczoną przestrzeń płytami piankowymi. Wewnątrz gazebo umieszczano model i eksperymentowano z kolorami. Zastanawiano się też nad zbudowaniem miniaturowego ekranu LEDowego – StageCraft, czegoś, z czego ILM jest dumne. I ostatecznie tak też uczyniono, więc sceny na Nal Hutcie powstały dzięki Volume, ale Adelphi nagrywano na zewnątrz, by mieć prawdziwe słońce.
Tym samym ILM pracując nad „Mandalorian i Grogu” faktycznie po raz kolejny dokonało małego przełomu, a przy tym mocno czerpali z tradycji.
KOMENTARZE (10)
15 czerwca 2026 zmarł Brian Johnson, twórca efektów specjalnych. Laureat dwóch Oskarów. Pierwszego zdobył w 1980 za film „Obcy – Ósmy pasażer Nostromo” Ridleya Scotta, drugi rok później za „Imperium kontratakuje” (dzielony z Dennisem Murenem ,Richardem Edlundem i Brucem Nicholsonem).
Urodził się 29 czerwca 1939. Przez prawie 40 lat pracy zawodowej zajmował się efektami specjalnymi, zaczynając od dorysówek. Pracował między innymi przy „2001: Odysei kosmicznej” Stanleya Kubricka, serialu „Kosmos 1999”, „Niekończącej się opowieści” Wolfganga Petersena, czy „Ostatnim smoku” Roba Cohena.
O śmierci artysty poinformowało ILM.
Our ILM community was deeply saddened at the loss of Brian Johnson. We collaborated with the special effects supervisor on Star Wars: The Empire Strikes Back, Dragonslayer, and years later, Dragonheart. We celebrate Brian's masterful work in the art of cinema, which also included… pic.twitter.com/hzqpQtTNcU
Film „Mandalorian i Grogu” już w kinach. Przed kolejnym seansem warto się przygotować, by wypatrzeć i wsłuchać się w kilka ciekawostek, które wychwycą fani.
Rotta jako młody Hutt pojawił się po raz pierwszy w animowanym filmie „Wojny klonów” Dave’a Filoniego. Był to pilot serialu. Wprowadzono tam Rottę określanego jako „Śmierdziel” oraz Ahoskę Tano.
W oryginale głos Rotty podkładał David Acord. Nadal jest on projektantem dźwięków, ale głos dorosłego Rotty podkłada Jeremy Allen White (znany z serialu „The Bear”).
Bliźnięta po raz pierwszy pojawiły się w serialu „Księga Boby Fetta”.
Phil Tippett pracując przy „Powrocie Jedi” zaprojektował wygląd Jabby. Jest on wciąż wykorzystywany jako szablon do tworzenia pozostałych huttów.
Potem Tippett założył Tippett Studios. Firma pracowała nad sekwencjami stop-motion w serialach „The Mandalorian” oraz „Załoga rozbitków”. W „The Mandalorian & Grogu” w tej technice powstały gigantyczne droidy strzegące pałacu Bliźniąt.
Tippett w „Nowej nadziei” współtworzył dejarika, potem odtwarzał go w kolejnych produkcjach. Pomógł też przy odtworzeniu tych potworów na Shakari. Odtworzono te potwory.
Przy wejściu na arenę na Shakari jest napis „Weathers Apollo”. W ten sposób uhonorowano zmarłego Carla Weathersa (Greef Karga), który grał rolę Apollo Creeda w filmie „Rocky”.
Księżyc Shakari jest inspirowany Chicago w okresie prohibicji, ale też czasem jaki Jon Favreau spędził w tym mieście.
Na ścianie u Lorda Janu znajdują się nexu, vexis, reek oraz barghest.
W solnym barze w klatce znajduje się Fuzzball. Pojawił się on wcześniej w „Załodze rozbitków” a pierwszy raz w „Kapitanie EO” w parkach Disneya.
Ta niby prażona kukurydza, którą je Grogu na arenie to Mantell Mix. Pojawiła się wcześniej w „Parszywej zgrai”. W Galaxy’s Edge można kupić Outpost Mix.
