TWÓJ KOKPIT
0

George Lucas :: Newsy

NEWSY (1199) TEKSTY (32)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Kim jest Leslye Headland, scenarzystka serialu „The Acolyte”?

2021-01-04 07:49:32

W zeszłym miesiącu dowiedzieliśmy, że serial, nad którym od jakiegoś czasu pracuje Leslye Headland, nosi tytuł „The Acolyte”. Rozgrywa się w erze High Republic, co potwierdza wielomiesięczne teorie niektórych fanów i oczekiwania innych, by świat z gwiezdno-wojennej literatury jeszcze bardziej zazębiał się z filmową rzeczywistością. Zanim jednak będziemy mogli mówić o nowych postaciach, planetach i wydarzeniach, chcielibyśmy powrócić na moment do dawnej bastionowej tradycji i zaprezentować sylwetkę osoby, która wkrótce da nam kolejne Gwiezdne Wojny. Oto historia Leslye Headland.



Leslye urodziła się w 1980 roku na przedmieściach Maryland na Wschodnim Wybrzeżu. Wychowywała się w surowym duchu chrześcijańskich wartości, co okazało się później mieć wpływ na motywy poruszane w jej twórczości. W 1999 roku, gdy do kin wchodziło „Mroczne widmo”, Leslye ukończyła liceum, a trzy lata później collage. W międzyczasie miało miejsce wydarzenie, które również ukierunkowało jej karierę. We wrześniu 2001 doszło do serii bestialskich zamachów na Word Trade Center. Podobnie jak wielu Amerykanów, Headland przeżywała traumę, chciała zrobić coś z towarzyszącym ciągle wszystkim lękiem, najlepiej wyśmiać to, co straszne.

Po studiach Leslye Headland pracowała w medialnej spółce Miramax, gdzie przez rok pełniła rolę osobistej asystentki Harveya Weinsteina, który parę lat potem zszedł ze sceny w otoczeniu seksualnego skandalu. W tym czasie Headland zajmowała się też dramatopisarstwem, stworzyła serię sztuk „Siedem grzechów głównych”. Jedną z nich przeniosła także do filmowego formatu, po raz pierwszy stając za kamerą jako reżyserka „Wieczoru panieńskiego” z 2012 roku. Innym filmem, który napisała i wyreżyserowała, jest „Sypiając z innymi” z 2015. W swoich produkcjach zagrała również małe rólki.

Headland swoje miejsce widziała jednak przede wszystkim w telewizji. Reżyserowała odcinki różnych seriali m.in „SMILF” i „Heathers”. Największym i najgłośniejszym jej sukcesem jest jednak „Russian Doll”, wyprodukowany dla Netflixa. Fabułę do ośmiu odcinków, z których Headland cztery wyreżyserowała, wymyśliła razem z Natashą Lyonne i Amy Poehler.



„Russian Doll” opowiada o dziewczynie uwięzionej w czasoprzestrzennej pętli. Trafia ona na imprezę do Nowego Yorku, podczas której, nie widząc dlaczego, raz za razem umiera. Dla Headland jest to po części historia osobista, bo opowiada o więzieniu, z którego człowiek próbuje się wydostać, ale nie chce, bądź nie umie. Patrząc na życiorys reżyserki, nie jest trudno zrozumieć, dlaczego ten temat fascynuje Leslye.

Przez lata marzyła o tym, by stanąć za kamerą, jednak przez długi czas stabilność oferował jej jedynie świat teatru, a tam też ciężko było jej się odnaleźć. Pracowała głównie przy mało znanych produkcjach (do czasu nagradzanego „Russian Doll”) oraz z ludźmi, z którymi znajomość do dziś jest jej wypominana. Na pewno ciężko było jej też odrzucić część wyniesionych z domu wartości, co musiała na pewnym etapie zrobić. W 2016 Headland pobrała się z aktorką Rebbecą Henderson.



Twórczość Leslye Headland niemal zawsze skupiona jest wokół złożonych postaci kobiecych, nic dziwnego więc, że w pewnym momencie dostrzegła ją prezes Lucasfilmu Kathleen Kennedy, dla której takie wątki również są bardzo ważne. Również sama Leslye prosiła o przepustkę do świata Gwiezdnych Wojen, na premierze „Skywalker. Odrodzenie” nazywając Kennedy „królową”. Wtedy też scenarzystka miała okazję wypowiedzieć się na temat swojej miłości do Star Wars. Woli patrzeć na to uniwersum jako całość, nie ma swojego ulubionego filmu, po prostu cieszy się złożonym z wielu elementów światem.

W kwietniu tego roku prasa zaczęła donosić o zaangażowaniu Headland przy produkcji nowego serialu Star Wars. Plotki potwierdziła w Dzień Star Wars w maju oficjalna. Od tego czasu scenarzystka zmagała się z falą hejtu. Media społecznościowe zalewały wymyślone historie o rzekomej nienawiści scenarzystki do fanów Star Wars, jej furiackiej chęci zniszczenia dziedzictwa George'a Lucasa w imię walczącego feminizmu, czy jej zaangażowaniu w nieistniejące konflikty z prezesem Disneya Bobem Chapekiem. W fabrykowaniu i rozpowszechnianiu tych historii duży udział miał youtuber Mike Zeroh, z którym do czynienia mieli już między innymi twórcy „The High Republic”, projektu, według Mike'a mniej więcej raz na miesiąc osobiście kasowanego przez George'a Lucasa, Dave'a Filoniego, Jona Favreau czy inne niezaangażowane osoby. Yutubera kojarzy też Rian Johnson, który ujawnił kiedyś, że w Lucasfilmie krąży powiedzenie „mniej niż Zeroh”. YouTuber, mający ponad 230 tys. subskrypcji, wypuścił od kwietnia ponad 50 materiałów na temat Headland.



Producentka zdaje się jednak nie przejmować nakręcaną spiralą hejtu; unika mediów, a na Twitterze głównie udostępnia posty innych osób. Jakiś czas temu udzieliła wywiadu małemu, zaangażowanemu społecznie kanałowi o popkulturze. Headland ujawniła, że obecnie w pocie czoła pracuje na scenariuszem nowego serialu, inspirując się twórczością z Expanded Universe (na wizji pokazała „The Essential AtlasJasona Fry).

