Zacząłem sobie to "na spokojnie" oglądać, moja córa nawet coś zagląda (wiadomo, dzieciory, słonik <3 sówka <3) i jak na razie wrażenia mam dokładnie takie same jak za pierwszym razem: odcinki 1-3 są bardzo fajne i zabawne, w 4 od pierwszych sekund czuć, że coś śmierdzi. Jak to jest możliwe, żeby z odcinka na odcinek tak się serial zesrał? Jak to mawiają Amerykany : "BEATS ME". Czyli - nie kapuję. Muszę ten odc 4 jeszcze raz obejrzeć bo to jest kuriozum.
(ja najwcześniej w styczniu, ale i to nie na pewno bo raczej Andor był w planie)
Dopiero laaaata potem poszedł "The Big Short"...