TWÓJ KOKPIT
0
FORUM Blogowisko

Filmy przeróżne

Karaś 2026-05-12 11:07:02

Karaś

avek

Rejestracja: 2007-01-24

Ostatnia wizyta: 2026-07-14

Skąd: Uranus

No, to mam sobie tę listę filmów, których nigdy nie widziałem. Zazwyczaj wolałem seriale i cionszki. Minęło mnie przez to sporo klasyków i postanowiłem sobie w miarę możliwości je ponadrabiać. Postanowiłem założyć nitkę, bo czemu nie. Podejrzewam, że to w pewnych miejscach nawet ciekawe, przynajmniej dla mnie, bo pozwala spojrzeć na niektóre kultowe produkcje po raz pierwszy, bez nostalgii, sentymentu i tym podobnych i zobaczyć jak wytrzymują próbę czasu. To nie są recenzje, raczej luźnych kilka zdań o nich.

Przed startem filmweb pokazywał 674.

W ostatnich tygodniach obejrzałem:

Paul
Całkiem spoko komedia, choć rozjeżdża się nieco. Motyw śledztwa czy ucieczki jest co do zasady pójściem na łatwiznę w konstrukcji fabularnej, ale da się z niego wycisnąć sporo, jeśli służy po prostu jako pchanie akcji. Tutaj było kilka fajnych momentów, szczególnie na początku, ale im dalej, tym nudniej. Nieszkodliwe, przyjemne, ale raczej do zapomnienia.

Diabeł ubiera się u Prady
XD Powiem tak - źle się tego nie oglądało, to znaczy aktorstwo, tempo i tak dalej są na bardzo dobrym poziomie. Ale całość była dość stresująca. Dla mnie to opowieść o mobbingu w pracy, patologiach zawodowych i kulcie zapier...niczu, w który główna bohaterka wpadła i daje sobie wejść na głowę. Baba ją niszczy, a ta ją jeszcze potem broni!! Tyle dobrego, że udało jej się wyjść z sideł korporacyjnej machiny. Stresujący. A ten Patrick Jane, Christian tutaj, tak? Taka sama postać co w Mentaliście prawie, straszny creep, nie wiem co w tym romantycznego, chyba tylko to, że był bogaty XD

Freaky Friday
To było dobre. Śmiałem się wiele razy. Uwielbiam motyw zamiany ciał, ilekroć się pojawia w serialach, tak zawsze śmieszy - Archiwum X, Stargate, nawet w Scooby Doo chyba było. W ogóle Curtis jest świetna babka, uśmiecham się od samego patrzenia na nią, doskonale zagrała zarówno ona jak i Lohan. Do tego czerpiący garśćmi z tych naiwnych, zachodnich, prostych historyjek - klątwa rzucona w chińczyku przez Chinki w kimono przez ciasteczka. Kocham takie motywy. Bardzo dobry film, klasyczna komedia z jakimś tam niezbyt subtelnym przesłaniem, ale dobrze opakowanym.

The Moon
Bardzo dobry film o małym budżecie, pięć milionów dolarów, a ile z nich wycisnęli!!! Wielowątkowa opowieść o korporacyjnej chciwości, osamotnieniu, poszukiwaniu samego siebie i walce o przetrwanie w ciężkich warunkach.

Mickey17
Obejrzałem go zaraz po The Moon i paralele rysowały się same. Znów mamy klony z przywróconą pamięcią i opowieść o bezwzględnościach właściwych pionierstwu i kolonizacji. Motyw tożsamości danej osoby, duszy, jednostkowości, choć teoretycznie jest główną osią napędową historii, jak i samego bohatera, jest gdzieś zepchnięty na drugi, nawet trzeci plan. Nie jestem pewien, czy film wiedział, czym chciał być. Jeśli miała to być eklektyczna mieszanka stylów, to wyszła topornie. Spotkanie z Innym, olaboga dobry potwór a ludzie go źle potraktowali!!! Wtórne. To znaczy, ciężko żeby w 2025 powstało coś świeżego, ale żeby coś więcej chociaż oferował... Mocny średniak, raczej in minus. Gdyby nie fenomenalne role Pattinsona to bym się trochę bardziej zmęczył.

Pandorum
Zupełnie do zapomnienia. Zżynka z Aliena, space horror oferuje tyle możliwości, to nie, zróbmy zamkniętych ludzi w puszce których zabijają potwory xD i to, że byli to ludzie, niczego nie zmienia, bo cały premise identyczny i o wiele gorszy. Męczący film.

