TWÓJ KOKPIT
0

Epizod IV: Nowa nadzieja :: Newsy

NEWSY (779) TEKSTY (46)

<< POPRZEDNIA     NASTĘPNA >>

Star Wars Minecraft

2013-05-13 23:59:08

O tym, że stworzony przez Markusa Perssona Minecraft jest grą jedyną w swoim rodzaju, nikogo nie trzeba przekonywać. Miliony graczy nie mogą się mylić. Według oficjalnej strony projektu, po grę sięgnęło już ponad 10 milionów użytkowników i liczba ta ciągle rośnie.
Minecraft nie jest jednak tylko grą, jest też (a może przede wszystkim?) potężnym narzędziem do tworzenia światów z klocków. Internet pełen jest różnych projektów, powstałych w głowach fanów lub odwzorowujących to co już zostało stworzone w realnym świecie.
Poniżej przedstawiamy kilkuminutowy filmik stworzony z pomocą Minecrafta, który przedstawia najbardziej znany abordaż w historii kina science-fiction.


KOMENTARZE (23)

Robert Ebert, „Obywatel Kane” no i „Gwiezdne Wojny”

2013-05-07 16:54:23



Tym razem będzie stosunkowo mało o wpływie na „Gwiezdne wojny”, nie mówiąc już o łapaniu zżynających za rękę, a raczej o analogiach.

Miałem coś innego zaplanowanego na ten miesiąc w filmowej kolumnie, ale po śmierci Rogera Eberta, pogrążony w smutku wróciłem do jego dzieł i znalazłem coś niesamowicie fascynującego, co łączy się z uniwersum „Gwiezdnych Wojen”.

Roger Ebert jest prawdopodobnie jednym z największych nauczycieli języka kina na świecie. Popularyzował go, sprawił, że kolumny takie jak moja tutaj mają sens. Jedne z typowych zajęć prowadzonych przez Eberta, to te, do których możemy wrócić włączając jego komentarz do „Obywatela Kane’a” na DVD czy Blu-ray.

„Obywatel Kane” może być jednym z najbardziej wpływowych filmów w całej historii kina. Używał nietradycyjnych metod opowiadania historii, bezproblemowo łączył efekty specjalne z fabułą, pokazał na ekranie coś, czego jeszcze nigdy wcześniej nie widzieliśmy.

Komentarz Eberta to klasa mistrzowska w kinie, pomaga oglądającym bardziej wgłębić się w film. Gdy dowiedziałem się o jego śmierci, postanowiłem, że to dobry moment by odświeżyć sobie ten komentarz. Zdążyłem już zapomnieć jak często Ebert wspominał o „Gwiezdnych wojnach” w kontekście efektów specjalnych, a „Obywatel Kane” sprawił, że zacząłem myśleć dlaczego.

„Gwiezdne wojny” to jeden najbardziej monumentalnych efektów specjalnych w historii kinematografii. To przełomowy moment dla świata efektów i opowiadania historii, tworzenia kinetycznej energii, z sceny na scenę w taki sposób, jakiego publiczność jeszcze nie widziała.

Kane w tym aspekcie jest bardzo podobny.

Ebert, przez cały swój komentarz ujęcie po ujęciu wyjaśnia dlaczego „Obywatel Kane” jest jednym przetworzonym efektem specjalnym, acz w kontekście całego filmu, pojedynczo one są niedostrzegalne. Gdy George Lucas usiadł do robienia „Gwiezdnych wojen”, w nieunikniony sposób naśladował świat seriali „Flasha Gordona”, gdzie nie przykładano wysiłku do maskowania efektów specjalnych. Nikt nie brał tych starych seriali SF na poważnie, i choć włożono w nie mnóstwo serca, nigdy nie miały wystarczających budżetów by udawać rzeczywistość.

Używając wielu tych samych technik co Orson Welles i jego autor zdjęć, Greg Toland w pionierskim „Obywatelu Kanie”, George Lucas Epizodem IV wprowadził efekty specjalne na nowy poziom, a potem prequelami jeszcze bardziej je rozwinął. Wziął fantastyczność i ożenił ją z rzeczywistością w sposób taki jakiego jeszcze nikt nie wiedział. Lucas wziął „Flasha Gordona” i umiejscowił go w realizmie efektów specjalnych porównywalnym do najlepszych dzieł Orsona Wellesa.

W „Obywatelu Kanie” wiele efektów to wizualne sztuczki, które kreowały ujęcia niemożliwe do uchwycenia za pomocą ówczesnych soczewek. Używano optycznych drukarek do nakładania ujęć. To podstawa dla techniki blue screen i efektów, na których stworzono oryginalną trylogię.

