TWÓJ KOKPIT
0
FORUM Star Wars TV (animowane)

SW Visions Presents: The Ninth Jedi

ShaakTi1138 2026-06-03 10:46:04

ShaakTi1138

avek

Rejestracja: 2009-06-02

Ostatnia wizyta: 2026-08-15

Skąd: Biała Podlaska

W sumie zdałam sobie sprawę, że nie mamy tematu na nadchodzący serial . Premiera ponoć latem!

LINK
  • Re: SW Visions Presents: The Ninth Jedi

    bartoszcze 2026-06-03 11:14:32

    bartoszcze

    avek

    Rejestracja: 2015-12-19

    Ostatnia wizyta: 2026-10-03

    Skąd: Jeden z Wszechświatów

    Bo w sumie nie wiadomo, czy ogólny temat Visions by nie wystarczył
    Ale skoro już jest, to i będzie.

    LINK
  • Trailer

    Gregor Eisenhorn 2026-07-03 07:10:48

    Gregor Eisenhorn

    avek

    Rejestracja: 2005-05-28

    Ostatnia wizyta: 2026-10-03

    Skąd: Wrocław

    premiera 5 sierpnia

    https://www.youtube.com/watch?v=6nUStmkGRec

    LINK
  • Nowy trailer

    Gregor Eisenhorn 2026-08-03 20:28:12

    Gregor Eisenhorn

    avek

    Rejestracja: 2005-05-28

    Ostatnia wizyta: 2026-10-03

    Skąd: Wrocław

    here

    https://www.youtube.com/watch?v=Kts0nrr8L_I

    LINK
  • ŁO JEZU

    darth_numbers 2026-08-10 16:12:59

    darth_numbers

    avek

    Rejestracja: 2004-08-03

    Ostatnia wizyta: 2026-10-03

    Skąd:

    Po parunastu minutach - Matko Bosko ale kaszana. Kilka zdań "eksplanacji" poniżej.
    A WIĘC! Ludzie ciężko mi było wytrzymać kilka pierwszych minut. Nie chodzi o klasyczne zarzuty, czyli anime, wielkie oczy, albo poziom techniczny. Jak materiał jest interesujący, to ja wszystko wytrzymam. Oglądałem nawet oryginalny "Space Battleship Yamato", który dla dzisiejszego widza wygląda straszliwie archaicznie. Twórcy tego przedpotopowego anime z roku 1974 (!!!) wykazali się duchem twórczym będącym kompletnie poza zasięgiem ekipy od "Dziewiątego Jedi".

    Zaserwowano nam tak okropnie bezbarwny i pozbawiony jakiejkolwiek ekscytacji materiał, że ręce opadają. Miałem wrażenie, że scenariusz napisało 5 osób, które SW znają z 2- stronicowego skrótu. A na oddanie scenariusza dano im 8h.

    Generalnie załamka. Mam wrażenie, że zostało to wymyślone przez osobnika (osobników) totalnie pozbawionego jakiejkolwiek wyobraźni. Np. księgowego.

    Naprawdę chciałem dać temu szansę i ciągle chcę mimo tragicznego początku. Dlatego poświęcę jeszcze te następne paręnaście minut żeby chociaż do połowy drugiego odcinka dotrzeć.

    LINK
    • Re: ŁO JEZU

      darth_numbers 2026-09-16 09:24:34

      darth_numbers

      avek

      Rejestracja: 2004-08-03

      Ostatnia wizyta: 2026-10-03

      Skąd:

      UFF ... zmęczyłem. Dosłownie, bo jak widzicie zajęło mi to ponad miesiąc i momentami musiałem się dosłownie zmuszać, żeby usiąść i włączyć odcinek, ale Wam obiecałem że dam szansę więc dałem.

      W skrócie / TLDR : można obejrzeć, to jest jednak jedna z lepszych rzeczy w świecie seriali SW, tylko trzeba się przygotować na przebijanie przez ściany frustracji.

      Jak wyżej: jedna z najbardziej frustrujących rzeczy jakie pod flagą SW powstały. Bardzo dobre i odważne pomysły wymieszane są z kilkoma głupotami takiego kalibru, że myślałem że ze złości zeżrę pilota do TV. To, że w ogóle dotrwałem do końca, to zasługa tych mocnych stron które są naprawdę MOCNE.