W zeszłym miesiącu Lucasfilm ujawnił ostatecznie tytuł i logo serialu, który Headland pisze i produkuje. „The Acolyte” rozgrywa się pod koniec ery The High Republic, której pierwsze dni zobaczymy już jutro w książkowym cyklu, na którego potrzeby ją pierwotnie stworzono. Serial Headland ma opowiadać o Ciemnej Stronie, być thrillerem, a jak donoszą media - wiodąca rola przypadła postaci żeńskiej.

Na koniec ciekawa informacja z ostatnich dni. Lucasfilm zarejestrował ostatnio kilkadziesiąt nowych marek, przede wszystkim związanych z zapowiedzianymi niedawno serialami i filmem. Możemy spodziewać się więc pełnej palety produktów powiązanych z „The Acolyte”: będą nowe książki, zabawki, ubrania, materiały papiernicze i wszelkiego rodzaju gadżety. Pojawią się pewnie wraz z premierą serialu, jednak na ten moment nie wiemy, kiedy będzie miała ona miejsce.
KOMENTARZE (25)

Mniej niż tydzień do premiery „The High Republic”

2020-12-31 17:29:39

Za pięć dni wielu z nas będzie czytać już „Light of the Jedi” i „A Test of Courage”, dzień później rozpocznie się seria komiksowa - era High Republic rzeczywiście zaczyna otwierać się dla fanów i czytelników. Autorzy udzielają wywiadów, a Lucasfilm inwestuje w marketing i PR. Jeżeli w ostatnich dniach odwiedzaliście starwars.com, to wiecie, że pierwsza wyświetlająca się podstrona, umieszczona zaraz pod bieżącymi newsami, powiązana jest właśnie z „The High Republic”.



Również redaktorka oficjalnej rozmawiała ostatnio z Claudią Gray. Autorka mówiła, że stara się nie przejmować oczekiwaniami fanów. Jak twierdzi - nic nie udałoby się jej napisać, gdyby cały czas myślała o odpowiedzialności, która ciąży na niej jako jednej z pierwszych osób, które tworzą w nowej erze. Cieszy się wolnością, którą pisarzom daje Lucasfilm, a jednocześnie jest zadowolona z dotychczas pozytywnego odbioru High Republic przez recenzentów.

Claudia potwierdziła, że jej powieść „Into the Dark” w serii będzie raczej historią poboczną, ma jednak wprowadzić kluczowe elementy, które odegrają ważną rolę w kolejnych tytułach.

Autorka opowiadała też o Poszukujących Jedi („Jedi Wayseeker”). Pozostają oni członkami Zakonu, jednak najczęściej podążają za Mocą samotnie, wsłuchując się po prostu w jej głos. Ostatecznie jednak wracają do swoich braci i sióstr, przynajmniej większość z nich.
Niektórym sam koncept może przypominać niekanonicznych Szarych Jedi, jednak nie ma co doszukiwać się zbyt wielu podobieństw. Tamta idea nie była uznawana nawet przez George'a Lucasa, według którego Moc ma dwie strony i mimo że czasami przyjmuje nieokreśloną postać, konkretni jej użytkownicy nie są w stanie zachować neutralności w konflikcie między Jasną i Ciemną Stroną.



Inną ciekawostkę na temat książki Claudii ujawnił także Charles Soule. Stacja, na której rozgrywa się akcja powieści, pojawiła się już wcześniej w jego w komiksie „The Rise of Kylo Ren” jako siedziba Snoke'a. Początkowo należała do Wojowników Amaxine, których wyparły stamtąd Drengiry. Te zostały wprowadzone przez Sithów w stan hibernacji, a następnie wybudzone przez Jedi w okresie High Republic. Wiele lat później wojownicy, którzy nawiązywali do tradycji Amaxine, byli jednymi z założycieli Najwyższego Porządku, a nad procesem jego tworzenia, jak wiemy z publikacji związanych z Epizodem IX, czuwali Sithowie. Kanoniczna historia galaktyki zaczyna się więc wreszcie uzupełniać.

Na koniec najnowsze spoilery, które, być może omyłkowo, trafiły do materiałów promocyjnych. Dotyczą kluczowych zwrotów fabularnych, dlatego osoby, które nie chcą pozbawiać się niespodzianki, ostrzegamy przez zaznaczaniem ukrytego tekstu.





Początek spoilera:
Pod koniec jednej z powieści rozegrać ma się bitwa między Jedi i Najeźdźcami Nihil, podczas której zginie Jora Malli, a Sskeer straci rękę. Trandoshanin będzie obwiniał się za śmierć koleżanki z Rady - to sekret, o którym już parę razy tajemniczo wspominano. W innym momencie mamy zobaczyć też, jak Jedi zaczynają lewitować nad panikującymi ludźmi, by zaprowadzić porządek przez zaskoczenie. Być może to nawiązanie do podobnej sceny z udziałem C-3PO z „Powrotu Jedi”. Ostatnia informacja pochodzi z Reddita - w „The High Republic” pojawi się Naboo.Koniec spoilera.

Premiera „Light of the Jedi i „A Test of Courage” już we wtorek. Dzień wcześniej odbędzie się panel z udziałem autorów i przedstawicieli Lucasfilmu, podczas którego przedstawione zostaną dalsze plany na rozwój nowej ery. Obejrzeć będzie go można na kanale Star Wars na YouTube.
KOMENTARZE (19)

Trzeci sezon „The Mandalorian” trochę później?

2020-12-28 20:42:16

W piątek na Disney+ pojawił się dokument „Disney Gallery: The Mandalorian”. Tym razem jest to pojedynczy odcinek specjalny, związany z drugim sezonem. Pojawiło się kilka ciekawostek, niektóre można zobaczyć także poza Disney+. Choćby na zdjęciach poniżej. Na planie był George Lucas, który obserwował jak Rosario Dawson wciela się w rolę Ahsoki. Pokazano też miecze Ahsoki, oraz jak Rosario była instruowana przez największego specjalistę od Ahsoki Tano w galaktyce - Dave’a Filoniego. Inna ciekawostka to nowozelandzka haka w wykonaniu Temuery Morrisona jako źródło inspiracji. A także pracę reżyserów: Peytona Reeda, Roberta Rodrigueza, Jona Favreau, Bryce Dallas Howard, Ricka Famuyiwy i Carla Weatersa z aktorami Pedro Pascalem czy Giną Carano.