Welles kręcił różne ujęcia aktorów do tej samej sceny, a potem je nakładał na siebie, był w stanie wybrać najlepsze ujęcia danego aktora, nie tracąc przy tym jakości spowodowanej przez różne sceniczne trudności. W jednej z najbardziej pamiętnych scen Kane (Welles) pisze złą recenzję występu swojej żony w operze (na pierwszym planie), podczas gdy jego przyjaciel Jed Leland (Joseh Cotten) wpływa na niego z drugiego planu.

Nakręcenie ich osobno, a potem złączenie tej sceny sprawiło, że obaj są doskonale zogniskowani, a wykorzystywane są jedynie najlepsze ujęcia.

Tę technikę George Lucas rozbudował cyfrowo podczas prequeli. Jedna scena przychodzi z „Mrocznego widma” przychodzi do głowy wyjątkowo łatwo, podczas obiadu w domku Skywalkera, kiedy Qui-Gon opowiada o swojej misji wszystkim przy stole. Choć nie kręcono każdego aktora osobno, Lucas mógł wybrać tylko najlepsze interakcje i grę każdego aktora przy stole, a potem cyfrowo je połączyć w jedno super-ujęcie, sprawiając że film jest dokładnie tym, co sobie wyobraził.

Inną sprawą, którą można dostrzec w „Obywatelu Kanie” jako inspirację dla „Gwiezdnych Wojen” to sposób grania. To inny czas więc wygląda to inaczej niż to co już widzieliście. Niektórzy mogą nazwać to nudnym czy sztywnym, ale jest w tym coś magicznego i melodramatycznego w ten sam sposób jaki znajduję w „Gwiezdnych Wojnach”.

Gdyby nie prace Roberta Eberta przez całe jego życie, nie jestem pewien, czy byłbym zdolny wyłapać te nawiązania między filmami, nie jestem też pewien czy potrafiłbym to wyartykułować, gdyby nie jego życiowa droga i sposób mówienia o filmach, którego mnie nauczył (nie tylko mnie, ale szerokiej publiczności).

Więcej powiązań Roberta Eberta i „Gwiezdnych Wojen” nagrałem w specjalnym odcinku podcastu Full of Sith, który zawiera zarówno klipy jak i cytaty z jego recenzji „Gwiezdnych Wojen”.

No i oczywiście polecam obejrzenie „Obywatela Kane’a” zarówno z komentarzem Eberta jak i bez niego. To film odpowiedni dla wszystkich, choć dla młodszych dzieci może zdawać się zbyt powolny. Oglądałem go z moim dziesięciolatkiem, a on zdawał się być zadowolony z tego.


KOMENTARZE (0)

Nowa nadzieja w 60 sekund

2013-05-04 21:31:03

Animatorzy z 1A4 STUDIO postanowili się zmierzyć z legendą „Nowej nadziei”. Efektem ich pracy jest animowana, skrócona wersja. Skrócona do 60 sekund. Możecie ją zobaczyć tu:



Twórcy ci próbowali swoich sił także z innymi kultowymi filmami, w tym „Powrotem do przyszłości”. Oczywiście w wersji 60-sekundowej. Więcej ich filmów znajdziecie na YouTubie.
KOMENTARZE (14)

Powrót Imperium

2013-04-22 17:02:21

Pisaliśmy niedawno o zamknięciu studia LucasArts, oraz o zwolnieniach w Industrial Light & Magic . Informacje te wzbudziły w wielu fanach uzasadnione obawy o przyszłość świata Gwiezdnych Wojen.
W zeszłym tygodniu Disney poinformował natomiast o planach dystrybucji do kin jednego filmu rocznie przez najbliższych kilka lat. Informacja ta nie uspokoiła fanów, wielu skłoniła jednak do przemyślenia tematu i nieco humorystycznego uzewnętrznienia swoich obaw. Poniżej możecie zobaczyć jeden z efektów tych przemyśleń.



KOMENTARZE (11)

P&O 14: Ile później dzieje się Epizod VI po Epizodzie IV?

2013-04-14 07:07:33



Kolejne z dawnych pytań z oficjalnej, które znów dziś zdaje się nam dość proste. Swoją drogą przez błąd na oficjalnej, przez pewien czas to pytanie było przypięte do „Ataku klonów” a nie „Powrotu Jedi” czy „Nowej nadziei”.

