Wczoraj można było kupić „Mroczne widmo”, dziś mamy „Gwiezdne Wojny Część II – Atak klonów” na DVD jako dodatek do „Gazety Wyborczej”. Dwupak (film plus gazeta) kosztuje 29,99 PLN.
2015-11-08 08:32:35 Lord Sidious



Ridley Scott jest twórcą „Łowcy adroidów”, filmu bazującego na powieści Philipa K. Dicka „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach”, mającego swoją premierę na rok przed „Powrotem Jedi”. Opowiada on historię łowcy androidów imieniem Deckard, którego praca polega na znajdywaniu zbuntowanych replikantów, zbiegłych na Ziemię i wysłania ich „na emeryturę” zanim spowodują więcej problemów czy zabiją kogoś.
To film który porusza w delikatny sposób prawa androidów, interesy korporacyjne czy karę śmierci. Ponadto widzimy tu Harrisona Forda w prawdopodobnie swojej trzeciej najbardziej ikonicznej roli. Jest też kilka ukrytych gagów do „Gwiezdnych Wojen”, jak chociażby to, że Bill George, artysta zajmujący się efektami FX pracował tu nad swoim własnym „Sokołem Millennium” o wysokości pięciu stóp, który jest tak prawdę mówiąc sztuczką ze światła, ostatecznie stał się kilkoma różnymi budynkami.

Wygląd Los Angeles w tej alternatywnej przyszłości jest źródłem największej ilości bezpośrednich inspiracji w późniejszych „Gwiezdnych Wojnach”. Zaczynając od „Mrocznego widma”, pamiętne widoki z „Łowcy androidów” służyły jako pierwsza wersja Coruscant, od budynków sięgających nieba po kosmiczne trasy latających pojazdów. Oczywiście oba filmy były zainspirowane „Metropolis” (niemy film z 1927 o którym pisałem wcześniej) „Łowca Androidów” jest jakby wersją 2.0 tego pomysłu, a prequele tworzą wersję 3.0.
Nie ważne, czy George Lucas chciał złożyć hołd dobrze zrobionemu filmowi, czy odwdzięczyć się za umieszczenie „Sokoła Millennium”, reżyser umieścił dwa samochody policyjne z „Łowcy androidów” podróżujące powietrznymi arteriami Coruscant.

Jednym z najbardziej istotnych budynków w „Łowcy androidów” była główna siedziba Tyrell Corporation, firmy produkującej replikantów a jednocześnie podejmującej kwestionowane decyzje wobec nich. Czy to przypadek, że świątynia Jedi, która stała się centrum dowodzenia armią klonów, ma podobny kształt co ten ikoniczny budynek?
Nawet więcej podobieństw można zauważyć w półświatku Coruscant ukazanym w „Ataku klonów” i odcinkach „Wojen klonów” dziejących się niedaleko poziomu 1313. (O powiązaniach tych odcinków z „Łowcą androidów” pisaliśmy wcześniej.) Olbrzymi neon reklamowy widoczny w krajobrazie Los Angeles w „Łowcy androidów” jest tu pięknie oddany, gdy widzimy Anakina ścigającego Zam Wesell, zaś rury i wieże z których wydobywają się płomienie w krajobrazie Los Angeles widać też w strefie przemysłowej gdzie Zam prowadzi Kenobiego i Skywalkera podczas powietrznej sekwencji.
Cały pościg w „Łowcy androidów”, gdy Deckard goni i wysyła na emeryturę replikantkę Zhorę, ma ten sam wygląd i klimat co pościg Anakina za łowczynią nagród rasy Clawtide w „Ataku klonów”.
Ale nie tylko krajobrazy zostały wizualnie wykorzystane w „Gwiezdnych Wojnach”. Apartament Deckarda z klasycznym oświetleniem noir, w pewien sposób mocno przypomina mieszkanie Cada Bane’a który widzieliśmy w odcinku „Wojen klonów” pt. Hostage Crisis. Krata wentylacyjna wydmuchuje tło gdzie widzimy w obu przypadkach techno krajobraz miasta,
Tematycznie „Łowca androidów” zajmuje się moralnością i etyką klonowania, co jest podjęte także w odcinkach „Wojen klonów” takich jak Deserter czy cykl o Umbarze. Ale najwięcej podobieństw w historii widać pomiędzy szwarccharakterami, Royem Battym (którego grał Rutger Hauer) w „Łowcy androidów” i Anakinem Skywalkerem. Zarówno Roy jak i Anakin pracują by ocalić przed śmiercią tych na którym im zależy. Batty chce wiedzieć jak powstrzymać śmierć swoich znajomych replikantów, w szczególności Pris, granej przez Daryl Hannah. Jest gotowy zamordować każdego by ją ocalić, a nawet wkrada się do przypominającego świątynię Jedi budynku Tyrella by zabić mężczyznę, który go tworzył. Anakin wybiera się na podobną przygodę, szuka sposobu by ocalić swoją żonę Padme (graną przez Natalie Portman) od tego co tylko najgorsze. Podczas gdy szał Roya kończy zdecydowanie mniej żyć niż Akanina, efekt jednak jest podobny.
Podobnie jak w „2001: Odysei kosmicznej”, Ridley Scott przemontował i wydał jeszcze raz „Łowcę androidów” w ciągu lat, tworząc alternatywy wobec oryginalnych wersji, w sposób podobny co George Lucas, który ulepszył „Gwiezdne Wojny”. Wersja reżyserska pochodzi z 1992, a wersja ostateczna trafiła do kin po cyfrowej obróbce w 2007.
Dla tych, którzy chcieliby obejrzeć ten film polecam wersję z 2007. Uważajcie, gdyż ma on rating R ze względu na przemoc i odrobinę nagości. W mojej opinii „Łowca androidów” to film który powinien obejrzeć każdy fan science fiction.