Obecnie czekamy na trzeci sezon „The Mandalorian”. Choć pierwotnie zapowiadano go na gwiazdkę 2021, pojawiły się pogłoski, iż ten termin może być przesunięty. Wszystko za sprawą serialu „The book of Boba Fett”, który także ma się pojawić w grudniu 2021. Wiemy, że zdjęcia do trzeciego sezonu ruszą po skończeniu prac nad nowym serialem. Jak Disney zamierza potem je puszczać, na razie nie wiadomo. Plotki sugerują, iż trzeci sezon byłby przesunięty na początek 2022, zaś termin gwiazdkowy dotrzymany byłby powiązanym serialem.

W sieci zaś pojawiło się kilka ciekawostek o obecnym sezonie. Industrial Light and Magic pokazało jak wyglądała makieta okrętu moffa Gideona, zaś Robert Rodriguez wrzucił do sieci filmik z planu na którym śpiewa sobie z Grogu.




KOMENTARZE (12)

Zmiany personalne w zarządzie Lucasfilmu

2020-12-23 21:29:26

Chwilę po niezadowalającej finansowo premierze „Hana Solo” media obiegła informacja, jakoby prezes Kathleen Kennedy, której wtedy kończyła się kadencja, miała we wrześniu ogłosić swoją następczynię. Według doniesień na czele Lucasfilmu stanąć miała dotychczasowa szefowa Story Group i produkcji aktorskiej, Kiri Hart. We wrześniu Kennedy i Disney rzeczywiście wydali oświadczenie w tej sprawie: ogłoszono, że dotychczasowa prezes pozostanie na stanowisku do 2021. Parę tygodni później z Lucasfilmu odeszła za to Hart.

Od tego czasu w firmie zaszły spore zmiany - ponownie przemyślano całą strategię, a produkcję aktorską, osieroconą przez nagłe odejście Hart, oddano pod opiekę Michelle Rejwan, byłej współpracownicy J.J. Abramsa.



Potem miały miejsce kolejne decyzje personalne, które podejmowane były aż do końca tego roku. Nowe nazwiska w studiu pojawiły się w ciągu ostatnich tygodni. Prawdopodobnie nieprzypadkowo zbiegło się to w czasie z zapowiedzią dalszych planów kinowych i telewizyjnych. Wygląda na to, że Lucasfilm rzeczywiście dokonuje korekty kursu.

Pierwszym nowym nazwiskiem w zarządzie jest Athena Portillo, która reprezentuje w nim Lucasfilm Animation. Co ciekawe, oficjalna strona firmy nie wiąże w ogóle już tego działu z jego dotychczasowym szefem, Davem Filonim. Ten zajmuje się przede wszystkim serialami aktorskimi (dalej pozostaje jednak producentem wykonawczym „The Bad Batch”). Portillo ze studiem związana jest od dwudziestu czterech lat. Pisała do „Insidera”, potem pracowała trochę w ILM, a w 2006 dołączyła do nowobudowanego zespołu Filoniego, pracując z nim przy wszystkich serialach animowanych. Gdy Dave zaczął zajmować się „The Mandalorian”, powierzył jej (oraz Justinowi Ridge'owi i Brandowi Aumanowi) serial „Ruch Oporu”. Kennedy już od jakiegoś czasu czujnie obserwowała Portillo; pozowały nawet razem do zdjęć.

Na czele seriali aktorskich stanął za to do niedawna niezwiązany z Lucasfilmem Max Taylor. Karierę zaczął jako asystent w Bad Robot J.J. Abramsa, potem pracował przez lata w Paramouncie, gdzie został nawet wiceprezesem. Ostatnio to samo stanowisko objął w Lucasfilmie, gdzie ma nadzorować prace nad scenariuszami i rozwojem kreatywnym nowych seriali. Podlega bezpośrednio swojej dawnej koleżance, niegdyś też asystentce w Bad Robot, Michelle Rejwan.



Nad produkcją raczkujących filmów od niedawna czuwa Rayne Roberts. Pracowała dla Kennedy, zanim ta została prezesem Lucasfilmu. Potem Kathleen umieściła ją w Story Group, gdzie wspomagała reżyserów i opiekowała się ciągłością kanoniczną. Ostatnio nawet sparowana została z Leslye Headland, razem z którą teraz pracuje nad serialem „The Acolyte”. Wcześniej obecną funkcję Roberts piastował również związany z Kiri Hart Stephen Feder. Odszedł z Lucasfilmu kilka miesięcy po niej, w tym samym czasie, w którym pożegnano się z Davidem Benioffem i D.B. Weisem, oraz ich trylogią.



W książkach bez zmian. Na czele Lucasfilm Publishing dalej stoi Michael Siglain (przeniesiony z Disneya krótko po przejęciu marki). Nie jest on jednak członkiem zarządu.

A co ze Story Group? Jakiś czas po odsunięciu Hart Kennedy powierzyła ją Jamesowi Waughowi. Przed objęciem stanowiska Szefa Grupy pracował w Blizzard Entertainment, gdzie tworzył świat „Overwatcha”. O Waughie wspominamy czasem na Bastionie, gdyż dużo chętniej i jaśniej wypowiada się na temat swoich obowiązków. Tak jak za Hart nie wiadomo było do końca, czym zajmuje się Story Group (niektórzy twierdzili nawet, że to marketingowy mit stworzony przez Hart i Kennedy), tak rola Waugha jest bardzo jasna. Jego zadaniem jest rozwijanie świata „Gwiezdnych Wojen”. Ma więc pełną kontrolę nad grami, książkami/komiksami, parkami rozrywki, VR i treściami internetowymi. Na prośbę Kennedy nadzorował projekt „The High Republic”, który Kathleen chciała od początku wykorzystać jako źródło inspiracji dla filmowców. Jak sam mówi, filmy i seriale działają niezależnie, ale jego zadaniem jest podrzucanie scenarzystom i reżyserom pomysłów, a także pilnowanie, by nowe produkcje wpisywały się w ustalone ramy kanoniczne. Lucasfilm dalej woli jednak pozostawiać możliwie dużo kreatywnej swobody konkretnym twórcom.