      Po obejrzeniu całości stwierdzam że gdyby wyrzucić te klasyczne starwarsowe głupoty, które chyba już każdemu się przejadły, to jest jeden z najbardziej oryginalnych i przemyślanych materiałów w całym tym "śmietniku". Mi się toto wydawało dośc osobliwe, tam są jednak te "japońszczyzny" wyraźne: nie ma tam klasycznego konfliktu zło-dobro, tylko raczej konflikt przymierzy i lojalności. To na bank wynika z mentalności i historii tych "małych żółtych skośnookich Żydków" (dosłowny cytat z mojego Bossa na praktykach zawodowych w technikum, jak babcię kocham). W "Dziewiątym Jedi" mamy wojnę domową w Galaktyce, rożnoracy Daimyo i lokalni watażkowie rozpychają się w królestwie które się rozleciało na kawałki, a Zakon Jedi poszedł w rozsypkę. Co ciekawe w tej wizji Jedi nie są święci, część wyginęła w wojnach w których najwyraźniej się lubowali, część została lokalnymi magnatami, część wsiąkła nie wiadomo gdzie. Ogólnie: Jedi to kombinatorzy i gangsterzy. Oczywiście "chcieli dobrze". Tak wygląda tło wydarzeń. Główny "Zły" w tym serialu nie jest Zły, to po prostu taki Nobunaga który chce zostać Szogunem całej okolicy, no i się okazuje że wielu obywateli w niego wierzy. Gość nikogo nie trzyma na siłę, mówiąc wprost swoim ludziom "jak ktoś ma lepszą wizję i jest mocniejszy niż ja, w każdej chwili jestem gotowy na pojedynek".

      Momentami jest toto śmieszne bo ten główny antagonista ma takieo swojego nieudacznego przydupasa, ten duet jest dosłownie, wypisz wymaluj, parą typu Księciunio i Toudi. Toudi w tej wersji myśli że jest poteżnym złoczyńcą i prawą ręką Bossa, ale w rzeczywistości jest pośmiewiskiem nad którym wszyscy się znęcają (dość okrutnie muszę dodać, gość co chwilę traci jakąś kończynę, a jego Boss nie daje mu w końcu kopnąć w kalendarz, tylko go coraz bardziej robotyzuje. O rany! xD). Ten duet (o komicznych imionach które brzmieniem przypominają dosłownie "Generał Nawalony i Gienio") to też taka klasyczna japońszczyzna, taki swego rodzaju "comic relief". Podobnym japońskim elementem są dwaj łowcy nagród, cyniczny roninowie, z których jeden zmienia stronę w trakcie wydarzeń, co też nie jest częste w europejskich dziełach - Japońcy inaczej widzą kwestie lojalności i powinności.

      To co psuje ten bardzo interesujący misz-masz to klasyczne starwarsowe głupoty typu Mega-Broń i gigantyczny Kyber-Kryształ, plus momentami pojawiające się Fraglesy. Może tylko mnie to tak odrzuca. Obejrzyjcie, zobaczycie jak "źli" zbudowali Tie-Fightera o rozmiarach Gwiazdy Śmierci z gigantyczną armatą xD

      Głównym motorem napędowym serialu jest buddyjska koncepcja Zen: bohaterowie porzucają zło i dobro stając się "przezroczyści", ale to ma dość zaskakujące konsekwencje. Jest tam też bardzo osobliwa relacja mistrz-uczeń, coś absolutnie oryginalnego. Zakończenie opowieści też zasługuje na brawa bo w końcu wychodzi ze schematu "zły ponosi zasłużoną karę" czyli albo ginie widowiskowo, albo spada do dziury. Żadnego głupiego odkupienia win ani takich spraw. Zakon Jedi zostaje odbudowany w świetnym stylu, ale już widać, że tam się coś szykuje, bo, jak już wspominałem w tej wersji starwarsów Jedi nie są "święci". Po prostu kulturowa różnica.

      Audio-wizualnie: super muza. Bardzo dobry design pojazdów i świata, dobra animacja. Design wizualny postaci gorszy. Paskudne kolory. Fuj, okropne. Końcowa bitwa to jedna z lepszych rzeczy w SW ogólnie. Jedi wkraczający do akcji są straszliwymi kozakami. Niektórzy bohaterowie są wyśmienici. Reszta dobra albo bardzo dobra w tym zakresie. Brak debilizmów "postaciowych".

      Podsumowując: straszliwie idiotyczne klasyczne składniki stawarsowe tym razem nie zdołały zatopić materiału bo reszta była tak dobra. Ale Moj Boże ile mnei to nerwów i frustracji kosztowało, litości. Polecam jeżeli ktoś lubuje sie w SW lekko zabarwionych fan-fiction i robiących rzeczy po swojemu. Japoński styl anime da się znieść.

      Weszło toto do mojej trójki THE BEST seriali SW: Clone Wars (2003), Akolita (2024), Dziewiąty Jedi (2026). Wychodzi na to, że najlepsze rzeczy są nie-kanoniczne. He he !

      LINK
      • Re: ŁO JEZU

        AJ73 2026-09-16 11:55:45

        AJ73

        avek

        Rejestracja: 2017-10-12

        Ostatnia wizyta: 2026-10-02

        Skąd: The Foundry

        -Wychodzi na to, że najlepsze rzeczy są nie-kanoniczne. He he !

        Może nie wszystko, ale tak, zdecydowanie SW mogłoby błysnąć gdyby...
        gdyby tam ktoś pomyślał, i przestawił wajchę na inne tory, no ale po co.