Już jutro na stacji AXN trzecia część maratonu „Gwiezdnych Wojen”. W ramach przygotowania się do „Przebudzenia Mocy” zobaczymy „Zemstę Sithów”. Seans rozpocznie się dokładnie o 22:00. Film ponownie wyreżyserował Geroge Lucas na podstawie własnego scenariusza.

Już jutro na stacji AXN kolejna część maratonu „Gwiezdnych Wojen”. W ramach przygotowania się do „Przebudzenia Mocy” zobaczymy drugi film z cyklu, czyli „Atak klonów”. Seans rozpocznie się dokładnie o 22:30. Film wyreżyserował Geroge Lucas, scenariusz pomagał mu pisać Jonathan Hales.





Star Wars Poetry from whoispablo on Vimeo.

P: Coleman Trebor czy Sar Labooda? Który z nich jest tym Jedi o głowie dinozaura, którego widzieliśmy w „Ataku klonów”? Z tego co wiem, to oba imiona określają Jedi.
Wydany w 1959 „Ben Hur” to istne osiągnięcie kinematografii w reżyserii Williama Wylera, które szturmem wzięło świat. W swoich czasach obraz zarobił 74 miliony USD. Ale gdyby uwzględnić inflację, stałby się 13-tym najbardziej dochodowym filmem wszechczasów, zaraz za „Imperium kontratakuje”, które obecnie jest 12. Film ten zdobył 11 nagród Akademii, rekord ten współdzieli z dwoma innymi filmami: „Titanikiem” i „Powrotem Króla”.
Opowiada historię Judy Ben Hura, w którego wcielił się Charlton Heston, żydowskiego księcia zdradzonego przez jego rzymskiego przyjaciela i sprzedanego w niewolę. Jego honor ale i żądza zemsty pozwala mu się wybić z niewolnictwa i stać częścią rzymskiej elity. Ostatecznie w trakcie wyścigu rydwanów jest w stanie zmierzyć się z mężczyzną, który go skrzywdził. Film ukazuje też narodziny i śmierć Jezusa, który uczy Judę pokorności i siły, by odstawić nienawiść noszoną w sercu wobec swoich winowajców.
Oglądanie przez trzy i pół godziny „Bena Hura” wystarczy, by stwierdzić, że miał on wpływ na sagę „Gwiezdnych Wojen”. Na podstawowym poziomie chodzi o obrazy tła oraz nakładanie ujęć w ten sposób w jaki wykorzystano to w „Gwiezdnych Wojnach”, to był pierwszy film w którym to zastosowano. Najwięcej wspólnego „Ben Hur” ma z „Mrocznym widmem”, dzięki podróży Anakina przez erę starej Republiki, będącą echem Judy Ben Hura.
W filmie Ben Hur Hestona staje przeciw Messali granemu przez Stephena Boyda. Ben Hur nie zdradza swoich rodaków na żądanie Messali, więc Messala mówi Benowi Hurowi coś w stylu Dartha Vadera z „Zemsty Sithów”
– Jeśli nie jesteś ze mną, to jesteś moim wrogiem.
Ostatecznie Ben Hur zostaje zesłany w niewolę przez Messalę, za przestępstwo, którego nie popełnił, a podczas jego nieobecności uwięziono jego matkę i siostrę. Zupełnie jak Anakin w „Ataku klonów” Ben Hur stara się ocalić swoich ukochanych pomimo własnej trudnej sytuacji. Powraca do domu na pustyni, zupełnie jak Anakin, tylko po to by odkryć, że jego rodzina prawdopodobnie nie żyje, a on sam odnajduje w sobie rosnącą rządzę zemsty.