P: Czy „Powrót Jedi” dzieje się zaledwie cztery lata po „Nowej Nadziei” czy sześć? Zawsze wydawało mi się, że trzy lata dzieliły kolejne filmy pierwszej trylogii?

O: To były trzy długie lata dla fanów, którzy od 1980 kiedy weszło na ekrany „Imperium Kontratakuje” czekali na „Powrót Jedi”, aż do 1983. Ale nie tak długo nie musieli czekać bohaterowie. Obecnie wszystkie chronologie umieszczają ROTJ cztery lata po bitwie o Yavin. Ale ile dokładnie czasu minęło odkąd Sokół opuścił fregatę medyczną, aż do momentu gdy Vader przybył na drugą Gwiazdę Śmierci, nie zostało jeszcze ujawnione. Adaptacja powieściowa filmu podaje, że Han spędził sześć miesięcy pustynnej planety w karbonicie, ale nie ma źródła ile trwa miesiąc na Tatooine.

K: Niektóre, zwłaszcza fanowskie chronologie, przez długi czas umiejscawiały „Powrót Jedi” mniej więcej w roku 3,5 po bitwie o Yavin. Jakoś ułożyło się to dopiero po premierze książki Cienie Imperium, kiedy już przestano patrzeć dokładnie na miesiące. Natomiast dla fanów, którzy nie siedzieli w EU, najbardziej mylące było to, że czas między premierami „Nowej nadziei”, a „Imperium kontratakuje” wynosił trzy lata i odpowiadał czasowo przeskokowi akcji, więc w przypadku szóstego epizodu wzięli to za pewnik. Ten nakładający się trzyletni przeskok powtórzył się także między „Atakiem klonów” a „Zemstą Sithów”.
KOMENTARZE (3)

Tom Kane o opóźnieniu Epizodów II-VI w 3D PRIMA APRILIS

2013-04-01 08:31:13

Tom Kane (znany aktor dubbingowy, podkładający m. in. głos w "The Clone Wars" i "The Old Republic") udzielił niedawno wywiadu, w którym wyjawił dlaczego na epizody II-VI w 3D musimy czekać dłużej niż było to zapowiadane.

- A co do pytania, czy może udzielono nam [ekipie związanej z Lucasfilm i aktorom - przyp. red.] informacji dlaczego "Ataku Klonów", "Zemsty Sithów", "Nowej Nadziei", "Imperium Kontratakuje" i "Powrotu Jedi" fani nie zobaczą w wersji 3D w kinie ani w tym, ani w następnym roku, to tak, mogę powiedzieć co się stało. Jest mi miło ogłosić, że zaczynam nagrywanie kwestii Yody w owych filmach tak, aby miały ciągłość z serialami "Clone Wars" Gendy'ego Tartakovsky'ego oraz "The Clone Wars". Muszę przyznać, że to wielka odpowiedzialność zastąpić Franka Oza (który udzielił nam swojego "błogosławieństwa" w tej materii). Niestety z powodów napiętych terminów i chęci szybszego pokazania przez twórców fanom Epizodu I 3D, nie zdążyłem nagrać tam kwestii Yody, ale na pewno usłyszycie mnie w wydaniu DVD oraz Blu-Ray z "Mrocznym Widmem 3D". Na razie nikt nie zaproponował mi udzielania głosu mistrzowi w planowanym spin-offie, ale [mówi głosem Yody] "w ciągłym ruchu przyszłość jest". [śmieje się]


KOMENTARZE (14)

P&O 11: Wielki Admirał na Gwieździe Śmierci?

2013-03-24 09:37:23



Znów mamy do czynienia z dość starym pytaniem, sprzed „Wojen klonów”, które łączy nam w pewien sposób „Nową nadzieję” i EU.

P: Który z Wielkich Admirałów Imperium był obecny na Gwieździe Śmierci, podczas konferencji z Darthem Vaderem i Wielkim Moffem Tarkinem?

O: Pomimo, że wyglądał trochę jak Wielki Admirał, ten sędziwy siwowłosy oficer wcale nim nie był. Na jednym z konwentów autor Timothy Zahn, który stworzył pierwszego Wielkiego Admirała, tym samym wprowadził ich do sagi, stwierdził, że bardzo by chciał, by ukazano jednego z nich w poprawionej wersji trylogii (sugerując nawet, że można by komputerowo dodać złote epolety (naramienniki w mundurze Wielkiego Admirała)). Ale EU podążyło inną ścieżką. Twórcy starej karcianki Star Wars CCG opisali, że postać ta, to pułkownik Wullf Yularen z Imperialnego Biura Bezpieczeństwa.

