W mrocznym widmie pisze:
"[..]Przemawiając, Qui-Gon obserowował bacznie twarze zgromadzonych. Znał tu wszystkich; większość z nich stanowili mistrzowie Jedi, tak jak i on sam.[..]"
Większość. Jak to możliwe, żeby w Radzie Jedi, czyli najlepsi z najlepszych Jedi w całej galaktyce, zasiadali ci rycerze, którzy nie mają "stopnia" mistrza? Czy ktoś może mi to wytłumaczyć? Może zle interpretuję to słowo. Napewno jednak fragment nie jest wyrwany z kontekstu..
. Tym niemniej miał rację z prestiżowego punktu widzenia - zwykle Rada Jedi to Mistrzowie Jedi. Jeśli Rycerz Jedi znalazł się w Radzie Jedi, znaczyło to, że był wyjątkowo predysponowany, a tym samym z czasem nie miał żadnych trudności, żeby również osiągnąć najwyższą rangę w Zakonie. I wtedy wszystko już było cacy.
>patrz mistrz Quigon i masa innych :]
Alę tę kwestię wyjaśniła na oficjalnej Madame Jocasta Nu. Więcej tutaj: