od tygodnia dzień w dzień wkuwam z najróżniejszych źródeł na historię, ale muszę przyznac, ze temat mi się trafił najlepszy, jaki mógł być: II Wojna. Aż chce się uczyć
Do 4.11. jestem nastawiony tylko na to, a potem zmieniam cel na geografię; tu wszystko zależy od szczęścia, bo jestem z niej, nieskromnie mówiąc, dobry, ale nikt dokładnie nie wie co będzie na olimpiadzie
Jednak z tych dwóch przedmiotów mam szanse przejścia dalej. W międzyczasie będzie jeszcze chemia, biologia i matematyka, ale startuję z nich tylko z jednego powodu: w zeszlym roku zauważyłem, że nawet bez żadnych sukcesów magiczne "Byłem na olimpiadzie" przy wystawianiu ocen daje wręcz wspaniałe skutki
Także zamierzam się znaleźć w połowie stawki; tak, żeby się nie skompromitować ale i nie dostać dalej - głupi nie jestem
Tu muszę oddać honor mojemu historykowi, który jako jedyny dba należycie o nasze o nasze przygotowanie na olimpiadę, a nie: "no, macie tutaj wykaz tego, z czego sie macie uczyć, i powodzenia". W ostatnim tygodniu spędzaliśmy z nim średnio 2-3 godziny dziennie, a i nawet na korytarzu, podczas przerwy byliśmy odpytywani
- Marcin, uczysz się na olimpiadę?
- Oczywiście.
- To rozwiń mi skrót KWP
I tak w kółko, od czerwca
Aż w końcu zaczęliśmy przed nim uciekać
Na wyciecze również chciał się z nami pouczyć "symboliczną godzinkę"...ale się nie daliśmy
Zobaczymy jak to będzie...