Przyznam szczerze, że nie czytałem ani powieści Kinga ani nie widziałem wcześniej żadnej adaptacji, więc praktycznie temat dla mnie nowy. Tak więc krótko i na temat.
WOW!!! Póki co dla mnie serial roku. Oprócz tego, że scenariusz, postaci, aktorstwo absolutnie rewelacyjne to jeszcze serial podejmuje w mistrzowski sposób adekwatne do naszych czasów wątki pedagogiczne, psychologiczne, społeczne, będąc przy tym przecież adaptacją starej historii Kinga. Coś niezwykle ciekawego i korespondującego z obecną rzeczywistością. Każdy powinien to obejrzeć. Wiadomo, że tego typu tematy zostały już przemielone dziesiątki razy w popkulturze ale ten serial udowadnia, że jak coś jest dobre to jest po prostu dobre i tyle
. Niezależnie ile wcześniej razy widzieliśmy podobne motywy. Mam tu na myśli też aspekty nadnaturalne. 9/10 ode mnie. Dychy nie daję tylko dlatego, że ostatni odcinek wyraźnie otwiera furtkę do kolejnego sezonu, wobec czego nie ma jakiegoś ostatecznego domknięcia. Jakbym spojrzał krytycznie to pewnie bym się tego i owego przyczepił jednak jako doświadczenie emocjonalne i wartościowa rzecz, serial jest fantastyczny i wciąga tak, że się po prostu binge-watchuje na raz. No i ciekawostka dla geeków s-f. Chyba aż 6 aktorów z Battlestara pojawia się gościnnie
Następnego dnia obejrzałem film De Palmy z 1976 roku no i cóż, było to prawie dla mnie nieoglądalne. Wiem, dziwne to, ale miałem wrażenie, że jest to b-klasowy film, śmieszny i groteskowy, w żadnym aspekcie nie przewyższający współczesnego serialu. Owszem dzieli je cała epoka w kinematografii ale hej, Star Wars jest z 77 roku a większość współczesnych produkcji SW nadal nie ma do niego podjazdu (nie mówię o technicznych aspektach). W tej starej Carrie coś tam może było czasami artystycznie ciekawego ale większość czasu w ogóle mi to nie podchodziło. Pewnie to też efekt zachwytu nową wersją. Wiem, że inne wersje nakręcone po roku 2000 też nie cieszą się szczególną renomą. Więc Carrie jako serial Flanagana rządzi !!!