Pytaniem, na której dalej ciężko odpowiedzieć, jest kto w nadchodzącym roku zostanie prezesem. Kathleen Kennedy może ubiegać się o przedłużenie umowy, ale z drugiej strony nie ma jej np. na liście producentów „The Book of Boba Fett”, co zaskakuje, bo jako prezes Lucasfilmu produkowała wszystko.

Kto ewentualnie mógłby ją zastąpić? Tu kandydatów jest bardzo wielu. Niektórzy na stanowisku prezesa widzieliby Jona Favreau, inni nawet Dave'a Filoniego, ale obecnie obaj mają zbyt wiele obowiązków przy produkcji seriali, by móc rzeczywiście zająć się administrowaniem studiem. W grze jest na pewno Lynwen Brennan, którą Kennedy chętnie pokazuje jako swoją bezpośrednią zastępczynię. Ugruntowaną pozycję w firmie mają też Rejwan i Jason McGatlin, oboje wprowadzili do zarządu swoich ludzi, ale to osoby mało medialne i ciężko powiedzieć, jakie są ich dalsze plany. Kiedyś niektórzy sugerowali, że o prezesurę mógłby powalczyć od lat związany z firmą John Knoll, ale on nie jest nawet wiceprezesem i po „Łotrze 1” zeszedł raczej na dalszy plan. Listę zamyka szalona kandydatura George'a Lucasa. Wysuwają ją co jakiś czas niektórzy fani i pewne media, ale założyciel firmy ma już 76 lat i od dłuższego czasu powtarza, że teraz chce poświęcić czas rodzinie. Buduje także muzeum sztuki filmowej i jego przygoda z „Gwiezdnymi Wojnami” wydaje się być skończona.







Już od momentu powołania Kathleen Kennedy na wiceprezesa Lucasfilmu dyskutujemy na forum o przyszłości studia. Zapraszamy do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami!
KOMENTARZE (4)

Krótki dokument zza kulis „Imperium kontratakuje”

2020-12-15 18:38:33

„Good Morning America”, czyli program telewizji ABC (należącej do Disneya) zrobiło dziś mały prezent fanom „Gwiezdnych Wojen”. Wyemitowano krótki dokument zza kulis „Imperium kontratakuje”, zawierający ich zdaniem wiele rzadkich, a nawet niepublikowanych dotychczas ujęć. Choćby z Finse. Można tu usłyszeć między innymi komentarze George’a Lucasa, Lawrence’a Kasdana, Anthony’ego Danielsa czy Marka Hamilla.


KOMENTARZE (7)

George Lucas o tym dlaczego sprzedał Lucasfilm

2020-12-09 18:17:44

Autor Paul Duncan, który właśnie promuje swoje dzieło „The Star Wars Archives: Episodes I – III” wspomniał o tym, dlaczego George Lucas sprzedał Lucasfilm i nie zajmował się więcej trzecią trylogią. Autor umieścił fragment książki na Twitterze.

Jest to przedruk rozmowy z Georgem Lucasem, w której jest mowa o sequelach. Lucas zaczął je przygotowywać, rozmawiał z aktorami i nie tylko. W 2012, gdy zaczęło to nabierać kształtów sprzedał wszystko Disneyowi.

Lucas odparł, że cała trylogia zajęłaby mu dziesięć lat. W tej chwili pracowałby nad IX Epizodem i byłby, który pewnie pojawiłby się w kinach w 2022. W roku 2012 George miał już 69 lat na karku, a wraz z żoną zaczęli wychowywać też córkę. Wówczas zadał sobie pytanie, co jest ważniejsze dla niego i co chce robić przez resztę życia. Poświęcił 40 lat „Gwiezdnym Wojnom” jednocześnie chciał zarówno zbudować muzeum (którego nikt nie zrobi za niego), oraz poświęcić czas córce.

Opcję z tym, by ktoś robił „Gwiezdne Wojny” za niego sprawdził w „Imperium kontratakuje” i „Powrocie Jedi”. Ponieważ wciąż jest typem mikro menedżera, więc wszystko i tak kontrolował, jednocześnie nie miał tego czasu. Ale też nie pozwalał sobie od tego się odciąć, bo to go frustrowało. Zaczął więc kolejne trzy filmy, ale uznał, że to moment, by ustąpić. No, a że nie wyszło to tak jak planował, tak właśnie wygląda życie.

Warto dodać, że pewnie nie zająłby się trzecią trylogią, gdyby udało mu się stworzyć serial aktorski w sposób taki jak go widział.
KOMENTARZE (23)

Kolejne szczegóły o „Star Wars: Underworld”

2020-12-08 17:28:07



Choć serial „Star Wars: Underworld” nigdy nie powstał, to jednak co pewien czas wychodzą na jaw pewne szczegóły z nim związane. Dziś mamy taki przypadek. Jason Ward z MSW podzielił się na YouTubie kilkoma ciekawostkami dotyczącymi serialu.

Wart wspomniał o szczególe, który w wiele lat temu trochę uciekł naszej uwadze, czyli wizycie Philipa Blooma na ranczu Lucasa. Wspominaliśmy o tym, łączyliśmy to z serialem aktorskim, ale brakowało potwierdzenia. Dziś wiemy, że faktycznie Philip Bloom, fotograf i operator, przybył na ranczo i wraz z Rickiem McCallumem testował nowe kamery. Chodziło o to by mieć pewność, że będą one w stanie dostarczyć serial nagrany w miarę tanio, a przy tym o filmowej jakości obrazu. Zresztą to nie jedyna technologia, którą testowano na potrzeby „Underwold”. Na początku roku wyciekł testowy fragment serialu.

