Everyone at Lucasfilm was deeply saddened to learn of the passing of Marcia Lucas. One of three Oscar-winning editors who worked on Star Wars: A New Hope, she also contributed to American Graffiti, among other early Lucasfilm productions. We join the global filmmaking community… pic.twitter.com/FA7jOCN3h6
— Star Wars (@starwars) May 30, 2026
Marcia Lou Lucas (z domu Griffin) urodziła się 4 października 1945 w Modesto w Kalifornii, ale nie mieszkała tam na tyle długo by spotkać George’a. Gdy miała 2 lata jej rodzice rozeszli się, a ona wraz z matką przeniosła z Modesto. Przenosiła się też między rodzinami swoich rodziców.
Postanowiła studiować chemię w Kalifornii, wówczas pracowała też w firmie zajmującej się kredytami hipotecznymi. W 1964 znalazła prace w muzeum hollywoodzkim i zastanawiała się nad karierą bibliotekarki. Zaczęła więc pracę jako bibliotekarka zajmująca się katalogowaniem filmów. Tam też zainteresowała się montażem. Zapisała się na staż do Gildii Montażystów i ostatecznie rozwijała w tym kierunku. Szybko jej obowiązkiem było montowanie filmików promocyjnych tudzież zwiastunów.
W 1967 pod swoje skrzydła wzięła ją montażystka Verna Fields, wówczas jedna z najbardziej znanych, nielicznych i powszechnie szanowanych kobiet w tym biznesie. Poprosiła ona firmę w której pracowała Lucas o asystenta i podesłano właśnie Marcię. Fields lubiła pracować ze studentami i stażystami, więc w tym samym okresie pracował u niej student – George Lucas. Dwójka więc poznała się pracując przy „Journey to the Pacific”. Dwa lata później Marcia i Lucas byli już małżeństwem.
Początkowo pracowali oddzielnie. Marcia wróciła do zwiastunów, Lucas pomagał przy „Deszczowych Ludziach” Francisa Forda Coppoli. Ich pierwszym wspólnym filmem było „THX 1138” (1971). Z tym, że ten film był jedną z pierwszych zarzewi późniejszego rozstania. Marcia, podobnie jak studia filmowe, nie doceniły tego dzieła, George zaś twierdził, że ona go nie rozumie.
Za to chciał by Marcia zmontowała „Amerykańskie graffiti” (1973). Producent jednak nalegał na Vernę Fields, która już pracowała nad „Sugarland Express” (1974) Stevena Spielberga. Fields przyjęła ofertę, ale też zajmowała się w tym czasie „No i co, doktorku?” (1972) Petera Bogdanovicha, więc tak naprawdę to Marcia zmontowała głównie ten film, a pomagali jej przy tym George Lucas i Walter Murch, który głównie zajmował się montażem dźwięków. Niemniej jednak to Fields i Marcia Lucas dostały za niego nominację do Oskara.
Dziełem Marcii zainteresował się Martin Scorsese, który zatrudnił ją przy „Alicja już tu nie mieszka” (1974). Potem współpracowała z nim przy „Taksówkarzu” (1976) czy „New York, New York” (1977). George w tym czasie tworzył „Gwiezdne Wojny”. To Marcia zasugerowała mu z kolei by zabił w „Nowej nadziei” Obi-Wana Kenobiego, a następnie ukazał go w formie ducha.
Marcia w tym czasie zaszła w ciążę, ale ostatecznie poroniła. Więc początkowo nie była rozważana przy „Nowej nadziei”. Ale gdy Lucas nie był zadowolony z tego, co dostarczył John Jympson, pierwszy montażysta z brytyjskiego związku, wciągnął Marcię w projekt. Jej zadaniem było zmontowanie całej sekwencji bitwy o Yavin. Ona też powiedziała Lucasowi, że jeśli scena powrotu Hana Solo by uratować Luke’a nie zadziała emocjonalnie na publiczność, ten film polegnie.
Tyle, że przemontowanie wszystkiego wymagało pomocy. Więc najpierw dołączył do nich Richard Chew a następnie Paul Hirsch. Wynikało to także ze zobowiązań Marcii, musiała się przerzucić na „New York, New York” i tego, że tam drugi montażysta – Irving Lerner zmarł. Za finalny efekt „Nowej nadziei” odpowiada więc Paul. Marcia wraz z Richardem i Paulem zostali nagrodzeni Oskarem za IV Epizod.
Marcia wycofała się z pracy zawodowej, chciała się poświęcić rodzinie. W 1981 urodziła się adoptowana córka Lucasów – Amanda Lucas. Marcia też miała wpływ na „Poszukiwaczy zaginionej arki”, wskazując Lucasowi, brak domknięcia wątku Marion (został on dokręcony). Tyle, że to moment, w którym ich małżeństwo właściwie się rozpada. Pomagała trochę przy „Imperium kontratakuje”, oficjalnie wróciła do „Powrotu Jedi”, ale zarzucała też Lucasowi pracoholizm. Już po premierze Epizodu VI oficjalnie ogłosili, że się rozwodzą.
Marcia szybko związała się z Tomem Rodriguesem. Tak naprawdę spotykała się z nim jeszcze przed rozwodem. Miała z nim córkę Amy, ale oboje też się rozstali w 1993.
„Powrót Jedi” to też koniec jej pracy zawodowej w filmie. W ugodzie rozwodowej wywalczyła sobie 50 milionów USD od George’a. Potem niby próbowała w latach 90. swoich sił jako producentka, ale bez większych skutków. Zmarła w wieku 80 lat w swoim domku letniskowym.
Mark Hamill wspominając ją mówił, że o ile George Lucas był głową „Gwiezdnych Wojen”, Marcia wprowadzała do nich serce, uczucia i emocje. Producent Howard Kazanjian cytował ją w podobnym tonie, mówiąc co jej nie podobało się w późniejszych filmach. Po „Mrocznym widmie” się popłakała, twierdząc, że nie było zbyt dobre, głównie w kontekście różnicy wieku Anakina i Padme i budowania ich związku. Nie kupiła też trylogii sequeli, w tym śmierci Hana Solo, Luke’a Skywalkera a przede wszystkim braku wyjaśnień potęgi Rey.
Sama o sobie mówiła, że lubi montować filmy, bo dzięki temu można ulepszyć dobry materiał, a zły cóż uczynić znośnym.
Na forum jest poświęcony Marcii Lucas temat.