Wśród broni na arenie z których Din musi coś wybrać znajdują się Ostrza Chaosu, których używał Kratos w „God of War”.
Pierwszy Ardennianin, czyli Rio Durant, pojawił się w „Hanie Solo”, tam grał go Jon Favreau. Martin Scorsese gra przedstawiciela tego samego gatunku – Hugo Duranta. Hugo to także nawiązanie do filmu Martina.
Hugo Durant trzyma jajo bagnorożca. Było ono istotne w pierwszym sezonie serialu w odcinku Dziecko.
Puszki u Hugo mają opisy: „Arkanian Tenderloin”, „Lira San Crackers” oraz „Lammas Tree Bites”. Wszystkie pojawiły się w wydanej w 2023 książce „Star Wars: The Ultimate Cookbook”.
Kanapki które przygotował Hugo Durant tak naprawdę zrobił prawdziwy kucharz - Roy Choi. Filmik z nim można zobaczyć tutaj.
Embo z rasy Kyozo po raz pierwszy pojawił się w serialu „Wojny klonów”. Dokładniej drugi sezon, odcinek Łowcy nagród.
Pies Embo to anooba. W serialu towarzyszył mu Marrok, teraz ma innego pieska, jej imię to Keibu.
Shirley Henderson podkładała głos pierwszemu Anzellanowi na ekranie, czyli Babu Frikowi w „Skywalker. Odrodzenie”. Podkładała też głos trojgu Anzellanów w „The Mandalorian”. Teraz podkłada głosy wszystkim czterem, Minch, Bai, Keeto oraz nowemu nabytkowi którym jest Clang.
Lateef Crowder, koordynator kaskaderów jest jednym z trzech odtwórców roli Mandalorianina. Dzieli ją z Brendanem Waynem i Pedro Pascalem.
Jon Favreau pomalował osobiście figurkę Rotty. Na dole złożył nawet swój podpis.
Dorosły Rotta ma tatuaż w kształcie kotwicy swojego klanu. Znajduje się on z tyłu jego głowy.
Nad Nal Huttą orbituje pokryty miastem księżyc, to nawiązanie do Nar Shaddaa, księżyca przemytników, który po raz pierwszy pojawił się w komiksach w latach 90.
Anthony Daniels jest obecny także w tym filmie. Tym razem nie gra C-3PO, ale podkłada głos kontrolerowi ruchu na Nal Hutta, który udziela zgody na lądowanie Zebowi, Grogu i Mando.
Nal Hutta w kanonie pojawiła się po raz pierwszy w sezonie 3 „Wojen klonów” w odcinku Polowanie na Ziro. W EU pojawiła się pierwotnie w latach 90. w komiksie Mroczne Imperium. W grze „The Old Republic” jest przedstawiona pod nazwą Hutta.
Myśliwiec Huttów bazuje na projekcie promu imperialnego, który stworzył Norman Reynolds na potrzeby „Powrotu Jedi”.
Amanianie mogą się zwijać i toczyć, by szybko się poruszać. Po raz pierwszy napisano o tym w „Galaxy Guide 12: Aliens – Enemies and Allies” w 1995.
Model czerwonego Y-winga wzięto z archiwów. Powstał przy „Nowej nadziei”, na jego podstawie budowano pełnowymiarowego Y-winga, ale samodzielnie nie pojawił się w filmie.
W bazie Adelphi można dostrzec w tle kilku członków ekipy serialu. Są to Dave Filoni (prezes) jako Trapper Wolf, ale również artyści Doug Chiang, Michelle Thieme i reżyserzy: Deborah Chow, Lee Isaac Chung oraz Rick Famuyiwa. Z kolei szef Evo, który zabiera hełm od pułkownik Ward to Landis Fields z ILM. No i oczywiście Sun-Hyung Lee czyli Carson Treva.
W bazie Adelphi można zobaczyć sporo ciekawostek, fragmenty probota, myszobota czy kawałek hełmu pilota TIE.