Rick McCallum i Philip Bloom na ranczu Lucasa


Druga ciekawostka to fakt, że choć nie zatrudniono żadnego aktora do serialu, to rozważano jedną osobę. Był nią Wentworth Miller, którego George Lucas zobaczył w aktorskiej wersji „Dinotopii”. Jak wiemy nie jest to jedyne nawiązanie do tej serii. Wentworth miał zagrać jedną z głównych postaci, padawana Jedi, który pełniłby rolę szeryfa, ostatniego sprawiedliwego, a jednocześnie ukrywał się przed Imperium.

Fabularnie serial miał nam ukazać wiele ciekawostek, jak choćby wpływ korupcji w Imperium na uzbrojenie Rebelii. Jak rynki wzajemnie się przenikały. Jednocześnie miało tam być miejsce dla pierwszego spotkania Hana i Lando, oraz trochę historii Boby Fetta. Choć Rick McCallum obiecał, że Fett pojawi się w „Zemście Sithów”, ale Lucas podobno właśnie zdecydował go zostawić na serial. Poza tym, co zdradza Ward, chodziły też słuchy o romansie Palpatine’a i innych tego typu pomysłach.

Warto dodać, że część z nich jak Pike’owie czy 1313 trafiły ostatecznie do „Wojen klonów” Dave’a Filoniego.

Ward wspomniał także o 100 odcinkach i tym, że całość miał nadzorować Roland D. Moore. Podobno Lucasfilm chciał sprzedać ten serial, oraz „Wojny klonów” HBO. Umowa nie doszła do skutku, gdyż HBO chciało mieć udział w prawach i zyskach z tym związanych. Gdyby nie to, nie wiadomo, czy Lucas ostatecznie by zdecydował się na sprzedaż firmy Disneyowi. Zwłaszcza, że gdyby „Underworld” chwycił, to razem z Rickiem myśleli o dwóch spin-offach, które by się wzajemnie zazębiały. Jeden miałby być o Rebelii, drugi o Imperium.

Niestety „Underworld” nie powstał. Napisane scenariusze są zamknięte w skarbcu Lucasfilmu i obecnie nikt do nich nie wraca na poważnie. Faktem jest, że niedawno z tego skarbca wyciekł fragment Detours. Niektórzy twierdzą, że celowo i jest to badanie rynku. Ale prawda jest taka, że obecnie Disney tworzy własną historię. I już w czwartek (10 grudnia), w późnych godzinach wieczornych powinniśmy poznać plany firmy względem Disney+ w przyszłym roku. Może dowiemy się więcej o serialach o Cassianie, Kenobim, „The Bad Batch” czy „Willow”. No i liczymy, że zapowiedzą też coś nowego. Konferencja dla akcjonariuszy o Disney+ będzie transmitowana w sieci, ale już zadbano o to, by wszystkie pokazywane fragmenty nowych produkcji nie wyciekły tak łatwo.
KOMENTARZE (7)

Dinotopia i „Mroczne widmo”: hołd, nawiązanie czy podobieństwo?

2020-12-07 18:43:53

Niedawno Jason Ward wrzucił na YouTube filmik o powiązaniach Dinotopii z „Gwiezdnymi Wojnami”.

Czym jest Dinotopia?


„Dinotopia” to seria raczej mało znana w Polsce, stworzona przez Jamesa Gurneya, pisarza i ilustratora. Pierwsza książka pojawiła się w 1992, a potem kolejne. Początkowo wszystko Gurney pisał sam, później zatrudniał kolejnych autorów, by rozwijali jego świat. A tu koncept jest prosty. Na odizolowanej wyspie Dinotppii żyją inteligentne dinozaury i ludzie. Autor wstrzelił się ze swoim dziełem w sam środek dinomanii, która ogarnęła świat po premierze „Jurassic Park” w 1993. W Polsce wydano tylko kilka książek z serii, autorem jednej z nich jest Alan Dean Foster (obecnie skonfliktowany z Disneyem).

Dziś Dinotopia to także seriale, w planach był również film pełnometrażowy. W 1994 właśnie w tym celu James Gurney spotkał się z Georgem Lucasem, którego ILM właśnie niedawno ożywiło dinozaury w filmie Stevena Spielberga na podstawie powieści Michaela Crichtona. Sposób w jaki ILM ożywił prehistoryczne gady* przeszedł do historii, nic dziwnego, że byli pierwszymi, do których się zgłoszono przy rozważanej ekranizacji Dinotopii. George Lucas obejrzał obrazy Gurneya, szkice i inne pomysły. I tu pojawia się wątpliwość na ile wpłynęły one na jego postrzeganie Naboo. Kilka podobieństw poniżej. Warto dodać, że właśnie w 1994 Lucas zabrał się za preuqele. Poniekąd jedną z przyczyn były właśnie ożywione przez ILM dinozaury, które gwarantowały mu możliwość dowolnego kształtowania świata.

Naboo to Dinotopia?


Theed w kilku miejscach przypomina obrazy z Dinotopii. Przede wszystkim miasto przy wodospadzie, ale też trochę klasyczna architektura. Dodatkowo projekt bongo także trochę przypomina łódź podwodną z „Dinotopii”.

Dinotopia
Theed, Naboo, parada

Dinotopia
Theed (Naboo) i wodospady

Dinotopia
Bongo



Hołd, podobieństwo, czy inspiracja?


Jason Ward nie jest pierwszym, który widzi duże podobieństwo między tymi obrazkami. Niektórzy zarzucili Lucasowi nieuczciwe skopiowanie pomysłu. Sam Gurney także zauważył podobieństwo, acz jego reakcja była pozytywna.

Warto jednak dodać, że zanim nastała dinomania, której sukces jest niewątpliwe też sukcesem ILM, Lucas ze Spielbergiem (i Kathleen Kennedy) wyprodukowali jeszcze w latach 80. kreskówkę o dinozaurach – „Pradawny ląd”. Więc temat inspiracji dinozaurami był dla nich oczywisty. Z drugiej architektura Naboo poniekąd nawiązuje do czasów rzymskich, a Lucas nie raz opowiadał, że jedną z najważniejszych inspiracji w prequelach było przekształcenie się Republiki Rzymskiej w Imperium. Gurney natomiast projektując swoje miasta mocno dokształcił się w dziedzinie archeologii, zresztą wielu archeologów pomagało mu w określaniu szczegółów. Zważywszy na to, że wydał swoje pierwsze dzieło jeszcze przed premierą „Jurassic Park” może faktycznie to wszystko jest bardziej dziełem przypadku i ew. wzajemnych inspiracji, niż kopiowania.