K: Pułkownik Wullf Yularen z Imperialnego Biura Bezpieczeństwa był jednym z najwyższych rangą oficerów tej agencji. Został przydzielony do grupy oficerów podległych Tarkinowi na pierwszej Gwieździe Śmierci. Jego zadaniem było dbanie o lojalność wśród żołnierzy, a także wykorzenianie wszelkich sympatii do Rebelii, a także upewnienie się, czy Tarkin aby przypadkiem nie zamierza przejąć stacji i władzy dla siebie. Gdyby to zrobił, Yularen liczył go powstrzymać, a także zdobyć uznanie w oczach Imperatora, który mógłby go mianować Szefem Biura. Jednak jego plany spełzły na niczym, gdy został zabity w wyniku eksplozji Gwiazdy Śmierci.



Najciekawsze jest jednak to, że ta postać dostała „drugie życie” dzięki serialowi „Wojny Klonów” Filoniego. Tam Yularen jest jeszcze oficerem Republiki i należy raczej do tych dobrych.


KOMENTARZE (17)

Saga na blu-ray w wersji steelbox

2013-02-26 17:33:16 Star Wars Underworld

Saga na blu-ray powraca, przynajmniej w Wielkiej Brytanii. Zostaną wydane tam ponownie pakiety obu trylogii, tym razem w wersji steelbox. Będzie to limitowana edycja, która różnić się będzie od poprzednich pakietów jedynie opakowaniem. Ma się pojawić 8 kwietnia 2013. Na razie nie wiadomo nic na temat jej wydania w innych krajach, a także ewentualnych dodatków.

Pierwszy pakiet filmów to Prequele, czyli „Mroczne widmo”, „Atak klonów” i „Zemsta Sithów”.







Drugi to oczywiście oryginalna trylogia, czyli „Nowa nadzieja”, „Imperium kontratakuje” oraz „Powrót Jedi”.







Cen pakietów na razie nie podano.

Update

Wg Amazonu ceny nie przekroczą 30 GBP. Zestawy będą ponadto dostępne w Hiszpanii, Australii i Japonii.
KOMENTARZE (17)

P&O 5: Jakie instrumenty słychać w kantynie?

2013-02-10 17:58:33



Tym razem pytanie trochę nowsze, bo pochodzące już z roku 2006. Dotyczy „Nowej nadziei”.

P: Jakie istniejące instrumenty słychać w Kantynie Mos Eisley, gdy słychać grę zespołu Modal Nodes?

O: Zgodnie z notatkami Johna Williamsa, które znalazły się na oryginalnym albumie z „Gwiezdnych wojen”:

Zagrało to dziewięciu muzyków, głównie jazzowych. Wśród nich była jedna trąbka, dwa saksofony, jeszcze jeden saksofon, ale muzyk grał też na klarnecie, pianino, karaibski stalowy bęben, perkusja, bębny i syntezator Arp dla basów. Gdy to nagrano, brzmiało ciut dziwnie, w sposób znany, acz nie do końca. Zostało to przefiltrowane, tak by ciut wszystko odchudzić. I tak to wyszło.

K: Tak swoją drogą to ten utwór zrobił zawrotną karierę, tak w świecie „Gwiezdnych Wojen” jak i w naszym prawdziwym. W sadze dorobiono mu historię, nazywa się „Mad about me”, jak ustalono w Opowieściach z Kantyny Mos Eisley (opowiadanie „Empirowy Blues: Opowieść Devaronianina”). Przewijał się też przez różne gry. Natomiast w naszym świecie zdarzyło mu się nawet trafić na kilka list przebojów w USA, no i doczekał się remixu nagranego przez Meco. Remiks w wersji disco zawierał dwa utwory, oprócz tematu z kantyny, był tam też główny temat z „Gwiezdnych Wojen”. Samego remiksu możecie posłuchać tutaj:


KOMENTARZE (4)

"Gwiezdne Wojny” w kinie Iluzjon

2013-01-31 12:05:08 Filmoteka Narodowa

Dla wszystkich osób, która zasmuciła informacja o przesunięciu premier „Ataku klonów” i „Zemsty Sithów” w 3D mamy dobrą informację. Otóż w lutym w warszawskim kinie „Iluzjon” będzie można obejrzeć aż cztery filmy spod znaku „Gwiezdnych Wojen”. Oprócz „Zemsty Sithów” fani będą mieli okazję zobaczyć Oryginalną Trylogię w klasycznej wersji, czyli w takiej w jakiej zawitała do kin wiele lat temu, jeszcze zanim flanelowiec i spółka zaczęli ją ulepszać. Dodatkowo warto wspomnieć o tym, że na ekranie pojawią się także dwa filmy z serii „Indiana Jones