Inwazja Łowców Ciał (1978)
Książkę Finneya miło wspominam. Film dość interesujący. Spory ładunek niepokoju, gwiazdorska obsada, momentami nieco teatralny, ale nie uważam tego za wadę per se, bo w przypadku takich filmów balansujących na granicy rzeczywistości to tylko dodaje smaczku (co doskonale rozumiał i stosował np. Lynch). Skróciłbym go jednak o pół godziny. Ładne są ujęcia, tak, ale akurat ten film mocno tracił w moim odczuciu na rozwlekłości. Warto zobaczyć, choć bez szału.

The Man from Earth
Tutaj mieliśmy budżet bodajże 40 tysięcy dolarów. Facet jest jaskiniowcem, siedzą w domu i gadają, a on ich przekonuje, że żyje czternaście tysięcy lat. Ludzie nie wierzą, a on dalej brnie. Z tego co czytam, film jest chwalony za poruszanie trudnych tematów i filozoficzne zacięcie, ale nie no, nie były to aż tak głębokie przemyślenia, a już na pewno nie były zbyt filozoficzne w twardym rozumieniu. Jest kilka głupotek - na przykład, Kolumb myślący że ziemia jest płaska (już starożytni Grecy wiedzieli, że nie i potem też była to wiedza powszechna), czy brak mycia w średniowieczu (praktycznie całe normalnie się myto, łaźnie były wszechobecne, dopiero po czarnej śmierci nadeszła epoka brudactwa ze szczytem w bardziej oświeconych czasach). Ale do wybaczenia. Całość wciąga, mimo że siedzą i gadają, a może głównie dlatego - takie no gawędziarskie opowieści przy kominku. Dan wyraził moje podejście od mniej więcej 2020, "mogę podchodzić krytycznie, ale nie znaczy to, że mam obowiązek mieć zdanie na każdy temat". Niestety, coraz mniej ludzi to rozumie, zawsze starając się zepchnąć rozmówcę do przyznania racji / kłótni / zajęcia jakiegokolwiek stanowiska w sprawach szczególnie politycznych, gdzie przy zerowej sprawczości jednostki czyjekolwiek zdanie jest całkowicie nierelewantne. No, ale to inna sprawa.

Jeszcze bardziej teatralne niż IŁC, ale to była sztuka teatralna od początku, więc tym bardziej, a poza tym nic na tym nie traci i tak.

Miłośnikom tematu polecam trylogię Neandertalska Paralaksa Roberta Sawyera, która dotyka wielu podobnych motywów, ale z perspektywy świata równoległego.

Generalnie polecam. Podobało mi się.

Event Horizon
O, i to jest świetny space horror! Nie czerpie z Aliena, odwołując się raczej do tropów ludzkiej pychy, ambicji i prawa niezamierzonych konsekwencji. W skrócie, facet zbudował mocniejszy silnik, niż się spodziewał, i wszyscy mają przez to przewalone. Część się dzieje w głowach, część nie, nie wyjaśnia w stu procentach co się stało, co jest plusem, ogólnie - bardzo mi się podobał. Wizualnie też fenomenalny. Wciągający. Dobry.

Lifeforce (1985)
Fajna perełka z lat osiemdziesiątych. Czytałem kiedyś Kosmiczne Wampiry, film jest oparty na tej książce. Wydaje mi się, że całkiem sporo późniejszych dzieł z niego czerpało w jakiś sposób. Generalnie, mamy wampiry znalezione w komecie, które zamieniają ludzi w zombie-wampiry (tzn takie popkulturowe zombie - bo, de facto, to co u nas teraz uchodzi za zombie, to właśnie były "prawdziwe" wampiry w ludowych wierzeniach, więc taki powrót do korzeni tym lepszy), momentami mocno przegięty, ale świadomie, pojawia się też Picard, ot, taka pulpowa historia, ale profesjonalnie napisana, zagrana i z budżetem, co ogląda się naprawdę dobrze i to nawet po tych czterdziestu latach.