        LINK
        • Re: ŁO JEZU

          darth_numbers 2026-09-16 14:53:54

          darth_numbers

          avek

          Rejestracja: 2004-08-03

          Ostatnia wizyta: 2026-10-03

          Skąd:

          AJ73 napisał:
          zdecydowanie SW mogłoby błysnąć gdyby...
          -----------------------

          "Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka, gdyby się nie potknął, byłaby rzecz wielka ..."

          gdyby tam ktoś pomyślał, i przestawił wajchę na inne tory, no ale po co.
          -----------------------

          Już się chciałem chamsko śmiać z tego "pomyślał", ale mnie tknęło ... AJocie drogi ale na jakie tory tę wajchę przestawić kurde? Oni właśnie chyba ciągle myślą, ale nic z tego nie wychodzi. Ciągle te wajchę przestawiają na różne położenia, bo przecież tak różne materiały w ciągu ostatnich lat powstawały ... A jednak od czasów TLJ jedyne co nie wywołało powszechnego oporu to był tylko R1 i Andor. Nic poza tym nie "żarło". Zresztą, mam wrażenie że SW staje się coraz bardziej niszowe. Nikt tego już nie ogląda. Skąd mi to przyszło do głowy? Liczba ocen widzów na platformie Metacritic. Akolita wywołał dyskusję, albo przynajmniej falę narzekań (2085 ocen widzów), M&G też nie chwyciło, ludzie komentowali już znacznie skromniej (ocen 534), Dziewiąty Jedi - ocen ... 18. Tak jest. Odpływ głosujących jest moim zdaniem straszliwy. O rząd wielkości mniej widzów głosuje na każdą z tych produkcji (podziel poprzednią liczbę przez 10). Nie chodzi nawet o ocenę, ale o ilość "zaangażowanych". Jak tak dalej pójdzie, to na STARFIGHTERA pójdzie do kina jeden gość (jak nie skasują! xD). Jak w tym starym kawale gdzie jeden dźezmen mówi do drugiego : "kupiłem twoją płytę" a ten mu odpowiada "a, to byłeś ty?"

          LINK
          • Re: ŁO JEZU

            AJ73 2026-09-16 16:12:43

            AJ73

            avek

            Rejestracja: 2017-10-12

            Ostatnia wizyta: 2026-10-02

            Skąd: The Foundry

            Wbrew pozorom, właśnie "R1" czy "Andor" udowodnił, że można. i że wcale nie jest to niewykonalne.
            Ba, nawet "Mando" w swym pierwotnym pomyśle udowodnił, że SW ma całkiem spory potencjał nawet w niszowych jakby nie patrzeć, historiach.
            Pierwsze z brzegu, pomysł na serial - historie Exar Kuna, Wony Sithów, Darh Bane, itd. Materiału skąd czerpać pomysły jest przecież bardzo dużo, nikt też nie każe, by zacząć to nagle kanonizować. Nie, wystarczy jedno logo "Legends" i jedziemy.
            Problem w tym, że nagle by się okazało, iż tematyka "zażarła" i nikt już nie chce słyszeć o pomysłach Filoniego, czy też innych Rey. I dlatego jest jak jest. Jedna i ta sama banieczka. Ot, czasem trafi się jakiś rodzynek, ale generalnie stoimy w tym samym miejscu. Więc lepiej wcale nie będzie.

            LINK
            • Re: ŁO JEZU

              darth_numbers 2026-09-16 17:51:42

              darth_numbers

              avek

              Rejestracja: 2004-08-03

              Ostatnia wizyta: 2026-10-03

              Skąd:

              AJ73 napisał:
              Wbrew pozorom, właśnie "R1" czy "Andor" udowodnił, że można. i że wcale nie jest to niewykonalne.
              -----------------------

              No ja wiem, można, ale to po prostu nie jest łatwe. Jakby było, to by przecież hit za hitem mieli. Andora można było doić przez 10 sezonów, to go MURWA KAĆ zaciukali pod koniec R1. A można było mieć gościa a`la Jack Reacher, czy Bauer, czy inny Bourne. Niech to jakoś zretconują. Typu fala uderzeniowa go rzuciła do rowu, wyszedł i się otrzepał i ruszył dalej tępić Imperialnych.

              Czemu Akolita nie "chycił", to ja nie rozumię i chyba nigdy nie zrozumię. Obejrzeli to ci, co nie powinni byli oglądać, a ci co powinni to nie obejrzeli. Albo to było źle reklamowane, albo po prostu publika która by tego typu narrację i treści kupiła, starwarsami nie jest zainteresowana.

              Ba, nawet "Mando" w swym pierwotnym pomyśle udowodnił, że SW ma całkiem spory potencjał nawet w niszowych jakby nie patrzeć, historiach.
              -----------------------

              To ma bardzo krótkie nogi bo opiera się na beztwarzowym bohaterze . Serial się stoczył BARDZO szybko a film wyszedł potwornie kaszaniasty. Coś takiego to musiał by reżyserować geniusz pokroju Sergio Leone, ponadto "niemanie" scenariusza okazuje się jednak być niemile widziane przez publikę. SURPRISE !!!