Wszystkie filmy będą wyświetlane w ramach cyklu „Kino Wielkiej Przygody” a poniżej można znaleźć pełny repertuar wraz z opisami filmów, które dostępne są na stronie „Iluzjonu”:

Nowa nadzieja
Luke Skywalker odnajduje dwa roboty - R2D2 i C3PO, które przekazują mu wezwanie o pomoc od uwięzionej na Gwieździe Śmierci księżniczki Lei. 

Pierwsza zrealizowana część "gwiezdnej sagi" George'a Lukasa, wzorowana na komiksach z lat 30., fantastyczno-naukowa baśń będąca jednym z największych sukcesów kasowych w historii kina, pełna pomysłów i radosnego optymizmu, trafiła idealnie w zapotrzebowanie niepewnej i zestresowanej publiczności końca lat 70. Oszałamia sprawnością i techniką wielkiego widowiska. Została nagrodzona 6 Oscarami: za scenografię, kostiumy, montaż, dźwięk, efekty specjalne i muzykę.

Imperium kontratakuje
"Gwiezdne wojny. Epizod V" to druga część fantastycznej trylogii Georga Lucasa o odwiecznej walce dobra ze złem. Lord Darth Vader na pokładzie kosmicznego pancernika wędruje w poszukiwaniu zbiegłych rebeliantów. Automatyczna sonda wysłana na planetę Hoth odnajduje zbiegów i przekazuje sygnały do floty Imperium.

Film został nagrodzony Oscarem za dźwięk i efekty specjalne.
 
Powrót Jedi
Zamrożony w bloku węglowym Han Solo uwięziony jest w pałacu Jabby Hutta na planecie Tatooine. Do Jabby przybywają R2D2 i C3PO z posłaniem od Luke’a Skywalkera. Z pomocą Hanowi Solo spieszy również księżniczka Leia. Po raz trzeci razem z Georgem Lucasem szukamy w jego fantastycznej galaktyce naszych duchowych korzeni i naszej przeszłości. O ile Gwiezdne wojny były filmem spektakularnym, Powrót Jedi ze swoim olbrzymim budżetem zwielokrotnia to wrażenie. Film otrzymał Oscara za efekty wizualne.
Zemsta Sithów
Zemsta Sithów jest ostatnim wątkiem słynnej sagi George'a Lucasa Po trzech latach nieustannych walk nadchodzi koniec Wojny Klonów. Rada Jedi wysyła Obi Wana Kenobiego wraz z jego uczniem Anakinem Skywalkerem, aby doprowadzili przed wymiar sprawiedliwości Generała Grievousa, przywódcę armii Separatystów.
Indiana Jones i Świątynia Zagłady
"Świątynia Zagłady" jest prequelem "Poszukiwaczy Zaginionej Arki". Akcja tego filmu dzieje się w 1935 roku, a więc na rok przed wydarzeniami opisanymi w pierwszej części. Okazuje się, że przed znalezieniem Arki, Indiana podróżował po Chinach i Indiach, gdzie poszukiwał magicznych kamieni Sankary, daru Sziwy. W pełnej przygód eskapadzie towarzyszyli mu piosenkarka Willi Scott i kilkuletni Chińczyk, mistrz karate i gry w pokera. ,br> Poszczególne sekwencje filmu są dla Spielberga pretekstem do zabawy konwencjami kina. Znajdziemy tu pastisz filmu gangsterskiego, filmu grozy, opowieści o Tarzanie, westernu. Film otrzymał Oscara za efekty specjalne, zrealizowane w Industrial Light and Magic.
Poszukiwacze zaginionej Arki
Jest rok 1936. Angielski wywiad wojskowy dowiedział się, że niemieccy archeologowie odkopali na pustyni egipskiej starożytne miasto Tamis. Według wszelkiego prawdopodobieństwa w podziemnej świątyni zwanej "Studnią Dusz" ukryta jest Arka Przymierza. Angielski archeolog Indiana Jones zostaje wysłany do Egiptu w celu odnalezienia Arki, zanim wpadnie w ręce hitlerowców, którzy mogą wykorzystać jej nadprzyrodzoną moc do celów wojennych. Zaczyna się rywalizacja pełna niezwykłych przygód i mrożących krew w żyłach zasadzek.