* dziś nie do końca wiadomo, czy dinozaury na pewno były jeszcze gadami, czy stanowiły samodzielną gromadę. W kwestii systematyki naukowcy pewnie będą spierać się jeszcze latami.
KOMENTARZE (9)

Od stycznia Lucasfilm będzie świętować 50-lecie działalności

2020-12-05 11:47:21

Rok 2021 to pięćdziesiąty rok działalności Lucasfilmu. Przez cały rok będą świętować tę rocznicę, nawiązywać do swojej historii, a także wprowadzą na rynek rocznicowe produkty, zarówno nowe jak i takie, które będą odbiciem tych lat działalności. Wszystkie one będą oznaczone specjalnym, rocznicowym logo.



Lucasfilm został założony w 1971 przez George’a Lucasa. Miała to być mała firma, która pomagała przy produkcji jego filmów na długo zanim stworzył takie hity jak „Amerykańskie graffiti”, „Gwiezdne Wojny”, „Indiana Jones” czy „Willow”. Produkcje te nie tylko zdobyły uznanie u fanów, ale niejednokrotnie zmieniły kino. Dziś przede wszystkim marka „Gwiezdnych Wojen” trwa i jest jedną z największych działających na świecie. Obecnie święci tryumfy dzięki serialowi „The Mandalorian” na Disney+.

Lucasfilm przez 50 lat działalności zdobył 29 nagród Emmy, 38 Oskarów i wiele innych branżowych trofeów. Departamenty odpowiedzialne za książki i inne publikacje czy gry także potrafiły dotrzeć do konsumentów i niejednokrotnie zmienić oblicze rynku. Szczegóły świętowania oraz oferty produktowej, Lucasfilm przedstawi w odpowiednim czasie.
KOMENTARZE (4)

Twórcy „Gwiezdnych Wojen” wspominają Davida Prowse’a

2020-12-01 17:15:25

Legendarny odtwórca roli Dartha Vadera, David Prowse zmarł o czym rodzina poinformowała w niedzielę. Jego córka, Rachel potwierdziła także przyczynę śmierci oraz podała kilka szczegółów z ostatnich tygodni życia aktora.

David cierpiał na Alzheimera, ale przez ostatnie dwa tygodnie znajdował się w szpitalu, gdzie leczono go ze względu na COVID-19. Dla córki był to ciężki czas, bowiem przez restrykcje, nikt nie miał szansy pożegnać się z Prowsem. Mogli pojawić się w szpitalu, by odebrać jego rzeczy. Jednocześnie obostrzenia sprawiają, że rodzina nie będzie mogła zorganizować pogrzebu w sposób jaki by sobie tego życzyła.

Prowse’a pożegnał George Lucas wydając oświadczenie:

David wniósł fizyczność Dartha Vadera, która była istotą tej postaci. Sprawił, że Vader przeniósł się ze stron scenariusza na wielki ekran z imponującą posturą i sposobem poruszania się, które wpasowały się w intensywność i sugestywną obecność Vadera. David był gotów na wszystko, wniósł wiele do sukcesu tej niezapomnianej, tragicznej postaci. Niech spoczywa w pokoju.

A także aktorzy na twitterze (Mark Hamill, Anthony Daniels, Billy Dee Williams, Warwick Davis, Fundacja Petera Mayhew, Daniel Logan, Rosario Dawson czy Carl Wheaters):
















Na naszym forum także pożgenali go fani.

Hialv Rabos: Żal i strata. Zawsze będzie żył w mojej pamięci. Darth Vader to on i J. E. Jones.

Rusis: Zapamiętam go z nich chyba przede wszystkim jako człowieka, który wydaje się szczerze i z zaangażowaniem opowiadać o sprawach, które go dotykają prywatnie (jak walka z rakiem), a nie tylko dzielić się anegdotkami z planu.

Smok Eustachy: On jest w dużej mierze odpowiedzialny za sukces postaci Vadera. Sposób w jaki go grał był bardzo charakterystyczny. Mimo że był cały w kostiumie to niepodrabialny ten styl jest.

bartoszcze: W wieku lat 85 odchodzi kolejny ze starej gwardii.

Temat wspominkowy na forum
KOMENTARZE (0)

P&O 412: Czy animatyka powstaje także w trakcie zdjęć?

2020-11-29 08:21:49



Dziś mamy kolejne pytanie techniczne o kwestie związaną z animatyką. Odpowiada David Dozoretz z ILM. Pytanie zostało zadane w kontekście prac nad „Atakiem klonów”, w czasie gdy już trwały zdjęcia do II Epizodu.



P: Produkcja Epizodu II się zaczęła. Nie powinniście byli już skończyć z animatyką w tym momencie?

O: Cóż, zaczęliśmy i skończyliśmy dwie duże sekwencje filmu. Ale jesteśmy dalecy od ukończenia naszej pracy. To „Gwiezdne Wojny” więc tu jest sporo do zrobienia. Kiedy główne zdjęcia się zakończą rozpocznie się proces montażu, a my zaczniemy przygotowywać kolejną fazę prac. Tu będziemy łączyć ujęcia animatyczne z tym, co udało się nakręcić George’owi w Sydney.

K: Tu należy dodać, że dzięki wykorzystaniu Video Village przy „Zemście Sithów” ten proces był jeszcze bardziej płynny i nałożony na inne procesy produkcyjne. Kolejna faza animatyki miała więc nie tylko wpływ na dokrętki, montaż i efekty specjalne, ale również na zdjęcia. Przy trzecim Epizodzie Lucas starał się dostać pierwszy montaż tak szybko jak to było możliwe.
KOMENTARZE (1)

Wraca „Disney Gallery: Star Wars: The Mandalorian”

2020-11-26 18:06:33

Wygląda na to, że Disney+ przygotowało niespodziankę. Jak zdradził australijski oddział Disneya już w grudniu zobaczmy drugi sezon serialu dokumentalnego „Disney Gallery: Star Wars: The Mandalorian”. Na razie informacja jest dość skąpa. Wiemy tylko, że w Australii (pewnie też w innych rejonach) dokument pojawi się 25 grudnia 2020. Z ilu będzie się składać odcinków i jak często będą się one pojawiać. Tu możemy na razie tylko zgadywać.



