Jak pewnie zauważyliście, TVP 2 powtarza właśnie genialny serial „’allo, ‘allo!”
Chciałem Was zapytać, jak oceniacie angielski humor? Jakie są wasze ulubione angielskie seriale?
Wiem, że dla niektórych może się wydawać niesmaczne naigrywanie się z II wojny, ale ten typ(humoru) tak ma. Nie oszczędza nikogo, ani niczego. Anglików też nie.
Moje dwa ulubione angielskie seriale to:
„Co ludzie powiedzą?”(„Keeping up appearances”
Ekstra zagrana rola Patricii Routledge. Niezapomniane teksty w stylu:
-Pani Żakiet?
-Bukiet! B-U-K-I-E-T!
(W oryginale „Bucket - Bouqet”
-„Rezydencja Państwa Bukietów, przy telefonie Pani Domu. Hm? Nie, to nie jest chińska restauracja! Czy wyglądam jak chinka?!”
- To moja siostra Violetta. Ta z sauną, basenem i miejscem dla kucyka”
- Nie znoszę ludzi, którzy udają lepszych, niż są! To utrudnia życie tym naprawdę lepszym”
Oprócz Hiacynty i Ryszarda oczywiście niezapomniany Powolniak
To serial, przy którym wylałem morze łez ze śmiechu
A jeszcze więcej wylałem, kiedy przestali kręcić
„’allo, ‘allo!”
Świetny wojenny klimatJ Kafejka na uboczu, gdzie francuski Ruch Oporu zakłada kolejną bazę po rozstrzelaniu poprzedniego współpracownika. Średnio zagrane niektóre role, ale pierwszorzędna zabawa
-„To ja, LeClerc”(It is I, LeClerc).
-„Dziń Dybry!”, „Rynczka się urwyla”
-I split on germans!
Ech Anglicy mają rzeczywiście udany humor. Szkoda, ze nasz taki nie jest. W Polsce większość tekstów w filmach nie jest zabawna, jak nie zaczyna się ani nie kończy na „K***a”
Chociaż, jak to jest zabawnie powiedziane i zagrane to nie mam nic przeciw temu.
Jednak ten angielski typ humoru to jest to, co mnie osobiście zawsze śmieszyło. Podoba mi się, ze Anglicy nawet sami z siebie potrafią się śmiać. Celnie uderzają w nawet delikatne czasami sprawy
A jak jest u Was? Jesli to lubicie to za co? Jeśli odpowiada Wam inny typ humoru to, jaki?