Jak Din Djarin się uzbraja, bierze strzelbę ambańską. Pojawiała się ona w pierwszym sezonie, ale tak naprawdę to nawiązanie do animacji „The Story of Faitful Wookiee”, która była częścią „Holiday Special”. Tam po raz pierwszy pojawił się na ekranie Boba Fett.
W domku Mando na Nevarro znajduje się para blurrgów, które wcześniej widzieliśmy w pierwszym sezonie. Pojawiły się one po raz pierwszy w filmie „Ewoki: Bitwa o Endor”.
Powstały dwa modele nowego Brzeszczota o wielkości 2 i 4 stóp, które wykorzystywano przy tworzeniu efektów.
INT-4, którym z AT-AT ucieka imperialny hegemon bazuje na figurce Kenner Mini-Rig z 1982 o tej samej nazwie.
Statek Turtle Tanker, którym odlatuje Rotta pojawił się po raz pierwszy w serialu „Wojny klonów” w odcinku Bracia.
Herszt Barro (Hemky Madera) pojawił się jako hologram na spotkaniu Rady Cienia w serialu.
Hełmy pilotów AT-AT są jasnoszare, jak w „Imperium kontratakuje”. Choć tam z powodu światła przez wiele lat uznawano je za białe. Oryginalne zbroje tych pilotów przemalowano na czarno i wykorzystano w „Powrocie Jedi”.
Mando stracił w trzecim sezonie wyrzutnię na nadgarstku i nie sprawił sobie nowej.
Jak widzieliście już film, możecie go ocenić w tym miejscu oraz podyskutować o nim na forum, do czego serdecznie namawiamy. A jak nie to może warto zobaczyć go w kinie?
KOMENTARZE (8)
Industrial Light & Magic opublikowało niedawno na YouTubie kolejny krótki filmik poświęcony efektom w serialu „Andor”. Ponieważ koncentruje się on na drugim sezonie, prócz Tony’ego Gilroya sporo na temat motion capture mówi też Alan Tudyk. Zdradza on jedną z ciekawostek z planu. Gilroy natomiast mówi o współpracy z ludźmi odpowiedzialnymi za efekty specjalne.
Oba sezony “Andora” można sobie przypomnieć na Disney+.
KOMENTARZE (3)
Tym razem nurtujące pytanie o starszą wersję „Imperium kontratakuje”.
P: W Epizodzie V Han Solo w momencie, gdy są zbliżenia jak go zamrażają w karbonicie, wygląda jakby miał czarną kamizelkę (tę z Epizodu IV). O co chodzi?
O:To faktycznie błąd. Ciągłość jest koszmarem dla filmowców, przy tym wszystkim, co normalnie reżyser i ekipa muszą znosić na planie. Jeśli macie może kopię „Once Upon a Galaxy: A Journal of the Making of The Empire Strikes Back”, starej książeczce o kulisach Epizodu V. Tam autor Alan Arnold wykonał świetną robotę w opisie sytuacji na planie komory do zamrażania w karbonicie.
Jest tam zapis rozmowy aktorów i reżysera (strona 132): Harrison Ford: I masz tu problem. Próbowałem o tym mówić ludziom z departamentu projektów kilka tygodni temu. Moja koszula jest zła. Irvin Kershner: To żaden problem. Zdejmą ją z ciebie, jak będą cię opuszczać do zamrożenia. Harrison Ford: Ale ona nie ma rękawów. Irvin Kershner: [ta odpowiedź została uznana przez Lucasfilm za niedrukowalną].
Ta kwestia, że Han miał być bez koszuli dotyczy tak naprawdę kamizelki. Kostiumolodzy mieli dostarczyć kamizelkę bez rękawów tego dnia. Z jakiś przyczyn ujęcie z Harrisonem ubranym w tę kamizelkę trafiło do montażu. Błąd dostrzeżono dopiero w montażowni, ale bez narzędzi cyfrowych nie było jak tego naprawić. Filmowcom pozostało mieć nadzieję, że widownia się nie zorientuje, koncentrując na grze Forda, a także tym, że oświetlenie sceny utrudni dostrzeżenie tego błędu.