              Pierwsze z brzegu, pomysł na serial - historie Exar Kuna, Wony Sithów, Darh Bane, itd. Materiału skąd czerpać pomysły jest przecież bardzo dużo, nikt też nie każe, by zacząć to nagle kanonizować. Nie, wystarczy jedno logo "Legends" i jedziemy.
              -----------------------

              To nie jest taka łatwa sprawa bo z tego co wiem to EU (nie lubie tego głupiego terminu Legendy) było widowiskowe (nie czytałem, opinie z 2- czy 3 ręki), co oznacza znowu budżety z kosmosu, trzeba mieć do tego ludzi, gwiazdy, speców od adaptacji... EU też mają status wśród czytelników kultowy (żeby nie powiedzieć Legendarny ) i znowu jest ryzyko że zmiany konieczne pod adaptację TV obrażą albo wkurzą najbardziej zaangażowanych ... PLUS jest ten efekt że ludzie pamiętają te książki z czasów swojego dzieciństwa bądź młodości, niektórzy wracają do tych pozycji po latach i ... "to se ne vrati", nie jest to tak super jak się pamiętało. Znowu producent utopi w realizacji 400 mld USD a widzowie przyjdą i powiedzą "CO? to są te Exar Kuny? dziadostwo.". Ło i masz.

              Problem w tym, że nagle by się okazało, iż tematyka "zażarła" i nikt już nie chce słyszeć o pomysłach Filoniego, czy też innych Rey. I dlatego jest jak jest. Jedna i ta sama banieczka. Ot, czasem trafi się jakiś rodzynek, ale generalnie stoimy w tym samym miejscu. Więc lepiej wcale nie będzie.
              -----------------------

              Niemożliwe, żeby ktoś od sukcesu nagle dostał "bulu" dupy, ale jeżeli, JEŻELI naprawdę tak jest wewnątrz tego Lucasfilmu, to na przyszłości SW można krzyżyk postawić. Ale co, i tak było fajnie!

              LINK
              • Re: ŁO JEZU

                bartoszcze 2026-09-16 17:55:14

                bartoszcze

                avek

                Rejestracja: 2015-12-19

                Ostatnia wizyta: 2026-10-03

                Skąd: Jeden z Wszechświatów

                darth_numbers napisał:
                JEŻELI naprawdę tak jest wewnątrz tego Lucasfilmu
                -----------------------

                Nie jest. Cieszę się że mogłem pomóc

                LINK
              • Re: ŁO JEZU

                AJ73 2026-09-16 18:43:57

                AJ73

                avek

                Rejestracja: 2017-10-12

                Ostatnia wizyta: 2026-10-02

                Skąd: The Foundry

                -Niemożliwe, żeby ktoś od sukcesu nagle dostał "bulu" dupy, ale jeżeli, JEŻELI naprawdę tak jest wewnątrz tego Lucasfilmu...

                Tak. I nie
                Oczywistym, że od sukcesu nikogo tyłek bolał nie będzie. Ale idzie o to, by był to "nasz", znaczy ich sukces.
                Nie po to bowiem Disney kupował SW, by opierać się na tym co ktoś tam kiedyś wymyślił se. Jakieś legendy, jakieś old repabliki. Nie, to by było jak drzazga w d*pie.
                Dlatego od razu to skreślili, mając święte przekonanie, że teraz to urwa MY !, SW to MY !, MY wiemy najlepiej !, MY, my, my... Co jak widać okazało się z czasem banieczką nadętego ego, które pękło.
                No sam zobacz, w jakim miejscu stoimy. Jedyny film po latach, to popłuczyny po "Mando" i to tylko dlatego, że Grogu zyskał jakąś tam sympatię u widzów. Stąd wyszło im, że film to dobry według ich pomysł, a nawet jak się nie sprzeda, to przecież odbijemy se na gadżetach, parkach rozrywki i innych biznesach do których dokładają .
                Dalej masz Goslinga i jego "Starfightera", ale czy to w kinach "kliknie", to sam diabol nie postawiłby u buka.
                No i wszystko. Ahh, bym zapomniał, ratujemy się jeszcze Ahsoką i animacją z Maulem.

                Kołderka tak jakby za krótka, i naprawdę, czy w kolejnych latach będziemy oglądać kolejne przygody Ahsoki ?, a może Grogu 2,3,4 ?... a może znów wrócimy do wojen klonów tym razem jako live action ?. A może film o Anakinie, a może to, a może siamto.
                ZNÓW TE SAME RAMECZKI. No ja nie wiem, ale to raczej nie jest przepis na sukces. Bardziej jak stagnacja. Nawet inżynier Mamoń miałby dosyć.

