Shed napisał:
i to mówi do mnie osoba, która ostatnim razem ucięła podobną dyskusję, bo o gustach się nie dyskutuje, taa?
Masz całkowitą rację. Byłem w pełni świadom bezsensu rozpoczynania takiej dyskusji. Ale... nie mogłem się powstrzymać. Może miało to - przyznaję bez bicia - coś wspólnego z faktem, że wcześniej zjechałeś moje ukochane Twin Peaks.
Hellsing to dzieło sztuki, nie anime
Hehe.
nie zamierzam przy tym jeździć po tym co ty śmiesz porównywać, nawet stawiać ponad niego, bo i Ghosta i Bebopa też lubię
Ano śmiem. Co, szargam twoje świętości, tak? Cóż. Ale fakt faktem: Hellsing jest dla mnie nieskończenie malutki przy seriach (ograniczmy się do seriali) takich jak choćby właśnie Bebop, Evangelion, Gunslinger Girl, Noir czy Basilisk. Przy każdej z tych serii jest niesamowicie wręcz płytki...
ale... ludzie! Ta muzyka - niezrównana. Ten klimacior - niezrównany. TA! MUZYKA! Te postacie! To dzieło ma w sobie coś, że już oglądając za pierwszym razem kupiłem tam wszystkich, zaczynając od Alucarda, poprzez Victorię, na Walterze kończąc.
Muza? W porządku. Postacie? Ujdą, choć drażnią mnie przegięcia, jak choćby osoba twojego ulubionego księżula. Klimat? Ugh. Wiesz, ja lubię klimaty, zamieniające klasyczne motywy z horrorów (jak np. właśnie wampiry) na filmy akcji - dlatego lubię Blade`a, Underworld i takie tam. I w Hellsingu klimat ogólnie nie jest zły... Ale zabija go IMO wszechobecny kicz i płytkość.
Ten, kto nie uznaje potęgi Hellsinga, albo go nie widział, albo jest pijany i nie wie co mówi, albo ma ssący gust, albo sam ssie
Dzięki. Pijany bywam, owszem, ale nie w tej chwili. I wiem co mówię raczej. A co do gustu... Przerabialiśmy to już. I powtarzam: ja wiem, że takie rozmowy są bezcelowe. Ale czasem mam potrzebę pobronić trochę moich świętości, ok? A jakoś tak wychodzi, że akurat tobie zdarza się je szargać dość często. Więc... Bez urazy, powiedzmy, że miałem impuls.