Używając cyfrowych narzędzi dość łatwo by się to poprawiło, co tak naprawdę miało miejsce wraz z wydaniem „Imperium kontratakuje” na DVD. Cyfrowi artyści w ILM zamalowali czarną kamizelkę, co sprawiło, że cała sekwencja jest ciągła.
Nie jest to jedyna modyfikacja cyfrowa w stroje w wersji DVD. Dobry przykład to przeniesienie oznaczeń rang imperialnych oficerów w końcowej scenie na „Egzekutorze”. Ujęcie, kiedy kapitan Piett i inni oficerowie chcą uruchomić wiązkę ściągającą by pochwycić „Sokoła”, zostało odwrócone w sposób lustrzany. Tyle, że przy okazji przeniosło to rangi na prawą stronę. Cyfrowo na DVD znajdują się one po lewej stronie mundurów.
KOMENTARZE (1)
P: Co możecie powiedzieć o trzecim ludzkim bohaterze, który stoi za Jabbą w „Wersji Specjalnej” w sekwencji lądowiska 94 „Nowej nadziei”? Czy grał go Lorne Peterson? Wygląda zupełnie jak on?
O: Choć faktycznie wygląda on bardzo podobnie jak starszy Lorne Peterson, tego pachołka Jabby nie gra Lorne. Petersona, czyli zasłużonego modelarza ILM, widać w IV Epizodzie jako rebelianta w wieżyczce strażniczej nad świątynią Massassi. Miał on ten przywilej stać na szczycie starożytnej świątyni w Gwatemali, gdyż był jedynym członkiem niewielkiej ekipy zdjęciowej bez dzieci. Peterson grał także wiele postaci na widowni podczas sekwencji wyścigu podracerów w Epizodzie I.
A kim jest dokładnie ten mężczyzna za Jabbą? Na razie jeszcze nie wiadomo.
KOMENTARZE (3)
Magazyn „Forbes” opublikował listę 250 największych amerykańskich, żyjących innowatorów. George Lucas znalazł się na 4 pozycji na tej liście. Wyprzedzają go: Elon Musk, Jeff Bezos i Bill Gates.
Forbes stwierdził, że Lucas jest jednym z ojców współczesnych blockbusterów. On także zrewolucjonizował przemysł okołofilmowy związany z figurkami i masą innych produktów, co zaskutkowało olbrzymią ilością figurek z Gwiezdnych Wojen, czy nawet pudełek na lunch z Indianą Jonesem. Zbudował firmę od efektów specjalnych Industrial Light & Magic, stworzył standard dźwięku THX i sprzedał te narzędzia innym twórcom filmów.
Pełną listę żyjących innowatorów można znaleźć tutaj. Dodajmy, że z przedstawicieli Starwarsówka Steven Spielberg znalazł się na 29 pozycji, a Robert Rodriguez na 249.
KOMENTARZE (12)
Właśnie jesteśmy świadkami historycznych zmian zachodzących w świecie filmowym. W Lucasfilmie dochodzi do zmiany warty. To akurat nie dziwi, bo te informacje słyszeliśmy już wcześniej. Teraz już jest tylko oficjalne potwierdzenie, także na StarWars.com.
Jakby ktoś przeoczył. Kathleen Kennedy odchodzi ze stanowiska prezesa Lucasfilmu. Zastąpi ją Dave Filoni, który pozostanie także oficerem kreatywnym. Lenwyn Brennan będzie współprezesem. Jest ona związana z Lucasfilmem od 1999, przez wiele lat była szefową ILM.
Kathleen Kennedy nie ląduje na bruku, wróci do produkcji filmów. Dwa kolejne obrazy za które odpowiada to „The Mandalorian & Grogu” oraz „Starfighter”.