04.02.2013 godz. 15:30 - Nowa nadzieja
05.02.2013 godz. 15:30 - Imperium kontratakuje
04.02.2013 godz. 15:30 - Powrót Jedi
08.02.2013 godz. 17:30 - Nowa nadzieja
09.02.2013 godz. 17:30 - Imperium kontratakuje
10.02.2013 godz. 18:00 - Powrót Jedi
17.02.2013 godz. 14:45 - Zemsta Sithów
24.02.2013 godz. 17:30 - Zemsta Sithów

01.02.2013 godz. 15:30 - Indiana Jones i Świątynia Zagłady
02.02.2013 godz. 16:00 - Indiana Jones i Świątynia Zagłady
07.02.2013 godz. 15:30 - Poszukiwacze zaginionej Arki
16.02.2013 godz. 15:45 - Poszukiwacze zaginionej Arki


Bilety: 11 zł (ulgowy) / 13 zł (normalny)


W tym miejscu można także znaleźć mapkę, dzięki której osoby spoza Warszawy będą mogły trafić do kina.

Temat na forum
KOMENTARZE (14)

Klasyczna trylogia w 3D zaplanowana

2013-01-28 17:18:57 JediNews.co.uk

To, że po „Ataku klonów 3D” i „Zemście Sithów 3D”, które trafią do kin odpowiednio 20 września 2013 i 4 października 2013 (druga data nie jest potwierdzona przez polskiego dystrybutora, na razie w Polsce obowiązuje wciąż data 11 października 2013) czeka nas także powrót klasycznej trylogii wiemy od dawna. Choć nieoficjalnie. Cały powrót do kin filmów 3D był od dawna zapowiadany i ogłaszany. Najbardziej naturalny wydawał się rok 2014, ale okazuje się, że to może niekoniecznie tak wyglądać. Na brytyjskim Toy Fair 2013 fani znaleźli jedno z pudełek nowych produktów, na którego tyle znajdowało się ciekawe ogłoszenie - dekada z „Gwiezdnymi Wojnami”. A tam, poza wspomnianymi już Epizodami II i III, pojawiły się lata 2014 i 2015, jako daty wydania kolejnych filmów w 3D. Na razie jednak nie określono dokładnie kiedy i które, ale wygląda na to, że trylogia może pojawiać się w większych odstępach niż Epizod II i III.

Swoją drogą zapowiedziano też kolejny sezon „Wojen klonów” i nową trylogię, która ma się ukazywać w latach 2015-2019. To by znaczyło, że Epizody VII, VIII i IX, będą ukazywać się faktycznie, co dwa lata, a nie jak było dotychczas, co trzy. Zawsze jest jednak jakieś ale... I tak tuż po ogłoszeniu J.J. Abramsa reżyserem VII epizodu, ten stwierdził, że ważniejsza dla niego jest jakość, a nie dotrzymanie terminu. Zatem termin premiery pierwszego filmu z nowej trylogii może ulec zmianie, nawet o rok. Prawdopodobnie wtedy zmienią się także daty kolejnych epizodów. Nawet jeśli te zmiany nastąpią to i tak czeka nas dekada z „Gwiezdnymi Wojnami”, niezależnie jak zostaną ustawione daty premier. Na koniec zdjęcie samego pudełka.


KOMENTARZE (18)

Podróż przez Oryginalną Trylogię

2013-01-11 09:15:27

Piątego Stycznia w Los Angeles otwarta została galeria prac sztuki współczesnej. Autorem obrazów jest Andrew DeGraff.
Jaki ma to związek z Gwiezdnymi Wojnami? Część obrazów nawiązuje do Oryginalnej Trylogii, przedstawiają one w sposób symboliczny podróż odbytą przez głównych bohaterów. Większość dzieł została wystawiona na sprzedaż, tutaj możecie zapoznać się z ofertą. Odstrasza tylko cena sięgająca nawet $3000.




Ten sam autor przygotował także obrazy przedstawiające podróże Indiany Jonesa.





KOMENTARZE (8)

Adopcja Luke'a Skywalkera

2012-12-17 21:59:30

Decyzja o adopcji nie jest rzeczą łatwą, nawet w zwykłych okolicznościach. A co jeśli adoptowane dziecko jest potomkiem jednego z największych Jedi a jego przeznaczeniem jest odbudowanie zakonu w galaktyce pełnej Sithów? Każdy miały uzasadnione wątpliwości. Zobaczcie sami z czym musiał się mierzyć Owen Lars.