Dark City (1997)
A to - now this is podracing!!! Absolutny SZCZYT fantastyki.
Wielowarstwowa historia, pomysłowa, świetna narracja, bez gatunkowego ciężaru który przeniesiono na noir kryminał, łącząc z klasyczną pulpą, co pozbawiło obraz pretensjonalności i dało niecodzienną, odważną i zaskakująco dobrą mieszankę. Estetyka fenomenalna. Przepiękny film. I tu przykład, jak mieszanka może zadziałać, w kontrze do Mickey17 - mamy tu bardzo mocny noir, z kapeluszami i tymi przeszklonymi drzwiami xD by zaraz z łbów łysi kosmici wysyłali fale xD a potem bum maszyny xD w kosmosie na płaskiej ziemi xD A jednak to DZIAŁA. Głównym sensem jest tutaj przede wszystkim poszukiwanie siebie jako jednostki i to zostało przedstawione spod tak wielu kątów, że nawet nie wiem, czy zauważyłem wszystkie. Kosmici - połączeni rój umysłem, którzy chcą odkryć "duszę", posmakować tej "wyjątkowości".
Anna - która niby go nie kocha, ale jednak kocha i nawet jak ma inne wspomnienia to wciąż być może go kocha
Murdoch - próbujący odkryć kim jest, przebić się przez zasłonę wspomnień, dotrzeć na Shell Beach
W pewnym sensie dotyka też problematyki dystopijnych, totalitarnych rządów i władzy manipulującej ludźmi, ale to jest tylko gdzieś tam mrugnięciem, bo film powstał lata po zimnej wojnie i gdy socjologiczne dystopijne sci-fi było w odwrocie, przenosząc ciężar raczej na "innych, chcących być kimś" niż "zły rząd bo zły", ale jednak jakieś tam okołototalitarne nuty wybrzmiewają.

Super film, dodaję do ulubionych.


Na razie to tyle.
W każdej chwili może mi się odechcieć, albo zabraknąć czasu, no ale obejrzawszy następne, podzielę się czymśnieczymś.

Mile widziane rekomendacje wszelakie.

LINK
  • Re: Filmy przeróżne

    AJ73 2026-05-12 20:05:46

    AJ73

    avek

    Rejestracja: 2017-10-12

    Ostatnia wizyta: 2026-07-14

    Skąd: The Foundry

    "The Moon" pamiętam, pozytywne zaskoczenie. Jakby ktoś jeszcze nie widział a miał możliwość - nawet się nie zastanawiać.

    "The Man from Earth", przyjemne, fajny pomysł na scenariusz i pamiętam, że z dużym zainteresowanie oglądałem ich te "kominkowe" rozkminy. Sam się zastanawiając, czy będąc miedzy nimi uwierzyłbym, czy raczej wyszedł

    Jak polecajki z tematyki sf, to koniecznie obejrzyj sobie "Life" z Rebeccą Ferguson. Co prawda nie jest to "klasyk", ale naprawdę polecam, trzyma mocno, zwłaszcza ten finał rozwala.

    A skoro klasyk, to też już kiedyś polecałem - "The Thing" z `82. OBOWIĄZKOWO.

    LINK
    • Re: Filmy przeróżne

      Karaś 2026-05-12 22:14:37

      Karaś

      avek

      Rejestracja: 2007-01-24

      Ostatnia wizyta: 2026-07-14

      Skąd: Uranus

      Ten Life wygląda mi na kolejną wariację Aliena. Dzisiaj włączyłem Strange Days, ale film się nie kończył, patrzę on ma dwie i pół godziny, obejrzę na raty.

      "The Thing" widziałem. Podobał mi się. Z ciekawostek, było kilka wersji tej historii - nie tylko na ekranie, ale i pisanej. Najpierw oryginalna z 1938, potem przedłużona o dwa rozdziały, a sama ta historia była częścią niedokończonej książki, którą odkryto dopiero w bodajże 2019! I była jeszcze jedna lub dwie wariacje z jakichś tam okazji. No i niezliczone wariacje i inspiracje, spokojnie jedna z najbardziej wpływowych historii w scifi.

      LINK
      • Re: Filmy przeróżne

        Kasis 2026-05-14 11:00:43

        Kasis

        avek

        Rejestracja: 2005-09-08

        Ostatnia wizyta: 2026-07-13

        Skąd: Rzeszów

        Karaś napisał:
        Ten Life wygląda mi na kolejną wariację Aliena.
        -----------------------

        Bo nią jest Ale dobrze się ogląda, popieram AJ, obejrzyj sobie.
        To nie "Moon", ale zacna rozrywka, nawet jeśli miejscami dość przewidywalna.