Oficjalna oczywiście opisuje sukcesy Kathleen i tego jak jej kierownictwo wpłynęło na Dave’a i Lenwyn. Trochę inaczej sprawę przedstawia Variety, który wprost sugeruje, że władze Disneya nie mają pełnego zaufania do Dave’a Filoniego. Uznano, że potrzebuje wsparcia kogoś, kto potrafi ogarnąć budżet i całą tę finansową otoczkę, stąd zaskakująca promocja Brennan. Dodatkowo można się spodziewać, że pozycja nowych prezesów będzie słabsza niż Kathleen Kennedy. Oboje będą raportować bezpośrednio do Alana Bergemana, współprezesa Disney Entertainment. Tyle, że czego by nie mówić o Kennedy, miała ona pozycję w Hollywood, jednak nawet jej nie udało się przekonać do wszystkiego Bergmana. To jemu przypisuje się skasowanie „Akolity” po pierwszym sezonie, oraz zablokowanie „The Hunt for Ben Solo”. Variety przy okazji wymienia sukcesy Kennedy jak i jej porażki.
Natomiast sama Kathleen Kennedy udzieliła pożegnalnego wywiadu w Deadline. Jest on tyle ciekawy, że Kathleen nie tylko mówi o sukcesach, ale też zdradza pewne szczegóły, które wcześniej niekoniecznie były znane. Oraz daje nam ostatnią aktualizację statusów kolejnych filmów.
Okazuje się, że prace nad tranzycją władzy w Lucasfilmie trwały dwa lata. Bob Iger, Alan Bergman i Kathleen próbowali znaleźć właściwe osoby oraz strukturę. Powiedziała również, że w przeciwieństwie do Igera nie zamierza wracać. Ma za to nadzieję pracować bliżej ze swoim mężem Frankiem Marshallem, a także zająć się bardziej Sztuczną Inteligencją.
Mówiąc o swoich niepowodzeniach, wspomniała, że nie udało się usatysfakcjonować wszystkich fanów, którzy mają różne oczekiwania. Mówiła tęż o filmowcach jak David Fincher, Vince Gilligan czy Alex Garland, których próbowała ściągnąć do sagi, ale nie wyszło. Żałowała także, że „Han Solo” powstał tak wcześnie i jej zdaniem, to zdecydowało o jego nie najlepszym przyjęciu.
Powiedziała, że Jon Favreau zajmuje się obecnie efektami specjalnymi do „The Mandalorian & Grogu”, a ona to nadzoruje. To ma być zupełnie inny film gwiezdno-wojenny.
Potwierdziła też, że zdjęcia do drugiego sezonu „Ahsoki” zakończyły się w październiku.
Jest też dumna z tego, co zrobili ze „Starfighterem”, a także formy w jakiej go kręcili. Tam nowi aktorzy pojawiali się na planie co kilka tygodni. No i jej zdaniem Flynn Gray doskonale odnalazł się w roli. Mówiła też, że po raz pierwszy z Shawnem Levym rozmawiała 10 lat temu, wtedy chciał zrobić „Gwiezdne Wojny”. Zadzwoniła do niego dopiero w 2022. Wcześniej też był mocno zaangażowany w „Stranger Things”. Zauważyła, że film był planowany jako jednorazowa historia, ale zostawiają pole na ewentualne kontynuacje.
Wspomniała też o innych produkcjach. Jeśli chodzi o film Jamesa Mangolda, to on i Beau Willimon napisali niesamowity scenariusz, ale projekt na razie jest wstrzymany (Mangold zajmuje się innymi filmami). Taika Waiti także dostarczył znakomity scenariusz. Ale czy i kiedy ruszą pracę nad nim, to już nie jest jej decyzja. Donald Glover również dostarczył scenariusz do filmu o Lando. No i w Lucasfilmie jest jeszcze scenariusz Scotta Burnsa do filmu „The Hunt for Ben Solo”. Jak twierdzi, wszystko jest obecnie możliwe. Zwłaszcza, że przekazała Filoniemu, by był odważnym w podejmowaniu decyzji (tak jak Iger polecił jej, gdy obejmowała Lucasfilm). Simon Kinberg pracuje nad swoją trylogią. W sierpniu dostarczył im 70-stronicowy treatment. Jest dobry, ale jeszcze nie wystarczająco. Kolejny etap czytania i prac jest planowany na marzec.
W sieci pojawiły się plotki, że również film Filoniego został skasowany, skoro o nim nie było w wywiadzie. Nie ma na ten temat nic w oficjalnych doniesieniach. Dave jest zajęty serialem i prawdopodobnie to ma obecnie priorytet. Nie wspomniała też o filmie Sharmeen Obaid-Chinoy, ale tu plotek o skasowaniu nie było.
