Ranking to tylko statystyka punktowa.
Przyjmuje się, że zawodniczki z pierwszej dyszki są mniej więcej na podobnym poziomie a o wyniku decyduje petryliard szczegółów, detali.
Natomiast u Igi to ciąg popełnianych hurtem błędów decyduje o przegranym bądź wygranym meczu.
Tam gdzie Polka popełnia ich niewiele w całym spotkaniu, kwestia wyniku jest otwarta.
Nie chce mi się teraz szukać rozpiski z drugiego seta meczu z Ealą, ale tam był taki zjazd w dół u Polki, że aż niewytłumaczalne. Dlaczego tak się dzieje, niemal powtarzalnie w jej meczach, to jest klucz do tego skąd te nagłe spadki jakości gry, jakby jej powietrze odcięło.
Tak, to jest kryzys, ale to nie Daria jest jego przyczyną. To jest jakaś bańka rozdmuchana do niewyobrażalnych rozmiarów, to co się dzieje wokół tej nazwijmy to relacji.
Obstawiam wszystkie pieniądze, że nawet gdyby od jutra nie było Darii, to żadnej poprawy w grze Igi też by nie było.
A opcja dwa, być może ta najbardziej prawdopodobna, że prime time Świątek zwyczajnie się skończył i nie jest to nic nadzwyczajnego, ot naturalna kolej rzecz. Była numerem jeden przez kilka sezonów, błysnęła bo nikt jej nie znał, wniosła świeżość do gry, dziewczyny nie za bardzo wiedziały jak z nią grać, by w końcu ją rozpracować, znaleźć jej słabe strony i je wykorzystywać bezlitośnie.
I to też jest pewna powtarzalność w kobiecym tenisie, że jest się na topie kilka sezonów a potem zjazd. Tylko kilka zawodniczek w całej historii tej dyscypliny zrobiło historyczne wyniki w ilości wygranych dużych turniejów, a pozostała reszta to jak powyżej, kilka lat w topie i to wszystko.