        LINK
  • Re: Filmy przeróżne

    bartoszcze 2026-05-12 20:17:06

    bartoszcze

    avek

    Rejestracja: 2015-12-19

    Ostatnia wizyta: 2026-07-13

    Skąd: Jeden z Wszechświatów

    Co do Mickeya to zgodzę się że film nie bardzo wiedział czym chciał być - póki był o losach klona to się trzymało, ale jak doszło spotkanie z Innym...
    No można obejrzeć, ale liczyłem na więcej. Trochę Bong strollował kapitalistów z wytwórni

    LINK
  • The Man from Earth

    rebelyell 2026-05-14 19:03:09

    rebelyell

    avek

    Rejestracja: 2009-12-01

    Ostatnia wizyta: 2026-07-13

    Skąd: Kovir

    "The Man from Earth" bardzo ciekawy pomysł, niezłe wykonanie, pamiętam że mi się podobało, ale za to nie polecam drugiej części, bo to słabe popłuczyny po poprzedniku, szkoda czasu.

    LINK
  • Equilibrium

    Karaś 2026-06-04 15:46:50

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2026-07-14

    Skąd: Uranus

    Całkiem niezła, współczesna (choć prawie dwudziestoletnia....) wariacja na temat Roku 1984, Nowego Wspaniałego Świata i 451 Fahrenheita. Zasadniczo tworzy syntezę tych najpopularniejszych dystopii, dorzucając do tego przegiętą choreografię ówczesnego kina. Momentami wręcz komiczną -- ale odnoszę wrażenie, że to był świadomy zabieg. Do bólu klasyczny, przemyślany, angażujący. Nie dodaje żadnej nowej warstwy narracyjnej, raczej właśnie tworząc coś w rodzaju "one dystopia to rule them all". Kiedyś bardzo lubiłem ten gatunek, więc doceniam, co twórcy tu zrobili, choć z mojej perspektywy nie wnosi niczego nowego - ale uważam, że nie wszystko musi, a film wyciągnął z gatunku zasadniczo najciekawsze elementy i je dość dobrze zmiksował - totalitaryzm jako odpowiedź na traumę, nadużycia, przesunięcie moralności "dla większego dobra", co wolno wojewodzie, rebelia, główny bohater przechodzi przemianę, osobista trauma, jest i klamra, a do tego zabiegu mam słabość.
    Zasadniczo nie mam się do czego przyczepić. Kawał porządnego, umiarkowanie ambitnego kina, warto obejrzeć.

    LINK
  • Tenet

    Karaś 2026-07-10 17:49:39

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2026-07-14

    Skąd: Uranus

    Ominął mnie podczas premiery, choć to niby sci fi. Otóż nie. To znaczy tak, brzytwę Lema zda, bo bez elementów fantastycznych fabuła pada. Tylko jaka fabuła?

    Wydaje mi się, że film był skończony tak w 2/3 - mieli wstęp i zakończenie, mniej więcej wiedzieli co chcą pomiędzy, ale nie do końca im się to udało. Film zdaje się trzeszczeć pod swoją własną mechaniką, nie do końca z reszta przemyślana, choć próbowali.

    Całkiem sporo premise z Fringe`a - ekowojna z przyszłością.

    Uważam, że to niezły akcyjniak, trzeba bardzo mocno zawiesic logikę, i wtedy całkiem wchodzi. Cała scifi otoczka to tylko, no, otoczka, choć kluczową dla fabuły, to mocno na odwal. Mógłbym się przyczepić o praktycznie wszystko xD a na tym poziomie to zwyczajnie nie ma sensu, lepiej brać z dobrodziejstwem inwentarza i elo.

    Nie uważam, że to zły film. Oglądało się całkiem nieźle, ładne ujęcia, fajna gra Lockharta i Pattisona, no i przede wszystkim całkiem odważny jak na dekadę odgrzewanych kotletów i wtórności. Za samo to należy mu się uwaga.

    LINK
    • Re: Tenet

      rebelyell 2026-07-10 22:15:28

      rebelyell

      avek

      Rejestracja: 2009-12-01

      Ostatnia wizyta: 2026-07-13

      Skąd: Kovir

      Kurde, tyle tych narzekań na Tenet wszędzie spotykam, a dla mnie to top 5 filmów Nolana, a sama scena otwierająca, trwająca chyba 7 min. w IMAX prezentowała się przekozacko.