Nam na razie zostaje czekać na jakieś nowe posunięcia. Na razie tylko oficjalny kanał YouTube opublikował noworoczny filmik, tym razem już bez Kathleen, a z Davem w roli głównej.
KOMENTARZE (16)
Od pewnego czasu na Reddicie i w innych miejscach krążyły plotki, jakobyśmy mieli dostać nową animację. Okazały się prawdziwe i choć nie jest to twór pełną gębą, to i tak dostaliśmy coś przyjemnego dla oka.
Mowa o nowej serii „Star Wars Minis”, która przedstawi nam znane z Sagi momenty w uroczej, ręcznie robionej formie. I tak pierwsza część - „The Gingerbread Death Star Crumbles” stworzono za pomocą... pierniczków. Idealnie na bożonarodzeniowy okres.
Choć animacja może wydawać się prosta, to stoją za nią spece z ILM-u, którzy używali tutaj tych samych technik i silników, co w starwarsowych filmach czy grach. Na załączonym filmiku zza kulis możemy też zobaczyć, że nadchodzące odcinki będą stworzone z włóczki oraz w stylu chibi.
W tym roku minęło dziesięć lat od premiery „Przebudzenia Mocy”. Z tej okazji firma Industrial Light & Magic przygotowała mały bonus dla fanów - czyli materiał pokazujący jak wyglądały niektóre efekty specjalne w wersji roboczej i jaki efekt widzieliśmy w kinie, po tym gdy ukończyli pracę nad nimi. Materiał możecie zobaczyć poniżej.
P: Z kolegą prowadziliśmy burzliwą dyskusję na temat, czy AT-AT może w ogóle się obrócić? Czy konstrukcja nóg w ogóle na to pozwala?
O: AT-AT może się obracać, ale proces jest bardzo wolny. Nogi mają możliwość poruszenia się delikatnie w innym kierunku niż przód i tył. Ten proces jest naprawdę powolny i wymaga od operującego podjęcia kilku kroków, by zmienić kierunek pojazdu.
Co więcej w „Imperium kontratakuje” miała być scena, w której maszyna krocząca się obraca. Jon Berg z ILM pracował nad sekwencją, gdzie AT-AT się zatrzymuje i przekręca w innym kierunku. Był to ciężki fragment do zanimowania, został użyty w innym kontekście w ostatecznej wersji filmu. George Lucas był zadowolony z efektu, ale jednocześnie zauważył, że sekwencja zajmuje za dużo czasu ekranowego. Więc użył jedynie fragmentu, gdzie maszyna krocząca ustawia się w pozycji do wykonania obrotu. Wygląda to w filmie tak, jakby się AT-AT uzbrajał na chwilę zanim zestrzeli snowspeedera. To tamta sekwencja.
KOMENTARZE (4)
Wciąż mamy posuchę newsową, ale czasem można znaleźć ciut starsze wieści, które gdzieś mignęły. Jak choćby wywiad z Jonem Favreau o pracy nad efektami w filmie „The Mandalorian & Grogu”.
Favreau wspomniał, że film był kręcony cyfrowo (bez użycia taśmy) ale tak, by było gotowy pod format IMAX. Nie powiedział, czy bardziej będzie to kwestia sekwencji (np. 20 minut) dedykowanych dla IMAX, czy więcej, gdyż cały czas eksperymentują. Próbowali różnych metod, nie tylko samego formatu, ale również ustawień na planie, by to dobrze wyglądało. Na planie używali VR do oglądania obrazów IMAX, nie monitorów. Akurat tej metody nauczyli się jak robili zdjęcia do serialu jeszcze pod StageCraft.