KOMENTARZE (3)

Co łączy filmy Disneya i Gwiezdną Sagę

2012-12-17 17:27:30



Kolejny z serii wpisów-artykułów Bryana Younga jest tym razem poświęcony ogólnie filmom Disneya. W tym wpisie pasjonat sagi nie rozkłada jednego dzieła na czynniki pierwsze, ale patrzy na ogólną wymowę.

Łatwo jest oglądać filmy Disneya i dostrzegać podobieństwa, czy to w bardzo wielu klasycznych motywach, czy w drodze bohatera, które są także obecne w Gwiezdnych Wojnach. Trudno natomiast jest wskazać film Disneya czy kreskówkę, która bezpośrednio wpłynęło na stworzenie Gwiezdnej Sagi (może z kilkoma wyjątkami), choć czasem styl opowieści i sposób jej opowiadania są tak podobne, że trudno nie uznać, iż pochodzą z tej samej szkoły.

Weźmy na przykład „Miecz w kamieniu” („The Sword in the Stone” z 1963). Film opowiada historię młodego Arthura, który ma zostać kiedyś królem, a pomaga mu ekscentryczny czarodziej, o którym wszyscy myślą, że to zwariowany staruszek. Brzmi jak „Nowa nadzieja”? Cały film zresztą przypomina trochę rozszerzoną, komediową sekwencję terminowania mistrza i Padawana, zawierającą trochę mistyki i lekcji prawdziwego życia. To przypomina okres, który Luke spędził na Dagobah, a jaskinię łatwo przyrównać do czasu, który Artur spędził jako ryba czy wiewiórka. On dostaje lekcję ciężkiego życia w sytuacjach, których nie rozumie, a zaiste to mierzy się z prawdą o sobie samym i swoim życiu.

Czy ktoś może się spierać, że nie ma podobieństw między Królewną Śnieżką ściganą przez łowcę w lasach i ukrywającą się u przemiłych krasnoludków, a księżniczką Leią na Endorze, ściganą przez agentów Imperium i ukrywającą się u kosmatych Ewoków?

Łatwo by wam też wybaczono, gdybyście pomylili Yodę z małym zielonym stworkiem udzielających rad i mówiącym bohaterom Disneya, by zawierzyli swoim uczuciom. Nazywał się Jiminy Cricket.

Jest więcej podobnych analogii. Zwłaszcza w samym środku mitologicznej opowieści. W „Imperium kontratakuje” ton staje się mroczniejszy, a bohaterowie podążają w nieznane, co nie raz prowadzi ich do skraju rozpaczy. Kto mógłby zapomnieć o Sokole Millennium, który wymyka się ze szczęk ślimaka kosmicznego, ale przypomina to trochę wspaniałą kinową scenę, w której Geppetto uwalnia się z wieloryba Monstro, w jednej z mroczniejszych starych kreskówek Disneya.

Te analogie nie są żadną niespodzianką, w końcu Gwiezdne Wojny mocno czerpią z klasycznych tematów mitologicznych i baśni, które są na świecie tak długo, odkąd mamy historię.

Ale jednym z najciekawszych wpływów jest jak myślę, pewne bezpośrednie nawiązanie, które pochodzi z filmów Disneya produkowanych w latach 60. z gatunku płaszcza i szpady. Najlepszy przykład to „Szwajcarska rodzina Robinsonów”, którą wyreżyserował gość imieniem Ken Annakin.
Tak, dobrze to przeczytaliście: Annakin.
W każdym razie Annakin w swoim klasycznym filmie umieścił scenę bardzo podobną do jednej z „Nowej nadziei”. Dwoje młodych bohaterów i dziewczyna w przebraniu są w dość głębokiej mętnej wodzie i zostają zaatakowani przez masywnego węża. Fritz walczy z bestią, która wciąga go pod wodę, chłopak jak tylko się wynurza to woła o pomoc, a jego młodszy brat i dziewczyna zszokowani jedynie się patrzą. Potem drugi chłopak (grany przez Tommy’ego Kirka, chodzący sobowtór Wila Wheatona ze Star Treka) jest wciągany pod wodę, a wąż po prostu w niej znika. Wiele ujęć, ale nawet reakcji jest niemal dosłownie powtórzonych w sekwencji zgniatarki śmieci na Gwieździe Śmierci.