                LINK
          • Re: ŁO JEZU

            bartoszcze 2026-09-16 18:02:32

            bartoszcze

            avek

            Rejestracja: 2015-12-19

            Ostatnia wizyta: 2026-10-03

            Skąd: Jeden z Wszechświatów

            darth_numbers napisał:
            A jednak od czasów TLJ jedyne co nie wywołało powszechnego oporu to był tylko R1

            R1 był przed TLJ

            Nic poza tym nie "żarło".

            Pierwszy sezon Mando żarł jak najbardziej, a jest po-TLJ.

            Z opiniami o znaczeniu liczby ocen na jednym portalu jakoś nie będę dyskutował

            LINK
            • Re: ŁO JEZU

              darth_numbers 2026-09-16 21:36:25

              darth_numbers

              avek

              Rejestracja: 2004-08-03

              Ostatnia wizyta: 2026-10-03

              Skąd:

              bartoszcze napisał:
              Z opiniami o znaczeniu liczby ocen na jednym portalu jakoś nie będę dyskutował
              -----------------------

              to prawda to jest opinia, ale moim zdaniem liczba ocen, a raczej, zmiany tej liczby mówią więcej o odbiorze jakiegoś dzieła niź same liczbowe wartości tych ocen (o których od zawsze mówiłem i utrzymuję, że nie mówią nic)

              LINK
              • Re: ŁO JEZU

                bartoszcze 2026-09-16 21:45:48

                bartoszcze

                avek

                Rejestracja: 2015-12-19

                Ostatnia wizyta: 2026-10-03

                Skąd: Jeden z Wszechświatów

                Znaczy jak masz akcję review-bombingu, to zapewne będzie znacznie więcej ocen niż jak jej nie będzie, i o samym dziele mówi to tak samo nic (moja ulubiona recenzja widza z RT, że TLJ zniszczyło mu dzieciństwo etc., a wyszedł przed połową filmu)

                LINK
                • Re: ŁO JEZU

                  darth_numbers 2026-09-17 07:19:54

                  darth_numbers

                  avek

                  Rejestracja: 2004-08-03

                  Ostatnia wizyta: 2026-10-03

                  Skąd:

                  bartoszcze napisał:
                  Znaczy jak masz akcję review-bombingu, to zapewne będzie znacznie więcej ocen niż jak jej nie będzie, i o samym dziele mówi to tak samo nic
                  -----------------------

                  Ale nawet jeżeli mamy review-bombing na pełną skalę, to znaczy to że duża część odbiorców jest bardzo zaangażowana ponieważ tracą swój czas i siły na dyskusje o dziele (czy produkcie, bo możemy mówić i o nowej konsoli, czy odkurzaczu). Najgorsze co może dzieło lub produkt spotkać to obojętność. Ocena dokonywana na portalach nie znaczy NIC, bo każdy skalę rozumie inaczej (co wałkowaliśmy tutaj kilka razy, gdzie na skali 1-10 znajdują się rzeczy dobre, gdzie przeciętne, a gdzie kaszana). Ponadto, śmiej się lub nie, wiele osób (zdziwił byś się jak to jest powszechne) w chwili głosowania popełnia błąd "odwracania skali". Czy 1 to najlepiej czy najgorzej?
                  Nie wiem Bart czy pracowałeś kiedyś w g...nie zwanym współczesna kultura korporacyjna gdzie cyklicznie organizowane są "ankiety pracownicze", i to co najbardziej przeraża tzw MLM to nie "złe oceny", tylko BRAK OCEN. Mogą być "same pały" z góry na dół, to jest do naprawienia, ale jak ludzie odmawiają wzięcia udziału, uuu, to jest tragedia, bo to znaczy że nikogo nic nie obchodzi, i że tych ludzi już tak jakby w firmie nie ma. Sam byłem świadkiem jak do mojego działu wpadło 2 "drektorów" i ze łzami w oczach błagali o wzięcie udziału w ankiecie

                  Sam na pewno się zgodzisz że jedyny sensowny i znaczący (dla producentów) miernik w wypadku filmów to liczba widzów i Szmal. Bo to się DA ZMIERZYĆ.


                  (moja ulubiona recenzja widza z RT, że TLJ zniszczyło mu dzieciństwo etc., a wyszedł przed połową filmu)
                  -----------------------

                  Ale nawet coś takiego oznacza że klient jest jeszcze nie stracony bo jest na tyle emocjonalnie zaangażowany że wylewa swoje żale publicznie. Złota Zasada Marketingu: lepiej klienta utrzymać, niż szukać nowego.
                  Zresztą - z tego na bank będziesz się śmiał - ja w końcu załamanych po TLJ zrozumiałem, bo poszedłem do kina na Jokera 2 i się okazało, że mi postać zniszczyli xD tak więc opinii na temat np Luke`a w TLJ nie podzielam, ale już tych ludzi "rozumię" i się z nich nie śmieję, bo mnie to samo spotkało - wiem co czują. ALE SĄ ZAANGAŻOWANI (byli). Można ich było zatrzymać w "klubie". Czy się udało?