Sceny z przestrzenią wyglądają w IMAX dużo lepiej, zaś jeśli chodzi o dekorację, trzeba ją budować wyższą, wtedy też wygląda to lepiej. Tu istotne także jest to, że zmieniają format z telewizyjnego na kinowy i chcą, by to było zauważone. Nie tylko jeśli chodzi o budżet, ale także to co widać na ekranie. Oczywiście obecnie pracują nad efektami specjalnymi i połączeniem tego w jedno. Favreau nie chciał odpowiedzieć wprost ile będzie trwał film, mówiąc że to ma być przygoda, która ma wciągać i iść do przodu, być spójna. To jest cel, a jaka wyjdzie długość to już inna kwestia.
Favreau wspomniał też, że kinowy budżet pozwala się zupełnie inaczej bawić z ILM i konstrukcją scenografii. Owszem te procesy trwają dłużej w porównaniu z serialem, ale też nie to był cel. Trochę żałuje, że na Celebration mogli pokazać jedynie krótki fragment, tego co osiągnęli. A był tam AT-AT, który nie jest grafiką komputerową. Zbudowali pełnowymiarową makietę (to akurat wiemy z innych źródeł, nie z wywiadu). Te kinowe rzeczy niestety były ograniczone w serialu.
Jeśli chodzi o fabułę, pewnym wyzwaniem było z pewnością to jak podejść do osób, które nie znają serialu, a tym samym bohaterów. Tyle, że Favreau twierdzi, iż Grogu i Din są znane dzięki memom i mediom społecznościowym, nawet wśród osób, które nie widziały serialu. Musieli więc z Davem Filonim wymyślić sposób jak podejść do tego. Uznali, że ważne by ludzie kojarzyli archetyp postaci i to powinno wystarczyć. Oczywiście, ci którzy znają serial, wyłapią sporo więcej, ale to ma być bardziej nagroda, niż konieczność by zrozumieć fabułę.
Favreau nie chciał też odpowiedzieć, czy film będzie mieć napisy początkowe. To akurat sugerowała sama Kathleen Kennedy. „The Mandalorian & Grogu” zadebiutuje na ekranach kin 22 maja 2026. W rolach głównych występują Pedro Pascal i Sigourney Weaver.
KOMENTARZE (6)
Premiera drugiego sezonu „Andora” już za nami więc powoli przychodzi czas na ujawnienie większej ilości rzeczy związanych z jego produkcją. Znana dobrze fanom Star Wars firma Industrial Light & Magic zaprezentowała na swoim kanale YT pierwszy z filmików prezentujących ich pracę nad serialem i to jak nakładane były efekty specjalne. Sam filmik jest elementem kampanii do nagród Emmy i możemy się spodziewać kolejnych tego typu materiałów w najbliższym czasie.
Zanim rozpoczął się konwent Celebration w Japonii oficjalna przygotowywała nas do tego, czego możemy się spodziewać w trakcie jej trwania. Kilka dni przed jej rozpoczęciem otrzymaliśmy m.in. zapowiedź powieści, natomiast z innych nadciągających premier otrzymaliśmy wgląd do przykładowej zawartości albumów i przewodników, które trafia do sprzedaży w tym roku. Dwie pozycje dotyczą skasowanego serialu „Akolita” są to przewodnik ilustrowany od Dorling Kindersley (premiera w czerwcu) i album po szkicach od Abrams Books (premiera w październiku).
Na listopad tego roku zapowiedziano wyjątkowo album, który zainteresuję nie tylko fanów Gwiezdnych Wojen. Miłośnicy kina chcący poszerzenia swojej wiedzy na temat studia Industrial Light & Magic mogą skusić się na zakup książki „Industrial Light & Magic: 50 Years of Innovation” autorstwa Iana Failesa, która ma nam przybliżyć historię wytwórni efektów specjalnych założonej przez George'a Lucasa przeszło 50 lat temu.
Swojego albumu doczeka się też serial „Andor”, dla którego jest ro pierwsza drukowana publikacja wspierające promocje produkcji. Książka „The Art of Star Wars: Andor (The Complete Series)” opracowana przez Phil Szostaka to pełny zbiór szkiców i grafik koncepcyjnych zebranych z produkcji obu sezonów serialu. Publikacja trafi do sprzedaży w marcu 2026 roku. Oba albumy zostaną wydane przez wydawnictwo Abrams Books.