Warto przypomnieć, że pierwszy sezon składał się z ośmiu odcinków (tak jak serial „The Mandalorian”), które pojawiały się co tydzień. Ich emisja zaczęła się w maju.

Tymczasem Giancarlo Esponito znowu nadaje. Aktor jest w formie, cieszy się, że zobaczył w końcu moffa Gideona na ekranie i twierdzi, że czeka nas więcej, bo to nie koniec jego historii. Odtwórca roli Gideona myśli, że będzie go jeszcze więcej w trzecim sezonie. Mówi, że nie ma co prawda pewności, że tak się stanie, ale patrząc na to, co zobaczymy w następnych odcinkach to właśnie są jego przeczucia. Co więcej wspomina o tym, że zobaczymy także Gideona w akcji, zapewne w którymś z pozostałych czterech odcinków.

Za to Sasha Banks czyli Mercedes Vardano liczy, że zobaczymy ją jeszcze w kolejnym sezonie. W końcu Bo-Katan i reszta muszą jakoś odzyskać mroczny miecz.

Phil Szostak autor albumu o szkicach i rysunkach koncepcyjnych z „The Mandalorian” porównał niedawno sposób w jaki pracuje Jon Favreau z pracą George’a Lucasa. Obaj są zawsze w bliskim kontakcie z artystami. Obaj napiszą trochę scenariusza, potem pracują nad wizjami z grafikami i dopiero wtedy wracają do dalszego pisania.

Disney ma też mały problem z politycznymi aktywistami. Jedni domagają się usunięcia z serialu Pedro Pascala, drudzy Giny Carano. Pedro podpadł bo cieszył się, że Trump przegrał (i porównał to ze zwycięstwem nad Południem i hitlerowcami), zaś Gina podpadła, bo nie cieszyła się, że Trump przegrał i pisała, o sfałszowanych wyborach. Patrząc na to jak Disney stara się obecnie uspokoić fandom, to z pewnością te kontrowersje nie są im na rękę.

Natomiast jutro świat czeka odcinek Dave’a Filoniego a wraz z nim spodziewany jest debiut aktorskiej Ahsoki Tano. Więc będzie się działo.
KOMENTARZE (5)

P&O 411: Czy George Lucas konsultował z niektórymi fanami scenariusz Epizodu II?

2020-11-22 10:45:12



Dziś mamy przykład jak Rick McCallum komentował plotki pojawiające się przed “Atakiem klonów”.



P: Czy to prawda, że George Lucas konsultował z niektórymi fanami, prowadzącymi strony internetowe, elementy, które pomogły mu pisać scenariusz Epizodu II?

O: Absolutnie nie. To niedorzeczne.

Geroge ma bardzo jasną wizję swojej historii „Gwiezdnych Wojen” i nie pozwoli, by kaprysy w Internecie, media, krytycy czy ktokolwiek go zwiedli. Zaś plotki w Internecie tym razem są prawdopodobnie bardziej zabawne i nieszablonowe niż w przypadku pierwszego filmu.

K: Prawdopodobnie dziś takie pytania byłby jeszcze bardziej aktualne. A wynikają one, że prócz plotek o tym, że ktoś powoływał się na źródło bliskie Lucasfilmowi, zaczęli się pojawiać ludzie jak Supershadow, czy wiele lat później Mike Zeroh, którzy już nie mieli źródeł, ale ponieważ byli „znajomymi” George’a to wiedzieli o czymś bezpośrednio. Natomiast warto zwrócić tu uwagę, że Rick potwierdza, iż Lucasfilm monitoruje doniesienia o sadze w sieci.
KOMENTARZE (71)

10 najdziwniejszych rzeczy z „The Star Wars Holiday Special”

2020-11-19 18:49:25

„The Star Wars Holiday Special” nie przestaje dzielić fanów. Jedni je uwielbiają, inni nienawidzą, jeszcze inni traktują je jako kuriozum lub ciekawostkę. Screenrant przygotował zestawienie 10 najdziwniejszych rzeczy jakie mają miejsce w tej produkcji.

10. To jest produkcja, która wprowadza do dawnego kanonu Bobę Fetta. Syn Chewbaccy, Lumpawaroo (Lumpy) ogląda o nim kreskówkę, która de facto jest osobnym, niezależnym segmentem tej zwariowanej produkcji. Poza Bobą jest tam oryginale trio i droidy. No i pierwsze pojawienie się Fetta, które poniekąd wpłynęło na serial „The Mandalorian”.

Holiday Special Boba Fett


9. Wiele scen nakręcono w oryginalnym języku wookiech – Shyriiwook, którego widzowie nie mają okazji znać. Więc wszystko opiera się na podpisach. Zresztą to pierwsze miejsce, w którym widzieliśmy Kashyyyk. George Lucas był tak zadowolony z tej produkcji, że wyciął Kashyyyk potem z „Powrotu Jedi” zamieniając go w Endor. Wrócił do tej planety dopiero przy „Zemście Sithów” starając się nadać jej inny wygląd.

Holiday Special Wookiee


8. Wprowadzono tu Dzień Życia, czyli gwiezdno-wojenny odpowiednik Świąt Bożego Narodzenia. Chewie nie robi za św. Mikołaja, po prostu tak wygląda tradycyjny strój z okazji świąt.

Holiday Special Dzień Życia


7. Finał jest musicalem, w którym główne skrzypce gra, a raczej śpiewa Carrie Fisher. Podobno „A Day to Celebrate” to klasyczna pieśń związana z Dniem Życia, ot gwiezdno-wojenny odpowiednik kolędy.

Holiday Special Carrie Fisher


6. Rozrywka bezpośrednio do mózgu. Ojciec Chewbaccy, Attichitcuk zakłada coś, co przypomina starodawną suszarkę do włosów na głowę i w ten sposób ogląda programy rozrywkowe. Żadnego ekranu, wszystko idzie bezpośrednio do mózgu.