Zanim Ben Hur może wrócić do domu, musi odzyskać swą wolność, ratując rzymskiego dowódcę od utonięcia. Parada w Rzymie na jego cześć i porównanie jej do parady na Naboo pod koniec „Mrocznego widma” nie może być oczywistsze. Od konfetti, przez konie i muzykę, do sposobu fotografowania tłumu, oraz tego jak przywódcy Rzymu spoglądają na to z góry masywnych schodów, to wszystko, ujęcie po ujęciu jest sekwencja filmu w której słyszymy „Augie’s Great Municipal Band”.
Najlepiej jednak porównywać „Bena Hura” i „Gwiezdne Wojny” przez podobieństwa w wyścigu rydwanów oraz podracerów. Podobnie jak wyścig podracerów, tak wyścig rydwanów zaczyna się od trąbiącej muzyki przedstawiającej uczestników wyścigu. Sebulba i Anakin pełnią rolę Massaly i Bena Hura. Pod Sebulby jest zbudowany tak by niszczyć inne mijane pody, podobnie jest z rydwanem Messali. Koła jego rydwanu mają wysuwane wystające kolce niszczące pojazdy konkurentów.
W pewnym, decydującym punkcie wyścigu, rydwany Messali i Bena Hura się zakleszczają kołami, tak jak miało to miejsce między Anakinem a Sebulbą pod koniec wyścigu podracerów.
Im więcej robię tych artykułów i egzaminuję filmy przez pryzmat „Gwiezdnych Wojen”, wciąż wstrzymuję swój oddech widząc jak George Lucas potrafił wziąć fragmenty opowieści, sekwencje czy tematy z klasyki takiej jak „Ben Hur” i wyciągnąć z nich ich esencję, którą wstawił w „Gwiezdne Wojny”. To zaiste niesamowite.
To już samo byłoby niesamowite, ale Lucas potrafił rozwinąć te pomysły. Wyścig rydwanów w „Benie Hurze” był zaprojektowany dwuwymiarowo. Galopujące konie i śmiejący się tłum razem w trakcie wyścigu. Ale przy podracerach Lucas poinstruował Bena Burtta, by stworzył dźwięki dodające cechy osobiste, czyli coś czego wyścig rydwanów nie mógł osiągnąć. Zamiast dwuwymiarowego „Bena Hura”, każdy z podów ma własny, unikalny dźwięk, przez to stają się bardziej postaciami. Gdy Sebulba poza ekranem, za Anakinem, możemy go usłyszeć i poczuć.
Pomimo całej swojej wspaniałości „Ben Hur” jest niesamowicie długi i nie ma przerw, zgłębia też tematy religijne. Jest odpowiedni dla dzieci w każdym wieku, ale niektóre sceny wyścigu rydwanów są mocne. Obejrzeliśmy to z moim synem i obaj byliśmy zdziwieni ilością przemocy jakiej doświadczali drugoplanowi uczestnicy wyścigu. Nic bardziej strasznego niż to, co wycierpieli Rats Tyerell czy Teemto Paraglies, ale ponieważ to ludzie, wygląda to prawdziwiej i z pewnością wywołuje mocniejszy efekt.


2015-08-06 07:15:01 Lord Sidious oficjalna