                  LINK
                  • Re: ŁO JEZU

                    bartoszcze 2026-09-17 08:32:09

                    bartoszcze

                    avek

                    Rejestracja: 2015-12-19

                    Ostatnia wizyta: 2026-10-03

                    Skąd: Jeden z Wszechświatów

                    Sądzę że popełniasz błąd zakładając, że jeśli ludzie zamieszczają negatywne opinie o dziele, to znaczy że im na dziele zależy - w przypadku review-bombingu najczęściej chodzi o spory ideologiczne, które w dziele być może znajdują, a być może wcale nie znajdują odzwierciedlenia ("czarne lesbijki z Akolity zrujnowały mi dzieciństwo!!!1!")

                    Co do szmalu - tak, to niezły miernik, w tym roku nawet widziałem dzielne głosy, że "wokiści wykupują bilety na crap Nolana, a sale puste!" i to na długo zanim Odyseja wylądowała w drugiej dziesiątce wszech czasów. Kurczę, jak Ty się na ten film nie wybierasz, to znaczy że zły, czy gorzej - że obojętny...

                    No i - wracając pamięcią do 1999 - czy TPM było złe przez to że miliony starych zniechęciło na tyle, że nawet nie chciało im się dyskutować z milionami młodych entuzjastów?

                    PS załamanych po TFA/TLJ zrozumiałem po TROSce, na pewno można to znaleźć w wątkach z okresu premiery

                    LINK
                  • Re: ŁO JEZU

                    darth_numbers 2026-09-17 11:49:27

                    darth_numbers

                    avek

                    Rejestracja: 2004-08-03

                    Ostatnia wizyta: 2026-10-03

                    Skąd:

                    bartoszcze napisał:
                    No i - wracając pamięcią do 1999 - czy TPM było złe przez to że miliony starych zniechęciło na tyle, że nawet nie chciało im się dyskutować z milionami młodych entuzjastów?
                    -----------------------

                    O to zdanie spece od lingwistyki i szutczek erystycznych by uwielbiali i rozkładali na czynniki 1-sze z lubością


                    PS załamanych po TFA/TLJ zrozumiałem po TROSce, na pewno można to znaleźć w wątkach z okresu premiery
                    -----------------------

                    To prawda, każdy prędzej czy później się z czymś podobnym zderzy (lub zetknie - w zależności od tzw v0 czyli prędkości początkowej, czy intensywności fanostwa ).
                    BTW ja TROSke lubiłem i lubię, ale nie mam zamiaru narzucać czy przekonywać - w moim wypadku to jest 100% subiektywna sprawa podyktowana osobistymi doświadczeniami czy skojarzeniami. Mam zaległy (na szczęście krótki) post który zapowiadałem, pt "czemu TROS-ka jest lepsza niż M & G", niedługo będzie.

                    A na zakończenie - czemu my w ogóle zrobili taki gigantyczny offtop. Dziewiąty Jedi jest naprawdę warty obejrzenia, zastaniowienia, dyskusji, tam jest pełno materiału do przemyśleń i rzeczy na ekranie do chłonięcia, polecam, polecam. O tym serialiku warto gadać a nie o jakiś dziwacznych zjawiskach fandomowych i poza-fandomowych.

                    LINK
                  • Re: ŁO JEZU

                    AJ73 2026-09-17 16:39:40

                    AJ73

                    avek

                    Rejestracja: 2017-10-12

                    Ostatnia wizyta: 2026-10-02

                    Skąd: The Foundry

                    -A na zakończenie - czemu my w ogóle zrobili taki gigantyczny offtop.

                    Nie wiem, you tell me .
                    Straciłem już trop, kto tu pierwszy w wątku zaczął narzekać

                    Ale tak, ogląda się to całkiem hmmm, inaczej niż to do czego byliśmy przyzwyczajeni do tej pory.

                    LINK
                  • Re: ŁO JEZU

                    darth_numbers 2026-09-17 21:21:44

                    darth_numbers

                    avek

                    Rejestracja: 2004-08-03

                    Ostatnia wizyta: 2026-10-03

                    Skąd:

                    AJ73 napisał:
                    Ale tak, ogląda się to całkiem hmmm, inaczej niż to do czego byliśmy przyzwyczajeni do tej pory.
                    -----------------------

                    A ta inność to bardziej w stronę plusów dodatnich, czy plusów ujemnych ?