Holiday Special Kashyyyk


5. A co ogląda Attichitcuk? Śpiewającą Diahann Carroll w oryginalnym stroju. Kolejna przedziwna sekwencja muzyczna.

Holiday Special Diahann Carroll


4. Co robi żona Chewbaccy? Mallatobuck (Malla) robi ciastka, ale do tego potrzebuje egzotycznej porady. Warto na chwilę zobaczyć galaktyczny wyjątkowo żywiołowy program kulinarny... Galaktyczny Makłowicz na sterydach...

Holiday Special Makłowicz


3. Alkohol wlewany bezpośrednio do mózgu. Można z rozrywką, to może jeszcze to samo z alkoholem? Harvey Korman, który gra w produkcji trzy różne role, w jednej pije alkohol. Bierze go i wlewa sobie go przez dziurę na środku głowy. W natłoku dziwnych rzeczy w tej produkcji można to ujęcie zgubić, a dla niego warto dokładnie patrzeć na to, co się dzieje w kantynie.

Holiday Special Harvey Korman i Bea Arthur


2. Bea Arthur która gra barmankę, która prowadzi też program edukacyjny o Tatooine. Program nagrywany jest w kantynie, gdzie w trakcie programu serwuje ona napoje wyskokowe, a potem śpiewa o tym. Ciekawe czego nauczyli się o Tatooine wookiee.

Holiday Special Bea Arthur


1. Jak najlepiej rozproszyć imperialnych, którzy robią nalot w domu? Na Kashyyyku wystarczy puścić muzykę żony Chewiego, czyli Malli. Jak się okazało był to zespół Jefferson Starship. Imperialni są tym tak zaskoczeni, że nie robią nic, aż do końca utworu.

Holiday Special Jefferson Starship


„The Holiday Special” miał niewielu adoratorów w momencie, gdy pojawił się na ekranach. Ale warto pamiętać, że sentyment robi swoje i po latach na jednym z Celebration podczas panelu prowadzonego przez Steve’a Sansweeta puszczono piosenkę Carrie Fisher. Część publiczności dołączyła się do śpiewu. Nieźle, jak na program, który wyemitowano tylko raz a potem w całości nigdy nie został oficjalnie wydany. Zobaczymy jak po latach będziemy wspominać „LEGO Star Wars Holiday Special”.
KOMENTARZE (14)

Maul miał być głównym złym w trylogii sequeli

2020-11-10 17:04:55

W październiku w Stanach ukazała się najnowsza książka Pablo Hidalgo pt. „Star Wars: Fascinating Facts”. Do sieci trafiło kilka skanów z tej książki, w tym jeden dość mocno trafił do masowego przekazu. Otóż w którejś wersji scenariuszy do sequeli George Lucas chciał uśmiercić Luke’a Skywalkera w VIII Epizodzie. I tyle, żadnych szczegółów więcej Pablo nie podał.



Nikt nie kwestionuje tej informacji, natomiast podawanie jej bez kontekstu trochę zaciemnia przekaz. Zwłaszcza, że Mark Hamill na temat śmierci Luke’a miał trochę inne zdanie, ale akurat on może tu nie być bezstronnym źródłem.

Nowe źródło pojawi się w połowie grudnia, przynajmniej oficjalnie. To album „The Star Wars Archives. 1999 – 2005” Paula Duncana. W chwili obecnej książkę mogła już przeglądać garstka szczęśliwców, no i wyciekła jedna strona. Związana z pomysłem George’a Lucasa na trylogię sequeli.



Przede wszystkim głównym złym miałby być Maul, który wytrenowałby uczennicę. Znaną fanom komiksów Dziedzictwo Darth Talon. To ona miałaby pełnić rolę podstawowego szwarccharakteru nowej trylogii (jak Vader). Natomiast Maul rządziłby różnymi syndykatami zbrodni, które rozpanoszyły się po galaktyce po upadku Imperium.

Filmy koncentrowałby się na Lei, która jako lider starałaby się odbudować Republikę. Luke zaś próbowałby odtworzyć zakon Jedi, zarówno szukając ocalałych z rozkazu 66, jak i zabierając młodzików do szkolenia. Na koniec trylogii Luke’owi udałoby się odtworzyć zakon, zaś Lei stworzyć Nową Republikę i zostać jej Wielkim Kanclerzem. Jednocześnie czekałby nas zwrot fabularny, bowiem to Leia okazałaby się być wybrańcem.

George Lucas wanted Maul has the big bad guy of the Sequels, this is from the new book Star Wars Archives Episode 1-3 The Prequels with new interviews from Lucas from r/StarWarsLeaks


Oczywiście jeden pomysł nie wyklucza drugiego. Zwłaszcza, że Lucas nie raz zmieniał scenariusze. Miejmy nadzieję, że za jakiś czas będziemy mogli lepiej poznać oryginalny zamysł na klasyczną trylogię. Z wypowiedzi Lucasa wiemy tylko, że miał być też wspomniany mikrobiotyczny świat oraz cała saga miała być o ojcu, dzieciach i wnukach. Natomiast we wspomnianym wątku Maula widać dużo wspólnego z tym, co pokazano w „Wojnach klonów” jak i jego rolą w „Hanie Solo”.
KOMENTARZE (57)

Absurdalne montaże klasycznych filmów

2020-10-28 20:49:13

Jak mogłyby wyglądać „Gwiezdne Wojny”, gdyby dodano w nich dziwny humor i zaskakiwaniu oczekiwań widzów, już widzieliśmy. Tym razem prezentujemy fanowską wersję, trochę bardziej absurdalnego humoru, bazując na tym, co dostarczył nam George Lucas. Za montaż odpowiada: EliteMasterLordofAll.

Pierwszy filmik to Yoda i „Zemsta Sithów”.



Drugi ukazuje jak imperialni walczą z asteroidami w „Imperium kotratakuje”.



Trzeci pokazuje jak Chewbacca świetnie się bawił z Ewokami w „Powrocie Jedi”.



Ostatni to pokazanie prawdziwego oblicza Unii Technokratycznej i dlaczego nazwa Techno Union w „Ataku klonów” jest zdecydowanie lepsza.


KOMENTARZE (10)
Loading..