Gwiezdne Wojny wykorzystują te same wzory, co najlepsze filmy Disneya i w pewien sposób czerpią z nich pewną, choć niekoniecznie świadomą inspirację. Ale ten wpływ działa także i w drugą stronę. Można wyliczyć wiele przykładów gdzie Gwiezdne Wojny wpłynęły na kino Disneya. Teraz gdy Disney i Lucasfilm pracują razem nad nowymi Gwiezdnymi Wojnami, czy ktoś ma wątpliwości, że będą w nich podobne wartości wartości mitologiczne? Z pewnością wszystko jest na dobrym torze.



Jeśli chodzi o ilości nawiązań i powiązań między Lucasfilmem, George’m Lucasem a Disneyem z pewnością jest tego dużo więcej i to nie tylko jeśli chodzi o filmy. Warto pamiętać choćby o efektach takiej współpracy, które mają miejsce w Disneylandach. Nie chodzi tylko o Star Tour, przecież tam są atrakcje poświęcone także Indiana Jonesowi, ale to przecież George Lucas współtworzył jeszcze jedną atrakcję Disneya – czyli film Kapitan Eo. Takich powiązań jest dużo więcej niż się powszechnie wydaje.
KOMENTARZE (4)

Bez szans na nowy pakiet sagi od Disneya

2012-12-05 23:29:28

Jeśli ktoś liczył na to, że wraz ze sprzedażą Lucasfilmu Disneyowi dostanie jakiś nowy pakiet filmów na BD (na przykład zawierający oryginalną klasyczną trylogię sprzed zmian), raczej srogo się zawiedzie. Żadna reedycja sagi nie jest planowana, z bardzo prostego względu. Do maja 2020 wszystkie prawa dystrybucyjne sześciu oryginalnych filmów pozostają w ręku Foxa. Disneyowi nie będzie zależało, by poprawiać przychody konkurencji, zatem sytuacja jest tu bardzo podobna, do „Indiany Jonesa 5”, który został odłożony na półkę. Oczywiście problemy z prawem autorskim można zawsze jakoś rozwiązać, a w przypadku „Gwiezdnych Wojen” będzie trzeba bo o ile prawa do dystrybucji Disney powinien dostać już w czerwcu 2020, o tyle zostaje problem z „Nową nadzieją”. Tu do niej część praw posiada Fox i za darmo tego nie odstąpi. Jeśli firmy się nie dogadają, mamy małe szanse na boxa zawierającego 9 filmów po roku 2020.

Z innych ciekawostek, na temat „Powrotu Jedi” wypowiedział się niedawno David Cronenberg.

- Dawno temu zapytano mnie czy chciałbym wyreżyserować film z serii "Gwiezdne wojny", który wtedy nosił tytuł "Zemsta Jedi" a potem zmieniono to na "Powrót Jedi". Z tym pytaniem zwrócił się do mnie Lucasfilm, ale szybko zorientowali się, że to nie jest dobry pomysł. Ten ustalony format bardzo ogranicza. Dla naprawdę pomysłowego czy innowacyjnego reżysera to krępujący gorset. Wizualny styl jest już ustalony, role obsadzone - nie jesteś zaangażowany w wybieranie głównych aktorów, a to dla reżysera ogromnie ważna rzecz.

O jego zaangażowanie w nowe epizody nie było już sensu pytać.
KOMENTARZE (6)

Vader sprzed Nowej Nadziei

2012-11-25 21:36:45

Zastanawialiście się kiedyś jak opisać Dartha Vadera osobie, która go nie zna? Jak wyrazić wszystko czym jest i co wyraża ta mroczna postać? Czy spotkaliście kiedyś kogoś kto nie zna tego Mrocznego Lorda? Vader jako ikona filmów Science-Fiction jest głęboko zakorzeniony w naszej świadomości i sąsiaduje tam z innymi klasykami takimi jak Obcy, Predator czy Terminator.
Cofnijmy się jednak o 35 lat i sprawdźmy jak opisywany był wtedy najbardziej znany upadły Jedi. Oto co napisał o nim pewien reporter w 1977 roku, przed ukazaniem się Nowej Nadziei w kinach:

"Darth Vader, metaliczne stworzenie przedstawione powyżej jest postacią z nowego filmu George'a Lucasa "Star Wars". Vader używa swych pozazmysłowych mocy aby pomóc utrzymać się na tronie Imperatorowi oraz wspomóc Gubernatora Tarkina w zniszczeniu Rebelii"

Co o tym sądzicie? Czy autor wybrnął z problemu? Jak wam się podoba określenie Vadera "stworzeniem"? Poniżej skan oryginalnego artykułu.




KOMENTARZE (15)
Loading..