To raczej oczywiste, że filmy George’a Lucasa będą inspirowały George’a Lucasa i „Gwiezdne Wojny”, ale jednocześnie we wczesnych obrazach tego reżysera jest tak wiele ducha „Gwiezdnych Wojen”, że uznałem iż warto do nich wrócić.

Kończąc powoli tydzień „Zemsty Sithów” warto się skupić chwilę na ciekawostkach okołofilmowych. Doskonale wiemy, iż nazwa „Zemsta Sithów” dość mocno nawiązuje do tytułu „Revenge of the Jedi”, jak początkowo reklamowano VI Epizod. Jednak po raz pierwszy „Revenge of the Sith” zostało użyte w 1986 i to nie przez Lucasfilm. Pod takim tytułem w fanzinie ukazała się fanowska powieść Ellen Randolph. Akcja fanfica działa się jakieś 40 lat po „Powrocie Jedi” i co ciekawe była to druga powieść z trylogii.
Na długo przed premierą filmu Pablo Hidalgo sugerował upiorny wygląd postaci, którą grał Bruce Spence czyli Tioda Meddona. Redaktor oficjalnej nie przesadzał, ale ta upiorność wcale nie musiała oznaczać straszności. Bardziej chodziło o nawiązanie. Tworząc zarządcę Utapau trochę inspirowano się filmem F.W. Murnaua „Nosferatu – symfonia grozy” z 1922. Ale to nie było jedyne nawiązanie do horrorów czy klasyki kina. Scena, gdy Vader wstaje po raz pierwszy w zbroi i zrywa łańcuch jest nawiązaniem do „Frankensteina” Jamesa Whale’a z 1931. Kommandor Cody to nawiązanie do serialu przygodowego „Commmando Cody” (były też filmy z nim). Scena przylotu na Polis Massę to z kolei ukłon w stronę „2001: Odysei kosmicznej” Stanleya Kubricka, zwłaszcza sekwencji lądowania na księżycu. Niektórzy doszukują się też nawiązań do „Tarzana”, gdy wookiee na lianie wpadają na czołg Separatystów, czy „Terminatora” Jamesa Camerona, zwłaszcza sceny gdy ten już pozbawiony nóg próbował dotrzeć do Sary Connor. Więcej jednak jest inspiracji filmami Francisa Forda Coppoli. Scena powstania Imperium i przerwania jej wymordowaniem Separatystów podobno została zainspirowana montażem „Ojca chrzestnego” i sceny chrztu. Natomiast pojazd Baila Organy naśladuje Tuckera z filmu „Tucker – konstruktor marzeń”, wyprodukowanego przez Lucasa dla Coppoli. Oficjalnie George przyznał się do jednego nawiązania, do „Siedmiu samurajów” Kurosawy. Chodzi o sposób w jaki Yoda łapie się za głowę gdy myśli, kopiuje tym samym gesty Kambeia.





14 maja 1944 roku w rodzinie lokalnego sklepikarza z kalifornijskiego Modesto przyszedł na świat
Gościem zakończonego niedawno w Krakowie festiwalu Off Plus Camera był Roger Christian - laureat Oscara za scenografię do 
W najbliższą środę punktualnie o godzinie 19.00 polski TCM (Turner Classic Movies) rozpocznie emisję
kultowego obrazu science-fiction 