      LINK
    • Re: Tenet

      darth_numbers 2026-07-10 22:23:12

      darth_numbers

      avek

      Rejestracja: 2004-08-03

      Ostatnia wizyta: 2026-07-13

      Skąd:

      OMG widziałem w kinie wkrótce po premierze, pandemiczne czasy, w kinie prawie nikogo. Do kina poszedłem z kumplem z pracy, generalnie tzw "mózg", ale wypił (a raczej wychlał, wytrąbił) podczas seansu chyba 5 piw (normalnie zaraz obok sali jest mały bufecik, możesz tam kupować te "napoje" dopóki się trzymasz na nogach xD) No i ja myślałem że to Przemciu będzie mi pomagał w zrozumieniu co się dzieje, poszło w drugą stronę.


      Wydaje mi się, że film był skończony tak w 2/3 - mieli wstęp i zakończenie, mniej więcej wiedzieli co chcą pomiędzy, ale nie do końca im się to udało. Film zdaje się trzeszczeć pod swoją własną mechaniką, nie do końca z reszta przemyślana, choć próbowali.
      -----------------------

      To oczywiście jest jednocześnie i temat na dłuższą rozmowę i również kwestia osobistej interpretacji, bo może tak jak tu zaraz napiszę jest, a może nie ma. Jakimś cudem podczas seansu w kinie (mimo że zabrany do kina kolega - "mózg" padł pod wpływem alku) złapałem tę centralną ideę, zastanowiłem się trochę w domu i musiałem się zgodzić (nieco zgrzytając zębami) na dopisanie TENET-a do listy filmów Sci-Fi, gdzie ten aspekt S-F jest tak przemyślany, że "airtight". Czyli: przedstawia w formie wizualno-dotykalnej pewną konkretną interpretację jakiegoś aspektu współczesnych, uznanych teorii z obszaru fizy. Interpretację, czyli co taki a nie inny "model" tego naszego porąbanego wszechświata oznacza dla takich istot jak my. Lista do czasów TENET-a była krótka (parę rzeczy z niej wypadło w poprzedniej dekadzie) i składała się z 1 (słownie: jednego) filmu: "SOURCE CODE" z Jakiem Gyllenhallem. Oczywiście to jest tylko moja osobista opinia, a ja nie jestem naukowcem, więc to też tylko moja "interpretacja". He he

      Całkiem sporo premise z Fringe`a - ekowojna z przyszłością.
      -----------------------

      Nawet lepiej: starcie na poziomie filozoficznym dwóch skrajnie nie do pogodzenia idei: twardego determinizmu i "metafizycznego libertarianizmu" (musiałem ten termin wypatrzeć na wiki). Wygląda na to, że Nolan i jego bohaterowie (tzw good guys) to skrajni "niekompatybiliści", bad guys to strona wierząca w "wolną wolę" wraz z jej wszystkimi konsekwencjami.


      przede wszystkim całkiem odważny jak na dekadę odgrzewanych kotletów i wtórności. Za samo to należy mu się uwaga.
      -----------------------

      Też tak myślę, czy by w ogóle traktować warstwę SF na poważnie (jak ja) czy kompletnie olać (jak Ty) to właśnie żeby w ogóle tak porąbany problem wziąć na warsztat filmu "masowego" , toż to kompletnie samobójczy (biznesowo, rozrywkowo) temat. To, że Nolanowi na to pozwolili, oznacza że WB w niego święcie wierzyło i że miał 110% wolną rękę.

      Żeby było śmieszniej to ten drugi film ("Kod Źródłowy") przedstawia właśnie biegunowo przeciwne widzenie Wszechświata i Człowieka w nim. Czyli na liście ("prawdziwe SF") mam dwa filmy, które moim zdaniem są Prawdonośne (ukradłem termin Lemowi) a jednocześnie postulują modele Wszechświata wzajemnie się wykluczające. Czyli ja sam żyję w jakiejś kwantowej superpozycji dwóch przeciwstawnych idei!!! xD

      Wspomniałeś na początku Lema; wielka szkoda, że chłop obu tych filmów nie dożył. Bardzo ale to bardzo przydał by się dziś ktoś taki jak on, kto mógłby w tym temacie zająć stanowisko, zabrać głos - nie jako naukowiec, ale jako artysta, twórca i jednocześnie ktoś, kto Naukę rozumiał i ją "demokratyzował".

      LINK

ABY DODAĆ POST MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..