                    LINK
  • Póki co świetnie

    darth sheldon hiszpański inkwi 2026-08-10 19:44:11

    darth sheldon hiszpański inkwi

    avek

    Rejestracja: 2014-08-04

    Ostatnia wizyta: 2026-10-02

    Skąd: Topola Wielka

    Na razie tylko 4 odcinki i jestem wciągnięty. Cieszy, że nie dzieje się to w okolicach sagi ani w kanonie, więc mogą sobie pozwolić na więcej w kwestii świata. Podoba mi się pomysł wyjściowy, że Jedi i sithowie tak się ubijali, że nawzajem staneli na krawędzi zagłady, a galaktyka jest w erze watażków. Złoczyńca jest świetny, jest taką mieszanką Kylo Rena i Mace Windu, podczas gdy jego podopieczny próbuje być Vaderem ale kończy na byciu Grievousem. Sami główni bohaterowie jak Homen szybko przypadają do gustu. Kara jest świetną protagonistką, Juro to jak zwykle robi aurę. Animacja również świetna, zwłaszcza podczas płynnych walk. Twist z mistrzem był spodziewany, choć nie spodziewałem się, że pójdzie to w tą stronę Pomysł na miecze świetlne zmieniające kolor pod wpływem charakteru użytkownika jest świetny.

    Jedyną rzeczą, do której mam zastrzeżenia, jest brak openingu. Powinien być opening anime, zwłaszcza że mieliśmy już takie w Gwiezdnych Wojnach w animacjach pierwszej generacji (świetny z Droids i trochę słabsze z Ewokami).
    Zwłaszcza, że już mieliśmy dobry podkład w tym zwiastunie: https://www.youtube.com/watch?v=Hsc2ZAn9vLA

    LINK
  • Re: SW Visions Presents: The Ninth Jedi

    mkn 2026-08-27 09:30:44

    mkn

    avek

    Rejestracja: 2015-12-26

    Ostatnia wizyta: 2026-09-19

    Skąd: Wlkp

    Serial umilił mi czekanie na Zero Company, jeśli będą kolejne sezony obejrzę, ale ogólnie zachwycony nim nie jestem.

    Po pierwszej połowie (odcinki 1-4) wrażenia miałem lepsze. Kiedy powoli odkrywaliśmy tajemnice z przeszłości było znacznie ciekawiej. Druga połowa (odcinki 5-8), kiedy już wszystko było wiadomo i wszystko prowadziło do wielkiej finałowej bitwy, to już trochę się dłużyło i nudziło.

    Największy zarzut mam do wtórności. Serial rzuca nam raz za razem motywy doskonale znane z Sagi. Atak na centrum dowodzenia droidami, superdziało używające kryształów kyber, duch mistrza wspierający bohaterkę w najtrudniejszych momentach, sondy szpiegowskie rozsyłane po całej galaktyce, wioska małych pociesznych stworków i wiele, wiele innych. Jak na historię, która w żadnym stopniu nie musi się oglądać na kanon i ma pełną swobodę twórczą, trochę za mało tu oryginalności i nowych, ciekawych pomysłów.

    Serial kończyliśmy we dwójkę z małżonką, dzieciaki odpadły w trakcie stwierdzając, że to jest "podróba SW z Temu" i niestety muszę im trochę przyznać rację.

    LINK
  • 9-ty Jedi kontra Nowy Film o Rey

    darth_numbers 2026-10-02 20:52:01

    darth_numbers

    avek

    Rejestracja: 2004-08-03

    Ostatnia wizyta: 2026-10-03

    Skąd:

    (którego nie będzie).

    Właśnie, zupełnie zapomniałem o tym wspomnieć pisząc o moich obserwacjach dotyczących Dziewiątego Jedi. Ale miałem też trochę czasu do przetrawienia kilku rzeczy.
    Moim zdaniem ten serialik ostatecznie zatopił jakiekolwiek szanse na powstanie filmu z Rey jako główną bohaterką (jeżeli oczywiście kiedykolwiek owe szanse były inne niż zerowe, hłe hłe! ). Plus subtelnie (albo i nie, zależy jak kto jest spostrzegawczy) zrobił jedną DUŻĄ rzecz.

    Fabuła i konstrukcja 9-tego Jedi, nastrój całości, tło wydarzeń, a nawet charakterystyka głównej bohaterki (i innych postaci też) to dosłownie to, co potencjalnie miało by się znaleźć w filmie o Rey. Plus recyklowane, ale latwo rozpoznawalne "pożyczki" i "cytaty" z E7, E8, E9. Mamy w tym serialu pozbawioną nauczyciela i oparcia bohaterkę, potencjalnie bardzo utalentowaną, ale niestabilną i flirtującą (w pełni świadomie, z późniejszym poczuciem winy) z Ciemną Stroną. Mamy rozbity Zakon, który poszedł w rozsypkę i tym samym przestała istnieć jakakolwiek siła spajająca Galaktykę. Mamy głównego antagonistę który pod wieloma względami przypomina powstałego z grobu Kylo Murwa Kać Rena. Z którego wartości jako postaci tym razem twórcy zdają sobie sprawę, dzięki czemu chłopak nie zostaje ubity. Jego armia to dosłownie prawie organizacja religijna, na skraju fanatyzmu, dosłownie kultyści. Sam BOSS odrzuca nauki Sithów (śmieje się z nich), odrzuca Jedi, szanując tylko jednego z nich, co wcale nie przeszkadza mu stanąć z nim do walki. Ostatecznie bohaterka wygrywa ale tylko dlatego, że odrzuca swoje pragnienie odwetu i żądzę chwały, odbudowuje Zakon ale dzięki pomocy innych, sama usuwając się w cień. O właśnie w ostatecznej bitwie w najbardziej desperackim momencie na pomoc Naszym przybywa cała Galaktyka, którą jednak udało się namówić na "wzięcie spraw w swoje ręce".

