„Piekło Północy” – któż tego nie słyszał? „L’Enfer du Nord” – pojęcie, które narodziło się podczas I wojny światowej, po katastrofalnej klęsce Francuzów. „Piekło Północy” stało się opisem sytuacji żołnierzy, a przetrwało do dzisiaj i służy jako określenie wyścigu Paryż – Roubaix. Na ulicach, po których niegdyś płynęły strugi krwi, dziś płynie pot jadących na rowerach gladiatorów nowej epoki... Tam, gdzie kiedyś żołnierze zaglądali śmierci w oczy, dziś, podobnie jak wtedy, ma miejsce nieprzejednany pojedynek człowiek kontra człowiek, wszystko, aby zwyciężyć i wyprzedzić pozostałych. Legenda ”Piekła Północy” zrodziła się z okropnych walk I wojny. Kolarze przejęli to określenie, gdy po zakończeniu działań wojennych po raz pierwszy jechali wąskimi, brukowanymi uliczkami i drogami na północy Francji przez zniszczone miasta, wioski oraz pola bitew. Tymi samymi drogami, które wcześniej prowadziły tysiące żołnierzy. Wyścig urósł później do rangi pomnika. Trakt brukowany kamieniami polnymi w lesie Arenberg, zwany również „okopami”, został objęty przez francuski rząd specjalna opieką, a wszelki ruch pojazdów zakazany. Jednak raz do roku, podczas tego jednego, jedynego dnia wyścigu dozwolone jest ustępstwo. Tego dnia „okopy” są otwarte dla ruchu i pokonują je kolarze, niejeden z nich ze świadomością, że „polegli” tu nie tylko kolarze. Wyścig jest dziś wciąż postrzegany jako uczczenie poległych.
Nieporównywalny i jedyny w swoim rodzaju wyścig kreuje wielu mistrzów, ale był i jest równocześnie jednym z najcięższych testów dla człowieka, a materiał, upadek, zniszczone opony i koła oraz połamane ramy należą w nim do powszechnych zdarzeń. Żaden kolarz nie czuje się absolutnie bezpiecznie, każdego może to spotkać. Bruk z kamieni polnych jest niepokonanym przeciwnikiem. Jeśli jest mokro, wyścig przekształca się w walkę z błotem i poślizgnięciami. Gdy jest sucho, kolarze wyglądają gorzej niż górnicy z przygranicznego regionu. Wyścig rozpoczyna się w Compiegne, 50 km na północ od Paryża. Przeciętnie kolarze potrzebują 8 godzin, aby osiągnąć cel w Roubaix.
Nagrodą dla zwycięzców nie jest żaden puchar, lecz „kostka brukowa cierpienia” wręczana jako trofeum.
Z jednej strony wyścig jest niczym bajkowa opowieść, z drugiej zaś jak krwiożercza bestia, rzadko znająca litość...
Artykuł z „Magazynu Rowerowego”.
Zapewne nie ma na tym forum zbyt wielu fanów kolarstwa, ale mimo wszystko mam nadzieję że chociaż w pewnym stopniu przybliżyłem Wam sport, który kocham, a zwłaszcza mój ulubiony wyścig. Żałuję jedynie, że w Polsce kolarstwo nie jest dość popularne... niestety TVP wyścigu nie będzie emitować, a z Eurosportem nic jeszcze nie wiadomo... najprawdopodobniej będzie można na żywo podziwiać jego fragmenty na niemieckim kanale ARD. A zapewniam, że jest na co popatrzeć...