    Brzmi znajomo? Jak się człowiek parę tygodni później, na zimno zastanowi, to ewidentnie mamy tu do czynienia ze swego rodzaju "naprostowaniem" wydarzeń z Trylogii Sequeli. Włącznie z poprawieniem "błędów", które doprowadziły do Furii "niektórych" fanów.

    1. Stary Mistrz który we wspomnieniach głównych bohaterów "pęka" i dopuszcza się Mordu, co kieruje Głównego Złola na Złą Ścieżkę - za co Zły staremu Mistrzowi dziękuje - OBAJ STAJĄ DO EPICKIEGO STARCIA, obaj szczęśliwie dożywają końca historii (ze wspaniałym Twistem na końcu).

    2. Cyniczny i bezwzględny Łowca Nagród - Ronin, który dołącza do Bohaterki i bierze ją w pewnym sensie pod swoją opiekę w momencie jej największej słabości. Dziwnie przypomina pewnego znajomego nam Przemytnika. NIE GINIE.

    3. Zimna i kalkulująca Królowa, genialny polityk i przywódca - oficjalnie nie ma żadnych zdolności Jedi, ale są subtelne wskazówki, że może je ukrywać, potencjalnie najpotężniejsza z fundatorów Nowgo Zakonu. NIE GINIE.

    4. Bohaterka Znikąd szarpana przez wątpliwości, słabości i tendencje do DARKSAJDU - twórcy BARDZO wyraźnie unikają zrobienia z niej Turbo-Koksa, tudzież "girl-boss". Nie ratuje Galaktyki w pojedynkę, a raczej temu nie przeszkadza. Brak romansu ze Złolem.

    Powyższe to mogą być właśnie przyczynki do odczucia "wtórności" o którym wyżej pisze mkn. Serial EWIDENTNIE oparty jest na recyklowanych wydarzeniach Trylogii Sequeli. Co więcej, idę o zakład, że ten potencjalny film o Rey, pani Reżyser dwojga nazwisk został cichcem skanibalizowany i wklejony do "Dziewiątego Jedi". Po prostu podobieństw, punktów wspólnych jest za dużo, cała centralna Idea Filmu o Rey znalazła się w serialu, takie rzeczy nie dzieją się przypadkiem. Ktoś w D/LFL jednak te scenariusze czyta wbrew pozorom, i gdyby film o Rey miał kiedykolwiek powstać, to nikt by nie dał zielonego światła ma powstanie czegoś takiego.

    Ja osobiście dopiero parę dni temu dowiedziałem się, że na przełomie wiosny/lata tego roku były jakieś pogłoski i plotki o potencjalnej dekanonizacji Sequeli, pogłoski może i wywołane przeciekami z dopiero wtedy nadchodzącego "Dziewiątego Jedi". Ja osobiście jakieś "dekanonizacyjne" pomysły i petycje uważałem za bzdurę - ale po obejrzeniu serialu i spojrzeniu na całość na zimno, z perspektywy kilku tygodni... to naprawdę trochę tak wygląda. Serial anime właściwie po raz drugi opowiedział tę samą historię co S.T. podobnie jak S.T. wprowadził nowe, dość ciekawe filozoficzne koncepcje, ponadto nie popełnił "świętokradczych" błędów S.T. - postacie będące BEZPOŚREDNIMI odpowiednikami bohaterów Trylogii Sequeli zostały doprowadzone do o wiele bardziej satysfakcjonujących finałów ... CO WIĘCEJ przed tymi postaciami droga do następnych przygód stoi szeroko otwarta (właściwie koniec = początek nowych szalonych przygód, kto oglądał "dziewiątego", ten wie xD).

    Sam nie wiem co o tym myśleć. Cichcem na nasze podwórko (cichcem, bo chyba prawie nikt tego wynalazku nie obejrzał) wszedł jakiś dziwny, nieoficjalny ("VISIONS") twór, którego Autorzy wydają się bardzo wyraźnie mówić "tak jest, wiemy o co chodzi, tak naprawdę to miało być tak". Wygląda to jakby na nieoficjalną "korektę" zrobioną minimalnymi (estetyka LO-FI wyraźna ) środkami, bez oficjalnego zastąpienia "właściewgo produktu". Tak jakby ktoś chciał w końcu otrzepać ręce i powiedzieć "OK, posprzątane, jedziemy dalej"

    PS. łączna długość wszystkich odcinków serialu to 240 minut. Tak jakby 3 krotkie (1 godz. 20 min) filmy

    LINK

ABY DODAĆ POST MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..